To czy ktoś zdradza czy nie, zależy od jego moralności a nie od dostępu do internetu na przykład. Jak ktoś chciał to sobie znalazł i 50 lat temu.
Dla mnie te wszystkie zdobycze technologii powodują wypaczenie wizji relacji międzyludzkich przede wszystkim u młodych ludzi.
Wspomniane wcześniej fotki gołych tyłków wystawiane przez nastolatki, pokazują, ze nie istnieje dla nich coś takiego jak intymność. Ciało jest tylko towarem, tak traktują siebie i innych.
Kiedyś, powiedzmy te 20-30 lat temu, jak nastoletni chłopak dorwał pornosa, to nie miał wiele okazji, żeby go obejrzeć. Raz, że pewnie pożyczył od kolegi, więc musiał szybko oddać, dwa, że telewizor i wideo tylko u rodziców w pokoju, więc okazji do zobaczenia mało. Więc obejrzał raz czy dwa, najczęściej pewnie z kolegami, śmiejąc się i rzucając komentarze. Nie miał okazji się uzależnić.
Dzisiaj taki sam nastolatek ma w pokoju laptopa, o zabezpieczeniach wie więcej niż jego rodzice, więc może oglądać najbardziej perwersyjny seks jaki tylko znajdzie. Masturbując się przy tym ile wlezie. Potem poznaje dziewczynę, która niczym nie przypomina pornosowych panienek. Przyzwyczajony do pornosów i masturbacji często ma problem z normalnym stosunkiem ze swoja dziewczyną.
Dla mnie kręgosłup moralny to coś co wynika po części z charakteru i po części z zasad wpojonych przez rodziców i otoczenie. I tutaj otoczenie często jest właśnie wirtualne, internet, telewizja, telefon. Iluzja. Nie każda młoda osoba widzi różnicę między światem realnym a wirtualnym, często właśnie ten wirtualny jest dla niej bardziej rzeczywisty, potem przychodzi konfrontacja z życiem i zonk! To nie tak miało być!
Więc facet szuka panienki na telefon, na szybki seks, bo nie trzeba z nią rozmawiać ani się o nic starać, żona w domu ma wymagania, ta panna nie. Jego rodzina wisi na włosku.
A kobieta szuka w necie zrozumienia, i często znajduje. Tak jak napisał Yogi, zakochuje się w człowieku wirtualnym, jest gotowa rozwalić rodzinę dla jakiegoś durnego wyobrażenia.