Chcialabym zaczac funkcjonowac tzn najpierw myslec normalnie,( bo to napedza reszte ), ale nie moge. Moim nawykiem codziennym jest tworzenie bardzo czarnych scenariuszy o tym co teraz, o ludziach ktorych spotykam, ktorych lubie, z ktorymi przebywam,o wszystkich sytuacjach, co sie wydarzaja te w ktorych biore udzial, te obok mnie z ktorymi nie mam wiele wspolnego, uwazam ze sa moja wina, ze to przeze mnie sie dzieje. Kiedy podchodzi do mnie ktos z kwazna mina, mysle od razu nie lubi mnie. Ostatnio wiec moim celem jest nauczyc sie innego spojrzenia na swiat, od tej pozytywnej strony.
Ale ilekroc probuje tyle razy cos kub ktos bardzo glosno w mojej glowie nasmiewa sie ze mnie, krzyczy chcac przekazac jakby : po co ty to robisz, po co sie oszukujesz widzisz jakie to glupie, jaka ty glupia jestes, wstydze sie byc szczesliwa wewnatrz i na zewnatrz wiec przed soba sama, przed innymi wstydze sie byc nieszczesliwa No i jestem rozdarta troche miedzy jednym i drugim stanem. A to poczucie, mysl o tym burzy mi bardzo rownowage psychiczna Zaczynam znow sluchac tego zlego glosu popadac znow w depresje, lęki, nerwice, fochy do wszystkich , zlosci, do nieograniczonej wscieklosci, napady paniki przed zyciem kazdym dniem. Czuje ze to silniejsze ode mnie, ze ten glos z glowy jest silniejszy. Pojawiaja sie u mnie mysli bardzo wyrazne zeby zrobic komus bliskiemu krzywde, nie moge wiec zbyt dlugo trzymac nozy w rece, boje sie ich, bo te mysli karza mi to zrobic, dobrze ze moge sie w miare chamowac przed tym, o checi by umrzec, Poza tym to mam lek paniczny sztywnosc zatwardzenie takie na twarzy, bez wyrazu. Podobnie jak niepelnosprawni niektorzy czuja sie wiezniem we wasnym ciele, ja czuje sie wiezniem wlasnego umyslu. Nie czuje radosci , przyjemnosci . Potrzebuje pomocy, nie chce uciekac sie tylko do tabletek od psychiatry. Czy moge go zwalczyc jakos ?Czy ktos juz mial to i wyszedl z tego?
1 2014-12-15 02:35:29 Ostatnio edytowany przez ilona151991 (2014-12-15 02:39:34)
Podobne tematy
Moim zdaniem jesli glos jest rzeczywisty to jest to opetanie przez zlosliwego ducha, ew. silna pokusa. Po pierwsze glos zly nalezy zastapic dobrym, przeciwiestwo zlego jest w wierze, milosci takze modlitwa i zaleznie od Twojej wiary uczestnictwo w jakiejs grupie "wspracia". Po drugie odrzucenie tego przez wyobrazanie sobie rzeczy odwrotnych. Jesli chodzi o leczenie farmakologiczne w szpitalu to srodki chemiczne raz ze uzalezniaja, dwa odsuwaja problem (wyciszaja mozg i reakcje).
Odezwał się Maniek, kwalifikowany doktor medycyny...
Autorko, polecam wizytę u psychiatry, ponieważ to czego doświadczasz to mogą być początki omamów słuchowych, które często przybierają formę negatywnych głosów. Nie powinnaś z tym zwlekać, bo zwykle, nieleczone, mają tendencje do pogorszenia.
Odezwał się Maniek, kwalifikowany doktor medycyny...
Autorko, polecam wizytę u psychiatry, ponieważ to czego doświadczasz to mogą być początki omamów słuchowych, które często przybierają formę negatywnych głosów. Nie powinnaś z tym zwlekać, bo zwykle, nieleczone, mają tendencje do pogorszenia.
Rozumiem ze interpersonalne wycieczki sa u Ciebie na porzadku dziennym i to u kogos z takim stazem na forum. PO PROSTU WSTYD. I gdzie tu wspomniana tolerancja dla odmiennych pogladow? To chyba pustoslowie tylko bylo.
P.S. Ja rozumiem ze ateizm z ktorym sie tutaj obnosisz w zderzeniu z innym pojmowaniem rzeczy, powoduje zlosc w postaci impertynecji. W takim razie jaki to jest przyklad dla innych, ktorym proponujesz taka droge obnoszac sie z jawna niechecia do czegos. Poczucie Twojej wartosci wzrasta? Mam pogratulowac? Ale czego?
5 2014-12-15 19:10:06 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-12-15 19:33:26)
Maniek, osoba, która w widoczny sposób cierpi z przyczyn zaburzeń w psychice powinna się udać do specjalisty od takowej psychiki, a nie być wysyłana do ekwiwalenta znachora. Dopiero jak specjalista stwierdzi, że nic jej nie dolega, to wtedy można szukać innych przyczyn. Nawet współczesny egzorcysta Ci to samo powie. Jak Cię brzuch boli, to też do księdza lecisz czy do internisty?
PS. Maniek, ja absolutnie toleruję Twoje przekonania religijne, tylko, że Twoja rada jest po prostu niebezpieczna, bo osobie, która jest rozchwiana emocjonalnie i targana przerażającymi impulsami, sugerujesz ponadnaturalne źródła jej problemów. Sorry, nie jestem psychiatrą, a tylko terapeutą, ale mnie takie sugestie po prostu szokują.
Zamienic na dobre, w tym tylko jeszcze problem, ze wierze mocno w kazde slowo, w kazda slusznosc reakcji tego glosu, Trudno dopuscic mi wogole do swiadomosci ze moze byc inaczej niz on mowi. Mysli mi sie ze kazde jego slowo jest swiete ze nie myli sie napewno, a wszelkie przyjecie przeze mnie dobrej mysli jest poddaniem sie, zaakceptowanie wszystkiego takie jakie jest, czy mi sie podoba czy nie. Zwykle tymi i podobnymi gorszymi slowami udaje mu sie mnie przeciagnac do siebie.
Nie chce sie przed nim zaslaniac Bogiem itp, bo to tylko na chwile, a potem wroci, kiedy od Boga odejde na jakis czas, i co wtedy?
Musze sama poprostu nauczyc sie z nim walczyc, nie byc tak wierna jego slowom, nie wiem tylko jak >(. KIedy ulegne i pozwalam mu zawladnac soba, ogarnia mnie przerazajaca ciemnosc. TRudno to opisac, Jest silniejszy, ![]()
Musisz isc do psychiatry.
Jeżeli nie dasz rady sama z Tym walczyć to bez wizyty u Psychologa/Psychiatry sie nie obedzie. Wiem po sobie co to jest, ale u Ciebie jest to na wyższym poziomie. To jest po prostu zakodowane w naszej psychice, która nie dopuszcza innych myś lub zaraz patrzy "i tak nie wyjdzie itd". Wiem po sobie jak to walka z tym wyglada tylko ty masz ciut ciezej i mi sie zdaje, ze bez specjalsty sie nie obedzie.
No, ale zawsze mozna zajac sie sportem, cos robic by przestac o tym mysleć, bo myslenie nas dobija.
Musze sama poprostu nauczyc sie z nim walczyc, nie byc tak wierna jego slowom, nie wiem tylko jak >(. KIedy ulegne i pozwalam mu zawladnac soba, ogarnia mnie przerazajaca ciemnosc. TRudno to opisac, Jest silniejszy,
Z tym się nie da samemu walczyć, to się leczy- podobnie jak bolący brzuch czy chore serce. Polecam niezwłocznie skonsultować się z psychiatrą.
Chodze juz 4 lata , biore leki ale to sprawy nie rozwiazuje tylko ja ucisza, upycha glebiej w szafe, ale problem nadal tam jest. A mi zalezy bardziej na tym zeby wyjac go z szafy i wyrzucic . Sport, jakas zajmujaca praca jest pomocna, choc niebywale ciezko oderwac mysli od tych ciemnych wyobrazen , lękow . Myslenie pogarsza sprawe, bo wszystko dzieje sie w glowie i wychodzi na zewnatrz kiedy glowa za pelna, ze juz nie miesci tego wszystkiego. Nie umiem o tym mowic, oprocz pisac jak teraz anonimowo.. bo wstyd mi ze takie cos mnie dreczy, boje sie ze nikt nie uwierzy jak wspomne choc slowem.. . Mam to od bardzo dawna.., teraz chce sie uwonic.
Do psychologa moge pojsc dopiero za rok, bo musze najpierw oddac dlug za ostatnia wizyte a kolejka przede mna dluga . Nie oddalam do tej pory, bojac sie zostac z pustym portfelem, taka sytuacja mnie przeraza..
Wczoraj wieczor glos podrzucil mi wielka zlosc, wscieklosc, mowiac to bedzie dobre dla ciebie , uczyni cie wyzsza , lepsza..
Wiec od wczorajszego wieczoru moja glowe wypelnila zlosc, az mi sie zaczyna mocno zagrzewac. I nie prawda ze to dobre, bo czuje sie okropnie , a to tylko moja wina, chociaz glos mowi to wina ich wszystkich dookola.
Słuchaj - a powiedz mi jak byłaś traktowana w dzieciństwie,jakie słowa słyszałaś od rodzicöw,rodzeństwa,kolegów...
Chęć zrobienia krzywdy innym to tłumiona złość,agresja...
Nad tym moźna panować ,nauczyć się stawiać kontrę na zasadzie " jesteś głupia!!!"
"to nieprawda- jestem OK!!!
Psychoterapia i psychiatra, od zaraz.
W nagłych przypadkach można zgłosić się na dyżur do szpitala psychiatrycznego.
najepiej by bylo, chociaz na jakiegokolwiek dobrego psychoterapeute bardzo trudno jest trafic. A jak juz to czeka sie od wizyty do wizyty po 2 tygodnie nawet. I co ?
A jesli mysl podpowiada czuj zlosc bo wszystko wkolo przeciwko tobie to co ?
jesli podpowiada a wlasciwie wymusza by zrobic cos zlego, nawet sobie To co ? jak to odegnac. ? Czuje ze mam bardzo slaba wole i psychike by postawic sie zlemu we mnie, w moim umysle. Pomocy, a na oddzial nie chce isc bo co mi da pobyt tam ? Pewnie jeszcze bedzie trzeba za niego zaplacic ?
Moim nawykiem codziennym jest tworzenie bardzo czarnych scenariuszy o tym co teraz, o ludziach ktorych spotykam(...)
Ale ilekroc probuje tyle razy cos kub ktos bardzo glosno w mojej glowie nasmiewa sie ze mnie, krzyczy chcac przekazac jakby : po co ty to robisz, po co sie oszukujesz widzisz jakie to glupie, jaka ty glupia jeste
...
Nie czuje radosci , przyjemnosci . Potrzebuje pomocy, nie chce uciekac sie tylko do tabletek od psychiatry. Czy moge go zwalczyc jakos ?Czy ktos juz mial to i wyszedl z tego?
NAPRAWDĘ uważasz, iż ŻADNEGO wpływu na własne myśli NIE MASZ?
Najmniejszego?
W ogóle nie MASZ wpływu O CZYM myślisz i na czym skupiasz SWĄ własną uwagę?
...dobrego psychoterapeute bardzo trudno jest trafic. A jak juz to czeka sie od wizyty do wizyty po 2 tygodnie nawet. I co ?
A jesli mysl podpowiada czuj zlosc bo wszystko wkolo przeciwko tobie to co ?
jesli podpowiada a wlasciwie wymusza by zrobic cos zlego, nawet sobie To co ? jak to odegnac. ? Czuje ze mam bardzo slaba wole i psychike...
I co?
To co? I co?
I złość jako uczucie da radę skanalizować...
choćby w ten sposób, że możesz ją całą na mnie teraz wylać. Proszę bardzo...
Niektórzy się SKUPIAJĄ i modlą.
Niektórzy zatracają w zabawie, w alkoholu.
INNI znajdują pasje, którym się poświęcają, kierują swą UWAGĘ na bardziej potrzebujących, niosą pomoc.
BRAK "życia w życiu" każdemu może zaszkodzić... a Ty świata poza własnym wnętrzem nie dostrzegasz.
ZAPISZ się do jakiegokolwiek specjalisty... i przestań IM robić "wbrew" (przerywać terapie, "woleć" nie brać leków) albo... przestań oczekiwać ZMIAN.
Wizyty u psychiatry są bardzo ryzykowne, gdyż oni nie potrafią rozpoznawać chorób. Może się zdarzyć, że ma się bardzo poważny szok emocjonalny, najczęściej na skutek doznanej krzywdy, który objawia się w opisany sposób i nie wymaga to żadnego leczenia, a jedynie dłuższego przebywania z dobrymi ludźmi.
16 2015-01-09 18:58:27 Ostatnio edytowany przez robert247 (2015-01-09 19:28:34)
Ależ to najzwyklejsza nerwica lękowa. To się leczy...ale jest jeden warunek powodzenia...nie mozesz w głowie sobie ustawić takiego warunku że wyleczy cie psychiatra,psychoterapeuta lub leki psychotropowe,taki człowiek musi sam sie temu przeciwstawić...musisz po prostu zmierzyc sie z lękami i wtedy przestaniesz sie bać ...niezaleznie od psychiatry i leków. Jeśli zwarunkujesz to na uprczywe leczenie i wyleczenie uzaleznisz od tego nie wygrasz z tym cholerstwem.Pomoc z zewnątrz musisz w głowie traktować jak dodatek,tu trzeba byc hipersilnym charakterem.
Ja kiedys miałem podobnie......psychiatra mi uswiadomił ze za inicjacje choroby odpowiada ...lot samolotem
Tak,przy mojej jedynej fobii wsiadanie do samolotu to proszenie sie o kłopoty no i organizm zareagował....Xanax brałem...4 dni bo wbiłem sobie bejsbolem do łba ze jesli sam tego nie pokonam we własnej głowie to leki tylko odsuną to w czasie,więc czym szybciej zaczniesz sie sama terapeutować tym lepiej.Pomoc psychologa/psychiatry oczywiscie bezcenna.
Ja miałem cyrki z tymi lękami..ile ja musiałem sobie tłumaczyć że to tylko moja wyobraznia...doszło do tego ze podczas najwiekszego nasilenia choroby..rzuciłem palenie...to jest dopiero jazda bez trzymanki...zamiast szukać ulgi..specjalnie dałem sobie do wiwatu,potem jeszcze mocniej....Pytałem sie sam siebie przed lustrem - ,,Mało Ci ?,, Chcesz ku..a więcej pożywki ?,, No to dalej jazda....Pojechałem autem nad ulubione kiedyś jeziorko ..w pazdzierniku...i płynąłem na drugą stronę 3kilosy,pomyslałem sobie na srodku hmm. teraz mnie złapie skurcz i mnie przez rok nie znajdą...cholera A gdzie jest mój kompan LĘK..NO GDZIE TY JESTEŚ? tERAZ CIE POTZREBUJE..CHCE SPANIKOWAĆ tu i teraz !!!! - ale jego nie było,cisza i spokój...Po wyjsciu z wody już mi w głowie nikt nie pieprzył
,a ja czułem sie jakby mi ktoś sciągnął głaz z piersi.
Z tym podejsciem jakie masz to tragedia...nie masz na nic wpływu to jakbys nie istniała. Musisz przestać sie nad sobą użalać,tylko zacząć walczyć....niektóre osoby mają takie charaktery ze potrzebują kopa.
Wyobraż sobie siebie samą w żaglówce na środku oceaunu,nadciąga sztorm...a ty nie umiesz nawet złożyć masztu...boisz sie ..i co zrobisz? Walczysz czy kładziesz sie i płaczesz? Tu jest pies pogrzebany, ty masz zawsze wyjscie ,ucieczkę do pana psychologa...może w życiu w dupe nie dostałaś może jesteś słaba bo nic ci nie dało kopa w dupę. Idz gdzieś ,zaryzykuj,zrób cokolwiek ....żeby wbić sie level wyżej.
Zapomnij o tym ,,poduszkowym,, i bezpiecznym podejsciu do życia,tych sportach - to jest ok dla osób z charakterem i własnym ja. Dla ciebie tylko terapia głebokiej wody.A własciwie to nie terapia tylko życie bez ubezpieczenia na każdym kroku.
Ja zawsze mówie że psycholog jest dla ludzi silnych ale zagubionych,natomiast dla słabych ludzi tylko przepaść(sami muszą upaść i wstać) .Wiesz silnego można złamać,a słabego sie już złamać nie da bo on sam sie złamał...ty jesteś teraz na dnie tych swoich lęków...pomyśl że niżej już nie spadniesz....tylko możesz wyżej. Od ciebie to zależy.
pozdrawiam
polecam wizytę u psychologa i potem ewentualnie u psychiatry, i to jak najszybciej. nie wierz ludziom, którzy mówią że samo przejdzie.
Chcialabym pojsc do psychologa ale nie mam takiej mozliwosci narazie , musze radzic sobie sama.
A ilekroc sie zasmieje uciesze z czegos, poczuje sie fajnie ktos w glowie karci mnie za to a ja momentalnie zmieniam zachowanie na negatywne tak jak wybiera i preferuje ktos w mojej glowie. Od tego momentu boje sie wszystkiego, odsuwam od bliskich , zwierzat i ludzi, nic nie jest dla mnie przyjemnoscia, umykam uciekam wciaz i walcze z sama soba wewnatrz, ta dobra i zla. Kiedy tylko ktos krzyknie na mnie wzbiera sie lek we mnie i zamykam w sobie jeszcze bardziej . TRudno bardzo odroznic co w mojej glowie jest sluszne a co nie. Przewaznie wybieram myslenie negatywne jako sluszne i cierpie na tym bo wtedy pojawiaja sie problemy, boje sie unikam wszytkich uciekam odsuwam jeszcze wiecej jz bez konkretnego powodu poprostu bo tak podpowiada mi glowa, .
Mam cos cennego, kogos a jednak im dluzej jestem z ta osoba im wiecej osob wie o nas, tym mniej zalezy mi na niej. Tak poprostu, gasnie we mnie wszelkie uczucie do tej osoby. Przestaje mi zalezec, w sercu pojawia sie bolesny chlod, bo niedawno to byla najwazniejsza najcenniejsza dla mnie osoba, wiec co sie stalo teraz ? Na skutek lękow, czarnych mysli i patrzenia na zycie tak po prostu przestaje zalezec mi na bliskich ? Nie chce by tak bylo. Milosc jest piekna, chlod w sercu boli a ja nie potrafie przez glupiego wewnetrznego doradce pojsc w jej strone. Nie potrafie wybaczyc nikomu kto jakkolwiek mnie kiedys zranil.. Boje sie tempa jakie zycie narzuca obowiazkowo a ja nie chce dostosowac sie. Wszystko co jest dobre uwazam za glupie, podswiadomie od bardzo dawna mam takie podejscie, glupie ze w to wierze ze nie potrafie wierzyc w odwrotnosc i tym zyc. Przez to trace powoli wszystko co zdobylam do tej pory, b
Temat: nienawidze siebie i swojego ciala
witam wszystkie dziewczyny, jesli same ze soba czujecie sie dobrze to bardzo wam zazdroszcze. ja siebie nienawidze nie akceptuje z nieznanego mi powodu. Czuje sie sobie sama wrogiem, jestem wycofana z otoczenia czuje sie wyobcowana inna, jakby uposledzona, bo zyje bedac jakby podzielona na pol, uciekam od wlasnych uczuc i mysli, wstydze sie ich nie pozwalam sobie na nie. Czy to jest normalne ? Czuje sie jakby zamknieta w ciasnej klatce. licze na choc kilka malych porad, wskazowek jak moge to u sie zwalczyc, jak do tej pory nie pomaga nic, kapiel fryzura czy makijaz ubior nowy na nic, nadal widze i slysze czuje wstretne dziwactwo, stwor nie z tej ziemi. nie umiem sie cieszyc , smiac, plakac.
Być może w dzieciństwie byłaś często krytykowana i te uwagi tak głeboko zapadły, że uważasz je za swoją opinię o sobie.
Pisałaś o swoim mieszkaniu, może na początek postaraj się, żebyś się w nim dobrze czuła, żeby było miłe, przytulne, z jakimiś pozytywnymi elementami. Poszukaj jakiegoś ładnego obrazka, albo fototapetę, a może jakąś pozytywną myśl, którą umieścisz napisaną w widocznym miejscu. Po prostu zacznij zmieniać swój świat.