Zaczęło się zupełnie przypadkiem, mój synek wyrósł z ubranek które postanowiłam oddać. dodałam więc ogłoszenie na stronie mojej miejscowości odzew był natychmiastowy, Pani przyjechała i rzeczy zabrała. lecz telefon w sprawie ogłoszenia dzwonił jeszcze przez kilka dni, było mi głupio słysząc prosby o podarowanie gdy ubranek juz nie było. postanowiłam jeszcze raz przejzeć to co zostało i znów cos oddac, przyjechała kolejna Pani która dzwoniła takze na pierwsze ogłoszenie, była taka zniedbana, zmartwiona z maleństwem na ręku, zaproponowałam herbatę, wysłuchałam. Zrozumiałam ze dajac jej kilka worków ubranek dla synka przychylam jej nieba a ona moze spac spokojnie bo dziecko nie zmarznie tej zimy. gdy tylko wyszła odrazu pobiegłam do piwnicy przeszukac kolejne szafy i wyjąć wszystko czego juz nie potrzebuje. wystawiłam kolejne ogłoszenie i wtedy zadzwonił do mnie Pan który, zupełnie bezinteresownie robi mały remont w domu wielodzietnej rodziny, powiedziała ze chetnie przyjedzie i zabierze wszystko dla nich. tak zaczęła się nasz ,,współpraca'' ona pomagał wczesniej tez kilku innym rodzinom w remoncie wiec ja moglam pomóc im materialnie. pozniej organizowałam potrzebne rzeczy dzwoniac po znajomych i rodzinie, tak jest do dzis. jesli ktos potrzebuje pomocy a ja się o tym dowiem to zawsze staram się pomóc.
pamietam ze to co jest nie potrzebne mi, przyda sie innej mamie. Jesli Ty także kochasz dzieci i chcesz by kazde bylo szczesliwe napisz, moze mi doradzisz , moze podpowiesz co jeszcze moge dla takiej mamy z dzieckiem zrobic.
dodam ze nie pomagam im finansowo bo najzwyczajniej w swiecie na to nie mam, fakt czasami kupie mleko czy pampersy, ale staram sie zeby to byla pomoc materialna.
jesli masz cos czego nie potrzebujesz napisz, moze bede mogla to komus przekazac.
Marta