Witam! Mam pewien problem, otóż pare tygodni temu w wypadku zginął brat mojego narzeczonego, zostawiajac zonę z dzieckiem,rodzina strasznie przeżywa jest to wielka strata.. dla mnie tez a szczególnie ze mój narzeczony bardzo często anagazuje sie w rożnego typu prace domowe swojej bratowej az za bardzo prawie próbując zastępować jej męża w sensie pomocy , ja jestem tam zawsze z nim, pomagam opiekować sie jego bratanica ale zauważyłam ze bratowa zaczyna nadużywać dobroci mojego narzeczonego,dzwoni do niego żeby wszędzie ja woził, nawet zaplanowała juz dla niego malowanie jej mieszkania.. rozumiem ze straciła męża ale moja intuicja podpowiada mi ze próbuje tez ugrać całodobowego parobka dla siebie..
Nie wiem czy panikuje ale czerwona lampka zapaliła mi sie gdy wróciliśmy do domu i zwróciłam mu uwagę iż za duzo jej naskakuje,ze ona bedzie musiała poradzić sobie sama z czasem, a on zrobił mi awanturę ze panikuje i popadam w paranoje! Ze nigdy by do niej nie poszedł..
Niech mi ktoś doradzi czy ktoś miał podobne? Czy mam byc spokojna czy zwrócić jej uwagę?
Proszę o poradę
Dziękuje
Podobne tematy
Niech mi ktoś doradzi czy ktoś miał podobne? Czy mam byc spokojna czy zwrócić jej uwagę? Proszę o poradę Dziękuje
Tą kwestię powinien rozwiązać Twój narzeczony, nie Ty. Jeśli jemu ta rola odpowiada, to tym bardziej nie ma sensu się kłócić.
Jak teraz jej zwrócisz uwagę, to możesz być pewna, że ona to rozpowie i zostaniesz "czarną owcą" w rodzinie. Sprawa jest jeszcze zbyt świeża. Najprawdopodobniej w końcu Twojemu mężowi się znudzi nadskakiwanie jej i sam zacznie ją spławiać. A jeśli tego nie zacznie robić np. po pół roku to wtedy możesz zacząć działać.
Jak teraz jej zwrócisz uwagę, to możesz być pewna, że ona to rozpowie i zostaniesz "czarną owcą" w rodzinie. Sprawa jest jeszcze zbyt świeża. Najprawdopodobniej w końcu Twojemu mężowi się znudzi nadskakiwanie jej i sam zacznie ją spławiać. A jeśli tego nie zacznie robić np. po pół roku to wtedy możesz zacząć działać.
Zgadzam się, na razie nie wtykaj kija w mrowisko, bo to za krótki okres czasu od śmierci jej męża. Z nią w ogóle nie rozmawiaj, bo ona jest teraz pod ochronnym parasolem i cokolwiek powiesz, zwróci się przeciw Tobie.
Na razie obserwuj sytuację, a przy okazji, czy ona po stronie swojej rodziny nie ma nikogo do pomocy?
Pare tygodni temu stracila meza a mysli o malowaniu mieszkania? Dobra jest
Pare tygodni temu stracila meza a mysli o malowaniu mieszkania? Dobra jest
moze chce zmienic wystroj, zeby zaczac zapominac, bo ze smiercia so bolesne wspomnienia, wspolnie tam mieszkali i wszystko jej sie dzien w dzien przypomina. potrwac to moze jeszcze dluzszy czas az dojdzie do siebie. niektorzy potrzebuja nawet 2 lat. odrobina empatii drogie forumowiczki. nikomu czegos takiego nie zycze, latwo sie wypowiadac nie zdajac sobie sprawy jakbyscie sie czuly
Daj " im" jeszcze troche czasu...żebys nie wyszła na najgorsza
tedulek, powiem nie po katolicku - przeżyjesz tragedię to może zrozumiesz jaką egoistką teraz jesteś.
A ja radzę być czujną i obserwować sytuację. Mam w swoim otoczeniu pare, kiedy to pani po stracie męza potrzebowala pomocy prawnika do "uporządkowania firmy", i ow prawnik tak się zaangazowal w pomoc, ze po pol roku byli malzenstwem.
10 2017-06-09 10:04:17 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-06-09 10:24:54)
Bez przesady. Od malowania mieszkań, to są malarze, a nie cudzy mąż. Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu.
Ja rozumiem, że tragedia, że rodzina i że w ogóle, ale nie można też przeginać pałki.
Mamy XXI wiek i wszystko można dzisiaj załatwić bez wychodzenia z domu, a tym bardziej bez angażowania cudzych mężów.
Od wożenia tyłka są taksówki, a od malowania mieszkań są fachowcy. Nie wiem w czym tu jest jakiś problem, żeby to ogarnąć
i dlaczego autorka tematu ma siedzieć cicho, skoro jej taki układ nie pasuje, a stare przysłowie mówi - daj palec, to całą rękę weźmie.
Z tego co czytam przez następne pół roku ma się tylko biernie przyglądać i głupio uśmiechać czekając aż jej mąż się wprowadzi do tamtej,
bo ciągle będzie czegoś potrzebować i z czasem coraz więcej, aż w końcu wyjdzie, że bardziej mu się opłaca tam mieszkać niż jeździć?
Ciekawe swoją drogą czy wdowa też będzie tak samo rodzinna i skora do pomocy jak przyjdzie do załatwiania spraw spadkowych.
Rozumiem, że brat zmarłego ma robić wszystko za "dziękuję" bo rodzina, bo wypadek, bo to bo siamto, ale w drugą stronę to nie działa
i wesoła wdówka zgarnia całą kasę po mężu, a uczynny braciszek jak już zrobi swoje, to zostaje z niczym? Fajnie. Super układ.
11 2017-06-09 14:29:31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-09 14:31:26)
Anderstud- malarze to obcy. W takim mega ciężkim momencie potrzebuje się kogoś bliskiego.
I jej narzeczony też potrzebuje być może zrobić coś dla brata- i jego dziecka. Nie ma w tym nic dziwnego.
Ta sytuacja może zbliżyć autorkę z narzeczonym- o ile zobaczy w niej wrażliwą osobę- lub oddalić- gdy otworzy oczy na bezduszną egoistkę.
Jezeli jej związek jest tak mega słaby- że ona sie boi o faceta, lepiej niech sobie odpuści. W każdym razie do sytuacji wymagającej interwencji jest meeega daleko. W ogóle na jej miejscu pomogłabym w tym malowaniu.
No chyba że jest jedną z tych, którzy mają takie podejście, by z rodziną partnera trzymać się z daleka.
12 2017-06-09 14:57:20 Ostatnio edytowany przez nemezis21 (2017-06-09 14:59:33)
Anderstud ma rację. Po takiej tragedii oczywiscie potrzebna jest pomoc i otucha.ale ja mam wrazenie ze wdowa juz otrzasnela sie po stracie i mknie do przodu. A ze udalo sie raz na litosc wykorzystac darmowa pomoc to dlaczego dalej tego nie ciągnąć.
Znam wiele przypadków w których zdążyła się podobna tragedia i żadna z tych osób nie zachowywała się w ten sposób.
Poza tym empatia empatia Ale są pewne granicę. Trzeba być też asertywnym.
Przecież wdowa ma też rodziców i teściów.Dlaczego tylko brat ma brać odpowiedzialność za nią? Bo daje się łatwo wmanipulowac? No jest to jakiś argument.
Anderstud- malarze to obcy. W takim mega ciężkim momencie potrzebuje się kogoś bliskiego.
W takim mega ciężkim momencie nikt przy zdrowych zmysłach nie zajmuje się malowaniem mieszkania, no błagam
Jeśli laska posiada zdolność myślenia o takich sprawach, to najwidoczniej już zdążyła się otrząsnąć na tyle,
że może zadzwonić gdzie trzeba i zlecić wykonanie prac ludziom, którzy tym się zajmują, zamiast angażować szwagra.
Ja rozumiem ogarnąć sprawy związane z pogrzebem czy jakieś tam inne tematy nie wiem, nagrobek czy coś, okej.
Można poprosić, weź Zenek pojedź i to załatw, bo ja nie mam siły teraz się tym zajmować, no i to to ja rozumiem.
Ale malowanie jakieś? Dzisiaj malowanie pokoju, jutro kafelki w łazience, za tydzień remont kuchni, a za miesiąc?
Masz rację- nikt przy zdrowych zmysłach... Ale wtedy zmysły nie sa zdrowe po takiej nagłej śmierci i ludzie bardzo różnie reagują- nie życzę Ci tego doświadczać.
Gdy zmarła córka mojego brata w bardzo tragicznych okolicznościach wiesz co robiłam przez 5 godzin po jej śmierci?
Biegałam jak oszalała po centrum handlowym by kupić jej białą sukieneczkę- bo obiecałam.. do trumny, choć miała być na inną okazję?
Czy jestem bez serca myślisz?Nie umiałam wtedy zrobić nic innego, dziesiatki godzin przy niej spędziłam wczesniej, po śmierci nie mogłam już tam być
Ona też usiłuje sobie z tym poradzić- i być może brat traktuje to jak przysługę dla brata. NIE OCENIAJ>
15 2017-06-12 10:35:38 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-06-12 12:46:06)
mój narzeczony bardzo często anagazuje sie w rożnego typu prace domowe swojej bratowej az za bardzo prawie próbując zastępować jej męża w sensie pomocy , ja jestem tam zawsze z nim, pomagam opiekować sie jego bratanica ale zauważyłam ze bratowa zaczyna nadużywać dobroci mojego narzeczonego,dzwoni do niego żeby wszędzie ja woził, nawet zaplanowała juz dla niego malowanie jej mieszkania..
/.../
a on zrobił mi awanturę ze panikuje i popadam w paranoje! Ze nigdy by do niej nie poszedł..
Pierwsze słyszę, żeby w ramach rekompensaty za smierć brata wykonywac prace domowe w domu bratowej.
Co znaczy, że nigdy by do niej nie poszedł - przeciez chodzi?
tedulek5, ja bym nie chodziła z narzeczonym do tej bratowej, w ogóle bym do niej nie przychodziła. Dlaczego masz jeszcze za opiekunkę do dziecka robić? Jeszcze zamiast wdzięczności za to, słyszysz na forum, że jestes egoistką?
Śmierc męża nie upoważnia jej do wykorzystywania innych, robienia oszczędności ich kosztem. Malowanie mieszkania to miesiac wyjety z zyciorysu, ona nie ma prawa od nikogo żadać aby pracował mc za darmo.
Masz rację- nikt przy zdrowych zmysłach... Ale wtedy zmysły nie sa zdrowe po takiej nagłej śmierci i ludzie bardzo różnie reagują- nie życzę Ci tego doświadczać.
Ale ni musisz mi życzyć, bo ja już doświadczyłem, spoko ![]()
9 lat temu zmarł mój tato. Miał dwóch rodzonych braci z którymi prowadził rodzinny biznes.
Po jego śmierci wszyscy odwrócili się dupami i jedyne co ich interesowało, to kiedy podpiszę papiery, żeby sprzedać firmę i podzielić kasę.
Żaden się nawet słowem nie zająknął w sprawie organizacji pogrzebu czy w sprawie pomnika na grób czy w jakiejkolwiek innej sprawie.
Wszystko spadło mi na łeb, a do tego jeszcze latanie po notariuszach i ch*j wie gdzie, bo tamci nogami przebierali, żeby już kasę dzielić.
Tak więc mi nie musisz mówić jak to jest, bo ja dobrze wiem jak to jest, ale tutaj jest przesada w drugą stronę, bo co innego kilka godzin czy dni,
a co innego kilka tygodni jak tu wyżej czytam, że ta sytuacja już trwa i ten brat ciągle tam lata na każde gwizdnięcie, to to normalne też nie jest.
17 2017-06-12 13:31:26 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-06-12 13:44:57)
Ona też usiłuje sobie z tym poradzić- i być może brat traktuje to jak przysługę dla brata. NIE OCENIAJ>
A z jakiego powodu zmarły brat miałby oczekiwac, aby jego żona miała darmowa służbe?
Nie widzę, aby ona usiłowała sobie z tym poradzić.
Jedynie siedzi jak księżniczka na ziarenku grochu, wymaga i żąda.
Co innego wsparcie podczas pogrzebu, dodanie otuchy a co innego latanie aby spełnić jej pretensjonalne zachcianki.
Nie rozumiem po co opisujesz, że biegałas przez 5 godzin po centrum handlowym - no i co w związku z tym? to pierwsze 5 godzin, nie tygodni. Zreszta to całkiem normalne było. Co chciałas udowodnić pisząc o tym? Co to ma wspólnego z sytuacja przedstawiona w wątku?
18 2017-06-12 15:40:36 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-12 15:49:43)
Ela210 napisał/a:Ona też usiłuje sobie z tym poradzić- i być może brat traktuje to jak przysługę dla brata. NIE OCENIAJ>
A z jakiego powodu zmarły brat miałby oczekiwac, aby jego żona miała darmowa służbe?
Nie widzę, aby ona usiłowała sobie z tym poradzić.
Jedynie siedzi jak księżniczka na ziarenku grochu, wymaga i żąda.
Co innego wsparcie podczas pogrzebu, dodanie otuchy a co innego latanie aby spełnić jej pretensjonalne zachcianki.
Nie rozumiem po co opisujesz, że biegałas przez 5 godzin po centrum handlowym - no i co w związku z tym? to pierwsze 5 godzin, nie tygodni. Zreszta to całkiem normalne było. Co chciałas udowodnić pisząc o tym? Co to ma wspólnego z sytuacja przedstawiona w wątku?
To, ze ludzie różnie reagują na śmierć bliskich, zwłaszcza nagła czy tragiczną.
Ale nie sadzę, byś to zrozumiała, skoro w ogóle zadajesz takie pytanie- to czegoś w Twoim myśleniu do ogarnięcia tej sytuacji brakuje- chyba zrozumienia, ze nie wszyscy są tacy jak Ty- chodzą z wagą i miarką..
Pare tygodni i prośba o pomoc brata męża to dla Ciebie za dużo? Od rodziny oczekuje się czegoś więcej niż wsparcia podczas pogrzebu- to można dostać i od obcych
Zresztą autorka może pójść za radą Twoją czy Anderstuda- i awanturować się o to- pocieszycie ją potem, że narzeczony nie był jej wart- egoista ![]()
PS. malarze Cię naciagają, skoro miesiąc malujesz mieszkanie.
Anderstud, przykro mi z powodu tego co Cię spotkało przy śmierci Ojca- niestety przy takich okazjach wychodzi prawda z ludzi..
20 2017-06-12 16:22:06 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-06-12 16:29:16)
elya napisał/a:Nie rozumiem po co opisujesz, że biegałas przez 5 godzin po centrum handlowym - no i co w związku z tym? to pierwsze 5 godzin, nie tygodni. Zreszta to całkiem normalne było. Co chciałas udowodnić pisząc o tym? Co to ma wspólnego z sytuacja przedstawiona w wątku?
To, ze ludzie różnie reagują na śmierć bliskich, zwłaszcza nagła czy tragiczną.
Ale nie sadzę, byś to zrozumiała, skoro w ogóle zadajesz takie pytanie- to czegoś w Twoim myśleniu do ogarnięcia tej sytuacji brakuje- chyba zrozumienia, ze nie wszyscy są tacy jak Ty- chodzą z wagą i miarką..
Pare tygodni i prośba o pomoc brata męża to dla Ciebie za dużo? Od rodziny oczekuje się czegoś więcej niż wsparcia podczas pogrzebu- to można dostać i od obcychZresztą autorka może pójść za radą Twoją czy Anderstuda- i awanturować się o to- pocieszycie ją potem, że narzeczony nie był jej wart- egoista
PS. malarze Cię naciagają, skoro miesiąc malujesz mieszkanie.
yyy a skąd możesz wiedzieć jaka mam powierzchnie ścian, metraż mieszkania, że zakładasz że mnie oszukują?
Twoja wypowiedz nadal jest bez sensu. Zadałam pytanie o sens opisywania na tym wątku normalnego zachowania gdy kupuje się sukienke dla zmarłej 5 godzin po jej śmierci a Ty mnie obrażasz, że chodze z miarką i wagą? Twoje porównania są naiwne. My o darmowym remoncie kilka tygodni po pogrzebie a Ty o kupowaniu sukieneczki do trumny. Gdzie tu analogia? Każdy, kto nie rozumie twoich porównań jest wg Ciebie egoistą? To dużo mówi o Tobie.
I SAMA malowałam i tynkowałam mieszkanie, własnie podczas tego remontu odszedł mój bliski. Ale nie wydzwaniałam po nikogo z rodziny aby mi gładz tynkowa nałożyli. Mysle, że jesli ten narzeczony bedzie robił to sam to tez mu to zajmie sporo czasu, przeciez na pewno on pracuje gdzies a tu zmęczony po pracy będzie siedział po nocach i malował. Ale może wdowa boi się, że malarze ją oszukają i dlatego ona wyzyskuje szwagra do darmowej roboty.
I bardzo mi sie nie podoba Twoje przekrecanie słów. Że co? Że autorka moze pójśc za MOJĄ rada i sie "awanturować"? Nie widzisz co napisałam? że bym nawet nie chodziła do tej wdowy. Jestes nieasertywna, wręcz toksyczna, z kims takim nie dyskutuję. Stosujesz ad personam. Wróc jak nauczysz się normalnie rozmawiac.
Elya przeczytaj co sama napisałas. Tak niemiłej, wrednej, obrzydliwej wręcz, chamskiej i zadufanej w sobie osoby dawno tu nie widziałam. Ty to byś zapewne taką wdówkę odstrzeliła, no bo TY sama sobie remont zrobiłaś. A ci co mają inne zdanie nie dorastają do twoich samodzielnych pięt i nie gadasz z nimi bo toksyczni są i dziecinni. Naiwni i durnowaci (to dodałam od siebie w twoim imieniu).
22 2017-06-12 16:49:33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-12 16:51:43)
Miałam na myśli pretensje do narzeczonego- a nie awantury u wdowy!- to by mi przez myśl nie przemknęło..Mylisz asertywność z brakiem empatii.
23 2017-06-12 17:08:44 Ostatnio edytowany przez Elya (2017-06-12 17:43:41)
Elya przeczytaj co sama napisałas. Tak niemiłej, wrednej, obrzydliwej wręcz, chamskiej i zadufanej w sobie osoby dawno tu nie widziałam. Ty to byś zapewne taką wdówkę odstrzeliła, no bo TY sama sobie remont zrobiłaś. A ci co mają inne zdanie nie dorastają do twoich samodzielnych pięt i nie gadasz z nimi bo toksyczni są i dziecinni. Naiwni i durnowaci (to dodałam od siebie w twoim imieniu).
to nie dodawaj od siebie w swoim imieniu i nie gadaj z sama soba na forum
nic o mnie nie wiesz, tylko sie ośmieszasz
ela210 a ty nie rozumiesz, że gdy ktos jest agresywny, tak jak ty do mnie to jest nieasertywnośc
mozna byc nieasertywnym zarówno będąc agresywnym jak i pozwalając wchodzić sobie na głowę
..Mylisz asertywność z brakiem empatii.
sądzisz po sobie-jeśli uważasz, że ktoś nie ma empatii bo nie chce robic za darmowego taksówkarza, tynkarza, malarza. Ja u Ciebie empatii wobec tego szwagra nie widzę. Tylko brać, brać, brać.
24 2017-06-12 18:00:12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-06-12 18:15:12)
Araquelle napisał/a:Elya przeczytaj co sama napisałas. Tak niemiłej, wrednej, obrzydliwej wręcz, chamskiej i zadufanej w sobie osoby dawno tu nie widziałam. Ty to byś zapewne taką wdówkę odstrzeliła, no bo TY sama sobie remont zrobiłaś. A ci co mają inne zdanie nie dorastają do twoich samodzielnych pięt i nie gadasz z nimi bo toksyczni są i dziecinni. Naiwni i durnowaci (to dodałam od siebie w twoim imieniu).
to nie dodawaj od siebie w swoim imieniu i nie gadaj z sama soba na forum
nic o mnie nie wiesz, tylko sie ośmieszaszela210 a ty nie rozumiesz, że gdy ktos jest agresywny, tak jak ty do mnie to jest nieasertywnośc
mozna byc nieasertywnym zarówno będąc agresywnym jak i pozwalając wchodzić sobie na głowę
Ela210 napisał/a:..Mylisz asertywność z brakiem empatii.
sądzisz po sobie-jeśli uważasz, że ktoś nie ma empatii bo nie chce robic za darmowego taksówkarza, tynkarza, malarza. Ja u Ciebie empatii wobec tego szwagra nie widzę. Tylko brać, brać, brać.
Gdybyś czytała uważniej, dostrzegłabyś, że BRATU- SZWAGROWI- to nie przeszkadza- tylko jego dziewczynie.- to po pierwsze.
Po drugie- Skąd wiesz, czy jemu ta pomoc rodzinie brata nie jest potrzebna jako element poradzenia sobie z tą śmiercią?
To Ci do głowy nie przyszło zapewne?
Gdzie wyczytałaś, że zainteresowanemu to przeszkadza?
Tobie przeszkadza.
Co więcej, gdyby to On napisał ten post, uznałabym, że MA PRAWO odmówić pomocy, jesli czuje się wykorzystywany.
Ale tu mamy do czynienia z dziewczyną zazdrosną o czas poświecany szwagierce- i jak dla mnie- źle to wygląda.
Co więcej, jeśli narzeczony nie podziela jej zdania- to nie jest to błaha sprawa i ważna informacja o kobiecie której się oświadczył.
I Elya-
bardzo mi przykro, że ty w zyciu czujesz się tak WYKORZYSTANA WYKORZYSTANA WYKORZYSTANA i tak musisz walczyć o swoje...Ale to Twój problem.
pozdrawiam
Gdybyś czytała uważniej, dostrzegłabyś, że BRATU- SZWAGROWI- to nie przeszkadza- tylko jego dziewczynie.- to po pierwsze.
Po drugie- Skąd wiesz, czy jemu ta pomoc rodzinie brata nie jest potrzebna jako element poradzenia sobie z tą śmiercią?
To Ci do głowy nie przyszło zapewne?
Gdzie wyczytałaś, że zainteresowanemu to przeszkadza?
Tobie przeszkadza.
Co więcej, gdyby to On napisał ten post, uznałabym, że MA PRAWO odmówić pomocy, jesli czuje się wykorzystywany.Ale tu mamy do czynienia z dziewczyną zazdrosną o czas poświecany szwagierce- i jak dla mnie- źle to wygląda.
Co więcej, jeśli narzeczony nie podziela jej zdania- to nie jest to błaha sprawa i ważna informacja o kobiecie której się oświadczył.I Elya-
bardzo mi przykro, że ty w zyciu czujesz się tak WYKORZYSTANA WYKORZYSTANA WYKORZYSTANA i tak musisz walczyć o swoje...Ale to Twój problem.
pozdrawiam
Że co? Napisałam, że ja nie wykorzystywałabym tak nikogo a ty juz to przekręciłas w pisanie o byciu wykorzystywaną. To Twój problem.
I skończ z tym agresywnym manipulowaniem, wmawiając mi, że nie czytam uważnie. Czy potrafisz rozmawiac normalnie? Bez dorabiania rozmówcy urojonych zaniedbań np. nieczytania uważnie?
A gdzie Ty wyczytałas, że on chętnie spędza czas u bratowej? Na tym polega problem ludzi nieasertywnych, że tego nikomu nie powiedzą. On nie powiedział swojej dziewczynie, że tego potrzebuje. Potrzebowac to by mógł rozmowy, przebywania razem aby przezyc wspólnie żałobę. Groteskowe jest mówienie, że kobieta dzwoni po szwagra aby ja ciągle gdzies podwoził bo to forma przezywania żałoby.
Też mi się wydaje ze nie ma co mu truć w kółko na ten temat. Okaz mu trochę zaufania bo do niczego jeszcze nie doszło. Każdy inaczej przezywa stratę bliskiej osoby. Jak zaczniesz się kłócić o to to tylko pogorszysz sytuacje. Daj mu siw uporać z tym na swój sposób i okaz mu wsparcie i zrozumienie w ciężkiej sytuacji bo od tego jest druga polowa.
Bratowa zapewne wcale relacji psuć nie chce - po prostu nie widzi, że jej zachowanie może być dla Ciebie niekomfortowe. I jest to moim zdaniem zrozumiałe. Co nie znaczy, że powinnaś być bierna. Tak samo jak nie powinnaś być napastliwa. Można przecież swoją reakcję wyważyć.
Bratowej, owszem, trzeba tak po ludzku pomóc, ale moim zdaniem ta pomoc to jednak w pierwszej kolejności wsparcie psychiczne i pomoc w naprawdę niecierpiących zwłoki czy wyczerpujących psychicznie sprawach. W codziennych obowiązkach też można jej pomóc, ale nie chodzi o to, by ją wyręczać. Przyzwyczajenie jej, że ma Twojego męża na każde zawołanie na dłuższą metę i jej nie wyjdzie na zdrowie. Bratowej trzeba pomóc w stanięciu na własnych nogach, a nie wyręczać ją jak bezwolne dziecko - np. jeśli chce malować ściany, to niech jej Twój mąż znajdzie ekipę i np. kilka razy wpadnie tam skontrolować fachowców, ale nie widzę powodu, dla którego miałby jej mieszkanie odmalowywać własnoręcznie.
Jeśli Ciebie sytuacja uwiera, szczególnie jeśli np. ogranicza jakieś Twoje i męża plany, bo on mnóstwo czasu poświęca bratowej, a od Ciebie się oddala, to porozmawiaj z nim o tym. Spokojnie, bez pretensji i bez jakichś sugestii zrodzonych z zazdrości - jeśli będziesz atakować męża, choć on nic złego nie robi i na to nie zasługuje, to tylko wyjdziesz na zazdrośnicę i paranoiczkę. Potraktuj go jak człowieka, pochwal, że bardzo w porządku się zachowuje, ale też powiedz, że źle się czujesz z tym, że pomoc bratowej odbywa się kosztem waszej relacji.
Naprawdę, myślę, że to wszystko da się pogodzić. Potrzeba tylko dobrej woli.