Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Cześć dziewczyny. Wiem, że to forum dla kobiet, ale gdzie lepiej zrozumiem czego oczekuje moja, jeśli nie pytając Was? Post był zamieszczony także na pewnym forum dla mężczyzn, dlatego kopiuję go dosłownie i będzie w kilku miejscach fraza "panowie". Proszę abyście się nie obrażały i mimo to pomogły mi z moją sytuacją. Będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam :


Jestem po 4 miesiącach związku, w którym ostatnio zaczęło się dość mocno psuć. Mam 28 lat i jestem po dwóch związkach w których miałem dokładnie te same problemy tylko tamte dziewczyny wytrzymały po 2,5 roku, a obecna ma dość po 4 miesiącach. Nie wiem jak do tego podejść bo kocham ją, a z drugiej strony wiem, że nawet jeśli się rozejdziemy to kolejny mój związek będzie wyglądał tak samo.

Po drodze między nią, a poprzednią straciłem dobrze zapowiadające się relacje z 3 dziewczynami, a do tego byłem na wielu randkach po których nie było już odzewu. Mój problem polega głównie na tym, że za szybko się angażuje i staję się misiowaty. Dziewczyny niestety uciekają.

Zuza postanowiła zostać, zakochała się we mnie mimo że na starcie kręciłem jeszcze z inną i początkowo wybrałem tamtą. Niestety nie wyszło więc po tygodniu odezwałem się do obecnej i przyjechała do mnie, spędziliśmy wspólnie noc i została nawet na dwa dni. Później przyjeżdzała bardzo często i za każdym razem płakała jak kończyło się nam spotkanie. Głównie dlatego, że mamy do siebie około 90 km.

Z czasem jednak jej uczucie zaczęło przeradzać się w mniejsze i zimniejsze, zwłaszcza gdy się nie widzieliśmy. Często mówiła mi, że jestem chłopcem nie mężczyzną, że ona potrzebuje oparcia, stabilizacji, pewności finansowej ( akurat byłem bez dochodowej pracy, teraz pracuję na kierowniczym stanowisku i dodatkowo jako trener piłki nożnej). Jestem miękki, nie potrafię podejmować decyzji, jestem zbyt wylewny uczuciowo i za bardzo oczekiwałem zapewnień i słodkich słów z jej strony. Mimo to seks ze mną uważa za najlepszy w swoim życiu. Lubi być dominowana, ale chciałaby żebym był mężczyzną na codzień, a nie tylko w łóżku.

Apogeum osiągnęło to po sylwestrze. Była u mnie 4 dni i wszystko było świetnie, ale po powrocie usłyszała od matki ( ma 23 lata i jest na ostatnim roku studiów, przez całe studia pracuje dorywczo ), że albo będzie dokładać 500 zł do rachunków, albo ma wynosić się z domu. Bardzo ją to dotknęło i o ile jeszcze pierwszego dnia zadzwoniła do mnie z płaczem o tyle każdego kolejnego widząc, że nie mogę nic na to poradzić odsuwała się i mówiła, że przecież i tak nie mogę jej pomóc. Później zreflektowała się na jakiś czas, przyjechała po dwóch tygodniach i znów było bardzo fajnie, starała się też jak już była u siebie, spotkaliśmy się jeszcze dwa kolejne razy, ale w ostatnią niedzielę ( nie tą teraz tylko jeszcze w styczniu ) spotkanie wyszło bardzo źle. Byłem dla niej chamski, opryskliwy, a do tego powiedziała że patrzę na nią ze strachem. To chyba ją całkowicie zamknęło.

Wyszedłem na jeszcze większą pi*dę niż jestem. Wczoraj pisaliśmy w nocy i co prawda ma przyjechać w piątek na cały weekend i wciąż chyba chce o to powalczyć, ale widzę że to już gaśnie. Napisała, że potrzebuje " stanowczego, nie bojącego się podjąć decyzji za siebie i za kogoś, nie bojącego się odpowiedzialności, twardo stąpającego po ziemi, będącego dla Niej wsparciem i opoką" Czytałem te słowa w necie i za ch*** nie wiem o co w nich chodzi. Co mam niby robić, żeby te mityczne cechy osiągnąć? Drugi cytat "uważam Cię za chłopca, bo na co dzień jesteś lejący się, a tylko w łóżku potrafisz pokazać, że jesteś twardy. Ostatnio coraz mniej bo widzę to w Twoich oczach, że w siebie wątpisz i patrzysz na mnie jakbym była obca"

Kolejna sprawa bo ona zawsze była otwarta w związkach i na początku dla mnie też zrobiłaby wszystko, ale zaczęło to zanikać bo kilka razy powiedziałem jej ch*** rzeczy np " to Twoje parcie na karierę sprawia, że obawiam się, że kiedyś mnie zdradzisz dla stanowiska "

Ostatni już cytat " zamiast ciągle miączeć mi jak to możliwe, że dla innych umiałam się otworzyć i oddać w całości, a Tobie nie to zastanów się dlaczego tego nie robię, a nie szukaj winy we mnie"

Wiem, że obszernie, wiem że zawsze pojawiam się tutaj z problemami i chyba co raz bardziej utwierdzam się w tym, że to nie dla mnie. Skończę jako stary kawaler mieszkający z rodzicami i sfrustrowany brakiem miłości, sensu w życiu i z niską samooceną. Widzicie ja nawet boję się rozmawiać normalnie w miejscach publicznych bo ktoś słucha... Zawsze patrzyła wtedy na mnie z takim żalem. Na początku jeszcze uważała to jako słodkie, ale ja wyglądam jak spłoszone zwierzę będąc w centrum handlowym. Boje się ludzi, uważam się za brzydkiego, nic nie wartego nieudacznika. Jestem nerdem, a mimo to jak zacznę to potrafię poderwać śliczne dziewczyny, tylko żadnej nie umiem przy sobie utrzymać.

Panie POMOCY! Proszę o jak najwięcej informacji, porad, wskazówek nie wiem czegokolwiek. Nie chcę jej stracić, ale nawet jeśli tak się stanie to chciałbym mieć możliwość poznania innej. Mam dobre serce, ale często ranię nawet nie wiedząc, że to robię. Sam już nie wiem jak z tym walczyć. Staram się rozwijać, czytać różne rzeczy, ale kieruje się za bardzo emocjami. Obawiam się, że tak jak zabiłem miłość dwóch poprzednich dziewczyn tak samo zrobię to, albo nawet już zrobiłem z Zuzią. Jest to wyjątkowa kobieta i nie piszę tak dlatego, że akurat z nią jestem. Gdybyście ją poznały myślałybyście podobnie. Widziałem jak przygasa nie tylko jej uczucie, ale też ona sama. Chciałbym przywrócić jej uśmiech na twarz, znowu budzić się obok niej i widzieć, że jest szczęśliwa. Obawiam się, że ten weekend jeśli dojdzie w ogóle do skutku może być naszym ostatnim. To dla mnie bardzo ważne.

Pozdrawiam serdecznie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Widzisz robisz jeden podstawowy błąd, ona się od Ciebie oddala to Ty jeszcze bardziej ją osaczasz i chcesz jak najlepiej dla niej. Może się to wdaje logiczne z Twojego punktu widzenia ale uwierz mi, że nie jest. Myślisz EMOCJONALNIE (duży błąd), facet powinien twardo stąpać po ziemi i robić przemyślane rzeczy ( nie mowa tu o chwilach uniesieniu z ukochaną i zrobieniu czegoś zwariowanego). Powinieneś przede wszystkim zacząć pracować nad SOBĄ, ale dla SIEBIE a nie dla jakieś dziewczyny. Podnieś swoją samoocenę:

słaba postura ? - idź na siłownię, basen, rower,biegaj
nadwaga? - to samo co wyżej plus deficyt kaloryczny
ciulowate stosunki między ludzkie? - zapisz się na kurs tańca (poznasz super kobiety plus wejdziesz w interakcję z nimi)

Niby jesteś trenerem piłki nożnej już tutaj możesz nabyć cechy przywódcze, no chyba, że cała drużyna ma w dupie to co mówi trener.
Nikt nie naprawi Twojej samooceny jeżeli ty sam nie zechcesz i nie zaczniesz tego robić, dbając o wygląd fizyczny i psychiczny budujesz swoją samoocenę.

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Co miał w ogóle znaczyć konentarz o zdradzie dla stanowiska? Ambitna to zaraz zdzira,która kupczy ciałem? Po takim komentarzy większość szanujących się dziewczyn mówi "do widzenia".

4

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
statystyczna_polka napisał/a:

Co miał w ogóle znaczyć konentarz o zdradzie dla stanowiska? Ambitna to zaraz zdzira,która kupczy ciałem? Po takim komentarzy większość szanujących się dziewczyn mówi "do widzenia".

Tak samo, żaden pewny siebie i znający własną wartość facet tak by nie powiedział. Tutaj najmocniej kuleje samoocena i to tworzy w nim strach, że może szybko stracić ukochaną.

5

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Lekka nadwaga ale nic strasznego zreszta tak jak mowie moj wyglad to nie klopot. Zbyt wiele dziewczyn mialem i zbyt wiele udalo mi sie poznac. Jesli chodzi o kierowanie ludzmi nie mam z tym problemu na poziomie zawodowym ale mam klopot w zwiazku. Nie lubie zlej atmosfery i klotni chcialbym zeby zawsze bylo milo i cukierkowo.

Wiem ze masz racje w tym co piszesz bo uczylem sie tego. Mimo to nie radze sobie emocjonalnie majac niepewnosc w zwiazku. Do tego kazda mowi mi ze jestem niedojrzaly nie daje bezpieczenstwa i jestem nieodpowiedzialny.

Chodzi mi bardziej o to okazywanie wsparcia i dawanie bezpieczenstwa. Jak to zrobic?

6

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
leviathan15 napisał/a:

Wiem ze masz racje w tym co piszesz bo uczylem sie tego. Mimo to nie radze sobie emocjonalnie majac niepewnosc w zwiazku. Do tego kazda mowi mi ze jestem niedojrzaly nie daje bezpieczenstwa i jestem nieodpowiedzialny.

Chodzi mi bardziej o to okazywanie wsparcia i dawanie bezpieczenstwa. Jak to zrobic?

Kobieta musi czuć, że może polegać na Tobie w każdej sytuacji. Jeżeli mówisz, że coś zrobisz to to zrób. Dotrzymuj danego słowa. Po prostu. Nie kombinuj i nie lawiruj. Mi mój mąż daje poczucie bezpieczeństwa poprzez to, że jest bardzo zaradny i wiem, że poradzimy sobie w każdej sytuacji. Poza tym, nawet jak czasem się boi to nie pokazuje mi tego tylko mnie wspiera. Wspiera mnie także w pracy, jak mam gorszy dzień zawsze zrobi coś, żeby mi go poprawić i tak samo ja w stosunku do niego.

7

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
leviathan15 napisał/a:

Do tego kazda mowi mi ze jestem niedojrzaly nie daje bezpieczenstwa i jestem nieodpowiedzialny.

Chodzi mi bardziej o to okazywanie wsparcia i dawanie bezpieczenstwa. Jak to zrobic?

Kolego a co kobieta to małe dziecko? Piesek zerwany ze smyczy? Wyluzuj trochę, bo się wykończysz. To często są takie teksty, aby sprawdzić czy mają do czynienia z misiem. A ty zaraz przejmujesz się i obmyślasz plan. Jeśli okażesz się misiem, zostaniesz przez nie wykorzystany i przemielony - z zerem szacunku. Pewnie takich przypadków mialeś kilka i dalej zachowujesz się tak jak one chcą.

8

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
balin napisał/a:
leviathan15 napisał/a:

Do tego kazda mowi mi ze jestem niedojrzaly nie daje bezpieczenstwa i jestem nieodpowiedzialny.

Chodzi mi bardziej o to okazywanie wsparcia i dawanie bezpieczenstwa. Jak to zrobic?

Kolego a co kobieta to małe dziecko? Piesek zerwany ze smyczy? Wyluzuj trochę, bo się wykończysz. To często są takie teksty, aby sprawdzić czy mają do czynienia z misiem. A ty zaraz przejmujesz się i obmyślasz plan. Jeśli okażesz się misiem, zostaniesz przez nie wykorzystany i przemielony - z zerem szacunku. Pewnie takich przypadków mialeś kilka i dalej zachowujesz się tak jak one chcą.

Oj, chyba kulą w płot - z postu Autora wyraźnie wynika, że on nie umie okazać wsparcia, podjąć stanowczej decyzji, a trudne sprawy spycha na bok, bo lubi jak jest cukierkowo w związku , i DLATEGO jego dziewczyna uważa go za misiaka, a nie poważnego faceta. Także dalsze ignorowanie tego aspektu związku nie pomoże Autorowi wyjść na maczo-twardziela, który się ze swoją laską nie cacka, tylko właśnie na mięczaka, który przy każdym problemie chowa głowę w piach i zostawia dziewczynę na lodzie.

Autorze - a możesz nam powiedzieć, jak to jest poza związkiem? Kiedy ty sam masz jakieś problemy, nieprzyjemne wyzwania, stresujące sytuacje to też robisz uniki, wycofujesz się i chowasz głowę w piach? Czy w sytuacji, gdy chodzi tylko o Ciebie, to umiesz się wziąć w garść, podjąć decyzję i "zawalczyć"? A bezradność uruchamia się tylko w związku, jako ekstremalny odruch zapobiegający choćby minimalnym tarciom - trochę na zasadzie "sytuacja jest napięta, jak spróbuję się zaangażować, pomóc, to może być jeszcze gorzej i uderzy w nasz związek, więc bezpieczniej przeczekać".

9

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
ruda102 napisał/a:
balin napisał/a:
leviathan15 napisał/a:

Do tego kazda mowi mi ze jestem niedojrzaly nie daje bezpieczenstwa i jestem nieodpowiedzialny.

Chodzi mi bardziej o to okazywanie wsparcia i dawanie bezpieczenstwa. Jak to zrobic?

Kolego a co kobieta to małe dziecko? Piesek zerwany ze smyczy? Wyluzuj trochę, bo się wykończysz. To często są takie teksty, aby sprawdzić czy mają do czynienia z misiem. A ty zaraz przejmujesz się i obmyślasz plan. Jeśli okażesz się misiem, zostaniesz przez nie wykorzystany i przemielony - z zerem szacunku. Pewnie takich przypadków mialeś kilka i dalej zachowujesz się tak jak one chcą.

Oj, chyba kulą w płot - z postu Autora wyraźnie wynika, że on nie umie okazać wsparcia, podjąć stanowczej decyzji, a trudne sprawy spycha na bok, bo lubi jak jest cukierkowo w związku , i DLATEGO jego dziewczyna uważa go za misiaka, a nie poważnego faceta. Także dalsze ignorowanie tego aspektu związku nie pomoże Autorowi wyjść na maczo-twardziela, który się ze swoją laską nie cacka, tylko właśnie na mięczaka, który przy każdym problemie chowa głowę w piach i zostawia dziewczynę na lodzie.

Autorze - a możesz nam powiedzieć, jak to jest poza związkiem? Kiedy ty sam masz jakieś problemy, nieprzyjemne wyzwania, stresujące sytuacje to też robisz uniki, wycofujesz się i chowasz głowę w piach? Czy w sytuacji, gdy chodzi tylko o Ciebie, to umiesz się wziąć w garść, podjąć decyzję i "zawalczyć"? A bezradność uruchamia się tylko w związku, jako ekstremalny odruch zapobiegający choćby minimalnym tarciom - trochę na zasadzie "sytuacja jest napięta, jak spróbuję się zaangażować, pomóc, to może być jeszcze gorzej i uderzy w nasz związek, więc bezpieczniej przeczekać".

Poza związkiem często mam tzw słomiany zapał. Czyli jeśli coś nie idzie po mojej myśli to to odpuszczam. Tak wygodniej. Miałem zostać programistą, myślałem że wejście na rynek będzie łatwiejsze, ale okazało się inaczej. Od 2 miesięcy robię minimalny effort w tym kierunku, a znalazłem pracę w której przez 5/8 czasu siedzę za biurkiem i udaję, że coś robię. Wygodnie spokojnie i bezpiecznie, a przecież płacą. Jestem hedonistą i wszystko co sprawia mi przykrość, albo wysiłek odrzucam. Dlatego moje relacje z kobietami są kiepskie. Druga sprawa, że próbowałem z tym walczyć zanim ją poznałem bo rok byłem sam. Ja ogólnie bez związku twardnieje, nabieram energii i ambicji. Jak jestem w związku to chciałbym zamknąć się z kobietą w domu chodzić tylko do pracy, żyć jako stan średni czyli około 4500-5000zł na dwóch i nie wysilać się tylko miło spędzać czas. Najlepiej na wycieczkach, przytulaniu i chodzeniu za rękę. Czasami dodać do tego seks.

Powiem szczerze kobiety sprawiają, że staję się miękkim miśkiem. Bez kobiety jestem jak grizzly, który potrafi podejmować wyzwania i robić wielkie rzeczy. Jednocześnie najbardziej w życiu zależy mi na miłości, a kariera i osiągnięcia są tylko placebo kiedy obok nie ma kobiety.

10

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Jest tu ktoś?

11

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Jeśli nie pasuje wam bycie ze sobą z osobami jakimi jesteście naturalnie to tego nie przeskoczycie.

12

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

No to Autorze, nie mam dla Ciebie dobrych nowin. Jeśli jesteś takim ciapciakiem (sorry - ale tak to widzę) i kompletnie nie widzisz realnych szans na zmianę podejścia, to wyjścia masz w zasadzie 2:
1. znaleźć dziewczynę, która też jest ciapciakiem i będziecie sobie ciapciać i słodzić we dwójkę;
2. znaleźć dziewczynę, która chce mieć ciapciaka, bo ma potrzebę dyrygowania związkiem - i dać się ponieść dyktaturze.

Dziewczyny, które oczekują partnerstwa nie są dla Ciebie, bo ty nie chcesz być partnerem.

Jeśli jednak chcesz się zmienić, to zaczęłabym od zastanowienia się, skąd u Ciebie to związkowe ciapciactwo. Wzorce wyciągnięte z domu (rodzice tak funkcjonowali, a może byli nadopiekuńczy wobec ciebie, we wszystkim wyręczali?, a może przeciwnie w domu byłu kłótnie, więc ty sobie wyrobiłeś odruch zapobiegawczy w takiej formie?), w relacjach z kumplami/w szkole/ w pracy - też masz tendencję do podporządkowywania się i nie wychodzenia z inicjatywą? Tak bardzo Ci zależy na miłości, że jak widzisz szansę (związek), to tak bardzo Cię paraliżuje lęk przed naruszeniem aktualnego ładu, że na wszelki wypadek wolisz nic nie robić, żeby przypadkiem nie wkurzyć dziewczyny i nie dać pretekstu do rozstania?

Zastanów się na spokojnie i naprawdę sięgnij głęboko - bo póki nie uświadomisz sobie źródła swoich zachowań, to samego zachowania nie zmienisz.

13

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
ruda102 napisał/a:

No to Autorze, nie mam dla Ciebie dobrych nowin. Jeśli jesteś takim ciapciakiem (sorry - ale tak to widzę) i kompletnie nie widzisz realnych szans na zmianę podejścia, to wyjścia masz w zasadzie 2:
1. znaleźć dziewczynę, która też jest ciapciakiem i będziecie sobie ciapciać i słodzić we dwójkę;
2. znaleźć dziewczynę, która chce mieć ciapciaka, bo ma potrzebę dyrygowania związkiem - i dać się ponieść dyktaturze.

Dziewczyny, które oczekują partnerstwa nie są dla Ciebie, bo ty nie chcesz być partnerem.

Jeśli jednak chcesz się zmienić, to zaczęłabym od zastanowienia się, skąd u Ciebie to związkowe ciapciactwo. Wzorce wyciągnięte z domu (rodzice tak funkcjonowali, a może byli nadopiekuńczy wobec ciebie, we wszystkim wyręczali?, a może przeciwnie w domu byłu kłótnie, więc ty sobie wyrobiłeś odruch zapobiegawczy w takiej formie?), w relacjach z kumplami/w szkole/ w pracy - też masz tendencję do podporządkowywania się i nie wychodzenia z inicjatywą? Tak bardzo Ci zależy na miłości, że jak widzisz szansę (związek), to tak bardzo Cię paraliżuje lęk przed naruszeniem aktualnego ładu, że na wszelki wypadek wolisz nic nie robić, żeby przypadkiem nie wkurzyć dziewczyny i nie dać pretekstu do rozstania?

Zastanów się na spokojnie i naprawdę sięgnij głęboko - bo póki nie uświadomisz sobie źródła swoich zachowań, to samego zachowania nie zmienisz.

Pracuję jako kierownik w jednej z sieci kurierskich i mam pod sobą około 80 osób. Nie nie mam żadnego kłopotu, żeby przydzielać im zadania i krzyknąć albo być stanowczym kiedy trzeba. Jestem też asystentem trenera w drużynie seniorów i mam pod sobą kolejnych 22 ludzi. Tutaj także nie mam żadnego problemu z szacunkiem z ich strony czy wydawaniem poleceń.

Rodzice byli nadopiekuńczy zwłaszcza mama, ale ona straciła dziecko bo moja siostra zmarła, a ja miałem wypadek w wieku 7 lat i o mały włos również nie zginąłem. Może tutaj jest jakiś powód, ale ta nadopiekuńczość minęła dawno temu. Do tego dla poprzedniej dziewczyny byłem właśnie takim trochę chamem, nie pomagałem jej w niczym nie mówiłem o uczuciu itd więc postanowiłem po rozstaniu z nią, że dla kolejnej będę kochany. No ale teraz znowu wychodzi na to, że brakuje mi czegoś innego. Fakt faktem, że mam już 28 lat i przez ostatni rok bardzo mocno się angażowałem kiedy poznawałem dziewczynę ponieważ zależy mi na miłości, a czas powoli mi się kończy.

To wszystko składa się na to, że od pierwszego dnia gdy poznaję dziewczynę boję się, że to się rozpadnie. Co sprawia, że jestem beznadziejny chociaż gdyby wobec mnie dziewczyna była ciapciająca to byłbym szczęśliwy. Lubię miłe słowa i dobrą atmosferę. Moim zdaniem tak właśnie powinien wyglądać związek. Oczywiście załatwianie spraw które trzeba załatwić i ogarnianie życia to inna strona, ale dwoje ludzi powinno być dla siebie jak najlepsze i mówić sobie same dobre rzeczy a nie ze sobą walczyć. Może za bardzo wierzę w ideały i piękno miłości. Odkąd skończyłem gimnazjum najważniejszym celem w moim życiu było znaleźć żonę i założyć rodzinę. Dzisiaj wszyscy moim najbliżsi kumple ze szkoły średniej są w związkach małżeńskich. Każdy z nich miał tylko 1 dziewczynę przez całe życie. 4 moich najbliższych przyjaciół ze szkoły z którymi kontakt mamy cały czas jest w małżeństwach z dziewczynami które poznali mając po 15-18 lat. Dlaczego akurat ja tak nie mogę?

14

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Ciapciający facet a ciapciająca kobieta to dwie różne sprawy. Z zasady kobieta może być słodka,delikatna i wrażliwa i część facetów to lubi. Ale facet z takimi cechami nie jest interesujący na dłuższą metę. No,chyba że jako przyjaciel smile

Musisz znaleźć złoty środek,skoro sam wiesz o tym że w poprzednim związku dawałeś za mało,teraz dajesz za dużo,spróbuj to wyśrodkować. System praca-dom plus przytulanki i miłe słówka nie sprawdza się na dłuższą metę,można umrzeć z nudów wink

15

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

"Słodkości sprawiają, że zaczyna nas mdlić i biegnie się do łazienki wymiotować."

16

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Z tego co piszesz jesteś po prostu za dobry, za milutki, taki słodziutki miś, który boi się, że jak zrobi albo powie coś nie tak to wszystko zepsuje.
Byłam w związku z takim chłopakiem, też zawsze chciałam żeby facet grał tak jak ja zechcę, ale to na dłuższą metę jest męczące..owszem na początku fajnie widzieć, że tylko to co ja powiem jest ważne, alee..nie na długo, po kilku miesiącach rozstaliśmy się. Trzeba mieć wlasne zdanie, czasem powiedzieć coś co nie podoba się drugiej osobie, wiadomo, może to źle odebrać, ale przejdzie..
Z facetami którzy potrafią być konkretni, ale też i "milusi" jest dużo lepiej. Momentami ciężko i człowiek chce wszystko rzucić, ale patrzy się przyszłościowo nie chwilowo.Myślę, że musisz troszkę postawić na swoim, nie możesz ciągle się bać, bo jak widzisz do niczego dobrego to nie prowadzi. Może zaproponuj jej wspólne mieszkanie skoro ma problem z rodzicami, może właśnie tego oczekuje od Ciebie..jakiejś propozycji, pomocy a nie tylko współczucia. Spróbuj porozmawiać, zapytaj delikatnie..chyba, że nie jesteś na to gotowy, ale jeśli prawdą jest to co piszesz chyba chciałbyś tego. Powodzenia smile

17

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Dziewczyna się w tobie zakochała, więc chyba jednak coś w tobie jest? Nawet tym tekstem, że cię pewnie zdradzi, pokazujesz swoją niepewność siebie. Popracuj nad tym.

Musisz znaleźć sobie życie poza związkiem. Myśl więcej o sobie, a nie tylko o przytulaniu się. Jesteś facetem, żaden zegar ci nie tyka, wyluzuj.

18

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Źle ustawiłeś wektor. Szczęście musisz znaleźć w sobie, a nie przy pomocy kobiety. W takim przypadku, o którym piszesz, jesteś jak narkoman błagający o kolejną działkę endorfin. Idealny materiał na białorycerstwo, które opisywałeś w pierwszym poście. Najpierw poukładanie siebie, potem ew. związek i pozostałe aspekty. Nigdy odwrotnie.

19

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
Pani_Iks napisał/a:

Z tego co piszesz jesteś po prostu za dobry, za milutki, taki słodziutki miś, który boi się, że jak zrobi albo powie coś nie tak to wszystko zepsuje.
Byłam w związku z takim chłopakiem, też zawsze chciałam żeby facet grał tak jak ja zechcę, ale to na dłuższą metę jest męczące..owszem na początku fajnie widzieć, że tylko to co ja powiem jest ważne, alee..nie na długo, po kilku miesiącach rozstaliśmy się. Trzeba mieć wlasne zdanie, czasem powiedzieć coś co nie podoba się drugiej osobie, wiadomo, może to źle odebrać, ale przejdzie..
Z facetami którzy potrafią być konkretni, ale też i "milusi" jest dużo lepiej. Momentami ciężko i człowiek chce wszystko rzucić, ale patrzy się przyszłościowo nie chwilowo.Myślę, że musisz troszkę postawić na swoim, nie możesz ciągle się bać, bo jak widzisz do niczego dobrego to nie prowadzi. Może zaproponuj jej wspólne mieszkanie skoro ma problem z rodzicami, może właśnie tego oczekuje od Ciebie..jakiejś propozycji, pomocy a nie tylko współczucia. Spróbuj porozmawiać, zapytaj delikatnie..chyba, że nie jesteś na to gotowy, ale jeśli prawdą jest to co piszesz chyba chciałbyś tego. Powodzenia smile

Wspólne mieszkanie nie wchodzi w grę z powodów logistycznych. Ja mieszkam i pracuję 90 km od niej, ona ma u siebie studia i pracę. Jestem z małego miasta, a ona mieszka w dużym i nie chce przychodzić tutaj, zresztą musiałaby codziennie jeździć na studia.

Wydaje mi się, że związek na odległość też jest problemem. To nie tak, że ja nigdy nie mam swojego zdania. Tutaj chodzi o to, że wymagam zbyt dużo atencji i zapewnień. Jestem strasznie przestraszony, że ją stracę i za każdym razem daje to po sobie poznać, albo mówiąc wprost, albo zachowaniem. Dziewczyny zakochują się we mnie bardzo szybko, ale jeszcze szybciej uciekają widząc jak wiele uczucia i atencji potrzebuję i jak szybko planuje wspólną przyszłość. Nie wiem co w tym jest złego podobno każda chce rodziny, a jak przychodzi co do czego to wolą jakiegoś niezdecydowanego dupka. To jest chore, nigdy nie rozumiałem jak huśtawka emocjonalna może być lepsza niż stabilizacja. Gatunek ludzki ogólnie jest zepsuty jeśli chodzi o potrzebę adrenaliny. Stąd wojny, kłótnie, ranienie innych i różne inne chore akcje które ludzkość robi na co dzień. Tylko to już filozoficzne myślenie na głębszą rozprawę.

Kilka razy mówiła mi jeszcze kiedyś, że jak jest za słodko to źle, że jak nie ma kłótni to jest nudno. Ją męczy słodzenie sobie i mówienie miłych rzeczy. Przynajmniej na odległość, bo kiedy jest obok jest zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że gdybyśmy nie mieszkali tak daleko od siebie i nie widywali się raz na tydzień - dwa tygodnie to byłoby zupełnie inaczej. Jakiś czas temu nie miałem pracy i widywaliśmy się co 2-3 dni i wtedy wszystko się układało. Im rzadziej się widzimy tym jest gorzej. Mimo wszystko przyjeżdza teraz na cały weekend od piątku do niedzieli. Jak gadamy przez telefon to czasem jest jak dawniej. Mimo wszystko dzwoni co 2 dni. Może chce żebym w końcu przestał się bać i znowu był normalny. Nie wiem.

To ona była tą bardziej zakochaną na początku. Wydaje mi się, że ja się nie nadaje do związku na dłuższą metę. Jestem albo misiowaty, albo chamski. Nie umiem być pośrodku. Zuza mówi mi to od początku, że popadam ze skrajności w skrajność. I to jest prawda. Ze wszystkim tak mam, albo mam strasznie dużą ekscytację, albo nie interesuje mnie coś ani trochę. Nie potrafię wypośrodkować. Do tego za dużo gadam, zresztą widzicie to nawet po tych postach. Opisywanie wszystkiego po parę razy w innych słowach. Rozległość itd. Nie umiem się zmienić i nigdy na dłuższą metę nie będę potrafił.

20 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-02-08 12:34:06)

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Weź może wydrukuj sobie post, który napisałeś powyżej i pracuj nad tym z czym przesadzasz. Sam wymieniasz rzeczy, gdzie jesteś zbyt wylewny.
Przelej nadmiar uczuć na podwładnych smile

leviathan15 napisał/a:

Wydaje mi się, że ja się nie nadaje do związku na dłuższą metę. Jestem albo misiowaty, albo chamski. Nie umiem być pośrodku.

Potraktuj to jako pracę do wykonania. Uczuć tłumić nie musisz, a swoje zachowanie. Nie ważne czy jest to bycie "misiowatym" czy chamskim. Jest też możliwość, że nie trafiłeś na odpowiednią partnerkę.

21 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-02-08 13:14:09)

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc
Miłycham napisał/a:
leviathan15 napisał/a:

Wydaje mi się, że ja się nie nadaje do związku na dłuższą metę. Jestem albo misiowaty, albo chamski. Nie umiem być pośrodku.

Potraktuj to jako pracę do wykonania. Uczuć tłumić nie musisz, a swoje zachowanie. Nie ważne czy jest to bycie "misiowatym" czy chamskim. Jest też możliwość, że nie trafiłeś na odpowiednią partnerkę.

Bardziej mi pasuje druga możliwość, tj, że autor nie trafił na odpowiednią partnerkę, czyli taką, która będzie go akceptowała i chciała dokładnie takiego, jakim jest.

Leviathan, wybij sobie z głowy jakiekolwiek myśli dotyczące konieczności wywrócenia się na lewą stonę i zrobienia z siebie niewiadomo kogo, żeby wpasować się w oczekiwania drugiego człowieka.
Po przeczytaniu twojego posta odnoszę wrażenie, źe trafiłeś na dziewczynę, która szuka tatusia, co ma się nią zająć i zaopiekować zamiast kobietę, z którą dzieli się radości i smutki, szczęście i problemy. Od razu mi przychodzi do głowy pytanie, jak wyglądają jej relacje w domu rodzinnym, pisałeś, że matka chce jej się pozbyć z domu, żeby się usamodzilniła, a gdzie jest ojciec? Wygląda, że ty masz nim zostać.

Inna sprawa, to jej słowa  "zamiast ciągle miączeć mi jak to możliwe, że dla innych umiałam się otworzyć i oddać w całości, a Tobie nie to zastanów się dlaczego tego nie robię, a nie szukaj winy we mnie".
Co to ma być? Wygląda na zwykły szantaż, próbę wymuszania na tobie odpowiadających jej zachowań, ale śmiech mnie bierze, bo też widać, że to jej pełne oddawanie się innym na nic się zdało, skoro przechodzi z rąk do rąk i wszędzie jej coś nie gra.

Myślę, że twoja partnerka to kobieta, która szuka opiekuna/tatusia, który będzie wciąż o nią zabiegał, myślał tylko o niej, nie widział świata poza nią. Taki facet ustawiający się w roli podnóżka, znoszący wszelkie fochy i przepraszający za to, że się nie domyślił pragnień księżniczki. Najlepsze jest to, że takiej kobiecie jak już się uda sprowadzić faceta do roli podnóżka, to przestaje go szanować, przestaje on ją kręcić. Zaczynasz rozumieć, dlaczego rozpadły się jej wcześniejsze związki?

Kolejny temat, to twoje niskie poczucie własnej wartości. Masz kolego nad czym pracować. Od tego bym zaczęła, bo jak to w sobie zmienisz, to przestaną cię interesować królewny, które pomiatają uczuciami i emocjami innych ludzi, jak to ma miejsce w przypadku twojej lady.
Powodzenia życzę.

22 Ostatnio edytowany przez leviathan15 (2018-02-08 21:06:02)

Odp: Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Doceniam kazda Wasza odpowiedz i dziekuje. Analizuje sobie to i mysle nad tym. Jedno mnie jednak nurtuje. Slyszalem te slowa ktore ze od niej od kazdej w ktorej bylen w choc troche powazniejszej relacji. 6 kobiet plus kilkanascie kolejnych ktore uciekaly jak tylko zaczalem pokazywac jaki jestem. Serio myslicie ze plus minus 20 kobiet sie myli i to nie ja jestem zjebany?

Wiele razy widzialem jak milosc albo zauroczenie gasnie w ich oczach - to chyba najgorsze uczucie swiata. Od kazdej jednej jesli juz cos mowila a nie uciekla bez slowa - jestes nieodpowiedzialny, zbytnio naciskasz, za wiele atencji potrzebujesz, jestes miekki, nie wspierasz, wyslugujesz sie innswo, nie umiesz podejmowac decyzji, nie stawiasz na swoim.

Tez kiedys myslalem ze to wina tych dziewczyn, ale jesli o Nia chodzi to ona nie chce nadmiernej atencji. Wydaje mi sie ze chce konkretnego faceta ktory potrafi byc odpowiedzialny, podjac decyzje i sie jej trzymac, miec ambicje i nie byc miekki. Moze celuje w zbyt ladne i zbyt ogarnięte dziewczyny a powinienem byc z jakas ze wsi lub Ukrainka która ma inne wartosci? Tylko takie dziewczymy mnie nie kreca ani troche.

Dzieki Wam wszystkim wiele pomagacie moglbym tak rozkminiac to z Wami jeszcze miesiacami, ale chyba wiekszosc juz zostala napisana. Mimo wszystko fajnie bedzie poczytac opinie na ten post.

PS Jesli chodzi o ojca to od kilku lat mieszka jakies 80 km od domu poniewaz odziedziczyl gospodarstwo. Rodzice trzymaja mieszkanie tylko ze wzgledu na nia.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy w związku - bardzo proszę Was o pomoc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024