Witam,
Od kilku miesięcy spotykam z bardzo fajna dziewczyna blisko 30tki, na pierwszy rzut oka jest wszystko fajnie. Jednak od samego początku mówiła do mnie, ze ona nie zakocha się już nigdy, nie dowierzałem w jej słowa i bardzo sie starałem aby wszystko sie układało i szlo do przodu, planowałem wyjazdy, wspólny czas z biegiem tygodni on tez zaczęła coś organizować i się starać w mniejszym stopniu niz ja jednak cos drgnęło . W trakcie rozmowy podczas powroty do domu, ze spotkania z jej znajomymi powiedział do mnie coś co mnie zszokowało, "ze nigdy nie będę dla niej tak ważny jak jej wieloletni poprzedni partner i nie będzie się tak dla mnie starać ani poświęcać".
Mam spory dylemat bo z jednej strony mowi, ze mnie kocha z drugiej nie robi zbyt wiele zeby mi to okazac, rozmowa na ten temat nic nie daje. Czy jest mozliwe ze oddala komuś tak duzo swoich uczuć, ze nie ma mi juz nic do zaoferowania ?