.
1 2010-12-27 15:35:00 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:33:43)
Podobne tematy
Witaj!
Ciężko zrozumiec zachowanie tej dziewczyny. Nie wiem jakie motyw nią kierowały mówiąc w ten sposób do dziecka i do Ciebie. Może sobie nie radzi, może życie dało jej tak w kość, że stała się nieufna, podejrzliwa, agresywna. Trudno to stwierdzić. Ty ją kochasz... ok, ale obawiam się, że w tej sytuacji ciężko coś będzie zrobić. A próbowałeś ją odwiedzić, namówić na spokojną rozmowę? Napady złości mogą byc przyczyną np. depresji czy nerwicy... Może po tym co przeszła cięzko jest jej normalnie funkcjonować. 2 mężczyzn zostawiło ją w tym samym najtrudniejszym dla niej czasie - gdy była w ciąży. Wtedy kiedy najbardziej potrzebuje się wsparcia, ciepła. Ty byś jej to zapewnił, ale czy ona na pewno o tym wie? Czy ufała ci? Nie bała się, że ją zostawisz?
A i jeszcze jedno pytanie: dlaczego z żoną Ci się nie ułożyło?
3 2010-12-27 17:33:37 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:34:29)
.
Szczerze mówiąc to nie rozumiem zachowania tej kobiety. Ale ja raczej proponowałabym jej terapię, nie Tobie. Chociaż wierzę, że jesteś kłębkiem nerwów, bo cięzko się tym nie przejmować. Miło z Twojej strony, że kupiłeś dzieciakim prezenty na święta. Nie ma szans na spokojne porozmawianie z nią? Ona Cię atakuje cały czas, nie daje szansy na jakiś kontakt. Dziwne, że tak nagle zmieniła swoje zachowanie. A może chodzi o ten rozwód? Może miałaby problemy gdyby sąd się dowiedział, że ma Ciebie?
5 2010-12-27 19:02:54 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:35:01)
.
Czemu spałeś w samochodzie skoro pracujesz,nie mogłeś wynająć sobie jakiegoś pokoju?Jak pies który skomli o łaskę pana i musiał leżeć pod jego drzwiami bo a nóż spojrzy łaskawym okiem.Facet,po prostu się ogarnij.
7 2010-12-27 19:38:35 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:35:27)
.
Łatwo jest powiedzieć "ogarnij się" jak nas to nie dotyczy...
Może uda ci się ją namówić na rozmowę.
podziwiam Cię i moim zdaniem-jeśli zależy Ci na Niej-doprowadź do spokojnej rozmowy/jestem pewna,że nie chce być złą matką,ani kobietą,ale te straszne wydarzenia,które przeżyła(niejedna kobieta nie wytrzymałaby tego nerwowo:-( ,wierz mi) ukształtowały Ją tak,a nie inaczej/Ona jest skołowana,wystraszona,ma kompleksy,stąd zazdrość,być może ma depresję,lub nerwicę i nie wierzy,że jeszcze będzie szczęśliwa/musisz mieć wiele siły,za Was dwoje...zapytaj na początek,co Jej w Tobie przeszkadza,czego nie zaakceptuje...będę czekać na to,co napiszesz i trzymaj się:-)
Wiesz przeczytałam całą tą historie 2 razy i jak dla mnie ta kobieta sama odpycha od siebie facetów ,za swoje nieudane związki które jak mniemam sama wykończyła obarcza winą dzieci wyzywając się na nich. Twoja interwencja spowodowała kolejny napad , znowu dziecko ważniejsze od niej , ona zdecydowanie potrzebuje pomocy ale musi sama to zrozumieć. Jeśli ci na niej zależy postaraj się z nią spokojnie porozmawiać i namówić ja do wizyty u psychologa. Uprzedzam że pewnie nie będzie to łatwe jednak to jedyny sposób na pomoc dla tej osoby, co do ciebie niestety bez jej leczenia nie widzę szans na zbudowanie zawiązku a jeśli nawet w pewnym monecie nie wytrzymasz.
11 2010-12-28 01:11:24 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:35:49)
.
Porozmawiaj z nią na spokojnie... Wytłumacz wszystko, jaka jest dla Ciebie ważna... i takjak poprzedniczki zachęcam do wizyty u psycholga, ona może sama nie zdawać sobie sprawy jak głęboko siedzi w niej to co przeszła, i może nie widzi wtym problemu... Ale szkoda, żeby jej zachowanie odbijało się na Tobie i przedewszystkim na dzeciach...
13 2010-12-28 01:24:55 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:36:22)
.
Witaj,
Nie jestem psychologiem, ale jedno co mi się wyraźnie rzuca w oczy w tej historii to fakt ogrommnej zaborczości Asi.
Ja widzę to tak, kobieta jest choleryczką, chorobliwie zazdrosną. To by wyjaśniało rozpad jej poprzednich związków, skoro potrafi być taka niezrównoważona nawet w stosunku do dzieci to nie dziwie się, że poprzedni faceci tego nie wytrzymywali, znam takie typy kobiet ze swojego otoczenia i one również nie potrafią stworzyć trwałych związków. Wszystko pięknie na początku, a potem jak poczuły grunt pod nogami to faceci od nich uciekali.
Co do Twojego przypadku to wydaje mi się, że głównym problemem nie jest tu zwykła zaborczość, a tzw zazdrość wsteczna, czyli zazdrość o to, że miałeś żonę, że masz dziecko, czyli, że był ktoś przed nią, że nie może czuć się tą jedyną i wyjątkową. Dokładając do tego jej choleryczny temperament, czyli jak Ty to nazywasz 'ataki złości', mamy wyjaśnienie jej dziwnego zachowania [choćby ten świąteczny sms o żonie i synku, albo wyrzuty o to, że nie czuje się to wyjątkową kobietą]. Miałam bardzo podobny przypadek takiej osoby w swoim środowisku. Tamta dziewczyna nawet podjęła leczenie u psychologa, ale facet nie wytrzymał i ostatecznie się z nią rozstał.
Wydaje mi się, jeśli moge Ci coś sensownego doradzić oczywiście, że powinieneś sobie na razie odpuścić. Skamlenie u jej stóp nie przyniesie nic konstruktywnego, wręcz doda jej siły i pewności siebie, będzie miała świadomość, że może zrobić z Tobą co tylko zechce i w jakiś sposób ukarać Cię za to, że 'nie jest tą jedyną'. To strasznie skomplikowany przypadek. Jednak musisz teraz pokazać jej, że nie jest pępkiem świata, dać jej ochłonąć i poczekać, aż sama się odezwie - bo odezwie się - zapewniam Cię. I wtedy, kiedy ona podejmie próbę kontaktu to powinieneś z nią szczerze pogadać i mimo wszystko namówić na wizytę u psychologa, możesz delikatnie jej zasugerować, że wiesz, że ma dużo stresów, że jest przemęczona [etc, tyle, żebyś broń Boże nie wspominał o jej temperamencie, bo się rozjuszy]. Delikatnie, akcentując to, że rozumiesz jak jej ciężko popchnij ją do podjęcia decyzji o psychologu. Od razu uprzedzam, że związek z taką osobą to droga przez mękę, więc naprawdę miej świadomość, że nie będzie tak kolorowo.
I pamietaj o własnym dziecku, żebyś zafascynowany nową kobietą i jej dziećmi nie zapomniał o własnym dzieciaczku. Bo to najgorsze co może zrobić ojciec po rozwodzie z matką...
stań troszeczkę z boku,nie za daleko...nie narzucaj się,obserwuj...poczekaj...a dopiero potem pomalutku rozmowa...niczego nie zarzucaj,słuchaj...zdobądź zaufanie...a dopiero potem zaproponuj psychologa i to tak,że pójdziecie razem,że wszystko załatwisz...bo wierz mi,Ona sama nigdy się na to nie zdobędzie...
16 2010-12-28 10:58:02 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:37:18)
.
17 2010-12-28 12:01:28 Ostatnio edytowany przez Tisha (2010-12-28 12:02:05)
Wydaje mi się [mimo że jesteś mężczyzną], że powinieneś zajrzeć do posta "kobiety, które kochają za bardzo".
Prawda jest taka, że Ty już tutaj nic nie możesz zrobić. Jakkolwiek byś nie postapił, choćbyś nosił ją na rękach, siedział całe dnie w domu, obsypywał ją kwiatami i całe życie zapewniał, że jest tą jedyną to i tak będzie źle. Bo ktoś kto chce widzieć problem będzie go widział mimo wszystko. Dopóki ona nie zmieni nastawienia i nie przewartościuje sie to nie masz na co liczyć. Nie wiem czy w jej "stadium" możliwa jest jeszcze jakaś zmiana, dlatego tak bardzo martwi mnie Twoje położenie w tej sytuacji. Wiem jak mój przyjaciel męczył się z taką partnerką, ile łez wylał i jak został zaszczuty przez nią.. Dwa lata ciężkiej depresji, a panna dalej jest taka sama jak była. Przytoczę Ci tu krótki zarys jego historii, może spojrzysz na swoją sytuację inaczej.
Przyjaciel, nazwijmy go Janek i jego partnerka nazwijmy ją Kamila.
Poznali się przez wspólnego znajomego, znali się pobieżnie przez rok zanim zaczęli być ze sobą. Przez ten rok widywali się od święta do święta, zazwyczaj na jakichś grupowych imprezach jak urodziny, imieniny. W tym czasie oboje byli w związkach, jego związek zakończył się gdyż uczucie obustronnie sie wypaliło, rozstanie nastąpiło w zgodzie. Ona została zdradzona i porzucona [a przynajmniej tak twierdziła, jednakże prawdy nikt do dziś nie poznał]. Spotkali się jakiś czas po swoich rozstaniach na jakimś spotkaniu, zaczęli rozmawiać, umówili się na następny raz na kawę, potem do kina i po kilku miesiącach takiego spotykania się [około 2-3] zaczęli być razem. Kamila mieszkała z rodzicami, a Janek sam wynajmował 2-pokojowe mieszkanie. Byli ze sobą około 4miesiące kiedy ona zaczęła go naciskać na wspólne zamieszkanie u niego. Janek zaślepiony miłością od razu przystał na jej propozycję. Tak oto Kamila zamieszkała u niego. Krótko po tym zaczęły się pierwsze zgrzyty. Kłótnie o głupoty - że nie posprzątał po sobie, że buty krzywo stoją w przedpokoju. Jednak z tych kłótni wynikały ogromne awantury i nagle z głupiej sprzeczki o porządek robiła się ostra atmosfera, Kamila darła się na niego, wyzywała, a następnie zamykała się w pokoju. Janek jako, że jest to bardzo ugodowa osoba, zawsze przychodził, przepraszał, przytulał, mówił, że kocha. Ona standardowo jeszcze na niego powrzeszczała, a potem nastepował rozejm i się godzili. To był schemat. Każda kłótnia wyglądała identycznie. Kamila nie miała żadnych oporów, żeby kłócić się z nim o cokolwiek, gdziekolwiek, w otoczeniu kogokolwiek. I tym sposobem wszyscy znajomi byli świadkami kłótni między nimi, a to w pubie się spojrzał na jakąś dziewczynę, a to się do barmanki uśmiechnął, albo nie taki sok do piwa zamówił, wszystko jedno, zaczynała się awantura, wyzwiska, a następnie Kamila z wielkim fochem wychodziła. Oczywiście Janek zawsze po jej wyjściu ubierał się i biegł za nią, przepraszał i schemat się powielał. Jak łatwo się domyśleć nasi znajomi nienawidzili Kamili za to jak traktowała Janka i jak skutecznie potrafiła zepsuć każdą imprezę. Kamila była też cholernie zazdrosna, Janek musiał ograniczyć kontakt ze mną [przecież ja tylko czycham, żeby go złapać w swoje pazury]. Nie było dla niej znaczące, że mam faceta od 3lat i planujemy ślub. To samo było z innymi koleżankami - absolutny zakaz kontaktu - nie daj Boże jakaś zadzwoniła, bądź napisała do Janka sms "co słychać?" i już awantura. Z czasem zaczęła nawet wyciągać ręce do niego jak już się rozjuszyła. Sytuacji było wiele, np: sylwester, kumpel robił domówkę, przyszli ok godziny 19, wszyscy jeszcze pomagamy z robieniem jakichś przekąsek, nagle kumpel rzuca do mnie tekst, że mam ładną sukienkę. 5min później okazuje się, że Janek i Kamila zniknęli. Pytam znajomych co się stało, gdzie oni są, gdyż siedząc w kuchni nie widziałam co się stało. I wyobraź sobie, że Kamila jak usłyszała, że kolega skomplementował moją sukienkę to wielce się rozjuszyła, że jak on śmiał mi tak powiedzieć, a jej nie skomplementował i że ona nie będzie się bawić na imprezie u chamów i prostaków, oczywiście nie powiedziała o tym koledze w twarz, ale za to zrobiła o to awanturę Jankowi i wyszła. Janek oczywiście potulnie wybiegł za nia i sylwestra spędzili we dwoje w mieszkaniu. W majówkę za to wyjechaliśmy w góry. Mieliśmy system płacenia za wszystkie zakupy razem, a następnie dzielenia rachunków na liczbę osób. Koleżanka po kolejnych zbiorowych zakupach rozliczała się z nami. Nagle problem - Kamilka nie życzy sobie, żeby doliczać do jej części 2 paczki czipsów [dodam, że po ok 3zl każda, do tego rozdzielone na 7osób] bo ona takich czipsów nie lubi i nie dopłaci tych 80gr do rachunku. Janek nie chcąc się już bardziej ośmieszać w gronie znajomych dołożył od siebie te 80gr. I co? Awantura! Jak on śmiał nie stanąć po jej stronie, jak on mógł zapłacić?! Standardowy schemat kłótni, wszyscy wyszli z pokoju, jednak darła się tak, że nawet dwa pokoje dalej było ją słychać. Stanęło na tym, że Kamila wyjeżdża, spakowała się i wyszła z torbami z ośrodka. Dodam, że to już był drugi rok ich związku. Poszliśmy do Janka, wyglądał jak zombie, stał nad swoimi walizkami i też zaczynał się pakować. Zaczęliśmy na spokojnie z nim rozmawiać, to była jedna z niewielu okazji kiedy mogliśmy zastać go bez kontroli. Powiedzieliśmy co o tym myślimy, że nie chcemy, żeby psul sobie wyjazd, że dobrze, że Kamila poszła sobie, że może w końcu odpocznie. Janek nagle jakby ożył, stwierdził, że mamy rację i że faktycznie dobrze się stało, że jeszcze przez te 3dni sobie odpocznie od niej. Kamila w ciągu 1h od wyjścia, jak zorientowała się, że Janek za nią nie poszedł, wykonała do niego ok 35telefonów, z czego pierwszy i jedyny odebrany przez niego był o treści, że ma pks za 2h i że jest podłym facetem. Kolejnych 34 nie odebrał, napisał jej sms, żeby odezwała się jak dotrze do domu i wyłączył telefon z planem włączenia go za około 8godzin, kiedy Kamila powinna już dotrzeć do domu. Niestety nie minęło 40min odkąd wyłączył telefon, a Kamilka przydrałowała ze wszystkimi bagażami spowrotem, skutecznie zatruwając nam resztę wyjazdu. Od tego wydarzenia mineło jeszcze ze 3miesiące kiedy większość znajomych odwróciła się od Janka i po prostu spisała go na straty. Zostałam mu w zasadzie tylko ja i jeszcze jeden kolega. Jednak widywałam Janka może raz na miesiąc i to "po kryjomu", żeby Kamila się nie dowiedziała. Okazało się, że nasza sprytna dziewczynka cisnęła w międzyczasie Janka, żeby wziął z nią ślub. Janek był jak kukiełka, robił dokładnie to co zażyczyła sobie Kamilka, był całkowicie pod jej wpływem. Jednak pewnego dnia, po kolejnej awanturze tym razem na oczach jego matki u niej w domu, podczas obiadu, kiedy Kama uderzyła go w twarz bo nie powiedział mamie [komplementując obiad], że Kamilka też świetnie gotuje, wszystko się zmieniło. Matka zaszokowana sytuacją kazała Kamili pójść do psychologa, a Janka błagała, żeby ją zostawił. Od tej pory jakby to wszystko co się działo trafiło do Janka i nagle zaczął trzeźwo patrzeć na sytuację. Mineło jeszcze ok 3miesięcy kiedy ostatecznie powiedział jej, że to koniec i wyrzucił z domu. Po tym rozstaniu był mocno zniszczony psychicznie, długo dochodził do siebie i nie jest już tą samą osobą, którą był jeszcze 3 lata temu.
Stracił czas i nerwy. Nie było warto. Ale też wierzył w to, że będzie dobrze i że ją kocha. A Kamilka poznała jakiegoś innego faceta i złapała go na dziecko. Chłopak jest z nią chyba ze 2miesiące i naprawdę współczuję mu - on jeszcze nie wie co się kroi.
Czytając Twojego posta widzę w Tobie tego mojego Janka i bardzo sie martwię, żeby nie przytrafiło Ci się to co jemu, bo to naprawdę była droga przez mękę dla niego. Zwłaszcza, że po tym co piszesz widzę, że w Aśce jest podobna Agresja i wulgaryzm co w Kamili, że tak samo latasz na każde jej zawołanie tak jak Janek. Ona Cię szmaci, a Ty lecisz do niej jak na skrzydłach, żeby ją przeprosić - to chore. Wybiegasz ze spotkania z własnym dzieckiem bo Aśka ma kaprys, żeby Ci dogryźć. To przerażające, że stawiasz ją nad własnym dzieckiem. Pomyśl sobie co Twój synek czuje? Facet odszedł do innej, zostawił mamusię i juz nie ma czasu dla synka. Dzieci się często obwiniają o rozpad małżeństwa rodziców. Musisz mu pokazać, że kochasz go ponad życie i to właśnie on powinien być na pierwszym miejscu a nie ona.
Poza tym Aśka Cię niszczy, to jest toksyczny związek. Naprawdę pomyśl o tym zanim zostaniesz wrakiem człowieka. A przynajmniej zdystansuj się mocno do niej i pokaż jej, że nie jesteś jej zabawką i nie może robić z Tobą co tylko jej sie podoba bo przepadniesz w tym związku.
18 2010-12-28 21:40:49 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:38:14)
.
a może trafiła na forum i przeczytała nasze posty?wiesz,ja bym w obecnej sytuacji odpisała:co więc mam zrobić,żeby odzyskać Twoje zaufanie?
20 2010-12-28 22:35:31 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:38:43)
.
to jest naprawde straszne. Kurde rozwaliła życie Tobie, Twojej rodzinie. A teraz jeszcze takie numery odstawia.
Powiem jedno Współczuje Ci
22 2010-12-29 12:25:24 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:39:07)
.
A mi rzuciło się w oczy, że ona jest strasznie wulgarna. Nie wiem jak można by mówić takie rzeczy osobie, którą się rzekomo kocha.
Do tego ja bym na twoim miejscu wyciągnęła ją z domu do jakiejś kawiarni, gdzieś na neutralny grunt i próbowała wypytać : o co właściwie jej chodzi? Czy czegoś się boi? czemu tak odtrąca facetów jak sie do niej zbliżą? Czego oczekuje?
Tak bez emocji.
Chodź nie pochwalam tego, że wpakowałeś się w taki toksyczny związek zostawiając żonę, no ale czasu się nie cofnie ![]()
drgrab5 - na początku to mam ochotę "dokopać ci słownie" za twoją głupotę życiową a masz wkońcu trochę lat i doświadczenia życiowego a dałeś zrobić się jak smarkacz i poleciałeś na "młode ciał" i wymieniłeś swoją "starą" żonę na nowszy model który po tym co piszesz koazuje się BUBLEM w ładnym opakowaniu!!!!!! Tyle "kopania" z mojej strony resztę to dokopie ci życie bo jak widzisz już zaczęło.
A teraz trochę wsparcia:
Po pierwsze uważam że ztego związku z Asią nic nie będzie - dziewczyna 25 lat która ma za sobą 3 związki zakończone fiaskiem i dwoje dzieci z różnymi partnerammi to nie materiał na partnerkę na całe życie - bo owszem można się "pomylić" co do jednego partnera ale jeśli ktoś trafia jak sam twierdzi na wszystkich złych to ja zaczynam się zastanawiać czy aby na pweno to ci partnerzy byli nie HALo czy może to właśnie z tą osobą jest coś nie tak. I z mojego doświadczenia wiem że jeśli kobieta z dzieckiem, potem dziećmi nie potrafi żyć z facetem dłużej niż rok , dwa i tak szybko ich wymienia ( z jednym jeszcze się nie rozwiodła a zdrugim już mieszka) to jest ona niepoważna i dla mnie nie całkiem normalna. Bo patrząc tylko przez pryzmat dzieci którym funduje się co chwilę innego faceta który sypia z ich mamusią jest to chore i nie wychowawcze i pozostawiające w psychice dziecka duży balast na resztę życia - to jeśli chodzi o jej bycie odpowiedzialną matką.
Co do niej jako kobiety to nie potrafi ona zbudować prawdziwej więzi z partnerem, jest niedojrzała i rozchwiana emocjonalnie. I zobaczysz zanim się obejrzysz to na twoim miejscu będzie kolejny facet na kolejny rok.
Co do ciebie to zbierasz żniwo swoich poczynanń i na twoim miejscu dałabym sobie spokój zaczęłą składać do kupy te resztki normalności które ci zostały, starała wyjść na prostą, zajęłą się swoim rodzonym dzieckiem i żyła dalej. I przestań zachowywać się jak zakochany nastolatek jesteś dorosłym facetem i zacznij patrzeć na siebie, Asię i życie jak odpowiedzialny mężczyzna a nie wzdychaj jak bardzo jesteś "zakochany"
25 2010-12-29 13:23:47 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:39:40)
.
drgrab5 - mam wrażenie że bieżesz na siebie winę za rozpad związku z Asią - czy naprawdę w twoim wypadku "miłość jest aż tak ślepa" że nie widzisz że twoja wina jest równa z winą Aśki. A nawet po tym co opisałeś mam wrażenie że więcej winy jest jej nie twoja: twoja to zaślepienie, definitywny rozpad małżeństwa a z jej "obietnica stworzenia normalnej rodziny", danie nadzieji swoim dzieciom na posiadanie mężczyzny w domu , na stabilność.
Powiem ci szczerze że ona i tak wyjdzie z tego (przynajmniej na razie) bez uszczerbku na ciele i duszy - okaleczyła tylko ciebie , twoją rodzinę, i swoje dzieci - ale osoby o zachwianej moralności i z brakiem empati mają gdzieś innych i ich uczucia ważne są ich potrzeby tu i teraz. Są tak egoistyczne w swoich działaniach że nie patrzą na nikogo nawet na swoją własną przyszłośc.
Dlatego nie żałuj tego związku tylko patrz w przyszłość.
27 2010-12-29 14:04:20 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:40:04)
.
HEJ!!!Myślałam że załamywanie się i poddawanie to domena kobiet. Zawsze gdy ktoś tak mówi (obojętnie której płóci) do mam ochotę dać mu kopa na PRZYSPIESZENIE I NABRANIE ENERGII - najgorsze co można zrobić w życiu to położyć się i czekać aż coś samo się stanie. Bo nic samo się nie dzieje - a cuda też od jakiś 2 tysięcy lat są nieco żadsze.
Dlatego nie JOJCZ tylko weż kartkę i spisz co musisz zrobiś najpierw a co potem i zacznij żyć dalej. Masz tyle lat co ja i wiesz mi jak każdy ja też miałam ochotę schować się w piwnicy i lizać rany ale kiedyś trzeba z niej wyjść wziąść się z życiem za bary a im szybciej to zrobisz tym mniej czasu stracisz - bo życie jest jedno (przynajmniej to tutaj)
Uszy do góry.
29 2010-12-29 15:30:19 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:40:44)
.
30 2010-12-29 20:35:06 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:41:10)
.
Pytasz co masz zrobić?Odnależć w sobie troche godnośći i szacunku dla samego siebie...
zobacz jak ona Cię traktuje... Ona jest w moim wieku, też mam dziecko i byłego męza za sobą... ale to co wyczynia ta kobieta jest CHORE! przepraszam ale inaczej tego nie potrafie tego nazwać.
Wiesz co jest Twoją winą?? Ze zakochałeś sięw takiej wriatce!
Aż się zdenerwowałam. To że ona Ciebie poniża, ok twój wybór, pozwalasz sobie na to... Ale to co muszą przechodzić tebiedne dzieciaczki to straszneeee
33 2010-12-30 01:47:24 Ostatnio edytowany przez drgrab5 (2011-01-13 03:41:33)
.
34 2010-12-30 11:05:28 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-12-30 11:07:01)
drgrab5 - wiesz tak się zastanawiałam i wyłania mi się obraz tego typu:
dopuki byłeś w związku (z żoną) i w pewnym sensie nieosiągalny (przynajmniej formalnie) to byłeś dla Aśki atrakcyjny a teraz gdy skomlisz pod jej drzwiami jesteś po prostu śmieszny. Wynika z tego że poza wszelkimi jej wadami które tu widać w opisach jest ona typem ŁOWCY - ona lubi "gonić króliczka" ale kiedy go złapie to staje się on nudny, potrzebuje ona udawadniać że potrafi zdobyć tego kto akurat wpadnie jej w oko i nie obchodzi ją co stanie się z tą drugą osobą potem i ile "trupów" będzie w trakcie jej pogoni - dla mnie to najniższa forma człowieczeństwa która nie potrafi nic zbudować a jedynie niszczy.
Wiem że to przykre ale sądzę że ona zaczyna biegać za innym "króliczkiem - tak jak to było z jej pierwszym , drugim a potem z tobą.
Jeżeli mimo to masz ochpotę zostać "męczennikiem" na resztę życia będąc z nią to po prostu daj sobie luz przestań skamleć to może znowu się tobą zainteresuje - choć jak dla mnie z tej mąki chleba (na dłużej) nie będzie.
I jeszcze jedno - kochająca matka nawet jak robi awanturę to tak żeby nie brały w tym udziału jej dzieci - wiem coś o tym bo sama jestem typem "furiatki" ale potrafię się powstrzymać do czasu gdy nie ma mojego syna dopiero wtedy daje upust swojej furii.
Dzieci są dla Aśki najważniejsze? Szczerze w to wątpię, bo gdyby tak było nie narażałaby ich na takie przeżycia. Kochajaca matka stara się by jej dzieci żyły w stabilnym środowisku i dobrze się zastanowi nad każdą zmianą w swoim życiu. A Aśka jest niestabilna emocjonalnie. Trochę za dużo wydarzeń jak na 25-letnię dziewczynę. Dzieci z dwoma różnymi facetami, małżeństwo, rozwód, kolejny facet, który dla niej zostawia swoją rodzinę i wprowadza się do niej, kolejne rozstanie. Przy tym jest agresywna i wulgarna jakby wyszła z jakiejś meliny! I ma tylko 25 lat! Myślę sobie, że Aśka jest poważnie zaburzona i normalny związek z nią jest niemożliwy. Ciekawe z jakich powodów porzucili ją poprzedni partnerzy, ojcowie jej dzieci?
drgrab5, nie masz tu już nic do roboty, wstań z klęczek i żyj swoim życiem, zdystansuj sie od niej fizycznie. Może zmień pracę żeby jej nie widywać. Żadna miłość nie trwa wiecznie, twoje uczucie do Aśki też kiedyś minie, szczególnie jeśli zadbasz o to by nie mieć z nią kontaktu. Szkoda życia na rzeczy niemożliwe.
Nie mam pojęcia co jej może być, nie jestem psychiatrą, a właśnie psychiatra by sie Aśce przydał. Może to borderline? Kto wie? W każdym bądź razie ma ona poważny problem i sama musi chcieć sobie pomóc, a na to puki co nie ma widoków. Szkoda jej dzieci, bo widzą i słyszą rzeczy na ktore nie mają wpływu. Ale nic na to nie poradzisz!
Marena7 rewelacyjnie objęła calość. Też pomyślałam o borderze, ewentualnie o długo nie leczonej depresji (nie jestem psychiatrą) w sumie biedna kobieta niszczy wszystko co spotka na swojej drodze.
Ty jej nie pomożesz. Tylko podsycasz nienawiść do świata i ludzi, paradoksalnie - tłumacząc jej zachowania utwierdzasz ją w przekonaniu że robi dobrze. Zawsze wyciągasz rękę na zgodę i przepraszasz żeby mieć święty spokój i żeby pozwoliła Ci wrócić. Dziewczyna jest emocjonalnym wrakiem i pociągnie Cię za sobą jeśli jej pozwolisz.
Dojdzie do tego że ona zakaszle a Ty będziesz przepraszał że ją gardło boli.
Tylko dobry psychiatra i terapia.
hej... co u Ciebie? wszystko w porządku?? długo nic nie piszesz
Witam Serdecznie
Na dzień dzisiejszy staram się odbudować relacje z Synem i Stosunki z Żoną
Chyba to będzie najlepsze w tej sytuacji. Szkoda życia na ,marnowanie go na Kogoś Kto Nas nie szanuje.
potrzebuje porady:-( jestem mężatką od 3lat ale rok temu poznałam faceta z którym wdałam sie w romans było miło przyjemnie aż do momentu gdy on sie wemnie zakochal. nie daje sobie rady ze świadomością że jestem z innym pije tygodniami rozpacza a mi przez to życ sie nie chce że tak skrzywdziłam człowieka chciała bym z nim być ale wiem że mąz też bardzo mnie kocha i chcąc nie chcąc któryś i tak cierpieć bedzie. tylko że z meżem mamy duży dom już czegos sie dorobiliśmy a z tamtym nie miała bym nic poza miłościa. nie wiem co mam zrobić. pomożcie !!!
tylko że z mężem mamy duży dom już czegoś się dorobiliśmy a z tamtym nie miała bym nic poza miłością
Ciut materialne podejście do sprawy ...ale tak to jest, wydaje mi się że Kobiety bardzo wyrachowanie podchodzą do spraw "miłosnych" przynajmniej większość, co do związku ....nie zaczyna się czegoś gdy się nie skończyło jednego
Uwierz mi wiem coś o tym...
po primo
-Masz kochającego Męża
-Stabilizację
duo:
-rozmów się z Facetem z "zewnątrz"
Czy Ty kochasz Męża?? Czy tylko Jesteś z Nim dla dobra materialnego i stabilności?
a co powiecie na temat chorobliwej zazdrości??;>
jestem strasznie zazdrosna o chlopaka, nawet jezeli idzie do kumpli.. wiem ze nie powinnam a mimo to ciagle sie zadreczam... cos ze mna nie tak??
kołtunka - masz rację gdy z pary robi się trójkąt zawsze ktoś cierpi - dlatego zawsze przestrzega się przed takim czymś bo zawsze w grę wchodzą ludzkie dramaty. Nie zgodzę się z drgrab5 - że mamy wyrachowane podejście do życia (ty też nie) to zwykły racjonalizm bo cóż życie i miłośc to nie tylko "ochy i achy" ale też płacenie rachunków, wykształcenie dzieci i wiesz mi gdy jest totalny brak pieniędzy, mieszkania to nawet najgorętsze uczucie zaczyna stygnąć bo nie da się żyć powietrzem.
kołtunka myślę że jak sama piszesz był fajny romans (dla zabawy, podniety) i teraz trzeba wrócić do znanego, mniej ekscytującego ale stabilnego małżeństwa i to bym doradzała. Fakt jest też taki że twój kochanek napewno zdawał sobie sprawę że jest tylko kochankiem - odskocznią od szarości dnia codziennego - bo w większości przypadków kochanki i kochankowie są właśnie tym.
no właśnie uczucia stygną bardzo szybko jesli przytlacza nas codzienność a czemu ból pozostaje tak długo?:-( no właśnie i tu jest problem że z mężem prawie wogóle nie sypiam nie podnieca mnie ja w łużku myśle tylko o tamtym. nie chce mi sie nawet funkcjionować w tej szarej codzienności. czy takie życie w którym już nic nas nie czeka jest wogóle cos warte???
kołtunka - nie wiem ile lat masz ale fakt jest taki że jeśli po trzech latach jesteś pewna że z mężem to już tylko szarość bez odcieni tęczy to faktycznie musisz przemyśleć co dalej. Mam tylko jedną radę dziś gdy tak myślisz to sądzę żę kierują tobą emocje związane z ekscytującym romansem - a fakt jest taki że po pewnym czasie gdy zamieszkałabyś z kochankiem to ten związek też dopadnie rutyna i szarość dnia codziennego - bo tak już jest zauważ ukrywanie się przed światem, przygotowywanie do spotkania tylko chwile rozkoszy bez zmartwień to sprawia że kochanek jest fascynujący intrygujący itd... ale z czasem te fajerwerki przygasną i co wtedy??????????????
jak wyżej nic dodać nic ująć...z czasem jeszcze dochodzi to że zaczynasz zauważać że ten Kochanek tak faktycznie nie był taki doskonały
drgra5 sądze że to bardzo słuszna decyzja jaką podjąłeś..
docenisz jeśli stracisz, stracisz jeśli nie docenisz.
Tymi słowami zakonczyłabym znajomość z Asią gdyby kiedyś próbowała Cię odzyskać.
pozdrawiam
mam26lat i widze że wszyscy bardzo mądrze piszą ale ja dalej nie wiem co mam zrobić:-(( iągnie mnie do nowego nie poznanego ale właśnie co będzie z czasem???
witaj drgrab5,
zauważyłam, że skasowałeś wszystkie wpisy dotyczące Twoich kłopotów w nowym związku. Dlaczego?
Napisz jak idzie odbudowywanie relacji z żoną i synem. A jak rozwiązałeś swój problem mieszkaniowy?
Osiągnęłam co planowane ![]()
dokładniej???