netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

32 odpowiedzi10 559 wyświetleńzałożony przez felina, 29.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez felina (2010-03-29 19:20:13)

Temat: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Witam,

To ja napisze o sobie. Dwa lata temu na pewnym portalu poznałam chłopaka. Szczerze mówiąc nie zwracałam na niego zbyt uwagi. Ale on przysłał mi życzenia na urodziny (2dni potem były jego) wiec jakoś tak zaczęliśmy gadać na pw. Potem przeniosło sie to na gg. Rozmowy zaczęliśmy w styczniu a juz w marcu byliśmy parą. Urzekł mnie tym ze się mną zajmował, interesował. Ja zawsze miałam niską samoocenę- nawet bardzo- więc ktoś kto zaraz po zakończonej romzowei gg pisze na komórkę mi po prostu pochlebiało. Zaczęłam sie do niego przywiązywać. Nasza pierwsza rozmowa przez telefon była słodka- on miał taki zdenerwowany głos. Miesiące mijały a ja byłam w niebie- codzienni słodkie smsy, godziny adorowania na gg. Bajka. W czerwcu sie spotkaliśmy. Było cudownie, czułam się jakbym go znała od zawsze. (on mieszka we Wrocławiu, ja w Poznaniu). Potem juz za tydzień przyjechał, i się pierwszy raz pocałowaliśmy. Potem spotkania kiedy tylko mogliśmy. On nawet przyjeżdżał do miasta mojej babci w wakacje żebym tylko sie z nim spotkała. I cierpiał. Wiedziałam ze mnie bardzo kocha, umiał mi całymi dniami pisać że tęskni i życie bezemnie jest nic nie warte. Było mi na początku miło, Ale to potem stawało sie nie do zniesienia- tygodniami codziennie to samo. Ja próbowałam go pocieszać ale to nic nie skutkowało. Wreszcie przyszedł rok szkolny, byłam teoretycznie bliżej i było ok. On naprawe o mnie dbał, kupował mi sam z siebie prezenty. Minął rok i nadal bajka. Jego mama mnie polubiła (moja go nie poznała, bo mam dość specyficzna rodzinę) i była całym sercem za nami. Czasem pisała mi takie smsy ze łza się w oku kręciła. Jednak mój książę miał swoje wady- myślał głównie o swoich marzeniach- umiał miesiącami mnie jednym dręczyć. Nigdy nie pytał się, o czym ja marzę. A mi po prostu było dobrze. Już na samym początku uzgodniliśmy że ja po szkole przeniosę sie na studia do Wrocka. I on żył ta nadzieją. Ja też. Mijały miesiące- lepsze, gorsze. Ale od tego roku on sie zmienił. Przestał mówić o nas. Zrobił sie zimny, często ignorował mnie na gg, przez smsy. Kiedy rozmawialiśmy przez telefon to zawsze ja głównie mówiłam. On zaczął być zimny, wiecznie zły lub smutny. Kłóciliśmy się coraz częściej. Miesiąc temu pokłóciliśmy się przed samym spotkaniem- ja miałam do niego jechać- ale on mi napisał że nic już nie czuje, ze nie mam przyjeżdżać. To był dla mnie szok. Zadzwoniłam do niego zaraz i sie popłakałam. Czułam jak mi serce pęka. A on był tak zimny.. powiedział że nic kompletnie teraz nie czuje i że nie mam przyjeżdżać. Wreszcie ubłagałam go i przeprosiłam. Ale spotkanie było odwołane. Płakałam jak bóbr. Potem gadaliśmy przez smsy- on przepraszał, obiecywał że przyjedzie w następną niedziele choćby nie wie co, Uwierzyłam mu. Choć już wcześniej nie raz obiecywał i przekładał spotkanie z różnych powodów. Ale.. poczułam wtedy że go kocham, kiedy zaczął mi sie wymykać z rąk. Moje szczęście nie trwało długo, 2 tyg. temu znów zaczął rozmowę że to nie ma sensu, że on nic nie czuje. Wściekłam się. Napisałam mu parę ostrych słów. A on odpowiedział "uhu". Poczułam sie jak szmata. Bucząłam w łazience szkolnej jak bóbr. Ledwo dojechałam do domu- od razu rzuciłam sie na gg. Długo gadałam- prosiłam, błagałam. On powiedział ze potrzebuje czasu. Dałam mu go. Choć czułam że to koniec. Byłam jak naćpana. Szybko poszłam spać. Rano obudziłam sie i bez nadziei spojrzałam na telefon. A tam 2 połączenia od niego i sms że wraca... Matko jaka szczęśliwa byłam.. Kiedy spytałam co go skłoniło do tego odp. dość lakonicznie- "poczułem że mi uciekasz". Nie wracaliśmy do tematu. Zaraz umówiliśmy się na spotkanie, znów słodkie smsy. Ale czułam ze coś jest nie tak. Głównie to ja sie starałam, nie robiłam mu wyrzutów. Ale jak sie okazało, dla niego to był koniec. W czwartek napisał mi smsa w nocy, że on pisze z przymusu, że nic nas nie łączy. Leżałam w tym łóżku i nic- ani jedna łza- napisałam mu spokojnie że chce się spotkać i ze należy mi sie to po tych 2 latach. Powiedział dobrze. Na dobranoc napisał mi smsa "Dobranoc słonko...". Rano pisał jakby nigdy nic. Ja byłam powściągliwa. On chyba nawet tego nie zauważył. Siedziałam na gg niewidoczna jak zawsze- on napisał- to odpisałam, zaczęliśmy rozmawiać, żartować. We mnie znów narodziła się nadzieja że możne sie opamięta. Potem spytał sie czy moge zadzwonić. Zadzwoniłam. Powiedział mi ze mnie kocha. Szok. To było zresztą jego ostatnie kocham do mnie... Następnego dnia znów było drętwo. Nie wytrzymałam i napisałam na gg. On znów był zimny- napisał mi bez ogródek ze nudno mu, że mnie nie kocha. Kolejny szok- przecież wczoraj mówił coś innego. Zaczęłam do niego pisac co czuje, było mi wtedy dobrze. Spytałam sie czy mogłabym czasem napisać do niego, co tam słychać- przez 2 lata bardzo sie do niego przywiązałam, zwłaszcza że to jedyna osoba z którą na codzień gadałam- on napisał że chciałby sie przyjaźnić.. Kolejne zaskoczenie. Zaczęliśmy nawet nie wiem kiedy gadać na luzie, żartować- paradoksalnie poczułam, ze go nie do końca tracę- on też do mnie ładnie pisał. Było miło. Zawsze był moim dobrym przyjacielem. Mogłam mu dużo powiedzieć i nigdy mnie w tej kwestii nie zawiódł. Panicznie bałam sie samotności. Napisałam mu to. Rozmawialiśmy wiele godzin. Spytał sie czy bedzie mógł mnie odwiedzić, czy pójdziemy na mini golfa jak kiedyś.. Poczułam sie bezpiecznie. Przez mysl mi przelatywała myśl ze może znów się we mnie zakocha jak kiedyś.. TO mi dodawało mocy. Potem pisaliśmy na komórkę. I tak zostało, nie piszemy tyle co za czasów związku, ale nadal dość dużo. Żartujemy, ja go poznaje na nowo. Jakoś zagubiłam sie przez te 2 lata- zapomniałam że to nie jest maszynka do kochania i słodkich smsów, nigdy nie mieliśmy wspólnych zainteresowań i to nas zabiło. Ja sie obecnie ucze go nie kochać- choć powiedziawszy szczerze, chyba od dawna przestałam darzyć go gorącym uczuciem. Teraz jest mi smutno bo nikt do mnie nie pisze, żyje ze świadomością ze długo żaden chłopak mnie nie pokocha. Nie ukrywałam przed nim że nadal cos do niego czuje. On mówi mi rzeczy dla siebie ważne- ze zaczał uczyć sie programu do tworzenia gier, pokazał mi ja nawet. Było mi przykro ze nie umiał mi tego powiedzieć jak byliśmy razem. Zawsze był zamknięty w sobie.
Ale dziś mam dzień zwątpienia- napisałam mu rano smsa że dzień dobry i do usłyszenia wieczorkiem, on spytał czemu wieczorkiem to mu napisałam że mam dość napięty grafik (kłamstwo, żeby moze choc poczuł mój brak..). Napisał że w takim razie on poczeka. Niedawno napisałam na gg, dosc długo nie odp. wreszcie napisał że je obiad, życzyłam mu smacznego. Nie odpowiedział mi przez ponad godzinę, choć był wtedy cały czas dostępny na gg. Zrobiło mi sie strasznie przykro. Poczułam się zdradzona. Tak jakby ta przyjaźń to był dla niego.. nie wiem.. Boje się za za miesiąc napisze mi że bez sensu jest się przyjaźnić i zostanę sama. A wtedy naprawdę tak się stanie. Będę po maturze, pewnie u baci, całe dnie w domu, nikt do mnie nie napisze, nikt nie będzie chciał sie spotkać.
Nie mam szczęścia do ludzi- jedyna przyjaciółka jaka miałam, w gimnazjum zamieniła mnie na inny model. Jestem nie ufna, mam niskie samopoczucie, jestem pesymistką i marudą. Przez 19 lat nie poznałam nikogo na tyme żeby nazwać go dardzo dobrą koleżanką, kolegą. Tylko on był przy mnie. A teraz mnie odstawił na bok. Nie wiem co robić. Nie wiem jak wygląda przyjaźń. Staram sie go nie osaczać smsami. Ale nie wiem jak mam z nim postępować sad Zależy mi na przyjaźni z nim. Bardzo. Co mam zrobić, żeby on tez to poczuł? Tak naprawdę?

Wiem, ze to dla większości z was wydaje się marudzeniem małolaty (mam 19lat). Pewnie macie racje, tylko ze to była pierwsza miłość, a teraz jej nie ma. Czuję się jakbym pozostała sama.


Teraz na dodatek zastanawiam sie czy aby w dobrym dziale to umieściłam sad Jeżeli nie to prosze o przeniesienie- bardzo zależy mi na waszych radach...

2

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Ciężko było doczytać do końca, ale udało sie. Pytasz czy można  wejść z miłości do przyjaźni. Niestety z moich obserwacji nie nie uda się to.Możesz próbować owszem ale zawsze on będzie ci się kojarzył ze słowami kocham,i zawsze przypomną się czasy gdy była miłość.
A poza tym wyobraź sobie gdy on pozna inną i będzie chciał swojej przyjaciółce tobie powiedzieć o swoim szczęściu?
Z przyjaźni można wejść na poziom miłości ale odwrotnie to nie.
Co do zachowania twojego faceta to myślę że znudziło go czekanie na spełnienie marzenia.
A te nawroty  typu dziś kocha  jutro zrywa są objawem monotonii w związku. On robi coś ci na złość żebyś go upewniała ze go kochasz, widać bał się że cie straci.
Teraz ma świadomość że zależy ci to bawi się tym huśtaniem cie na bujaczce uczuciowej.
Typowe zachowanie w dłuższych związkach , psucie czegoś by fajnie było budować.
Ale przy tym cie rani taka zabawa.
Recepta było by gdybyś znów ty była twardsza, ' ' nie chcesz mnie ok odejdź albo zdecyduj się czego chcesz"
Do tego cisza na gg i sms , twarde warunki i może on opamiętał by się.
Ale z miłości przyjaźni nie zrobisz uwierz starszej koleżance.

3

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Przepraszam za styl, formę i pewnie błędy stylistyczne mojej poprzedniej wypowiedzi, ale pisałam tak szybko, żeby tylko wyrzucić to z serca.


Powiem tak- ja od dawna jakoś czułam że z tego nic poważnego nie będzie. Zawszę staram się podchodzić racjonalnie do życia i tym bardziej do ludzi. Doskonale wiedziałam, jaka jestem i jakie mam bariery co do ludzi, nawet do niego.

Chyba sama się oszukiwałam, że go kocham- poza tym żyłam w przekonaniu że on jest we mnie zapatrzony- a dziś powinnam płakać, bo straciłam wielka miłość a ja jedynie odczuwam smutek. Zabrzmi to może brutalnie- ale chyba bałam się być znów sama. On zawsze był "pod reką". Ja tez nie jestem bez win. Jestem trudną osobą. Czasami nawet bardzo.
Ale chyba dobrze się stało że się rozstaliśmy. WIem że może być mi trudno kiedy się na nowo zakocha, ale znając go wiem że to jeszcze trochę potrwa. Ja się staram teraz trochę odizolować od niego. Jest mi smutno gdy nie pisze, ale gdy znajduję zajecie to mi mija.

Lubie z nim rozmawiać bo jesteśmy tym samym typem ludzi- nieśmiali na tym świecie nie mają łatwo i lgną do siebie. Poza tym on mnie rozśmiesza. Na początku byliśmy przyjaciółmi- być może za szybko przeszliśmy na etap pary. Trudno mi dzis to powiedzieć.

4 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-30 19:06:37)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Felinko przyjazn bez milosci:), jest mozliwa... ale potrzeba czasu by serce ostygło.

Ja przyjaźnilam sie z fantastycznym mezczyzną lat pare, aż zaangażował się uczuciowo i  wyznal mi, ze kocha mnie i to juz od dawna.
Uczucia nie da sie wywolac na sile, nawet jak jest cudowne braterstwo dusz - powiedzialam mu, ze go nie kocham i nigdy nie pokocham. Nie chcial wiecej spotykac sie ze mna. Potrzebowal prawie 3 lat, aby oddalic sie ode mnie.

Teraz utrzymujemy normalny kontakt. Jestesmy ze soba szczerzy do dna duszy, jak za dawnych czasow, i dla mnie ta przyjazn jest niezwykla - nikt tak nie potrafil pokazac mi gdzie gubię się w życiu i w sobie jak on.

Pytanie, mam inne czy tak naprawde tego chcialas sie dowiedziec?

Jesteś niesamowitą dziewczyną, bije od Ciebie wrażliwość i ciepło. Napisz co dzieje się w twoim serduszku?

5

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

La Que Sabe- w sumie chyba tak- chciałam wiedzieć, że taka przyjaźń jest możliwa.

Dziękuje za miłe sława... zazwyczaj słyszę ze jestem zimna i niedostępna, ale to tak naprawdę ochrona przez zranieniem smile


I znów mam problem... gadaliśmy sobie od rana na luzie, śmiesznie itp. on się spytał czy piłam kiedyś miód pitny. Powiedziałam że nie i czy dobry. Powiedział że bardzo. Spytałam być może naiwnie czy bardzo ten miód czuć - głupie pytanie wiem- a on ku mojemu zaskoczeniu że ja za niczym nie przepadam... dziwnie mi sie zrobiło. Napisałam mu że szkoda że tak myśli- odpowiedział że takie odnosi wrażenie. Więc mu napisałam że jestem marudą, a połowę rzeczy mówię z przekory. I wiem ze to odstrasza ludzi. On odpisał na to "eh". I nie wiem co myśleć. Wiem że ma racje. I może to była przyczyna że przestał mnie kochać? Naprawdę umiem być straszna, marudzić na wszystko. Ale nie myślałam że mi to wytknie, niby nie jakoś chamsko ale i tak dało do myślenia.

6 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-30 22:41:40)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Felinko, fajne są te twoje koty, inspirujące oddają ciebie?:) raz jestes duża z przodu, odważna, a za chwilkę chowasz się za dużego kota, jakbyś bała się ... Generale nigdy nie radź się swoich strachów, ktoś kiedyś powiedzial, ktos kto z wieloma strachami się zmierzył.

Cokolwiek powiesz do chlopaka do innych - to twoje słowa, wynikają z twoich potrzeb, postawy, światopogladu, inni odbiorą je roznie raz lepiej , raz gorzej, moze lepiej bo maja dobry humor, moze gorzej bo boli ich ząb...
A my jestesmy tacy jak chcemy być, my dla siebie jestesmy najwiekszymi przyjaciółmi, nie obchodzą nas innych humory, innych oceny, wiemy ile jestesmy warci.

I teraz najważniejsza myśl na swiecie;), sluchaj maly Kocie i duzy Kocie jeśli nie pokochasz siebie taka jaką jesteś jednorazowa, niesamowita, i najważniejsza - nikt nie bedzie w stanie cie pokochac.

Pytasz dlaczego? Kochajac siebie dajesz sobie prawo do slabosci, gorszych dni, emocji, kochajac siebie - jestes pewna siebie ... bo wiesz, ze mozesz miec pragnienia , tęsknoty, bo sama zdobywasz doświadczenia i życie.
Gdy pojmiesz tą sztukę, bedziesz w stanie bez strachu, oceniania, ucieczek dostrzec i zachwycic sie drugim czlowiekiem.
Takim jakim jest w swej różności, w swoim istnieniu... Nie bedziesz chciala aby zaspakajal twoje potrzeby, nie bedziesz bala sie, ze cos mu sie nie spodoba, bo akceptujesz siebie swoj styl i pokochasz i jego.

7

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Dzięki za śliczne słowa smile Tak, uwielbiam koty i gdybym mogła od razu bym się w któregoś zamieniła smile


Tylko jest problem- ja siebie nie lubię. Nigdy się nie zaakceptowałam. Meczy mnie czasem to że jestem "inna". Uwielbiam słuchać ludzi, obserwować ich. Sama natomiast jestem zamkniętą osobą. Czasami chcę być sama a czasem lgnę do ludzi. Tylko że oni wtedy uważają, ze jak trwoga to do nich. A ja nie umiem inaczej. Nie umiem słuchać czasem o bzdurach kompletnych, odrzuca mnie głupota ludzka, i zachowanie moich rówieśników. Może oni umieją korzystać z życia a ja nie? Ile razy na wakacje kuzynka zapraszała mnie do siebie a ja wolałam zostać z babcią choć wiedziałam że gdy pójdzie spać o 20 to bedę umierać z nudów. Ale ja nie umiem inaczej. Serce mnie boli jak pomyślę że ja bym się dobrze bawiła a ona była sama. Zwłaszcza ze tak rzadko się widujemy. Czemu to piszę.. mhh... bo to jest mój problem- najpierw tworzę dystans a gdy chce go skrócić to ludzie przecząco kiwają głową. I z moim byłym właśnie jest inaczej- on systematycznie skracał ten dystans- gdy ja się zamykałam on drążył temat i drążył. Nauczył mnie mówić o uczuciach do niego. Bo ja się na początku bałam. Dziwnie brzmiały pieszczoty w moich ustach.

Co do wczorajszego smsa... Napisałam mu potem czy powiedział mi to żebym coś przemyślała, czy po prostu mu znów smutno a ja jestem pod ręką.. odpisał ze mu smutno... Ja nie mogłam napisać od razu. Odpowiedziałam mu grubo po północy, żeby się nie smucił, że jeżeli coś mu ciąży na sercu zawsze moze mi powiedzieć.. Ku mojemu zaskoczeniu zaraz odpisał- że coś mu ciąży ale poczeka z tym jeszcze trochę... I dał mi do myślenia... On jest ostatnio smutny- paradoksalnie to ja go pocieszam, zabawiam. Mówi że wspadł w jakiś melancholijny nastrój.. Tak sobie myślę (choć nie lubie tego, bo to mi graniczy z samo wywyższaniem się) że moze on z mojego powodu jest smutny... albo ciazy mu ta przyjaźń (choć sam pisze, nie zmuszam go, wspomina o spotkaniach itp) albo może żałuje ze tak się stało.

Ale mi teraz dobrze jest jak jest.. tęsknie za nim, ale nie wiem czy szybko zdecydowałabym się z nim znów być- zwłaszcza że powiedział mi parę rzeczy które zabolały (że nudno razem, że mnie nie kocha). Zobaczymy smile

8 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-31 22:15:30)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Nie lubisz siebie? dlatego, że jesteś wrażliwa i masz bogate wnętrze? 

Coś gryzie cię w środku, może nie lubisz tego gryzonia:))? a nie moglabys go wyciągnąć przyjrzeć się mu, posmakować go i ... powoli go polubić, najlepiej z nim pożartować:) połaskotać:)

Bądź zwariowana, tak lekko, rób codziennie jedną rzecz, na którą masz ochotę, to może być coś zupełnie bez sensu:) ale ćwiczy odwagę w wypowiadaniu własnych pragnień.

"Poważny stosunek do rzeczywistości, nie zwiększa szans na przeżycie;)"  to z Kubusia Puchatka, polecam ... może cytuj swojemu przyjacielowi odpowiednie fragmenty w mejlach .... - myślę, że załapie:)

9

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Nie wiem czy można powiedzieć ze mam bogate wnętrze. Nie mi to oceniać wink


A z przyjacielem nie piszemy meili.. on nie umie pisać listów.. Nie lubi tego. Przez 2 lata wyprosiłam tylko jeden jedyny list.. ale był za to piękny (w sumie napisał go po kłótni, nie  zmuszałam go ale wiedział że będzie mi miło).

A co do Kubusia Puchatka to nie lubie tej bajki... zawsze żal mi tego Kłapouchego, nikt go nie rozumie i wszyscy niszczą mu domek, lub zabierają ogonek...

10

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

smile) w Kubusiu Puchatku nikt nikogo nie krzywdzi, przyjaznia sie i jeden akceptuje drugiego takiego jakim jest.

"Jeśli nie pamiętasz już czasów, kiedyś jakoś się miał, spójrz za siebie. Może zapodział ci się ogon. Jeśli się okaże, ze ogon się zapodział, wiedz, ze ma pełne prawo ci brakować. I nie zapominaj, ze choć odzyskanie zapodzianego ogona sprawi ci ogromna radość, natychmiast zostaniesz na nowo przybity - do ogona właśnie."....;)

11 Ostatnio edytowany przez felina (2010-04-02 20:30:26)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Hehe fajne, ale i tak nie zmienia to faktu, że Kłapouchy był jakis taki biedny...


Królik tez był fajny- nerwus jak ja smile



Ehh i znów mam problem... drugi dzień pisze do mnie z godzinę, dwie a potem ignoruje przez wiele godzin. Nie wiem co mu się nagle stało. Zawsze uważał, że to normalne gody się przestaje pisać i się nie mówi o tym, ale aż tak? Mówi mi że smutny jest, ale przestaje powoli w to wierzyć. Najgorsze jest to, że powoli mam dość. Głównie to ja się "poświęcam", pisze, zagaduje staram się poprawić humor. Ale od dziś dość. Chce pisać to niech pisze. Ja pierwsza na pewno się nie odezwę. Najgorsze jest to że poprosił o spotkanie w sobotę. Znając życie pewnie i tak go nie będzie.

12 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-03 15:55:44)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

"...Im bardziej Kubuś zaglądał do studni,tym bardziej Prosiaczka tam nie było" wink

Masz rację, może już czas pokazać mu, jak bardzo może mu ciebie brakować, a Ciebie zachęcam do wzbogacenia swojego życia o krąg nowych przyjaciół.

13

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Hehe masz książkę z Kubusiowymi cytatami, czy doskonałą pamięć? smile


Zrobiłam jak mówiłam... zagadałam tylko parę dni temu na gg bo chciałam mu coś pokazać, ale wysłałam link i od razu napisałam że idę. Poprosił żebym poczekała. I napisał że mnie kocha. Sam z siebie. Że tęskni, że sobie to wszystko przemyślał przez te parę dni. Że chce być tylko ze mna bo mnie kocha. Byłam w szoku. Ale serce mi takie gorace się zrobiło. Napisał, że brakuje mu mnie. Żebym dała mu szansę. Ja się spytałam skąd ta nagła zmiana, jeszcze parę dni temu mówił że jestem mu obojętna, że nudzi go bycie razem. On napisał, że mi wszystko wyjaśni na spotkaniu, teraz jedynie moze powiedzieć, że bal się odpowiedzialności. Tego że mu wyrzucam gdy długo nie pisze, że często mu marudzę na wszystko. Poprosił, abyśmy postarali się spróbować na nowo. Spróbować rzeczy które lubi ta druga połówka, żebym ja się zainteresowała jego pasjami, on moimi. Powiedziałam, że dobrze, możemy się spotkać w sobotę. Nie pisałam że go kocham. On chyba zrozumiał, ze jestem nieufna. Napisałam mu że sie boję, nie chcę za miesiąc usłyszeć że to była pomyłka...


Nie wiem co robić.. nie wiem czy go jeszcze kocham. Czekam na to spotkanie, ale się boję. Boję się że coś we mnie umarło czytajac jego obojętne słowa gdy odchodził. Serce jakoś jest ostygłe. Nawet jego czułe słowa tego nie zmieniają. Pisze nadal rzadko, ale są świeta... Lubię go, ale mam rezerwę, chce żeby trochę się postarał, udowodnił że to nie kolejny wymysł. Twierdzi że wiele zrozumiał przez te dni.. ale obawiam się że ja też.. ze może moge bez niego funkcjonować...

Łatwo mi sie teraz mówi, ale zobaczyć go... ehh

14

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Hm... no tak czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie...
Życie pewnie przyniesie ci odpowiedź na to pytanie.

Jeśli wiesz, że potrafisz być bez niego to pierwszy stopień do tego aby być z nim:) trochę zakręciłam ale myślę, że rozumiesz pewność siebie to coś wspaniałego, coś co czyni nas bardziej atrakcyjną dla mężczyzny. Felinko, bądź urocza smile  i słuchaj go, niech ma szansę cię oczarować.

15

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Moim zdaniem nie ma przejścia z miłości w przyjaźń. Niestety wiem to na swoim przykładzie, tyle, że u nas była początkowo przyjaźń, potem trochę sie pomieszało... i teraz próbujemy się przyjaźnić... Niestety efekt jest taki, że ja milczę.
Wydaje mi się, że taka przyjaźć nie ma już sensu. On faktycznie Cię zbywa, ale to jest normalne, bo nic już nie czuje. Być może on wcale nie zauważa nawet tego, że odzywa się po godzinie. To Ty siedzisz i liczysz mijający czas. Dla niego to jest zbędne. To niestety przykre, ale po prostu coś się skończyło. Zdasz sobie z tego sprawę, jak poznasz innego faceta. I wtedy też raczej będziesz pewna, że taka przyjaźń nie jest potrzebna również Tobie. Kobiety niestety często próbują angażować się w "przyjaźń" z facetem do którego ciągle coś czują. Z definicji już ciągle będziesz miała nadzieję. To rozdrapywanie ran.

16

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Myślę, że november ma rację w kwestii przyjaźni z eks. Kiedyś wierzyłam, iż można się zaprzyjaźnić ze swoim byłym (wspólnie rozmawiać, spędzać czas, pomagać w wyjątkowych sytuacjach). Niestety życie zweryfikowało moje poglądy. Po odejściu mojego ukochanego zapewniał mnie, że będziemy przyjaciółmi. Dałam się nabrać. Sądziłam, że to coś wspaniałego, gdyż przyjaźń pozwoli mi z czasem znów do niego wrócić (taki okres przejściowy, w którym możesz kogoś poznać z innej strony i powolutku się zmieniać dla dobra obojga). Chyba tak jest, iż jeśli kogoś darzysz uczuciem to przyjaźń jest tylko deklaratywna, a w rzeczywistości kochasz tą osobę, a jedynie musisz zrezygnować z intymności itp. Jak się szybko mój były (do dziś nie mogę się z tym pogodzić) tylko tak ładnie mówił, a teraz? Ma swoje życie, ciągle zajęty, nie odpisuje,  nie odbiera telefonów, odciął się ode mnie. I gdzie ta przyjaźń? Tego nawet koleżeństwem nie można nazwać. Także prawdziwa, głęboka przyjaźń z byłym nie jest możliwa.
Z przyjaźni do miłości to droga jednokierunkowa.  W końcu mój eks kiedyś był moim najbliższym przyjacielem.
Tak myślę felina, że te wszystkie wachania są wynikiem chyba niedojrzałości emocjonalnej albo uzależnienia. Zapewniam, że można się uzależnić od drugiego człowieka nie koniecznie go kochając. Po prostu życie wydaje nam się łatwiejsze jeśli jest ktoś obok nas. Po rozstaniach wiele z ludzi cierpi, dlatego że przypominają sobie jedynie te najcudowniejsze chwile.
Wiem,  że łatwo to powiedzieć, a trudniej zrobić, ale TY musisz się rozwijać. Jesteś młoda, czekają cię studia, nowe znajomości. A jak najdzie ciebie moment załamania, czy dołku pomyśl, że możesz mieć mężczyznę, z którym będziesz dzieliła zainteresowania, który nie będzie miał huśtawek nastrojów. Po prostu czeka na ciebie ktoś lepszy. A ten twój były chyba nawet nieświadomie bawi się twoimi uczuciami, co później będzie wpływało na wszystko co robisz.
Istnieje wiele wspaniałych facetów. zobaczysz trafisz na takiego. takie odchodzenie i wracanie do siebie nie daje ci poczucia bezpieczeństwa. Czy wyobrażasz sobie, jak za parę lat on z dnia na dzień mówi ci że to nie ma sensu i odchodzi? Jeśli się kogoś kocha to jest się pewnym.

17

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Dziękuje za wasze rady smile


Mhhh... dziś mi powiedział, że nie jest pewny swoich uczuć co do mnie. Wie że traktuje mnie trochę jak szmaciana lalkę którą rzuca w kat a potem po nią sięga. W sobotę mamy poważnie o nas porozmawiać. A ja znów straciłam to poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem czego chcę, żeby mnie w sobotę przytulił, czy odtrącił na zawsze. Czuje coś do niego jeszcze. Nawet jak nie będziemy parą, chce być jego przyjaciółką, bo tylko jemu w jakimś stopniu na mnie zależy. Wszyscy się ładnie uśmiechają, ale jak przyjdzie co do czego to jestem sama. I wiem że może to z boku wygląda śmiesznie, ale jeżeli ktoś nie ma znajomych, jest nieśmiałą osobą, to na każdym bliższym kontakcie mu zależy.

18 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-06 19:36:25)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Felinko, ale otwierasz się coraz bardziej, i dzięki temu stajesz się coraz bardziej śmiała.

Jeśli mogę ci coś zasugerować to wprowadź do waszych relacji więcej lekkości, czy potrzebujesz deklaracji na które możliwe, że oboje nie jesteście gotowi?
Fajne spotkanie z chłopakiem miłym twojemu sercu. To wszystko bez określania czy to jest miłość czy przyjaźń... to przyjdzie samo i zobaczysz nie będziesz mieć żadnych wątpliwości.

19

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Ciekawa rada... tylko jak to zaproponować? Mam wrażenie że dla niego nic po środku nie istnieje. Albo rozstanie, przyjaźń lub miłość.

Ale chyba masz racje... on chyba się zagubił, ja zresztą też, od razu wpadliśmy w sidła standardów- przyjaźń- para. Lubimy się, nie wiem czy on mnie kocha na tyle by ze mną być. Myślę że przestraszył się zobowiązań jakie miały nas połączyć- sam ich chce ale zaraz ucieka jak najdalej. Mówi kocham, ale zaraz zdaje sobie sprawę co to za soba ciągnie...

dziekuje za twoje rady, naprawdę mi pomagają smile

20

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Kiedyś też myślałam, że po miłości można się przyjaźnić. Mi uczucia ostygły bardzo szybka, byłam gotowa do dalszych kontaktów na poziomie koleżenskim. Ale on nie. Wreszcie zrozumiałam, że muszę odejść raz na zawsze z jego życia i dać mu o sobie zapomnieć.
Było trochę cieżko, wiadomo, przyzwyczajenie, znasz tego człowieka dobrze, a tu nagle musisz uświadomić sobie, że tego kogoś już nie ma.
Dobrze mi się z nim rozmawiało po rozstaniu, traktowałam go jak zwykłego kumpla, ale im więcej się narzucałam tym z nim było gorzej.

Teraz nawet cześć sobie nie mówimy, nie mamy kompletnie ze sobą kontaktów.

21 Ostatnio edytowany przez felina (2010-04-06 21:34:09)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Liva- tylko że u was uczucie sie chyba wypaliło a u nas nie do końca...


Zaproponowałam mu to co powiedziała mi La Que Sabe - powiedział ze może faktycznie mam racje mówiąc że za dużo deklaracji było.


Ale naszło mnie głupie uczucie- on przez parę dni pisał, że tęskni, kocha a ja nic- nie pisałam o moich uczuciach, a teraz znów czuje ze sie oddala i mam głupie wyrzuty że jakbym wtedy podjeła temat to byłoby inaczej... ehh sad


Ratujcie dziewczyny bo zaczynam znów za nim jak cholera tesknić... tylko widmo soboty mnie jakoś pociesza...

22

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Przybliża się i oddala, tak niektórzy mężczyźni mają, a gdy kobiety lekko oddalają się  to nas lubią gonić,
nie przejmuj się bądź sobą, uśmiechaj się  i baw się w sumie od tego są soboty wink
a koty lubią soboty wink

23 Ostatnio edytowany przez felina (2010-04-11 13:58:13)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Ehhh... jestem w totalnej rozsypce. Wczoraj uśpili psa mojego brata, do którego bylam bardzo przywiązana. Popłakałam się jak bóbr... Akurat z nim gadałam wiec od razu mu o tym powiedziałam.. on powiedział, że tak było dla niego lepiej, bo chorował itp. Niby był miły, ale czułam.. mh.. że go nudze.. a ja musiałam się komuś wyżalić. Napisałam mu że nie bede go męczyć i poszłam. Myślałam że napisze na komórke miłe słowo.. on dopiero o 2 w nocy napisał że nie mam sie tak smucic z powodu tego psiaka. Dziś do niego pierwsza nie napisałam, odezwał sie o 12, smsem "cześć". Ja nic. Po jakimś czasie napisał żebym się nie smuciła że on się mną zajmnie.. w odpowiedzi napisałam smutna emotke. i że nie chcę go męczyć moim nastrojem. To była 13... potem poszłam spać itp. Ok. 19 więzłam komórkę- przysłał zdjecie swojego kotka którego ja bardzo polubiłam... przysłał je ok.18... zignorował mnie na 7h... napisałam że ładne zdjecie i uśmiechniętą emotke, to było ok. 20... do tej pory nie napisał... nic. Czuje się z tego powodu bardzo źle. Wie doskonale że mi ciężko a mimo to nie umie głupiego smsa napisać... aż tak ma mnie dość? Aż tak może ignorować mój smutek? Jakbym nie istniała. Była po prostu przykrym obowiązkiem. Pisze ze mna chętnie tylko na jeden temat. Kiedy próbuje przejść na inny nagle jego zainteresowanie mną spada. Rozumiem ze moze nie mieć czasu.. ale cholera.. widział jak to przeżyłam. Kiedy umarł jego kot, mimo że nie byliśmy wtedy jeszcze razem pocieszałam go jak umiałam.

Nie wiem.. czuje dziś że to kompletnie sensu nie ma. On utrzymuje ze mną kontakt chyba tylko  z jednego powodu.

Kiedy on jest smutny nigdy nie chciałam go ignorować- dziś mam poczucie że ja dla niego jako człowiek, przyjaciel mało znacze.



Napisał o 3 w nocy że przeprasza i żebym napisała rano. Oczywiście do teraz się nie odezwałam (on zresztą też nie) Myślę że zrobił to specjalnie- chciał się wykręcić jakoś ze spotkania a wiedział, że ja mu tego nie daruje. Jest mi przykro i smutno. Chciałam, żeby był moim przyjacielem, kolegą. Ale widać dla niego to bez znaczenia. Znów jego piękne słowa nie zastały pokryte czynem.


Nie wiem czy kogoś w ogóle jeszcze obchodzi mój wątek- napisał mi przed chwilą, że nawet taka forma kontaktów nie ma sensu. Napisałam że dobrze, że dziękuje za 2 lata. Że może kiedyś napisze spytać się co u niego. Nie odpisał nic. Czuje się bardzo źle. Jestem na granicy wytrzymałości, wystarczy kamyk żeby poszła lawina. Nic kompletnie mi się ostatnio nie udaje, a przyszłość również nie mieni się w kolorowo. Dodatkowo odkryłam, że w okresie kiedy walczyłam o niego (to było tuż przed naszą rocznicą) on sobie na naszej klasie komplementował zdjęcia koleżanki... że ma śliczne oczy, zdjęcie z jej udziałem nie może się nie podobać... To jego typ - czarna z dużym cycem.. hmm Pod paroma zdjęciami powiedział jej więcej komplementów niż mi przez ostatnie 6 miesięcy.

Tak żałuję że nie mam przyjaciółki sad


Napisał.. że on chyba już żadnej dziewczyny nie spotka, bo i jak skoro siedzi cały czas w domu.. nie wiem co robić- przecież sam chciał zerwać kontakt a teraz pisze.. i to jeszcze na taki temat.. tydzień temu mówił mi że mnie kocha i dziś mysli jakby tu jakąś nową spotkać. Koszmar sad

24

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Teraz pisze do mnie jak poznać, że to ta dobra dziewczyna dla niego sad bo on jest nieśmiały i boi się podejść, wiec jak ma się z kimś zapoznać sad

boże nie wiem co robić naprawdę, bolą mnie te smsy, czy on nie wyczuwa że dla mnie to niezręczne mówić mu jak ma się zapoznać z jakaś nowa dziewczyną?? zresztą nie wiem na czym stoję- zrywa kontakt żeby potem pisać mi co ma robić, boje się że jak napisze mu, że bolą mnie takiue pytania to zerwie kontakt całkiem sad

Ja już chyba go nie kocham, ale to za wcześnie dla mnie żeby mu radzić w takich sprawach- zreszta boli mnie to że zaledwie tydzień po zerwaniu już myśli o nowej sad

Poradźcie coś mi, proszę sad

25 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-11 20:30:55)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

ja bym odpisała coś żartobliwego, albo nie pisała mu nic... to zależy od tego na co masz ochotę... zawsze, możesz też odpowiedzieć pytaniem na pytanie wink

26 Ostatnio edytowany przez felina (2010-04-13 11:54:08)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Jakoś wybrnełam z sytuacji, ale w nocy znów napisał, ze niedawno śnił mu się ideał.. napisałam mu potem, ze ja w ideały nie wierze, on że w coś trzeba wierzyć. Meczy mnie to wszystko. Chciałabym, żeby nie potrzebował mnie wyłącznie do rozmyślań o innej...

Sama się w tym wszystkim gubię- ciężko mi jakoś na sercu, wspomnienia o nas bolą, nie rozumiem czemu to tak się nagle skończyło, boli mnie myśl, ze kiedyś naprawdę byłam jego oczkiem w głowie, tęsknił, szlochał, zasypywał prezentami, pisał tak cudne smsy, a teraz mu przeszło... nigdy bym nie pomyślała że to on zerwie, szybciej już że to będzie moja decyzja. Czasem się dręczę, że nie doceniłam tej miłości z jego strony, i jest mi z ta myslą naprawdę źle sad


Bede tu co jakiś czas pisać, bo to mi pomaga smile


Weszłan na "nasze" forum na którym się poznalismy- ja tam juz nie pisze od dawna, on też. Weszłam na pocztę, skopiowałam wszystkie jego prywatne wiadomości od niego i tą jedną szczególną którą mimo wszystko kocham. zapisałam jego zdjęcie (nigdy nie mieliśmy wspólnej, teraz czuję że to lepiej- mniej bólu) schowałam ostatnią przytulankę którą dostałam na Walentynki bo mnie dręczyła najbardziej. Chyba zaczynam się w myslach z nim żegnać. Choć nachodza mnie momenty bólu i smutku. Wszystko to jest zapisane na poczcie, jak i nasze wcześniejsze rozmowy gg (dla pamiątki, moze za parę lat do nich wrócę).

Niestety odsypał mnie tysiacem rzeczy, które wszedzie stoją, a ja nie umiem się ich pozbyć i chyba nawet nie chcę- wiem ze dostałam je w okresie naszej największej miłości. Nie przeszkadzają mi tylko czasem jak tak na nie spojrzę to wspomnienia wracają.

Ale chce być silna.

27

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Matko kochana co za emocjonalna hustawka.
Dziewczyno dopuki nie zaczniesz zyc dla siebie nie bedziesz sie czula pewnie w zadnych relacjach.
Jak mozna tworzyc zwiazek jak jest sie chwiejnym jak trawa na polu, niczego niepewnym i niesmialym?

Pomysl, czy chcialabys byc przyjaciolka takie osoby jak sama jestes??? Pomysl o swoich dobrych i kiepskich stronach, zle przekartkuj:) Skup sie na tym co dobre w tobie.
Najgorzej to zaczac uzalac sie nad soba i gadac same smety o sobie!

Wyjdz z domu na spacer, porozgladaj sie wokolo, popatrz na ludzi i idac ulica  czy w parku, zacznij sie usmiechac sama do siebie. Nawet nie masz pojecia ile na swiecie jest niesmialych osob, nie tylko ty boisz sie samotnosci.
Pamietaj tylko, ze zaden zwiazek sie nie uda jesli jedna strona bedzie bluszczem, po prostu zadusi sie ta druga osobe.

Ten chlopak sam nie wie czego chce, ta chustawka meczy i uzaleznia.  Jest taka zasada, ze jak chcesz cos zatrzymac, co chce byc zatrzymane, to trzeba to wypuscic . Nic na sile nie zrobisz, a najgorzej jest prosic i zebrac o milosc. To totalna porazka. Jesli chlopak nic nie czuje, albo sam nie wie, to po prostu pusc go wolno, nie pisz do niego, nie wyczekuj przy ekranie na oznaki zycia.
Zamiast siedziec przy kompie godzinami to wyjdz na slonce. Jak masz kogos spotkac jak siedzisz w domu, nie pojedziesz do kuzynki, nie spotykasz sie z kolezankami. Tracisz najceniejsze chwile ze swojej mlodosci.

Sorry, ze tak ostro, ale ja tez siedzialam w domu ( za duzo obowiazkow) i narzekalam na samotnosc, a prawda byla taka, ze jak mialam kogos spotkac w 4 scianach? Trzeba ruszyc tylek i wyjsc do ludzi, ale nie ze strachem w oczach tylko z usmiechem. 
Sa rozne fora w internecie, nie masz zadnych zainteresowan? Ogrodnictwo, gotowanie, jezyki obce, majsterkowanie, szycie, wizaz, cokolwiek . Napisz jakiegos posta do ludzi, zapytaj o drobna rade i... zaraz ktos odpisze. Tylko nie zacznij marudzic.
Nie wiem co gorsze, byc samemu czy byc z kims, kto tak wykancza? To pewnie efekt dojrzewania.  Na pewno nie jest to osoba na powazny zwiazek.

Zycze powodzenia i uszy do gory. Ja tez lubie osiolka z Kubusia Puchatka, ogonek sama  bym mu przyszyla:)

28

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Dzieki za zainteresowanie smile

Faktycznie, kiedy pisałam te posty miałam totalną huśtawkę nastrojów. Ale teraz już jest o niebo lepiej smile

Rozmówiłam się z byłym chyba do końca, w innym temacie napisałam, jak paskudnie mnie potraktował, i właśnie w tamtym momencie przestałam się łudzić co do niego i nas. Otrząsnęłam się, choć nadal cos dla mnie znaczy. smile


Ale przez głupi przypadek poznałam fajnego chłopaka, z którym bardzo miło mi się gada- bardzo potrzebowałam takiej osoby, i pewnie gdyby nie on miałabym dalej doła smile

Zainteresowania mam, ale szybko tracę nimi zainteresowanie tongue

Moim lekiem okazała się miła koleżeńska relacja z fajnym chłopakiem. Były gdzieś tam jeszcze jest, ale nie jestem już tak podatna na jego słowa i zachowanie odkąd mam poczucie, że ktoś mnie lubi taką jaka jestem i nie ma co do mnie wymagań smile

29

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

La Que Sabe mądra z Ciebie kobietka, a za celne cytaty z Kubusia chętnie bym Cię ucałowała, zwłaszcza za ten o zaglądaniu do studni- adekwatny do mojej sytuacji;). Felina posłuchaj jej rad i osiągniesz to co najważniejsze- dumę z tego, że jesteś silna. Po latach nie będzie ważne czy jesteście razem, czy nie- takich facetów, a nawet lepszych spotkasz jeszcze wielu. Ważne jest to co TY myślisz o sobie.

30

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Chciałabym odnowić wątek i poznać Waszą opinie. Z moim facetem nie układało się zbyt dobrze, skończył się związek, wszystko co burzliwe itp. Zaczynamy od nowa - on zaproponował przyjaźń. Ja z lękiem i obawą przyjęłam jego słowa. No bo jak ktoś kto Cię zranił może Cię wspierać, to nie logiczne! Jednakże poprosiłam o czas na zastanowienie. On mi mówi, że będzie się starał, że będzie wspierał, pocieszał itp bo pragnie przyjaźni i nie chce stracić kontaktu z wartościową osobą - jaką jestem ja, ale czy ja wiem. Ogrodziłam się murem i boje się kontaktu z nim, bo boje się być ponownie porzucona. A czy on się stara? Hmm... pisze rano smsa, wieczorem odwiedza... Ale w ciągu dnia milczy, nie napisze z zapytaniem co u mnie itp jeśli ja pierwsza się nie odezwę...

31

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..
felina napisał/a:

Dzięki za śliczne słowa smile Tak, uwielbiam koty i gdybym mogła od razu bym się w któregoś zamieniła smile


Tylko jest problem- ja siebie nie lubię. Nigdy się nie zaakceptowałam. Meczy mnie czasem to że jestem "inna". Uwielbiam słuchać ludzi, obserwować ich. Sama natomiast jestem zamkniętą osobą. Czasami chcę być sama a czasem lgnę do ludzi. Tylko że oni wtedy uważają, ze jak trwoga to do nich. A ja nie umiem inaczej. Nie umiem słuchać czasem o bzdurach kompletnych, odrzuca mnie głupota ludzka, i zachowanie moich rówieśników. Może oni umieją korzystać z życia a ja nie? Ile razy na wakacje kuzynka zapraszała mnie do siebie a ja wolałam zostać z babcią choć wiedziałam że gdy pójdzie spać o 20 to bedę umierać z nudów. Ale ja nie umiem inaczej. Serce mnie boli jak pomyślę że ja bym się dobrze bawiła a ona była sama. Zwłaszcza ze tak rzadko się widujemy. Czemu to piszę.. mhh... bo to jest mój problem- najpierw tworzę dystans a gdy chce go skrócić to ludzie przecząco kiwają głową. I z moim byłym właśnie jest inaczej- on systematycznie skracał ten dystans- gdy ja się zamykałam on drążył temat i drążył. Nauczył mnie mówić o uczuciach do niego. Bo ja się na początku bałam. Dziwnie brzmiały pieszczoty w moich ustach.

Co do wczorajszego smsa... Napisałam mu potem czy powiedział mi to żebym coś przemyślała, czy po prostu mu znów smutno a ja jestem pod ręką.. odpisał ze mu smutno... Ja nie mogłam napisać od razu. Odpowiedziałam mu grubo po północy, żeby się nie smucił, że jeżeli coś mu ciąży na sercu zawsze moze mi powiedzieć.. Ku mojemu zaskoczeniu zaraz odpisał- że coś mu ciąży ale poczeka z tym jeszcze trochę... I dał mi do myślenia... On jest ostatnio smutny- paradoksalnie to ja go pocieszam, zabawiam. Mówi że wspadł w jakiś melancholijny nastrój.. Tak sobie myślę (choć nie lubie tego, bo to mi graniczy z samo wywyższaniem się) że moze on z mojego powodu jest smutny... albo ciazy mu ta przyjaźń (choć sam pisze, nie zmuszam go, wspomina o spotkaniach itp) albo może żałuje ze tak się stało.

Ale mi teraz dobrze jest jak jest.. tęsknie za nim, ale nie wiem czy szybko zdecydowałabym się z nim znów być- zwłaszcza że powiedział mi parę rzeczy które zabolały (że nudno razem, że mnie nie kocha). Zobaczymy smile

co do tego co napisalas ze nie potrafisz gadac z ludzmi bo wydaje ci ze gadaja tylko na bzdurne tematy ,ja tak do 20 lat ciagle przebywalem z kolegami ,ale nagle cos zmienilo tez nie podobalo mi o czym oni rozmawiaja ,ze smieja z byle czego ciagle czulem przy nich inny rowniez nie mialem z nimi zadnych tematow gdy teraz ich widuje powiem tylko czesc i ide dalej ,pewnie uwazaja mnie za dziwaka bo ciagle siedze w swoim pokoju ,gdy nie pracuje praktycznie nie mam zadnych znajomych nie mowiac o przyjacielu..kiedys poznalem dziewczyne podobna do mnie z charakteru mila ,skromna ,bardzo madra i bylo swietnie praktycznie z dnia na dzien czulismy jakbysmy znali cale zycie i co i takie uczucie rowniez wygasa

dajcie sobie czas ,kto ma byc kogo to bedzie i nic tego nie zmieni ..ja trafilem na swoja jedyna ale niestety ja nie bylem jej jedynym

32 Ostatnio edytowany przez arbi (2011-05-23 10:39:54)

Odp: Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Przyjazn miedzy kobieta i facetem moze byc tylko wtedy kiedy sie nie kochaja...
Chyba ze mowimy o przyjazni w zwiazku...to oczywsice jest mozliwe, wrecz wskazane aby zwiazek byl udany...

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Od miłości do przyjaźni? czy ta przyjaźń ma sens..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026