Dzień dobry. Zarejestrowałam się tutaj wczoraj, ale wciąż nie potrafię pozbierać do kupy myśli, żeby logicznie opowiedzieć o tym, co mnie trapi. No nic, postaram się, może ktoś zrozumie i pomoże.
Historia zaczyna się jak wiele innych: ja, w trakcie rozwodu, poznaję mężczyznę, który bardzo intensywnie zabiega o moje zainteresowanie. Jest więc morze smsów, wypytywanie o całe moje życie, zainteresowanie, chęć spotkania. Do ostatniego dochodzi raz, drugi, trzeci. Pan nagle zrzuca skorupę i zaczyna wychodzić prawdziwa twarz. Wspomina coś o nieudanych związkach, jakimś nałogu (obstawiam alkoholizm). Stopniowo z człowieka, którego interesowała dosłownie moja krosta na tyłku, nagle staje się osobą, na której ma się skupić moja cała uwaga. No i non stop jest tak, że jest smutny, przygnębiony, nieszczęśliwy, nie wierzy w miłość, jak się zakochuje to na parę miesięcy, kobiety służą mu tylko do seksu, szybko go nudzi każdy napotkany człowiek, on się skupia na nabywaniu cennych dóbr materialnych a ja powinnam je zachwalać, powinnam zachwalać i zazdrościć mu jego wojaży, pasji, ubrań, jak ma zły humor to na mnie go wyładuje a tak w ogóle to gardzi ludźmi i się ich brzydzi, ja jestem glupiutka i na niczym się nie znam a jak się znam to jednak i tak jestem tylko jedną z wielu i tak dalej. Co jest w tym wszystkim najgorsze? Moje psychiczne uzależnienie od niego. Nie byliśmy nigdy parą, bo przecież ja nie jestem godna być z takim ideałem (zresztą, na każde spotkanie musiałam się przemycać niemalże kanałami, żeby sąsiedzi czy ktoś znajomy nas nie zobaczył razem). A ja wciąż jestem, słucham, pocieszam, zachwalam. Nie wiem kompletnie co mi się stało, nie zakochałam się, ale niańczę go jak syna a on mi dopłaca chamskimi odzywkami i kompletnym brakiem zainteresowania moją osobą. Jak się nie odzywa, żeby mnie ukarać, bo się nieodpowiednio zachowałam, to chodzę po ścianach. Ostatnio poznałam mężczyznę, jest jak ja po przejściach, początek zapowiada się ok. Powiedziałam mu, że się z nim spotykam, to wpadł w furię, zwyzywał mnie, powiedział że na pewno mi się i tak nie uda, bo jestem beznadziejna i przestał odzywać. Myślałam, że oszaleję. Jak głupia pisałam, przepraszałam, próbowałam udobruchać. W końcu się odezwał, twierdzi że życzy mi szczęścia. Wystarczy, że napisze a ja czuję ulgę i mogę robić swoje. Dlaczego ja tak zgłupiałam, co zrobić, żeby nie spieprzyć sobie życia i dobrze rokującego związku przez znajomość z tym panem? Wiem, odciąć się. Nie potrafię, nie umiem, wariuję na samą myśl, że straciłabym z nim kontakt. Co on ze mną zrobił, że ja się tak zachoowuję? Co jemu w ogóle dolega? Depresja? Narcyzm? Socjopata? Psychopata? Kim ja w takim razie jestem, że chodzę na jego sznureczku jak zahipnotyzowana? Błagam, powiedzcie mi w co ja się wplątałam?
Podobne tematy
Olać Pana toksycznego. Tylko tyle i aż tyle.
Nieważne, co jemu dolega. Pytanie brzmi, co TOBIE dolega, że potrzebujesz chorych emocji od tego pana.
Nieważne, co jemu dolega. Pytanie brzmi, co TOBIE dolega, że potrzebujesz chorych emocji od tego pana.
Pewnie osamotnienie.
Cóż, to prawda, że czułam się samotna. Mój eks mąż zdradzał mnie przez ponad rok ze stażystką, kiedy ja potrzebowałam jego wsparcia w trudnych chwilach - on bawił się na wczasach i wyjazdach "służbowych". A później dowiedziałam się od teściowej, że to przecież moja wina i przerzucili odpowiedzialność na mnie.
Chodzi o to, że ja muszę wiedzieć kim jest ten manipulator i dlaczego wybrał akurat mnie na swoją ofiarę.
6 2018-03-19 19:18:13 Ostatnio edytowany przez cb (2018-03-19 19:19:14)
Dzień dobry. Zarejestrowałam się tutaj wczoraj, ale wciąż nie potrafię pozbierać do kupy myśli, żeby logicznie opowiedzieć o tym, co mnie trapi. No nic, postaram się, może ktoś zrozumie i pomoże.
Historia zaczyna się jak wiele innych: ja, w trakcie rozwodu, poznaję mężczyznę, który bardzo intensywnie zabiega o moje zainteresowanie. Jest więc morze smsów, wypytywanie o całe moje życie, zainteresowanie, chęć spotkania. Do ostatniego dochodzi raz, drugi, trzeci. Pan nagle zrzuca skorupę i zaczyna wychodzić prawdziwa twarz. Wspomina coś o nieudanych związkach, jakimś nałogu (obstawiam alkoholizm). Stopniowo z człowieka, którego interesowała dosłownie moja krosta na tyłku, nagle staje się osobą, na której ma się skupić moja cała uwaga. No i non stop jest tak, że jest smutny, przygnębiony, nieszczęśliwy, nie wierzy w miłość, jak się zakochuje to na parę miesięcy, kobiety służą mu tylko do seksu, szybko go nudzi każdy napotkany człowiek, on się skupia na nabywaniu cennych dóbr materialnych a ja powinnam je zachwalać, powinnam zachwalać i zazdrościć mu jego wojaży, pasji, ubrań, jak ma zły humor to na mnie go wyładuje a tak w ogóle to gardzi ludźmi i się ich brzydzi, ja jestem glupiutka i na niczym się nie znam a jak się znam to jednak i tak jestem tylko jedną z wielu i tak dalej. Co jest w tym wszystkim najgorsze? Moje psychiczne uzależnienie od niego. Nie byliśmy nigdy parą, bo przecież ja nie jestem godna być z takim ideałem (zresztą, na każde spotkanie musiałam się przemycać niemalże kanałami, żeby sąsiedzi czy ktoś znajomy nas nie zobaczył razem). A ja wciąż jestem, słucham, pocieszam, zachwalam. Nie wiem kompletnie co mi się stało, nie zakochałam się, ale niańczę go jak syna a on mi dopłaca chamskimi odzywkami i kompletnym brakiem zainteresowania moją osobą. Jak się nie odzywa, żeby mnie ukarać, bo się nieodpowiednio zachowałam, to chodzę po ścianach. Ostatnio poznałam mężczyznę, jest jak ja po przejściach, początek zapowiada się ok. Powiedziałam mu, że się z nim spotykam, to wpadł w furię, zwyzywał mnie, powiedział że na pewno mi się i tak nie uda, bo jestem beznadziejna i przestał odzywać. Myślałam, że oszaleję. Jak głupia pisałam, przepraszałam, próbowałam udobruchać. W końcu się odezwał, twierdzi że życzy mi szczęścia. Wystarczy, że napisze a ja czuję ulgę i mogę robić swoje. Dlaczego ja tak zgłupiałam, co zrobić, żeby nie spieprzyć sobie życia i dobrze rokującego związku przez znajomość z tym panem? Wiem, odciąć się. Nie potrafię, nie umiem, wariuję na samą myśl, że straciłabym z nim kontakt. Co on ze mną zrobił, że ja się tak zachoowuję? Co jemu w ogóle dolega? Depresja? Narcyzm? Socjopata? Psychopata? Kim ja w takim razie jestem, że chodzę na jego sznureczku jak zahipnotyzowana? Błagam, powiedzcie mi w co ja się wplątałam?
No dobra, będę nudna: on jest narcyzem/socjopatą. Wprost książkowy opis relacji. I bardzo ciekawe jest to co piszesz, że nie jesteś w nim zakochana, a mimo to mechanizm działa. To też się zdarza
Uważaj tylko, bo jeśli on Cię mocno wciągnie do swojej sieci, to się "zakochasz".
Nie będę się tu rozwodzić, dlaczego tak się dzieje. Jak chcesz, to poczytaj w internecie. W każdym razie odetnij się od niego. Całkowicie. Skoro piszesz, że poznałaś kogoś normalnego, kto dobrze rokuje, to uderzaj do tamtego. Tego zupełnie zignoruj. On Cię poznał i teraz będzie próbował zahaczyć Cię na postawie tych informacji. Teraz będzie tak, jak opisałaś. Nie wiem, co tam na Ciebie akurat najbardziej działa: współczucie etc. Na to będzie Cię łapał, a Ty się będziesz nim opiekować, jak sama piszesz, "jak synem".
W przypadku narcyzów/socjo jest ważne, aby pozyskać podstawowe informacje, bo to bardzo pomaga, aby nie dać się wciągnąć w manipulacje. W przypadku normalnych ludzi to tak, wystarczy się odciąć, nie trzeba nic rozumieć (bo też zwykle nie ma wiele do zrozumienia: np.nie chciał mnie, zakochał się w innej, nie jest zdecydowany na związek na tym etapie swojego życia). A tutaj niestety te mechanizmy są tak silne, że trzeba mieć dodatkową broń w postaci wiedzy i takiego zewnętrznego i stabilnego źródła odniesienia (internet, książki). Bo niestety stabilnie teraz nie będzie. Zacznie Ci tak mącić, że zapomnisz, jak się nazywasz.
Cóż, to prawda, że czułam się samotna. Mój eks mąż zdradzał mnie przez ponad rok ze stażystką, kiedy ja potrzebowałam jego wsparcia w trudnych chwilach - on bawił się na wczasach i wyjazdach "służbowych". A później dowiedziałam się od teściowej, że to przecież moja wina i przerzucili odpowiedzialność na mnie.
Chodzi o to, że ja muszę wiedzieć kim jest ten manipulator i dlaczego wybrał akurat mnie na swoją ofiarę.
Daj sobie spokój.
A czy to aż tak ważne, dlaczego wybrał i kim facet jest? Jasne, możesz się nad tym zastanawiać, ale na pierwszym planie powinna być ewakuacja i olanie pana.
C
Chodzi o to, że ja muszę wiedzieć kim jest ten manipulator i dlaczego wybrał akurat mnie na swoją ofiarę.
To takie proste, a ty się zastanawiasz. Wybrał cię, bo chciałaś, zgodziłaś się, a po drugie potrzebowałaś namiastki uczuć. Tracisz czas.
asparagina napisał/a:C
Chodzi o to, że ja muszę wiedzieć kim jest ten manipulator i dlaczego wybrał akurat mnie na swoją ofiarę.To takie proste, a ty się zastanawiasz. Wybrał cię, bo chciałaś, zgodziłaś się, a po drugie potrzebowałaś namiastki uczuć. Tracisz czas.
No właśnie. Słuchaj Summerki. A jeśli myślisz, że Twoja miłość go zmieni, to robisz sobie krzywdę.
11 2018-03-19 20:26:06 Ostatnio edytowany przez Summerka (2018-03-19 20:29:04)
Autorko, weszłaś teraz w rolę ofiary, może przyzwyczaiłaś się do tego? Wyłaź stamtąd:)
12 2018-03-19 20:33:08 Ostatnio edytowany przez authority (2018-03-19 20:35:45)
Syndrom matki Teresy która jednak w gwoli ścisłości tak naprawdę nie była taka święta wiec ty ją nawet przewyższasz. Co wcale dobrze nie wróży. Przepraszam za offtop ale tu pokażę jej ciemną stronę 100 mln dolarów na kilku kontach matki Teresy pprzy jednoczesnym odmawianiu leczenia chorych dzieci medykamentami zamiast tego nakazywała modlitwę.
Wybrał cię, bo chciałaś, zgodziłaś się, a po drugie potrzebowałaś namiastki uczuć. Tracisz czas.
o właśnie. Bylas podatna i - przykro to mówic- masz niskie poczucie własnej wartości. kochana, gdyby raz mi pan " zaproponował" latanie do niego opłotkami, by nikt mnie nie widywał z nim publicznie, to zabiłabym typa smiechem i tyle by mnie widział.
\inna sprawa,że trafilam na inteligentniejszy typ, który spotykal się tylko w moim miescie, by w swoim móc przygruchac kolejna naiwną- na to tez trzeba uważać
14 2018-03-20 00:31:29 Ostatnio edytowany przez Esthere (2018-03-20 00:36:03)
Skoro doszło do uzależnienia, prawdopodobnie Autorka wpadła w jakieś emocjonalne koleiny, w które niepostrzeżenie łatwo wchodzi ze wzgledu na historię życia. Chodzi o jakiś nieuswiadomiony, powielany schemat.
Może jakaś inna znacząca dla niej osoba w życiu wywolywala takie same uczucia jak ten mężczyzna. Ktoś przy kim Autorka czuła się niewystarczająco dobra. Ktoś kto dawał i odbieral zainteresowanie, o czyja milosc nalezalo sie starac i o nią zabiegać.
Ten mężczyzna zapewnia huśtawke emocjonalną. To właśnie działa uzalezniajaco. On wydaje się być na tyle interesujący i niezależny ( światowy, obyty, nonszalancki), że Autorka nieświadomie siebie stawia niżej, zaczyna się walka o to, by on też uznał jej ważność. Niestety taki osobnik gwarantuje, że ta ważność nigdy nie będzie uznana, potwierdzona. W ten sposób Autorka próbuje dokonać czegoś niemożliwego, a to staje się siłą napędową kolejnych nieudanych prób. Cel ( uznanie jej waznosci) wydaje się na tyle atrakcyjny, że Autorka podejmuje te próby, pompujac w to sporo energii, a nie dostając nic w zamian. Nadzieja na to, że kolejna próba zakończy się powodzeniem jest toksycznym paliwem tej relacji.
To nie nad dysfunkcją tego człowieka należy się pochylić w tym wątku ale nad tym, co Autorka ocenia za atrakcyjne w tej relacji. Twierdzi, że chce ją zerwać ale nie robi tego. Nie, poniewaz trwanie w tym daje jej jakies psychologiczne, emocjonalne, ukryte korzyści. Jakie? Czy to chęć udawadniania swojej wartości? Czy dowartosciowanie osobą którą uznaje za ważniejszą od siebie? Nie wiem. Moze to zobaczyc i rozpoznac w sobie tylko ona. Byc moze analiza zwiazkow z innyni bliskimi osobami, rodzicami, innymi partnerami dalaby w to jakis wgląd. Bo jest jakaś łatwość po jej stronie wchodzenia w taki układ. Jest w tym dopasowanie do pewnej dysfunkcji. To nie może się brać znikąd. Musi być tego źródło. Właśnie tego należy poszukać.
Edit:
Autorko. Nie musisz wiedzieć kim jest ten manipulator. Jedyne co musisz wiedzieć to KIM JESTES TY. Dlaczego on Cię pociąga. Dlaczego trwanie w tym jest bardziej atrakcyjne niż zerwanie. Zmień optyke. Nie zajmuj się nim. Przyglądaj się sobie. Tam sa wszystkie odpowiedzi.