Hej,
może to jest idiotyczne z mojej strony, ale mam wrażenie, że podział, selekcja ludzi, znajomych jest nadal na porządku dziennym.
Nie owijając w bawełnę- mam 28 lat, przez caly okres edukacji i pracy miałam wrazenie, że ludzie ciągle oceniają.
Ja też kiedyś oceniałam, ale dostałam wiele razy tzw kopa w twarz, w du**pkę i przestałam. Dostałam takie mentalne kopniaki od osób starszych, bardziej doswiadczonych, które naprawdę otworzyły mi oczy. Spokorniałam.
Mogę to powiedzieć wprost- robię dużo fajnych rzeczy, jestem 'popularna', ale nie pochodzę z bogatego domu. Moi rodzice mają wyższe wykształcenie, ale nie pracują w zawodzie.
Na tym etapie życia spotykam się z różnymi ludzmi. Mam nadal przyjaciół od liceum ( doslownie garstka- 2-3 osoby) i znajomych lepszych- też przyjaciół ze studiów ( tak samo, jest to garstka).
Ostatnio zostałam wkręcona w organizację pewnej wielkiej kulturalnej imprezy w moim mieście. I tu pojawił się problem. Organizuję ją wraz z innymi ludzmi. Z przeszłosci wiem, ze są to bananowe dzieci- tzw dzieciaki z bogatych domów, dzieciaki ( obecnie dorosli) ktorzy od gimnazjum wyjezdzali na windsurfing, kitesurfing, za granicę do hoteli itp. Nigdy nie myusieli się martwic o kasę.
Ja niestety tak, wiele rzeczy zawdzięczam rodzicom. rzeczy ktore udalo mi się osiagnac, poniewaz mialam dach nad glową, dom rodzinny - nie musialam wyporwadzac sie z domu. chcialam , raz wyszlo, ale wrocilam, bo nie umialam sie utrzymac- bylo to na poczatku studiów mgr kiedy tez w zawodzie nie zarabialam duzo. Ale nie chcę o tym mowic.
Teraz jestem w srodowisku ludzi, ktorzy znają mnie z przeszlosci, robimy projekty , ale oni są bogaci. Mają koneksje, ich rodzice są 'wazni' w mieście itp.
Niby wszystko ok. Uwazają siebie za elitę.
Nie mówią o tym, ale wiem.
Wolą zamilknąć niz przyznac się do bledu, nie są asertywni. Są wsertywni tylko w imprezowaniu i piciu i pracowaniu. Jesli chodzi o zalatwianie spraw- wolą przemilczec aby poszło bokiem. Uwielbiają mowic, rozmawiac, plotkować oceniać.
Pracowac tez lubią ale juz nie tak bardzo. RObią wielkie dramaty, dodają wielkie otoczki do malych spraw,- ktore pozniej rosną do rangi europejskiego wydarzenia ( co wcale nie jest prawdą).
Wiadomo, ze fajnie mieć pewność siebie, ale zbytnie pokazywanie się czy mowienie o sobie, że jest się prestiżową organizacją chyba jest w złym stylu.
Mialam ostatnio sytuację z jedną osobą z tej grupy i chciałąbym abyście się do tej sytuacji odniesli.
TO jest osoba, która zaproponowała mi organizację tego wydarzenia. Okazało się, ze mamy tego samego dnia urodziny. Ja zaproponowałam z 2-3 miesiące temu ( rzuciłam) abysmy razem je wyprawiły w jednej knajpce w miescie.
Ta osoba nic nie mówiła do 3 dni przed urodzinami- ja musialam wykazac inicjatywę i się jej spytac. Okazalo się, ze ona nie chce robic poniewaz osoba, na ktorej jej zalezy nie jest w miescie.
Rozumiem, powiedzialam, ze jestem elastyczna. Ale zaproponowalam tez,że możemy zrobić kiedy idzien. Jeśli ona nie chce to nie. Nie obrażę się.
KIlka dni później na spotkaniu organizacyjnym ta osoba powiedziała ze pod koniec tygodnia proponuje wyjazd do innego miasta na koncert ( jesli skonczymy wszyscy projekt) i wtedy mozemy w gronie obchodzic urodziny i u niej spać w jej mieszkaniu w innym miescie.
Wszystko okej, ale przez tydzien ta osoba nikomu nie dawała znac. W dzien wyjazdu okazalo się, ze projekt nie jest skonczony, trzeba bylo go skonczyc, nici z wyjazdu. Jednak ta osoba nie powiedziala nic o wyjezdzie nie zająknęla się. Tak jakby tematu nie bylo.
Tematu urodziń tez nie bylo do wczoraj kiedy to dostalam od niej na portalu spolecznosiowym zaproszenie, ze organizuje urodziny z innymi osobami - wlasnie tym kolegą który nie mógł i jakims innym wpływowym kolegą artystą.
I teraz się zastanawiam czy ja mam paranoję czy ta osoba specjalnie mnie 'wystawiła' nawet jesli nie bylo nic zorganizowane? Czy ta osoba specjalnie nie chciala ze mną robic urodzin bo nie jestem popularna i nie mam koneksji?
Jak to odczytywac? Takie bylo moje pierwsze wrażenie.
Później stwierdziłam, że może przesadzam i pewnie tak wyszło- jakiś czas już minął od daty naszych urodzin. Wlasnie- czas minął. I o to mi chodzi. Czy nie uważacie, ze to nie była ciche odepchnięcie i selekcja? Brak mozliwosci glosnego powiedzenia- hej nie chcę robic urodzin. Mozemy kiedy indziej albo w ogole- moze kiedys zrobię z innym znajomym?
Ja naprawdę bym się nie obraziła.
I teraz zastanawiam się czy ja nie za bardzo myslę o takich rzeczach czy juz tak jest i poprostu wg tej osoby nie bylam na tyle ważna aby te urodziny z nią wyprawić?
Ja się nie gniewam, sama idę na tą imprezę- zapowiedziałam się. Widzę ze zaprosiła same elitki
Nie znajomych takich normalnych ale już - ważnych. Co o tym myslicie?
Między innymi te bananowe dzieciaki .
Jak ocenilibyście tą sytuację?
I tak juz jest po ptokach , wszystko dla mnie ok. ale to nie Pierwszy raz kiedy ta dziewczyna cos takiego robi- że jest cisza i nagle coś. ALbo nie ma z nią kontaktu i nagle wychodzi z podziemi.
Ona też , dodam, woli pisać niż rozmawiać face to face. Mam wrażenie, że boi się konfrontacji. Że się stresuje, zawsze pisze elaboraty. Kiedy dochodzi do kontaktu z 2 człowiekiem już nie jest taka odważna, mówi ale nie tak jak pisze.
Ja już tego się oduczyłam kilka lat temu. Ważne dla mnie jest tu i teraz, jasny przekaz. Wolę zadzwonić niż pisać długie elaboraty. Wolę się umówić niż pisać eseje.
Co o tym myslićie? Czy ja przesadzam?