Rozstałam się z chłopakiem w niedzielę (22.07). Wiadomo, jak w każdym związku były wzloty i upadki, ale cały czas myślałam, że on mnie bardzo kocha... Wszystko zaczęło się tak konkretniej psuć pół tygodnia przed rozstaniem. Przeprowadziliśmy rozmowę, z której wynikało, że stwierdził, że nasz związek to nie to, dałam mu wolny wybór, wybrał, że jeszcze spróbujemy. Spędziliśmy potem super czas, oglądając filmy, robiąc różne inne rzeczy. W sobotę nawet z rana jeszcze wziął specjalnie dla mnie horror kupił - bo on nie przepada (w końcu i tak mi go nie pożyczył ). I chciałam tylko i wyłącznie potwierdzić, że wszystko idzie w dobrym kierunku i go zapytałam, czy myśli, że będzie dobrze. I to był koniec, nagle stwierdził, że ja chcę tylko o nas rozmawiać, a on już ułożył sobie w głowie wszystko i miało być ok, ale jednak to koniec, bo on już nie chce się męczyć i myśleć, że znów mogło by być coś nie tak. Potem jeszcze w sobotę przyszedł na imprezę urodzinową mojego brata bo powiedziałam, że nie wypada, żeby się wycofywał. Myślałam, że się ogarnie i naprawimy coś co nas łączyło, ale nic. Potem wyszedł, odprowadziłam go z psem na przystanek autobusowy, był dość nie miły, życzył powodzenia i pojechał. Od tego czasu się nie odzywał, po za sms-em z zapytaniem o perfumy, które zamawiałam u niego w pracy i czy nadal je biorę (bo musiał). Odpisałam, że tak i kiedy będą, odpisał, że 10 sierpnia i tyle. Od tamtego czasu żadnych wiadomości od niego, nic. Nie wiem co mam myśleć, patrze na telefon jak głupia, ale sama się nie chce odzywać. Wypatruje go wszędzie jak idę z psem... Teraz ma urlop od wczoraj do piątku i siedzi w domu, więc ma dużo czasu... ale wczoraj np. widziałam, że cały dzień grał w grę (bo widzę na serwisie) w którą grał zawsze ze mną, moim bratem i tatą. smutas.gif Nie mówię, że byłam święta, ale starałam się, dużo dla niego robiłam, przyjeżdżałam pod pracę bo on nie ma auta... Moja rodzina go uwielbiała, a jego mnie. Nie wiem czy chodzi o inną dziewczynę, on zarzekał się, że nie, zresztą nigdy nie było takich sytuacji. Potencjalnie jest dziewczyna, z którą ewentualnie, ale ona też była w związku (podobnież zdradziła tego swojego i jako, że mojego chłopaka uważała, za przyjaciela to tylko mu powiedziała), ale zawsze mówił, że jestem 5000 razy lepsza, że ona o sobie nie dba itd. Zresztą ją poznałam, nawet gadałyśmy i wydawała się spoko, ale wcale nie lepsza ode mnie, tym bardziej, że zdradziła chłopaka z którym mieszka... Zawsze było było dobrze nam, chodziliśmy na działkę do jego babci, przychodził do mnie, zawsze planowaliśmy co tam sobie dobrego zjemy i oglądaliśmy śmieszne filmy itd..
Moja chora wyobraźnia widzi to tak: tamta dziewczyna pocałowała go i powiedziała, że się zauroczyła, on czuł się winny i zaczął się czuć zagubiony ze mną i po prostu odszedł. Nie wiem jaka jest prawda. Kiedyś mieliśmy podobną sytuację (rok temu), odszedł na pięć dni i zadzwonił bo się stęsknił, ale nie chodziło wtedy na 100% o kogoś. Wtedy tak tego nie przeżywałam, więc dałam mu szansę. Ale teraz wątpię, że wróci, a tak bardzo tego pragnę, żeby się przytulić.... Tym bardziej, że na sam koniec dostałam kilka sprzecznych sygnałów. Zapytałam czy jeszcze obejrzymy ten serial dalej razem, on, że tak. Powiedziałam, że postaram się o nim zapomnieć, a on, że nie muszę zapominać... I ostatnie: powiedział, że zawsze można wierzyć. A najgorsze jest to, że chciałabym wiedzieć, czy układać sobie życie na nowo, czy on nagle nie wskoczy w nie znowu? Wiem, że 10 sierpnia będę musiała się z nim zobaczyć, ale po prostu chciałabym mieć pewność, że jak postanowię iść nową drogą to on nagle nie wskoczy do mojego życia z powrotem, a dość często się tak przecież dzieje nawet po kilku miesiącach.
Podobne tematy
2 2017-07-30 17:07:18 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-07-30 17:07:52)
Nie ciągnij tego, nie warto. To człowiek niedojrzaly, niczego dobrego przy nim nie zaznasz, tylko rozczarowania. Daj sobie z nim spokój. Poznasz kogoś kto będzie ciebie wart. Powodzenia
Gość nawet nie jest z Tobą szczery... a takie milczenie smsów itd to dziecinada, ale potwierdzająca, że coś się wypala w kontakcie.
Na razie nic do niego nie pisz, zobaczysz jak zareaguje po przerwie. Bądź pogodna. Nie daj się ponieść emocjom.
Już 11 dni się nie odzywa i nie sądzę by się odezwał... Nawet dowiedziałam się, że mama widząc co się ze mną dzieje zadzwoniła w tajemnicy do niego i poprosiła, że nawet jeśli to koniec, żeby do mnie zadzwonił i wytłumaczył się do końca. Byłam na nią na początku zła o to jak się dowiedziałam, ale potem w sumie pomyślałam, że chciała dobrze i traktowała go zawsze jak członka rodziny, więc nie był im obojętny. Obiecał, że zadzwoni do mnie następnego dnia, nie zadzwonił... No nic, pogodziłam się już z tym. Czasem jeszcze płaczę i rozpamiętuje, ale z czasem zostanie tylko sentyment i tyle. Nadal nie mogę jeść... Nigdy nie pojmę co siedzi w drugim człowieku, a niby znało się go tak długo...
5 2017-08-02 11:01:01 Ostatnio edytowany przez majestatyczny (2017-08-02 11:03:37)
Już 11 dni się nie odzywa i nie sądzę by się odezwał... Nawet dowiedziałam się, że mama widząc co się ze mną dzieje zadzwoniła w tajemnicy do niego i poprosiła, że nawet jeśli to koniec, żeby do mnie zadzwonił i wytłumaczył się do końca. Byłam na nią na początku zła o to jak się dowiedziałam, ale potem w sumie pomyślałam, że chciała dobrze i traktowała go zawsze jak członka rodziny, więc nie był im obojętny. Obiecał, że zadzwoni do mnie następnego dnia, nie zadzwonił... No nic, pogodziłam się już z tym. Czasem jeszcze płaczę i rozpamiętuje, ale z czasem zostanie tylko sentyment i tyle. Nadal nie mogę jeść... Nigdy nie pojmę co siedzi w drugim człowieku, a niby znało się go tak długo...
Nie rób sobie nadziei bo to jest najgorsze ![]()
Też myślałem że znam kogoś po 5 latach a jednak nie.
Co moge jeszcze dodać to wyczytałem gdzieś tutaj na forum żeby nie kontaktować się z nią/nim dać o sobie zatesknić jeśli nie odezwie sie on/ona to znaczy że już po wszystkim
chciałabym mieć pewność, że jak postanowię iść nową drogą to on nagle nie wskoczy do mojego życia z powrotem,
Jeśli faktycznie postanowisz, to on nie wkroczy. To bardziej od Ciebie zależy niz od niego. Nawet jakby chciał wrócić, to Twoja decyzja, czy mu pozwolisz.