"Moja dziewczyna jest bardzo zimna, co mi najbardziej przeszkadza to to, że nie interesuje się mną, moim życiem. Kiedy coś ważnego dzieje się w moim życiu nawet nie potrafi spytać o efekty ani nawet wspomnieć o temacie. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje, niestety miłej wiadomości na dzień dobry nie widziałem chyba ani razu. Ona to wszystko uważa za normalne bo "nie ma zasięgu" albo ma "rozładowany telefon". W ogóle nie czuję od niej żadnych uczuć, ani zainteresowania moją osobą. Ja staram się pisać miłe wiadomości, dzwonię po kilkadziesiąt razy, staram się, ale gdy to wszystko na nic po prostu nie mam ochoty nic więcej robić kiedy ona nie odwzajemnia żadnej z tych rzeczy... wtedy zaczynają się zarzuty jaki to ja nie jestem zły."
Przyznam szczerze, że wygląda to na "kochanie za bardzo" tylko w wydaniu męskim - robisz wszystko, żeby zasłużyć na jej uwagę/uczucie/zainteresowanie, a to NIGDY nie następuje niezależnie od tego co robisz. I muszę Ci powiedzieć prawdę: to nigdy nie nastąpi. Dzwonisz i piszesz do niej co kilka godzin, coraz bardziej skupiasz na niej swoją całą uwagę, bo boisz się jej negatywnej reakcji. Robisz wszystko, żeby w jakiś sposób zasłużyć na jej zadowolenie...I tak bez końca.
Jeśli to rzeczywiście tak wygląda to musisz zrozumieć kilka gorzkich prawd, które pozwolą Ci zachować normalność:
- po pierwsze: nie zwariowałeś
- jeśli wpadłeś w pętlę gdzie: dajesz z siebie bardzo - ona domniemanie nie widzi Twoich wysiłków - Ty strasz się bardziej - ona nadal nie widzi - Ty wypruwasz flaki - ona:zero reakcji - Ty: czujesz się pusty i zdesperowany to zrozum...naprawdę dajesz z siebie dużo ALE ona nie potrafi tego przyjąć - i to jest prawdziwy powód jej niezadowolenia.
- nie potrafi tego przyjąć ponieważ jest emocjonalnie niedostępna czyli innymi słowy taka jak ją opisujesz: "zimna" i "niezainteresowana" - zrozum więc kolejna rzecz: to nie jest Twoja wina ani Twoich wysiłków
- takim osobom odpowiada układ w którym ktoś się nad wyraz stara o ich uczucia, bo dopóki Twoja dziewczyna może obarczać Cię za "zbyt małe wysiłki" a Ty w kolejnym akcie desperacji starasz się jeszcze bardziej to całkowicie odciąga to Twoją i jej uwagę od prawdziwego problemu czyli jej oziębłości
- co prawda widzisz tą oziębłość i czujesz, ale jeśli skonfrontujesz swoją dziewczynę z tym faktem, czyli powiesz jej wprost, że problem leży po stronie jej oziębłości ona najpewniej odwróci kota ogonem, zmieni temat - innymi słowy zrobi znowu wszystko aby odwrócić uwagę od prawdziwego problemu
- sposób w jaki przyjmujesz winę na siebie nie jest dosłowny - czyli być może nie mówisz jej wprost "tak, to moja wina", ale przez to, że jej się notorycznie tłumaczysz i robisz dokładnie to, czego wymaga, podwajasz wysiłki, dzwonisz notorycznie to pokazujesz, że w istocie czujesz się winny a to wystarczy aby ona mogła uniknąć konfrontacji z faktem, że jest niedostępna
- w takich układach (niestety) osoba (czyli Ty), która pozwala być w taki sposób wmanipulowana w grę gdzie stara się rozwiązać nierozwiązywalny problem niestety musi popracować nad poczuciem własnej wartości
- w takiej sytuacji jedynym wyjściem jest ...skupienie się na sobie, na tym co chcesz, a czego nie chcesz (np. zadaj sobie pytanie czy naprawdę czujesz zadowolenie i satysfakcję z tego ze wydzwaniasz do kogoś kto nie odbiera i Cię olewa. Nie? a więc przestań to robić - rób tylko to, co pozostawia w Tobie uczucie, że dbasz o swoje dobre samopoczucie. NIE JEJ! SWOJE!)
- przestań: dzwonić, pisać, podwająć wysiłki, prosić o uwagę życzliwość i zainteresowanie (zadaj sobie pytanie: czy czujesz się dobrze żebrząc o czyjąś uwagę? czy może czujesz się odrzucany i nieszanowany?jeśli tak to wycofaj się tego działania i zajmij się czymś budującym dla siebie - zrozum, że jeśli będzie chciała kontaktu to włączy telefon, naładuje go, zadzwoni...ma takie same szanse na kontakt jak i Ty)
- przestań się tłumaczyć z tego co zrobiłeś i z tego czego nie zrobiłeś - jeśli żyjesz w zgodzie z własnym trybem czyli nie wydzwaniasz jak na dyżurce co kilka godzin to zaczniesz czuć się pewniejszy siebie i przestaniesz czuc potrzebę tłumaczenia się jakbyś był winny. Nawet gdy nie zadzwonisz cały dzień to masz do tego święte prawo!
- przestań udowadniać, że dzwoniłeś milion razy - jeśli usłyszysz zarzut ze nie zadzwoniłeś tyle ile chciała to przyznaj ze w istocie tak było i skończ temat.
- ucinaj wszelkie dyskusje na temat dzwonienia/niedzwonienia, pisania/nie pisania. Twoje odpowiedzi powinny brzmieć "Tak rzeczywiście nie dzwoniłem. Jak Ci mijał dzień przez ten czas?" i zmieniasz temat
- jeśli ona będzie chciała wciągnąć Cię w kłótnię o to samo powiedz, że "może porozmawiacie innym razem" i pożegaj się. Pamiętaj nie daj się wciągnąć w nic co pozostawia Cię z niezasłużonym poczuciem winy i brakiem godności
- postępuj w ten sposób aż odzyskasz kontrolę nad własnym zachowaniem u uwolnisz się od ROBIENIA TEGO CO NIBY MA JĄ ZADOWOLIĆ. TAK NIE WYGLĄDAJĄ NORMALNE RELACJE,, ZE SIĘ NASKAKUJE DRUGIEJ OSOBIE.
rób to, co chcesz i nie rób tego czego, nie chcesz - jeśli robisz cokolwiek by na nią wpłynąć lub zmienić jej zachowanie to dajesz się manipulować i jesteś manipulowany.
Post przydługawy, ale mam nadzieję: pomocny.