Witajcie kochani. Postaram się opisać sytuacje w skrócie. Mam 25 lat. Pół roku temu rozstałam się z moim parterem. Powodu rozstania nie umiem podać konkretnego, dość często były między nami konflikty. Mój facet był osoba bardzo mało empatyczną. Tutaj podam przykład: mieliśmy się spotkać, ale się przeziębiłam. Leżałam z katarem w łóżku. Zamiast jakoś mnie pocieszyć otrzymywałam słowa „ widocznie chcesz być chora, nie bierzesz leków uodparniających to teraz płacz”. Potrafił odwrócić kota ogonem jeżeli sytuacja była na jego niekorzyść. W dodatku momentami był bardzo zajęty sobą ze mnie wcale nie zauważał, a związek trwał ponad 8 miesięcy tylko. Owszem, widać było ze jemu zależy, chciał się spotykac, starał się ale po prostu w bilansie było więcej tych negatywów. Związek rozpadł się jego fochem, był na mnie zły, nie chciał się odzywać. Tłumaczyłam mu ze chyba mamy inne tzw „języki miłości”. Kontakt się urwał.
Twraz po tym czasie odezwał się do mnie. Napisał ze długo wahał się czy napisać do mnie czy nie. Powiedział ze przez ten czas myślał o mnie i tęskni. Nic sobie nie wyobraża, ale chciałby się spotkać ze mną na żywo.
Pytanie moje brzmi czy odnowić z nim kontakt czy raczej podziękować? Wiadomo człowiek ma w sobie jakieś uczucia, ale ja tez nie mam 18 lat aby wchodzić dwa razy do tej samej rzeki i próbować....
1 2018-01-26 22:31:37 Ostatnio edytowany przez Lillka10 (2018-01-26 22:38:13)
Podobne tematy
Klasyka.
Jestem sam, nudzi mi się, to napiszę sobie do byłej, że tęsknię i myślę o niej...
Po pół roku się ocknął, tak? Serio? Weź proszę Cię. Nawet mu nie odpisuj, przecież to śmiech na sali jest.
Do tego co napisał kolega powyżej dodam jeszcze jedno. Facet przez pół roku z pewnością się nie zmienił i nie wiem dlaczego mielibyście nagle nadawać na tych samych falach miłości? Z tego co piszesz on ma zryty charakter, a charakter dorosłego człowieka się nie zmienia. Przynajmniej nie w sposób diametralny.
Jako głos kobiecy, dodam tylko, że... Panowie mają absolutną rację.
Może żadna nie chciała tak długo tolerować jego fochów i dogryzania? Więc przypomniał sobie o Tobie.
Zastanawiasz się nad decyzją oczywistą. Z resztą z reguły nie warto wracać do związków, które były nieudane. Po co znowu to samo przechodzić?
Co do Twojej wypowiedzi o oczekiwaniu czegoś od kogoś. To błedna droga myślowa. Ja uczę się nie oczekiwać od nikogo niczego. Każdy ma swoja drogę, byle mi nie szkodził. Dzięki takiemu podejściu nie mam powodów do niezadowolenia, że ktoś czegoś nie zrobił. A czesto jestem mile zaskoczony okazaniu dobrej woli, na co nie liczyłem.
6 2018-01-27 20:30:32 Ostatnio edytowany przez Katrina222 (2018-01-27 20:31:38)
Witam czy ktoś może mi poradzić co mam zrobić mąż się nie odzywa wykańcza mnie psychicznie po części ma wina atmosfera jest do nie wytrzymania mam myśli samobójcze dzieci mnie powstrzymują mam dosv naprawdę dość