Jestem z moim facetem już około pół roku. Jest w porządku, niestety ma on problemy z wyrażeniem uczuć. Zanim zostaliśmy parą starał się o mnie około roku bo nie chciałam z nim być(czyli musiało mu zależeć). Teraz, gdy już się mega zaangażowałam, on wydaje się czasem mieć mnie gdzieś. Przyjeżdża do mnie, spędzamy czas, chce przedstawić mnie rodzicom, ale sama już nie wiem co mam myśleć. Mieliśmy ostatnio 2 tygodniową przerwę i ani razu nie zadzwonił, nie napisał że tęskni. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha, w ogóle nic nie mówi. Powiedziałam mu, że czuję się jak opcja, ale zaprzeczył by tak było. Nie chcę go skreślać, to nie świadczy o nim źle, ale nie wiem czy dam radę w takim związku. Pomóżcie mi. Myślałam że jak się jest razem to takie słowa wychodzą same, że chce się drugiej osobie to mówić... głupio mi się pytać czy mnie kocha. Warto dodać, że mój facet jest Niemcem, są oni z natury chłodni. I trochę ode mnie straszy, może leży to też na wieku... Będę wdzięczna za jakieś rady.
Podobne tematy
Ludzie są różni i brak wylewności nie zawsze świadczy o braku uczuć. Choć dobrze dobrani partnerzy potrafią dostroić się do drugiej osoby na tyle, by dawać to, co dla niej ważne, nie tracąc przy tym siebie. Tutaj chyba tego nie ma, chyba że zupełnie nie komunikujesz swoich potrzeb i partner nie ma pojęcia, że źle się czujesz w tak chodnej relacji. Niepokoi natomiast 2-tygodniowa rozłąka bez prób kontaktu. Jeśli żadne z Was tak długo nie dzwoniło/nie pisało i po 2 tygodniach wróciliście do związku, to dobrze to raczej nie wróży.