Witam jestem tu nowa. Jak wiele z was borykam się z problemem niskiej samooceny. Mam prawie 20 lat,jestem mężatką mam śliczną pół roczną córeczkę. Od zawsze czułam się nieatrakcyjna,ponieważ moja o rak starsza siostra jest ładna i szczupła zawsze faceci się o Nią ubiegali a ja zawsze stałam na uboczu. Czasem podchodzili do mnie myślałam że chcą się umówić,a Oni pytali się o moją siostrę,nawet moja mama bardziej uważałam moją siostrę zawsze to Ona była na 1 miejsc, Ona zawsze przypominała mi o tym że jestem gruba i brzydka,w trakcie kłótni potrafiła mówić ze mój chłopak(obecnie mąż)nie przyjeżdża do mnie tylko po to żeby Ją zobaczyć.Ja też tak uważałam bo to właśnie Ona Mu się spodobała jak przyjechał do Nas pierwszy raz(poznałam Go bo robił u Nas w domu centralne).Na wakacjach w tamtym roku postanowiłam się odchudzać w 2 miesiące schudłam 10 kg,więcej nie dałam rady ponieważ byłam za słaba na dalsze głodzenie się.Kiedy zaszłam w ciąże w listopadzie ubieglego roku byłam szczęśliwa że będę miała swoją kruszynkę.W ciąży przytyłam 16 kg,po porodzie ważyłam jakieś 5 kg mniej,karmiłam piersią ale jakoś nie mogłam schudnąć,odstawiłam córkę po 5 miesiącach od piersi i znowu zaczęłam się odchudzać,zrzuciłam prawie wszystko co przybrałam podczas ciąży,został mi jakiś 1 kg,do zrzucenia.Mój mąż nigdy nie lubił bardzo szczupłych dziewczyn(przynajmniej On tak mówi),ale grubych też nie.Głodze się jak tylko mogę czasami nie mam siły żeby córkę podnieść,w weekend spytałam się czy już taka Mu odpowiadam stwierdził że tak,ze zawsze Mu się podobam(jednak ja tak nie uwazam),jednak ja dalej chce się głodzić żeby osiągnąć zadowalające wyniki.Czuję się bardzo nieatrakcyjna,nie potrafie "pokochać siebie".Najgorsze jest to że nie jem wogóle słodyczy,nie słodzę herbaty.Na wynikach wyszedł mi niski cukier,ale jak tylko wezme jakis kawałek np.czekolady do ust od razu czuję że nogi mi tyją,ciągle mam doła.Chodzę rozdrażniona,często wkurzam się nie wiadomo o co. Chciałabym wkońcu poczuć się atrakcyjna:(((
Podobne tematy
Masz powazny problem. Glodzenie sie to nei ejst odpowiednai metoda, musisz zaczac jesc.. Zdrowe odzywianie, 1500-2500 kcal, troche ruchu, i ladnie uksztaltujesz sylwetke. Zawsze bylas grubsza od swojej siostry i stad te kompleksy? A mzoe tak nie wierzylas w siebie,ze nie zauwazalas, kiedy ty sie komus podobalas..
To,ze mimo schudniecia ciagle nie lubisz siebie i ze sie glodzisz wyglada na poczatki anoreksji. I uwierz, nawet jak schudniesz juz do wymarzonej wagi,to zaczniesz wynajdywac inne rzeczy,ktore ci nie pasuja ;/ Tu trzeba zaczac od psychiki. Ja schudlam 4 rozmiary (mam 40),ale nadal nie czuje sie jak dziewczyna, czasem nawet bardziej sie przejmuje wygladem nzi wczesniej.
Polubienie siebie to codzienna praca, walka z emocjami, z niszczacymi przyzwyczajeniami (np. porownywaniem), wzloty i upadki. Na poczatek sprobuj przyjmowac za ABSOLUTNA prawde wszystkie komplementy,ktore slyszysz/slyszalas od meza. Moze tez latwiej byloby ci, jakbys opowiedziala mu,co ci lezy na sercu.
Nie sądzę abym doszła do anoreksji. Siostra zawsze była szczuplejsza niż ja i zawsze to podkreślałam,nie wiem czemu nie wierze mężowi ale nie potrafię Mu wierzyć kiedy widzę siebie w lustrze i widzę coś innego,o wiele gorszego.Lustro jest dla mnie tylko po tym żebym uczesała włosy i szła dalej.Głodzenie się jest dla mnie jakby taką odskocznia od zycia codziennego,nie jedząc czuje się o wiele lepiej,bo wiem że nie przytyje.Nigdy nie miałam powodzenia mój mąż był moim 1 chłopakiem i ostatnim,czasem myślę że jest ze mna z litosci.
Nie wiele zajdziesz głodząc się. Lepiej jeść np częściej, ale mniejsze porcje. Jeść dużo warzyw. Ćwiczyć. Pamiętaj, że wkońcu zabraknie Ci sił żeby wstać z łóżka. Jest wiele sposobów aby utrzymać prawidłową wagę, albo zrzucić zbędne kg, ale głodówka to najgorsza z opcji.
Poza tym, skoro Twój mąż mówi, że mu się podobasz, to dlaczego w to nie wierzysz? Czy dał Ci powód abyś tak uważała?
Aby zaakceptować siebie, możesz także wykorzystać banalne sposoby - ubierz się sexy. Noś koronkową bieliznę. Zrób sobie kilka h w tyg tylko dla siebie, dla swojego ciała, paznokci, skóry. To NAPRAWDĘ pomaga
kiedy jest mi źle, właśnie tak robię. Od razu czuje się atrakcyjniesza. A i pamiętaj, że piękno jest w Tobie, w środku, a nie na zewnątrz
kiedy poczujesz, że jesteś piękna inni (tutaj Twój mąż) zobaczą, że naprawdę taka jesteś ![]()
Powodzenia ![]()
Bombcia6 - a czemu w centrum swojego zycia postawilas figure?zobacz-mowilas, ze bylas gruba a jednak to Ciebie maz wybral, masz sliczna coreczke - w tym tez Ci nie przeszkadza figura, podobasz sie mezowi - tak mowi i nie nalezy zakladac, ze Cie klamie, bo niby po co?Gdybys mu sie nie podobala to bys nie byla jego zona. Przeciez od razu bylas przy kosci. Takze jak widzisz - figura nie przeszkadza Ci. A co Ci przeszkadza? Twoje myslenie. Jak dalej bedziesz w tym trwac to maz zacznie miec dosyc nie Twojej figury, a atmosfery ktora wokol robisz. A Wasza coreczka bedzie uczyla sie od Mamy niezadowolenia z zycia.
Kochana nie pozwol, zeby to chorobliwe myslenie o figurze Cie wciagnelo i zniszczylo to, co masz. A masz baardzo duzo. Nie strac tego.
Pozdrawiam cieplo