netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

zmienil się i sobie z tym nie radze

32 odpowiedzi5 959 wyświetleńzałożony przez ania.krakow, 28.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zmienil się i sobie z tym nie radze

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: zmienil się i sobie z tym nie radze

witam, moj problem jest taki :

jestesmy w 4 letnim zwiazku, chlopak, cudowny, robiacy absolutnie wszystko, z wyczuciem, delikatny, wrażliwy, przez 3 lata potem sie zacezlo psuc, coraz bardziej zaczął zaznaczać swoje terytorium, chciec pokazać swoje, zdane niezaleznosc, od roku sa kłótnie, placze rostalismy sie, on przeszedł depresje, byl na tabletkach, wróciliśmy o siebie mialo byc cudownie, obietnice z jego tsrony, ale jednak jest zle. jets coraz mniej mily, agresywny w slowach, potarfi prosto z mostu powiedzieć ze nie bedzie sie godzil na to, na to i na to, ze nawte jakbyśmy byli po slubie bedzie robil to i to, mial swoja niezaleznosc, ze lubi ksiazki, gry itd i jak bedze chcial to robic po slubie czy majac dzieci to bedzie, bardzo sie wykolca i podkresla swoja niezaleznosc, buduje mur ktorgeo nigdy nie bylo bo zwiazek naprawdę byl cudowny. kocham go nad zycie, ale brakuje mi jego dawnej czesci, potrafi byc delikatny czasem, czuly, mowic to co bym w danej chwili chciala uslyszec, ale ma tez takie etapy ze go nie pozanje, staram sie rozmawiac, a potem jzu tylko placze. sam przyzanl ze ta wrazliwa czesc i uczuciowosc sie w nim wypaliła na skutek wielu przerzyc

chce z nim byc, kocham go i ogolnie odpowiada mi jako osoba, ale sa momenty ktore tak mnie rania, nie potarfie zniesc tego jak wytycza ta swoja niezaleznosc, robi cos wiedząc ze mnie rani tłumacząc ze on moze wzsiac i przyjac moje zdanie ale nie musi ulegac i robic tak by mi pasowalo.

ja nie jestem dla niego potworem, jestem naprawde dobra kochajaca dziewczyna, ale chyba normalne ze w zwiakzu jak cos rani druga osobe to trzeba odpuscic a nie sie upierac i dlugotrwale podkreslac ze teraz juz tak bedzie?

prosze o porady i jakakolwiek pomoc, podkreslam, chce z nim byc, ale nie na takich zasadch jak teraz, zecokolwike by mnie nei bolalo nie ranilo, mam to akceptowac bo :" taki jest i jak sie z ty pogodze bedzie mi latwiej"

2

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Moim skromnym zdaniem, zwiazek to wlasnie pojscie na kompromisy, ktore on powinien tez zaakceptowac, moze boi sie ze cos straci, nie wiem, ale to ze swiadomie cie rani, powinno dac ci do myslenia, czy jest z nim wszystko okej, moze cos jeszcze nie do konca sie w nim 'wyleczylo'.
Nie zapominaj ze ty bedac z nim w zwiazku tez mozesz jasno wytyczac granice i upierac sie przy swoim zdaniu, bo sama w zwiazku ze soba nie jestes, tylko z nim, i to powinien zrozumiec. A jesli chce to, tamto, siamto, co twoim zdaniem przekracza pewne granice zwiazku, to powiedz ze w takim razie ty nie chcesz byc z egocentrykiem i niech sie nie wykreca z tego mowiac 'ze cos sie w nim wypalio' bo wypalic sie moze swieczka. Tutaj raczej cos mu sie poprzewracalo. Uswiadom mu ze ty potrzebujesz czulosci, a nie tylko zakazow, rozkazow bo on nie jest twoim Panem tylko Partnerem i jestes wolnym czlowiekiem. Skoro jest taki madry to ja bym powiedziala ze w takim razie zero seksu, im wczesniej sie przyzwyczaisz tym lepiej.

Zwiazek to wziac w ramiona i przetrwac wiele koncow i poczatkow. Ale jesli on caly czas bedzie budowal mur chinski to w koncu tak sie od ciebie odgrodzi ze wtedy juz nic nie uratuje waszego zwiazku.

3

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Moje skromne zdanie. On sie nie zmienil tylko ty chcesz go zmienic, ale powiedzial pas. Ze bedzie soba a nie na twoja modle. Wiercisz mu dziure. Zadna to kochajaca dziewczyna.

4 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2015-06-28 16:45:45)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
Blitzkrieg1942 napisał/a:

Moje skromne zdanie. On sie nie zmienil tylko ty chcesz go zmienic, ale powiedzial pas. Ze bedzie soba a nie na twoja modle. Wiercisz mu dziure. Zadna to kochajaca dziewczyna.

Popieram. Próbujesz wychować sobie przyszłego pantoflarza. Chyba wchodzisz w jego prywatną sferę którą on chce mieć. Związki w których jedna osoba jest silnie dominująca nie są z reguły szczęśliwe. A z postu tak to wygląda. Daj mu trochę luzu.

alabasterkid napisał/a:

Skoro jest taki madry to ja bym powiedziala ze w takim razie zero seksu, im wczesniej sie przyzwyczaisz tym lepiej.
.

No...rzeczywiście mądra rada. Szantaż seksem. Porażka. Powinnaś dopisać jeszcze że jak nie kupi na zaręczyny pierścionka z brylantem za 10k to następne 2 lata bez seksu. Zastosowanie się do Twojej rady według mnie  to będzie początek końca związku.

5 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2015-06-28 17:17:00)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Jedyna moja rada- odpuść. Zajmij sie soba i swoim życiem. Bądź szczęśliwa, uśmiechnięta i spontaniczna. Umawiaj sie z koleżankami do restauracji, galerii, na zakupy czy rower.
Nie miej czasem dla niego wolnego wieczoru, nie miej czasu na rozmowy telefonicznie wink
Idź do fryzjera, kosmetyczki, kup nowe ciuchy. Zacznij żyć.
Poczujesz sie lepiej a on poczuje, ze sie mu wymykasz. Facet to zdobywca a Twój jest zmęczony i byc moze zaczął myślec podobnie do mojego w tym najgorszym okresie.
Jesli bedzie odchodził- powiedz mu, ze w sumie dobrze sie składa bo i ty chciałas zaproponować rozstanie na jakis czas wink
Kiedy sie ocknie i przyjdzie (a jesli to milosc to przyjdzie na bank), to ty będziesz stawiać warunki. Powodzenia.

6 Ostatnio edytowany przez Blitzkrieg1942 (2015-06-28 18:05:25)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
ania2000 napisał/a:

Kiedy sie ocknie i przyjdzie (a jesli to milosc to przyjdzie na bank), to ty będziesz stawiać warunki. Powodzenia.

Kolejna tyranka wychowująca sobie dziecko w mężczyźnie. Ocknijcie sie, a nie psujcie związki. Jak nie szantaz to brak szacunku i jechanie po ambicji.

Latwo zacytowac co chcecie uzyskac: zakochanych kundli. A wasza milosc czym sie objawia? Bo w tym co piszecie jest co najwyzej chec posiadania chlopca na posylki i sluzacego.

Dziw ze jeszcze z wami wytrzymują.

7

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
Blitzkrieg1942 napisał/a:
ania2000 napisał/a:

Kiedy sie ocknie i przyjdzie (a jesli to milosc to przyjdzie na bank), to ty będziesz stawiać warunki. Powodzenia.

Kolejna tyranka wychowująca sobie dziecko w mężczyźnie. Ocknijcie sie, a nie psujcie związki. Jak nie szantaz to brak szacunku i jechanie po ambicji.

Latwo zacytowac co chcecie uzyskac: zakochanych kundli. A wasza milosc czym sie objawia? Bo w tym co piszecie jest co najwyzej chec posiadania chlopca na posylki i sluzacego.

Dziw ze jeszcze z wami wytrzymują.

Zasmuce cię ale totalnie nie trafiłeś z ocena.

Po pierwsze- przeczytaj jak traktuje autorkę mezczyzna i wyciągnij wnioski z jego zachowania.
Odpowiedz mi- dlaczego on jej nie szanuje i jaki ma cel?
Teraz zadaj sobie pytanie, czy autorka szanuje sie sama? Wg mnie nie, mało tego, facet obniżył jej samoocenę a w tym stanie, jedyne co ona moze zrobic, to zadbać o siebie.
Zadbać o siebie, czyli poczuć sie szczęśliwa ze soba, obudować własne ego i pozycje.
Nie ma tego robić, aby cos mu udowadniać czy robić na złość- ma to zrobic Dla Siebie.
A wiesz dlaczego? Dlatego, ze jesli on ja kocha, to zrozumie co traci i beda mogli odbudować relacje na zupełnie innych warunkach. Kiedy oboje beda mieli taka sama pozycje wyjściowa- to jest zdrowa relacja. Wtedy dopiero mozna wypracować kompromisy.
A jesli on jej nie kocha, to u niego niczego to nie zmieni ale ona wyjdzie z dołka, przestanie sie zadręczać i go idealizować. Tyle.

8

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Jego zachowanie jest jego. Albo je akceptuje albo nie. Ona niech sie zajmie soba, ale nie po to by moc stawiac warunki i pokazywac mu co traci bo sie tylko osmieszy.

9

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Związek to wzajemny szacunek i kompromisy a nie twoje i moje.
To budowanie sie na wzajem, wspieranie i liczenie sie ze swoimi potrzebami. To nie działa jednostronnie.

10

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Przy takich zachowaniach jak zaprezentowala autorka to gołosłowność. Pieknie pisac jest prosto. Samo pisanie o warunkach jest jednostronne.

11

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Cóż... mnie się wydaje, że w swoich oczekiwaniach co do owych ustępstw ze strony chłopaka, musiałaś się zdrowo zagalopować. Wrażliwym, delikatnym i zakochanym osobom łatwo wejść na głowę, ale każdy ma swój próg wytrzymałości. Ty widać jego próg przekroczyłaś. Jesteś niesamowicie skupiona tylko na swoich uczuciach i potrzebach. Czujesz się raniona, kiedy chłopak wypowiada własne zdanie i informuje o granicy ustępstw ? Dlaczego ? Co jest  w tym niestosownego, że chłopak ma własne zdanie, które nie zawsze pokrywa się z Twoim ? Przyjaciół też tak dobierasz, że muszą mieć na każdy temat, takie same poglądy jak Twoje ? Jeżeli nie potrafisz zaakceptować potrzeb i odrębności swojego chłopaka, to lepiej się rozstańcie. Związek to nie jest niewola oraz naginanie drugiej osoby do swoich potrzeb.
Może spróbuj w ramach doświadczenia przez kilka miesięcy funkcjonować pod jego dyktando ? Posmakuj jak to jest zachowywać się wbrew sobie. Może wtedy zrozumiesz, co spowodowało taki bunt w Twoim chłopaku.

12

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

nie tyle co wchodze w prywatna strefe, niech ją ma, chodzi mi o slowa ktore bolą, normlna rzecza jest ze kazdy ma jakis czas dla siebie, robie rozne aktywnosci samodzielnie, ale nie trzeba tego tak ostentacyjnie i ostro podkreslac. mowiac za kazdym razem " to moj czas wolny, moge robic co chce / nie pozwole sobie na to i na to/ nie mysl ze kiedykolwiek przestane to robic/ moge brac twoje zdanie pod uwage ale to nie znaczy ze bede robic co chcesz/ nigdy tego nie zmienie dla nikogo itp. takie slowa bolą, mozna to powiedziec delikatniej, inaczej, a slysze tylko ze wrazliwosc i czulosc sie wypalily w nim, i nie potrafi taki byc, chocby nawet chcial i probowl to nie potrafi, nie potrafi sie nei denerwowac, i czuje sie atakowany

13 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2015-06-29 15:36:48)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
ania.krakow napisał/a:

witam, moj problem jest taki :

jestesmy w 4 letnim zwiazku, chlopak, cudowny, robiacy absolutnie wszystko, z wyczuciem, delikatny, wrażliwy, przez 3 lata potem sie zacezlo psuc, coraz bardziej zaczął zaznaczać swoje terytorium, chciec pokazać swoje, zdane niezaleznosc, od roku sa kłótnie, placze rostalismy sie, on przeszedł depresje, byl na tabletkach, wróciliśmy o siebie mialo byc cudownie, obietnice z jego tsrony, ale jednak jest zle. jets coraz mniej mily, agresywny w slowach, potarfi prosto z mostu powiedzieć ze nie bedzie sie godzil na to, na to i na to, ze nawte jakbyśmy byli po slubie bedzie robil to i to, mial swoja niezaleznosc

Mam wrażenie że przez 3 lata znosił Twoje zachcianki i wreszcie powiedział dość. Nie jesteś przecież jego żoną.

ania.krakow napisał/a:

..mowiac za kazdym razem " to moj czas wolny, moge robic co chce / nie pozwole sobie na to i na to/ nie mysl ze kiedykolwiek przestane to robic/ moge brac twoje zdanie pod uwage ale to nie znaczy ze bede robic co chcesz..

Sama widzisz że dobrze powiedział. Wiercisz mu dziury.

14

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Nawet jakby była żoną to nie daje jej takich praw

15

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

IMHO on chyba nie bardzo ma ochotę na ślub, na trwały związek, stąd ta jego nagła chęć na podkreślanie niezależności. On się boi, że ślub równa się koniec jego normalnego życia. Ja bym w tej sytuacji nie naciskała. Lepiej trochę go sobie odpuścić, poluzować kontakty, jak kocha, to wróci. Nie chcesz przecież, by był z Tobą, bo został zmuszony i by na każdym kroku to okazywał?

16

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
ania.krakow napisał/a:

" to moj czas wolny, moge robic co chce / nie pozwole sobie na to i na to/ nie mysl ze kiedykolwiek przestane to robic/ moge brac twoje zdanie pod uwage ale to nie znaczy ze bede robic co chcesz/ nigdy tego nie zmienie dla nikogo itp. takie slowa bolą, mozna to powiedziec delikatniej, inaczej

Mnie te stwierdzenia w żaden sposób nie rażą swoją niedelikatnością. Rozumiem, że chodzi Tobie raczej  o ton, w jakim chłopak wypowiada te formuły ?
Nie wiem, co jest przyczyną tego, że Twój chłopak czuje się podczas rozmów z Tobą atakowany. Mogę się tego tylko domyślać. Może krytykujesz sposób w jaki on spędza swój wolny czas ? Może nie podoba Ci się jego hobby, albo próbujesz wyegzekwować od niego więcej uwagi kosztem jego hobby ?  A może masz, tak jak moja mama, która delikatnych reakcji na przekraczanie cudzych granic absolutnie nie czuje. Reaguje dopiero na podniesiony głos i mało sympatyczną ripostę. Oczywiście wtedy zawsze się obraża i czuje  dotknięta.

Tak, czy owak chłopak jasno się określił. Możesz to zaakceptować lub się z nim rozstać. Nie ulepisz go sobie według własnego wyobrażenia, co on jasno Tobie komunikuje.

17

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Droga autorko.
Napisałaś że jesteś dla niego dobrą i kochającą dziewczyną.
W jaki sposób się to przejawia?

W jaki sposób spędzacie czas razem?
Co on robi kiedy jesteście osobno?

18 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2015-06-29 21:49:13)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Mam wrażenie że Ania chce sobie go "wyżeźbić".

19 Ostatnio edytowany przez Pirx (2015-06-29 22:05:37)

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Spokojnie, niech się wypowie.
Czasem pewne rzeczy,postępowanie albo jego odbiór jsą odmienne od intencji.
A czasem, po prostu człowiek nie jest świadom swojego zachowania i jego skutków.
Nieraz bywają niezrozumiałe ,szczególnie jeśli dochodzi do nich w emocjach.
Poczekajmy na wypowiedź autorki.

20

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

A jakich ustępstw i kompromisów od niego oczekuejsz? Napisz dokładnie, to ocenimy lepiej tę sytuacje.

21

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

owszem boli mnie ton wypowiadania rożnych stwierdzeń, nie jestem tyranem zeby wszystkiego bronic, jak niektorzy sugerują wink

ale uwierzcie ton nie jest mily, raz powiedziane spokojnie, potem z irytacja, i sie zaczyna machina : badz delikatny - wyjaśnij mi a zrozumiem, sprobuj inaczej powiedzieć" a on reaguje nerwowo, mowi ze taki jest , ze nie bedzie delikatny. czasem poprostu chce sie cos w jakis sposób usłyszeć, zosatc uspokojonym, czule potraktowanym, a niestety ostatnio nie umiemy sie tak porozumieć. zawsze byl oaza spokoj, natomiast teraz potrafi być o "niby wkraczanie w jego niezależność, lub jakies uwagi" byc obrażony przez dzien, 2, 3, a potem oczywiscie potrzebuje czasu na powrot do normalności, wiec znow jets bez uczuciowy,i tak w kolko,

ogolnie napawrde dbrzez sie dogadujemy, ale w tej sferze ostatnio cos bardzo zawodzi... on jest zbyt nerwowy, a ja reaguje uczuciami, i moze tez majac na uwadze dobre wspomnienia o nim

owszemprzyznam przez kilka miesiecy takich sytuacji napewno jestem wrazliwa na to, moze nad wrazliwa, ale wierzcie ciezko jest nie plakac , nie probowac jakos tego lagodzic, walczyc, rozmawiać o tym, by bylo dobrze, a gdy spotykam sie z " tak teraz będzie, taki jestem, przezycia wypraly mnie z uczuc/ juz nigdy nie bede wrazliwy bo za duzo przeszedlem itd

22

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

mysle ze spory problem jest wlasnie w komunikacji, bo odpowiednio powiedziane słowa potrafią zdziałać wiele, pewnie sami tez tak macie?  zupelnie inny jest odbior " kochanie jutro zabieram cie do kina, a dzis spotkamy sie chwilkę krócej bo ide ..../nie spotkamy sie bo cos tam"
niż
"nie mam czasu, jesteśmy starsi, nie musimy sie co chwile widzieć, ja nie mam potrzeby i mnie nie zmuszaj, jak zatęsknię to sie spotkamy, bo mam ochote sam posiedzieć i masz to rozumieć"

usiluje mu bezskutecznie wytlumaczc ze chodzi o przekaz i obcesowosc

23

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

i tez to co pisalam w 1 poscie, duzo przeszlismy ostatnio, ja jestem po tym wrazliwa na wiele spraw, staram sie uwazac, ale zarazem latwo mnie zranic, potrzebuje naprawde duzo czulosci, a on po tym wszytskim za to ma bardziej ostry charakter/ taki typowo facet po przejsciach/ lekko wypalony/ moze zagubiony ze chce nbyc jak singiel w zwiakzu z duża dawka niezaleznosi ale jednak w zwiazku?

chyab te dwa swiaty nam ciezko dograc,
nie wiem jzu jak mam rozmaiwac bo czy delikatnie czy ostro, czy placze czy nie ciagle pojawiaja sie te same problemy

24

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze
ania.krakow napisał/a:

owszem boli mnie ton wypowiadania rożnych stwierdzeń, nie jestem tyranem zeby wszystkiego bronic, jak niektorzy sugerują wink

ale uwierzcie ton nie jest mily, raz powiedziane spokojnie, potem z irytacja, i sie zaczyna machina : badz delikatny - wyjaśnij mi a zrozumiem, sprobuj inaczej powiedzieć" a on reaguje nerwowo, mowi ze taki jest , ze nie bedzie delikatny. czasem poprostu chce sie cos w jakis sposób usłyszeć, zosatc uspokojonym, czule potraktowanym, a niestety ostatnio nie umiemy sie tak porozumieć. zawsze byl oaza spokoj, natomiast teraz potrafi być o "niby wkraczanie w jego niezależność, lub jakies uwagi" byc obrażony przez dzien, 2, 3, a potem oczywiscie potrzebuje czasu na powrot do normalności, wiec znow jets bez uczuciowy,i tak w kolko,

ogolnie napawrde dbrzez sie dogadujemy, ale w tej sferze ostatnio cos bardzo zawodzi... on jest zbyt nerwowy, a ja reaguje uczuciami, i moze tez majac na uwadze dobre wspomnienia o nim

owszemprzyznam przez kilka miesiecy takich sytuacji napewno jestem wrazliwa na to, moze nad wrazliwa, ale wierzcie ciezko jest nie plakac , nie probowac jakos tego lagodzic, walczyc, rozmawiać o tym, by bylo dobrze, a gdy spotykam sie z " tak teraz będzie, taki jestem, przezycia wypraly mnie z uczuc/ juz nigdy nie bede wrazliwy bo za duzo przeszedlem itd

Aniu, a próbowałaś może trochę przystopować w "emocjonalności"? Chodzi mi o to, żeby bardziej kontrolować siebie, swoje myśli, "wybierać to, jak się dziś poczuje". Z tego co piszesz, to chciałabyś ewidentnie, żeby ON się zmienił. Czasem samemu trzeba się zmienić, sposób myślenia, patrzenia, żeby partner coś zmienił w sobie.
Wyobraź sobie, że ja byłam przez jakiś rok, dwa lata w związku, w którym on ani razu nie wziął mnie za rękę w obecności innych ludzi:) Mówił właśnie tak, jak opisujesz swojego chłopaka. Że on nie chce, nie będzie się afiszował i żebym go nie zmuszała, więc....przestałam go zmuszać smile Zajęłam się sobą, porozwiązywałam swoje niedokończone sprawy. Znalazłam dobrą pracę i o dziwo, mój mężczyzna tez się jakoś sam naprostował smile Teraz, po 4 latach, nie może się ode mnie oderwać. Już nie ma fochów, oskarżania o zmuszanie.
Myślę, że im więcej będziesz go upominać i "zmuszać", zyskasz odwroty efekt od zamierzonego. Zwłaszcza, jesli jest po ciężkim związku. Człowiek od nowa uczy się zaufania, buduje więź i zwyczajnie potrzebuje czasu, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że nie będziesz go całe zycie upominać, ale że przyjmiesz go takim jaki jest. Z wszystkimi wadami.... To paradoks, ale ludzie patrzą zawsze na zalety opisując tutaj swoich partnerów. Ze było pięknie, że się starał, cud - miód. A jak wady zaczyły być odczuwalne (na które nikt wcześniej nie zwracał uwagi) to nagle jest lament, bo nie poznaje swojego chłopaka, bo jest gruboskórny, itd.

Jesli chcesz z nim być, najpierw poznaj go dobrze. Zaakceptuj i pokochaj jego wady, doceniaj i szanuj zalety, a później to już z górki:)
pozdrawiam i mocno trzymam za Was kciuki

25

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

mysle ze masz racje, stram sie ppowli malymi kroakmi barc cos na dystans, nie urazac sie mimo ze boli, ne chce tez przesadzac w druga strone i wszytskiego odpuszczac, ale doksonale wiem co masz na mysli, dobro poplaca,  faceci nie sa wcale tazcy zli, tzreba odpowiednio do nch podejsc,
poprstu ja naparwde staram sie byc dobra, mila, rozmawiac w naprawde konstuktywany sposob, i mimo ze cos boli to starm sie tlumczyc chozby pol godiny, jednak te rozmowy zawzse jakos za daleko zajda, moze rzeczywiscie mowic mniej, mniej reagowa... moze to pomoze, bo to dobry chlopak ( i nie mowie tego w kontekscie ze go kocham czy jestem zaslepiona) naparwde jest dobrym chlopakiem dla mnie, tylko ostatnio troche chce cos wywalczyc, pokazac, uprzec sie....

chyba tak sproobuje, czase odpuscic, a kiedy czuje ze cos boli, odejsc i zdystansowac sie, moze gdy ochloniemy lepiej podejdziemy do tego wszystkiego

26

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Wiem z własnego doświadczenia, że facet ma swój próg wytrzymałości w związku i po przekroczeniu może być bardzo źle. Sam przez to przeszedłem i musiałem się rozstać. Mężczyzna jest w stanie jakiś czas akceptować dominację innej osoby w pewnych sprawach i często przemilczeć to, że czegoś mu brakuje, coś z jego życia umyka, przez kobietę. Nie odbieraj tego źle, po prostu czasem możemy sobie wmawiać, że da się troszeczkę nagiąć coś, by czuła się lepiej, a potem po przekroczeniu pewnych granic okazuje się, że zatraciliśmy to, kim byliśmy, przed związkiem. Kłótnie i awantury wtedy, to norma. Oczywiście każdy jest inny, ale ja przeszedłem to dokładnie tak, jak twój facet. Trzy lata dałem radę, czwarty był krytyczny. Często kobieta nawet nie musi mówić, że czuje się źle, przez to, że coś robimy, by poczuła się lepiej, mimo wszystko to zmieniamy, a potem następuje kryzys.
Nie zostawiaj go samego, po prostu poluzuj smycz, mimo że nie wiesz, o jej istnieniu. Mniej mów o uczuciach i tym, czego Ci brakuje z dawnej formy związku. Na 100% Cię kocha, po prostu dotarło do niego, jak dużo poświęcił. Może brzmieć strasznie, ale mało kto jest gotowy zmienić wszystko to, co lubi tylko dlatego, że ktoś inny może mieć z tym problem.

Ja wpadałem w nerwy, nawet, jak widziałem na jej twarzy to że była niezadowolona, przybita. Jakby nieświadomie mną manipulowała, bo czułem się okropnie z tym, że mam jakieś prywatne życie. Wcześniej byłem w stanie zrezygnować z wielu rzeczy, jak to robiła, dla niej, ale po 3 latach poczułem, że nie jestem już sobą.

27

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

szczerze...? niemal dokładnie to mi mowi i powtarza wciąż... naprawde staram sie , odpuscialam, staram sie nie urażać, być milsza, i w chwilach gdy normalnie bym mówiła ze czegoś nie lubie, nie podoba mi sie i tęsknię za jego dawna wersja powstrzymuje sie. Jednak widzę ze jest juz na tyle nerwowy ze ciezko o cierpliowosc, spokoj...
nawet jak jets kilka dni dobrze, milo, niemal jak dawniej i zdarzy sie cos drobngo. co nawte sama daze do wyjaśnienia( bez obrażania i fochow) jkos na spokojnie z rozsądkiem, kompromisem, to widze jak od razu sie robi nerwowy, rozne rzeczy mu sie przypominają i mmo ze pzredstawiam spokojne argumenty i dążę do zaknczenia tematu zazwyczaj kończy sie " nie czuje sie akceptowany, mam dość sporów, ciagle cos do mnie masz, ne rozumiesz mnie i moich potrzeb" i dwa, 3 dni cichych dni, czesto tez powie mi cos przykrego wtedy, i mimo ze to mnie uraził, zachowuje względny spokój to i tak nie poczuwa sie ja dawniej do przeproszenia czy zrozumienia mojej postawy

jesli masz jakiś rady, z tej "męskiej strony" to bardzo proszę , naprawdę smile chodzi mi o to jka sprawic by byl spokojny, wrażliwszy, i tak sie każdą rzeczą nie stresował, normalne są spory i niedomówienia na rożnym gruncie, ale on wszystko cokolwiek by nie bylo zawsze wiaze bezpodstawnie do akceptacji jego osoby

28

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

....." nie czuje sie akceptowany, mam dość sporów, ciagle cos do mnie masz, ne rozumiesz mnie i moich potrzeb"


I ma racje, bo bo przeciez nie akceptujesz go takim jaki jest, tylko chcesz, zeby byl inny, zeby byl tym, ktory ma zaspokajac Twoje potrzeby!
Nie dziwie sie, ze chlopak zaczal sie bronic po pierwszym ochlonieciu, to zazwyczaj tak jest pi 2 -3 latach.

To co prawda nie meska rada, ale panowie powyzej wlasciwie juz to napisali.
Naucz sie respektowac granice, zacznij zauwazac wczesniej, zanim on bedzie musial powiedziec to dosadnie, ze Twoje oczekiwania juz te jego granice przekroczyly. Przestan zatruwac go godzinnymi tlumaczeniami, co robi zle i jak ma to robic lepiej!

I przede wszystkim zacznij troszyc sie o wlasne potrzeby sama! Jestes dorosla i to Twoje zadanie. Partner to nie tatus ani mamusia, on nie jest odpowiedzialny za Twoje szczescie. To Twoje zadanie.
Jak nauczysz sie byc szczesliwa bez niego, to bedziesz i z nim, nie muszac go ciagle pouczac, jak i co ma mowic czy robic.

29

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

tylko ze ja jestem skłonna być łaskawsza dla jego pasji, czasu, ale kiedy w związku druga strona mówi, nie mam czasu bo wole czytać książkę, czy chce posiedzieć sam, mimo ze dużo przeszliśmy i powinniśmy chcieć naprawiać to i cieszyć się wspólnym czasem to juz nie jets milo...
staram sie spokojnie rozmaiwac, pytam po 10 razy, no ale lepiej będzie jak spędzimy czas razem, to chyba wazne teraz...a on tylko ze nie akcpetuje jego pasji i czasu prywatnego, czuje sie zmęczony, i od razu ciche dni/kłótnia/wypominanie jak mu zle

ja nie zbaiegam o lot w kosmos tylko o czas razem , i zaznaczę nie jestem dziewczyna 24h/7 dni, chodzi mi o czas w ciagu dnia kiedy oboje nie mamy obowiazkow domowych i z praca, to czas wolny bedac para spędzony razem to chyab nie az tak wiele...

30

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Widzisz, my tu znamy wersje tylko jednej strony.
Nie wiemy nic na temat tego ile czasu spedzacie razem, jak go spedzacie. No praktycznie nic.
Ale z tego co piszesz, mozna nieco wyczytac.

Moze jemu wystarcza 1-2 godziny dziennie, a potem lubi sobie poczytac? Ja moge to zrozumiec, mnie tez wiecej nie potrzeba, za to lubie miec czas dla siebie, zwlaszcza po pracy czy obowiazkach domowych i nie potrzebuje wtedy czyjejs obecnoci. Jak przychodze po pracy do domu, to pierwsze co robie, zamykam sie w swoim pokoju i nie mam ochoty na rzucanie sie od razu w rodzinne kontakty. Potrzebuje najpierw pobyc sama.
To jest zupelnie normalne w moim rozumieniu.

Byc moze tez, ze ma on po prostu dosyc Twojego ciaglego zabiegania o jego zainteresowanie? O te wieczne dopytywanie sie po iles tam razy? Dlaczego nie wystarcza Ci, jak powie Ci raz, ze akurat chce byc sam? Ja bym eksplodowala najpozniej po 3 razie i ryknela, czy masz problem z uszami. Jesli on po 10 razie jest tylko lekko ziritowany takim natrectwem, to ma anielska cierpliwwosc. Ciesz sie, ze Ci tylko dosadniej odpowie, o co mu chodzi.
Trzymasz sie kurczowo swojego wyobrazenia o tym, jak on ma funkcjonowac, zeby Tobie bylo dobrze. Ale przyjmij po prostu do wiadomosci, ze on tak nigdy funcjonowal nie bedzie, bo to nie jego rola.
Albo zmienisz cos w swoich oczekiwaniach, albo nie jest to zwiazek, ktory ma przyszlosc.
On Ci nigdy nie zapewni tego, czego od niego oczekujesz, czyli mozliwie wiele kontaktu. Ty natomiast rownie malo akceptujesz i zaspokajasz jego potrzeby, ktorymi jest chec bycia ze soba samym wiecej niz z Toba i respektowanie tej potrzeby z Twojej strony.
Napisalas: " ja jestem skłonna być łaskawsza dla jego pasji, czasu...". No poczytaj sama, jak to brzmi !!! Co to ma wspolnego z akceptacja? Robisz z bycia razem obowiazek. To tylko kwestia czasu, az on na dobre zwinie zagle.

Wyglada mi to na to, ze prawdopodobnie do siebie nie pasujecie. Pierwsze zauroczenie minelo i teraz pokazuja sie prawdziwe potrzeby i charaktery. I jesli mialoby to miec przyszlosc, to musialoby sie bardzo wiele zmienic w kazdym z Was, ale przynajmniej z tego co piszesz, raczej mi na to nie wyglada, zeby bylo to do realizacji.
Z introwertyka z duza potrzeba przebywania samemu z soba nigdy nie zrobi sie extrowertyk potrzebujacy ciaglego kontaktu. I odwrotnie tez raczej nie.

31

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

rozmawiaj z nim, mów co cie boli, jesli nie dojdziecie do porozumienia i on nie bedzie sie staral, to nalezy odpuscic bo bedziesz sie meczyla tak jak juz powoli sie meczysz

32

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

to jets tak ze generalnie on sie stara, jest mily i naprawdę stara, brak mi jego wrazliwej części, tej dawnej,

poszukuje porad jak w nim to obudzic, na nowo ożywić, jak sprawić by byl delikatniejszy, bardziej wrażliwy na mnie, moje potrzeby i odczucia ( kiedyś to potrafil), jak go rozczulic, sprawic by znow wiecej o mnie myslal

33

Odp: zmienil się i sobie z tym nie radze

Wydaje mi się, że Marajka "niestety" ma rację. Macie zupełnie odmienne temperamenty. Powiem Ci z własnego doświadczenia, bo przechodziłam coś takiego jak Ty jakieś 2-3 miesiące temu, a teraz niestety jest już całkiem źle, właściwie się rozstajemy. On jest introwertykiem totalnym, odludkiem i bardzo powściągliwie okazuje uczucia, ja zaś zupełne przeciwieństwo. Przez pierwszy rok starał się dopasowac do moich potrzeb uczuciowych, pewnie tak jak Twój chłopak, dlatego masz wrażenie, że kiedyś był inny.
Ale tak się nie da na dłuższą metę, nie zmienisz kogoś o takim temperamencie w "czułego misia" i "wczuwającego się mężczyznę". Jesteście różni, dla Ciebie to jest trudniejsze do zaakceptowania, bo masz większe potrzeby w zakresie związku. Ciągłe rozmowy, wypytywanie, nawet spokojne będą doprowadzac do spięc i jego stresu na samą myśl o spotkniu. Wiem coś o tym... niestety powoli to do mnie dociera. Jeśli nie odpuścisz i nie dasz mu zupełnie wolnej ręki, to nie chcę źle wróżyc, ale będzie trudno utrzymac ten związek. Z drugiej strony z tego co piszesz, też nie czujesz się spełniona jeśli on nie daje Ci tej uwagi i czułości. Nie wątpię, że się kochacie, ale czasem jakoś tak dziwnie się dzieje, że kochają się ludzie, którzy zupełnie do siebie nie pasują i to chyba jest kwestia ogromnie dobrej woli, aby coś takiego się udało.
Życzę Ci powodzenia.
P.S. wiem że to niesamowicie trudne

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » zmienil się i sobie z tym nie radze

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026