Jestem w związku 2 lata, gdy jest dobrze jest dobrze, gdy się poklocimy kłótnia trwa tydzień, on nie szuka zgody i spokoju A od razu chce się rozstawać. Mieszkam u partnera, ue za darmo bo płacę połowę za mieszkanie. On ma wszystko duży dom, dobra pracę, drogi samochód. Wszystko jest jego. Jednak jest bardzo skąpy. Niejednokrotnie za wypad do restauracji płacę ja. Gdy jedziemy gdzieś za hotel również płacę ja.
On ciągle się do mnie "przyczepia" o wszystko. Ma problem z tym, że jestem ładna. Dosłownie. Według mnie wyglądam dobrze, nie jestem miss świata, natura obdarzyla mnie ladnym ciałem, bez ćwiczeń wyglądam jakbym z siłowni nie wychodziła. Maluje się delikatnie. Od mojego partnera usłyszałam, że jestem gruba. Ostatnio jego znajomy zapytał się przy nim co robię, że tak wyglądam, ze super mieć taką "laske ". Na mnie takie słowa nie robią wrażenia, kompletnie żadnego. Cieszyłam się jednak, że usłyszał je mój partner, że zobaczy jak inni na mnie reagują. Sądziłam że wyciągnie wnioski, ale nie.
Gotowalam i pieklam stwierdzil, że wszystko co robie jest niedobre. Choć innym zawsze smakowało. Po pracy pomagałam mu w jego pracy, po 4h dźwigałam z nim ciężkie przedmioty. Znajomym za to płacił mi nie.
Wszystkim na okolo pomaga maja go za dobrego faceta. Nie ma problemu w tym by zawiozl kolezanke do innego miasta do lekarza, oczywiscie za darmo nie pytajac mnie o zgodę. Mówi, że lecę na jego pieniądze, na to co on ma. Tylko, że nie daje mi nic.
Po 2 latach W trakcie kłótni usłyszałam, że on jest ze mna na siłę bo uważam się za "za*bista" A w jego oczach taką nie jestem i on nie lubi takich osób. Twierdzi że nie mam prawa mówić o osobie która zobaczę w tv "brzydka brzydki". Mowi ze się wywyższam. Tak, inni patrząc na mnie też mnie krytykują, tak wyglada życie. On robi to samo ze mną, 2 razy usłyszałam od niego komplement. Uważa, że powinnam nosić głowę niżej. W trakcie kłótni krzyczy ze jestem brzydka, że to ze wszyscy chcą mnie "wyr***ac" to myślę o sobie jaka to jestem cudowna, a nie jestem. I kazdy nastepny, z którym będę wykorzysta mnie i kompie w d*pe. Byłam w szoku, gdy usłyszałam te słowa. Tym bardziej, że on seksu nie lubi. Wystarczy mu raz na 2 tyg. Pieszczoty pocałunki mogłyby nie istnieć.
Gdy się poklocimy potrafi krzyczeć, że mam się wyprowadzić, że nie wiąże ze mną przyszłości. Nie rozumiem jego zachowania. Jestem już psychicznie wykończona.
Podobne tematy
Jestem w związku 2 lata, gdy jest dobrze jest dobrze, gdy się poklocimy kłótnia trwa tydzień, on nie szuka zgody i spokoju A od razu chce się rozstawać. Mieszkam u partnera, ue za darmo bo płacę połowę za mieszkanie. On ma wszystko duży dom, dobra pracę, drogi samochód. Wszystko jest jego. Jednak jest bardzo skąpy. Niejednokrotnie za wypad do restauracji płacę ja. Gdy jedziemy gdzieś za hotel również płacę ja.
On ciągle się do mnie "przyczepia" o wszystko. Ma problem z tym, że jestem ładna. Dosłownie. Według mnie wyglądam dobrze, nie jestem miss świata, natura obdarzyla mnie ladnym ciałem, bez ćwiczeń wyglądam jakbym z siłowni nie wychodziła. Maluje się delikatnie. Od mojego partnera usłyszałam, że jestem gruba. Ostatnio jego znajomy zapytał się przy nim co robię, że tak wyglądam, ze super mieć taką "laske ". Na mnie takie słowa nie robią wrażenia, kompletnie żadnego. Cieszyłam się jednak, że usłyszał je mój partner, że zobaczy jak inni na mnie reagują. Sądziłam że wyciągnie wnioski, ale nie.
Gotowalam i pieklam stwierdzil, że wszystko co robie jest niedobre. Choć innym zawsze smakowało. Po pracy pomagałam mu w jego pracy, po 4h dźwigałam z nim ciężkie przedmioty. Znajomym za to płacił mi nie.
Wszystkim na okolo pomaga maja go za dobrego faceta. Nie ma problemu w tym by zawiozl kolezanke do innego miasta do lekarza, oczywiscie za darmo nie pytajac mnie o zgodę. Mówi, że lecę na jego pieniądze, na to co on ma. Tylko, że nie daje mi nic.
Po 2 latach W trakcie kłótni usłyszałam, że on jest ze mna na siłę bo uważam się za "za*bista" A w jego oczach taką nie jestem i on nie lubi takich osób. Twierdzi że nie mam prawa mówić o osobie która zobaczę w tv "brzydka brzydki". Mowi ze się wywyższam. Tak, inni patrząc na mnie też mnie krytykują, tak wyglada życie. On robi to samo ze mną, 2 razy usłyszałam od niego komplement. Uważa, że powinnam nosić głowę niżej. W trakcie kłótni krzyczy ze jestem brzydka, że to ze wszyscy chcą mnie "wyr***ac" to myślę o sobie jaka to jestem cudowna, a nie jestem. I kazdy nastepny, z którym będę wykorzysta mnie i kompie w d*pe. Byłam w szoku, gdy usłyszałam te słowa. Tym bardziej, że on seksu nie lubi. Wystarczy mu raz na 2 tyg. Pieszczoty pocałunki mogłyby nie istnieć.
Gdy się poklocimy potrafi krzyczeć, że mam się wyprowadzić, że nie wiąże ze mną przyszłości. Nie rozumiem jego zachowania. Jestem już psychicznie wykończona.
Wymieniłaś argumenty uzasadniające rozstanie się z nim. Jaki jest ten, który przeważa albo choć równoważy powyższe?
Dwa lata związku i tylko dwa komplementy a pewnie ze 200 razy była kłótnia. Krzyczy na ciebie, obraża cię. Kłótnia trwa tydzień to chyba jednak mniej ich było. Jemu brak pewności siebie z kilku powodów, osobowość toksyczna, paranoidalna- idealny kandydat na męża!
Beato,Ty nie rozumiesz jego zachowania a ja nie rozumiem dlaczego jeszcze z nim jesteś.
Nie szanuje Cię jako drugiego człowieka i nigdy nie będzie szanował jeśli po takich słowach jeszcze z nim jesteś.
Ma racje. Jeżeli dziewczyna leci na kogoś kto traktuje ja jak szmate i w żaden sposób nie zaspokaja (uczucia, seks, wsparcie, itp) to oznacza, że jest z nim tylko dla kasy lub jest idiotka.
Dwa lata związku i tylko dwa komplementy a pewnie ze 200 razy była kłótnia. Krzyczy na ciebie, obraża cię. Kłótnia trwa tydzień to chyba jednak mniej ich było. Jemu brak pewności siebie z kilku powodów, osobowość toksyczna, paranoidalna- idealny kandydat na męża!
No przecież napisała, że na nią komplementy nie działają. Należy się domyślać, że działają kłótnie. Dlatego jest w tym związku a nie innym. ![]()
Ma racje. Jeżeli dziewczyna leci na kogoś kto traktuje ja jak szmate i w żaden sposób nie zaspokaja (uczucia, seks, wsparcie, itp) to oznacza, że jest z nim tylko dla kasy lub jest idiotka.
No niestety, ale coś w tym jest...
mariushi napisał/a:Dwa lata związku i tylko dwa komplementy a pewnie ze 200 razy była kłótnia. Krzyczy na ciebie, obraża cię. Kłótnia trwa tydzień to chyba jednak mniej ich było. Jemu brak pewności siebie z kilku powodów, osobowość toksyczna, paranoidalna- idealny kandydat na męża!
No przecież napisała, że na nią komplementy nie działają. Należy się domyślać, że działają kłótnie. Dlatego jest w tym związku a nie innym.
Na każdą kobietę komplementy działają i to bardzo pozytywnie natomiast kłótnie bardzo negatywnie. Ona przecież mówi że jest już zrozpaczona tym wszystkim i szuka jakiejś porady, wsparcia.
Jeśli pasuje tobie bycie upokarzaną na każdym kroku (lub nawet na co czwartym), to zostań przy nim. Jesli tobie to nie pasuje, to rzuć faceta, wyprowadź się i tyle.
Zwykły zakompleksiony facet. Nie ma własnej siły więc przyczepia się i będzie się przyczepiał, żeby Cię odizolować i powoli niszczyć. Jestem świadkiem nieustannych upokorzeń w pewnej rodzinie i żona ani myśli odejść od męża. W końcu daje kasę na dom i dzieci i to dużo..
On mówi, że nie lubi takich osó jak Ty, a Ty mimo to z nim jesteś?
![]()
Do tego krytykuje wszystko, co Cię dotyczy - wygląd, gotowanie...
Taka jesteś ładna laska jak mówisz, a siedzisz z takim bucem.
No cóż, skoro z nim jesteś, to po prostu lubisz być tak traktowana. Widać jak na dłoni, że lubisz, że cię nie szanuje, nie docenia, nie komplementuje, nie wysila się, żeby ci coś dobrego powiedzieć czy zrobić. Jakieś czerpiesz z tego korzyści, może masz satysfakcję, może lubisz ponarzekać, może lubisz się nim pochwalić, może cieszy cię jak ktoś cię tak od czasu do czasu sprowadzi na ziemię. Co ty byś zrobiła w związku, gdzie ktoś cię szanuje i nie wyzywa, chyba byś oszalała.