Cześć,
mam prośbę o poradę od osob z wiekszym bagażem doświadczenia.
Jestem w pierwszy zwiazku, wiec moze troche mi brak wyczucia. Mojej dziewczyny to trzeci, dwa poprzednie nieudane. Stad podobno ja podchodze do milosci zbyt idealistycznie, bo jeszcze niby malo przeszedlem.
Jestesmy ze sobą pół roku. Generalnie sielanka, wszystko się dobrze uklada, planujemy dalsze wspolne kroki. Z roznych przyczyn na początku bylo duzo problemow, zeby ten zwiazek zaistnial, ale wypalilo.
Od jakiegos 1,5 miesiaca pojawiają sie lekkie spiecia, pierwsze spory. Rzecz w tym, ze tylko po alkoholu, głównie po wypadach na imprezy. Dzisiaj zaliczylismy trzecią. Mily wypad ze znajomymi, kilka piw na osobę, a w powrocie do domu dziewczyna zaczela sie dosac. Spory są o glupoty, tak jakby z braku laku potrzebna byla awanturka o byle co.
Te klotnie przyjmuja poki co forme raczej napiętej rozmowy, bez krzykow, ale zaczynają padać slowa ktore mnie bola. Zastanawiam sie czy traktować te wypowiedzi szczerze, bo jeśli tak, to wylania sie kiepski obraz partnerki, czyli osoby zgorzknialej, ktora na co dzien się maskuje.
Oczywiscie po snie już wszystko w porzadku, acz jak probuje wrocic do tematu i "problemy" przedyskutowac na trzezwo to slysze, ze szukam dziury w calym i nie ma o czym rozmawiac.