Jestem od roku z facetem (mamy po 27 lat). 3 miesiące temu mieliśmy poważną rozmowę podczas której powiedział mi, że mu na mnie zależy, chce abyśmy się dalej poznawali, ale nie czuje jeszcze, że mnie kocha. Rozumiałam to, bo ja też potrzebuję czasu aby się naprawdę zaangażować. Jednak problem znów powrócił. Ostatnio mało między nami bliskości i czułości, gdy go zapytałam dlaczego powiedział mi, że nie nie wie czy coś czuje i że chciałby przerwę tygodniową aby przemyśleć i zatęsknić. Powiedziałam mu, że nie uznaję takich przerw, albo jesteśmy razem i rozwiązujemy razem problemy albo się rozstajemy. On z kolei stwierdził, że nie przyjechał do mnie aby się rozstać, ale nie wie czy czuje to co ja bym chciała aby czuł. Sama myślę, że jeśli nie poczuł tego przez ostatni rok to nie poczuje tego czegoś w ciągu tygodnia. A Wy myślicie, że jest na to szansa? Tak więc rozpoczęliśmy tygodniową przerwę i bardzo mi z tym ciężko. Boję się, że to początek końca. Co o tym myślicie?
Podobne tematy
Moim zdaniem, jesli facet mówi, ze potrzebuje przerwy to oznacza to tyle, ze sam nie wie czego tak naprawdę chce. Ze nie jest pewny tego co czuje.
Sama bym go kopnela w tylek
Powiedz więc na jakiej podstawie ten związek powstał? Bo prawdą jest,że z chwilą rozpoczęcia związku rzadko od razu jest wielka miłość. To stan przejścia z zakochania w miłość. Przynajmniej przez rok czasu powinno tak to przebiegać. A jeśli zakochanie się wręcz zmniejsza i nie idzie w kierunku miłości to związek traci sens. Ta przerwa może pomóc,wyjaśnić sprawę,jeśli się ją dobrze wykorzysta. To nie problem,który możecie razem rozwiązać,to on musi określić swoje uczucia. Dopiero na podstawie tego albo będziecie mogli naprawiać związek albo go zakończyć. Tak oficjalnie,bo nieoficjalnie to może on już od jakiegoś czasu nie istnieć.
Sama bym go kopnela w tylek
...i może ten kop, uświadomiłby mu, co właściwie czuje.
Agnes68, moim zadaniem popełniłaś błąd, mogłaś być konsekwentna i skoro powiedziałaś "A" (" nie uznaję takich przerw, albo jesteśmy razem i rozwiązujemy razem problemy albo się rozstajem"), trzeba było powidzieć "B" i rozstać się z nim. Może byłby to kubeł zimnej wody na jego niezdecydowaną głowę.
PsychoLogikaa, na początku naszej znajomości było tak, że ja w ogóle nie byłam zainteresowana. Właściwie to miałam wrażenie, że nie jest zupełnie w moim typie, ale urzekło mnie jego staranie się, a najbardziej to, że potrafiłam z nim rozmawiać na każdy temat. Stwierdziliśmy, że będziemy razem, bo dobrze się czujemy w swoim towarzystwie, świetnie się nam rozmawia, dużo się śmiejemy i mamy podobne poglądy na życie. I to naprawdę było widać, wszyscy mówili, że widać tę słynną chemię między nami. Jednak powoli zaczęło mam wrażenie tej chemii brakować. Myślałam, że to dlatego, że pojawiło się normalne życie. On ma własną firmę, pracuje praktycznie od rana do wieczora, również w soboty, ja też pracuję i coraz trudniej było o spotkanie. Smsów raczej nie wysyła, ale rozmawialiśmy prawie zawsze wieczorami przez telefon. Właśnie ta mała ilość spotkań była często powodem naszych poważnych rozmów. Ja potrzebowałam widywać się częściej, ale on wiecznie nie miał czasu przez pracę i kończyło się na 2 spotkaniach w tygodniu i to 2-4h maksymalnie. Starałam się to zrozumieć, ale było mi naprawdę ciężko. Często rozmawialiśmy o tym, że musimy zawsze znaleźć dla siebie trochę czasu aby spotkać, porozmawiać, bo inaczej się od siebie oddalimy. Jednak często, gdy przyjeżdżał po pracy do mnie był tak zmęczony, że mógłby od razu zasnąć. No i z czasem zaczęło brakować pocałunków czy przytulania, ogólnie bliskości. Nie wiem czy to kwestia tego, że stwierdził przez ten czas, że ja osobiście mu nie odpowiadam, choć mówi, że świetnie się dogadujemy czy to wina tego, że się jakoś pogubiliśmy po drodze. Skoro mówi, że wszystko jest w najlepszym porządku ale chyba nie czuje tej miłości to ja nie wiem co jest przyczyną. Może liczy na to, że nagle go olśni, że to jest właśnie to. Chociaż mi się wydaje, że tak naprawdę miłość się rodzi z przebywania ze sobą, rozmów, a związek to tak naprawdę praca nad nim i nad sobą.
Przez rok powinniście tylko rozmawiać, wtedy nie doszłoby do takiej sytuacji że był seks a nie ma miłości.
Ale może tobie miłość nie jest potrzebna? Wystarczy podnieść rękę na ulicy i powiedzieć "kto chce mnie [wulgaryzm]?".
Tylko wiesz, ta chemia to musi byc dla Was obojga odczuwalna, a nie widziana przez innych. Nie byłaś zainteresowana ale tak się zgodziłaś, bo on się starał,bo inni widzieli chemię między Wami,że i może Ty w to uwierzyłaś. Może on ma inne podejście do tworzenia związku, może nie potrzebuje tyle czasu spędzać razem. Takie jego prawo. Każdy ma swoje oczekiwania i podejście. I dopiero jeśli dwoje ludzi ma podobne podejście to można tworzyć związek. Bo inaczej to nie przejdzie. Pocałunki i bliskość to wyraz uczuć. Jeśli brakowało uczucia,to byly one puste.
Przez rok powinniście tylko rozmawiać, wtedy nie doszłoby do takiej sytuacji że był seks a nie ma miłości.
Ale może tobie miłość nie jest potrzebna? Wystarczy podnieść rękę na ulicy i powiedzieć "kto chce mnie [wulgaryzm]?".
a gdyby po rocznych rozmowach nie byłoby dalej miłości a do tego facet poszedłby szukać seksu gdzie indziej to co wtedy?
Facet prowadzi firmę a ty mu od roku trujesz dupę że chcesz się częściej spotykać. Nie dziwne że ma dość.
Wielki poważne rozmowy na etapie Kiedy powinny wam fruwać motylki.
Ten związek nie ma sensu a on nie wie jak się dyplomatycznie wymiksować.
Stąd pomysł przerwy.
A wiesz że on i tak już cię nie będzie szanował bo zmieniłeś zdanie?
Powiedziałaś że nie zgadzasz się na przerwy i przerwa to koniec a teraz macie przerwę hehe.
Jeśli mówiłeś coś podobnego o zdradzie to tak samo wie że twoje słowa.. można sobie nimi buty wytrzeć.
Rok związku to długi okres czasu na wytworzenie się więzi między partnerami. Jeśli Twój chłopak chciał przerwy na przemyślenie i odpoczynek może dobrze, że stało się to teraz, a nie za kilka lat. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy widzisz z tą osobą wspólne życie, a przede wszystkim czy jest tego warty. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to powinnaś zakończyć ten związek.
12 2017-06-28 18:50:18 Ostatnio edytowany przez navelbina (2017-06-28 18:53:46)
A wiesz że on i tak już cię nie będzie szanował bo zmieniłeś zdanie?

Chyba lekka przesada, że nie będzie szanował, co najwyżej może nie traktować 'na serio' w przyszłości jej obietnic czy postanowień. na brak szacunku u drugiej osoby to trzeba sobie zasłużyć.
pannapanna napisał/a:A wiesz że on i tak już cię nie będzie szanował bo zmieniłeś zdanie?
Chyba lekka przesada, że nie będzie szanował, co najwyżej może nie traktować 'na serio' w przyszłości jej obietnic czy postanowień. na brak szacunku u drugiej osoby to trzeba sobie zasłużyć.
To była raczej gruba sprawa a oni się poznają ciągle. Powiedziała ze nie akceptuje przerw na myślenie o zwiazku a mają przerwę. I co? Dotrzymała słowa?
Czasami mała separacja potrafi bardzo poprawić relacje partnerów... Oczywiście może też działać to w drugą stronę jak w sumie każda "rzecz" z reflacji damsko męskich
Czyli albo będzie lepiej albo będzie gorzej innej opcji niema ![]()