netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

dziwna histria...

18 odpowiedzi4 569 wyświetleńzałożony przez tomala, 05.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: dziwna histria...

na poczatku przepraszam ze tu pisze... bo kobieta nie jestem...
dzis dowiedzialem sie ze moja zona usunela ciaze z powodow ktorych nie znalem i do tej chwili nie znam za bardzo... bylo to przeszlo 2 tyg temu... mowi ze bala mi sie powiedziec i w ogole kosmos chciala mi powiedziec ze poronila dzis po powrocie od lekarza tylko ze ja chcialem jak zawsze jechac z nia i sie przestraszyla i po dluzszych naleganiach powiedziala
wczesniej tez miala akcje w ktorej nadwyrezyla moje zaufanie odnosnie wyjscia na sniadanie z kolega... zamiast do pracy... przypadkowo sie dowiedzialem nie bylo milo
sprawa polega na tym ze ja nadal ja kocham tylko nie bardzo ufam ciagle mam w glowie ze cos kombinuje nie mowie tu o zdradzie ona mowi ze ciagle mnie kocha i w ogole ze jestem naj pozatym nie ma czasu na zdrade bo albo pracuje albo spedzamy czas razem
boje sie ze koedys nastapi najgorsze w ogole nawet nie wiem co myslec w gielku awantry powiedzialem ze chce rozwodu juz teraz w poniedzialek tylko ze co z miloscia nadziejami...

"Nalezy rozwiesc sie nie wtedy jak znajdzie sie pierwszy powód do rozwodu, ale
rozwiesc sie gdy upadnie OSTATNI powód do bycia razem..."

niby ten ostani nie upadl najwarzniejszy ale jak mam byc z kims z kim boje sie zyc ze kiedys znowu mnie skrzywdzi...

2

Odp: dziwna histria...

Współczuję Ci, naprawdę sad ale pytanie - czy Ty swojej żonie dawałeś dużo miłości ?  czy pokazywałeś, że zależy Ci na niej? Bo musi być jakiś powód takich jej zachowań...nic nie dzieje się bez powodu. A jeszcze jedno pytanie - jesteś pewny, że to było Twoje dziecko? Przepraszam, że pytam, ale skoro sam nie do końca jej ufasz...pozdrawiam i życzę szczęścia!!!

3

Odp: dziwna histria...

Tomala...to przykre, co piszesz...
Albo jest nieodpowiedzialną, bezmyślną istotą, albo...Linka ma rację. Niestety...

4 Ostatnio edytowany przez Migo (2010-03-06 16:20:02)

Odp: dziwna histria...

Szczerze mówiąc zszokowała mnie Twoja wypowiedź. Gdybym była facetem i żona zabiłaby nasze dziecko nie miałaby u mnie czego szukać. Nie jestem praktykującą katoliczką, ale szanuje każde życie, bo gdy dziecko jest w brzuchu matki to dla mnie już jest życie. Już nawet nie wspominam o tym że podjęła decyzję bez twojej wiedzy, a przecież to było także Twoje dziecko!W dodatku sama Ci się przyznała że chciała cię oszukać - wmówić że poroniła.Nie znam Twojej żony ale szokuje mnie jej perfidność i brak jakichkolwiek zasad. Mówisz że straciłeś do niej już wcześniej zaufanie. Jak widać nie wyniosła niczego z poprzedniej sytuacji.Zaufanie jest rzeczą fundamentalną w związku, jeżeli tego nie ma to prędzej czy później mury się zawalą, bo nie ma ich co podtrzymać.Zastanów się czy chcesz cały czas się zastanawiać czy czegoś nie kombinuje i się martwić. Ja bym nie chciała.

5 Ostatnio edytowany przez Paweł-1979 (2010-03-06 16:35:05)

Odp: dziwna histria...

Tak to było perfidne i egoistyczne..Chyba że są jakieś pikantne szczegóły o których nie wiemy...
Podjęcie takiej decyzji i to pewnie w naszym kraju gdzie jest to przestępstwo to desperacki krok...
No mnie jako faceta (ojca)  w twoim przypadku krew by zalała! A miłość bym odłożył na dalszy plan...

6

Odp: dziwna histria...

Niestety, Tomala, mi też narzuca się pytanie, czy jesteś pewien, że to bylo Twoje dziecko? Jak dla mnie zdradą tu pachnie na kilometr. Jesli znalazla czas na śniadanie z kolegą to i na inne rzeczy z "kolegą" czas umiałaby znaleźć...

Jak można zabić dziecko bez konsultacji z mężczyzną, który jest tego dziecka ojcem? Odkładam w tej chwili na bok rozważania jak w ogóle można zabić dziecko...

Zaufanie... Podstawa związku... A u was tej podstawy brak... I już nie będzie...

7

Odp: dziwna histria...

Tomala ,nikogo do milosci nie zmusisz.Chcesz aby dziewczyna byla z Toba z litosci?Skoro nie masz do niej zaufania pozwol jej odejsc,a Ty ulozysz sobie zycie na nowo.

8

Odp: dziwna histria...

widze ze za malo napisalem ale to bylo w ten dzien i nie myslalem o wszystkim przynajmniej kiedy to pisalem, pobralismy sie 4 miesiace temu mieszkamy w niemczech moja zona to mamy kolezanki wnuczka wiedzialem odrazu ze nie umie radzic sobie z mowieniem o emocjach, wiedzielem ze ciezkie zadanie dlamnie nuczenia jej tego nauczenia zycia wspolnie ponioslem lekcje jak i ona.
1 po slubie nie pracowalem siedzialem w domku na socjalu do poczatku lutego uczylem sie niemieckiego ona pracowala w firmie i potem wieczorami od 10 do 19 i wracala do domu potem wychodzila czasami do kolezanki odbieralem ja i wracala ze mna do domu nastepnie w weekendy chodzila do restauracji od 18 do 20-21 czasem 22. wozilem ja i odbieralem. co do dziecka to napewno bylo moje... bo kiedy...
w  ta dziedziele powiedziala ze musi do restauracji na 10 aby przygotowac juz duzo wczeniej mowila ze tak bedzie wiec ja odwiozlem ale drzwi byly zamkniete wiec poszla od tylu i tu zrodzilo sie podejzenie gdy wrocilem do domu wzielem komurke i czytam smsy... ciezko bylo wiecc dalem jej tacie do przeczytania tego co nie dooknca zrozumialem a pisal jej kolega o rezerwacji stolu i szok gdzies z kims pojechala potem telefon od niego nie odbieram, potem z drugiego numeru nieznanego odbieram i Sylwia pyta sie dlaczego jej nie odbieram... nie bylo milo... kiepski dzien ale to tez moja wina bo jak wracala z pracy chcialem spedzic z nia troszke czasu i nie zawsze bralem pod uwage ze ona to potrzebuje ale nie tak czeso jak ona chciala nie dogadalismy sie bo myslala ze nie pozwalam jej wychodzic z domu tylko siedziec a ja tylko chcialem aby nie co 2 dni wychodzila na ta 1 godz czy 2, raz czy dwa w tygodniu bylo okey bo inaczej to tylko bym z nia szedl spac, uspokoilo sie... smile
potem odnosnie dziecka w 9 tygodniu dostala krwawienia i wizyta u lekarza nie bardzo byla rozmowna jak zawsze na powazne tematy 'wszystko bedzie okey' ale ja przeczytalem w necie ze konsekwencje nie bylo dobrze... potem wizyta kolejna i juz 'dziecko jest slabe nie wiadomo czy przezyje' potem kolejna na 7 do szpitala powrot o 17 co bylo kilka badan czekanie powiedziala... narodzilo sie podejzenie w niedziele pytam ja o dziecko czy usunela 'nie jak mozesz otym myslec' wizyta w  polsce rozmowa z moja mama ogladanie dzieciecych rzeczy...
w ten piatek miala wizyte kontrolna mowie jade z toba, ona nigdzie wtedy nie pojedzie i zaczelo sie... 'zabialas mi dziecko' i wiele podobnych sam nie wiedzialem ze potrafie takie cos mowic... ale szok troszke placzu zalu krotki sen. dlaczego? wrocila z pracy 'albo mowisz wszystko albo wsiadam w auto i jade do polski z rozwodem czy bez' zaczela opowiadac ze nie umiala mi powiedziec bo ja tak kochalem te dziecko ze tak fajnie sie przytulalem do brzuszka ktorego nie widac prawie bylo i nie zrozumialbym tego bo ja zawsze mowilem ze to zle i w ogole jestem inny (rodzina jest dla mnie najwazniejsza i to dziecko mimo ze nie urodzone juz w niej bylo)  ze ona nie przygotowana na ciaze ze nawet nie umiala przestac palic... sam pale wiem jak to trudno... a najwazniesze dziecko mialo 10% na przezycie 5% na zrdowe zycie nie stac mnie na takie poswiecenie a najwazniejsze ze sama mialam 50% na to ze nie bede miala juz dzieci a ono moglo nie przezyc pozatym moglo byc ze mna gozej niz bezplodnosc... dlatego chciala udac ze poronila kontynulowala potem w dzien wyjazdu do lekarza nie umiala powiedziec a nie chciala abym czekal na nia w poczekalni bo za szybko i nie umiala by mi wtedy tego powiedziec w ogole w dzien wczesniej powiedzaiala przyjaciulce ze jutro sie dowiem nie wie jak ale sie dowiem i pojade do polski... dlatego w czwartek jak wrocilem ze spaceru z psem to widzialem ze jakas dziwna jest jakby zaplakana jak i jej przajciolka ale nie pytalem bo ilona (przyjaciolka odchodzi o narzyczonego)
ta wiedza zmienia wszystko postanowilem dac sobie szanse bo jeszcze sa powody dla ktorych chce byc z nia
mam nadzieje ze teraz napisalem wszystko cy tak naprawde jest wazne w jej i moich decyzjach...
prosil bym o skomentowanie mojej decyzji bo z nikim nie rozmawialem prucz sylwi i tego forum
pozdrawiam i przepraszam za stylistyke i ortografie...

9

Odp: dziwna histria...

usprawiedliwiasz ja tym ze dziecko mogło sie urodzic niepełnosprawne?
dlaczego sie nie zabezpieczała skoro nie chciała miec dzieci?

wspólczuje Wam obu.

10 Ostatnio edytowany przez Migo (2010-03-07 18:32:24)

Odp: dziwna histria...

Twoje rozszerzenie tematu nie zmienia mojej opinii o Twojej żonie. Wypowiadałam się już wczesniej dlatego podtrzymuje to co powiedziałam. U mnie ta kobieta nie miałaby czego szukać.

11

Odp: dziwna histria...
tomala napisał/a:

ze ona nie przygotowana na ciaze ze nawet nie umiala przestac palic... sam pale wiem jak to trudno... a najwazniesze dziecko mialo 10% na przezycie 5% na zrdowe zycie nie stac mnie na takie poswiecenie a najwazniejsze ze sama mialam 50% na to ze nie bede miala juz dzieci a ono moglo nie przezyc pozatym moglo byc ze mna gozej niz bezplodnosc... dlatego chciala udac ze poronila

Sierść się jeży jakich Ci głupot napisała a jeszcze bardziej się jeży jacy faceci są naiwni...
1. Palenie w ciąży zdrowiu dziecka nie sprzyja, ale też go nie zabija. A ona je po prostu zabiła. W 3 miesiącu, kiedy miało serduszko, mózg, czuło ból, było chłopczykiem lub dziewczynką...
2. 10% na przeżycie miało... Więc humanitarnie zabiła je wcześniej, żeby nie miało dylematu żyć czy nie żyć?
3. 5% na zdrowe życie? A skąd ona to do cholery wiedziała? Z tego co się orientuję (nie sprawdzam w tym momencie) to w 3 miesiącu raczej trudno realnie ocenić szanse dziecka "na zdrowe życie"...
4. 50% szans na to, że nie będzie miała więcej dzieci? Kur**, jaka wielbicielka statystyk się znalazła... A odkąd to usunięcie ciąży zwiększa szanse na kolejne dziecko? Usunięcie ciąży może w wielu przypadkach uniemożliwić posiadanie kolejnych dzieci - dzieci w gimnazjum to wiedzą, a facet w Twoim wieku wierzy w takie herezje... Zresztą norma kobieta zagrożona tym, że nie będzie miała dzieci trzyma się ułamka procenta nadziei na to, że jej dziecko przyjdzie na świat a nie zabija je tylko dlatego, że wg jakiś wątpliwych statystyk ma 10% szans na przeżycie...

12

Odp: dziwna histria...

Zgadzam sie z poprzedniczkami!
Vinga bardzo dobrze Ci napisała, to jakie kity Ci wciska Twoja zona to.............-aż zbrakło mi słów... Ty jej wierzysz? Na Twoim miejscu przeszłabym sie do jej lekarza i u źródła szuka odpowiedzi co było przyczyną usunięcia dziecka.

13 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2010-03-08 13:00:50)

Odp: dziwna histria...

Zgadzam sie z poprzedniczkami!
Vinnga bardzo dobrze Ci napisała, to jakie kity Ci wciska Twoja zona to.............-aż zbrakło mi słów... Ty jej wierzysz? Na Twoim miejscu przeszłabym sie do jej lekarza i u źródła szuka odpowiedzi co było przyczyną usunięcia dziecka.

14

Odp: dziwna histria...

Ach,to jest jakies chore,Vinnga juz jasno wyrazila co takze bym napisala,przepraszam:))

15 Ostatnio edytowany przez pennylane (2010-03-08 17:26:53)

Odp: dziwna histria...
tomala napisał/a:

dlatego chciala udac ze poronila kontynulowala potem w dzien wyjazdu do lekarza nie umiala powiedziec a nie chciala abym czekal na nia w poczekalni bo za szybko i nie umiala by mi wtedy tego powiedziec w ogole w dzien wczesniej powiedzaiala przyjaciulce ze jutro sie dowiem nie wie jak ale sie dowiem i pojade do polski

I kolejna bzdura - usunięcie ciąży to nie depilacja - nie trwa wcale szybko a już na pewno nie szybciej niż wizyta kontrolna u lekarza ginekologa...


zresztą, trochę informacji dla Ciebie znalazłam. Powiedz mi czy po którejkolwiek z tych metod Twoja dziewczyna wróciłaby od razu hop siup do domu:

Aborcja farmakologiczna [edytuj]

Tzw. pigułka aborcyjna pojawiła się w 2000 roku na rynku farmaceutycznym pod nazwą Mifégyne[8]. Aborcja farmakologiczna jest możliwa na najwcześniejszym etapie (do dziewiątego tygodnia ciąży). Polega na podaniu środków farmakologicznych wymuszających poronienie. Pierwsza dawka zawiera środek farmakologiczny, który niszczy lub deformuje zarodek (mifepriston lub metotreksat), a druga dawka zawiera środek farmakologiczny z grupy prostaglandyn (mizoprostol lub gemeprost), który wywołuje skurcze macicy i prowadzi do wydalenia zarodka oraz wyściółki macicy. Najczęściej stosowana jest kombinacja mifepristonu i prostaglandyny. Mifepriston jest antyhormonem (antagonistą) w stosunku do progestagenu, wiąże się z receptorem progestagenowym w większym stopniu niż progestagen, prowadzi do nekrozy decidua i oderwania się zapłodnionego jaja, hamuje dalszy rozwój trofoblastu, oddziałując na unaczynienie endometrium uszkadza zarodek, rozszerza i zwiotcza szyjkę macicy oraz wywołuje skurcze macicy[18][19]. W 36 do 48 godzin po zażyciu mifepristonu podaje się prostaglandynę, która wywołuje skurcze macicy i przyśpiesza usunięcie zarodka[18].

W 95,3% przypadków dochodzi do całkowitej aborcji bez konieczności interwencji chirurgicznej[18]. U 2,8% kobiet sztuczne poronienie występuje zaraz po podaniu mifepristonu, a przed prostaglandyną[18]. W 2,8% przypadków aborcja jest niecałkowita, a w 1,2% ciąża dalej się rozwija ? w tych przypadkach konieczna jest interwencja chirurgiczna[18]. U 0,7% kobiet po aborcji farmakologicznej występują bardzo silne krwawienia[18]. W metaanalizie przeprowadzonej na danych z amerykańskiej FDA stwierdzono silne krwotoki w 39% przypadkach, zaś infekcje w 11%[20]. Działanie mifepristonu zwiększa ryzyko śmiertelnego zakażenia bakterią Clostridium sordellii[21]. Według danych fińskich aborcja farmakologiczna niesie za sobą czterokrotnie większe ryzyko powikłań niż chirurgiczna[22].

Mizoprostol lub metotreksat mogą być użyte pojedynczo, ale mają niższą skuteczność i na poronienie trzeba czekać do 2 tygodni. W wypadku użycia metotreksatu dochodzi do poważnej deformacji płodu.
Aborcja chirurgiczna [edytuj]

Na dalszych etapach stosuje się rozmaite połączenia metody podciśnieniowego opróżniania macicy z mechanicznym zniszczeniem zarodka/płodu i usunięciem jego resztek.

W ostatnim trymestrze używana jest zazwyczaj metoda wywołania przedwczesnego porodu lub niszczącego płód odpowiednika metody cesarskiego cięcia. Płód jest najczęściej uśmiercany wewnątrz macicy, przed rozpoczęciem właściwej operacji.

Do późnych aborcji stosowane jest również wstrzykiwanie zasadowego roztworu soli do worka owodniowego powodujące uśmiercenie płodu. W wyniku aborcji metodą wstrzyknięcia roztworu soli stosunkowo często dochodzi do urodzenia żywego, zdolnego do przeżycia płodu ? w Wielkiej Brytanii zdarza się około pięćdziesięciu takich przypadków rocznie, przy czym ze względu na późny wiek dopuszczalnego uśmiercenia (24 tydzień) wiele dzieci jest zdolnych do samodzielnego życia, lecz w praktyce są pozostawiane bez opieki i umierają[23].

Wszystkie powyższe metody aborcji wykonuje się bez znieczulenia płodu. Uważa się, że płód ze względu na niekompletny rozwój układu nerwowego odczuwa ból dopiero w III trymestrze ciąży[24].

[z wikipedii]

16

Odp: dziwna histria...

Zgadzam sie z porzedniczkami !!!
I wiesz co twoja zona wcale cie nie kocha skoro widzac jak ty kochasz to dziecko jak sie do niego tulisz jak go pragniesz i wyczekujesz, az minie 9 miesiecy i przyjdzie na swiat usunela je...
Tak sie nie robi, twoja zona poszla na latwizne poprostu nie chciala tego dziecka jak ty mozesz z nia byc, kochac osobe ktora nie ma serca...

17

Odp: dziwna histria...

tomala,napisz jak sprawa sie rozwiazala

18

Odp: dziwna histria...

mhh chce z nia zostac nie wiem czy dobrze zrobilem ale nie chce jak moi rodzice  w koncu na dobre i na zle nie mozna wszystkiego odrazu przekreslac...
co do wiary to tak do konca nie wierze, pogodzilem sie z tym raczej... stalo sie, nic na to nie pororadze odejsc nie chce bo sie boje i w ogole narazie powiedzialem sobie ze musi tak byc, ze nie bedzie szybko dzieci (nawet jak bedzie chciala) min 3-4 lata, tak jak przed slubme mowilismy potem wszystko sie zmienilo teraz nawet razem nie 'sypiamy' nie mam ochoty. malo rozmawiamy i w ogole trudno mi sie z tym pogodzic
co do naiwnoinosci to raczej glupota jest ale to wszystko do pewnego czasu odejde wtedy kiedy ja bede gotowy kiedy wszysko umrze i wiem ze nie bede mi tego zal zawsze tak robilem (az 2 razy) i czulem sie z tym dobrze lepiej niz one bo to byly raczej powody do klutni niz do rozejscia ale mi to starczalo ja jestem jak ten przyslowiowy dzban ^^ uswiadomilem sobie dopiero to w sobote potrafie duzo przecierpiec z powodu drugiej osoby ale potem nie ma juz powrotu slowo
bedzie dobrze uszy do gory ^^
dziekuje wszystkim zainteresowanym za wasze opinie moze nie poszlem ta droga ale czegos mnie ona nauczyla zapamiatam to...

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026