netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

początki współżycia

24 odpowiedzi13 930 wyświetleńzałożony przez paawlaa, 27.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » początki współżycia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: początki współżycia

Witam!
Mam problem. Nie wiem sama jak do końca go wytłumaczyć -ale spróbuję.
Jestem z chłopakiem już od trzech lat , w sierpniu rozpoczęliśmy współżycie , to była ciężka droga ale w kocu nam się udało. Oboje nie jesteśmy doświadczeni, ja mam 19 lat a on 20 .
I teraz zaczyna się ta cięższa do opowiedzenia treść.
Od października poszłam na studia do innego miasta no i widujemy się tylko w weekendy , czasami on przyjeżdża do mnie. Tak więc nasze "życie seksualne" nie jest regularne. Zresztą ciężko mi to do końca nazwać "życiem seksualnym" . Właśnie dlatego pisze.
Kocham go i wiem że to "ten" facet... ale nie wychodzi nam - w sumie to mi nie wychodzi. Wiem , żę początki są trudne, musimy się poznać , co lubimy , co nie... ale wydaje mi się , że coś jest nie tak ze mną. Mam nadzieje , ze to wina braku spontaniczności ale wole się upewnić.
Na początku wszystko jest w porządku , gra wstępna - jest miło ale kiedy on próbuje "wejść " to... nie wiem jak to inaczej napisać, ale "zamykam się" od środka ,nagle sie spinam i nie potrafię się rozluźnić , otworzyć się . Nie wiem czy to tkwi w mojej psychice , czy są inne przyczyny. Ale jest mi z tym źle , chciałabym żebyśmy chociaż  powoli posuwali się do przodu w ale nie możemy(metoda małych kroczków). Stoimy w miejscu, udaje nam się tylko długa i miła gra wstępna potem jest porażka...
Zastanawiam się , czy przyczyną nie jest brak spontaniczności , tzn z góry wiem , zę kiedy on do mnie przyjeżdża na noc to będziemy próbować -no bo przecież kiedy mamy to robić. Wiem , żę nic na siłę...

Jak to było u was na początku ? Też były trudności , czy od razu odczuwałyście przyjemność i nie było z tym żadnego problemu?

Proszę o pomoc... i z góry dziękuje

Pozdrawiam.

2

Odp: początki współżycia

Wiesz co? Radziłbym Ci pójść do seksuologa. Problem znajduje się w Twojej psychice, gdzies w doświadczeniach z dzieciństwa myślę. Słyszałem o takim zaburzeniu które nazywa się powchicą i z tego co piszesz większość objawów się zgadza.
Nie załamuj się, tylko w idź do seksuologa. On Ci pomoże.
Pozdrawiam!

3

Odp: początki współżycia

Dziękuje za odpowiedz. Myslę , że możesz mieć rację. Tylko jak znaleźć dobrego seksuologa... nie tak łatwo sie do niego wybrać.

4 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-27 17:21:50)

Odp: początki współżycia

Franciszek - weź tu nie stresuj dziewczyny i nie wmawiaj jej jakichś zaburzeń, bo to zdrowa przesada... i od razu szukasz winy w przeżyciach z dzieciństwa, doktor Freud normalnie wink Gdyby ludzie z takimi rzeczami biegali od razu do seksuologów, to seksuolodzy byliby bogatsi od polityków, a na wizyty czekałoby się dłużej niż na przeszczep serca.

paawlaa - to naturalne, że początki są trudne. Chłopakowi o wiele łatwiej jest się wyluzować, oni mają mniejsze wymagania co do komfortu psychicznego, jeśli chodzi o seks. My, dziewczyny, o wiele bardziej stresujemy się różnymi rzeczami - a to, że rodzice wrócą, a to, że wolny dom i "trzeba", a to, że wyglądamy nie tak i wstydzimy się czegoś... Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie wymienione przeze mnie czynniki dotyczą Ciebie, ale chciałam zobrazować przykład kobiecych "stresów".
Próbujcie powoli - nie musi przecież dochodzić do stosunku za każdym razem, kiedy macie wolne mieszkanie. Cieszcie się sobą, bawcie swoimi ciałami, próbujcie różnych pieszczot. Na pewno dużo mogą dać pieszczoty palcami - poproś swojego chłopaka, żeby penetrował Cię najpierw palcem, potem dwoma, a potem dopiero, jak się przyzwyczaisz do tego dotyku i rozgrzejesz, niech próbuje z penisem. Zaręczam, mało która kobieta od razu "wskakuje" w świat seksu i czuje się w nim jak ryba w wodzie. Pewnych rzeczy trzeba się nauczyć, przyzwyczaić się do nich, posprawdzać, co sprawia największą przyjemność, a co nie jest przyjemne wcale.

Wszystko jest w Twojej głowie, jestem przekonana że nie masz żadnego defektu cielesnego, który powodowałby "spinanie się" akurat w momencie próby odbycia stosunku wink To psychiczna blokada, którą po prostu powolutku, być może podstępem, musisz zdjąć.
Pomocny może się okazać również kieliszek czerwonego wina, góra dwa - rozluźnia, zwiększa ukrwienie narządów płciowych i działa jak afrodyzjak.

5 Ostatnio edytowany przez olimpia (2010-03-27 17:39:28)

Odp: początki współżycia

Rzeczywiście czasem występują tak silne blokady w psychice (przeważnie na tle silnie zakorzenionych zasad moralnych lub religijnych, wmawiania nam od dzieciństwa, że seks jest brudny, zły), że uniemożliwiają normalne współżycie. W takich przypadkach poza niemożliwością odbycia normalnego stosunku może nawet pojawić się ból. Jednak w zdecydowanej większości jest to po prostu stres, który w opisanej przez Ciebie sytuacji bardzo prawdopodobne, że będzie się pogłębiał jeśli będziesz się dodatkowo w ten sposób nakręcać.
Pytasz jak to było u nas. Powiem tak... Mój pierwszy mężczyzna był w miarę doświadczonym kochankiem (w każdym razie przede mną miał kilka partnerek), a ja choć nowicjuszka nie miałam oporów czy blokad. I to chyba zaprocentowało. Kiedy oboje jesteście debiutantami zawsze jest trudniej, bo nie macie od kogo brać wskazówek. Z drugiej jednak strony to bardzo zbliża, bo oboje dopiero się uczycie, RAZEM się uczycie. Oczywiście, że początki są trochę stresujące,  trudno też od razu odczuwać wyłącznie przyjemność, tego trzeba się po prostu nauczyć,  tak jak wszystkiego w życiu. Trzeba nauczyć się własnego ciała i reakcji partnera oraz czerpania rozkoszy z samego seksu. Dla jednych to wszystko bułka z masłem, ale dla innych trudna i wyboista droga. Tak czy inaczej powinniście próbować. Najpierw relaks, pośpiech jest zdecydowanie niewskazany, długa gra wstępna, musisz się naprawdę rozluźnić, a potem... nic na siłę. Jeśli nie wychodzi przerwijcie, przytulcie się do siebie, oderwijcie od problemu. Potem zawsze jest już łatwiej. Powodzenia!

6

Odp: początki współżycia

Bardzo wam dziękuje za odpowiedzi . Uspokoiłyście mnie . Musze porozmwaić z chłopakiem i mam nadzieję , że z czasem będzie nam łatwiej .

7 Ostatnio edytowany przez olimpia (2010-03-27 19:48:51)

Odp: początki współżycia

Oczywiście, że z czasem będzie łatwiej! Nie tylko Tobie, ale również i Jemu. Naprawdę jeszcze nie ma powodu do niepokoju. Jak to się mówi nie od razu Kraków zbudowano. Tu też potrzeba czasu i cierpliwości. I jedna podstawowa zasada: szczera i konstruktywna rozmowa z partnerem oraz jego wyrozumiałość naprawdę mogą zdziałać cuda. Głowa do góry, wiosna idzie, czas miłości:))

8

Odp: początki współżycia

oj tak... wiosna dodaje sił i motywacji smile
jeszcze raz dziękuje za pomoc.

9

Odp: początki współżycia

pawla, a ja mam takie pytanie: czy zanim zaczęliście współżyć, to poznawaliście się przez petting? Czy od razu przeszliście do seksu?

10 Ostatnio edytowany przez paawlaa (2010-03-27 22:06:14)

Odp: początki współżycia

zaczęliśmy od pettingu , który trwał pare miesięcy, dopiero potem współżyliśmy.
To nie było tak ,że od razu "rzuciliśmy się na głęboką wodę" ... nie chciałam tego , jestem zbyt wrażliwa.

11 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2011-01-26 12:31:00)

Odp: początki współżycia

Czyli miałaś czas "dojrzeć" psychicznie. A czemu napisałaś na początku, że to była ciężka droga?

Zgadzam się z poprzedniczkami, że "problem" leży w Twojej psychice. Tak jak ktoś radził: nie kochajcie się za każdym razem, gdy są ku temu warunki. Zamiast tego wróćcie do samych pieszczot żebyś się rozluźniła.

12

Odp: początki współżycia

nazwałam to ciężką drogą ze względu na towarzyszący przy pierwszych razach ból.
Już wcześniej rozmiwałam z chłopakiem właśnie o tym o czym mi radzicie. I mam nadzije , ze dzięki temu powoli zaczne sie otwierac .
Zdaje sobie sprawę , że to wszystko może siedziec w mojej psychice...niestety jestem bardzo mało pewną siebie osobą dlatego niektóre rzeczy przychodzą mi cięzko.

13

Odp: początki współżycia

Ból? A powiedz mi jeszcze taką rzecz: czy wyłącznie od Ciebie zależało kiedy nastąpi kolejny krok i jaki on będzie (mam na myśli, że np teraz tylko pieszczoty piersi przez stanik, a za jakiś czas pod nim)? Niejako zmuszałaś się do tego żeby nie zrobić przykrości swojemu chłopakowi?

Widzisz, ważne jest nie robienie niczego wbrew sobie. Musisz być zawsze pewna, że tego chcesz i gotowa. Naprawdę warto żebyście cofnęli się nawet do drobnych pieszczot i metodą małych kroczków wszystko robili.

14 Ostatnio edytowany przez paawlaa (2010-03-27 22:31:22)

Odp: początki współżycia

to była nasza wspólna decyzja, uważałam ,zę już jestem gotowa. mój chłopak nie zmuszał mnie do niczego ( chociaż wiedziałam ,żę by tego chciał) . Był na prawdę cierpliwy i wyrozumiały - w koncu wytrzymał prawie trzy lata tongue .Chciałam , żebyśmy zrobili w naszym związku krok do przodu , weszli " w nowy etap" , poznali się bardziej , ale nie spodziewałam się , że będze mi tak cięzko. Z czasem łatwiej mi jest z nim rozmiwać o seksie, chociaż dalej sie wstydze mówić mu co mi sie podoba, no i nie wiem dlaczego ale wciąż wstydliwe jest dla mnie pokazac się mu nago przy zaswieconym świetle...

15

Odp: początki współżycia

dziękuje za "rozmowe" a_normalna, na prawde mi pomogłaś , i pocieszyłaś. czeka mnie poważna rozmowa z chłopakiem wink

16

Odp: początki współżycia
paawlaa napisał/a:

no i nie wiem dlaczego ale wciąż wstydliwe jest dla mnie pokazac się mu nago przy zaswieconym świetle...

Ja bym powiedziała, że kompleksy to jedno, a druga rzecz, to widać jeszcze całkowicie się nie przełamałaś. Ja też nie chciałam się pokazywać nago przy świetle ale z czasem całkowicie mi przeszło i teraz nie mam już z tym problemów. To chyba kwestia całkowitego zaufania i widzę, że pomimo, że nie mam ciała modelki, to jemu bardzo się podobam i aż oczy mu się święcą. Ta świadomość chyba najbardziej pomogła mi całkiem pozbyć się wstydu.

Powtarzam raz jeszcze: nie rób nic wbrew sobie i MÓW ukochanemu co chcesz, a czego nie chcesz. Komunikacja w związku jest bardzo ważna. Na początku będzie Ci to szło opornie, ale to zaprocentuje i z czasem będziesz umiała mówić mu wszystko. Zaufaj mi smile

17 Ostatnio edytowany przez paawlaa (2010-03-27 23:00:47)

Odp: początki współżycia

mam nadzieje , ze z czasm się przełamie ... niestety żałuje ,że widzimy sie teraz tak rzadko. na wakacjach moze wyjedziemy razem gdzieś na dłuzej wiec będzie więcej okazji na "poznawanie siebie "małymi kroczkami. . .

18

Odp: początki współżycia

witam!

Pisze tutaj ponieważ nie ma sensu zakładać nowego wątku. Mój problem wciąż jest ten sam.
Nie potrafię odblokować sie psychicznie... Największym moim problemem jest wstyd tzn wciąż wstydzę sie nagości ( swojej oczywiście ) , mój partner nie ma z tym problemu. Chodzi mi głownie o piersi. Wstydzę się kiedy on ściąga mi stanik nawet w lekkiej ciemności . Kiedy jest całkowicie ciemno nie wstydzę się. Nie mam kompleksów związanych z moim biustem a mimo to kiedy wiem , ze on będzie patrzył , wstydze się. Wiem , ze jemu bardzo na tym zależy i chciałabym  to zrobic ... ale czuje blokadę. Wcześniej nie namawiał mnie , dał mi czas. Teraz za każdym razem próbuje mnie przekonać. Rozumiem go w końcu to troche głupie , ze się jego wstydzę i ze w czasie gry wstępnej mam stanik, zresztą to niewygodne.  Ostatnio stwierdził , ze trzeba zastosować " skok na głęboką wodę" - było na wpół ciemno , a on ściągnął mi stanik , złapał za ręce żebym nie mogła sie zasłaniać, i przyznam szczerze ze nie czułam sie komfortowo.. zaraz po tym ubrałam się.
Co o tym myślicie ? Jak walczyć ze swoją wstydliwością?

Pozdrawiam!!

19

Odp: początki współżycia

Post przeniesiony:

paawlaa napisał/a:

Witam!

Mój problem polega na tym , ze nie potrafię "brać" , łatwiej przychodzi  mi dawanie. Tzn łatwiej mi jest sprawić przyjemność chłopakowi  niż odbierać przyjemność od niego . Jakoś momentami jest to dla mnie wstydliwe, pokazać , ze " jest mi dobrze" ... wiem  ze to dziwne i może głupie ale tak właśnie mam . Nie potrafię się przemóc, i nie wiem jak to zrobić. Czuje sie dojrzała do seksu , nie sprawia mi trudności doprowadzanie mojego faceta do orgazmu , lubię to , nie wstydzę sie już nagości , przez te 2tyg na prawdę posunęliśmy się do przodu ... ale dlaczego nie potrafię ?brać? ? Mojego chłopaka już zaczyna to denerwować , tez chciałby mi sprawić przyjemność... czasami mu na to pozwalam ale proszę by  przerwał w pewnym momencie, to jest  silniejsze ode mnie  ... miałyście tez coś takiego ? Jak się odblokować i czerpać przyjemność z ?brania? (jeśli wiecie o co mi chodzi)?

20

Odp: początki współżycia

Paawla specjalnie przeczytałam posty wyżej żeby się upewnić czy Ty na pewno chciałaś zacząć pieszczoty.
Co mogę poradzić- żadnych drastycznych pomysłów jak ten z trzymaniem rąk- na takie zabawy przyjdzie czas wink
Powiedz mu żeby Ciebie dużo, długo całował, przytulał i sama zdejmij to na co masz ochotę. I umówcie się że jak mówisz dość- to znaczy dalej dziś nie jedziemy. A sama jak tylko masz możliwość chodz nago, oglądaj swoje ciało, uśmiechaj się do niego.
Trudność w odbieraniu pieszczot bierze się z nieśmiałości. To nie jest złe. Powoli a do przodu. Powodzenia smile

21

Odp: początki współżycia

dziękuje alaclaudie ... przepraszam ,za fatyge, nie pomyślałam ze moge ten post oddać do mojego wcześniejszego... człowiek uczy sie na błędach smile

22

Odp: początki współżycia

pawla ja mialam kiedys tak samo jak zaczynalam...nawet przez iles tam razy to moje spinanie uniemiozliwilo nam wspolzycie. myslalam ze cos ze mna nie tak... po jakims czasie stwierdzilismy ze ja potrzebuje wiecej czasu, dluzszej gry wstepnej gdy sie "zamknelam" to on przestawal ruszac i probowac wejsc i tylko piesci...za chwile znowu probowal i tak do celu... wzielismy zel durexa zeby gladko poszlo no i bylo si tongue
a co do wstydliwosci...niewiem jak ty ale ja po tak dlugim czasie powiedzialabym facetowi ze sie krempuje...przejdzie ci jak sie przyzwyczisz do tego.

23

Odp: początki współżycia

Paawla nie masz za co przepraszać.:)  Mam nadzieję że zastosujesz moje porady i pomogą one Tobie.
Hmm bo jest jeszcze jedna kwestia. Mianowicie każdy dojrzewa w innym tempie- może za szybko zaczęłaś?

24

Odp: początki współżycia

być możę... ale z drugiej  strony chciałam tego w końcu byliśmy juz z moim chłopakiem w 3letnim związku...

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » początki współżycia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026