Witam Was ![]()
Pisalam juz na tym forum nie dawno na ten sam temat, ale czuje ze musze jeszcze raz wyrzucic to z siebie chyba... ![]()
Otoz mam problem, chodzi tu o faceta, ktorego nie ogarniam..
Mam takie pytanie i chcialabym abyscie chociaz troszke mi doradzili i ocenili sytuacje bo ja juz sie strasznie w tym pogubilam...
Jak myslicie - tak ogolnie - jezeli facet chce powrotu (tzn wszystko na to wskazuje) po dosc dlugim czasie - czy jest taka mozliwosc, ze np wszystko sobie przemyslal itd.
Powodem "rozstania" byla jego ex o ktorej nie zapomnial wtedy jeszcze do konca.
Kurcze, juz wszystko sobie poukladalam, zerwalam z nim kontakt i bylo wszystko ok, az tu nagle slysze od kolezanki ze "chce zaczac ze mna wszystko od nowa" mi tez dal do zrozumienia to, wysylajac sms w ktorym napisal, ze chce porozmawiac...
Mam teraz straszny mentlik w glowie i nie wiem co o tym wszystkim myslec..
Wiem, ze raczej "zabawic" sie nie chce bo troche wiem o nim i takich rzeczy raczej by nie zrobil, ale boje sie ze znowu po jakims czasie cos nie wyjdzie i znowu bede cierpiec - jak na razie to nie mam do niego zaufania - a to jest chyba najwazniejsze w relacjach -mozna na nowo komus zaufac?
Podobne tematy
Pod żadnym pozorem nie wracaj.
Była kopnęła go w dupę kolejny raz i będziesz plasterkiem.
Podły, wyrachowany typ.
A na każdy tekst o tym, że "przemyślał sprawę, zrozumiał..bleble" przypomnij sobie 10 takich sytuacji, kiedy Tobie zależało, a on żył tylko byłą i rozpamiętywał ich związek.
Mówię Ci z autopsji, gdybyś była kiedykolwiek na 1szym miejscu, nigdy nie wróciłby do byłej.
Zawsze już będziesz u niego ta drugą, wybraną tylko dlatego, że tamta go odrzuciła.
Odpowiada Ci taka rola?
Zacznij od tego, czy poza tym jego myśleniem o ex, ten związek Twój z nim był "okej", jeżeli tak to ja bym poszedł się spotkać, wysłuchał co ma do powiedzenia, jezeli mocno Cię skrzywdził i związek był do dupy, to olej go po całości.
Możesz sprawdzić czego chce, czy się zmienił, itd. Co Ci szkodzi z drugiej strony? Pytanie czego chce teraz? Tamta go odrzuciła znowu, to chce wrócić? A że na chwilę obecną nie ma nic innego na horyzoncie, to się do starych miłości wraca? Podszedłbym do tej jego chęci powrotu dość sceptycznie, na pewno nie śpieszyłbym się z czymkolwiek, nawet jeżeli będziesz chciała wrócić. Tak ja bym do tego podszedł. Na pewno nie pokazywał emocji, a wręcz przeciwnie udawał zimnego, może bardziej dupa zaboli i jak uzna, że skoro taka zimna jestes i trzeba o Ciebie walczyć, to się wycofa znowu, a jeżeli mu będzie zależało, to cholernie bedzie się starał.
Wiem ze masz racje, ale po prostu trudno jest mi to wszystko sobie poukladac bo sie zagubilam..
Jezeli chodzi o byla to nie wrocil wtedy do niej tylko nie zapomnial o niej do konca i nie chcial ze mna kontynuowac dalszych spotkan, ale to bylo na poczatku i po okolo dwoch miesiacach od poznania naszego.. mowil wtedy ze potrzebuje czasu na to wszystko..
5 2014-04-27 17:44:18 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-27 17:46:27)
Skoro raz już Cię rzucił z powodu innej kobiety, zrobi to następny i kolejny.
Tu nie chodzi o to, że on sobie coś przemyślał, bo może i przemyślał, ale TYLKO i WYŁĄCZNIE na zasadzie "żebym wiedział, że tak się to skończy z eks..".
A o miłości świadczy decyzja stojąc PRZED taką ofertą: gdyby kochał, wybrałby Ciebie. A tak..no co zrobić? Tam nie wyszło, to trzeba się zadowolić tym co jest.
Do końca życia będziesz się zastanawiała, co by było, gdyby ona go nie kopnęła w tyłek i gdzie wędruje myślami.
Jak sama mówisz, poukładałaś sobie wiele przez ten czas, nie pozwól mu zniszczyć to wszystko po to, by za parę miesięcy przechodzić to samo, bo "oops..wydawało mi się, że tym razem się uda..no ale sama widzisz, nie wyszło". Do kogo będziesz miała wtedy pretensje?
Ok, doczytałam co dopisałaś.
Ja bym pomimo wszystko czuła się mega niekomfortowo, nieważne że nie wrócił do niej, wiesz dlaczego? Bo nie miał takiej możliwości. Ale myślami i sercem jest z nią - to na jedno wychodzi.
Dbaj o siebie i nie wierz w to, że związek z kolesiem, dla którym jesteś "zaraz po ex" to wszystko na co Cię w życiu stać.
Zacznij od tego, czy poza tym jego myśleniem o ex, ten związek Twój z nim był "okej", jeżeli tak to ja bym poszedł się spotkać, wysłuchał co ma do powiedzenia, jezeli mocno Cię skrzywdził i związek był do dupy, to olej go po całości.
Możesz sprawdzić czego chce, czy się zmienił, itd. Co Ci szkodzi z drugiej strony? Pytanie czego chce teraz? Tamta go odrzuciła znowu, to chce wrócić? A że na chwilę obecną nie ma nic innego na horyzoncie, to się do starych miłości wraca? Podszedłbym do tej jego chęci powrotu dość sceptycznie, na pewno nie śpieszyłbym się z czymkolwiek, nawet jeżeli będziesz chciała wrócić. Tak ja bym do tego podszedł. Na pewno nie pokazywał emocji, a wręcz przeciwnie udawał zimnego, może bardziej dupa zaboli i jak uzna, że skoro taka zimna jestes i trzeba o Ciebie walczyć, to się wycofa znowu, a jeżeli mu będzie zależało, to cholernie bedzie się starał.
On wiedzial ze juz nia nie bedzie bo ona ma kogos innego ale powiedzial ze chce byc szczery ze mna i nie chce byc ze mna a myslec o nie dlatego potrzebowal czasu..
Wiem wlasnie, ze spotkac sie moge z nim, ale juz kompletnie nie wiem jak z nim rozmawiac, na co mam w ogole zwracac uwage tak zeby nie popelnic bledow... ten nasz zwiazek to nie byl zwiazek tylko spotkania i to przez krotki okres czasu i wtedy pod koniec powiedzial o tej bylej..
Przynajmniej gość z jajami, mógł wymyślić jakąś bajeczkę, że "nie jest gotowy na związek" itp., ale powiedział prawdę. Ok, za to plus.
Ile czasu minęło jak się odezwał?
8 2014-04-27 17:48:53 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-04-27 17:49:32)
No ja jestem zdania, że można spróbować, znasz go już trochę. Głupio zrobił, że wchodził w związek mając dalej swoją ex w głowie, chociaż podobnie chciałem zrobić z inną dziewczyną, teraz się cieszę, że nie skrzywdziłem żadnej tak jak ten gościu Ciebie. Mogę tutaj tylko podać Ci przykład tego jak po pierwszym rozstaniu z moją ex, poznałem inną dziewczynę, dużo się działo między nami, bardzo fajnie było, coś nowego, coś innego. No niestety moja ex, zaczęła się starać, bardzo, ale to bardzo, mieszało mi to w głowie i.. uciekłem do mojej ex. Po kolejnym rozstaniu żal w dupe mnie ściska w jakimś tam stopniu, że jednak tamtej nie wybrałem, teraz jest za późno, bo ona ma chłopaka innego, ale dalej ciepło do mnie podchodzi, nie ma żalu, za co jej dziękuję. Dlatego MOIM zdaniem, jeżeli tak sytuacja wygląda pójść zobaczyć można, ale baaaaardzo zimno i sceptycznie bym do tego podchodził, jeżeli Ci się tylko uda, bo może być ciężko, jak uczucia wrócą, znowu sie przejedziesz i znowu cierpienie. Dlatego zastanów się, czy gość jest warty świeczki.
Dokładnie, ile czasu trwała przerwa od rozstania do teraz?
Skoro raz już Cię rzucił z powodu innej kobiety, zrobi to następny i kolejny.
Tu nie chodzi o to, że on sobie coś przemyślał, bo może i przemyślał, ale TYLKO i WYŁĄCZNIE na zasadzie "żebym wiedział, że tak się to skończy z eks..".
A o miłości świadczy decyzja stojąc PRZED taką ofertą: gdyby kochał, wybrałby Ciebie. A tak..no co zrobić? Tam nie wyszło, to trzeba się zadowolić tym co jest.Do końca życia będziesz się zastanawiała, co by było, gdyby ona go nie kopnęła w tyłek i gdzie wędruje myślami.
Jak sama mówisz, poukładałaś sobie wiele przez ten czas, nie pozwól mu zniszczyć to wszystko po to, by za parę miesięcy przechodzić to samo, bo "oops..wydawało mi się, że tym razem się uda..no ale sama widzisz, nie wyszło". Do kogo będziesz miała wtedy pretensje?Ok, doczytałam co dopisałaś.
Ja bym pomimo wszystko czuła się mega niekomfortowo, nieważne że nie wrócił do niej, wiesz dlaczego? Bo nie miał takiej możliwości. Ale myślami i sercem jest z nią - to na jedno wychodzi.
Dbaj o siebie i nie wierz w to, że związek z kolesiem, dla którym jesteś "zaraz po ex" to wszystko na co Cię w życiu stać.
ale ty glupiutka jestes
powiedzial jej ze porzebuje czasu nie robil jej zbędnych nadzieji byl szczery , myslisz ze my faceci nie przerywami rozstań i bylych zwiazków z kobietami?
nie chcial zeby mówić ze nie mysli o bylej bedac z autorka
To się i tak i tak nie uda teraz z prostego powodu: jej nadal na nim zależy. Gdyby myślała już o nim inaczej, jak o kimś neutralnym, wtedy można przemyśleć spotkanie, ale ona nadal coś czuje do niego, do tego dochodzi poczucie odrzucenia - mieszanka combo.
Ja bym na Twoim miejscu trzymała faceta tyle czasu ile będzie trzeba, zanim uczucia do niego wyblakną, wtedy rozmowa. Wytrzyma? ok.
Odpuści - tez wszystko jasne.
Nic wbrew sobie, pamiętaj. On dał obie duuużo czasu, Ty nie bądź gorsza.
Skoro raz już Cię rzucił z powodu innej kobiety, zrobi to następny i kolejny.
Tu nie chodzi o to, że on sobie coś przemyślał, bo może i przemyślał, ale TYLKO i WYŁĄCZNIE na zasadzie "żebym wiedział, że tak się to skończy z eks..".
A o miłości świadczy decyzja stojąc PRZED taką ofertą: gdyby kochał, wybrałby Ciebie. A tak..no co zrobić? Tam nie wyszło, to trzeba się zadowolić tym co jest.Do końca życia będziesz się zastanawiała, co by było, gdyby ona go nie kopnęła w tyłek i gdzie wędruje myślami.
Jak sama mówisz, poukładałaś sobie wiele przez ten czas, nie pozwól mu zniszczyć to wszystko po to, by za parę miesięcy przechodzić to samo, bo "oops..wydawało mi się, że tym razem się uda..no ale sama widzisz, nie wyszło". Do kogo będziesz miała wtedy pretensje?Ok, doczytałam co dopisałaś.
Ja bym pomimo wszystko czuła się mega niekomfortowo, nieważne że nie wrócił do niej, wiesz dlaczego? Bo nie miał takiej możliwości. Ale myślami i sercem jest z nią - to na jedno wychodzi.
Dbaj o siebie i nie wierz w to, że związek z kolesiem, dla którym jesteś "zaraz po ex" to wszystko na co Cię w życiu stać.
Napisalas to idealnie
wiem tak bede sie czula.. ale co zrobic milosc jest slepa
mecze sie z tym strasznie i mam taie glupie myslenie ze jak nie sprobuje to bede zalowac, a swiadomosc o bylej wiem ze zostalaby na zawsze...
Odezwal sie ponad tydzien temu, tzn to wszystko tak jakby "idzie" przez moja kolezanke bo ja nie odzywalam sie do niego dlugo - mialam jakis dystans i nie pokazywalam co do niego czujee, on teraz wyjecha do Anglii na miesiac i jak wroci to wtedy chce porozmawiac..
Pytałam ile czasu minęło odkąd przestaliście się spotykać aż do jego odezwania się? ![]()
No ja jestem zdania, że można spróbować, znasz go już trochę. Głupio zrobił, że wchodził w związek mając dalej swoją ex w głowie, chociaż podobnie chciałem zrobić z inną dziewczyną, teraz się cieszę, że nie skrzywdziłem żadnej tak jak ten gościu Ciebie. Mogę tutaj tylko podać Ci przykład tego jak po pierwszym rozstaniu z moją ex, poznałem inną dziewczynę, dużo się działo między nami, bardzo fajnie było, coś nowego, coś innego. No niestety moja ex, zaczęła się starać, bardzo, ale to bardzo, mieszało mi to w głowie i.. uciekłem do mojej ex. Po kolejnym rozstaniu żal w dupe mnie ściska w jakimś tam stopniu, że jednak tamtej nie wybrałem, teraz jest za późno, bo ona ma chłopaka innego, ale dalej ciepło do mnie podchodzi, nie ma żalu, za co jej dziękuję. Dlatego MOIM zdaniem, jeżeli tak sytuacja wygląda pójść zobaczyć można, ale baaaaardzo zimno i sceptycznie bym do tego podchodził, jeżeli Ci się tylko uda, bo może być ciężko, jak uczucia wrócą, znowu sie przejedziesz i znowu cierpienie. Dlatego zastanów się, czy gość jest warty świeczki.
Dokładnie, ile czasu trwała przerwa od rozstania do teraz?
Mam wlasnie zal o to do niego ze wszedl w relacje ze mna, a nie zapomnial o niej..
wiem, ze
bede miec do niego dystans na poczatku i potraktuje go troche na "zimno"
Od rozstania do teraz - rok i trzy miesiace
Pytałam ile czasu minęło odkąd przestaliście się spotykać aż do jego odezwania się?
rok i trzy miesiace dokladnie ![]()
To się i tak i tak nie uda teraz z prostego powodu: jej nadal na nim zależy. Gdyby myślała już o nim inaczej, jak o kimś neutralnym, wtedy można przemyśleć spotkanie, ale ona nadal coś czuje do niego, do tego dochodzi poczucie odrzucenia - mieszanka combo.
Ja bym na Twoim miejscu trzymała faceta tyle czasu ile będzie trzeba, zanim uczucia do niego wyblakną, wtedy rozmowa. Wytrzyma? ok.
Odpuści - tez wszystko jasne.
Nic wbrew sobie, pamiętaj. On dał obie duuużo czasu, Ty nie bądź gorsza.
to ja juz bym odpucil na starcie mowie jako facet
jakie odrzucenie kobieto ? oni nie byli nawet razem z tego co czytam tylko sie spotykali !!!! on jej powiedzial ze nie wyleczyl się z bylej
Zyczliwy napisał/a:No ja jestem zdania, że można spróbować, znasz go już trochę. Głupio zrobił, że wchodził w związek mając dalej swoją ex w głowie, chociaż podobnie chciałem zrobić z inną dziewczyną, teraz się cieszę, że nie skrzywdziłem żadnej tak jak ten gościu Ciebie. Mogę tutaj tylko podać Ci przykład tego jak po pierwszym rozstaniu z moją ex, poznałem inną dziewczynę, dużo się działo między nami, bardzo fajnie było, coś nowego, coś innego. No niestety moja ex, zaczęła się starać, bardzo, ale to bardzo, mieszało mi to w głowie i.. uciekłem do mojej ex. Po kolejnym rozstaniu żal w dupe mnie ściska w jakimś tam stopniu, że jednak tamtej nie wybrałem, teraz jest za późno, bo ona ma chłopaka innego, ale dalej ciepło do mnie podchodzi, nie ma żalu, za co jej dziękuję. Dlatego MOIM zdaniem, jeżeli tak sytuacja wygląda pójść zobaczyć można, ale baaaaardzo zimno i sceptycznie bym do tego podchodził, jeżeli Ci się tylko uda, bo może być ciężko, jak uczucia wrócą, znowu sie przejedziesz i znowu cierpienie. Dlatego zastanów się, czy gość jest warty świeczki.
Dokładnie, ile czasu trwała przerwa od rozstania do teraz?
Mam wlasnie zal o to do niego ze wszedl w relacje ze mna, a nie zapomnial o niej..
wiem, ze
bede miec do niego dystans na poczatku i potraktuje go troche na "zimno"
Od rozstania do teraz - rok i trzy miesiace
po co jakies dystansy , albo chcesz zeby cos z tego bylo albo wogole nie odnawiaj znajomosci tyle w temacie , robisz dystans mówisz "odwal się"
Aaa.. to faktycznie DUŻO czasu ![]()
Myślałam, że ledwie kilka miesięcy.
Wiesz.. Powiem tak, rok i kawałek to wystarczająco dużo czasu by móc się z kogoś 'wyleczyć', przynajmniej zaakceptować fakt, że nie jest się z daną osobą. Ja obawiałabym się czegoś innego.
Że prawdziwym powodem, oprócz myślenia o ex, był tez brak wystarczającej chemii ![]()
Bo widzisz..jak jest jakaś chemia, to pomimo tego, że nie myśli się o związku z daną osoba arcy poważnie, to nie chce się rezygnować ze wspólnego spędzania czasu zupełnie i nie odcina się. Chyba, że Ty bardzo naciskałaś na związek i bycie razem, ale tak nie wynika z Twojego posta.
ty, "fajny"-inaczej.. Weź się za naukę poprawnej pisowni, zanim zaczniesz się bawić w dawanie rad.. "dystansy" ![]()
Kończ waść, wstydu oszczędź.
19 2014-04-27 18:06:10 Ostatnio edytowany przez Zyczliwy (2014-04-27 18:08:31)
Robiąc dystans, mówisz "staraj się" wtedy jeżeli komuś zależy, zaczyna się bardziej angażować, bardziej się starać, więcej pracy w to wkłada, a jak już dostaje to czego chce ma świadomość "kurde.. dużo mnie to kosztowało, na pewno więcej tego nie zrobię więcej, kocham moją niunie ponad życie". Tak to działa, tak robiłem z moją ex, w życiu nie przypuszczałem, żeby jej tak potrafiłoby zależeć. A ja w tym czasie przecież z inną się umawiałem, ba nawet nie zjeżdzałem do miasta rodzinnego, bo po co, skoro nowa kobietka na miejscu była? A moja ex tak kombinowała, te smsy po nocy. W końcu napisałem jej "dobranoć :*" no i uradowana strasznie była, dzięki temu miałem trzy miesiące po powrocie cudowne, ona do mnie jeździła, skakała, wydzwaniała, pisała smsy jak oszalała.
Elle88 napisał/a:Pytałam ile czasu minęło odkąd przestaliście się spotykać aż do jego odezwania się?
rok i trzy miesiace dokladnie
O cholera, to niezły okres czasu minął.
Elle88 a co powiesz na chwilę słabości w nowym związku? Złapało go, dorwał duch przeszłości, zaczęło go męczyć od jakiegoś czasu, nie chciał jej krzywdzić, dlatego się wycofał?
nie naciskalam na zwiazek, nigdy pierwsza nie rob ie krokow dalszych..
Jezeli chodzi o ta chemie to nie tak do konca bo przeciez gdyby czul do mnie tylko chemie to wychodzi na to ze wykorzystywalby mnie..
Tylko widzisz, Życzliwy, tu nie o "staranie" się chodzi. Dystans nie ma być środkiem do 'testowania' partnera.
Tu chodzi o to, że autorka się zwyczajnie boi, bo już raz ja odrzucił - nie z byle jakiego powodu.
Są faceci, którzy lubią się starać - tak jak Twoje ex Życzliwy- dopóki nie dogonią króliczka, wtedy cały czar pogoni pryska..
Tu nie o ten typ starania chodzi, ona niczego nie chce mu udowodnić.
Minęło bardzo dużo czasu, może facet coś przemyślał..ale ważniejsze czego chce autorka.
Ty chyba cały ten czas czekałaś na niego? Spotykałaś się z kimś?
Elle88 a co powiesz na chwilę słabości w nowym związku? Złapało go, dorwał duch przeszłości, zaczęło go męczyć od jakiegoś czasu, nie chciał jej krzywdzić, dlatego się wycofał?
Jak mówię -uważam, że był fair, bo powiedział DOKŁADNIE w czym rzecz, nie zasłaniał się jakimiś wymówkami z dupy, żeby tylko zostawić sobie furtkę.
Twierdzę tylko, że takie słowa -jeśli druga strona już się trochę zaangażowała - bardzo bolą i naprawde trudno potem wykrzesać z siebie ten sam entuzjazm i zaufanie, co wcześniej.
A bez zaufania nie ma związku, są podchody i wieczna niepewność.
Minęło bardzo dużo czasu, może facet coś przemyślał..ale ważniejsze czego chce autorka.
Ty chyba cały ten czas czekałaś na niego? Spotykałaś się z kimś?
Na poczatku bylo mi ciezko i nie myslalam o spotkanich z kims inym, ale oczywiscie pozniej spotykalam sie z jednym facetem bo uznalam ze z tamtym nic mnie nigdy laczyc nie bedzie i uznalam cala to znajomosc za zakonczona skoro taka wszystko sie potoczylo, na prawde juz wszystko sobie poukladalam i nie mialam ZADNEJ nadzieii na cokolwiek i pogodzilam sie z tym, az tu nagle sie odezwal...
Elle88 napisał/a:Minęło bardzo dużo czasu, może facet coś przemyślał..ale ważniejsze czego chce autorka.
Ty chyba cały ten czas czekałaś na niego? Spotykałaś się z kimś?Na poczatku bylo mi ciezko i nie myslalam o spotkanich z kims inym, ale oczywiscie pozniej spotykalam sie z jednym facetem bo uznalam ze z tamtym nic mnie nigdy laczyc nie bedzie i uznalam cala to znajomosc za zakonczona skoro taka wszystko sie potoczylo, na prawde juz wszystko sobie poukladalam i nie mialam ZADNEJ nadzieii na cokolwiek i pogodzilam sie z tym, az tu nagle sie odezwal...
Bo to zawsze tak jest ![]()
Jakbys sie pogodziła z tym, to bys nie była zaskoczona tym. W głębi duszy czekałaś aż sie odezwie. Inaczej bys zlała i nie miała rozterek.
Jakbys sie pogodziła z tym, to bys nie była zaskoczona tym. W głębi duszy czekałaś aż sie odezwie. Inaczej bys zlała i nie miała rozterek.
Niekoniecznie.
Ty nie byłbyś zaskoczony, gdyby ktoś z kim kiedyś coś Cię łączyło, ale nie wyszło - stanęło z różnych przyczyn w pół drogi - odezwał się po takim czasie?
Tu jest inna sytuacja.
Ona nie wiedziała na czym stoi, spytała na forum, zauważyła że coś typ kręci. Decyzje podjęła uczuciowo - jak każda kobieta.
Jaką podjęła? Zeby dac mu szanse. Forum otworzyło jej oczy logicznie. Jest to sprzeczne z jej uczuciami, więc powiedziała stop. Trzeba hamowac uczucia.
I on się jednak odzywa. Może ludzie na forum nie mieli racji, może mu zalezy?
I znowu rozchwianie.
Nie ma co porównywać czy byłbym zaskoczony. Każdy by był jeśli mowi jedno, zmienia zdanie i znowu wraca do pierwszego.
A to ja nie wiedziałam że autorka zakładała wcześniej jakiś wątek, z którego by wynikało, że on coś kręci.
Co do rozchwiania uczuciowego - to jasne, że to widać gołym okiem u niej, ona zresztą nie kryje tego.
Ale dziwne jest, że po TAKIM szmacie czasu ona reaguje na ten kontakt z takimi emocjami, jakby to się stało wczoraj.
Powinno być bliżej 'lekkiej wy.bki" z tendencją do ciepłych wspomnień ewentualnie.
29 2014-04-27 18:38:38 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-27 18:38:47)
Bo jak kobieta uczuciowo chce, a logicznie nie chce, to i tak zazwyczaj uczucia nad nią zapanują. Nie wiesz tego?
Mało jest takich sytuacji, że kobieta "ulega słabościom" ?
My pewnie ulegamy bardziej pożądaniu, ale same uczucie, czy wyidealizowane (w wiekszosci niestety tak jest) czy nie to juz jest dla kobiety przeszkoda.
30 2014-04-27 18:40:47 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-27 18:41:24)
Wy macie tak samo ![]()
Inaczej nie byłoby problemu z zaangażowaniem się faceta w nowy związek, nie sądzisz?
31 2014-04-27 18:47:45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-27 18:49:48)
Nie mamy tak samo. Raczej mowisz tutaj o facetach niedojrzałych, czy mało... męskich. U kobiet nie da sie skreślić uczuciowości jakakolwiek by nie byla. Nie wiem dokładnie do czego zmierzasz z problemem angażowania w nowy związek. Kiedy, gdzie, czemu? Nie wiem czemu, ale chyba Życzliwego do tablicy wywołałaś.
Zastanawiam się czy zgadzasz sie z tym artykułem
http://adonai.pl/milosc/?id=106
" Mężczyzna delikatnie nakieruje związek na właściwe tory, jeśli coś jest nie tak. Kobieta ma inną, złożoną psychikę i czasami może się pogubić. Natomiast mężczyznę natura wyposażyła tak, że potrafi nie kierując się emocjami podjąć właściwą, przemyślaną decyzję. To on powinien kobiecie, kierującej się sercem wskazać czasem właściwy kierunek i konsekwencje działania pod wpływem emocji. "
32 2014-04-27 18:52:51 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-27 18:55:51)
Ok, znalazłam poprzedni temat autorki, nawet się w nim wypowiadałam ![]()
Facet bawił się nią od samego początku i ma niezły tupet by po takim czasie znów chcieć ją wykorzystywać, bez cienia skrupułów.
Autorko, walnij baranka w ścianę i zapomnij o patafianie.
Zerowa szansa, że on coś "zrozumiał", co najwyżej pamięta to, jak łatwo było Cie owinąć wokół palca.
Pokaż mu, że coś się w tym względzie zmieniło.
thepass: Zgadzam się w większości z tym i innymi artami z tej fajnej stronki ![]()
Niestety czasy są takie, że sporo jest ciót zamiast facetów, którzy gubią się w emocjach bardziej niż my - pokolenie Młodych Werterów, którzy z nadmiaru wyboru opcji, przeżywają swoje "małe-wielkie dramaty sercowe" i problemy z podjęciem wyboru zrzucają na aktualne w danym momencie
partnerki.
Zresztą, mieszanie statystyki i miłości to kiepski pomysł.
Kobiety wyrachowane, nie wiedzące czego chcą i faceci cipowaci. Idealne połączenie.
Dziekuje Wam wszystkim bardzo za odpowiedzi
Mam nadzieje, ze jakos to wszystko ogarne, mam jeszcze troche czasu do tego "spotkania" takze przemysle to wszystko jeszcze, jakos sobie to poukladam (mam nadzieje, ze nie wyladuje w psychiatryku przy okazji
) no i zawsze to jakos bedzie, zobacze jakie on tak na ptrawde plany, ale mysle, ze nawet gdybym sie zgodzila na cokolwiek to chyba i tak z mojej strony by sie to rozpadlo bo chyba nie umialabym mu zaufac i zawsze bym sie bala - a chyba nie o to chodzi w zwiazku... ![]()
No nie. Po prostu nie pozwalaj sobie, by Tobą "kręcono".
36 2014-04-27 20:22:31 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-27 20:24:04)
Dokładnie.
On nic nie ryzykuje, dlatego tak lekko do tego podchodzi.
Thepass: ona już postanowiła - niestety desperacja to najgorszy powód do "dawania szansy", ale widocznie autorka musi się na własnej skórze przekonać.
VeNesca, skoro już zdecydowałaś się z nim spotkać to nie popełniaj mojego błędu. Ja odświeżając znajomość wciąż miałam w pamięci słowa wypowiedziane półtora roku wcześniej, wszystkie spotkania, gesty itd. Też gdy się ponownie do mnie odezwał zareagowałam bardzo emocjonalnie choć myślałam że już mam to za sobą. Ale mimo wszystko starałam się utrzymać dystans - no ale cóż, sama moja reakcja na to że się odezwał powinna być lampką alarmową dla mnie.
Zgodzę się w pełni ze słowami Elle88. Facet widział że mu na Tobie zależy ale wtedy w swojej ex widział tą pierwszą więc zeszłaś na dalszy plan. Teraz, grom wie z jakich względów, przypomniał sobie o Tobie i chce odgrzać tego kotleta. Gdybyś tak na prawdę była TĄ to już wtedy by Cię wybrał, i gdyby był na tyle dojrzały to nie robiłby Ci nadziei będąc myślami przy kimś innym.
Jeśli się z nim spotkasz, bo widzę że masz taką chęć, potraktuj go jak tabula rasa. Nie wyciągaj tego co było, jak się zachowywał itd Ale nie zatrać zdrowego dystansu. Raz Cię już skrzywdził, i pewnie skrzywdzi ponownie. Zastanów się czy warto. Nie chcę byś popełniła mój błąd.
sama moja reakcja na to że się odezwał powinna być lampką alarmową dla mnie.
Tak jest.
Zobacz autorko w jak komfortowej sytuacji jesteś : masz dylemat i dostałaś odrazu odpowiedzi "z pierwszej ręki" jakby nie patrzeć, od osób które mają to za sobą i znają temat z autopsji.
Zrobisz jak będziesz uważała, ale odpowiedz sobie uczciwie w duchu na pytanie: Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, by facet, którego świadomie odsunęłaś od siebie z powodu braku chemii (pomijam jaki kit mu na osłodę pocisnęłaś) po upływie roku czasu (lub więcej) nagle stał się dla Ciebie niebywale atrakcyjny, a jego osoba nie schodziła Ci nocami z powiek?
Pomijam przypadek, gdy było się z ta osoba w związku i łączyła je namiętność.
Za to na pewno zdarzyło Ci się, w momencie samotności i z braku laku, spotykać się z dobrym kolegą, którego lubisz a który te spotkania przyjmował z wielką przyjemnością, umówić na niezobowiązujące piwo czy kawę nawet po roku..dopóki znowu nie zaczęły Cię drażnić jego coraz czulsze smsy i różne sugestie dla czegoś więcej "między wierszami". Co wtedy myślałaś?
Powiem Ci,że pomimo wszystko różnica jest taka, że nam kobietom rzadko się zdarza jednak, nawet jeśli odnawiamy taką znajomość w celu czysto 'towarzyskim' w podły sposób wykorzystywać to, że ktoś ma słabość. Zapewne dlatego, że kobieta dostanie seks z pocałowaniem ręki zwykle, nawet w relacji koleżeńskiej, a facet musi zwykle zrobić sobie ten fundament 'uczuciowy'. Ale czy to jest powód żeby robić z siebie takiego k...?
Kilka tyg. bez seksu nikogo nie zabiła, a robienie z kogoś materaca..na to nie mam słów.
Nie mamy tak samo. Raczej mowisz tutaj o facetach niedojrzałych, czy mało... męskich. U kobiet nie da sie skreślić uczuciowości jakakolwiek by nie byla. Nie wiem dokładnie do czego zmierzasz z problemem angażowania w nowy związek. Kiedy, gdzie, czemu? Nie wiem czemu, ale chyba Życzliwego do tablicy wywołałaś.
Zastanawiam się czy zgadzasz sie z tym artykułem
http://adonai.pl/milosc/?id=106" Mężczyzna delikatnie nakieruje związek na właściwe tory, jeśli coś jest nie tak. Kobieta ma inną, złożoną psychikę i czasami może się pogubić. Natomiast mężczyznę natura wyposażyła tak, że potrafi nie kierując się emocjami podjąć właściwą, przemyślaną decyzję. To on powinien kobiecie, kierującej się sercem wskazać czasem właściwy kierunek i konsekwencje działania pod wpływem emocji. "
Ekhm, wszystko czytam! ![]()
To nie jest tak, że jestem cipowaty. Nie byłaby ze mną gdybym był cipowaty, kwestia tego, że miałem dosyć kłótni i już machnałem ręke na jej dziwne akcje, na początku cieszyła się, ale później poczuła tę wolność, zobaczyła, że dalej skacze za nią, mimo, że ona umawia się z innym. W dupie się poprzewracało to i poszła, także nie mów, że cały czas byłem cipowaty.
Także nie mówie, że cały czas, ale masz wg mnie złe podejście do związku. Podejście cipowate, dałeś się urobić. Kumasz? Nie że taki jesteś ![]()
41 2014-04-27 23:51:48 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-27 23:53:24)
Także nie mówie, że cały czas, ale masz wg mnie złe podejście do związku. Podejście cipowate, dałeś się urobić. Kumasz? Nie że taki jesteś
Ale to normalne w pierwszym związku ![]()
Człowiek nagle traci grunt pod nogami, bo brak porównania, a potem już pozamiatane.
Co nie zmienia faktu, że te pierwsze związku są właśnie po to, żeby się czegoś nauczyć (głównie o sobie).
Ale żeby się czegoś nauczyć to trzeba dać sobie na tę naukę czas, wskakiwanie odrazu w nowy związek zaburza ten proces. Dlatego niektórzy popełniają w kółko te same błędy.
Nie wiem, jakos nigdy nie byłem taki od pierwszego związku. Wczesniej dotarło do mnie, gdy latałem za dziewczyną, która nie zwracała na mnie uwagi oprócz koleżeństwa (smiechy i inne takie).
Tak też to potraktowałem, jako lekcję, wielu rzeczy się nauczyłem w pierwszym związku. Następny będzie inny, "mądrzejszy". Cieszę się, że rozstaliśmy się, ze względu na naukę jaką uzyskałem. Cóż, gdzieś może ciśnie mnie, ale w sumie mało, że tym następnym "zdrowszym" związkiem nie będzie to z moją ex. Strasznie czuje taki niedosyt, że jak coś zrozumię to nie mogę podejść do tego jeszcze raz, z nową wiedzą. Tak mam ze wszystkim, głównie chyba z rzeczami na uczelni, egzmainy itd. Irytuje to okrutnie, no ale..
Masz rację, wchodzenie teraz w nowy związek, gdzie z poprzedniego się nie wyleczyłem to głupota, bo nie wykorzystuje tego czasu na przemyślenia, tylko ładuje się w coś kolejnego, bez wyciągania wniosku, jak moja ex, skacząc ze związku w kolejny związek i twierdzi, że to ona jest doskonała a to faceci są do dupy. Ale dosyć gadania o niej ;-)
thepass otworzyłeś mi oczy swoim mailem wtedy, a iceman dokończył dzieła tłumacząc mi to "delikatniej" ![]()
Po prostu są ludzie, z którymi zjesz nie jedną beczkę soli i nie raz sobie coś przykrego powiecie, a oni i tak będą przy Tobie.
A są znajomości, "miłostki" i przyjaźnie, które w danej chwili poprzez fale emocji jakie wywołują, wydaja się 'całym światem', a potem okazuje się, że to były relacje tylko na te "dobre czasy".
Nie ma lepszego i prostszego sposobu by zweryfikować co to było.
Inna kwestia, że część osób mierzy wartość relacji właśnie siłą tych pozytywnych, 'szalonych' pierwszych emocji, do których się powraca nawet kiedy to już dawno i nieprawda i przykrywa nimi zgliszcza.
Wtedy łatwo przegapić coś, co rozpoczyna się skromnie, po cichu i bez gwałtownych wybuchów a bywa równie prawdziwe, a co ważniejsze -trwałe.
thepass otworzyłeś mi oczy swoim mailem wtedy, a iceman dokończył dzieła tłumacząc mi to "delikatniej"
Mysle, ze chłopu raczej delikatnie nic tłumaczyc nie trzeba. Z resztą gdy słyszysz coś takiego, to bardziej męski sie czujesz. Wiesz kim jesteś tam w środku.
Coś w tym jest, utraciłem wszystkich kumpli przez moją ex. Mimo wszystko, że darłem z nimi koty, to jakoś się trzymaliśmy, a teraz jest znowu zayebiście jak za dawnych czasów, to tylko pokazuje, kto w życiu jest bardziej wartościowy a kto nie. Pomimo tego, że nie sypiam z kumplami, to oni zawsze byli ze mną, szczególnie jak było źle, to wtedy do nich szedłem na "browara pogadać". Najgorzej sobie tłumaczyć, że byłem niedojrzały, wyrzucanie sobie jakiejś winy, za coś czego nie byłem w stanie wtedy zrozumieć. To jak mieć pretensje do dziecka z podstawówki, że nie potrafi policzyć rekacji w belce, albo obliczyć ugięcia wywołanego obciążeniem skupionym w płycie. Zwyczajnie trzeba do tego dojrzeć, coś przeżyć, zrozumieć, wyciągnąć wnioski. Dlatego tak to sobie tłumaczę, a najlepszym wyjściem jest.. "nic nie dzieje się bez przyczyny, los tak chciał, ktoś tam u góry tak chciał, więc nie powinienem teraz smutać, tylko przyjąć to na klatę, wyciągnąć wnioski i iśc dalej". Od momentu kiedy wg tej zasady żyję, przestałem chodzić smutny, irytować się wszystkim tym, co mi nie wyszło.
Mysle, ze chłopu raczej delikatnie nic tłumaczyc nie trzeba. Z resztą gdy słyszysz coś takiego, to bardziej męski sie czujesz. Wiesz kim jesteś tam w środku.
Myślę, że wtedy czuję, że jednak mam te jaja ![]()
Okres po rozstaniu z moją ex wiele mnie nauczył, ale czuję, że jeszcze troche zrozumiem, w dużej mierze z Waszą pomocą, za nakierowanie mnie, także dzięki wielkie. Nie czuję się super wyleczony, ale mogę śmiało powiedziec, że jesst dużo lepiej ze mną niż na początku. Jak czytam te wpisy swoje z początku marca to ... że też mieliście do mnie cierpliwość ![]()
Moja sytuacja wyglądała tak: Byłam z chłopakiem 2 lata, zdradził mnie z dziewczyną naszego wspólnego przyjaciela, rozstaliśmy się, chciał z tą dziewczyną zacząć związek, lecz ona go kopnęła w dupę, po czym był dla mnie jak do rany przyłożyć, ale dla mnie to już była po prostu parodia z jego strony. Nie jesteśmy już razem jakieś 2-3 lata
Nie z takimi mężczyznami zawierać związki - takie moje zdanie.
Nie mamy tak samo. Raczej mowisz tutaj o facetach niedojrzałych, czy mało... męskich. U kobiet nie da sie skreślić uczuciowości jakakolwiek by nie byla. Nie wiem dokładnie do czego zmierzasz z problemem angażowania w nowy związek. Kiedy, gdzie, czemu? Nie wiem czemu, ale chyba Życzliwego do tablicy wywołałaś.
Zastanawiam się czy zgadzasz sie z tym artykułem
http//adonai pl/milosc/?id=106" Mężczyzna delikatnie nakieruje związek na właściwe tory, jeśli coś jest nie tak. Kobieta ma inną, złożoną psychikę i czasami może się pogubić. Natomiast mężczyznę natura wyposażyła tak, że potrafi nie kierując się emocjami podjąć właściwą, przemyślaną decyzję. To on powinien kobiecie, kierującej się sercem wskazać czasem właściwy kierunek i konsekwencje działania pod wpływem emocji. "
Wszystko fajnie tyle że to portal katolicki.....
Moja sytuacja wyglądała tak: Byłam z chłopakiem 2 lata, zdradził mnie z dziewczyną naszego wspólnego przyjaciela, rozstaliśmy się, chciał z tą dziewczyną zacząć związek, lecz ona go kopnęła w dupę, po czym był dla mnie jak do rany przyłożyć, ale dla mnie to już była po prostu parodia z jego strony. Nie jesteśmy już razem jakieś 2-3 lata
Nie z takimi mężczyznami zawierać związki - takie moje zdanie.
Gratuluje dobrej decyzji ![]()
51 2014-04-28 15:38:13 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-28 15:41:45)
ZycMocniej: No proszę, niewiele osób w Twoim wieku podejmuje tak mądre decyzje. Ja taką mądra na pewno nie byłam.
Super!
ZycMocniej: No proszę, niewiele osób w Twoim wieku podejmuje tak mądre decyzje. Ja taką mądra na pewno nie byłam.
Super!
Wiadomo, nie było łatwo... trochę łez wylanych, szczególnie, przez wiek, pierwsze przytulanki, całowanki, sex itd, ale nie żałuję ani trochę, biorąc pod uwagę jeszcze inne jego wady, które teraz przez pryzmat czasu mogę porównać, jak inny mężczyzna zachowuje się w związku. Warto czasami zaryzykować. ![]()
Wszystko fajnie tyle że to portal katolicki.....
No tak, czyli dedykowany dobrym ludziom z wyższymi wartościami aniżeli wygodnictwo, konformizm i egoizm.
Witam ponownie ![]()
Sytuacja jeszcze sie nie wyjasnila... tzn postanowilam wrocic do tego tematu... nie wiem od czego zaczac... (tak w ogole chcialam tez podziekowac wszystkim za odpowiedzi
) otoz jest chyba coraz gorzej.. okazalo sie.. ( w sumie to chyba nic sie nie okazalo) dalej czekam, jak na razie sie nie odywa, a z tego co wiem to wrocil juz z tego wyjazdu (chociaz nie jestem pewna) bo jak juz wczesniej wspominalam, ze nikt nie wie o tym ze caly czas do niego cos czuje ( czuje jakbym sie ukrywala z ta moja "miloscia") i dlatego nie moge nikogo zapytac o niego.. tzn dwa dni temu rozmawialam z kolezanka i tak jakby podniosla mnie na duchu - mowila ze widzie, ze on cos do mnie czuje, ze rozmawial z nia i chcialby "cos znowu ode mnie"... nie moglam nic wiecej wypytac bo przeciez udaje ze mam go gdzies! - a tak nie jest, nie radze sobie z tym, nie mam z kim pogadac, nie wiem czy wrocil bo mial wrocic wczoraj, moje mysli caly czas sa wokol niego, myle, ze moze wrocil i zrezygnowal z tej "rozmowy" na ktora sie ze mna umawial, moze wrocil i jeszcze sie odezwie, a moze nie wroci w ogole bo postanowil stamtad nie wracac jednak... czuje ze zwriuje niedlugo, zadreczam sie tym, czekam i nie radze sobie z niczym, wracaja te wspomnienia z przed roku czasu gdy czulam sie tak samo zle jak teraz gdy "sie rozstalismy" czasem mysle, ze nie wart jest tego wszystkiego, tego mojego cierpienia, ale to jest silniejsze, byc moze jest tak ze chce sie zabawic moimi uczuciami ale moze tez robi to nieswiadomie bo przeciez tez mysli ze mam go gdzies... kurcze wiem ze zle robie ale to miejsce jest jedyne gdzie moge chociaz w jakims malym stopniu to z siebie wyrzucic.. wyzalic bo naprawde nie mam z kim o tym porozmawiac - wiem ze niektorzy uznaja mnie za desperatke czy za glupia i naiwna ale moze cos jest ze mna nie tak ze nie radze sobie z czyms takim...