hej wszystkim. Jestem tu nowa i jeszcze nigdy nie kozystalam z takiego forum. Ale nie wiem jak sobie poradzic. Moim problemem jest:
mam prawie 30 lat i zwiazalam sie z chlopakiem mlodszym od siebie o 7 lat. Jestesmy ze soba ponad 3 lata a mieszkamy od prawie 2 lat i jest super ciagle mowimy jak sie kochamy i nie nudzimy sie ze soba. On jest bardzo troskliwy i kochajacy. Zawsze mi mowil ze to ja jedyna dla niego i ze chce sie ze mna ozenic i miec dzieci ze mna. Planowalismy sie hajtnac w przyszlym roku i staralismy sie juz o dziecko od jakis 5 miesiecy.Dodam ze on jak na swoj wiek jest bardzo dojzaly. Tydzien temu ni stad ni zowat powiedzial mi ze jednak nie jest gotowy na te cale zmiany: dzieci i malzenstwo, ze potrzebuje czasu i nie wie kiedy bedzie gotowy, ale dodal ze mnie kocha tylko chcial byc szczery ze mna. A ja chce dzieci i malzenstwo tak bardzo sie cieszylam a teraz nie wiem co robic: czekac na niego?? ale jak dlugo??? czy wogole warto? mowimy o rozstaniu ale tylko z rozsadku bo nie wiemy co robic. Ratunku!!! wiem ze on jest bardzo mlody i jeszcze bedzie zmienial zdania i to nie raz A co sie stanie jak po paru latach czekania on zmieni kompletnie zdanie i stwierdi ze jednak nie chce by ze mna a ja w wieku 30tu paru lat sama bez nikogo??? powinnismy zerwac? bo tez nie jest powiedziane ze kogos poznam sie z kims zwiaze. Pomocy doradzcie cos!!! prosze!!! bo ja zwariuje.
Podobne tematy
no tak co dalej???? czytam rozne forum i piszecie o zdradzie i o wygasnieciu milosci...a ja nie moge sie pozbierac myslami, nie spie nie jem czy to ma sens?? przeciez my sie kochamy, prawda? czemu on zmienil zdanie? czy moze szukal wymowki na rozstanie? ale to by nie mowil ze mnie kocha, prawda? Prosze was pomocy!!! czy ktos byl w mojej sytuacji?
To jest ciezka sprawa ale uwazam ze z u kobiet bije zegar biologiczny a co za tym idzie z czasem bedzie trudniej zaisc w ciaze.On jest jeszcze bardzo mlody ,i moze stwierdzic dopiero po 5 latach ze teraz jest gotowy , tylko co wtedy?.Sama majac prawie 30 lat spotykalam sie z chlopakiem ktory ma 27 lat i on sam jeszzce byl niedojrzaly i nawet nie w glowie byly mu dzieci , postanowilam ze to nie ma sensu , bo tylko my na tym tracimy.Zastanow sie bo milosc miloscia, tylko ile mozna czekac? ......
4 2010-03-30 09:32:01 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-03-30 09:49:07)
slonce 180, ten chłopak ma dopiero 23 lata i to jest zupełbie naturalne ,że może nie być gotowy na małżeństwo i jest jak najbardziej uczciwe ,że Ci o tym mówi. Był bardzo młody ( 20 lat) jak sie zaczęliscie spotykać , właściwie jeszcze dzieciak, a różnica wieku w tym przypadku jest bardzo duża, tym bardziej ,że faceci psychicznie dojrzewają przeważne później. Moi rówieśnicy w większosci są jeszcze kawalerami, spotykają się z dziewczynami, bawią sę i to jest zupełnie normalne, mało który 23 latek jest gotowy na poważny związek i mimo,że jest dojrzały jak na swój wiek emocjonalnie ma swoje lata i tego się nie da zmienić. On Ciebie kocha ale do założenia rodziny nie dojrzał widocznie potrzebuje dużo więcej czasu, on dopiero staje się mężczyzną psychicznie to nadal chłopak.
On Cie kocha, ale to już nie jest ta milość z " majwyższych lotów" to u niego niestety gdzies uleciało i on zaczyna podświadomie zdawać sobie z tego sprawe, w tej sytuacji naciskanie na ślub stawia go niejako pod scianą a to juz nie jest dobre.Nie nie okłamywał Cię, na początku rzeczywiście myślał,że da radę, niestety nie dał, jest na to za młody.
Ciebie również trzeba tu rozumeć jestes w wieku, w którym dziewczyna już bardzo poważnie mysli o założeniu rodziny a jesteś z facetem , który dopiero do tego dorasta.
Nie sądzę by szukał wymówki do rozstania on po prostu nie chce sie jeszcze żenić, od 20 roku życia jest z Tobą ,snuje bardzo poważne plany i to go zwyczajnie przerosło, to przeciez wiek , w którym faceci się jeszcze bawią a chłopak był w bardzo poważnym związku, zwyczajnie nie daje sobie z tym rady.
Musisz wszystko a spokojnie przemyśleć i zrobić tu bilans. Skoro sie kochacie to może jednak odpuścić z tym ślubem i dać chłopakowi czas na zastanowienie się co dalej. Wygląda na to,że sie tu całkiem pogubił i nie wie co robic. Oczywiscie nie mówie tu o latach ale powiedzmy o miesiącu dwóch, niech to na spokojnie przemysli, poukłada. Dobrze będzie jeżeli przez jakiś czas bedziecie osobno, niech za toba zatęskni. W tym czasie nie naciskaj go daj mu wolną rękę, bądz obecna lecz nie nachalna. Nie myslcie panicznie co dalej, po co? po prostu dajcie sobie tu trochę na luz, przecież się kochacie i to jest najważniejsze. Oboje jestescie bardzo zmęczeni tą całą sytuacją, może więc spotykajcie sie tak jak na początku na randkach i z mniejszą częstotliwoscią . Musicie odnaleźć w sobie te "najwyższe loty", inaczej oboje się tu zamęczycie a raczej zamęczycie to co jeszcze jest między wami. Myslę, że Cię kocha , ale jest przemęczony i się pogubil, daj mu troche luzu i czas na przemyslenia, nie naciskaj go naprawde bardzo szkoda tej milości.
Daj mu czas ale jednocześnie obserwuj, jeżeli zacznie sie bawić, szaleć i korzystać z wolnosci jak psiak, który zerwał sie ze zmyczy to odpuść go sobie, jeżeli na tomiast ten czas rozłąki wykorzysta na przemyslenia, na prace nad waszym zwązkiem może jednak warto poczekać parę mesięcy.
Myslę, że najlepiej bedzie ja na ten czas zamieszkacie osobno inaczej jak ma za tobą zatęsknic?
macie racje ale to jest tak ciezko. Znowu nie spalam ostatniej nocy..i myslmi sie dobijalam. Tak jak piszecie on jest mlody i nie wiadomo kiedy dorosnie a jak dorosnie to moze mu sie calkiem odwidzi i wtedy bede zupelnie sama..????
Witam... Ja też rostałam się z kimś po 3 latach. Mam 23 lata, a On odszedł z dnia na dzień, a po miesiącu miał już inną. Ja nie umiem się z tym pogodzić... Nie jem, nie śpie, wciąż o tym myślę. Tylko praca trzyma mnie przy życiu. Mineły już dwa miesiące, a ja znajduje się wciąż w tym samym punkcie. Mam wrazenie, ze jestem najbrzydsza, głupia i że już nigdy w nikim sie nie zakocham. Cały czas usiłuje się czymś zająć: robię prawo jazdy, zdecydowałam się na założenie aparatu orotodontycznego (chociaż z drugiej storny wiem, że to minimalizuje moje szanse na poznanie kogoś nowego). Co robić? Jak odzyskać wiarę?
witam no to podobna sytuacja do mojej. A jaki byl powod rozstania? bo to bardzo wazne, ale jesli po miesiacu jest juz z inna to albo tak juz sie odkochal albo traktuje ta nowa dziewczyne jako lekarstwo na milosc. Zdazaja sie takie sytuacje. napisz jaki byl powod rozstania. I nie ma brzydkich kobiet zaloze sie ze jestes sliczna. Dobrze robi na handre: nowy ciuch, zmiana fryzury, troche makijarzu (jesli sie nie malujesz) wychodz do ludzi bo zamykanie sie w sobie na pewno nie pomaga a w recz przeciwnie mozesz wpasc w depresje a tym tylko sobie szkodzisz. Moja ciotka zawsze mi mowi ze "nie ma ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" i wiesz co? to prawda
Uwierz mi znajdz sobie hobby, zapisz sie na kursy albo zacznij robic cos co zawsze chcialas robic, bo z reguly jak jest sie w zwiazku to poswieca sie wszysto zwiazkowi i zapomina sie o swoich marzeniach i potrzebach. Glowka do gory bedzie dobrze ale napisz co sie stalo.
Dziękuję, że odp na mojego posta...Uznał, że uczucie się wypaliło... Myślę, że ma już kogoś, bo stwierdził, że w pojedynkę jednak nie jest tak łatwo i miło... Najgorsze jest to, że nie umiem o Nim źle myśleć i źle mu życzyć (wręcz przeciwnie chciałabym żeby chociaż On był szcześliwy)... Podobno znienawidzenie pomaga, ale ja nie potrafię... Nie chce ich tylko oglądać razem, a wiem że mieszkamy w takim mieście, że będzie to nieuniknione!! Nie wiem jak mam sobie poradzić z tym uczuciem... Staram sie caly czas czyms zajac, ale tak wiele rzeczy mi o nim przypomina... Co robić?? Błagam pomożcie!!
tak to ciezko ale prawda jest ze niestety "czas leczy rany" jest trudno ale z czasem bedzie latwiej i latwiej i jednego dnia sie obudzisz i spojrzysz w stecz i bedziesz sie smiala z tego, zobaczysz. Uwiesz mi ja mam prawie 30tke na karku i wiem co mowie. Mi teraz sie tez swiat zawala bo sama nie jestem w dobrej sytuacji ale wiem ze po deszczu zawsze wychodzi slonce
najwazniejsze zebys ty byla szczesliwa a on? to niech sie sam o siebie martwi jest juz duzym chlopcem. A czasami tak bywa ze uczucie wygasa. Ale moja opinia jest ze w zwiazku najwazniejsza jest przyjazn bo namietnosc i ta szalona milosc ktora przezywamy przez pierwsze 1,2,3 lata powoli sie wycisza i pozostaje przyjazn, zrozumienie, wsparcie, zaufanie. Jak tego nie bylo od samego poczatku to zwykle marne sa szanse na przetrwanie zwiazku no i oczywiscie o zwiazek trzeba pielegnowac tak jak o kwiaty bo inaczej wszystko usycha. Moja mama zawsze mi mowila, ze zwiazac sie z facetem ktory Ciebie bardziej kocha niz Ty jego. Mysle ze to prawda bo my kobiety jak kochamy za bardzo to dajemy z siebie wiecej jak potrzeba. Pomysl sobie czy on byl Twoim najlepszym przyjacielem? czy moglas wszystko mu powiedziec i sie zwierzyc? czy Ciebie sluchal i doradzal? czy byl przy tobie i cie wspieral jak go potrzebowalas? Czy zawsze stawal po Twojej stronie? czy zrezygnowal z wyjscia z kumplmi na piwo dla ciebie jak mialas chandre, czy zly dzien. Moglabym tak wymieniac ale tak na prawde sama musisz z soba pogadac i wysunac wnioski..czy warto sie zameczac. mam nadzieje ze troche pomoglam. pozdrowionka ![]()
Słońce pewnie masz rację... Ja wiem, że On był narcyzem, który najbardziej kochał siebie... A mimo tego ja bardzo za Nim tęsknie, bo wiem że przy mnie potrafił też być strasznie fajnym facetem... Czasami sobie myślę, że On nie dorósł do bycia z kimś na dłuższa mete albo przestarszył się, że nie do końca się wyszumial. Chcialabym tylko wierzyć,że to się uloży, że wkrotce pojawi się ktoś kto znowu rozbudzi we mnie te super emocje i spowoduje że poczuje się cos warta... Dzis wole nie patrzec na siebie w lustrze i wciaz wydaje mi sie ze On by najlepszym co mnie w zyciu moglo spotkac, a teraz to juz tylko samotność do końca zycia... Usmiecham sie na przekor sobie, bo wiem ze tak trzeba... ale wydaje mi sie ze ja nie dam sobie rady
dasz rade!!!! dlowka do gory ![]()
Tylko jak odzyskac wiare w to ze jeszcze kiedys bede szczesliwa? I ze to co sia stalo wyjdzie mi na dobre?
mysle ze juz powoli sama zaczynasz wierzyc w to ze dasz rade
nie mysl o przeszlosci , nie wspominaj, nie rozpamietuj jak tylko twoje mysli beda tam szly od razu pomysl sobie o czyms innym albo zajmij sie czyms. to pomaga. skoncentruj sie na terazniejszosci i nie mysl za bardzo o przyszlosci ona przyjdzie czy tego chcesz czy nie a szczescie samo cie znajdzie a skad wiesz moze juz cie odnalazlo tylko o tym jeszcze nie wiesz ![]()
A co do mnie i mojej sytuacji? coraz bardziej mi sie wydaje ze to jego"nie jestem gotowy na rodzine" bylo wymowka. Ostatnio mi powiedzial, ze to wszystko ja zaczelam, tak jak by to byla moja wina, bo wspomnialam o zerwaniu a nie on. wyobrazacie to sobie? czuje sie oszukana i tak na prawde probowalam poczekac przemyslec i dac jemu czas ale to tylko ja probuje a on? nic. Cos sie zerwalo i sama juz nie czuje tego co czulam. Kocham go ale to wszystko jest jak koszmar. Co myslicie o tym dac sobie spokoj czy walczyc? tylko czy jeszcze jest o co ?
z
Nie wiesz co czujesz bo Go kochalas całym sercem a On z dnia na dzien Cie zostawil. Gdzies w glębi duszy po takim czyms porzucona osoba chce sie znieczulic na tego czlowieka... u jednego objawi sie to obojetnoscia, u drugiego nienawiscia, a ktos jeszcze inny bnedzie trwal w tym stanie zawieszenia az do momentu kiedy nie spotka kogos kto moglby zastapic miejsce bylego... Ja mysle ze Ty juz wiesz czego chcesz od zycia, a on pewnie jeszcze wogole nie wie co to jest zycie...
w tym momencie czuje pustke. Mam siostre i jej meza ktorzy mnie wspieraja, ale jest bardzo ciezko pomimo wszystko. Czuje sie jakbym nie mogla oddychac. Tak trodno mi uwierzyc ze on tak poprostu zmienil zdanie o nas. Najgorsze jest to, ze ciagle mieszkamy razem i spimy w tym samym lozku ale tylko spimy tak kolo siebie. Wiem ze powinnam go wyslac na kanape ale nie moge jestem za miekka. Takze wiem ze powinnam z nim pogadac o nas czy sie rozstajemy i co dalej. Ale gardlo mi sie sciska za kazdym razem jak mam okazje poruszyc ten temat. Jak mam sie zdobyc na odwage ? pomorzcie !
Ściska Ci gardło, bo wiesz że to nie bedzie przyjemna rozmowa, ale musisz sie na Nia zdobyć dla wałasnego dobra. Żeby ta emocjonalna huśtawka się skończyła, żebyś widziala na czym stoisz, żebyś mogła walczyć o swoje szczeście jak nie z nim to z innym... Pewnie jestes atrakcyjną kobietą więc zaraz się ktoś pojawi!! DO DZIEŁA!!
smieszne ze potrafie doradzic innym ale sama nie moge sobie pomoc ale masz racje musze z nim porozmawiac i wiem ze to nie bedzie proste, ale zycie samo w sobie nie jest proste. dzieki za wsparcie
damy rade, tylko musimy pamietac, ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo
i wierzyc w siebie ![]()
Nie bedzie proste ani przyjemne... Ale teraz też nie jest przyjemnie. Zawsze lepiej wiedzieć na czym się stoi. Mnie ciężko uwierzyć, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ale wszyscy o uparcie powtarzają, więc może coś w tym jest:) Ja w Ciebie wierzę i wiem, że dobrze to rozegrasz i że może być tak, że tą bitwę przegrasz, ale z całej wojny wyjdziesz zwycięsko!!
dzieki. No i porozmawialismy a sumie ja mowilam..powiedzialam ze chce przerwy i zeby sie wyprowadzil. Od jutra bedzie szukal pokoju a ja? to dziwne ale czuje jakby mi kamien z serca spadl. Czuje sie chyba z tym dobrze tak mi sie wydaje jak na razie
ale ja przeciez powinnam byc zamana i smutna a to nic czy jest cos nie tak ze mna? czy moze on poprostu nie jest ta moja wielka miloscia?! zawsze od kiedy go poznalam bylam pewna ze to jest to a teraz? jest juz inaczej. Co jest nie tak?
Nawet nie wiesz jaka jestem z Ciebie dumna!! Nic nie jest nie tak, tylko myślę, że za dużo się miedzu Wami ostatnio wydarzyło i dlatego masz teraz odczucia... odpocznicie od siebie i może okazać się, że uczucie wróci z zdwojoną siłą... Jak ja Ci zazdroszczę, że masz w sobie tyle optymizmu w całej tej sytuacji!!
Słońce...
Jesteście klasycznym przykładem niedopasowania z powodu różnicy wieku i to gdy kobieta jest starsza.
Ty masz plany małżeńskie i rodzicielskie, wszak dochodzisz trzydziestki.
On jest małolatem, który jeszcze chce poszumieć.
Gdy byliście na początku tego 3-letniego okresu, na pewno mówiliście, że miłość jest najważniejsza, nie uznaje róznicy wieku. Potem zawsze okazuje sie inaczej!
No i to zamieszkiwanie wspólne, które niszczy niejeden związek.
"powinnam go wysłać na kanapę"!!! Tak mówi żona w stary, dobrym małżeństwie!!
Dobrze, że sie wyprowadza. Ty nawet odczuwasz ulgę...Myślisz sobie - nie będzie ślubu, to muszę szukać innego kandydata na małżonka! Pragmatycznie podchodzisz do sprawy...Nie jesteś gotowy na ślub, to idź swoją drogą, bo ja nie mam czasu na głupoty.
Właściwie to się nie dziwię.
dziekuje wszystkim za wsparcie! Moze jestem praktyczna
dzisiaj mi powiedzial ze wyprowadzi sie w ciagu najblizszych 2-3 tygodni i ze wszystko naprawi cokolwiek jest do naprawienia i odmaluje cokolwiek jest do odmalowania w domu przed wyprowadzka. A co zrobi to sie okaze. Ale coz zycie sie dalej kreci
pozdrowionka i ucalowania dla wszystkich ![]()
proszę jaki optymizm!!:) proszę pożycz trochę, może pomoże na moje smutki... Pozdrawiam!!
25 2010-04-07 15:52:06 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-04-07 15:54:07)
Znam wiele udanych zwiazkow. W jednym z nich on jest 14 lat mlodszy, wysportowany, przystojny. Ona ladna, zadbana, troche z nadwaga, ambitna. Widac wyraznie ze ona jest starsza. Sa ze soba od 1989 roku. Nie maja slubu. Nieustannie staraja sie o dziecko. Korzystali ze wszelkiej pomocy medycznej na swiecie. Wreszcie ze skutkiem choc on ma juz prawie 50 lat.
.... pisze o tym bo nie ma reguly na nic
trzeba miec otwarty umysl a kazda sytuacja jest inna i wymyka sie spod wszystkich praw i zabobonow.
Wszystko zalezy od Was. Nie musisz czekac do 40tki, zeby on sie zdecydowal.
Mozesz poczekac pol roku bez zadnego naciskania.
Zapytaj go co to znaczy ze nie jest gotowy na slub z Toba?
Niech Ci to dokladnie wytlumaczy.
Masz prawo do tego.
Dziecka nie musisz miec tak juz i juz od zaraz. To wasza wspolna wola a on musi zdawac sobie sprawe z tego, ze ta decyzja musi byc kompromisem a nie tylko jego potrzeba. Bo w Waszej sytuacji to kompromis, bo on jeszcze nie gotowy a Ty tak.
Ty tez musisz zdawac sobie z tego sprawe.
Jesli go kochasz to uciszysz ten Swoj zegar na troche... przeciez to nie alarm ![]()
Pozdrawiam
no tak a on teraz non stop wychodzi i imprezuje tak jak psiak ktoty zerwal sie ze smyczy..ale przeciez ja mu nigdy nie zakazywalam, mogl sobie wychodzic ile chcial z czego za bardzo nie kozystal. Nigdy nie mowilam ze nie moze wyjsc a wrecz przeciwnie.To o co teraz mu chodzi? ja nie rozumiem facetow, sa dziwni. I najgorsze jest to ze juz nie jestem na niego zla tylko na siebie ze mu uwierzylam w to cale "i love you" i ze bylam na tyle naiwna ze zwiazalam sie z malolatem. Co ja myslalam? 3 lata stracone, ale nauczke mam i to nie zla!!! A tego malzenstwa i dzieci juz mi sie odechcialo za duzo lez to wszystko kosztuje. moze w przyszlosci ale nie za predkiej.. !!!! czuje jakbym miala eksplodowac za chwile jestem taka zla na siebie!!!!!
27 2010-04-08 11:21:57 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-04-08 11:31:00)
Im szybciej sie wyprowadzi tym lepiej inaczej zamęczysz się w takim ukladzie, po tej rozmowie poczuł sie wolny i rozgrzeszony , teraz z tego korzysta a Ty się spalasz... Pokój można znaleźć w ciągu tygodnia, jemu sie nie spieszy najwyraźniej, wygodnie mu.Jak ma zrozumieć jak ma zatęsknić skoro jesteś obok niego?Ta sama i przewidywalna, tam jest nowość, coś co go pociąga.
Dosyć skupania się na nim, myśl sobie bo on nie przejmuje sie Tobą...to dorosły facet poradzi sobie.
To całe love story, myślę,że bylo prawdziwe,nie okłamywał cie , ale niestety coś u niego zaczęło się wypalać, to nie przychodzi z dnia na dzień, to dłuższy proces, może też być opcja, że coś sie wydarzyło w jego życiu, że nagle poczuł zew wolności ( koledzy, poznał kogoś?) Nic się nie dzieje bez przyczyny, ale nie tylko wiek ma tu znaczenie, nie patrz w ten sposób.Coś sie stało, tak myślę i to przewartościowało jego myslenie, teraz zachowuje się jak psiak, związek go przerósł, za wczesnie jak na niego zaczął poważne życie.
Im szybciej sie wyprowadzi tym lepiej, niech zobaczy ,że nie żartujesz, mysl o sobie! Teraz to bardzo niesymetryczny uklad, ty cierpisz a on ma to gdzieś i się bawi, stąd tylko krok do toksycznego układu nie daj się wciągnąć.
witam wszystkich po dluzszym czasie. Dalam juz sobie z nim spokoj. Probowalam porozmawiac z nim o tym co sie kryje za tym wszystkim aby powiedzial jak na prawde czuje, ale on mnie zbyl slowami "przeciez ci juz mowilem ze nie jestem gotowy wczesniej i nic wiecej" Wyprowadza sie na poczatku przyszlego miesiaca ja tez juz szukam sobie czegos do mieszkania bo nie chce tu zostac, za duzo wspomnien w naszym mieszkaniu. Ciagle nie jest latwo, ale zdalam sobie sprawe ze tak na prawde to on nie byl ta moja wielko miloscia, smutne ale prawdziwe.Mysle tak bo bardzo szybko sie z tym pogodzilam nie tak do konca ale wiem ze jak juz zamieszkamy osobno bedzie o wiele prosciej..To mnie przeraza bo gdyby on nic nie zaczal o tym ze "nie jest jeszcze gotowy" to pewnie bysmy sie hajtneli, mi ciagle sie wydawajac ze on to jest to. to tak jak bym oszukiwala i jego i siebie nie swiadomie! Dobrze ze tak sie stalo z jednej strony a zycie sie dalej kreci czy tego chcemy czy nie. Dzieki wszystkim za wsparcie i dorady bardzo mi pomogliscie przez to wszystko przejsc!!
pozdrowienia x
Wszystko się ułoży:) 23 lata to jeszcze smarkacz... coś o tym wiem... Życie pisze dziwne scenariusze, ale podobno wszystko dzieje się po coś...
30 2010-04-13 12:58:36 Ostatnio edytowany przez anik (2010-04-13 12:59:41)
Smutna 23....mam na imię Ania,mam 23 lata 3 dni temu dowiedziałam się już na pewno że chłopak z którym byłam 3 lata i którego kochałam i kocham niestety nad zycie przestał mnie kochac..może mogłybysmy się skontaktować przez gg i czasem ze soba gadać, tak jak przyjaciolki online? byloby może nam łatwiej