netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Matka mojego chłopaka = PROBLEM

7 odpowiedzi1 650 wyświetleńzałożony przez madeleine91, 26.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Matka mojego chłopaka = PROBLEM

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Matka mojego chłopaka = PROBLEM

Witam,
Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek opiszę swoją sytuację na forum, jednak od dłuższego czasu przestałam dawać sobie z tym radę.

Zacznę od tego, że z moim partnerem jesteśmy w związku od ponad dwóch lat - ja jeszcze nigdy, nie wytrwałam w żadnym tak długo, natomiast dla mojego partnera jestem jego pierwszą kobietą w życiu.
Mój partner studiował, a potem pracował w moim mieście rodzinnym. Zanim go poznałam, przez cały okres studiów, a potem swojej pracy zawodowej przyjeżdżał do swoich rodziców co tydzień, na cały weekend. Zero swojego życia, imprez studenckich, czegokolwiek. Podczas pobytu w swoim domu, zamiast odpocząć po męczącym tygodniu, zapier***** i pomagał im do wieczora (mój partner mieszkał na wsi, jego rodzina posiadała gospodarstwo). Potem poznał mnie...

I tu wstrzymuje oddech - ponieważ na tygodniu widzieliśmy się na kilka godzin, tylko i wyłącznie weekend mogliśmy spędzić dłużej. Jego rodzinie się to nie spodobało, zaczęły się wyzwiska pod moim kierunkiem, obelgi. Mój partner sobie z tym nie radził. Był zbyt miękki, by w jakikolwiek sposób się im przeciwstawić, bądź o zgrozo stanąć w mojej obronie. Płakałam nieraz. Sytuacja była dla mnie nie do wytrzymania. Pewnego dnia, siedziałam obok niego w samochodzie, zadzwoniła jego mama, i spytała, czy gdzie jest?, na odpowiedź, iż na parkingu w samochodzie, spytała, czy jestem gdzieś obok? Mój chłopak odpowiedział, że tak, na co ona, zaczęła krzyczeć do słuchawki, że go opętałam, że go wykorzystuje, że przeze mnie będzie miał same problemy, i, że jeszcze przyzna jej racje...
Nie jednokrotnie dzwonił do domu w środku tygodnia, i zgłaszał, iż w ten weekend go nie będzie (odkąd mnie poznał, do domu jeździł raz na miesiąc, co w moim odczuciu mając 26 lat jest jak najbardziej na miejscu), były krzyki, lawina pytań, a w sobotę o 7 rano telefony, gdzie on jest, miał być, czy znowu jest ze mną, rzucanie słuchawką itd itd. Generalnie nic do nich nie docierało...
Po kilku miesiącach, widząc brak zmiany u mojego chłopaka postanowiłam zakończyć związek z kimś, kto nie potrafi być dla mnie moim bohaterem, a tylko iść najkrótszą z możliwych dróg w podążaniu i zatracaniu się w byciu maminsynkiem.

Po miesiącu próśb, wróciliśmy do siebie. Było lepiej, już im tak nie dawał mną pomiatać jak do tej pory, jednak ciągle miałam i mam wrażenie, iż ze swoimi rodzicami obchodzi się jak z przysłowiowym jajeczkiem.
Obecnie obydwoje mieszkamy za granicą, ja pracuje w domu, oraz się nim zajmuję, natomiast mój partner pracuje w firmie niemieckiej.
Jego matka nie daje nam żyć. Nieraz potrafiła zadzwonić na mój telefon (puszcza nam strzałki, a my oddzwaniamy) 11 razy! Jest nam zwracana uwaga za i na wszystko, kiedyś jak mój chłopak odebrał telefon, podczas gdy akurat wychodziliśmy na zakupy spożywcze, jego ojciec skwitował nasz wypad - no jak to tak późno na zakupy? Do sklepu się jeździ o 8 rano, a nie o takiej porze. Cóż... była 16.00, i poza tym to nasza sprawa.

Mój chłopak jest przed 30-sitką, a jego matka dzwoni do niego z zapytaniem czy chodzi do kościoła, i bym ja go pilnowała. Jedyne pytania jakie kiedykolwiek zadała w moim kierunku to było, czy mam już normalna pracę, i czy nauczyłam się języka? Zawsze są jednak - co jadłeś (jakbyśmy jedli oddzielnie), co robiłeś, jakie masz plany na weekend itd itd. Mnie w jej życiu nie ma, ja nie istnieje. Oczywiście, jeśli czegoś lub kogoś nie akceptujemy, łatwiej jest oczywiście udawać, że tego kogoś nie ma, jednak nie da się tak na dłuższą metę...

Mój partner myśli o mnie na poważnie, ja jestem tym przerażona. Pomimo, iż byłam już w kilku związkach, mamy moich facetów mnie uwielbiały, byłam często zapraszana na obiady, chwaliły mnie, że pod moim wpływem ich syn się zmienia na lepsze itd itd. Obecna sytuacja jest dla mnie tyle co chora, co raczej niepojęta.
Jest okres wakacyjny, właśnie będziemy realizować kolejne marzenia o zwiedzaniu zagranicznych miejsc, jednak dla jego matki jest to niepojęte, jak mogę się nie cieszyć z celebrowania upalnych dni na balkonie i altance? Przecież ona robi tak co roku i jest szczęśliwa. Zwłaszcza, że jeszcze nie spłacił długu u ojca (szantaże finansowe to u nich norma, mimo, iż regularnie go spłacamy).

Teraz jedna z jego sióstr jest w ciąży, ja nie chcę mieć dzieci, (żeby nie było szanuje wszystkie kobiety, które się na to zdecydowały), jednak dla mnie siedzenie w zamkniętym domu, bez mojej rodziny, czy przyjaciół, i całodniowa opieka na dzieckiem nie jest dla mnie... To byłoby dla mnie zbyt przytłaczające. Wiem, że mój Ukochany by mi pomógł, jednak wykąpanie dziecka i ułożenie go do snu wieczorem to dla mnie trochę za mało... Tak, z tym też jest problem, bo przecież jego siostry i mamusia najlepiej wiedzą, że on by chciał, ale to przeze mnie będziemy tylko we dwójkę.

Awantury, że nie przyjechał na święta i na co ja wydaje JEGO pieniądze, to już w ogóle... doprowadziły do tego, iż ojciec od początku grudnia w ogóle się z nim nie kontaktował. Co chwila są pytania, na co tyle wydajemy, że nie mamy oszczędności, siam-tego i sram-tego. A dzięki jego pracy, w końcu możemy sobie na cokolwiek pozwolić.
Jest mi przykro w spód. Wspierałam go we wszystkim, jednak cokolwiek by nie powiedział - są teksty w stylu, nie my tak nie mówiliśmy, nie tak nie było, chyba coś Ci się przesłyszało itd. Żadnego wzięcia odpowiedzialności za to jak nas krzywdzą...

Długo to wszystko znosiłam, ale teraz naprawdę czuje, iż nie jestem w stanie dłużej z nim być... Kocham go najbardziej na świecie, i uwielbiam w nim mnóstwo rzeczy, ale jego rodzina mnie wykańcza. Nie mam do tego siły...
Proszę o pomoc. Będę wdzięczna, za wszystkie odpowiedzi.

2

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM

Istotne jest to, jak on widzi swoją przyszłość zawodową, bo jeśli na wsi, jeśli ma obiecane gospodarstwo w odległej przyszłości, to masz przechlapane.
Jego rodzina nigdy się nie zmieni. Jesteś wrogiem, bo odciągasz woła roboczego, darmową siłę roboczą od gospodarstwa, w którym pracować trzeba bezustannie.
Piszesz, że pracujesz w domu, zarobkowo? chyba nie, jeśli "A dzięki jego pracy, w końcu możemy sobie na cokolwiek pozwolić.", czyli jesteś na jego utrzymaniu, niefajnie, tymbardziej ich to rozjusza.
Jeżeli Twój chłoapk wie, że nie planujesz dzieci i godzi się na to, jeżeli nie ma zamiaru zostać na gospodarce rodziców, to może macie szanse. W końcu już trochę ich spacyfikował.

3

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM
josz napisał/a:

Istotne jest to, jak on widzi swoją przyszłość zawodową, bo jeśli na wsi, jeśli ma obiecane gospodarstwo w odległej przyszłości, to masz przechlapane.
Jego rodzina nigdy się nie zmieni. Jesteś wrogiem, bo odciągasz woła roboczego, darmową siłę roboczą od gospodarstwa, w którym pracować trzeba bezustannie.
Piszesz, że pracujesz w domu, zarobkowo? chyba nie, jeśli "A dzięki jego pracy, w końcu możemy sobie na cokolwiek pozwolić.", czyli jesteś na jego utrzymaniu, niefajnie, tymbardziej ich to rozjusza.
Jeżeli Twój chłoapk wie, że nie planujesz dzieci i godzi się na to, jeżeli nie ma zamiaru zostać na gospodarce rodziców, to może macie szanse. W końcu już trochę ich spacyfikował.

W naszej miejscowości, ciężko było mu znaleźć dobrą pracę. Wyjechał, bo tak naprawdę sam tego chciał, i od dawna to planował (zanim mnie jeszcze poznał), ja tak naprawdę wyjechałam tylko i wyłącznie dla niego, nie chciałam związku na odległość. Źycie za granicą obojgu nam się podoba, i nie chcemy go zmieniać (przynajmniej my). Jednak szantaże o ziemię, jak nie wróci, również były...

Też mu to tłumaczę, że powyższą sytuację, jest w stanie zmienić tylko i wyłącznie on sam, a jedyne kłótnie jakie mamy to głównie temat jego rodziny, więc reasumując - dla mnie to co robi to wciąż jest za mało.
Moja praca polega na zleceniach dziennikarskich, więc robić coś robię, ale przeżyć się z tego nie da.

Ja kiedyś bardzo chciałam mieć dzieci, ale w obecnej sytuacji nie ma na to szans... Poza tym wynajmujemy mieszkanie, i właścicielka nie wyraziła na dzieci zgody. Po drugie, to naprawdę nasza decyzja.

Po prostu mówiąc wprost, chciałabym, żeby mój partner nie miał z nimi kontaktu. To naprawdę niszczy nasz związek, a założę się, że takich par, którym z powodu rodziny partnera lub partnerki nie wyszło w życiu, mimo obopólnej miłości względem siebie. I to jest najbardziej przytłaczające.

4 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-06-26 21:46:48)

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM
madeleine91 napisał/a:

Po prostu mówiąc wprost, chciałabym, żeby mój partner nie miał z nimi kontaktu.

To co dla niego pragniesz to jest bardzo złe życzenie. Zastanów się ile ty "mu dałaś" a ile "dali" temu chłopakowi jego rodzice do tej pory.
Jakiś czas temu jakaś żonka pisała w jednym wątku, że odcięła faceta od rodziny bo też niby przeszkadzali. I zadowolona bardzo z tego.
Nie skomentowałem wtedy ale tylko się usmiałem do monitora na taką sytuację i pomyślałem  sobie o tym facecie - co za idiota/pantofel bez swojego zdania, dający się łatwo sterować komukolwiek.

Aha i zabierz się za porządną robotę, jesteś za granicą to powinnaś spokojnie zarobić na siebie i jeszcze coś powinno zostać jak mieszkacie razem. Nic dziwnego, że rodzinka faceta cie nie lubi, traktują cię jak darmozjada.

5

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM
On-WuWuA-83 napisał/a:
madeleine91 napisał/a:

Po prostu mówiąc wprost, chciałabym, żeby mój partner nie miał z nimi kontaktu.

To co dla niego pragniesz to jest bardzo złe życzenie. Zastanów się ile ty "mu dałaś" a ile "dali" temu chłopakowi jego rodzice do tej pory.
Jakiś czas temu jakaś żonka pisała w jednym wątku, że odcięła faceta od rodziny bo też niby przeszkadzali. I zadowolona bardzo z tego.
Nie skomentowałem wtedy ale tylko się usmiałem do monitora na taką sytuację i pomyślałem  sobie o tym facecie - co za idiota/pantofel bez swojego zdania, dający się łatwo sterować komukolwiek.

Jestem podobnego zdania, nie możesz żądać, żeby całkowicie odciął się od rodziny. Są jacy są, rodziny się nie wybiera, ale jakby nie było to jego rodzice.
Jesteście daleko od nich, praktycznie mogą Wam "skoczyć", zwłaszcza, że on nie planuje powrotu na wieś.
Jego zadaniem jest wypracowanie w sobie asertywniści, i stawiania granic i chyba idzie mu całkiem nieźle, Ty natomiast przestań komentować, jątrzyć, możesz go wspierać, gdy zwróci się o radę, a nie wymuszać całkowitego zerwania z rodziną.

6

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM
On-WuWuA-83 napisał/a:
madeleine91 napisał/a:

Po prostu mówiąc wprost, chciałabym, żeby mój partner nie miał z nimi kontaktu.

To co dla niego pragniesz to jest bardzo złe życzenie. Zastanów się ile ty "mu dałaś" a ile "dali" temu chłopakowi jego rodzice do tej pory.
Jakiś czas temu jakaś żonka pisała w jednym wątku, że odcięła faceta od rodziny bo też niby przeszkadzali. I zadowolona bardzo z tego.
Nie skomentowałem wtedy ale tylko się usmiałem do monitora na taką sytuację i pomyślałem  sobie o tym facecie - co za idiota/pantofel bez swojego zdania, dający się łatwo sterować komukolwiek.


Chciałabym móc Ci odpowiedzieć, że dużo... Jednak niestety gdy go poznałam, na swojej dupce miał za duże spodnie o dwa rozmiary i kilka T-shirtów. W Polsce mało zarabiał, i na nic nie mógł sobie pozwolić, a jego rodzica poza wymaganiami i obowiązkami raczej niewiele dała mu w zamian. Znam rodziców, którzy poświęcają czas swoim dzieciom, uwagę, pytają ich jak się im żyje za granicą, czy dają sobie jakoś radę z dala od najbliższych, bo emigracja nie jest taka kolorowa jak się co po niektórym wydaje - tutaj nigdy w życiu nic takiego nie padło. I sam mi nieraz wspominał, iż jest mu z tego powodu przykro. Natomiast - jest ciągłe przesłuchiwanie oraz teksty w stylu - Ohh mi tak ciężko, nie ma mi kto pomóc, Ty jesteś daleko itd itd.
Przepraszam bardzo, ale oni chyba również opuścili swoje gniazda rodzinne i chyba właśnie tak kręci się to 'koło'?
Jak i również rodziców, którzy jakoś wspierają swoje dzieci finansowo, a nie wiszą nad nimi odnośnie spłaty długu co do grosza.
Niestety, ale młodzi mają teraz dużo ciężej od naszych rodziców, gdzie mieszkania miało się w spadkach, albo wynajmowało 2-pokoje za 350zł (jak mi kiedyś opow. moja mama) - a tu tylko, co nam przywiozłeś, kupiłeś...
Natomiast o to co ja mu daje się nie martw, skoro w dalszym ciągu jesteśmy razem, to chyba nie chłapie wszystkiego dla samej siebie, poza tym związki w których jest się egoistą na dłuższą metę nie mają racji bytu.

Tu nie chodzi o bycie czyimś pantoflem, akurat temat psychologi, oraz obszerny temat rodzajów rodziców jest mi bardzo dobrze znany, i niestety, ale rodziny z nałogami, narcystyczne czy bluszcze, wcale nie są proste i dobre, by przy nich wiernie trwać. Czasami to jedyne rozwiązanie.

7

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM

Mój wątek nie opiera się na tym, czego ja pragnę, czy czego bym chciała, tylko na innym problemie. Mianowicie - biorąc sobie mężczyznę za swojego chłopaka/męża w pakiecie dostajemy również i jego rodzinę.

Nie mam na co narzekać? Cóż... zamień się, może wtedy zmienisz zdanie, co tzn.

8

Odp: Matka mojego chłopaka = PROBLEM
On-WuWuA-83 napisał/a:
madeleine91 napisał/a:

Po prostu mówiąc wprost, chciałabym, żeby mój partner nie miał z nimi kontaktu.

To co dla niego pragniesz to jest bardzo złe życzenie. Zastanów się ile ty "mu dałaś" a ile "dali" temu chłopakowi jego rodzice do tej pory.
Jakiś czas temu jakaś żonka pisała w jednym wątku, że odcięła faceta od rodziny bo też niby przeszkadzali. I zadowolona bardzo z tego.
Nie skomentowałem wtedy ale tylko się usmiałem do monitora na taką sytuację i pomyślałem  sobie o tym facecie - co za idiota/pantofel bez swojego zdania, dający się łatwo sterować komukolwiek.

Aha i zabierz się za porządną robotę, jesteś za granicą to powinnaś spokojnie zarobić na siebie i jeszcze coś powinno zostać jak mieszkacie razem. Nic dziwnego, że rodzinka faceta cie nie lubi, traktują cię jak darmozjada.

Ja jestem  taka zonka, ktora odciagnela synka od mamusi i bardzo sie z tego ciesze. Tak moj maz jest pantoflem i dobrze nam z tym. W przeciwnym razie bysmy juz byli po rozwodzie. Wy macie o tyle dobra sytuacje, ze twoj partner reaguje i jestescie daleko. Latwiej wam unikac atakow ze strony rodziny chłopaka. Denerwuja cie? Niech postara sie z nimi rozmawiac gdy ciebie nie ma. Po co opowiadacie o ktorej robicie zakupy?  Po co wyciagacie szczegoly? Oni sa daleko, nie nakrecaj sie bo szkoda swojego zdrowia

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Matka mojego chłopaka = PROBLEM

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026