Witam. To mój pierwszy post na tym forum. Mam problem. Postaram sie go wam jak najlepiej przyblizyc. A wiec 3 lata temu poznalam chlopaka. Po 2 miesiacach znajomosci zaczelismy ze soba chodzic. Dzieli nas 40km drogi i mamy slaba komunikacje (malo autobusow, pociagow). Wszystko miedzy nami ukladalo sie jak najlepiej. kochal mnie a ja jego (planowalismy wspolna przyszlosc, mial mi sie oswiadczyc). ale rok temu cos zaczelo sie psuc. spotkalismy sie pod koniec kwietnia i bylo jeszcze wszystko ok (chociaz wczesniej oklamal mnie- poszedl na impreze i nic mi o tym nie powiedzial dopiero nastepnego dnia sam z siebie sie przyznal i powiedzial zebym z nim zerwala. nie zrobilam tego bo uznalam ze jest uczciwy skoro sie sam przyznal). ale potem nie przyjezdzal. myslalam ze poprostu ciezko mu dojechac. mowil ze mnie kocha ze jestem dla niego njwazniejsza ze to ja jestem ta jedyna. ale pod koniec maja powiedzial ze nie wie co do mnie czuje. byl to dla mnie szok. zerwal. ale powiedzial ze bedziemy utrzymywac ze soba kontakt. probowalam go namowic zeby wrocil ale mowil ciagle: nie wiem. pisalismy ze soba. tyle ze nie bylismy razem. zgodzil sie nawet isc w tym czasie ze mna na wesele. po tygodniu od zerwania stwierdzilam ze albo kocha albo zapomni wiec nie odzywalam sie do niego (on w tym czasie juz z jakas pisal ale tak tylko). napislam w koncu do niego a on ze myslal wlasnie dlaczego sie nie odzywalam i powiedzial ze mozemy sprobowac jeszcze raz. potem bylo super miedzy nami. z tamta dziewczyna zerwal kontakt. ukladalo sie jak najlepiej. tak bylo od czerwca do konca sierpnia. Potem cos znow zaczelo sie psuc jak mu powiedzialam ze jest wycieczka w gory (szkolna) i czy moglabym jechac. powiedzial: jedz. nigdzie nie wyjezdzasz to jedz. odpocznij sobie od domu rodziny. no i pojechalam. wycieczka byla pod koniec wrzesnia. pisalismy ze soba tesknilam strasznie za nim. nie bylo tak dobrze jak dawniej ale mialam nadzieje ze to okres przejsciowy. jak wrocilam z wycieczki to za 2 dni powiedzial: to juz chyba koniec. balam sie go stracic wiec zaproponowalam zebysmy dali sobie kilka dni na przemyslenie wszystkiego. zgodzil sie. po kilku dniach napisalam do niego a on powiedzial ze nie chce znowu wracac. (kiedys powiedzial ze 2 razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi.) probowalam go zatrzymac ale nic z tego. kontakt coraz bardziej sie urywal. a ja nadal kochalam. po miesiacu lub dwoch postanowilam sie kilka dni nie odzywac do niego. i nie wytrzymal. napisal.zapytalam czy mozemy wrocic do siebie- nie chcial. zalamalam sie. nie wiedzialam co robic. z tego wszystkiego wymyslilam ze go oklamie ze jestem w ciazy. i tak zrobilam. na poczatku nie chcial w to wierzyc. ale potem uwierzyl. tzn bylo to tak ze powiedzial: jak jestes w ciazy to wroce do ciebie a jak nie to nie. zapytalam: tzn ze jak jestem w ciazy to mnie kochasz a jak nie jestem to nie? powiedzial: powiedzmy. nie wycofalam sie z tego klamstwa. brnelam w to dalej. i w koncu wrocil do mnie. znow zaczelo sie miedzy nami ukladac. bylo tak jak dawniej. te same rozmowy ta sama czulosc. bylo tak cudownie. postanowil ze powiemy o wszystkim jego rodzicom. i zaczely sie schody (zaczal planowac ze wezmiemy slub ze przeprowadze sie do niego). bylismy w drodze do jego rodzicow zeby im powiedziec. musialam go powstrzymac wiec powiedzialam zebysmy lepiej sie upewnili ze jestem w ciazy. zebysmy odczekali z tydzien zrobie jeszcze jeden test pojdziemy do lekarza i jak potwierdzi to powiemy. zgodzil sie. chociaz widac bylo w nim zlosc. ale nadla byl taki czuly mily i wogole. poprostu aniol. za tydzien przyjechal do mnie i nadla bylo tak cudownie i zapytal w koncu: z ta ciaza to nie byla prawda? powiedzialam mu ze prawda ze musze jechac do lekarza i wszystko wyjasnic. zgodzil sie. chcial jechac ze mna. ale wizyta nie wypalila. potem zaczelo sie walic. on zaczal podejrzewac ze klamie. ja twardo mowilam: nie. wierzyl mi. ale 2 tygodnie temu prosilam go zeby przyjechal. a on: ale jestes w ciazy? ja: nie wiem. a on: do terminu by ci zostaly 2 miesiace a po tobie nic a nic nie widac. zaczelismy sie klocic. ale powiedzialam ze wyjasnie mu wszystko. od tamtego czasu nie przyjezdzal. coraz mniej ze soba gadalismy. zaczal mnie ignorowac. i powiedzial ostatnio ze wrocil do mnie tylko dlatego ze myslal ze jestem w ciazy. i teraz nie chce sie ze mna pogodzic. mysli ze go nie oklamalam. ale nie chce ze mna gadac pogodzic sie. powiedzial mi ze podejrzewal mnie we wrzesniu o to ze go na tej wycieczce zdradzilam. i ze niby dlatego zerwal wczesniej. ale ja go nie zdradzilam. a jak myslal jeszcze ze jestem w ciazy to powiedzial ze mnie zawsze kochal i kocha tylko poprostu musial odpoczac nie wiem co mam robic nie wiem jak mam go przekonac zeby wrocil. przeciez kochamy sie. to dlaczego nie chce ze mna byc? dodam jeszcze ze jak zerwal ze mna we wrzesniu to powiedzial pewniej dziewczynie ze moglby z nia pisac pod warunkiem ze mieszka max. 20km od niego. czyli chodzi mu o odleglosc co ja mam robic? jak go przekonac? jakich argumentow uzyc zeby wrocil? co zrobic zeby poczul ze mnie jednak kocha? prosze was o pomoc
Dodam że nie przyznałam mu się do kłamstwa ona myśli ze powiedzialam prawde. bo mu zmyslilam ze moglam poronic itp prosze pomozcie jak z tego wybrnac? co zrobic by go odzyskac? jak myslicie... kochal mnie? kocha? proszę o odpowiedź. pomożcie:(
1 2010-03-21 18:00:00 Ostatnio edytowany przez monia27 (2010-03-21 18:04:17)
Podobne tematy
Witaj,
nie powinnaś go okłamywać. Dziecko nie powinno być kartą przetargową. Skoro on powiedział, że wróci do Ciebie tylko dlatego, że jesteś w ciąży to wiedz, że nie wróciłby z miłości do Ciebie lecz z poczucia obowiązku względem dziecka. Skoro problemy pojawiają się teraz to wiesz do czego on jest zdolny. Lepiej poznać człowieka teraz i nie marnować sobie życia z facetem, któremu się wydaje że Cię kocha. Jak widać on nie dojrzał emocjonalnie do związku.
Nie zatrzymasz go siłą.
Powiedz czy byłabyś szczęśliwa będąc z nim i jednocześnie wiedząc, że jest z Tobą bez miłości? Gdyby szalał za Tobą i kochał Cię to byłby przy Tobie, ufałby Ci.
Powiedz ile masz lat?
Powiem brutalnie... mogę się mylić, ale wg mnie już Cie nie kocha. 4o km, jeśli nie było przeszkodą przez 3 lata związku, to nagle nie staje się przeszkodą nie do pokonania. Mało rozsądne było też kłamstwo odnośnie ciąży;/ kurcze nie rozumiem kobiet, które myślą, że utrzytmają faceta w ten sposób;/ logiczne, że teraz do tego wszystkiego przestanie Ci ufać, i ogólnie to ja mu się nie dziwie. Ale, żeby nie było, jeśli uważasz, że jest szansa na to, żeby do Ciebie wrócił, to przede wszystkim daj mu odpocząć i daj zrozumieć, że Ciebie kocha....
a co do odległości to między mną a moim teraz już byłym było 65 km. widywaliśmy się 3-4 razy w tygodniu i nie stanowiło to żadnego problemu. Wydaje mi się, że ta odległość to tylko pretekst do tego by zakończyć Wasz związek..
Cieszysz się, że on jest z Tobą tylko bo myśli, że jesteś w ciązy? Jejuś, totalnie bez sensu. Po pierwsze, to Ty nie powinnaś wymyślać tej ciąży. A po drugie to wg mnie koleś jest totalnie śmieszny, haha co to znaczy 'mozemy ze sobą pisać, jesli mieszkasz 20 km max ode mnie ' haha xD Kopnij go w dupe, bo mu nie zależy.
kurczę trochę skomplikowana ta sytuacja... rozstania powroty..rozstania powroty.. powiem Ci tak . Twoje 2 błędy.. Ja rozumiem ,że go kochasz i chcesz ,żeby wrócił , ale jeżeli on tak do tego podchodzi to po co masz go się prosić ?? Ktoś na tym forum napisał ,że o miłość się nie żebra i to jest święta racja. Po drugie.. pomysł z ciążą nie należy do najmądrzejszych , a i tak sama wiesz ,że mogłabyś zatrzymać go tlyko na chwile bo w końcu musiałąs powiedzieć ,że jednak nie jestes i on odszedł.. nie ma sensu się go prosić.. szukaj szcześcia i miłości u kogoś innego kto zasługuje na Twoje ciepłe serducho i gorącą miłość..bo na pewno jestes tego warta jak każda kobieta
Jesli by Cię kochał to głupie 40 km nie ma znaczenia.. niektórzy potrafią przejechać 500 km i udowodnić kobiecie ,że zalezy im na niej. Był taki post kiedyś chłopaka.. więc ta odl to tylko wymówka, nie ma sensu się go prosic ,jeśli nie widzi w Tobie tego piękna to tylko jego strata i na pewno kiedyś tego pożałuję.
Pozdrawiam
Jak dla mnie to co zrobiłaś z tym kłamstwem to czysta dziecinada. I wcale się nie dziwię, że facet po czymś takim nie chce już z Tobą być? Ciąża, dziecko, to są bardzo poważne sprawy, on poczuł się być może ojcem tego jeszcze nie narodzonego maleństwa, zagrałaś mu na uczuciach w jeden z najgorszych możliwych sposobów. Myślę, że po czymś takim on już nie będzie mógł Ci ufać, sama to zepsułaś. To już nawet nie chodzi teraz o jego uczucia, to chodzi o zwykłą uczciwość. Jak dla mnie sprawa jest jasna, powinnaś dać sobie spokój, bo to już raczej nie ma przyszłości. Przykro mi bardzo, że to piszę, bo wiem, że kochasz, że jest Ci ciężko i może nawet żałujesz. Ale jest jak jest i nie wiem czy możesz tu jeszcze coś zrobić.
Nie potrzebnie go okłamałaś. Ja bym na Twoim miejscu z nim zerwał bo koleś jest niepoważny.
moim zdaniem tu nie chodzi o klamstwo .Ty starasz sie jak mozesz zeby bylo okej a jemu wciaz cos nie pasuje ...miedzy mna a chlopakiem bylo 45km i po miesiacu powiedzial ze nie ma dla mni czasu (choc wczesniej widzielismy sie co 2 dni po 12h) i musimy sie rozstac a u ciebie ze odeglosc... moim zdaniem jezeli nagle cos im wypada jakis maly problem zaczynaja sciemniac prowadzi to tylko do zerwania!!nie chca nas juz i mysla o kims nowym to jest natura faceta a mowia ze kochaja tylko datego ze nie chca nam robic strasznej przykrosci .dlatego wymyslaja durne powody typu za daleko brak czasu itp
Siłą go nie odzyskasz jeśli sam nie będzie chciał worócić. 40 km? Każdy powód jest dobry ale jak się ludzie kochają to kilometry nie grają roli.
właśnie ja mam ponad 500 km i bywaly zgrzyty