Jak walczycie z własna zazdrością o partnera?
Jak sobie dajecie z tym radę?
Podobne tematy
po prostu sobie tłumaczę że nie mam o co być zazdrosna bo On jest tylko mój
nom i On mnie w tym utwierdza
a zaufanie to podstawa ![]()
Mam tak samo ,ale czasami ciężko jest
Człowiek sobie tłumaczy ale .....u mnie to działa na krótki czas....dlatego was pytam:) Moje zachowanie zaczyna mnie męczyć, choć nie tylko mnie ![]()
A daje Ci on powody do zazdrości?
Moim zdaniem jeżeli Twój facet nie daje Ci powodów do zazdrości nie powinnaś zawracać sobie tym głowy, bo możesz tym tylko zaszkodzić swojemu związkowi. Jeżeli ciągle będziesz go o coś podejrzewać to on w końcu nie wytrzyma i zdradzi, aby dać rzeczywisty powód ciągłego obarczania go o coś czego nie zrobił:)
6 2010-02-24 13:28:09 Ostatnio edytowany przez KimberleyKiSS (2010-02-24 13:29:54)
Zazdrość jest strasznie chora, mój chłopak poprosił bym mu pomogła bo sam sobie rady z zazdrością o mnie nie radzi, tylko że jak ja mam mu pomóc jak on mi nie daje sobie pomagać... Ciągle tylko jakieś podejrzenia, mnie to juz męczy. Nie daję mu powodów do zazdrości ale on czasem czepia się za byle co.
Męczy mnie to już. Mówię mu, że podstawa związku to wzajemne zaufanie ale co z tego jak On zaraz (swoje)
![]()
Ja o niego nie jestem zazdrosna bo mam do niego bezgraniczne zaufanie... Bo jeśli kocha mnie tak samo jak ja jego to nie zrobi nic co by zagroziło naszemu związkowi.
"Zazdrość jest jak choroba"! ![]()
Ja byłam kiedyś bardzo zazdrosna, obecnie super sobie radzę z tym złym uczuciem. Chodzi o to by sobie wszystko dobrze w głowie poukładać, to nie jest takie proste i jest to dosyc długa droga, ale warto ją pokonać. Najważniejsza w tym wszytkim jest to, czy nasz partner jest wart zaufania. Ja za swojego jestem pewna jak za nikogo innego i mimo, że ma dużo koleżanek, z którymi utrzymuje bardzo dobre kontakty, spędza z nimi czas, zostaje na noc w akademiku, to o nic się nie martwie, bo znam jego system wartości i wiem, że jeśli nawet ktokolwiek próbował by go "zdobyć" on by nie dał się dotknąć i myslę, że sam z własnej woli zakończył by taką znajomość. Nie boję się o niego mimo, że jest bardzo przystojny, choć mała nutka zadrości oczywiście się pojawia. Ufam mu jak nikomu innemu na świecie...
Ja rzadko czuję zazdrość o ukochanego, a jeśli już to takie delikatne ukłucie. Ale całkowicie mu ufam i ta odrobinka zazdrości szybko mija. Wiem, że on bywa bardziej o mnie zazdrosny ale w żaden sposób nie daje mi tego odczuć, jedynie czasem szczerze przyzna się do tego uczucia.
Wg mnie najlepszym środkiem na zazdrość jest po prostu zaufanie i nie wykorzystywanie tego. Z obydwu stron.
9 2010-02-24 15:14:17 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-02-24 15:17:49)
Jak walczycie z własna zazdrością o partnera?
Jak sobie dajecie z tym radę?
Jeśli sama przyłapuję się na tym, że nie ma być o co zazdrosną i najprościej w świecie robię z igły widły, powtarzam sobie, że to w końcu mnie wybrał na swoją partnerkę i choćby nie wiadomo ile pięknych kobiet przeszło obok niego ulicą, on i tak po pierwszym spojrzeniu o nich zapomni. Było nie było, mężczyźni są wzrokowcami i lubią podziwiać piękno kobiet; dopóki to piękno admirują poprzez oczy (bez dodatkowego wyobrażania sobie, jak by chętnie tę i tę przeleciał), a nie usta i dłonie, wszystko w porządku.
Kilkakrotnie, nawiasem pisząc, sama siebie przyłapywałam na oglądaniu się za przystojnymi panami na ulicy. Doszłam do wniosku, że oni dla mnie absolutnie nic nie znaczą, a stanowią miły obiekt dla oka- li i wyłącznie. Przekładam to wtedy na mojego faceta i przymykam oko
.
ja jestem chyba za bardzo zazdrosna i nie umiem sobbie z tym poradzić, wybucham o byle co, ale nie bierzcie ze mnie przykladu;)
A daje Ci on powody do zazdrości?
Raczej nie . Jedynie pisze ze swoją była na gg , nawet przy mnie , mówi ,że nie będzie się z tym krył, bo juz przeszłam z nim rozmowe o tym i faktycznie nie kryje sie ,nie kominuje,nie pisze z nią non stop ,ale tak czy inaczej jakoś jestem zazdrosna . W sumie powodu nie ma ,bo nawet sie nie spotykają itp. a problem tkwi we mnie .
Moim zdaniem jeżeli Twój facet nie daje Ci powodów do zazdrości nie powinnaś zawracać sobie tym głowy, bo możesz tym tylko zaszkodzić swojemu związkowi. Jeżeli ciągle będziesz go o coś podejrzewać to on w końcu nie wytrzyma i zdradzi, aby dać rzeczywisty powód ciągłego obarczania go o coś czego nie zrobił:)
Wiem ,że może zaszkodzić ,już sie o tym przekonałam , ale jak narazie wszystko się między nami wyjaśniło.
Zazdrość jest strasznie chora, mój chłopak poprosił bym mu pomogła bo sam sobie rady z zazdrością o mnie nie radzi, tylko że jak ja mam mu pomóc jak on mi nie daje sobie pomagać... Ciągle tylko jakieś podejrzenia, mnie to juz męczy. Nie daję mu powodów do zazdrości ale on czasem czepia się za byle co.
Męczy mnie to już. Mówię mu, że podstawa związku to wzajemne zaufanie ale co z tego jak On zaraz (swoje)
![]()
Ja o niego nie jestem zazdrosna bo mam do niego bezgraniczne zaufanie... Bo jeśli kocha mnie tak samo jak ja jego to nie zrobi nic co by zagroziło naszemu związkowi.![]()
"Zazdrość jest jak choroba"!
To poniekąd teraz wiem ,jak mój się może czuć .
Tak ,zazdrość jest jak choroba ale ta zazdrość zaborcza , do tego stopnia to nie jestem zazdrosna ![]()
Ja swojemu tez ufam , tak jak on mi i czasami jest mi głupio z tą moją zazdrością , bo on faktycznie ufa mi bezgranicznie o czym mogłam się przekonać nie jeden raz a ja choć też ufam , to czuje sie zazdrosna ,czasami mnie to złości ,staram sie jak mogę.
Nie mam powodow do zazdrosci,ale moja sasiadka dziala na mnie jak czerwona plachta na byka,wystarczy ze chwile rozmawiaja a juz we mnie cos sie dzieje,najgorsze ze ona chodzi bez stanika,ufam mu ale to siedzi w mojej glowce...
Ja też? jestem ciagle zazdrosna
ale z umiarem jeśli widze ze rozmawia z jakaś koleżanka to jest ok ale jak juz jakas była sie napatoczy to we mnie 550
Nigdy nie dostałam konkretnego powodu do zazdrości mimo to potrafie zrobić niezłą kłótnie
Ostatnio do mojego napisała była na nk w sumie nic takiego co tam słychać on jej odpisał a mnie szlak trafił.... Zaczeła sie rozpisywać no to mi zaraz w glowie no tak nie robi tego bezinteresownie (a dodam ze jak ja z nim juz bylam zaraz na poczatku ona chcała go odzyskać ) i zapytała jak tam miłość no to pewnie sie chciała upewnić czy jest sam czy nie ale napisał jej ze miłośc ciagle ta sama i sa plany na przyszłość i przestała pisać
Jak zrobiłam mu kłótnie o nią to on sie śmiał ze mnie ja obrażona na całego a temu do śmiechu haha ale powiedział mi że ja go to musze kochać...
Jeszcze jest jedna znajoma co sie z nia spotykał tylko ale to jest historia całe 3,5 roku jak ze soba jesteśmy dziewczyna ze mna walczy...
Moim zdaniem ta zazdrość w zwiazku sie przydaje.... "NIEMA ZAZDROŚCI BEZ MIŁOŚCI"
Tylko nie zniosła bym jak by robił coś za moimi plecami ooo to juz by było kłamstwo i wtedy nie mamy nawet o czym ze soba juz rozmawiac...
I dodam że ufam mojemu,jestem pewna za niego i mimo wszyteko zazdrośc sie pojawia...
Hahaha jeszcze wam cos opisze kiedys moj dostał ze straży miejskiej karteczke za parkowanie w niedozwolonym i musial tam jechac to załatwiać ja jechałam z nim akurat podjechali i zagadał do babki i takie usmieszki do niej ona do niego a mnie w tym aucie juz nosiło
Mandatu oczywiście nie dostał...
Wchodzi do auta ja zaraz do niego co to miało być ten sie zaczyna śmiać i mówie przestań ten tynk to zaraz jej odpadnie z tej buzi a za 100zł to warto sie pouśmiechać
No i miał racje... Pewnie sama bym sie uśmiechała ![]()
16 2010-02-25 12:14:48 Ostatnio edytowany przez motylek766 (2010-02-25 12:17:49)
Moim zdaniem ta zazdrość w zwiazku sie przydaje.... "NIEMA ZAZDROŚCI BEZ MIŁOŚCI
Tylko nie zniosła bym jak by robił coś za moimi plecami ooo to juz by było kłamstwo i wtedy nie mamy nawet o czym ze soba juz rozmawiac...
I dodam że ufam mojemu,jestem pewna za niego i mimo wszyteko zazdrośc sie pojawia...
Hahaha jeszcze wam cos opisze kiedys moj dostał ze straży miejskiej karteczke za parkowanie w niedozwolonym i musial tam jechac to załatwiać ja jechałam z nim akurat podjechali i zagadał do babki i takie usmieszki do niej ona do niego a mnie w tym aucie juz nosiło
Mandatu oczywiście nie dostał...
Wchodzi do auta ja zaraz do niego co to miało być ten sie zaczyna śmiać i mówie przestań ten tynk to zaraz jej odpadnie z tej buzi a za 100zł to warto sie pouśmiechaćNo i miał racje... Pewnie sama bym sie uśmiechała
Zazdrość w związku jest potrzebna ,ale mała jej kszta ,kropla .
O takich podobnych sytuacji to ja miałam wiele, jak np. dostał kawę , którą wyprosił kiedy kawiarnia na jakiejś imprezie jeszcze nie była do końca otwarta , a mnie szargała zaraz myśl " ciekawe bardzo musiałes się uśmiechnąć do tej panienki ,żeby dostać tą kawe?"
Oczywiście zła chodziłam , co on zauważył i juz był zgrzyt, a ja potem zła na siebie ,że o co mi wogóle chodzi /
Czasami chyba my same szukamy dziury w calym i mamy potem ....ech.
Gdyby faktycznie cos kombinował to u mnie działa to tak smo jak u ciebie nie ma rozmowy , tymbardziej ,że mi powiedział,w żywe oczy ,że jest fer wobec mnie .
Ja też jemu ufam a jednak ta zazdrość jest .