Pisałam już kilka razy o problemach z moim facetem. Na początku wszystko pięknie, potem zaczęło wychodzić jaki kto ma charakter i komu zalezy. Oczywiście mi zależy bardziej. To ja wychodziłam z inicjatywą, to ja pierwsza się odzywałam, to ja robiłam mu niespodzianki i przyjeżdżałam, żeby pokazać że mi zalezy. Zaangażowalam się. Uczuciowo i pierwszy raz cieleśnie. Uwierzyłam, że poznałam wreszcie swojego, jedynego faceta...ale pojawiło się ale.
W związku z tym, że miał 5 lasek, które go zdradzaly i zostawiały, a on sie angażował i cierpiał...jest nadal zdystansowany. Nie ufa mi. Czuje to. I dostaje znaki, kiedyś nie odzywałam się pól dnia, żeby zobaczyć kiedy on to zrobi i po całym dniu się mnie pyta czemu nie nie odzywam? a potem, że poszłam na impreze? Innym razem, mówi że myślał że go olałam, innym że " czyli myślisz już o rozstaniu? mogłem się tego spodziewać". Zupełnie jakby cały czas zakładał, że ja w każdej chwili mogę kogoś poznac i go zdradzić i go zostawić. Tyle, że ja już nie mogę znieść tego ciągłego porównywania do tych byłych i traktowania mnie przez ich pryzmat. On cały czas nie jest mnie pewien...tego, że ja chcę własnie jego, tego że chcę z nim być.
Już na więcej sposobów niż mu to pokazałam, to nie mogłam mu chyba pokazać... wygląda na to, że to ja za nim latam, a to mój pierwszy związek i ja też potrzebuję adoracji, i potrzebuję wiedzieć i widzieć, że mu zależy... Tymczasem, coraz gorzej.
Dzisiaj chciałam z nim powaznie porozmawiać, i zaczełam mówić o swoich obawach i o tym, że mnie boli jak kolejny raz okazuje się, że coś tam jest ważniejsze ode mnie,że denerwuje mnie jak zaczynam powazny temat, a on znika bo akurat musi iść, bo coś tam...powiedział " przecież tak nie robię", a potem kiedy powiedziałam, co bym cchiała żeby się zmieniło i przede wszystkim żeby zaczął mi ufać to on napisał " musze iść", a bylismy na ten wieczór umówieni. I teraz od zniknał z gg, na smsa nie odpisał i generalnie to mam ochotę do niego pojechać i zapytać " no co się dzieje?", ale to on urwał rozmowę i poszedł...i nie poczekał az się umówimy. Boję się, że teraz jak się nie odezwę, to on tez tego nie zrobi i okaże sie że ma mnie gdzieś...
\tylko że jak nie sprawdze i się w koncu nie przekonam to wiecznie będę się bała.
Sama już nie wiem.....
Dlaczego tak mocno się zakochałam? Najgorsze jest to że całe życie odstawiałam facetów, bo coś tam mi się w nich nie podobało, i jak teraz poznałam jego, myślałam że to już ten, byłam pewna...a teraz? Jak mogę być pewna jak on tak mnie traktuje? I boli mnie to, że się pomyliłam... a najbardziej to to, że chciałam mieć jednego faceta całe życie, chciałam istnieć dla jednego mężczyzny, to było moje marzenie, oddałam się jemu, a on...to wszystko psuje.
I tak naprawdę to nie wiem o co mu teraz chodzi?
Pomóżcie...nie wiem co myslec?
Podobne tematy
Kate po:
1: współczuje.
2: musisz nie dać się zbyć i przeprowadzic te rozmowe.
3: może on wcale nie jest zaangazowany uczuciowo- wiesz co mam na mysli (przepraszam ale nie wszyscy sa mężczyznami)
4: może uważa że ma Cie bezwarunkowo- nie musi się starać?
życzę powodzenia ![]()
1. dzięki
2. postanowiłam że nie będę sie więcej narzucać, to on zakończył rozmowę, on powinien się odezwać.
3. może faktycznie nie jest, ale to jeszcze większa lipa
4. chyba tak uważa, i chyba sie pomylił. Właśnie że musi.
Kate czyli twardo czekasz na oddzew. A pozniej rozmowa i ryzyk fizyk, tak?
nie mam wyboru. Trzeba znać swoją wartość i się szanować, ja za nim nie będę wiecznie latała. Niech to wie...
Dobry wybór ![]()
I pamiętaj co by się nie stało- jestes wartościowa i stać Cię na prawdziwego faceta!! i takiego Ci życzę
![]()