netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

56 odpowiedzi4 226 wyświetleńzałożony przez Magdalenaa25, 22.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 57 ]

1

Temat: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Witam Serdecznie .

Jestem nowa na tym forum i postanowiłam założyć wątek ponieważ potrzebuje obiektywnego spojrzenia na pewną trudną dla mnie sprawę. Otóż mam obecnie 26 lat a cała historia którą chce wam przedstawić miała miejsce gdy miałam zaledwie 16. Był to okres szkoły średniej ,przeżyłam wtedy swoja pierwszą wielką nastoletnią miłość ,byłam z tym chłopkiem zaledwie pół roku więc był to bardzo krótka znajomość, jednak nie wyszło nam ,rozstaliśmy się i to była jego decyzja. ..

Jak można się domyśleć moje serce zostało złamane i bardzo przecierpiałam nasze rozstanie ,chodziliśmy do jednej klasy więc widywaliśmy się na co dzień ..on po naszym rozejściu bardzo mi dokuczał, mówił przykre rzeczy ,po prostu źle mnie traktował ,wiele razy płakałam przez niego.. no było to dla mnie straszne . Nie rozumiałam dlaczego tak się zachowuje wobec mnie i mimo że starałam się szanować jego decyzje co do naszego rozstania to nie rozumiałam dlaczego tak bardzo mnie rani swoim zachowaniem . Udało mi się raz z nim o tym porozmawiać on próbował mi to wytłumaczyć że łatwiej jest mu zachowywać się jak cham w stosunku do mnie aby dać mi do zrozumienia że ta znajomość już go nie interesuje i mam mu niczego nie zarzucać ...

Chciałabym dodać do tego wszystkiego ze wychowywałam się w patologicznym środowisku ,mój ojciec był alkoholikiem przez całe życie połowę lat przepił ,mama zaś jest współuzależniona . Od dziecka doświadczałam przemocy psychicznej i fizycznej ,byłam bita i maltretowana ,a jako nastolatka również molestowana przez ojca ,czego miała świadomość reszta członków mojej rodziny zwłaszcza matka która ignorowała wszelkie sygnały świadczące o tym jaka krzywda mi się dzieje ,często chodziłam potłuczona po szkole...dodatkowo ta sytuacja z tym chłopakiem bardzo dobiła mnie psychicznie ,zaczęłam mieć problemy z autoagresją ...

Tamten chłopak dowiedział się o tym że robię sobie krzywdę od naszej wspólnej znajomej .. i jak można się domyśleć wyśmiał mnie ,stwierdził że jestem żałosna ,że nie imponuje mu to co sobie robię ,że to pewnie nie prawda i go nie obchodzę ...takie były jego słowa. Pociągnęłam w takim stanie z kilka miesięcy a potem próbowałam odebrać sobie życie ,przedawkowałam leki nasenne i trafiłam na odział psychiatryczny w stanie zagrożenia życia ..spędziłam tam całe 2 miesiące. Od kilku lat choruje przewlekle na depresje ,wtedy też na oddziale pierwszy raz zdiagnozowano u mnie chorobę dwubiegunową .

On nie miał świadomość tego co wtedy przeżywałam ,nie wiedzieli tego ani moi znajomi ani też nauczyciele w szkole .Nikomu nie zwierzałam się z tego co dzieje się za drzwiami mojego domu ,miałam młodszego brata i bałam się ze możemy trafić do domu dziecka ,do jakiegoś ośrodka że rozdzielą nas ,zabiera od rodziców... nie mogłam na to pozwolić ,bałam przestraszona ...


Kilka dni temu po tylu latach spotkałam właśnie jego ,robiłam zakupy w osiedlowym markecie i wtedy właśnie się z nim zetknęłam . O dziwo powiedział część ,uśmiechnął się ..próbował zagadać ...Jednak ja nie chciałam z nim rozmawiać ,nie chciałam nawet na niego patrzeć za to jak mnie kiedyś potraktował ,wciąż to pamiętam i nadal mnie to w jakiś sposób dotyka ..i wiem że byliśmy dzieciakami ,niedojrzałymi i być może to dlatego zachowywał się tak a nie inaczej ale mimo to wciąż boli ...nie wiem jak mam tego człowieka dzisiaj traktować w sumie jego zachowanie wskazywało na to że on nie do końca zdaje sobie sprawę jak bardzo przeżyłam jego zachowanie ..a może nawet już tego nie pamięta?


Jak powinnam się zachowywać gdy znowu się spotkamy ?

2

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Kobieto, zmarnowałaś sobie 10 lat życia na pielęgnowanie żalu i rozpamiętywanie historycznych wydarzeń.
Chłopak może i pamięta, ale z pewnością nie przeżywał tego tak jak Ty. Nie zdaje sobie też sprawy z tego, że Ty AŻ TAK to przeżyłaś. Dla niego tamte wydarzenia moga być po prostu niezbyt chwalebnymi wybrykami z odległej przeszłości. Niemal na pewno nie wie, że Ty nadal masz do niego żal.
Wtedy zachowywał się jak smarkacz, ale teraz jest 10 lat starszy. W tym wieku to oznacza gigantyczne zmiany. On jest prawdopodobnie zupełnie innym człowiekiem. Nic dziwnego, że podczas spotkania próbował zachowywać się normalnie - tak, jak on TERAZ sie zachowuje.

Jak Ty powinnaś się zachować? Teoretycznie możesz unikać go do końca życia. Pewnie nie będzie to trudne, skoro tyle czasu jakoś nie wpadaliście na siebie. Możesz też zachowywać sie normalnie, jakby nic sie nie stało. Osobiście sugerowałabym po prostu poznać tego chłopaka. Bo Ty go przecież nie znasz. Ty znasz jego smarkatą wersję i 10-letnie rojenia własnego mózgu na jego temat...
Ważniejsze jest to, co zrobisz z tym żalem w sobie.

Czy jesteś pod opieką jakiegoś specjalisty? Twoja przeszłość ewidentnie rzutuje na Twoje obecne życie (historia z tym chłopakiem to tylko mały wycinek Twoich problemów). Powinnaś z tym skutecznie zrobić porządek. Młoda jesteś, szkoda marnować kolejne lata na roztrząsanie dawnych krzywd. Ale sama tego nie zrobisz.

Edit:
hmmm, w innym swoim wątku to samo piszesz o związku, który zakończył się w zeszłym roku...
To jak to było naprawdę?

3

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
vinnga napisał/a:

Kobieto, zmarnowałaś sobie 10 lat życia na pielęgnowanie żalu i rozpamiętywanie historycznych wydarzeń.
Chłopak może i pamięta, ale z pewnością nie przeżywał tego tak jak Ty. Nie zdaje sobie też sprawy z tego, że Ty AŻ TAK to przeżyłaś. Dla niego tamte wydarzenia moga być po prostu niezbyt chwalebnymi wybrykami z odległej przeszłości. Niemal na pewno nie wie, że Ty nadal masz do niego żal.
Wtedy zachowywał się jak smarkacz, ale teraz jest 10 lat starszy. W tym wieku to oznacza gigantyczne zmiany. On jest prawdopodobnie zupełnie innym człowiekiem. Nic dziwnego, że podczas spotkania próbował zachowywać się normalnie - tak, jak on TERAZ sie zachowuje.

Jak Ty powinnaś się zachować? Teoretycznie możesz unikać go do końca życia. Pewnie nie będzie to trudne, skoro tyle czasu jakoś nie wpadaliście na siebie. Możesz też zachowywać sie normalnie, jakby nic sie nie stało. Osobiście sugerowałabym po prostu poznać tego chłopaka. Bo Ty go przecież nie znasz. Ty znasz jego smarkatą wersję i 10-letnie rojenia własnego mózgu na jego temat...
Ważniejsze jest to, co zrobisz z tym żalem w sobie.

Czy jesteś pod opieką jakiegoś specjalisty? Twoja przeszłość ewidentnie rzutuje na Twoje obecne życie (historia z tym chłopakiem to tylko mały wycinek Twoich problemów). Powinnaś z tym skutecznie zrobić porządek. Młoda jesteś, szkoda marnować kolejne lata na roztrząsanie dawnych krzywd. Ale sama tego nie zrobisz.

Edit:
hmmm, w innym swoim wątku to samo piszesz o związku, który zakończył się w zeszłym roku...
To jak to było naprawdę?


Leczę się u specjalisty kilka lat i uczęszczam na terapię ,czasami ona właśnie polega na roztrząsaniu i opłakiwaniu krzywd które kiedyś mi wyrządzono ,zwłaszcza jeśli chodzi o akty przemocy ze strony ojca gdy byłam dzieckiem .Nie da się tak po prostu wymazać  tego z  pamięć ,zwłaszcza jeśli nie dopuszczało się swoich emocji wcześniej do głosu . Z jego perspektywy może to błahe wybryki za młodu ale te jego wybrki mnie skrzywdziły.


Ja osobiście boje się kontaktu z nim ,bolą mnie tamte sprawy i wolałabym nie rozdrapywać starych  ran . Mówisz że teraz jest innym człowiekiem ale gwarancji nie ma na to żadnej . To nie było nasze pierwsze spotkanie wcześniej też próbował mnie zaczepiać ,uśmiechał się ale nie reagowałam .

Tamten wątek to inna sprawa.

4

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

up

5

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Podbijasz temat niepotrzebnie.

Bo tak naprawdę nic innego nikt Ci nie powie.

10 lat to dużo czasu, on na 100% się w jakiś sposób zmienił. I nie masz co roztrząsać tego, co zrobił mając 16 lat. Większość facetów by zareagowała dokładnie tak samo. To nie jest wiek na wielkie decyzje, poświęcenia i trwanie ze sobą mimo wszystko. Chłopak widział, że nie jest dobrze to zwiał. Mało chwalebne, ale znajdź nastolatka, który zrobi inaczej. Dzieciaki po prostu nie wiedzą jak należy się zachować w takim momencie.

Możesz mu po prostu powiedzieć, że nie chcesz kontaktu. Ale szczerze? Wyjdziesz na nienormalną, bo idę o zakład, że on już tamtych sytuacji nie pamięta i pewnie zupełnie nie będzie wiedział, o co Ci chodzi.

6 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-23 00:57:14)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:

Podbijasz temat niepotrzebnie.

Bo tak naprawdę nic innego nikt Ci nie powie.

10 lat to dużo czasu, on na 100% się w jakiś sposób zmienił. I nie masz co roztrząsać tego, co zrobił mając 16 lat. Większość facetów by zareagowała dokładnie tak samo. To nie jest wiek na wielkie decyzje, poświęcenia i trwanie ze sobą mimo wszystko. Chłopak widział, że nie jest dobrze to zwiał. Mało chwalebne, ale znajdź nastolatka, który zrobi inaczej. Dzieciaki po prostu nie wiedzą jak należy się zachować w takim momencie.

Możesz mu po prostu powiedzieć, że nie chcesz kontaktu. Ale szczerze? Wyjdziesz na nienormalną, bo idę o zakład, że on już tamtych sytuacji nie pamięta i pewnie zupełnie nie będzie wiedział, o co Ci chodzi.


Mi nie chodzi o to że miał trwać przy mnie mimo wszystko i poświęcać się ale może gdyby nie robił wszystkiego co  możliwe aby zranić mnie i podeptać  moje uczucia  ,zwłaszcza gdy dowiedział się o mojej autoagresji to może pewne wydarzenia w moim życiu nie miałby miejsca ,zwłaszcza  jeśli chodzi o te przedawkowanie.Wycierpiałam wiele na oddziale ,miałam przetaczaną krew, strułam się i leżałam przez tydzień na intensywnej terapii, bo miałam problemy z wątrobą... Nie twierdze że tylko jego zachowanie na to wpłynęło ,ale moich rodziców również oni niestety też jakimś cudem nie pamiętają żadnej przemocy i alkoholizmu w naszej rodzinie  to znaczy że ja zwariowałam  bo oni się wszystkiego  wypierają ?chyba nie .


Ja takich rzeczy nie robiłam nawet gdy miałam 14 lat  ,wiedziałam że pewnych granic się nie przekracza..

Ja wiem że może mam niestabilne emocje związane z tym tematem ale -dla mnie to wręcz niewyobrażalne ze on mówi mi  jakbym nigdy nic -cześć do mnie rzuca.

7

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magdaleno, oczekujesz od niego większej dojrzałości niż posiadał na tamtym etapie życia. Ty z racji problemów, jakie zamykałaś za drzwiami swojego domu, prawdopodobnie dojrzałaś szybciej niż Twoi rówieśnicy, ale on, nie wiedząc co się dzieje, miał prawo pewnych rzeczy nie rozumieć. Nigdy nie zdobyłaś się na szczerość w stosunku do niego, a jednocześnie masz żal, że nie zachował się właściwie.

Magdalenaa25 napisał/a:

Udało mi się raz z nim o tym porozmawiać on próbował mi to wytłumaczyć że łatwiej jest mu zachowywać się jak cham w stosunku do mnie aby dać mi do zrozumienia że ta znajomość już go nie interesuje i mam mu niczego nie zarzucać ...

Sposobu w jaki Cię potraktował zdecydowanie nie pochwalam, ale niestety jego ówczesne zachowanie jest dosyć typowe dla tego wieku. Zresztą nawet dorośli ludzie ranią, aby w ich odczuciu - paradoksalnie - ułatwić drugiej stronie otrząśnięcie się po rozstaniu.

Być może ten chłopak, a w zasadzie młody mężczyzna, obecnie zdaje sobie sprawę, że to wszystko było nie fair. Trudno jednak, żeby miał zachowywać się tak, jakby tkwił w ciągłym poczuciu winy, tym bardziej, że prawdopodobnie żyje w nieświadomości swojego wpływu na Twoje późniejsze życie.

8

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Dziękuje za wsze komentarze.

Mimo wszystko  postaram się go unikać i nie doprowadzać do ponownych spotkań .Ja i tak po tylu latach nie mogę powiedzieć mu tego wszystkiego  co wam,czy jakoś wyjaśnić czemu na niego nie reaguje. .I tak podświadomie boje się tego kontaktu z nim . Jest mi bardzo przykro ale ja chyba inaczej nie umiem ...

9

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:

Magdaleno, oczekujesz od niego większej dojrzałości niż posiadał na tamtym etapie życia. Ty z racji problemów, jakie zamykałaś za drzwiami swojego domu, prawdopodobnie dojrzałaś szybciej niż Twoi rówieśnicy, ale on, nie wiedząc co się dzieje, miał prawo pewnych rzeczy nie rozumieć. Nigdy nie zdobyłaś się na szczerość w stosunku do niego, a jednocześnie masz żal, że nie zachował się właściwie.

Magdalenaa25 napisał/a:

Udało mi się raz z nim o tym porozmawiać on próbował mi to wytłumaczyć że łatwiej jest mu zachowywać się jak cham w stosunku do mnie aby dać mi do zrozumienia że ta znajomość już go nie interesuje i mam mu niczego nie zarzucać ...

Sposobu w jaki Cię potraktował zdecydowanie nie pochwalam, ale niestety jego ówczesne zachowanie jest dosyć typowe dla tego wieku. Zresztą nawet dorośli ludzie ranią, aby w ich odczuciu - paradoksalnie - ułatwić drugiej stronie otrząśnięcie się po rozstaniu.

Być może ten chłopak, a w zasadzie młody mężczyzna, obecnie zdaje sobie sprawę, że to wszystko było nie fair. Trudno jednak, żeby miał zachowywać się tak, jakby tkwił w ciągłym poczuciu winy, tym bardziej, że prawdopodobnie żyje w nieświadomości swojego wpływu na Twoje późniejsze życie.


Nie wiem ,czy naprawdę uważasz że bycie nastolatkiem automatycznie oznacza bycie jakimś ograniczonym człowiekiem bez wyobraźni? Wysnuje odważne stwierdzenie że nie każdy w  tym wieku jest idiotą i  naprawdę da się zachowywać normalnie . Moja znajoma która również chodziła z nami do jednej klasy też nie wiedziała jak skomentować jego zachowanie a nie miała również świadomość tego jakie piekło w domu przezywałam ,.I on doskonale wiedział że mnie krzywdzi bo sama mu to powiedziałam podczas naszej ostatnich  rozmów więc nie mów że jest nieświadomy .

Wydaje mi się że powinien przeprosić ,nie wiem wyjaśnić ,czy przyznać się do tego ze był gówniarzem dlatego tak się zachowywał ,nie wyobrażam sobie zachowywać się jak głupia teraz przed nim bo on biedny ,nie wiedział co robić czy nie dojrzał  ;//

10

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Wydaje mi się że powinien przeprosić ,nie wiem wyjaśnić ,czy przyznać się do tego ze był gówniarzem dlatego tak się zachowywał ,nie wyobrażam sobie zachowywać się jak głupia teraz przed nim bo on biedny ,nie wiedział co robić czy nie dojrzał  ;//

A jak on ma się do czegokolwiek przyznać, przepraszać czy cokolwiek, jeśli:
a) nie wdajesz sie z nim w jakąkolwiek rozmowę
b) najprawdopodobniej nie ma pojęcia, że powinien przeprosić i nie wie za co?

Magdaleno, bardzo mały procent ludzkości ma talenty odczytywania cudzych myśli. A Ty swoich przecież na głos nie wypowiadasz.

11 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-23 21:12:19)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
vinnga napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Wydaje mi się że powinien przeprosić ,nie wiem wyjaśnić ,czy przyznać się do tego ze był gówniarzem dlatego tak się zachowywał ,nie wyobrażam sobie zachowywać się jak głupia teraz przed nim bo on biedny ,nie wiedział co robić czy nie dojrzał  ;//

A jak on ma się do czegokolwiek przyznać, przepraszać czy cokolwiek, jeśli:
a) nie wdajesz sie z nim w jakąkolwiek rozmowę
b) najprawdopodobniej nie ma pojęcia, że powinien przeprosić i nie wie za co?

Magdaleno, bardzo mały procent ludzkości ma talenty odczytywania cudzych myśli. A Ty swoich przecież na głos nie wypowiadasz.


Nie mam pojęcia ale sama nawet nie wiem czy chce z jego strony jakichkolwiek wyjaśnień czy rozmowy , to i tak nie zmieni tego co się stało a przeszłość nie cofnie . Nadal mam szramy na dłoniach  z jego powodu ,mówisz że nie ma pojęcia i nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji . Jak mam mu powiedzieć ze mając 14 lat pod koniec roku szkolnego w dniu kiedy się ze mną rozstał ,i napisał mi sms w stylu To koniec ,,Ty nie wiesz co to miłość ,idzie do xyz może on Cię zechce ,jesteś głupia ,brzydka i wiele innych pięknych słów .ja miałam pijacką awanturę w domu ,ojciec stłukł mnie do takiego stopnia że nie byłam w stanie ustac na nogach ,uciekłam na klatkę schodową i spałam na schodach spędziłam całą noc  bo nie miałam dokąd iść  ..a po jego wzniosłej poezji żałowałam tylko że ojciec mnie nie zabił ..

Jak mam  mu to powiedzieć? przecież to przerażające nawet dla mnie a co dopiero obcego człowieka który miał kochający dom i kochającą matkę...

12

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie wiem ,czy naprawdę uważasz że bycie nastolatkiem automatycznie oznacza bycie jakimś ograniczonym człowiekiem bez wyobraźni? Wysnuje odważne stwierdzenie że nie każdy w  tym wieku jest idiotą (...)

Wskaż, proszę, gdzie napisałam, że każdy nastolatek się w ten sposób zachowuje? Nie każdy. Tak jak dzieci są różne, tak nastolatkowie są różni, podobnie jak dorośli, ale też ten wiek ma to do siebie, że rządzi się własnymi prawami i niektórzy dojrzewają dłużej i później od innych. Nawet jeśli sama w tym wieku byłam względnie rozsądną i odpowiedzialną młodą osobą, to jednak doskonale pamiętam co niektórzy wyprawiali i wiem na jakich ludzi wyrośli - czasem to jak dzień i noc.

Masz w sobie dużo goryczy i pada sporo oskarżeń, a jednocześnie zamiast starać się to wszystko jakoś przepracować i oswoić, uznając, że jest odległą przeszłością, to pielęgnujesz w sobie tę traumę i nawet nie dopuszczasz myśli, że ten człowiek dziś może być już zupełnie kimś innym. Ja go ani nie usprawiedliwiam, ani nie wybielam, bo to było naganne, jednak nie należy oceniać jego zachowania w tamtym czasie na równi z tym, gdyby robił to samo będąc osobą metrykalnie dojrzałą.

Poniżej wkleję dwa cytaty Twoich wypowiedzi:

Magdalenaa25 napisał/a:

Wydaje mi się że powinien przeprosić ,nie wiem wyjaśnić ,czy przyznać się do tego ze był gówniarzem dlatego tak się zachowywał (...)

Magdalenaa25 napisał/a:

(...) ale sama nawet nie wiem czy chce z jego strony jakichkolwiek wyjaśnień czy rozmowy (...)

Nie widzisz w tym sprzeczności?

P.S. Czy rozważałaś kiedyś psychoterapię? Jeśli nie, to sądzę, że powinnaś, bo obawiam się, że sama sobie z tymi emocjami nie poradzisz.

13 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-23 21:25:54)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie wiem ,czy naprawdę uważasz że bycie nastolatkiem automatycznie oznacza bycie jakimś ograniczonym człowiekiem bez wyobraźni? Wysnuje odważne stwierdzenie że nie każdy w  tym wieku jest idiotą (...)

Wskaż, proszę, gdzie napisałam, że każdy nastolatek się w ten sposób zachowuje? Nie każdy. Tak jak dzieci są różne, tak nastolatkowie są różni, podobnie jak dorośli, ale też ten wiek ma to do siebie, że rządzi się własnymi prawami i niektórzy dojrzewają dłużej i później od innych. Nawet jeśli sama w tym wieku byłam względnie rozsądną i odpowiedzialną młodą osobą, to jednak doskonale pamiętam co niektórzy wyprawiali i wiem na jakich ludzi wyrośli - czasem to jak dzień i noc.

Masz w sobie dużo goryczy i pada sporo oskarżeń, a jednocześnie zamiast starać się to wszystko jakoś przepracować i oswoić, uznając, że jest odległą przeszłością, to pielęgnujesz w sobie tę traumę i nawet nie dopuszczasz myśli, że ten człowiek dziś może być już zupełnie kimś innym. Ja go ani nie usprawiedliwiam, ani nie wybielam, bo to było naganne, jednak nie należy oceniać jego zachowania w tamtym czasie na równi z tym, gdyby robił to samo będąc osobą metrykalnie dojrzałą.

Teraz wkleję dwa cytaty Twoich wypowiedzi:

Magdalenaa25 napisał/a:

Wydaje mi się że powinien przeprosić ,nie wiem wyjaśnić ,czy przyznać się do tego ze był gówniarzem dlatego tak się zachowywał (...)

Magdalenaa25 napisał/a:

(...) ale sama nawet nie wiem czy chce z jego strony jakichkolwiek wyjaśnień czy rozmowy (...)

Nie widzisz w tym sprzeczności?

P.S. Czy rozważałaś kiedyś psychoterapię? Jeśli nie, to sądzę, że powinnaś, bo obawiam się, że sama sobie z tymi emocjami nie poradzisz.


napisałam przed chwila ten post do vinnga

Nie mam pojęcia ale sama nawet nie wiem czy chce z jego strony jakichkolwiek wyjaśnień czy rozmowy , to i tak nie zmieni tego co się stało a przeszłość nie cofnie . Nadal mam szramy na dłoniach  z jego powodu ,mówisz że nie ma pojęcia i nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji . Jak mam mu powiedzieć ze mając 14 lat pod koniec roku szkolnego w dniu kiedy się ze mną rozstał ,i napisał mi sms w stylu To koniec ,,Ty nie wiesz co to miłość ,idzie do xyz może on Cię zechce ,jesteś głupia ,brzydka i wiele innych pięknych słów .ja miałam pijacką awanturę w domu ,ojciec stłukł mnie do takiego stopnia że nie byłam w stanie ustac na nogach ,uciekłam na klatkę schodową i spałam na schodach spędziłam tam całą noc  bo nie miałam dokąd iść  ..a po jego wzniosłej poezji żałowałam tylko że ojciec mnie nie zabił ..

Jak mam  mu to powiedzieć? przecież to przerażające nawet dla mnie a co dopiero obcego człowieka który miał kochający dom i kochającą matkę...

14

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magda wybacz, ale dla mnie to, co piszesz jest objawem Twojego nieprzystosowania do zycia w spoleczenstwie.
To, ze masz szramy na rekach bo sie pocielas, to Twoja wina, na pewno nie jego.
Kazdy czlowiek ma prawo rozstac sie z druga osoba. Nie mozna tkwic przy kims ze strachu, ze ta osobacos sobie zrobi. To Ty jestes odpowiedzialna za wlasne zycie i za proby samobojcze. Nie wolno Ci tej odpowiedzialnosci zrzucac na innego czlowieka. Bylas wtedy w kiepskim stanie psychicznym, ale to ciagle jest Twoje zycie.

On nie musial wiedziec o tym, jak Ty jestes traktowana w domu. Nie mozesz zrzucac na niego odpowiedzialnosci i stawiac w jednej linii z pijacym ojcem.

Dlatego ten chlopak nie ma za co Cie przepraszac. On mial 16 lat. Mial prawo Cie zostawic. Zrobil to w zly sposob, ale to nie zmienia tego, ze nie mial obowiazku byc z Toba, skoro sytuacja go przerastala.

15 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-23 22:00:54)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magda wybacz, ale dla mnie to, co piszesz jest objawem Twojego nieprzystosowania do zycia w spoleczenstwie.
To, ze masz szramy na rekach bo sie pocielas, to Twoja wina, na pewno nie jego.
Kazdy czlowiek ma prawo rozstac sie z druga osoba. Nie mozna tkwic przy kims ze strachu, ze ta osobacos sobie zrobi. To Ty jestes odpowiedzialna za wlasne zycie i za proby samobojcze. Nie wolno Ci tej odpowiedzialnosci zrzucac na innego czlowieka. Bylas wtedy w kiepskim stanie psychicznym, ale to ciagle jest Twoje zycie.

On nie musial wiedziec o tym, jak Ty jestes traktowana w domu. Nie mozesz zrzucac na niego odpowiedzialnosci i stawiac w jednej linii z pijacym ojcem.

Dlatego ten chlopak nie ma za co Cie przepraszac. On mial 16 lat. Mial prawo Cie zostawic. Zrobil to w zly sposob, ale to nie zmienia tego, ze nie mial obowiazku byc z Toba, skoro sytuacja go

Jasne ,a nastolatkowie którzy targają się na swoje życie z powodu szykowania i kpin ze strony rówieśników W  szkołach  też są sami sobie winni bo nie wolno zrzucać odpowiedzialność na innych ludzi nawet jak swoim zachowaniem doprowadzają do załamania nerwowego te słabsze jednostki .  Mało słyszałaś taki historii w telewizji ? Mnie to spotkało ze strony ważnej i bliskiej dla mnie  osoby co boli stokroć bardziej  i bardziej oddziałuje  .Więc proszę nie bądź okrutna ,chyba nie masz 15 lat żeby tego nie rozumieć. ..Nie miał obowiązku ze mna być a czy ja coś takiego gdzieś powiedziałam?


Mam świeże szramy na rękach , sprzed ostatniego trzech lat gdy mieszkając z mamą nie zdałam egzaminu na studiach ,powiedziała mi wtedy że urwie mi łeb jeśli tego nie poprawie popłakałam się wtedy i się pocięłam nie powinnam ale niestety to zrobiłam wtedy mi powiedziała coś podobnego co mój były że jestem głupia ,nienormalna i mogę się ciąc ile wlezie .. ...a ja znowu zrobiłam to samo .. i to ja odpowiadam za to ?

16

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Tak. To nie jest wina osob dookola Ciebie ze sie tniesz. To siedzi tylko i wylacznie w Twojej psychice. Osoby zdrowe tak nie reaguja.

Wez odpowiedzialnosc za swoje czyny i przestan zrzucac je na wszystkich dookola. Skoro sobie nie radzisz ze swoimi emocjami to zmien psychologa, psychiatre, idz na terapie do osrodka zamknietego.

Tylko Ty jestes odpowiedzialna za swoje szramy na rekach. Nikt wiecej.

17

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

napisałam przed chwila ten post do vinnga

Tak, czytałam ten post, jeden z wklejonych cytatów pochodzi właśnie z niego. Zwróciłam Ci uwagę, że pojawiła się sprzeczność - czujesz, że powinien przeprosić, a jednocześnie nie wiesz czy w ogóle chcesz jego wyjaśnień i rozmowy. To jest ze sobą kompletnie niespójne.

Zapytam raz jeszcze - czy rozważałaś psychoterapię?

18

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:

Tak. To nie jest wina osob dookola Ciebie ze sie tniesz. To siedzi tylko i wylacznie w Twojej psychice. Osoby zdrowe tak nie reaguja.

Wez odpowiedzialnosc za swoje czyny i przestan zrzucac je na wszystkich dookola. Skoro sobie nie radzisz ze swoimi emocjami to zmien psychologa, psychiatre, idz na terapie do osrodka zamknietego.

Tylko Ty jestes odpowiedzialna za swoje szramy na rekach. Nikt wiecej.

Za takie rady to podziękuje .Dobrze ze mój psychiatra mi takich diagnoz nie udzielał bo bym od niego uciekła.

Pozdrawiam

19

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Oczywiście, że Ty za to odpowiadasz.
Przecież sama sobie to robisz. Nikt inny Cię nie tnie, tylko Ty sama.

Nie potrafisz w inny sposób rozładować emocji. Nie potrafisz w inny sposób reagować na stres.
I wyrzucasz całą odpowiedzialność za własne samopoczucie na zewnątrz.
To chłopak z podstawówki winien, to mama winna, to ojciec winien ...

Rozumiem to, i rozumiem, że od zawsze tak było.
Dorastanie w piekle przemocowego i dysfunkcyjnego domu, w którym nikomu nie mogłaś ufać i który nie zapewniał Ci poczucia bezpieczeństwa - w którym była wystawiona na ciągłe zagrożenie i przemoc - to ogromna trauma, z którą ludzie zmagają się całe życie. Przetrwałaś to bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, bez pomocy od kogokolwiek.
To jest początek Twoich kłopotów - tutaj właśnie tkwi. Rodzinny dom i dzieciństwo sprawiły, że jesteś kim jesteś, z nie złośliwości kolegi z podstawówki.

20 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-23 22:13:48)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magda, jak ktos targa sie na swoje zycie to tez nie ma orawa obciazac za to kogos innego. Taka jest prawda. Ty jestes odpowiedzialna za swoje zycie. Ciecie sie to Twoja decyzja. Samobojstwo tez. Ktos Cie doprowadza do takiego stanu, ale to decyzja. Podjeta pod wplywem emocji i choroby, ale nikt Cie z okna nie wyrzuca. Robisz to sama.

I tak samo nie masz prawa powiedziec, ze on jest odpowiedzialny za Twoje szramy, bo nie jest. Juz bardziej to kwestia tego, ze rodzice Cie w odpowiednim momencie nie poslali do psychologa i nie kazali Ci sie leczyc.

Przepraszam, ale jezeli psycholog pozwala Co myslec, ze ludzie dookola odpowiadaja za Twoje szramy to dupa, nie psycholog.

21

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:

Juz bardziej to kwestia tego, ze rodzice Cie w odpowiednim momencie nie poslali do psychologa i nie kazali Ci sie leczyc.

Co nie znaczy, że nie możesz, Magdaleno, zrobić tego dzisiaj. Masz ogromne problemy sama ze sobą, nieleczone prawdopodobnie będą się pogłębiać, ale nikt o Ciebie tak nie zawalczy, jak Ty sama.

Edit:
Teraz doczytałam, że wspomniałaś o psychiatrze - czujesz, że Ci pomaga?

22 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-23 22:24:55)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
IsaBella77 napisał/a:

Oczywiście, że Ty za to odpowiadasz.
Przecież sama sobie to robisz. Nikt inny Cię nie tnie, tylko Ty sama.

Nie potrafisz w inny sposób rozładować emocji. Nie potrafisz w inny sposób reagować na stres.
I wyrzucasz całą odpowiedzialność za własne samopoczucie na zewnątrz.
To chłopak z podstawówki winien, to mama winna, to ojciec winien ...

Rozumiem to, i rozumiem, że od zawsze tak było.
Dorastanie w piekle przemocowego i dysfunkcyjnego domu, w którym nikomu nie mogłaś ufać i który nie zapewniał Ci poczucia bezpieczeństwa - w którym była wystawiona na ciągłe zagrożenie i przemoc - to ogromna trauma, z którą ludzie zmagają się całe życie. Przetrwałaś to bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, bez pomocy od kogokolwiek.
To jest początek Twoich kłopotów - tutaj właśnie tkwi. Rodzinny dom i dzieciństwo sprawiły, że jesteś kim jesteś, z nie złośliwości kolegi z podstawówki.

Wiem że sama sobie to zrobiłam ale jak mam mieć zdrową psychikę po takich przejściach ? Chodziłam do psychiatry ,leczyłam się z depresji i wiem że moja autoagresja jest wynikiem traumy doznawanych w życiu ,że jest wynikiem maltretowania czy znęcania się psychicznego czy bicia. . To matka nakłania mnie do samobójstwa mówiąc że wykupi mi trumnę i wyprawi pogrzeb jeśli tylko do tego dojdzie. Ale nigdy mi nie powiedział ze sama sobie winna jestem ..

Ale piewszy raz zrobiłam to z powodu tego chłopaka .... potem zaczęło się uzależnienie i ciągnie do dziś dzień..

23

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Ale zrobilas to sama sobie.
Powodem mogla byc Pani ze sklepiku szkolnego, ale to nie zmienia tego, ze to autoagresja. Robisz to sama sobie.

Moze zamiast na sile szukac winnych zajmiesz sie swoim leczeniem?
Ono nie bedzie skuteczne dopoki zamiast myslec o wyzdrowieniu bedziesz myslec o tym,
ze po takich przejsciach masz prawo chorowac. Jasne, ale celem powinno byc wyzdrowienie, a nie taplanie sie w tym, ze Tobie wolno, bo takie przejscia.

Przejscia sa rozne. Sytuacje sa rozne.

A matka nie naklania Cie do samobojstwa. To nie jest naklanianie. To jest odciecie sie od Twoich decyzji. Ona po prostu nie mowi Ci ze masz sie nie zabijac bo (milion argumentow). Ale to nie jest naklanianie. Samobojstwo byloby Twoja decyzja.

24

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:

Ale zrobilas to sama sobie.
Powodem mogla byc Pani ze sklepiku szkolnego, ale to nie zmienia tego, ze to autoagresja. Robisz to sama sobie.

Moze zamiast na sile szukac winnych zajmiesz sie swoim leczeniem?
Ono nie bedzie skuteczne dopoki zamiast myslec o wyzdrowieniu bedziesz myslec o tym,
ze po takich przejsciach masz prawo chorowac. Jasne, ale celem powinno byc wyzdrowienie, a nie taplanie sie w tym, ze Tobie wolno, bo takie przejscia.

Przejscia sa rozne. Sytuacje sa rozne.

A matka nie naklania Cie do samobojstwa. To nie jest naklanianie. To jest odciecie sie od Twoich decyzji. Ona po prostu nie mowi Ci ze masz sie nie zabijac bo (milion argumentow). Ale to nie jest naklanianie. Samobojstwo byloby Twoja decyzja.


Ja bym tak do swojego dziecka nie powiedziała ,każda matka chyba kocha swoje dzieci i takich słów nie używa,

25

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Ale to, ze Twoja rodzina jest patologiczna to juz ustalone od poczatku. Wiec nie mozesz zakladac, ze bedzie jak w kazdej innej.

Szczerze mowiac jakby moja dziecko sie cielo i stradzylo samobojstwem przez 10 lat to pewnie w koncu bym nie wytrzymala i tez wypalila cos takiego.

26

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:

Ale to, ze Twoja rodzina jest patologiczna to juz ustalone od poczatku. Wiec nie mozesz zakladac, ze bedzie jak w kazdej innej.

Szczerze mowiac jakby moja dziecko sie cielo i stradzylo samobojstwem przez 10 lat to pewnie w koncu bym nie wytrzymala i tez wypalila cos takiego.


Spoko.

27

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

napisałam przed chwila ten post do vinnga

Tak, czytałam ten post, jeden z wklejonych cytatów pochodzi właśnie z niego. Zwróciłam Ci uwagę, że pojawiła się sprzeczność - czujesz, że powinien przeprosić, a jednocześnie nie wiesz czy w ogóle chcesz jego wyjaśnień i rozmowy. To jest ze sobą kompletnie niespójne.

Zapytam raz jeszcze - czy rozważałaś psychoterapię?


No bo sama tego nie wiem-z jednej strony czuje że potrzebuje tej rozmowy z nim ale z drugiej wiem z czym ona będzie się wiązała ...z rozdrapywaniem ran ,z trudnymi słowami ,z wyznaniem prawdy , z opowiedzeniem tego przez co wtedy przechodziłam ...a nie wiem czy tego chce.

Uczęszczałam na terapię ale zrezygnowałam po jakimś czasie.

28 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-03-23 23:05:21)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale to, ze Twoja rodzina jest patologiczna to juz ustalone od poczatku. Wiec nie mozesz zakladac, ze bedzie jak w kazdej innej.

Szczerze mowiac jakby moja dziecko sie cielo i stradzylo samobojstwem przez 10 lat to pewnie w koncu bym nie wytrzymala i tez wypalila cos takiego.


Spoko.

Generalnie fochnij się. Może i sformułowanie użyte przez Lady Loka nie jest zbyt fortunne, ale popatrz Ty na siebie z boku, co?
Magda, ustaliłaś już, że wychowałaś się w rodzinie patologicznej - ok. Ustaliłaś, że duży wpływ na Twoje emocje sto lat temu miał jakiś tam 16-latek, który sam miał problem ze swoimi emocjami zapewne. I co? Co zrobisz z tym? Zamierzasz tak się międlić w tym i taplać przez następne 20 lat czy co?
Będziesz przeżywać gościa, który jest dla Ciebie centralnie obcą osobą, że powinien Cię przeprosić za to, co kiedyś tam zrobił, sto lat temu, i pewnie nawet tego nie pamięta? To nie telenowela, żeby ojciec z synem się sobie po 500 latach rzucali w ramiona i wyjaśniali krzywdy...
Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Nikt inny. Jeśli terapeuta Ci tego do tej pory nie powiedział, to zmień terapeutę. Ale mam wrażenie, że Ty tylko byłaś u psychiatry, dostałaś tabletki i oczekujesz, że one za Ciebie tym razem coś zrobią? Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę, proszę.
Ty masz żyć swoim życiem i Ty jesteś za swoje życie odpowiedzialna. Od Ciebie zależy, co z tym życiem zrobisz, nie od jakiegoś 16-latka sto lat temu.

EDIT:

Magdalenaa25 napisał/a:

Uczęszczałam na terapię ale zrezygnowałam po jakimś czasie.

No właśnie.

29

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
santapietruszka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale to, ze Twoja rodzina jest patologiczna to juz ustalone od poczatku. Wiec nie mozesz zakladac, ze bedzie jak w kazdej innej.

Szczerze mowiac jakby moja dziecko sie cielo i stradzylo samobojstwem przez 10 lat to pewnie w koncu bym nie wytrzymala i tez wypalila cos takiego.


Spoko.

Generalnie fochnij się. Może i sformułowanie użyte przez Lady Loka nie jest zbyt fortunne, ale popatrz Ty na siebie z boku, co?
Magda, ustaliłaś już, że wychowałaś się w rodzinie patologicznej - ok. Ustaliłaś, że duży wpływ na Twoje emocje sto lat temu miał jakiś tam 16-latek, który sam miał problem ze swoimi emocjami zapewne. I co? Co zrobisz z tym? Zamierzasz tak się międlić w tym i taplać przez następne 20 lat czy co?
Będziesz przeżywać gościa, który jest dla Ciebie centralnie obcą osobą, że powinien Cię przeprosić za to, co kiedyś tam zrobił, sto lat temu, i pewnie nawet tego nie pamięta? To nie telenowela, żeby ojciec z synem sobie po 500 latach rzucali w ramiona i wyjaśniali krzywdy...
Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Nikt inny. Jeśli terapeuta Ci tego do tej pory nie powiedział, to zmień terapeutę. Ale mam wrażenie, że Ty tylko byłaś u psychiatry, dostałaś tabletki i oczekujesz, że one za Ciebie tym razem coś zrobią? Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę, proszę.
Ty masz żyć swoim życiem i Ty jesteś za swoje życie odpowiedzialna. Od Ciebie zależy, co z tym życiem zrobisz, nie od jakiegoś 16-latka sto lat temu.

EDIT:

Magdalenaa25 napisał/a:

Uczęszczałam na terapię ale zrezygnowałam po jakimś czasie.

No właśnie.


Akurat z tym facetem nie zamierzam nic robic może jedynie go unikac.

Temat zszedł zupełnie na boczny tor bo nagle zaczelismy dyskutować o depresji ,zabójstwach czy zburzeniach autoagresywnych .Przecież ja nie szukam porad na temat swojego leczenia bo nie o tym był wątek.

30

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Temat zszedł zupełnie na boczny tor bo nagle zaczelismy dyskutować o depresji ,zabójstwach czy zburzeniach autoagresywnych .Przecież ja nie szukam porad na temat swojego leczenia bo nie o tym był wątek.

Wątek był o tym, jak masz się zachować, jak go widzisz... Gdyby nie Twoje własne problemy ze sobą, nie musiałabyś zakładać tego wątku... rozumiesz teraz?
Nikt z nas tutaj nie życzy Ci źle. Ani nikt nie usprawiedliwia tego gościa, o którym mowa. Ale jeśli chcesz żyć pełnią życia, to - proszę - wróć na terapię.

31

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

16 latek i 26 latek to jest już zupełnie inna osoba. Nie ma już tamtego 16 latka, jedynie w Twoich wspomnieniach. 10 lat to bardzo dużo czasu.

32

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
santapietruszka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Temat zszedł zupełnie na boczny tor bo nagle zaczelismy dyskutować o depresji ,zabójstwach czy zburzeniach autoagresywnych .Przecież ja nie szukam porad na temat swojego leczenia bo nie o tym był wątek.

Wątek był o tym, jak masz się zachować, jak go widzisz... Gdyby nie Twoje własne problemy ze sobą, nie musiałabyś zakładać tego wątku... rozumiesz teraz?
Nikt z nas tutaj nie życzy Ci źle. Ani nikt nie usprawiedliwia tego gościa, o którym mowa. Ale jeśli chcesz żyć pełnią życia, to - proszę - wróć na terapię.


Nie bardzo rozumiem ...Nie mam wpływu na swoje uczucia i na to ze wciąż bolą mnie tamte sprawy . Chciałam się wygadać zakładając ten wątek i też poznać zdanie osób postronnych w tej sprawie.
A na terapię pewnie wrócę bo nie czuje się ostatnio najlepiej  ,wspomnienia wróciły.

33

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Temat zszedł zupełnie na boczny tor bo nagle zaczelismy dyskutować o depresji ,zabójstwach czy zburzeniach autoagresywnych .Przecież ja nie szukam porad na temat swojego leczenia bo nie o tym był wątek.

Wątek był o tym, jak masz się zachować, jak go widzisz... Gdyby nie Twoje własne problemy ze sobą, nie musiałabyś zakładać tego wątku... rozumiesz teraz?
Nikt z nas tutaj nie życzy Ci źle. Ani nikt nie usprawiedliwia tego gościa, o którym mowa. Ale jeśli chcesz żyć pełnią życia, to - proszę - wróć na terapię.


Nie bardzo rozumiem ...Nie mam wpływu na swoje uczucia i na to ze wciąż bolą mnie tamte sprawy . Chciałam się wygadać zakładając ten wątek i też poznać zdanie osób postronnych w tej sprawie.
A na terapię pewnie wrócę bo nie czuje się ostatnio najlepiej  ,wspomnienia wróciły.

No o to właśnie chodzi, że masz wpływ. Usilnie usiłujesz nas i samą siebie przekonać, że nie masz wpływu i dlatego Cię boli. Problem polega właśnie na tym, że popłynęłaś na tych uczuciach i dajesz im się ponieść - i jednocześnie sama sobie robisz krzywdę. Wróć na terapię i ją ukończ - ale naprawdę z wiarą w samą siebie - a zobaczysz sama, że jakiś gostek sprzed 100 lat to właściwie nie wiesz, o co chodzi wink

34

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
santapietruszka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Wątek był o tym, jak masz się zachować, jak go widzisz... Gdyby nie Twoje własne problemy ze sobą, nie musiałabyś zakładać tego wątku... rozumiesz teraz?
Nikt z nas tutaj nie życzy Ci źle. Ani nikt nie usprawiedliwia tego gościa, o którym mowa. Ale jeśli chcesz żyć pełnią życia, to - proszę - wróć na terapię.


Nie bardzo rozumiem ...Nie mam wpływu na swoje uczucia i na to ze wciąż bolą mnie tamte sprawy . Chciałam się wygadać zakładając ten wątek i też poznać zdanie osób postronnych w tej sprawie.
A na terapię pewnie wrócę bo nie czuje się ostatnio najlepiej  ,wspomnienia wróciły.

No o to właśnie chodzi, że masz wpływ. Usilnie usiłujesz nas i samą siebie przekonać, że nie masz wpływu i dlatego Cię boli. Problem polega właśnie na tym, że popłynęłaś na tych uczuciach i dajesz im się ponieść - i jednocześnie sama sobie robisz krzywdę. Wróć na terapię i ją ukończ - ale naprawdę z wiarą w samą siebie - a zobaczysz sama, że jakiś gostek sprzed 100 lat to właściwie nie wiesz, o co chodzi wink


Ta jasne . Nie wierzę w takie rzeczy , nie radzę sobie sama ze sobą . W sumie nawet teraz ciągnie mnie do autoagresji ,boje się chodzić na zajęcia na studiach ,boje się ludzi ,boje się nauczycieli pewnie nie zdam semestru  ..czasem myślę żeby się zacpac  bo gdy jest się nieprzytomną to  nic Cie nie boli ,w zamknięciu jesteś z dala od ludzi.

35

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Ta jasne . Nie wierzę w takie rzeczy , nie radzę sobie sama ze sobą . W sumie nawet teraz ciągnie mnie do autoagresji ,boje się chodzić na zajęcia na studiach ,boje się ludzi ,boje się nauczycieli pewnie nie zdam semestru  ..czasem myślę żeby się zacpac  bo gdy jest się nieprzytomną to  nic Cie nie boli ,w zamknięciu jesteś z dala od ludzi.

Wróć więc na terapię, jeśli masz ochotę coś z tym zrobić. Jeśli nie masz ochoty, to nie wracaj, ale i nie twierdź, że to czyjaś wina...

36

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
santapietruszka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Ta jasne . Nie wierzę w takie rzeczy , nie radzę sobie sama ze sobą . W sumie nawet teraz ciągnie mnie do autoagresji ,boje się chodzić na zajęcia na studiach ,boje się ludzi ,boje się nauczycieli pewnie nie zdam semestru  ..czasem myślę żeby się zacpac  bo gdy jest się nieprzytomną to  nic Cie nie boli ,w zamknięciu jesteś z dala od ludzi.

Wróć więc na terapię, jeśli masz ochotę coś z tym zrobić. Jeśli nie masz ochoty, to nie wracaj, ale i nie twierdź, że to czyjaś wina...


Akurat to co czuje w tym momencie nie jest niczyją winną ,próbowałam porozmawiać z mamą ale z jej strony jest tylko krzyk i wyzywanie mnie od nienormalnych ,więc wole jej nic nie mowic bo będę się czulą gorzej ...

37

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

To przykre, że nie możesz liczyć na tych, którzy powinni być Ci największym wsparciem, czyli na najbliższych, ale jesteś już dorosłą osobą, powinnaś umieć podejmować dojrzałe decyzje i radzić sobie także wtedy, gdy inni zawodzą. Naprawdę uważam, że powinnaś się leczyć, przy czym psychiatra to za mało, bo dobrze przeprowadzona psychoterapia wydaje się konieczna.
W tym miejscu powtórzę za Santapietruszką - wróć, proszę, na terapię, daj sobie szansę na normalność.

38 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-25 15:38:46)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Ta jasne . Nie wierzę w takie rzeczy , nie radzę sobie sama ze sobą . W sumie nawet teraz ciągnie mnie do autoagresji ,boje się chodzić na zajęcia na studiach ,boje się ludzi ,boje się nauczycieli pewnie nie zdam semestru  ..czasem myślę żeby się zacpac  bo gdy jest się nieprzytomną to  nic Cie nie boli ,w zamknięciu jesteś z dala od ludzi.

Ból jest częścią życia ludzi. Nie jest przy tym powodem do kaleczenia się. Prawda? 16 lat mieliście. Dobrze, że nie rozpamiętujesz, chłopaka, który zabrał Ci grabki, jak mieliście po 5 lat w piaskownicy. Nie możesz poradzić sobie sama, masz tego świadomość, więc wróć na terapię. To że się naćpasz niczego w Twoim życiu nie zmieni, poza tym że będziesz dalej tą samą osobą chorującą, która na chwilę się naćpała i w konsekwencji pogorszyła swój stan w dłuższej perspektywie.
Jesteś dorosła, zacznij myśleć jak dorosła, a nie dzieciak żyjący przeszłością. Decyzję, które podejmiesz teraz i później są ważniejsze w kształtowaniu tego kim jesteś i kim być chcesz. W ostateczności to Ty jesteś odpowiedzialna za samą siebie, nie inni.

39

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:

To przykre, że nie możesz liczyć na tych, którzy powinni być Ci największym wsparciem, czyli na najbliższych, ale jesteś już dorosłą osobą, powinnaś umieć podejmować dojrzałe decyzje i radzić sobie także wtedy, gdy inni zawodzą. Naprawdę uważam, że powinnaś się leczyć, przy czym psychiatra to za mało, bo dobrze przeprowadzona psychoterapia wydaje się konieczna.
W tym miejscu powtórzę za Santapietruszką - wróć, proszę, na terapię, daj sobie szansę na normalność.


Czy przeżyłaś chociaż ułamek tego co ja ?
Czy wiesz co czuje?
Czy wiesz co przeżywam ?

Pewnie nie masz bladego pojęcia, dlatego najlepiej mi rozmawia się z ludźmi którzy wiedzą w jakimś stopniu  o czym mówię ,najlepsze porozumienie z innymi miałam w szpitalu psychiatrycznym. Ludzie dorośli w średnim wieku cierpią ,mają próby samobójcze ,okaleczają się -baa ludzie w podeszłym wieku również są do tego zdolni .Widziałam to na własne oczy .To nie jest kwestia bycia dzieckiem czy osobą dorosłą to nie jest wyznacznik czegokolwiek .

Ale do psychiatry pójdę ,bo wiem ze potrzebuje pomocy.

40

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magda, ale czego Ty oczekujesz?
Różne są sytuacje w życiu ludzi.

Jeżeli cały czas będziesz wychodzić z założenia, że nikt nie miał tak źle jak Ty miałaś, to smutno, ale nigdy żadna terapia nic Ci nie da.

41

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magda, gwarantuję Ci, że czytają Cię osoby, które przeżyły sto razy gorsze rzeczy od Ciebie.

I co z tego?

Kwalifikujesz się do leczenia stacjonarnego, skoro masz myśli, by zrobić sobie krzywdę. I piszę Ci to ja, która ma próby samobójcze za sobą i leczenie stacjonarne również.
Zajmij się swoim zdrowiem, nie marnuj czasu. Zanim coś się stanie.

42

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Czy przeżyłaś chociaż ułamek tego co ja ?
Czy wiesz co czuje?
Czy wiesz co przeżywam ?

Zupełnie nie rozumiem Twojej reakcji. Czyżbym napisała coś, co jest dla Ciebie niewygodne i stąd ta irytacja?
Nie wiem co dokładnie przeżyłaś i co czujesz, bo wiem tyle, ile o sobie napiszesz, mogę to sobie tylko (i naprawdę usiłuję) wyobrazić, co jednak nie znaczy, że sama nie mam za sobą traumatycznych przeżyć i być może nie są wcale łatwiejsze od Twoich. Podobnie jak ma je wiele innych osób na tym forum.
Nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie, ale z góry zakładasz, że miałaś gorzej. Dlaczego? Koniecznie chcesz się licytować? Po co? Bo zamiast zmierzyć się z problemem, łatwiej Ci wejść w rolę ofiary?

43

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Magdalenaa25 niepotrzebnie rozdrapujesz stare rany, więc rana się nie goi. Po co wracasz do tych wspomnień? Wiesz już zrobiono Ci krzywdę. Wiesz, że miałaś prawo czuć się wtedy skrzywdzona, ale takie obsesyjne wracanie do tych wspomnień nie jest normalne i zdrowe. Nic Ci to nie daje poza cierpieniem.

Na to jak zachował się ten chłopak, ojciec i matka nie masz wpływu, ale masz wpływ na to, jak Ty reagujesz i tylko Ty odpowiadasz za swoje reakcje.

Ty w reakcji na trudną sytuację postanowiłaś się ciąć, a ktoś inny w podobnej sytuacji mógł odszczekać chłopakowi coś w stylu „Zamknij mordę gnojku”. Jeszcze inna dziewczyna mogła, skoro działo się to w szkole, zgłosić co się dzieje nauczycielowi albo pójść z tym do szkolnego psychologa, a potem kręcić głową, że związała się z takim bucem. Ty wybrałaś przeżywanie i cięcie się, ale to nie jest jedyny możliwy scenariusz.

Studiujesz, to dobrze, bo masz coś co odciąga Twoje myśli. Może znajdź jeszcze jakieś zajęcie, które pozwoli Ci nie myśleć o przykrych wspomnieniach. Sport, czytanie, oglądanie filmów.

44

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Czy przeżyłaś chociaż ułamek tego co ja ?
Czy wiesz co czuje?
Czy wiesz co przeżywam ?

Zupełnie nie rozumiem Twojej reakcji. Czyżbym napisała coś, co jest dla Ciebie niewygodne i stąd ta irytacja?
Nie wiem co dokładnie przeżyłaś i co czujesz, bo wiem tyle, ile o sobie napiszesz, mogę to sobie tylko (i naprawdę usiłuję) wyobrazić, co jednak nie znaczy, że sama nie mam za sobą traumatycznych przeżyć i być może nie są wcale łatwiejsze od Twoich. Podobnie jak ma je wiele innych osób na tym forum.
Nie wiesz kto siedzi po drugiej stronie, ale z góry zakładasz, że miałaś gorzej. Dlaczego? Koniecznie chcesz się licytować? Po co? Bo zamiast zmierzyć się z problemem, łatwiej Ci wejść w rolę ofiary?


Nie chce się licytować. Ale sama piszesz mi dziwne rzeczy - np. że jestem osobą dorosłą i powinnam podejmować odpowiedzialne decyzje a w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat i w każdej sytuacji stresowej pierwszą  moją myślą jest aby się na sobie wyładować i czuje się tak jakbym miała jakiegoś tasiemca
w mózgu który mi coś  szczepce do ucha a jak już nie słucham tych jego namówieni to czuje się smutna że nie mogę się okaleczyć bo mnie to uspokaja i czuje się wtedy bezpieczna . Bardzo mi to pomaga i tylko czuje żal że nie mogę tego zrobić ,bo będę miała blizny tylko one mnie powstrzymuje gdyby nie to ze to takie szpetne to bym się cieszyła że mogę się okaleczać bo  sam aspekt bólu w ogóle nie jest dla mnie problemem ...wiem że to choroba na poziomie racjonalnym ale nie panuje nad swoją psychiką .

Wydaje mi się ze gdybyś to przeżyła to byś rozumiała o czym mówię.. za każdym razem walczę z tym tasiemcem a Ty mi mówisz ze robię z Siebie ofiarę.

45

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
polis napisał/a:

Magdalenaa25 niepotrzebnie rozdrapujesz stare rany, więc rana się nie goi. Po co wracasz do tych wspomnień? Wiesz już zrobiono Ci krzywdę. Wiesz, że miałaś prawo czuć się wtedy skrzywdzona, ale takie obsesyjne wracanie do tych wspomnień nie jest normalne i zdrowe. Nic Ci to nie daje poza cierpieniem.

Na to jak zachował się ten chłopak, ojciec i matka nie masz wpływu, ale masz wpływ na to, jak Ty reagujesz i tylko Ty odpowiadasz za swoje reakcje.

Ty w reakcji na trudną sytuację postanowiłaś się ciąć, a ktoś inny w podobnej sytuacji mógł odszczekać chłopakowi coś w stylu „Zamknij mordę gnojku”. Jeszcze inna dziewczyna mogła, skoro działo się to w szkole, zgłosić co się dzieje nauczycielowi albo pójść z tym do szkolnego psychologa, a potem kręcić głową, że związała się z takim bucem. Ty wybrałaś przeżywanie i cięcie się, ale to nie jest jedyny możliwy scenariusz.

Studiujesz, to dobrze, bo masz coś co odciąga Twoje myśli. Może znajdź jeszcze jakieś zajęcie, które pozwoli Ci nie myśleć o przykrych wspomnieniach. Sport, czytanie, oglądanie filmów.

Oczywiście że to nie jest jedyny możliwy scenariusz -ale ja byłam zakochana i głupiutka ,jeszcze miałam poczucie winy  względem Niego że nie zachowuje się stosownie ,że to ja robię coś nie tak skoro on dla mnie taki jest . A wiele osób mi tu pisze ,że był młody ,niedojrzały i ogólnie ja mam jakiś dziwny problem bo  nie chce z nim rozmawiać.

46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-03-25 18:29:16)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

(...) w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat (...)
wiem że to choroba na poziomie racjonalnym ale nie panuje nad swoją psychiką . (...)

Współczuję. Jeśli chcesz zapanować nad swą psychiką, jeśli chcesz poradzić sobie z trudnymi doświadczeniami i związanymi z nimi uczuciami, podejmij decyzję o podjęciu swej psychoterapii. Choć sama terapia nie należy do przyjemności, to ze względu na potencjalne efekty warto się na nią zdecydować.

47 Ostatnio edytowany przez polis (2018-03-25 18:39:24)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Oczywiście że to nie jest jedyny możliwy scenariusz -ale ja byłam zakochana i głupiutka ,jeszcze miałam poczucie winy  względem Niego że nie zachowuje się stosownie ,że to ja robię coś nie tak skoro on dla mnie taki jest . A wiele osób mi tu pisze ,że był młody ,niedojrzały i ogólnie ja mam jakiś dziwny problem bo  nie chce z nim rozmawiać.

Jeśli nie chcesz to nie rozmawiaj z nim, nikt nie może Cię do tego zmusić, żebyś się z nim przyjaźniła czy go lubiła. Jak go spotkasz, to powiedz mu, że Cię nie interesuje odnawianie waszej znajomości.

Natomiast musisz coś zrobić z tym przeżywaniem, bo 10 lat to bardzo długo. Zamiast rany już dawno powinna być tam blizna. Po tylu latach całe zdarzenie mogłoby być już jedynie przykrym wspomnieniem, które by wracało, może raz na kilka/kilkanaście miesięcy, ale dopóki będziesz drapać strupa to rana będzie wiecznie krwawić. To musisz przestać robić, nad tym masz kontrolę.

48

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie chce się licytować. Ale sama piszesz mi dziwne rzeczy - np. że jestem osobą dorosłą i powinnam podejmować odpowiedzialne decyzje a w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat i w każdej sytuacji stresowej pierwszą  moją myślą jest aby się na sobie wyładować i czuje się tak jakbym miała jakiegoś tasiemca
w mózgu który mi coś  szczepce do ucha a jak już nie słucham tych jego namówieni to czuje się smutna że nie mogę się okaleczyć bo mnie to uspokaja i czuje się wtedy bezpieczna .

Wyraźnie nie zrozumiałaś moich intencji. Pisząc o dorosłości miałam na myśli tylko tyle, że jeśli nie masz nikogo, kto może być dla Ciebie wsparciem, to sama powinnaś podjąć dojrzałą decyzję, a tą decyzją jest rozpoczęcie profesjonalnej psychoterapii. Na tę chwilę to wydaje mi się być najbardziej odpowiedzialnym krokiem, jaki można sobie wyobrazić. Zatem... bądź dorosła. 
Jeśli bowiem nadal wyłącznie we własnym zakresie będziesz analizować i wracać do tego, co było, a przy tym pielęgnować żal do całego świata, to nie będzie Ci od tego lepiej. Ty po prostu musisz o siebie zawalczyć, a ja życzę Ci jak najlepiej.   

Rzeczywiście nigdy się nie cięłam ani nie podejmowałam żadnych destrukcyjnych kroków, ale naprawdę wiem co znaczy odczuwać taki ból psychiczny, który zdaje się być silniejszym od fizycznego.

49

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie chce się licytować. Ale sama piszesz mi dziwne rzeczy - np. że jestem osobą dorosłą i powinnam podejmować odpowiedzialne decyzje a w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat i w każdej sytuacji stresowej pierwszą  moją myślą jest aby się na sobie wyładować i czuje się tak jakbym miała jakiegoś tasiemca
w mózgu który mi coś  szczepce do ucha a jak już nie słucham tych jego namówieni to czuje się smutna że nie mogę się okaleczyć bo mnie to uspokaja i czuje się wtedy bezpieczna . Bardzo mi to pomaga i tylko czuje żal że nie mogę tego zrobić ,bo będę miała blizny tylko one mnie powstrzymuje gdyby nie to ze to takie szpetne to bym się cieszyła że mogę się okaleczać bo  sam aspekt bólu w ogóle nie jest dla mnie problemem ...wiem że to choroba na poziomie racjonalnym ale nie panuje nad swoją psychiką .

Wydaje mi się ze gdybyś to przeżyła to byś rozumiała o czym mówię.. za każdym razem walczę z tym tasiemcem a Ty mi mówisz ze robię z Siebie ofiarę.

Magda, w tym momencie przestałam się dziwić Twojej matce za to, co do Ciebie mówi.
Idź się leczyć po prostu.

Bo w tym momencie nikt, absolutnie nikt z Tobą dłużej nie wytrzyma.

50

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Zostalas poraniona emocjonalnie, fizycznie w okresie dziecinstwa i pociagnelo to za soba szereg nieprawidlowosci np. poszukiwanie "na oslep"  substytutow milosci - "pakujac sie w ramiona " nieodpowiednich mezczyzn.
Przez prawie 20 lat "zmagalam sie z "choroba" pt. niespelnione, zranione , wysmiane, zignorowane - uczucie. Konsekwencje byly zalosne: depresja, uzaleznienie od alkoholu, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, degradacja zawodowa, toksyczne relacje z mezczyznami i totalna autodestrukcja. Nie warto...Obecnie zdaje sobie sprawe z tego, iz miloscia tamtego uczucia nazwac nie mozna - to zauroczenie, "chora" fascynacja.Z Twojego opisu wynika, iz uczucie laczace Ciebie z facetem ktorego opisalas to z cala pewnoscia nie jest milosc.Milosc nie zadaje bolu, cierpienia...nie rani. Kiedy spotkasz go przypadkiem - po prostu smiejcie sie z tamtych czasow, podejdz do tego "na luzie, olej to" i wybacz - przede wszystkim sobie. Serio, to pomaga. Zycie dopiero przed Toba, dlatego zmierz sie z przeszloscia i z optymizmem...do przodu. Milosc dopiero nadejdzie.Trzymaj sie!  smile

51 Ostatnio edytowany przez Magdalenaa25 (2018-03-25 20:30:38)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Lady Loka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie chce się licytować. Ale sama piszesz mi dziwne rzeczy - np. że jestem osobą dorosłą i powinnam podejmować odpowiedzialne decyzje a w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat i w każdej sytuacji stresowej pierwszą  moją myślą jest aby się na sobie wyładować i czuje się tak jakbym miała jakiegoś tasiemca
w mózgu który mi coś  szczepce do ucha a jak już nie słucham tych jego namówieni to czuje się smutna że nie mogę się okaleczyć bo mnie to uspokaja i czuje się wtedy bezpieczna . Bardzo mi to pomaga i tylko czuje żal że nie mogę tego zrobić ,bo będę miała blizny tylko one mnie powstrzymuje gdyby nie to ze to takie szpetne to bym się cieszyła że mogę się okaleczać bo  sam aspekt bólu w ogóle nie jest dla mnie problemem ...wiem że to choroba na poziomie racjonalnym ale nie panuje nad swoją psychiką .

Wydaje mi się ze gdybyś to przeżyła to byś rozumiała o czym mówię.. za każdym razem walczę z tym tasiemcem a Ty mi mówisz ze robię z Siebie ofiarę.

Magda, w tym momencie przestałam się dziwić Twojej matce za to, co do Ciebie mówi.
Idź się leczyć po prostu.

Bo w tym momencie nikt, absolutnie nikt z Tobą dłużej nie wytrzyma.


Skoro się  nie dziwisz to sama masz widocznie jakieś zapędy patologiczne . I powiedziałam już że nie potrzebuje takich rad.

52 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-25 20:38:16)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

No na pewno. Patologię to Ty teraz tworzysz sama w swoim życiu. Na własne życzenie na dodatek.

Nie dziwię się, bo przebywanie z osobą chorą przez dłuższy czas jest po prostu toksyczne dla otoczenia.
Zamiast pisać tutaj o tasiemcach w głowie zapisz się po prostu do psychiatry, przejdź porządną terapię i pracuj nad sobą. Wtedy nie będziesz musiała przeżywać tego, że zobaczyłaś swojego ex sprzed 10 lat, bo najnormalniej w świecie nie będzie Cię to obchodzić.
Przestań taplać się w bajorku Twojej przeszłości tylko zastanów się, czy to ma być Twoja przyszłość. Bo jeżeli nic nie zmienisz, to przez kolejne 10 lat będziesz funkcjonować tak jak teraz. Naprawdę nie chciałabyś w przyszłości mieć fajnych przyjaciół, może normalnego faceta, założyć zdrowo funkcjonującą rodzinę? Mieć pasje, zainteresowania, obracać się w gronie ciekawych ludzi?

Kiedyś zrobisz o jedno cięcie za głęboko.
A nawet jeśli nie, to naprawdę nikt nie lubi na dłuższą metę przebywać z osobami, które taplają się we własnym nieszczęściu.

53

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Nie chce się licytować. Ale sama piszesz mi dziwne rzeczy - np. że jestem osobą dorosłą i powinnam podejmować odpowiedzialne decyzje a w mojej głowie rozgrywa się obecnie dramat i w każdej sytuacji stresowej pierwszą  moją myślą jest aby się na sobie wyładować i czuje się tak jakbym miała jakiegoś tasiemca
w mózgu który mi coś  szczepce do ucha a jak już nie słucham tych jego namówieni to czuje się smutna że nie mogę się okaleczyć bo mnie to uspokaja i czuje się wtedy bezpieczna .

Wyraźnie nie zrozumiałaś moich intencji. Pisząc o dorosłości miałam na myśli tylko tyle, że jeśli nie masz nikogo, kto może być dla Ciebie wsparciem, to sama powinnaś podjąć dojrzałą decyzję, a tą decyzją jest rozpoczęcie profesjonalnej psychoterapii. Na tę chwilę to wydaje mi się być najbardziej odpowiedzialnym krokiem, jaki można sobie wyobrazić. Zatem... bądź dorosła. 
Jeśli bowiem nadal wyłącznie we własnym zakresie będziesz analizować i wracać do tego, co było, a przy tym pielęgnować żal do całego świata, to nie będzie Ci od tego lepiej. Ty po prostu musisz o siebie zawalczyć, a ja życzę Ci jak najlepiej.   

Rzeczywiście nigdy się nie cięłam ani nie podejmowałam żadnych destrukcyjnych kroków, ale naprawdę wiem co znaczy odczuwać taki ból psychiczny, który zdaje się być silniejszym od fizycznego.


Rozumiem .Dziękuje ,Twoje wypowiedzi wydają się całkiem sensowne smile
P.s w jakim wieku jesteś?

54 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-03-25 21:08:20)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Napisałaś, że chciałabyś poczytać posty osób, które były/są w podobnej sytuacji.
Wypowiedziałam się więc, a Ty moją wypowiedź starannie zignorowałaś. To samo zrobiłaś z postem Anki, która opisała swoje trudne doświadczenia. Dlaczego?

55 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2018-03-25 21:46:10)

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Bo jej nie glaszczecie po glowce i nie zalujecie? przeciez ona nie chce rad tylko szuka uwagi. Facet z przed 10 lat no ludzie wiekszosc z nas ma za soba nieudane  malzenstwa, dzieci wychowuje samodzielnie, zmaga sie z chorobami swoimi albo dzieci nie mamy glowy do rozpamietywania rzeczy sprzed 10/15 lat traumy wieksze/mniejsze raczej ma wiekszosc spoleczenstwa nie kazdy nimi zyje Dobry lekarz/zaklad i powoli ruszac do przodu a chlopaka traktuj jak obcego sasiada - zwyczajnie  milo-obojetnie bo to jest dla Ciebie w tej chwili obcy zupelnie czlowiek i on na milion proc jest setki km dalej niz byl 10l temu. Co do mamy tez sie nie dziwie w koncu kazdy straci cierpliwosc i powie skacz albo sie tnij a nie szantazuj wszystkich w kolo.

56

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Magdalenaa25 napisał/a:

Rozumiem .Dziękuje ,Twoje wypowiedzi wydają się całkiem sensowne smile
P.s w jakim wieku jesteś?

Jestem starsza od Ciebie, bo mam 44 lata, ale w przeciwieństwie do Ciebie mam to szczęście, że - choć mój dom nie był idealny - otrzymałam od rodziców bezwarunkową akceptację i miłość, a te miały wpływ na wiarę we własne możliwości i zbudowanie silnego poczucia własnej wartości. To z kolei stanowi filar mocnej psychiki. Rodzice, choć nie tylko oni, mają ogromny wpływ na to jacy jesteśmy i jak sobie w życiu radzimy, kształtują nas dając na przyszłość potencjał lub balast. To też między innymi dlatego jednym z nas łatwiej przychodzi radzenie sobie z problemami, innym znacznie trudniej, ale warto sobie uświadomić, że od pewnego wieku każdy sam o sobie decyduje i albo, pomimo przeciwności, weźmie się w życiem za bary, albo się podda. Jeśli samemu jest zbyt trudno, co zdarza się relatywnie często, trzeba poprosić o pomoc. Moim zdaniem ta umiejętność też jest wynikiem dojrzałości.

57

Odp: Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.
Olinka napisał/a:
Magdalenaa25 napisał/a:

Rozumiem .Dziękuje ,Twoje wypowiedzi wydają się całkiem sensowne smile
P.s w jakim wieku jesteś?

Jestem starsza od Ciebie, bo mam 44 lata, ale w przeciwieństwie do Ciebie mam to szczęście, że - choć mój dom nie był idealny - otrzymałam od rodziców bezwarunkową akceptację i miłość, a te miały wpływ na wiarę we własne możliwości i zbudowanie silnego poczucia własnej wartości. To z kolei stanowi filar mocnej psychiki. Rodzice, choć nie tylko oni, mają ogromny wpływ na to jacy jesteśmy i jak sobie w życiu radzimy, kształtują nas dając na przyszłość potencjał lub balast. To też między innymi dlatego jednym z nas łatwiej przychodzi radzenie sobie z problemami, innym znacznie trudniej, ale warto sobie uświadomić, że od pewnego wieku każdy sam o sobie decyduje i albo, pomimo przeciwności, weźmie się w życiem za bary, albo się podda. Jeśli samemu jest zbyt trudno, co zdarza się relatywnie często, trzeba poprosić o pomoc. Moim zdaniem ta umiejętność też jest wynikiem dojrzałości.


Hmm na pewno przemyślę to co piszesz. Ja nie mam żadnych dobrych wspomnień ze swojego rodzinnego domu .Mój ojciec ma już 55 lat i całe życie przepił, nałóg go zniszczył  ,wygląda gorzej od menela który chodzi po śmietnikach . W sumie On nadal jest tak samo agresywnym  człowiekiem jakim był zawsze.  Ja przez pół roku chodziłam do psychoterapeuty ale spotkania z nią były dla mnie bardzo trudne , zwłaszcza dlatego iź ona uświadomiła mi że moja relacja z ojcem była kazirodcza i sugerowała mi abym zgłosiła te nadużycia  seksualne do prokuratury ale nie chciałam tego robić. ..może jak spotkam się z nią ponownie to też porozmawiam z nią o tym chłopaku bo mimo tego  iż może to być zupełnie inny  człowiek jakoś nie zmienia moich negatywnych odczuć wobec niego..

Posty [ 57 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pierwsza miłosc i niezapomniana krzywda. Proszę o poradę.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026