summerka88 napisał/a:jeśli przyszłaś na forum po to, żeby się nad tobą poużalać, to proszę: jakaś ty biedna, wciąż trafiasz tylko na niedobre typy, które cię wykorzystują, oj biedna ty biedna, jak mi ciebie żal.
Ale gdzie ja się nad sobą użalam i chcę, żeby inni mnie żałowali?
Doroya, ale psychologia głębi to nie jest jedyna prawda, która najlepiej mówi o tym jak funkcjonuje człowiek. To jest zaledwie jedyna z narracji, opowieści o człowieku, tak samo uprawiona jak inne. Nigdzie nie napisałam, że uważam, że mam pecha (znowu mam wrażenie, że nie czytacie tego, co piszę...
). Ja po prostu zapytałam, czy możesz UDOWODNIĆ lepszość swojej koncepcji nad teorią o pechu.
Zapytam tak - ludzie nie są winni temu, że postępują nieuczciwie? Winny jest ten, kto - za sprawą swojej naiwności oczywiście - pada ofiarą takiej nieuczciwości? Niestety trochę mi się to kojarzy z np. penalizowaniem ofiar przemocy, które skoro są tak bierne i tkwią w patologicznej sytuacji to znaczy, że na nią zasługują.
Lady Loka, dlaczego się nie dyskutuje?
Ja chciałam właśnie zderzyć różne punkty widzenia, porozmawiać o nich. To jest ciekawe.
polis, rzecz w tym, że nie spotykaliśmy się codziennie czy co drugi dzień na długie godziny. Akurat przykład tego człowieka jest dla mnie jakimś dziwnym ponurym fenomenem, zjawiskiem psychologicznym wręcz, on naprawdę przy bliższym poznaniu okazał się całkowitym zaprzeczeniem wrażenia jakie robił na mnie wcześniej (i chyba na innych, tych, którzy go nie znają za dobrze robi podobne jak na mnie kiedyś, bo czasami widzę jak ludzie na niego reagują, jak z nim interaktują, jak się do niego odnoszą itd.)
Nie odrzucam Waszych sugestii z automatu, zastanawiam się nad nimi, ale po prostu one mi jakoś nie pasują, nie odnajduję w nim siebie... W poprzednim komentarzu napisałam "Niestabilny emocjonalnie, niezdecydowany i niegodny zaufania facet to naprawdę ostatnie na świecie, do czego mnie ciągnie, wiec dlaczego miałabym lgnąć do takich? Powiem nawet więcej - kiedy odkryłam prawdę, że tamten gość jest taki to zaczęłam tracić nim zainteresowanie, stawał się dla mnie z każdym dniem mniej nieatrakcyjny, bo taki zestaw cech dla mnie właśnie wybitnie niemęski..." - szkoda, że nikt się odniósł do tego. No chyba, że z góry zakładacie, że kłamię czy koloryzuję, ale wówczas dalsza rozmowa chyba nie ma sensu.