netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Potrzebuję rady..

9 odpowiedzi1 264 wyświetleniazałożony przez blue_eyes34, 01.12.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Potrzebuję rady..

Witam serdecznie.
Mam na imię Ania, jestem 34-letnią kobietą. Przychodzę tutaj z "problemem", bo to chyba tak nazwać można.
Od prawie dwóch lat spotykam się z pewnym mężczyzną. Przystojny, z poczuciem humoru. Nasza znajomość potoczyła się błyskawicznie, niespełna po kilku dniach znajomości zostaliśmy parą, po około miesiącu wyznaliśmy sobie miłość, a po pół roku zamieszkaliśmy razem. Jednak zanim do tego doszło, spotykaliśmy się co jakiś czas i było naprawdę fajnie. Randki, spacery, wyjścia do restauracji, naprawdę miło spędzony czas. Odkąd ze sobą mieszkamy nie było między nami ani jednej kłótni, dzielimy obowiązki, poznajemy się, generalnie jest ok. Pod względem charakteru myślę, że jesteśmy podobni.
Chodzi tylko o to, że mój mężczyzna nie jest skory do okazywania czułości. Próbowałam z Nim o tym rozmawiać, powiedziałam, że chciałabym aby częściej mnie przytulał, całował, mówił czułe słowa, ale twierdzi, że nie możemy się cały czas przytulać i sobie słodzić. A po roku bycia Razem stwierdził, że jesteśmy już jak stare małżeństwo.
W tym problem, że mam wrażenie, że w tym związku to Ja jestem facetem. Ja mam prawo jazdy ( on nigdy nie zrobił ) , Ja wychodzę z propozycją seksu, mam wrażenie, że gdyby nie to to byśmy chyba w ogóle nie współżyli ze sobą. Kiedy były jego urodziny zrobiłam mu niespodziankę, która bardzo mu się spodobała, ucieszył się, dziękował. Myślałam, że odwdzięczy się kilka dni później gdy mieliśmy pierwszą rocznicę związku, ale nawet ani życzeń, ani słowa na ten temat.  Mam wrażenie, że On wychodzi z założenia, iż nie musi się już starać, bo jesteśmy razem i razem mieszkamy.
Twierdzi, że mnie kocha, że jest ze mną szczęśliwy, ale nie robi nic z tym, kiedy mu mówię, że mi go brakuje. Choć twierdzi, że postara się to zmienić, nie zmienia się nic.
Nie wiem jakich słów użyć, by z nim porozmawiać. By coś do niego dotarło. Kilka razy nawet przy nim płakałam, oczywiście byłam odwrócona do Niego plecami, ale nawet nie zauważył, nie przytulił, nic. Leżał i oglądał tv. Raz nerwy mi puścił i powiedziałam, że mam wrażenie że mu na mnie nie zależy i jeśli chce to skończyć to niech powie i się rozstaniemy,powiedział że może powinnam poszukać kogoś kto będzie mnie częściej przytulał i mówił że kocha i ogólnie okazywał czułości, ale jak zapytałam czy powiedział to poważnie, to jego odpowiedź brzmiała NIE.

Kochani, doradźcie bo powoli tracę siły na wkładanie serca w ten związek. Zależy mi na tym mężczyźnie, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie byśmy mogli się rozstać, ale mam najwyraźniej większe potrzeby bliskości niż On i to mnie dobija..

Pozdrawiam cieplutko.
A.

2

Odp: Potrzebuję rady..
blue_eyes34 napisał/a:

Witam serdecznie.
Mam na imię Ania, jestem 34-letnią kobietą. Przychodzę tutaj z "problemem", bo to chyba tak nazwać można.
Od prawie dwóch lat spotykam się z pewnym mężczyzną. Przystojny, z poczuciem humoru. Nasza znajomość potoczyła się błyskawicznie, niespełna po kilku dniach znajomości zostaliśmy parą, po około miesiącu wyznaliśmy sobie miłość, a po pół roku zamieszkaliśmy razem. Jednak zanim do tego doszło, spotykaliśmy się co jakiś czas i było naprawdę fajnie. Randki, spacery, wyjścia do restauracji, naprawdę miło spędzony czas. Odkąd ze sobą mieszkamy nie było między nami ani jednej kłótni, dzielimy obowiązki, poznajemy się, generalnie jest ok. Pod względem charakteru myślę, że jesteśmy podobni.
Chodzi tylko o to, że mój mężczyzna nie jest skory do okazywania czułości. Próbowałam z Nim o tym rozmawiać, powiedziałam, że chciałabym aby częściej mnie przytulał, całował, mówił czułe słowa, ale twierdzi, że nie możemy się cały czas przytulać i sobie słodzić. A po roku bycia Razem stwierdził, że jesteśmy już jak stare małżeństwo.
W tym problem, że mam wrażenie, że w tym związku to Ja jestem facetem. Ja mam prawo jazdy ( on nigdy nie zrobił ) , Ja wychodzę z propozycją seksu, mam wrażenie, że gdyby nie to to byśmy chyba w ogóle nie współżyli ze sobą. Kiedy były jego urodziny zrobiłam mu niespodziankę, która bardzo mu się spodobała, ucieszył się, dziękował. Myślałam, że odwdzięczy się kilka dni później gdy mieliśmy pierwszą rocznicę związku, ale nawet ani życzeń, ani słowa na ten temat.  Mam wrażenie, że On wychodzi z założenia, iż nie musi się już starać, bo jesteśmy razem i razem mieszkamy.
Twierdzi, że mnie kocha, że jest ze mną szczęśliwy, ale nie robi nic z tym, kiedy mu mówię, że mi go brakuje. Choć twierdzi, że postara się to zmienić, nie zmienia się nic.
Nie wiem jakich słów użyć, by z nim porozmawiać. By coś do niego dotarło. Kilka razy nawet przy nim płakałam, oczywiście byłam odwrócona do Niego plecami, ale nawet nie zauważył, nie przytulił, nic. Leżał i oglądał tv. Raz nerwy mi puścił i powiedziałam, że mam wrażenie że mu na mnie nie zależy i jeśli chce to skończyć to niech powie i się rozstaniemy,powiedział że może powinnam poszukać kogoś kto będzie mnie częściej przytulał i mówił że kocha i ogólnie okazywał czułości, ale jak zapytałam czy powiedział to poważnie, to jego odpowiedź brzmiała NIE.

Kochani, doradźcie bo powoli tracę siły na wkładanie serca w ten związek. Zależy mi na tym mężczyźnie, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie byśmy mogli się rozstać, ale mam najwyraźniej większe potrzeby bliskości niż On i to mnie dobija..

Pozdrawiam cieplutko.
A.

Nie jesteś facetem w tym związku. Jesteś po prostu jedyną kochającą tam...

3

Odp: Potrzebuję rady..

Nie jesteś facetem w tym związku. Jesteś po prostu jedyną kochającą tam...

Coraz częściej przechodzi mi to przez myśl, ale w takim razie po co by ze mną był, po co zacząłby starania o dziecko ? Tego nie rozumiem.. hmm

4

Odp: Potrzebuję rady..
blue_eyes34 napisał/a:

Nie jesteś facetem w tym związku. Jesteś po prostu jedyną kochającą tam...

Coraz częściej przechodzi mi to przez myśl, ale w takim razie po co by ze mną był, po co zacząłby starania o dziecko ? Tego nie rozumiem.. hmm

Bo dla niektórych samotność to straszna rzecz. Bo dla niektórych bycie z kimś jest wygodniejsze niż nie bycie. Bo czas płynie. Bo kumple już żonaci, dzieciaci. Bo rodzice suszą głowę: ożeniłbyś się synku. Bo... Powody bywają różne, ale efekty w postaci takich związków jak ten Twój podobne.

5

Odp: Potrzebuję rady..
Klio napisał/a:
blue_eyes34 napisał/a:

Nie jesteś facetem w tym związku. Jesteś po prostu jedyną kochającą tam...

Coraz częściej przechodzi mi to przez myśl, ale w takim razie po co by ze mną był, po co zacząłby starania o dziecko ? Tego nie rozumiem.. hmm

Bo dla niektórych samotność to straszna rzecz. Bo dla niektórych bycie z kimś jest wygodniejsze niż nie bycie. Bo czas płynie. Bo kumple już żonaci, dzieciaci. Bo rodzice suszą głowę: ożeniłbyś się synku. Bo... Powody bywają różne, ale efekty w postaci takich związków jak ten Twój podobne.

Rozumiem, że ktoś może mieć taki charakter, że taki po prostu jest.. ale tęsknie za Nim, brakuje Mi go i ciągle mi jego mało.. ale on w ogóle mnie nie przytula, nic.. raz na jakiś czas pocałuje, a jak idziemy spać odwraca się plecami i gdyby nie moje " dobranoc "to nic by nie powiedział, że idzie spać. Nie lubi się przytulać w nocy, twierdzi, że spanie jest od tego aby spać a nie się przytulać, bo mu nie wygodnie tak z kimś zasypiać. Dlatego nasze zasypianie wygląda jak wygląda, odwróceni do siebie plecami sad smutne to..

6

Odp: Potrzebuję rady..

Nie potrzebuje z Tobą więzi i bliskości. Nie jest zaangażowany, bo to nie te uczucia. Sympatia jakaś może, utylitaryzm, ale jakieś mocniejsze porywy, miłość to nie. Albo bierzesz, albo nie. Jego do niczego nie zmusisz, nie zmienisz na siłę. Pretensje, fochy, płacze, prośby na nic. Zastanów się więc czy na dłuższą metę możesz z nim tak żyć czy nie. Kiedy już będziesz znała odpowiedź będziesz wiedziała co robić i przestaniesz się miotać.

7

Odp: Potrzebuję rady..
Klio napisał/a:

Nie potrzebuje z Tobą więzi i bliskości. Nie jest zaangażowany, bo to nie te uczucia. Sympatia jakaś może, utylitaryzm, ale jakieś mocniejsze porywy, miłość to nie. Albo bierzesz, albo nie. Jego do niczego nie zmusisz, nie zmienisz na siłę. Pretensje, fochy, płacze, prośby na nic. Zastanów się więc czy na dłuższą metę możesz z nim tak żyć czy nie. Kiedy już będziesz znała odpowiedź będziesz wiedziała co robić i przestaniesz się miotać.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że go nie zmienię, i nawet nie chcę. Prosiłam tylko o troszkę więcej okazywania uczuć, żebym miała tą pewność, że mu zależy.. Wiem, że na dłuższą metę tak się nie da, bo jak to tak żeby kobieta prosiła się o odrobinę bliskości ?

8

Odp: Potrzebuję rady..

Być moze Twój partner ma Zespół Aspergera. Poczytaj o tym. Ludzie tacy nie znają pojęcia empatii, ale są inteligentni, często wybitni. Ale nie okazują uczuć i nie mają potrzeby bliskości a wręcz przeciwnie. Gdyby to się potwierdziło to nie wiąż się z taką osobą, bo będziesz cierpiała. Mam przyjaciółkę, która ma takiego męża. Zero współczucia i zrozumienia dla kobiety. Jest nieodpowiedzialny, nie można z nim dziecka zostawić, bo tak potrafi zająć się swoimi sprawami, że zapomni o dziecku. Jest bardzo lubiany przez znajomych i postrzegany pozytywnie, bo jest zawsze uśmiechnięty. Ale życie codzienne z nim to nie bajka.

9

Odp: Potrzebuję rady..
blue_eyes34 napisał/a:

Prosiłam tylko o troszkę więcej okazywania uczuć, żebym miała tą pewność, że mu zależy..

Nie pewność, a wrażenie. Poprosiłaś go o chociażby stworzenie dla Ciebie iluzji, żeby było Ci lżej i żebyś łatwiej mogła siebie oszukiwać, a nawet tej iluzji nie stworzył... Trzeba więc przyjrzeć się rzeczywistości i nie tworzyć niepotrzebnie mącących wzrok iluzji.

10

Odp: Potrzebuję rady..
Picea napisał/a:

Być moze Twój partner ma Zespół Aspergera. Poczytaj o tym. Ludzie tacy nie znają pojęcia empatii, ale są inteligentni, często wybitni. Ale nie okazują uczuć i nie mają potrzeby bliskości a wręcz przeciwnie. Gdyby to się potwierdziło to nie wiąż się z taką osobą, bo będziesz cierpiała. Mam przyjaciółkę, która ma takiego męża. Zero współczucia i zrozumienia dla kobiety. Jest nieodpowiedzialny, nie można z nim dziecka zostawić, bo tak potrafi zająć się swoimi sprawami, że zapomni o dziecku. Jest bardzo lubiany przez znajomych i postrzegany pozytywnie, bo jest zawsze uśmiechnięty. Ale życie codzienne z nim to nie bajka.

Nie to nie ten przypadek smile

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026