Witam serdecznie.
Mam na imię Ania, jestem 34-letnią kobietą. Przychodzę tutaj z "problemem", bo to chyba tak nazwać można.
Od prawie dwóch lat spotykam się z pewnym mężczyzną. Przystojny, z poczuciem humoru. Nasza znajomość potoczyła się błyskawicznie, niespełna po kilku dniach znajomości zostaliśmy parą, po około miesiącu wyznaliśmy sobie miłość, a po pół roku zamieszkaliśmy razem. Jednak zanim do tego doszło, spotykaliśmy się co jakiś czas i było naprawdę fajnie. Randki, spacery, wyjścia do restauracji, naprawdę miło spędzony czas. Odkąd ze sobą mieszkamy nie było między nami ani jednej kłótni, dzielimy obowiązki, poznajemy się, generalnie jest ok. Pod względem charakteru myślę, że jesteśmy podobni.
Chodzi tylko o to, że mój mężczyzna nie jest skory do okazywania czułości. Próbowałam z Nim o tym rozmawiać, powiedziałam, że chciałabym aby częściej mnie przytulał, całował, mówił czułe słowa, ale twierdzi, że nie możemy się cały czas przytulać i sobie słodzić. A po roku bycia Razem stwierdził, że jesteśmy już jak stare małżeństwo.
W tym problem, że mam wrażenie, że w tym związku to Ja jestem facetem. Ja mam prawo jazdy ( on nigdy nie zrobił ) , Ja wychodzę z propozycją seksu, mam wrażenie, że gdyby nie to to byśmy chyba w ogóle nie współżyli ze sobą. Kiedy były jego urodziny zrobiłam mu niespodziankę, która bardzo mu się spodobała, ucieszył się, dziękował. Myślałam, że odwdzięczy się kilka dni później gdy mieliśmy pierwszą rocznicę związku, ale nawet ani życzeń, ani słowa na ten temat. Mam wrażenie, że On wychodzi z założenia, iż nie musi się już starać, bo jesteśmy razem i razem mieszkamy.
Twierdzi, że mnie kocha, że jest ze mną szczęśliwy, ale nie robi nic z tym, kiedy mu mówię, że mi go brakuje. Choć twierdzi, że postara się to zmienić, nie zmienia się nic.
Nie wiem jakich słów użyć, by z nim porozmawiać. By coś do niego dotarło. Kilka razy nawet przy nim płakałam, oczywiście byłam odwrócona do Niego plecami, ale nawet nie zauważył, nie przytulił, nic. Leżał i oglądał tv. Raz nerwy mi puścił i powiedziałam, że mam wrażenie że mu na mnie nie zależy i jeśli chce to skończyć to niech powie i się rozstaniemy,powiedział że może powinnam poszukać kogoś kto będzie mnie częściej przytulał i mówił że kocha i ogólnie okazywał czułości, ale jak zapytałam czy powiedział to poważnie, to jego odpowiedź brzmiała NIE.
Kochani, doradźcie bo powoli tracę siły na wkładanie serca w ten związek. Zależy mi na tym mężczyźnie, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie byśmy mogli się rozstać, ale mam najwyraźniej większe potrzeby bliskości niż On i to mnie dobija..
Pozdrawiam cieplutko.
A.