KOńcze po taki miałem zamiar i dlatego tu napisałem, a nie ze strachu. Bo rozjuszony mężulek doskonale będzie wiedział co grozi za pobicie. Tyb bardziej, że on za 2 tygodnie wyjeżdża za granice na 3 miesiące i mógłbym to bez obawy ciagnąć, ale nie chcę, poprostu nie chce już i ułatwie jej przy tym jej decyzję, mówiąc NIE i KOniec.
Podobne tematy
ciekawe czy ty tez korzystasz z zarobków tego pana, pewnie tak
bo prezenty, obiadki zapewne masz od kochanki:)
he he taka męska prostytutka
i seks i adrenalinka jest
KOńcze po taki miałem zamiar i dlatego tu napisałem, a nie ze strachu. Bo rozjuszony mężulek doskonale będzie wiedział co grozi za pobicie. Tyb bardziej, że on za 2 tygodnie wyjeżdża za granice na 3 miesiące i mógłbym to bez obawy ciagnąć, ale nie chcę, poprostu nie chce już i ułatwie jej przy tym jej decyzję, mówiąc NIE i KOniec.
Maćku
"Idź i nie grzesz więcej"
I pamiętaj, że facet zdradzający żonę jest dupkiem. I nie ma w tym żadnego animuszu a tym bardziej powodu do dumy.
Lochający się facet jest słaby i każda szanująca się kobieta pogardza takimi typami.
Pomyśl o tym i ogarnij się na przyszłość..
nie, nic od niej nie mam i nie dostałem ani tez nie mam zamiaru brać i nigdy bym nie wziął. Owszem przyjąłem do wiadomości jaki ze mnie dupek, rozumiem i szanuje wasza opinię. I przyznaję sie z bólem serca, że wpadłem jak śliwka w kompot a potem trudno z tego wyjść, wiec już nie będę, wycofuję się mimo, że ona cierpi.
70 2016-11-04 15:23:21 Ostatnio edytowany przez takata (2016-11-04 15:47:19)
nie, nic od niej nie mam i nie dostałem ani tez nie mam zamiaru brać i nigdy bym nie wziął. Owszem przyjąłem do wiadomości jaki ze mnie dupek, rozumiem i szanuje wasza opinię. I przyznaję sie z bólem serca, że wpadłem jak śliwka w kompot a potem trudno z tego wyjść, wiec już nie będę, wycofuję się mimo, że ona cierpi.
Ona cierpi?!!
Chłopaku obyś nigdy nie zobaczył łez i pogardy w oczach Twoich dzieci, jak sprawa ujrzy światło dzienne, bo wtedy zrozumiesz co to jest cierpienie..
71 2016-11-04 15:28:47 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-04 15:34:28)
maciejkujaw82 napisał/a:nie, nic od niej nie mam i nie dostałem ani tez nie mam zamiaru brać i nigdy bym nie wziął. Owszem przyjąłem do wiadomości jaki ze mnie dupek, rozumiem i szanuje wasza opinię. I przyznaję sie z bólem serca, że wpadłem jak śliwka w kompot a potem trudno z tego wyjść, wiec już nie będę, wycofuję się mimo, że ona cierpi.
Ona cierpi?!!
Chłopaku obyś nigdy nie zobaczył łez i podarty w oczach Twoich dzieci, jak sprawa ujrzy światło dzienne, bo wtedy zrozumiesz co to jest cierpienie..
po prostu musiało być lepiej niż w domu, "słodycz" przysłoniła "niecierpiącą rodzinę"
pomijam, już że kochanica, ładna manipulantka, sama siebie zmanipulowała ![]()
do tego stopnia, że na necie, się zastanawiasz, czy jej mąż to już tak na dobre, czy chwilowo tylko
z niedowierzaniem że 3 smsy wystarczyły, gość pewnie "orze" za granicą na utrzymanie, a żona/kochanica orze na miejscu ugór ![]()
chłopie, kopiesz sobie grób, w życiu też ![]()
jak już to zakończysz, módl się żeby Cię od środka nie zjadły, doświadczenia, w dalszym błogim życiu z małżonką, za każdym razem, jeśli to nastąpi,
możesz śmiało bić się w pierś, mówiąc "moja wina, moja wina, ...."
rzekomo można to wypierać skutecznie ze świadomości, nawet można do perfekcji w spoglądaniu prosto w oczy osobie zdradzonej dojść
powodzenia
decyzja podjęta.
Nie zrywaj kontraktu, ale romans gaśnie... Niech się to samo toczy swoim tempem...
A ja powiem ze w takich sytuacjach lepiej zerwać całkowicie kontakt, nie utrzymywać go w żadnym wypadku nawet minimalnie, nawet w 5%. Po prostu zerwać. To się ciagnie latami i nic z tego nie wynika.Ja jako kobieta po przejściach powiem ci ze swojego doświadczenia, że to nie wyjdzie. Gdyby ona chciała z tobą być to sama by nagabywała ciebie, zadawałaby ci pytania na ten temat, chciałaby abyście w końcu razem podjeli decyzję.Póki co ona sie miota, boi sie meża to znaczy zę jej zależy na nim, bo wie że ma dużo do stracenia, a i ty jesteś nie pewny dla niej.Zresztą ona nie chce niczego zmieniać, przeprowadzać żadnych rewolucji w swoim wygodnym poukładanym życiu, a ty jesteś taką fajna emocją, takim dreszczykiem przyjemnym...ma ciebie gdzies w zanadrzu na wyciągniecie ręki, pewnie marzy o tym co by było gdyby, jak to by było...ale uznaje że nie jest to na tyle silne aby cokolwiek zmieniać.Widocznie pan mąż nie jest takim tyranem i despotą jak mówiła wcześniej.Gdy ktoś chce zdradzić, to zawsze się usprawiedliwia tanimi oklepanymi wymówkami że mąż to beee, taki złyy.Po to aby zagłuszyc w sobie poczucie winy, zwala więc winę na partnera. Jakie to pospolite prawda? Daj sobie z nia spokój, bo widać ze sie uzależniłeś.Rodzina twoja guzik cie obchodzi, ale zapewniam cię że pewnego dnia gdy ochłoniesz pod warunkiem że najpierw odważysz się zerwać z nią wszelkie kontakty, to wtedy docenisz to co możesz/mogłeś stracić. I powiesz "ale ja głupi byłem, tworzyłem takie iluzje ". Dobrze ci radzę zastanów się do czego to zmierza, wyciagnij wnioski zamiast zastanawiać sie czy jej mąż tak serio czy udaje. Wystarczy zobaczyć jak ona postępuje, żeby stwierdzić że jej wcale nie zależy na układaniu sobie życia z tobą. Ona poprostu chce tylko romansu, emocji, bo to odskocznia od nudy .Pomyśl że z tobą byłoby tak samo..po jakimś czasie znudziłbyś się tej kobiecie.
Witaj , przykre jest to jak traktujesz swoją żonę nie napisałeś nic o niej więc nie wiem jaką jest osobą ale na pewno nie zasługuje na takie traktowanie .
Powiem Ci tylko jedno wpakowałam się w romans z żonatym facetem jakiś czas temu . I mogę powiedzieć krótko nie zbudujesz szczęścia na czyimś nie szczęściu . Co prawda od odszedł od żony ( niby zrobił to dla mnie ) ale w głębi serca wiem że wcale nie dla mnie . Powiem Ci jedno to co widziałam w mojej relacji z żonatym facetem ja byłam dla niego tylko odskocznią , chwilą zapomnienia zabawą . Musisz się głęboko zastanowić co ty czujesz do niej i czy jestes w stanie zostawić dla niej swoja żonę . Wydaje mi się że ona nie ma odwagi zostawić swojego męża . I wasz etap szybko się zakończy . Tylko żeby nie było tak że zostaniesz sam , bez rodzinny . Wtedy będzie już za późno na przeprosiny a ty będziesz do końca życia żałował swojego wyskoku . Jeżeli mogę Ci coś poradzić nie angażuj się zostaw to i zajmij się swoją rodziną , próbuj naprawić relacje miedzy żona . Romanse nigdy nikomu nie wyszły na dobre . A sama wiem po sobie gdybym mogła nie wkroczyłabym w tą grę ale niestety czasu nie cofniesz . To tyle co chciałam Ci powiedzieć . Pamiętaj jedno rodzinna jest najważniejsza dbaj o nią . Pozdrawiam ![]()
Bez linczu:
Poprostu dwoch egoistow , ktorzy chca miec i ciepelko domowego zycia i pobzykac na boku.
Tylko rodzin zal...
Witam. Ja mam podobny problem. Jesteśmy ze sobą 3lata ale jest to związek na odległość widzimy się trzy cztery razy w roku. On pracuje u siebie. Chciałabym zacząć teraz studia u niego i myślę ze moglibyśmy razem zamieszkać lecz on twierdzi że więcej odłożymy na ślub jeśli zamieszkam w akademiku i twierdz i że lepiej zamieszkać razem dopiero po ślubie. Ja jednak myślę że jeśli zamieszkamy razem przed ślubem będziemy się mogli lepiej poznać i utwierdzic w swoim postanowieniu co do ślubu.
dziękuję za te wszystkie uwagi. Odpowiadając - Nie. Nie jestem egoistą. O rodzinie nie pisze celowo bo to zupełnie odrębna rzeczywistość, która i tak nie ulegnie zmianie. A Zapewniam, że mojej rodzinie nic nie brakuje. Dzieci są szczęśliwe i absolutnie nie dałem odczuć im nic negatywnego z mojej beznadziejnej sytuacji. Ale również widzę po waszych opiniach, że czas to skończyć, choć będzie bardzo to bolało. Bardzo. Będzie tęsknota, zresztą już jest. Ale pytanie podstawowe, rzeczywiście jak długo takie coś może trwać. Do tej pory trwało i nikt nie zastanawiał sie co dalej bo byliśmy dzień dzień blisko siebie. Teraz jak ona zmieniła pracę, kontakt się urwał znacznie i myśle że z czasem samo by to wygasło. Ehh czas sie wziąć za swoje życie moje Panie i zapomnieć. Z drugiej strony ona mi mowie, że mnie kocha i że nie jest to chwilowe zauroczenie.. Że te wszystkie lata to było coś wspaniałego, że niczego nie żałuje i nigdy tego nie zapomni. Że kończenie tego bardzo boli i absolutnie nie jest jej to na rękę. Więc co ja mam robić moje mentorki???
Zdrada to czysty egoizm. Twa żona ma prawo wiedzieć prawdę z resztą ty byś na jej miejscu też chciał znać prawdę.
witam, podzielę tą odpowiedź na sekwencje bo inaczej wyjdzie sieczka
1. romans sie skończył i koniec nie ma sensu wracać bo powrót zakończy sie jeszcze szybcie i może być kłótnia a pracujecie razem więc ratuj chociaz miejsce pracy i w miare poprawne choć sztuczne relacje
2. Twoja żona nie powinna nigdy sie dowiedzieć - było minęło i bądxc tak mądry jak mąż twojej kochanki który poszedł po rozum do głowy i Cie przeskoczył. Pleciesz bzdury mówiąc że zona nie wie- ona wie ale dla tzw dobra rodziny czeka kiedy ci minie kaprys posiadania kochanki. Żadnej kobiecie nie umkną pewne sygnały że jej facet ma inną. Chyba że ty zapatrzony w swoja damę nie zauwazyłęś a ona też ma kogoś do wyżalenia na boku. Poza tym jak sie eksploatowałes przy kochance nie mogłeś być zadowalajacym kochankiem w małżeńskiej sypialni. Tego sie pogodzić n ie da.
4. Bzdura że twojej rodzinie niczego nie brakowało - brakowało choćby tych godzin co byłes z kochanka i świadomości że jest dla męża wciąż atrakcyjna
5. To nie lincz ale tobie było wygodnie mieć cicha darmową kochankę a jej ukryty świat odskoczni od szarego domu.
Prawda jest taka że szuka sie na zwenątrz tego c zego nie ma w domu. Oboje to znakleżliście. I wzięliście od siebie to co chcieliście.
Twoj problem sie zaczął bo mąż poszedł po rozum do głowy że za cenę prezentu może mieć obiadek, łózko obecność baby w domu i to zadowolonej. Po rpostu ten facet cię przeskoczył. On sie nauczył n owej lekcji i nauka nie poszła w las. A kochanka nie wróci do ciebie bo żadna kobieta nie zaryzykuje utraty zainteresowania swojego męża. Będzie go sama teraz pilnować wiedząc jak można doprawiać rogi.
Może sie stać zazdrosna sekutnicą.
Zostaw to wszystko, nie nagabuj kochanki. Nic z tego nie będzie Ona jedyne czego sie traz boi to żeby sie nie wyudało.
Jak poczuje twoją natarczywośc odbierze to jako zagrożenie.
Pokaż choć odrobinę klasy i jakiejś przyzwoitości. Było minęło Nie doprowadziliście do rozbicia dwóch rodzin. I to jest mniejsze zło w tym w wszystkim.
I niech tak zostanie.
A moje prywatne zdanie - nikt nie jest święty. LInczowac ma prawo osoba która byłaby bez skazy a takich nie ma.
i Ja też cie nie linczuję choć niektóre wypowiedzi mogą ci się wydawać ostre czy personalne bo sam nie umiesz wydobyc tego z czeluści ego.
ja osobiście uważam że mozna mieć romanse przygody czy jak kto tam chce to nazwać byle nie rozbijać rodziny i nie pakować sie tam gdzie sa dzieci. A wśród oso9b wolnych nazywa sie to poszukiwaniem, wyborem, jak kto chce.
pozdrawiam
Opowiadasz bzdury kruk. Sa tysiace kobiet ktore nie wiedza o zdradzie i nigdy sie nie dowiedza. Ich mezowie to wspaniali aktorzy ktorzy bardzo dobrze potrafia w domu grac przed nimi. To czy on powinien powiedziec czy nie to sprawa dyskusyjna. Ja raczej chcialabym wiedziec ze ktos za moimi plecami zrobil ze mnie kretynke a juz na pewno chcialabym wiedziec z kim zyje. Macieju ja mysle ze Twoje wyrzuty sumienia wobec zony dopiero tak naprawde przyjda. Powoli zaczniesz sobie zdawac sprawe co jej zrobiłes i bedzie Cie to gryzlo coraz bardziej. Sa tacy co ich nie gryzie ale czytajac Twoje wypowiedzi to mysle ze Ty jednak masz sumienie tylko oprocz tego masz tez bardzo grube klapki na oczach ktore pojawily sie pod wplywem kochanki.w tej chwili widzisz tylko ja, jej uczucia przejmujesz sie tylko jej cierpieniem. Ale przyjdzie taki moment ze przestaniesz zauwazac to jak ona sie czuje(jesli z nia zerwiesz oczywiscie) dostrzezesz za to zone i to jak ja potwornie skrzywdziles . Zacznie Cie gryzc sumienie i bedzie Ci bardzo ciezko z tym zyc. To wszystko przed Toba.
witaj eni.lij nie opowiadam bzdur to moja wypowiedz a ty bardzo napastliwie odpowiadadasz, hmm zastanawiam się czy nie jesteś zadadzaną żoną
I nadal będę obstawać przy tym że gdy sie nie wydałao a jest koniec to lepeij zakończyć to ni9ewiedzą bliskich.
Wyobraż sobie ta żone jak on jej powie - i co? Co to da? Ona będzie za każdym jego wyjściem z domu zastanawiac sie czy idzie do tej baby czy do innej. Każde wyjście słuzbowe nadgodziny szkolenie będzie dla tej żony koszmarem W końcu zona nie wytrzyma i weźmie rozwód. A on zostanie niedzielnym tatuskiem. PO co to? Zeby rozwalić naprawdę rodzinę. Kochanka sie opamiętała strach przywrócił rozsadek i przestała narzekać na złego męża bo on teraz wspaniały. A nasz bohater nadal chce wygodnej przystani seksualnej. Zaden w tej historii nie jest w porządku i wszyscy nabruździli. Równiez mąż kochanki bo gdyby był wspaniały to ona nie szukałaby wrażeń. A małżeństwo bohatera tez musi kuleć i może zadbałby wreszczie naprawdę o zonę zamiast dowalić jej opowieścią o kochance.
Niby jak to ma wyglądac - kochanie zdradzałem cie byłas kiepska no wiesz trafiła sie okazja to kupiłęm tanio
Po co? Lepiej nie wiedzieć czego oczy nie widza tego sercu nie żal.
Wyrzuty sumienia każdy odbiera inaczej. To jego sprawa. Ale ma szansę dzieki rezygnacji i strachowi kochanki na naprawę zycia swojej rodziny.
Maciej, nie bede Ci pisac co masz robic a co nie. Jestes doroslym czlowiekiem.
Ale. Wydaje mi sie, ze jestes bardzo egoistycznym facetem, ktory rozgrzesza sie z dlugasnego romansu jak tylko moze. Jasne, siksa sama Cie do lozka zaciagnela, bez Twojej woli. No, gwalcila Cie wielokrotnie. Do tego, ma przeciez takiego wrednego meza. Musiales ja ratowac
Wiesz, takie glodne kawalki to mozna wciskac naiwnym dziewicom z oazy, a nie starym forumowym wyjadaczom.
Bylo Ci w malzenstwie nudno, brakowalo Ci motyli, nowosci, to z wywieszonym ozorem poleciales na wdzieki chetnej mezatki. I latales tak dlugo az maz pani sie zorientowal i byla sytuacja podbramkowa. Zaczela Ci sie dupa palic, to nagle sie rozkminy zaczely. Chociaz do boczniary ciagle Cie ciagnie, bo a nuz cos sie da ugrac.
Wcale nie wierze, ze masz wyrzuty sumienia. Szczegolnie jak piszesz, ze ten romans rodziny nie dotyczyl. Jak, cholercia, nie dotyczyl?! Olewales przez lata zone, spedzales z kochanka czas przeznaczony dla was, ignorowales uczucia wlasnej zony. I tylko wtedy uznales, ze moze z tym skonczyc jak pani kopnela Cie w tylek. Jasne, strasznie moralny jestes ![]()
Gdybym byla na miejscu Twojej zony i dowiedziala sie co z Ciebie za dupek, to na serio, papiery rozwodowe mialbys pronto na stole- dzieci czy nie dzieci. Tfu!
Kruk napisalam ze to sprawa dyskusyjna czy zona powinna o tym wiedziec. Ja wolalabym wiedziec ale czy lepiej wiedziec czy nie to druga sprawa. To ma swoje plusy i minusy. Autor sam zdecyduje co zrobic. Cokolwiek nie zrobi bedzie to mialo swoje konsekwencje.Juz wdepnal i odwrotu nie ma. I naprawde nie napastuje Cie. Uwazam tylko ze to ze wszystkie zony o tym wiedza to bzdura jakich malo. Szczere ale prawdziwe. Poczytaj forum zobaczysz ile zon dowiedzialo sie po latach, facet potrafi sie bardzo dobrze kamuflowac. Zwykle pisza "to byl szok niedowierzanie, nigdy bym sie nie spodziewala". I widzisz wlasnie dlatego ze jestem zdradzona zona zaczelam zauwazac rzeczy i osoby nad ktorymi nie zastanawialam sie wczesniej. Zauwazylam ile kobiet zyje w blogiej nieswiadomosci a facet robi je na prawo i lewo ile z nich ma kochanke na boku lub nawet kochanki ile z nich jezdzi na prostytutki a zony w nieswiadomosci sa nawet takie przypadki ze zona sie dowie facet przeprasza ponoc kocha a i tak zdradza dalej. Mozna to wywnioskowac i z forum i z zycia ktore dzieje sie obok. Ktos kto zaglebi sie bardziej w ta sprawe to niestety fakty sa niestety przykre. Wlasciwie to z wiekiem widzi sie chyba tego coraz wiecej pewnie cos w tym jest ze facet przezywa cos takiego jak kryzys wieku sredniego. I naprawde nie jest moim celem napastowanie Ciebie moze po prostu jeszcze za malo widzialas i za malo wiesz.
eni.lij zgodzę sie że wiele konbiet zyje -dobrze powiedziane -w błogiej nieświadomości ale uważam że albo nie chcą o tym wiedzic albo maja to gdzieś z różnych finansowo rodzinnych powodów. Nie wiem jak trzeba być ślepym na barometr rodzinno łóżkowy żeby nie kumać że w pozyciu małżeńskim cos jest nie tak. A s.a symptomy zawsze tylko trzeba je chciec wyłapać i nie mówie tu o obsesyjnym wąchaniu koszul sprawdzaniu telefonu fuj ! tylko o zachowaniu ilosci szkoleń, zamysleń, zaniedbań albo nadmiernej ilości prezentów - niektórzy faceci tak sie zrogrzeszają no byłoby wyliczac trzy dni wiadomo o co chodzi. zarówno faceci jak i kobiety to prosiaki seksualne i często oszukuja partnerów
Mój obecny partner oszukiwał swoja żonę ( obecnie eks) i będac z nią w związku miał romanse. ( z innymi paniami) Ona na pozór zimna i obojetna ( w co ja nie do końca wierzę) chciała go nawet nakryć ale on umiał to ukryć. W rezultacie rozwiedli sie bez orzekania o winie i ona nie wiedziała nigdy o kochankach. Powiem ci że ona nie wie i ma spokój. Rozwiedli sie z niezgodności charakterów i obopjetności wobec siebie i naprawdę tak było.
Myslę widząc jego obecne zachowanie że musiała bardzo cierpieć bo to inteligentna kobieta i czułą że coś jest na rzeczy.
Ja wiem że on teraz nie ma kochanki, ( zaraz po pracy jest w domu) ale cały czas mam z tyłu głowy to jak sie zachowywał wobec zony i nie mam zaufania do niego. Bo skoro raz
to wiadomo ..... Poza tym wiem że pisze na rznych forach z paniami. I nie wiem jak to sie skończy. Widze tez że zawsze oczy my biegaja za każdą pania na ulicy i to po kilka razy odwraca sie przygląda, sszuka kontaktu wzrokowego mimo że wie że ja czuję sie w tych sytuacjach mało komfortowo. To jest upokarzajace. Chętnie pociesza biedne panie narzekajace na złych mężów i tak naprawdę daje nadzieję tylko że jak pani mu sie nie podoba to sie wycofuje. Mnie bez przerwy obiecuje że nie będziemy razem że męczę go psychicznie ze ma dośc I myślę że kiedys mnie zostawi. Jak się trafi lepsza pani.
Żyje w takim zawieszeniu godze sie na to zalezy mi na nim. To dobry człowiek, ale narcyz, którego parę razy dziennie muszę zapewnic o jego wielkości pod każdym względem.
Kruk barometr rodzinno-lozkowy niekiedy bardzo dobrze dziala przy zdradach. Mnie to akurat nie dotyczy bo ja nie bylam zdradzona na miejscu tylko za granica wiec tak nie mialam ale moge to wywnioskowac po wpisach bardzo wielu forumowiczow. Mozna sie naprawde zdziwic jak to wszystko mozliwe. Co do sprawdzania telefonu to nie uwazam ze to takie bardzo fuj. Bardziej fuj to to ze ktos oszukuje i cos ukrywa w telefonie ale to moja prywatne zdanie na ten temat. Ja gdybym nie zagladnela do telefonu to by sie to dla mnie bardzo zle skonczylo i rowniez dla dziecka bo ta pani miala bardzo perfidny plan jak mnie zniszczyc o ktorym bym sie nigdy nie dowiedziala i przez jakies honorowe zasady ze w tel nie zagladam zaplacilabym bardzo duza cene i przy okazji dziecko. Fuj to jest jak ktos zdradza i oszukuje. Kruk po co Ty jestes z tym facetem? Nie masz z nim dzieci( tak przypuszczam) nic cie z nim nie laczy i chcesz z kims takim spedzic reszte zycia. Przeciez to bedzie tylko gorzej . Na cudowna odmiane akurat w jego przypadku bym nie liczyla. Wyglada na to ze to juz taki typ.Szanuj sie dziewczyno i nie mow mi tylko ze chcesz z nim spedzic reszte zycia.
Kruk, z calym szacunkiem, ale koncem metrowego kija nie tknelabym takiego fraglesa o ktorym wiem, ze zdradzal zone/ partnerke, szczegolnie gdy byly to zdrady wielokrotne. Tego typu zachowanie wskazuje bowiem na cechy charakteru, ktore po rozwodzie nie przechodza- to nie jest grypa, w koncu.
On pisze z paniami na stronach? A jaka masz pewnosc, ze on juz nie uprawia z nimi wirtualnego seksu i nie przygotowuje sie do kolejnego romansu? Sorry, nie wyobrazam sobie patrzenia na takie akcje i trwania przy facecie.
87 2016-11-07 13:19:39 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-07 13:24:03)
zastanawiac sie czy idzie do tej baby czy do innej. Każde wyjście słuzbowe nadgodziny szkolenie będzie dla tej żony koszmarem W końcu zona nie wytrzyma i weźmie rozwód. A on zostanie niedzielnym tatuskiem. PO co to? Zeby rozwalić naprawdę rodzinę.
![]()
ta zdrowa rodzina, jedno nic nie wie,
drugie udaje że nie pamięta,
zawsze wywali "korki" wcześniej czy później
gdzie tu dobro i czyje, zwykła interesowność
w zasadzie, żyć całe życie w kłamstwie, z najważniejszą osobą, to rzeczywiście z jajami trzeba być
zwłaszcza patrząc co rano w "lustro"
zaufanie jest miarą związku
czasem lepiej nie wiedzieć, tak uważam, może poskładaja to do kupy, może on będzie teraz lepszym mężem i ojcem. Nadzieja jest zawsze.
Zdrowia w tej rodzinie nie było i nie ma. Ale jak on chce spróbować ratować własna rodzine o ile pomysli o nich w kategorii osób pokrzywdzonych, to nie powinien żonie dowalić o zdradzie tylko odbudować zwiazek co nie jest proste.
Po opowiści o paroletniej zdradzie ta kobitka poleci z wywieszonym językiem do sadu złozyć pozew. teoretycznie nalezy mu sie to i teoretycznie powinna tak zrobić , bo to oszust iegoista ityle trzeba nazwać sprawę po imieniu ale co to da. Kochanka wróciła do męzusia. On znajdzie sobie inną panią. A tak naprawdę po tyłku dostanie jego zona i dzieciaki. Bo nie zrozumie żadne z nich dlaczego tak sie stało, a nie zanmy tej zony i nie wiemy czy nie obarczy siebie winą że niby zła kobieta była
89 2016-11-07 13:39:00 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-07 13:41:49)
czasem lepiej nie wiedzieć, tak uważam, może poskładaja to do kupy, może on będzie teraz lepszym mężem i ojcem. Nadzieja jest zawsze.
Zdrowia w tej rodzinie nie było i nie ma. Ale jak on chce spróbować ratować własna rodzine o ile pomysli o nich w kategorii osób pokrzywdzonych, to nie powinien żonie dowalić o zdradzie tylko odbudować zwiazek co nie jest proste.
Po opowiści o paroletniej zdradzie ta kobitka poleci z wywieszonym językiem do sadu złozyć pozew. teoretycznie nalezy mu sie to i teoretycznie powinna tak zrobić , bo to oszust iegoista ityle trzeba nazwać sprawę po imieniu ale co to da. Kochanka wróciła do męzusia. On znajdzie sobie inną panią. A tak naprawdę po tyłku dostanie jego zona i dzieciaki. Bo nie zrozumie żadne z nich dlaczego tak sie stało, a nie zanmy tej zony i nie wiemy czy nie obarczy siebie winą że niby zła kobieta była
dla mnie to oczywiste, co piszesz , oprócz jednego, malutkiego ale ![]()
wykorzystywana była nie wiedza, zaufanie, poczucie intymności, itd itp,
i dalej będzie!!!!
widzisz tu gdzieś nauczkę, i wnioski, dla osoby która zdradziła?? ![]()
nie twierdzę że jest prosto, to załatwić, i nikt nie gwarantuje sukcesu
trochę to lipne dziś dla mnie, tłumaczenie się dobrem dzieci, żony, zwłaszcza że ileś lat na ten temat refleksji nie było
bez jaj, bez jaj ![]()
gdybanie co by było, co będzie, z żoną, z dziećmi :d
równie dobrze żona, może stwierdzić nigdy Cię nie kochałam, i każdy na tym skorzysta
bez rozmowy partnerskiej,
to są tylko projekcje, własna samowola, w dodatku opleciona iluzją wspaniałości, opiekuńczości, itd itp, dobra innych, ta ![]()
jeszcze samo zachwytu, brakuje
en lij masz racje to taki typ, choleryk narcyz mówiący parę razy dziennie że nie będziemy razem że sie męczy ze mną, czuje sie niedowartościowana, nieudaczna, nieważne. Wiemm że zdradzał zone bo nie miałą ochoty na łóżko, co trzeba uszanować bo nie wszyscy mają jednakowe potrzeby. Oni sie akurat nie dobrali. Rozwodu chciał on. Bo charaktery były nie po drodze. Wiem że jemu z żadna pania ie będzie po drodze. BO charakter to on ma diabelski co się ładnie nazywa trudnym. Trzeba sie dostosować słuchać i popierać własne zdanie wykluczone, przepraszać za błędy, przyznawać sie do błędu, rozumieć swoje błędy. Boli mnie wiecznie brzuch i głowa od strachu że ćos zrobie źle, powiem nie tak. Starałam sie przewidywać problemy tematy awantur. Nie odzywa sie do mnie pare dni. To turecki wiatrak.
A jednak to dobry człowiek, ma dobre serduszko, chciałabym utrzymać ten związek.
Widzę że wiele zachowań ma na pokaz. Z żona uchodzili za ciche miłe sopokojne małżeństwo. My tez uchodzimy za zgrana parę.
Jest bardzo nerwowy impulsywny, wrzeszczy, unosi sie bez powodu, irytuję go prawie zawsze.
Powtarzam chcę ratować ten związek. Zastanawiałam sie wiele razy po co dlaczego on ze mna jest?
Wiem że ma trudny charakter ale przykro mi jak jestem ciągle poniżana pomniejszana
Nie oczekuję kwiatów kolacji rocznic i takich pierdół. On kupi mi jak jest potrzebny, prezent tzw praktyczny - cos z ubrania, bo taki jest podział
domowych finansów. Pilnuje natomiast zebym nie miała/ kupiła nic zbytecznego, ponad to co niezbędne. Cześto chodzi spać do drugiego pokoju, obraża sie ma focha. Oczekuje przeprosin.
TO on zachowuje sie jak fochająca panienka lat 20 w związku.
Nie wiem co robić staram sie jak mogę. Jest bardzo wrażliwy na kobiece wdzięki, nogi w szpilkach ciasne kiecki biust na wierzchu itp.
ja nie jestem typem seksbomby.często inicjuje spacer w póznych godzinach po osiedlu. Po prostu dlatego że seksbomby wtedy spią.
amehis masz rację - ten facet popadł w samozachwyt tylko może ne zarejestrował tego, świadczy o tym oczekiwanie na powrót kochanki.
I zgodzę sie w jeszcze jednej kwestii - nie znamy tej zona i możesz mieć racje że chciałaby rozwodu bo tez by jej ulzyło.
Jedno jest pewne jak zona sie dowie zycie tych ludzi na dłuższą mete nie będzie możliwe.
Fala podejrzeń, spekulacji,
Mysle też - ale na bazie własnych wyobrażeń- że ta zona jak sie dowie o zdradzie może omijac wspólne łózko. Może być wstręt, niechęć do licha wszystko co negatywne, zadreczanie sie porównaniami - kobiety maja takie skłonności.
I co? Runie wszystko. Po opowiesci o zdradzie i to tak wieloletniej oni nie maja szans.
92 2016-11-07 13:54:25 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-07 13:58:15)
amehis masz rację - ten facet popadł w samozachwyt tylko może ne zarejestrował tego, świadczy o tym oczekiwanie na powrót kochanki.
I zgodzę sie w jeszcze jednej kwestii - nie znamy tej zona i możesz mieć racje że chciałaby rozwodu bo tez by jej ulzyło.
Jedno jest pewne jak zona sie dowie zycie tych ludzi na dłuższą mete nie będzie możliwe.
Fala podejrzeń, spekulacji,
Mysle też - ale na bazie własnych wyobrażeń- że ta zona jak sie dowie o zdradzie może omijac wspólne łózko. Może być wstręt, niechęć do licha wszystko co negatywne, zadreczanie sie porównaniami - kobiety maja takie skłonności.
I co? Runie wszystko. Po opowiesci o zdradzie i to tak wieloletniej oni nie maja szans.
jedyna linia obrony, to dawkowanie informacji,
samemu to ktoś musi być mądrzejszy, przy emocjonalnym bagażu żony, sądzę ze mądrość by nie wystarczyła, albo musiała by być "wyrocznią"
te fale zawsze, są, to jest rozpieprzone zaufanie,
dla mnie naprawa związku, to budowa zaufania od nowa,
jestem w trakcie co prawda z innych powodów, doświadczam spekulacje na własnej "skórze"
jednak bez przejrzystości, szans nie ma według mnie, i sensu
ja się dusiłem, nie wyobrażam sobie życia w czymś takim, bez sensu
kwestia dla mnie, załatwienia tego po ludzku, dopóki działamy wszystko jest możliwe, jak kombinujemy, wydaje się nam że działamy ![]()
z innej strony, kto zakładał że mają szanse??, mąż jak się wkręcał z znajomość biurową, to ma szanse egzystować ![]()
93 2016-11-07 14:05:38 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-11-07 14:06:15)
Amethis, pelna zgoda. Nie da sie ratowac malzenstwa, jak nie jest sie SZCZERYM wobec zony. To do niej powinna nalezec decyzja czy z takim zdradzaczem zechce zostac czy nie. No, ale do tego trzeba miec jaja, a nie kulki jajopodobne, jak juz wiele razy pisalam w innych, podobnych watkach.
Kruk, Ty tak na serio? 'On ma dobre serduszko'? On jest wy*****m egoista i bawidamkiem, ktory Cie psychicznie malteretuje. Jak zreszta pewnie maltretowal byla zone, by potem sie wybielac spiewkami w stylu, ze ona oziebla kobieta byla i co on biedny zusiu mial niby zrobic. Kruk, dorosla kobieta a na takie bajery sie bierzesz. Przykro czytac ![]()
Nie no bez jaj Kruk nie wierze w to co piszesz jestes traktowana jak scierka do podlogi i nawet tego nie widzisz. Ten gosc to niezly tyran.Jak teraz z tego nie wyjdziesz to potem bedzie tylko gorzej. Za pare lat wrocisz na to forum jako wrak czlowieka z doszczetnie zniszczona psychika i zmarnowanym zyciem. Na wlasne zyczenie. Ty wogole nie masz szacunku do siebie ani zadnego poczucia wlasnej wartosci. Az zal tego sluchac ze na wlasne zyczenie tak marnujesz sobie swoje zycie ale trudno Twoje zycie Twoja sprawa.
byłam w terapii dłuuuugo czekam na następna . Z jednej zrezygnowałam bo wiem że wobec tej pani terapeutki nie zdobyłabym sie na szczerośc a to w terapii podstawa. Wbrew pozorom znam swoje ułomności tylko niestety nie radzę sobie z nimi. Chce wierzyć że nam sie uda. Cos musi mnie trzymać po tej stronie. Mam słaby charakter i słaba psychikę mimo wielu nieudanyc prób wciaż próbuję zmieniać w sobie wiele rzeczy.
jakbym zaczełą wypisywac jak było co było nikt by w to nie uwierzył.
tez myślę z perspektywy czasu że zona musiała miec piekło tylko dusiła to w sobie, ale na sprawie rozwodowej powiedziała że go kocha, i że może wrócic jak bedzie chciał. To cicha spokojna wykształcona kobieta ładna ładnie ubrana, dobrze sytuowana.
Ja widze gdzie on był pokrzywdzony w związku że nie było ciepła zrozumienia rozmów. Oni zyli osobna w róznych częściach domu.
On jest taki jak napiosałam ale jakby dwie osoby mieszkały w jednej skórze. Jest tez dobry czas. I dlatego żal mi go że tak sie szamocze, że ma z pewnoscia kompleksy, choć neguje to. Zapewniał że chcce codzienności żwyczajnego zycia. jest pare mcech wspólnych reszta to moje dostosowanie. Stopniowo ogranicza mi pole działania, widze że powolutku wprowadza zasady tamtego domu.
Nie wiem co robić. Czasem mam wrażenie że juz nie mam pomysłu jak rozwikłac kolejny problem Cały czas walczę o niego o zwiazek o bycie razem. czasem robie taki ziny rachunek czy za te chwile kiedy jest dobrze, kupienie jakiegos ciucha, wyjazd na który musze pokonac włąsne leki ( mam lęk wysokości i klaustrofobię potężną) jest warty bycia razem. Dobrze sie pisze rady dla kogoś samemu trudno podjąć decyzję. Bo tak naprawde to lubię wyjśc z nim noca na spacer, grac w badmintona, pojechać gdzieś ale to jest zawsze obłożone awanturą, vgapieniem sie na inne panie, oczekiwanie na pochwały jaki jest wspaniały.
Odpoczywam jak wychodzi do pracy.
On nie rozumie mojego stanu, gdy wspomnę że gorszy dzień mam słyszę nie jestem psychiatra idz do lekarza. Na hasło szefowa w złym humorze była - słysze zmiań pracę. i tak bez konca złote mysli na każda okoliczność.
zmeczyło mie obszcekianie go, prawda taka ze ratuję to codziennie, staram się żeby związek trwał, wiem że jemu tak wygodnie na razie a jak będzie chciał to odejdzie. Takie panie jak ja sa porzucane przez facetów gdy znajdzie się inne bardziej biedna do pocieszkania lub majaca takie same zainteresowania lub sprawniejsza fizycznie
amethis masz racje ta zona go zostawi
to nie był skok w bok przelotny romansik czy seksik po pijaku
tylko świadomy drugi związek wieloletni jakby drugi domek pod płaszczykiem firmy
dziadoskie czasy
98 2016-11-07 14:56:32 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2016-11-07 15:07:36)
zmeczyło mie obszcekianie go, prawda taka ze ratuję to codziennie, staram się żeby związek trwał, wiem że jemu tak wygodnie na razie a jak będzie chciał to odejdzie. Takie panie jak ja sa porzucane przez facetów gdy znajdzie się inne bardziej biedna do pocieszkania lub majaca takie same zainteresowania lub sprawniejsza fizycznie
Ale utrzymywanie tego zwiazku jest kompletnie BEZCELOWE. On Cie nabiera na glodne kawalki w stylu: "mam problemy/ zycie mnie zle potraktowalo/ zona byla zla/ staram sie ale nie potrafie", jednoczesnie manipulujac Twoim poczuciem winy: "przez Ciebie jestem zdenerwowany/ glowa mnie boli/ cos mi nie wyszlo- to wszystko Twoja wina". Dla niego liczysz sie TYLKO jako psychiczny worek treningowy do wyladowywania swoich frustracji. On Cie wcale nie kocha. Jego wybuchy zlosci, fochy i ponizanie Ciebie maja tylko jedno zrodlo- w nim samym.
Tobie ten zwiazek NIC nie daje, ani szacunku, ani milosci ani poczucia bezpieczenstwa. Naprawde chcesz, zeby ten dupek Cie traktowal jak szmate przez nastepne iles lat?
99 2016-11-07 15:09:28 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-07 15:12:46)
nie zdobyłabym sie na szczerośc a to w terapii podstawa.
nie widzisz powiązania, z relacją, związkiem, co daje rozmowa z terapeutą
czym jest, powinna być, zdrowa rozmowa z partnerem
proponujesz "nie wyciąganie brudów", gdzie wnioski własne??
to jest jak siedzenie we własnych odchodach
to powiem, a to nie , na moich warunkach, albo "nikakij"
to nigdy się nie udaje, to jest ten ciężar, tak naprawdę
szczerość
taki cytat mi wpadł właśnie do głowy, z czegoś
"uciekłabym gdybym znała siebie"
to teraz, zostajemy żeby wyprzeć prawdę, czy uciekamy przed prawdą/sobą ![]()
racjonalizacja zysków, strat
ego, ego, ego
miłego dnia
Trollisko jakich mało ten nasz autor.
Stworzył historię, z której wychynął kawał bezwzględnego skur...a, bez jakichkolwiek skrupułów, zajętego tylko sobą i boczniarą. Nieliczącego się z nikim i niczym. Po trupach dążącego tylko do swojego celu. I tak nagle skurwesyn poczytał forum, zasępił się, zamyślił i podjął decyzję bo mu mentorki powiedziały to i owo. Tiaaaaa. W 5 min chłop się zmienił ;-).
Ja tego nie kupuje troliszczu
eni.lij zgodzę sie że wiele konbiet zyje -dobrze powiedziane -w błogiej nieświadomości ale uważam że albo nie chcą o tym wiedzic albo maja to gdzieś z różnych finansowo rodzinnych powodów. Nie wiem jak trzeba być ślepym na barometr rodzinno łóżkowy żeby nie kumać że w pozyciu małżeńskim cos jest nie tak. A s.a symptomy zawsze tylko trzeba je chciec wyłapać i nie mówie tu o obsesyjnym wąchaniu koszul sprawdzaniu telefonu fuj ! tylko o zachowaniu ilosci szkoleń, zamysleń, zaniedbań albo nadmiernej ilości prezentów - niektórzy faceci tak sie zrogrzeszają no byłoby wyliczac trzy dni wiadomo o co chodzi. zarówno faceci jak i kobiety to prosiaki seksualne i często oszukuja partnerów
Mój obecny partner oszukiwał swoja żonę ( obecnie eks) i będac z nią w związku miał romanse. ( z innymi paniami) Ona na pozór zimna i obojetna ( w co ja nie do końca wierzę) chciała go nawet nakryć ale on umiał to ukryć. W rezultacie rozwiedli sie bez orzekania o winie i ona nie wiedziała nigdy o kochankach. Powiem ci że ona nie wie i ma spokój. Rozwiedli sie z niezgodności charakterów i obopjetności wobec siebie i naprawdę tak było.
Myslę widząc jego obecne zachowanie że musiała bardzo cierpieć bo to inteligentna kobieta i czułą że coś jest na rzeczy.Ja wiem że on teraz nie ma kochanki, ( zaraz po pracy jest w domu) ale cały czas mam z tyłu głowy to jak sie zachowywał wobec zony i nie mam zaufania do niego. Bo skoro raz
to wiadomo ..... Poza tym wiem że pisze na rznych forach z paniami. I nie wiem jak to sie skończy. Widze tez że zawsze oczy my biegaja za każdą pania na ulicy i to po kilka razy odwraca sie przygląda, sszuka kontaktu wzrokowego mimo że wie że ja czuję sie w tych sytuacjach mało komfortowo. To jest upokarzajace. Chętnie pociesza biedne panie narzekajace na złych mężów i tak naprawdę daje nadzieję tylko że jak pani mu sie nie podoba to sie wycofuje. Mnie bez przerwy obiecuje że nie będziemy razem że męczę go psychicznie ze ma dośc I myślę że kiedys mnie zostawi. Jak się trafi lepsza pani.Żyje w takim zawieszeniu godze sie na to zalezy mi na nim. To dobry człowiek, ale narcyz, którego parę razy dziennie muszę zapewnic o jego wielkości pod każdym względem.
i ty z takim kimś żyjesz to ty stawiaj warunki nie daj się mu kopnij go w zad niech będzie z tobą na twoich warunkach albo papa.
i ty z takim kimś żyjesz to ty stawiaj warunki nie daj się mu kopnij go w zad niech będzie z tobą na twoich warunkach albo papa.
z ofiary w kata, luxxx ![]()
Powiem krotko i wezlowato:
Kruk, piszesz bzdety.
Nikt nie jest swiety? Co to za slowa? wg.ciebie KAZDY w malzenstwie ma cos na sumieniu? dobrze czytam?
Ja nie zdradzam i zdradzac nie bede.
Czy jestem swieta? Nie. Jestem czasami niesprawiedliwa czy tam moze za bardzo wymagajaca.
Ale nie przypisuj kazdemu zdrady, bo to glupota.
Reszta twoich tekstow to tez w duzej wiekszosci dyrdymaly.