Hej, zastanawiam się dlaczego zauroczamy/zakochujemy się właśnie w ' w tej ' osobie, a nie w innej, nawet w takiej, której prawie nie znamy? Jak myslicie?
Podobne tematy
2 2017-11-08 12:16:30 Ostatnio edytowany przez MartinTheLostOne (2017-11-08 12:17:02)
Hej, zastanawiam się dlaczego zauroczamy/zakochujemy się właśnie w ' w tej ' osobie, a nie w innej, nawet w takiej, której prawie nie znamy? Jak myslicie?
"nawet takiej której nie znamy" - zacytuję coś bo oddaje idealnie sedno tematu:
"Zazwyczaj się zakochujemy w osobach, których tak naprawdę nie znamy. To, że nie znamy jest źródłem fascynacji.
Zaczyna się od tego, że znamy tylko maleńki kawałek rzeczywistości drugiej osoby – np. jakieś szczególne spojrzenie, tembr głosu, śmiech, błyszczące oczy…. różnie to bywa, ale zazwyczaj jest to coś, co można łatwo zaobserwować i co się bardzo podoba. Jak mamy ten fantastyczny kawałek to możemy teraz zacząć fantazjować o innych fantastycznych kawałkach. Ponieważ nie wiele więcej wiadomo, to pole do fantazji jest wielkie. Jak ktoś ma takie piękne błyszczące oczy, to dodajemy do nich wyobrażenie, że będzie patrzeć tymi oczami z zachwytem, że będzie tak lub inaczej się zachowywać… wyobrażamy to sobie, ale mylimy fantazję z rzeczywistością i ta osoba wydaje się taka naprawdę fantastyczna i bez wad. Najlepsza na świcie, że drugiej takiej się już nigdy i nigdzie nie znajdzie.
Nawiasem mówiąc, zakochanie sprawia, że chce się być z tą osobą, jak najwięcej, jak najczęściej i jeśli się to udaje, to nieuchronnie zbliżamy się do kryzysu. Bo im więcej jesteśmy z daną osobą, tym więcej o niej wiemy, tym mniej pola do fantazji, tym więcej widzimy rozbieżności pomiędzy tym co sobie wyobrażaliśmy, a tym co jest. To jest moment kiedy decyduje się, czy będzie w tym związku miłość czy ludzie się rozstaną.
jest możliwe żeby się zakochać w kimś kogo się nie zna. Im mniej się zna, tym większą fascynację można przeżywać. Ale zakochanie i fascynacja to jest przedsionek prawdziwej miłości."
3 2017-11-08 12:29:20 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-08 12:32:42)
Hej, zastanawiam się dlaczego zauroczamy/zakochujemy się właśnie w ' w tej ' osobie, a nie w innej, nawet w takiej, której prawie nie znamy? Jak myslicie?
Tak najkrócej: dlatego, że w danym momencie mojego życia czuję, że mogę od tej konkretnej osoby otrzymać to, czego potrzebuję w tym czasie.
EDIT:
Ale zakochanie i fascynacja to jest przedsionek prawdziwej miłości."
Pełna zgoda ![]()
Myślę,że przy danych osobach wytwarza się jakaś reakcja chemiczna. Dlatego do niektórych Nas ciągnie, a w drugich pomimo tego,że są przystojni/inteligentni nie jesteśmy w stanie się zakochać.Hormony również wchodzą w grę .
Myślę,że przy danych osobach wytwarza się jakaś reakcja chemiczna. Dlatego do niektórych Nas ciągnie, a w drugich pomimo tego,że są przystojni/inteligentni nie jesteśmy w stanie się zakochać.Hormony również wchodzą w grę .
Odnoszę wrażenie, że pszesz o SKUTKACH a autor(ka) wątku pyta o PRZYCZYNY ![]()
Dostaniesz Nobla jak znajdziesz na to pytanie odpowiedź ![]()
Bo znajdujemy w Niej to, za czym najbardziej tęsknimy- obojętne czy świadomie, czy nie.
Pytanie źle zadane, moim zdaniem.
Dlaczego się zakochujemy, to różnej maści seksuolodzy, biochemicy, neurolodzy i kto tam jeszcze w kolejce, tłumaczą od lat.
Powinno być: "Po co się zakochujemy", skoro przyczyny tego zjawiska są zawsze takie same, choć różnie określane naukowymi terminami z tej, czy innej dziedziny wiedzy o człowieku.
A po co to "robimy"? No, cóż. Nasz gatunek jest najmłodszym na planecie, z tych dwunożnych. I jedynym prawdopodobnie. Rozmnażanie wciąż jest najwyższym nakazem przyrody dla jej "podopiecznych", w tym, dla nas.
Co z tego, że jest nas ponad 7 mld, skoro byle guzik w niepozornym neseserze może to radykalnie zmienić?
Na korzyść karaluchów i szczurów? A my o tym wiemy przecież. ![]()