Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1 Ostatnio edytowany przez marcinwrobel111 (2017-12-14 16:01:51)

Temat: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Cześć wszystkim.

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam jedną kobietę hmm

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Współczuję Twojej żonie. Pomyśl jak Ty byś się czuł, gdyby Twoja żona obracała się z innym, mając Ciebie głęboko w dupie. Fajny układ, nie ma co.
Miej teraz odwagę i powiedz jej co się dzieje. Niech zdecyduje czy jeszcze chce być z kimś takim.
Moim zdaniem ludzie tak postępujący, nie zasługują na żadną taryfę ulgową. Świadomie pchają się w chore układy, krzywdząc przy tym partnera.
Powinieneś ponieść karę, stosowną do postępowania, czyli zostać sam, albo kolejna powinna Cię załatwić  tak jak Ty zrobiłeś to wcześniej.

3

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Idą święta, fajne rozkminy...
Ciekawe, jak tam zaplanowałeś spedzić święta z dwuletnim dzieckiem.
Kupisz prezenty, żeby uspokoić sumienie?
Bo Mikołaj pewnie będzie i w końcu jesteście rodziną, to może i o żonie pomyśli.
Może i nawet spędzisz jakiś czas dla oka i w międzyczasie będziesz myślał, co u tej drugiej.

Najlepsze życzenia świąteczne, żeby ci się z kochanką nie udało.

4 Ostatnio edytowany przez marcinwrobel111 (2017-12-14 17:20:32)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Wiem co źle zrobiłem. Zrobiłem to świadomie. Wszedłem w układ nie myśląc, jak to się może skończyć. Tego mi nikt nie musi tłumaczyć... Zakochać się to nie zbrodnia, przestać kochać to też chyba nie.
Chcę być przy dziecku i wiem, że to częsty powód pozostawania w związkach, nie wiem, czy dobry, ale na obecną chwilę nie wyobrażam sobie bycia bez niego.
Nie wiem, czy uda mi się naprawić ten związek, ale chcę spróbować.

Widzę, że jedziecie po mnie. Nie po to się tu uzewnętrzniam, żeby czytać tego typu rzeczy, ale teksty typu kara, itp. są naprawdę zbędne.
Powiedzieć co się dzieje? Myślałem o tym nie raz, ale myślę, że to byłaby najgorsza krzywda dla mojej żony. Prościej i wydaje mi się rozsądniej byłoby powiedzieć jej, że się wypaliłem, niż powiedzieć, że ją zdradziłem.

Mimo wszystko chcę spróbować żyć, jak wcześniej, ale na razie nie potrafię... Jakieś rady? Takie serio, a nie jechanie po mnie. Czy może się wypowiedzieć ktoś, kto potrafi mnie zrozumieć?

5

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

A jak ktoś jest uczciwym człowiekiem i nie potrafi Cię zrozumieć ??

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

No to może postara mi się pomóc, bo każdy może skręcić nie w tą stronę co trzeba w każdym momencie swojego życia...
Rok temu byłem przekonany o swojej wierności i gardziłem ludźmi, którzy zdradzają... A tu takie rzeczy. Nie chcę nikogo oceniać.

7 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-14 17:42:05)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

Chcę być przy dziecku i wiem, że to częsty powód pozostawania w związkach, nie wiem, czy dobry, ale na obecną chwilę nie wyobrażam sobie bycia bez niego.
Nie wiem, czy uda mi się naprawić ten związek, ale chcę spróbować.

A żona może dowiedzieć się o kochance, aby mieć możliwość podjęcia decyzji czy Ona chce dalej ciągnąć tę farsę tj. z Tobą być? Czy Jej tego z dobrego serduszka zabraniasz?
To już nie jest szczeniackie zachowanie, ale czyste wyrachowanie i to najgorszego stopnia. Masz na co zasłużyłeś, ciężko zapracowałeś hmm. Kolejny tchórz... Nie zazdroszczę dziecku w przyszłości jak się dowie jakiego ma tatusia - a każde kłamstwo ma krótkie nogi.

8 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-12-14 18:38:12)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Nie mogę... Czy to jedyne wyjście, by powiedzieć o kochance?
Z jakiej racji dziecko ma się dowiadywać, że zdradziłem? Co to w ogóle ma być??? Co to za scenariusze? Myślałem, ze to jakieś rozsądne forum, gdzie można pogadać, a widzę, że się pomyliłem, bo nie ma tu nic tylko [wulgaryzm]. [wulgaryzm] mnie nauczyciel w szkole.

9

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Zonie powiedz tylko wtedy, gdy bedziesz pewien swojej nowej ukochanej I tego ze chcesz odejc od zony.

Inaczej absolutnie nie mow zonie niczego, jesli chcesz naprawiac swoj zwiazek.

Prawda nie jest dla kazdego. To jest Twoj secret I Ty sie z nim zmierz.

10

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

Wiem co źle zrobiłem. Zrobiłem to świadomie. Wszedłem w układ nie myśląc, jak to się może skończyć. Tego mi nikt nie musi tłumaczyć... Zakochać się to nie zbrodnia, przestać kochać to też chyba nie.
Chcę być przy dziecku i wiem, że to częsty powód pozostawania w związkach, nie wiem, czy dobry, ale na obecną chwilę nie wyobrażam sobie bycia bez niego.
Nie wiem, czy uda mi się naprawić ten związek, ale chcę spróbować.

Jesteś świadomy tego co zrobiłeś, ale chyba nie jesteś świadomy kim jesteś. Nie, nie będę wieszać psów na Tobie, ale tego epitetu nie ominę; brzmisz, jak totakny egoista, bo niestety nim jesteś.
Zgadzam się z Leśny'm_owoc'em, w tych okolicznościach, Twoja żona powinna wiedzieć w jakiej znajduje się sytuacji, zwłaszcza, że "Nie wiem, czy uda mi się naprawić ten związek, ale chcę spróbować."
Kim ona teraz dla Ciebie jest, jakimś królikiem doświadczalnym? Nieświadoma niczego, niekochana, nadal oszukiwana, a Ty udajesz bohatera, bo poświęciłeś swoją wielką miłość?
To już chyba drugi raz, bo w końcu żona chyba też kiedyś nią była?
Pytasz, co zrobić? Przyznać się do swojej "nie zbrodni", błagać o szansę i liczyć się z tym, że żona, po przeżyciu szoku i załamania nerwowego podejmie rozsądną decyzje i puści Cię wolno.
Jednak w stanie w jakim teraz się znajdujesz, czyli nadal zakochany, tęskniący, zazdrosny o kochankę, po prostu przyznaj się, zabezpiecz jeszcze swoją rodzinę, przproś i pędź do kochanki.
To, co teraz robisz, nadal jest ohydne.

11 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-14 19:39:39)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Nie kochasz żony. Zostając z nią, będziesz głęboko nieszczęśliwy. Twoja żona też zasługuje na szczęście, a nie dostanie go od faceta, który ją okłamuje.

Powiedz jej, jeśli chcesz ratować małżeństwo. Niech zdecyduje, czy chce dać Ci szansę.

Jeśli jednak jesteś pewien, że kochasz tamtą - to nic żonie nie mów, rozstancie się w zgodzie.

12 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-14 18:45:42)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

Nie mogę... Czy to jedyne wyjście, by powiedzieć o kochance?
Z jakiej racji dziecko ma się dowiadywać, że zdradziłem? Co to w ogóle ma być??? Co to za scenariusze? Myślałem, ze to jakieś rozsądne forum, gdzie można pogadać, a widzę, że się pomyliłem, bo nie ma tu nic tylko, opierdalanie. Opierdalał mnie nauczyciel w szkole.

Uwierz mi to wyjdzie. Osobiście znam przypadek, gdzie pewna para miała problemy przez kilka miesięcy. Później jakoś to wszystko wspólnie naprawili, aż partnerka dowiedziała się o kochance 5 lat po fakcie. Nie miała żadnych problemów z odejściem i złożeniem wniosku o rozwód z winy partnera.
Ona teraz nie wie na czym stroi? Twoim zdaniem na czymś takim można tworzyć związek? Jakbyś się poczuł na Jej miejscu? Jeśli macie coś naprawiać to wspólnie i świadomie. Naprawdę to forum nie służy do głaskania po główce, bo ktoś właśnie odpier*** największe świństwo swojej kobiecie. Jeśli Ci nie odpowiada to idź na męskie fora, może tam zbierzesz poklask.
W ogóle jakim trzeba być typem, aby tak roszczeniowo podchodzić do forumowiczów, gdzie część z nich przeszła piekło zdrady.
Ty w ogóle masz jakieś zasady moralne czy jesteś jednym z tych co nie mogli spróbować i wówczas udawali świętych? Każdy odpowiada za każde swoje decyzje, właśnie dzieci w podstawówce zwalnia się z własnego myślenia.
Matko jeśli tego typu ludzie tworzą społeczeństwo to jakim cudem ma być normalnie? Sami z podejściem Kalego lub roszczeniowi gówniarze hmm. Wszystko wyjdzie na jaw wówczas. Nie teraz to później. W sumie dobrze byłoby gdyby Ciebie zostawiła dla kogoś innego. Może kochanka po czasie pomoże Jej się o wszystkim dowiedzieć wink?

Dla mnie dno - bo nawet nie ma wyrzutów sumienia tylko bezczelne chronienie własnych 4 liter. Własne interesy...

13

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
ZielonaKama napisał/a:

Zonie powiedz tylko wtedy, gdy bedziesz pewien swojej nowej ukochanej I tego ze chcesz odejc od zony.

Inaczej absolutnie nie mow zonie niczego, jesli chcesz naprawiac swoj zwiazek.

Prawda nie jest dla kazdego. To jest Twoj secret I Ty sie z nim zmierz.

A gdyby przyniósł do domu jakąś wenerę, jako że wygląda na to, iż romans wcale nie jest definitywnie zakończony - to ma twierdzić, że to od sikania w publicznej toalecie? Jak kochanka zaciąży - to niech się upiera, że obca baba się tak długo na niego gapiła, aż zaszła w urojoną ciążę? Jak kochanka postanowi "zawalczyć" i skontaktuje się z żoną, to ma zrobić z żony zazdrosną wariatkę, co to nieznajomej na słowo wierzy? Jak ktoś znajomy się dowie i doniesie - to awantura, że znajomi ważniejsi niż dobry mężuś? Kłamstwo ma naprawdę krótkie nogi, zwłaszcza, że żona już coś podejrzewa.

14

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

Wiem co źle zrobiłem. Zrobiłem to świadomie. Wszedłem w układ nie myśląc, jak to się może skończyć. Tego mi nikt nie musi tłumaczyć... Zakochać się to nie zbrodnia, przestać kochać to też chyba nie.

Dobrze że wiesz, tylko co z tego wynika? Nikt ludzi nie zwolnił z myślenia, dotyczy to każdej dziedziny życia, związków także.
Zbrodnią nie jest zakochanie się lub odkochanie, ale oszustwo i egoizm z tym związany zapewne zasługuje na pochwałę ...
Szkoda właśnie że nikt Ci nie wytłumaczył, albo nie chciałeś słuchać, tak jak teraz nie podoba Ci się co piszą inni, może nie doszło by do tego w ogóle.
Nikt po Tobie nie jedzie. Sam to zrobiłeś zachowując się tak, jak się zachowałeś.
Jeśli oczekiwałeś pochwały za swój czyn, to trzeba było zadzwonić do kochanki i poprosić ją o to.
Na pewno uważa podobnie, dopóki nie znajdzie innego.
Współczuję Twojej żonie ...

15

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
LeweL napisał/a:
marcinwrobel111 napisał/a:

Wiem co źle zrobiłem. Zrobiłem to świadomie. Wszedłem w układ nie myśląc, jak to się może skończyć. Tego mi nikt nie musi tłumaczyć... Zakochać się to nie zbrodnia, przestać kochać to też chyba nie.

Dobrze że wiesz, tylko co z tego wynika? Nikt ludzi nie zwolnił z myślenia, dotyczy to każdej dziedziny życia, związków także.
Zbrodnią nie jest zakochanie się lub odkochanie, ale oszustwo i egoizm z tym związany zapewne zasługuje na pochwałę ...
Szkoda właśnie że nikt Ci nie wytłumaczył, albo nie chciałeś słuchać, tak jak teraz nie podoba Ci się co piszą inni, może nie doszło by do tego w ogóle.
Nikt po Tobie nie jedzie. Sam to zrobiłeś zachowując się tak, jak się zachowałeś.
Jeśli oczekiwałeś pochwały za swój czyn, to trzeba było zadzwonić do kochanki i poprosić ją o to.
Na pewno uważa podobnie, dopóki nie znajdzie innego.
Współczuję Twojej żonie ...

Marcinwrobel tez nie ma lekko.
Postanawiac naprawiac, gdy sie tego nie czuje to juz kara sama w sobie.
Mysle Marcinwrobel ze chcesz dobrze, ale watpie czy ktos bedzie szczesliwy.
Moze tylko nieswiadoma zona, ale to jej chcesz zadoscuczynic.

16

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
ZielonaKama napisał/a:

Marcinwrobel tez nie ma lekko.
Postanawiac naprawiac, gdy sie tego nie czuje to juz kara sama w sobie.
Mysle Marcinwrobel ze chcesz dobrze, ale watpie czy ktos bedzie szczesliwy.
Moze tylko nieswiadoma zona, ale to jej chcesz zadoscuczynic.

Kamo, nie jest możliwa jakakolwiek naprawa, czy odbudowa związku - o ile ma się to odbywać w kłamstwie, zdradzie i fałszu, a właśnie z takiej pozycji Autor wątku chce startować.

17

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, nawet za te, że to, jak się zachowuje to dno. Pewnie jest w tym dużo racji, nie będę się usprawiedliwiał.
Akurat nie boję się tego, że kochanka zadzwoni, powie, itd. Nie zmagam się z tym.
Zmagam się z tym, jak naprawić to małżeństwo i z tym, jak przestać myśleć o kochance.
To prawda, tutaj nikt nie będzie szczęśliwy, jeśli będę próbował naprawić małżeństwo w ten sposób, o którym myślę. O ile jeśli to jeszcze jest możliwe w tej sytuacji.

Wiem też, że nie próbowałbym tego naprawiać, gdyby nie dziecko (tak, wiem, kolejny tchórz, który chce naprawiać małżeństwo, bo jest dziecko, a dziecko jest niczemu winne, funduje mu taki start, itp.).
Ale nie wyobrażam sobie nie być przy nim, kiedy dorasta, po prostu nie wyobrażam sobie. I nie jestem bohaterem - dokonałem wyboru. Wtedy takiego, teraz takiego. Życie...
Nie chcę eksperymentować. Chcę sobie poradzić z tą sytuacją i dzięki za to, że nawet mi się dostaje, może potrzebuję, żeby ktoś z Was mi przywalił i może zacznę rozsądniej do tego podchodzić i robić co trzeba.

18

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

wiesz, że rozwalasz w ten sposób życie Twojej żonie?
Ona jeszcze mogłaby teraz znaleźć kogoś, kto ją pokocha. Marnujesz jej najlepsze lata na trwanie z kimś tylko dla dziecka.
To najgorsze, co można zrobić drugiemu człowiekowi.
A dziecko i tak bedzie widzieć, że rodzice się nie kochają.

19

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Kiedyś byś może będziesz chciał wrócić do tego momentu w życiu..
Nie kochasz żony
Być może marnujesz życie Wam wszystkim i dziecku też, jak napisano powyżej.
Może popełniasz życiowy błąd.

20

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

smile smile smile Autorze, to co możesz zrobić najlepszego to : samemu wleźć  na drzewo a nie kazać komuś żeby Tobie nakazał na nie włazić...
No niech mnie, roczny romans i dwuletnie dziecko... masz siłę... właźże na choinkę...

21

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Kluczowe jest nie to, że On miał romans, tylko to, że nadal zależy mu na kochance a Rok związku z nią to nie jest przypadkowa zdrada.
Niech się tu znajdzie jedna kobieta na forum, która chciałaby takiego poświęcenia ze strony męża..

22

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam j

.



A ja nie zazdroszczę Tobie. To dobrze, ze po roku zmusiłeś się do podjęcia próby rozwiązania swoich problemów.
Chyba czas abyś spróbował odpowiedzieć sobie na pare pytań.
Po pierwsze romans- co się do niego przyczyniło?
Pytasz czy to grzech przestać kochać kogoś i zakochać się w kimś innym - a powinieneś zapytać dlaczego? Dlaczego przestałeś kochać swoją żonę?
Coś zaczęło się psuć w waszym małżeństwie?
Dopadła was rutyna i szarość dnia codziennego?
Może nigdy się nie kochaliście, pomyliscie miłość z innymi uczuciami i zanim się zorientowałes już wzięliście ślub.
Po drugie Twoja kochanka - przyjrzyj się swojemu uczuciu do niej. Co w niej kochasz? Dlaczego jest/było  wam tak dobrze razem?
Myślisz, ze moglibyście być razem prowadząc normalne codzienne życie? W czym jest rożna od Twojej żony?
Czy nadal na swój sposób  kochasz swoją żonę?

Teraz brak Ci kochanki i zastanawiasz się czy podbiłeś wpłaciła decyzje postanawiając naprawić swoje małżeństwo.

Jeżeli przy tej decyzji pozostaniesz, odpowiedz sobie dlaczego?
Tylko ze względu na dziecko?
I jeżeli tak czy jest to dla Ciebie wystarczająca motywacja aby na nowo pokochać swoją żonę i spróbować stworzyć z nią szczęśliwy związek?
Miłości chyba nie da się udawać i czym innym jest tkwić z pogmatwana w rocznym romansie a czym innym jest karmić kogoś złudzeniami przez lata.
Choć nic nie jest przecież powiedziane.
Myśle, ze jeżeli zdecydujesz się zostać z żona, powinno to iść w parze z prawdziwa próba naprawienia waszego małżeństwa.
Czy musisz mówić o romansie, trudno radzić - ja nie powiedziałam.

Jeżeli spróbujesz odzyskać kochankę, to na jakich zasadach i jaki związek chciałbyś z nią budować?
Może romans z dzieciatym facet jest dla niej ok ale związek już by nie był.

Powodzenia.

23 Ostatnio edytowany przez marcinwrobel111 (2017-12-19 17:40:05)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
ALA1981 napisał/a:

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam j

.



A ja nie zazdroszczę Tobie. To dobrze, ze po roku zmusiłeś się do podjęcia próby rozwiązania swoich problemów.
Chyba czas abyś spróbował odpowiedzieć sobie na pare pytań.
Po pierwsze romans- co się do niego przyczyniło?
Pytasz czy to grzech przestać kochać kogoś i zakochać się w kimś innym - a powinieneś zapytać dlaczego? Dlaczego przestałeś kochać swoją żonę?
Coś zaczęło się psuć w waszym małżeństwie?
Dopadła was rutyna i szarość dnia codziennego?
Może nigdy się nie kochaliście, pomyliscie miłość z innymi uczuciami i zanim się zorientowałes już wzięliście ślub.
Po drugie Twoja kochanka - przyjrzyj się swojemu uczuciu do niej. Co w niej kochasz? Dlaczego jest/było  wam tak dobrze razem?
Myślisz, ze moglibyście być razem prowadząc normalne codzienne życie? W czym jest rożna od Twojej żony?
Czy nadal na swój sposób  kochasz swoją żonę?

Teraz brak Ci kochanki i zastanawiasz się czy podbiłeś wpłaciła decyzje postanawiając naprawić swoje małżeństwo.

Jeżeli przy tej decyzji pozostaniesz, odpowiedz sobie dlaczego?
Tylko ze względu na dziecko?
I jeżeli tak czy jest to dla Ciebie wystarczająca motywacja aby na nowo pokochać swoją żonę i spróbować stworzyć z nią szczęśliwy związek?
Miłości chyba nie da się udawać i czym innym jest tkwić z pogmatwana w rocznym romansie a czym innym jest karmić kogoś złudzeniami przez lata.
Choć nic nie jest przecież powiedziane.
Myśle, ze jeżeli zdecydujesz się zostać z żona, powinno to iść w parze z prawdziwa próba naprawienia waszego małżeństwa.
Czy musisz mówić o romansie, trudno radzić - ja nie powiedziałam.

Jeżeli spróbujesz odzyskać kochankę, to na jakich zasadach i jaki związek chciałbyś z nią budować?
Może romans z dzieciatym facet jest dla niej ok ale związek już by nie był.

Powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź.
Co się przyczyniło do mojego romansu? Hmm, być może spotykając inną kobietę zrobiłbym to samo. Próbowałem coś zmienić w mojej żonie - a tak być nie powinno. Jest coś co mi w niej przeszkadza, w mojej żonie, ona o tym też wie, próbowałem to zaakceptować, ale jak widać bez efektu... Więc może to nie chodzi o to, że się zakochałem w innej i nie ważne, czy była by to Basia, Stasia, Krysia w końcu zrobiłbym to samo.

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

24

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:
ALA1981 napisał/a:

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam j

.



A ja nie zazdroszczę Tobie. To dobrze, ze po roku zmusiłeś się do podjęcia próby rozwiązania swoich problemów.
Chyba czas abyś spróbował odpowiedzieć sobie na pare pytań.
Po pierwsze romans- co się do niego przyczyniło?
Pytasz czy to grzech przestać kochać kogoś i zakochać się w kimś innym - a powinieneś zapytać dlaczego? Dlaczego przestałeś kochać swoją żonę?
Coś zaczęło się psuć w waszym małżeństwie?
Dopadła was rutyna i szarość dnia codziennego?
Może nigdy się nie kochaliście, pomyliscie miłość z innymi uczuciami i zanim się zorientowałes już wzięliście ślub.
Po drugie Twoja kochanka - przyjrzyj się swojemu uczuciu do niej. Co w niej kochasz? Dlaczego jest/było  wam tak dobrze razem?
Myślisz, ze moglibyście być razem prowadząc normalne codzienne życie? W czym jest rożna od Twojej żony?
Czy nadal na swój sposób  kochasz swoją żonę?

Teraz brak Ci kochanki i zastanawiasz się czy podbiłeś wpłaciła decyzje postanawiając naprawić swoje małżeństwo.

Jeżeli przy tej decyzji pozostaniesz, odpowiedz sobie dlaczego?
Tylko ze względu na dziecko?
I jeżeli tak czy jest to dla Ciebie wystarczająca motywacja aby na nowo pokochać swoją żonę i spróbować stworzyć z nią szczęśliwy związek?
Miłości chyba nie da się udawać i czym innym jest tkwić z pogmatwana w rocznym romansie a czym innym jest karmić kogoś złudzeniami przez lata.
Choć nic nie jest przecież powiedziane.
Myśle, ze jeżeli zdecydujesz się zostać z żona, powinno to iść w parze z prawdziwa próba naprawienia waszego małżeństwa.
Czy musisz mówić o romansie, trudno radzić - ja nie powiedziałam.

Jeżeli spróbujesz odzyskać kochankę, to na jakich zasadach i jaki związek chciałbyś z nią budować?
Może romans z dzieciatym facet jest dla niej ok ale związek już by nie był.

Powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź.
Co się przyczyniło do mojego romansu? Hmm, być może spotykając inną kobietę zrobiłbym to samo. Próbowałem coś zmienić w mojej żonie - a tak być nie powinno. Jest coś co mi w niej przeszkadza, w mojej żonie, ona o tym też wie, próbowałem to zaakceptować, ale jak widać bez efektu... Więc może to nie chodzi o to, że się zakochałem w innej i nie ważne, czy była by to Basia, Stasia, Krysia w końcu zrobiłbym to samo.

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

Nie liczysz się z uczuciami żony.Ona nawet nie wie,że ją zdradziłeś.Ma prawo to wiedzieć i WSPÓLNIE potem jak już ochłonięcie i Ci wybaczy (może to długo potrwać no ale za błędy trzeba płacić) to zdecydujecie czy jesteście gotowi i czy chcecie to naprawiać.
Twoje podejście jest egoistyczne.

25

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
prawiezalamana napisał/a:
marcinwrobel111 napisał/a:
ALA1981 napisał/a:

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam j

.



A ja nie zazdroszczę Tobie. To dobrze, ze po roku zmusiłeś się do podjęcia próby rozwiązania swoich problemów.
Chyba czas abyś spróbował odpowiedzieć sobie na pare pytań.
Po pierwsze romans- co się do niego przyczyniło?
Pytasz czy to grzech przestać kochać kogoś i zakochać się w kimś innym - a powinieneś zapytać dlaczego? Dlaczego przestałeś kochać swoją żonę?
Coś zaczęło się psuć w waszym małżeństwie?
Dopadła was rutyna i szarość dnia codziennego?
Może nigdy się nie kochaliście, pomyliscie miłość z innymi uczuciami i zanim się zorientowałes już wzięliście ślub.
Po drugie Twoja kochanka - przyjrzyj się swojemu uczuciu do niej. Co w niej kochasz? Dlaczego jest/było  wam tak dobrze razem?
Myślisz, ze moglibyście być razem prowadząc normalne codzienne życie? W czym jest rożna od Twojej żony?
Czy nadal na swój sposób  kochasz swoją żonę?

Teraz brak Ci kochanki i zastanawiasz się czy podbiłeś wpłaciła decyzje postanawiając naprawić swoje małżeństwo.

Jeżeli przy tej decyzji pozostaniesz, odpowiedz sobie dlaczego?
Tylko ze względu na dziecko?
I jeżeli tak czy jest to dla Ciebie wystarczająca motywacja aby na nowo pokochać swoją żonę i spróbować stworzyć z nią szczęśliwy związek?
Miłości chyba nie da się udawać i czym innym jest tkwić z pogmatwana w rocznym romansie a czym innym jest karmić kogoś złudzeniami przez lata.
Choć nic nie jest przecież powiedziane.
Myśle, ze jeżeli zdecydujesz się zostać z żona, powinno to iść w parze z prawdziwa próba naprawienia waszego małżeństwa.
Czy musisz mówić o romansie, trudno radzić - ja nie powiedziałam.

Jeżeli spróbujesz odzyskać kochankę, to na jakich zasadach i jaki związek chciałbyś z nią budować?
Może romans z dzieciatym facet jest dla niej ok ale związek już by nie był.

Powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź.
Co się przyczyniło do mojego romansu? Hmm, być może spotykając inną kobietę zrobiłbym to samo. Próbowałem coś zmienić w mojej żonie - a tak być nie powinno. Jest coś co mi w niej przeszkadza, w mojej żonie, ona o tym też wie, próbowałem to zaakceptować, ale jak widać bez efektu... Więc może to nie chodzi o to, że się zakochałem w innej i nie ważne, czy była by to Basia, Stasia, Krysia w końcu zrobiłbym to samo.

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

Nie liczysz się z uczuciami żony.Ona nawet nie wie,że ją zdradziłeś.Ma prawo to wiedzieć i WSPÓLNIE potem jak już ochłonie i Ci wybaczy (może to długo potrwać no ale za błędy trzeba płacić) to zdecydujecie czy jesteście gotowi i czy chcecie to naprawiać.
Twoje podejście jest egoistyczne.

26

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Marcin, Ty się ciesz , ze to kochanka kopnęła Ciebie w cztery litery.

Gorzej będzie jak żona sobie znajdzie pocieszyciela w czasie Twojej nieobecności emocjonalnej.

Potem będziesz już tylko bankomatem w pustych czterech ścianach , żona w ramionach kochanka, dzieci wpatrzonego w "wujka" a Ty masz 2h widzeń z dziećmi i kontakt z żona poprzez komornika który ściąga z Ciebie alimenty.


Co wolisz kupa w doooope od kochanki czy od żony ?

27

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
Secondo1 napisał/a:

Marcin, Ty się ciesz , ze to kochanka kopnęła Ciebie w cztery litery.

Gorzej będzie jak żona sobie znajdzie pocieszyciela w czasie Twojej nieobecności emocjonalnej.

Potem będziesz już tylko bankomatem w pustych czterech ścianach , żona w ramionach kochanka, dzieci wpatrzonego w "wujka" a Ty masz 2h widzeń z dziećmi i kontakt z żona poprzez komornika który ściąga z Ciebie alimenty.


Co wolisz kupa w doooope od kochanki czy od żony ?

Kochanka mnie nie kopnęła, to ja zrezygnowałem z niej - chyba nie czytałeś od początku.
Mam sporą nadwyżkę finansową, więc nie bardzo rozumiem skąd gadki o komorniku i wizje o wujku, to nie o tym temat...

28

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

Rozumiem Twoje intencje, jednak ten ambitny plan nie ma najmniejszych szans na realizację.
Żeby coś naprawiać Marcin - trzeba wiedzieć co naprawiać i co się naprawia.
Naprawiając w Waszym małżeństwie wypalenie i ciężki czas, nie będziecie naprawiali zdrady. Wszystkie te próby, będą jak nitowanie garnka, w którym mimo patrzenia pod światło nie będzie widać dziur, to jednak kiedy napełnicie go wodą, ciągle będzie gdzieś przeciekał ...
Lekceważąc problem pierwotny, możecie spędzić całe życie we frustracji i rozgoryczeniu naprawiając problemy wtórne.
Dodatkowo, tak szczerze - mało jest zdrad, które udaje się utrzymać przez całe życie w tajemnicy. One jakoś prędzej, czy później wypływają na powierzchnię.
Czy jesteś przygotowany na taką sytuację ? Co zrobisz, kiedy żona jednak po jakimś czasie dowie się o kochance i Twoich zdradach ?

29

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:
ALA1981 napisał/a:

Jestem po rocznym romansie. Próba jego zerwania kilkukrotna, dużo emocji, kłótni, ale jednak przez ostanie kilka miesięcy spotykaliśmy się, wyjeżdżaliśmy tylko, kiedy była taka możliwość. Rozmowy, seks, dużo czułości, czułych słówek.
Mam żonę i dziecko. W końcu powiedziałem sobie i mojej kochance dość dla tego romansu. Ona bardzo chce być ze mną, ale to moja decyzja.

Druga opcja mogę odejść od żony i dziecka (2 letniego). Doprowadziłem do takiego stanu, że żona kompletnie mnie nie interesuje. Zakochałem się po uszy.
Nie chcę być na siłę z żoną, chcę spróbować naprawić to co zepsułem. Czy się uda? Kwestia czasu, nastawienia, mojego starania się, by było dobrze.
Żona coś podejrzewała, że kogoś mam, ale tłumaczyłem ciągle to trudnym okresem w pracy.

Ale o co chodzi z kochanką? No więc około miesiąc temu umówiliśmy się na nasze ostatnie spotkanie - spotkaliśmy się w piątek i spędziliśmy cudowny weekend - takie coś "na pożegnanie".
Opowiedziała mi, że jest jakiś facet, który o nią zabiega. I że da mu szanse, bo już któryś raz z rzędu do niej uderza. Oczywiście żałuje, że to my nie będziemy razem, ale facet ma coś w sobie, a że nie może być ze mną to nie będzie żyła w celibacie...
Moja reakcja była taka, że nie mogę przecież jej tego zakazać, więc niech robi co chce.

Mimo, że ten weekend był na pożegnanie następne kilkadziesiąt dni było w stałym kontakcie i były słówka "Kochanie, Skarbie, Kotku..., itp." - i to głównie z jej strony, nie z mojej.
Widziałem, że bardzo często dostępna na innym komunikatorze, którego w ogóle wcześniej nie używała, więc pomyślałem, że to właśnie ten facet. Poprosiłem, byśmy przestali się do siebie zwracać w ten sposób, bo mi to w niczym nie pomaga, nie wiem, jak jej.  Zapytałem z kim się porozumiewa i odpowiedziała, że to właśnie z nim. Tak więc nie rozumiem o co chodzi i dlaczego ciągnie te czułe słówka.  Przestaliśmy do siebie pisać, może raz na jakiś czas. Wiem, że kogoś ma i nie mogę sobie z tym poradzić, ciągle ją sprawdzam, patrzę na facebooku, kiedy była dostępna, itp. Wiem, może to szczeniackie to całe sprawdzanie, ale chciałbym się skupić na rodzinie, którą założyłem, a nie potrafię, bo w głowie mam j

.



A ja nie zazdroszczę Tobie. To dobrze, ze po roku zmusiłeś się do podjęcia próby rozwiązania swoich problemów.
Chyba czas abyś spróbował odpowiedzieć sobie na pare pytań.
Po pierwsze romans- co się do niego przyczyniło?
Pytasz czy to grzech przestać kochać kogoś i zakochać się w kimś innym - a powinieneś zapytać dlaczego? Dlaczego przestałeś kochać swoją żonę?
Coś zaczęło się psuć w waszym małżeństwie?
Dopadła was rutyna i szarość dnia codziennego?
Może nigdy się nie kochaliście, pomyliscie miłość z innymi uczuciami i zanim się zorientowałes już wzięliście ślub.
Po drugie Twoja kochanka - przyjrzyj się swojemu uczuciu do niej. Co w niej kochasz? Dlaczego jest/było  wam tak dobrze razem?
Myślisz, ze moglibyście być razem prowadząc normalne codzienne życie? W czym jest rożna od Twojej żony?
Czy nadal na swój sposób  kochasz swoją żonę?

Teraz brak Ci kochanki i zastanawiasz się czy podbiłeś wpłaciła decyzje postanawiając naprawić swoje małżeństwo.

Jeżeli przy tej decyzji pozostaniesz, odpowiedz sobie dlaczego?
Tylko ze względu na dziecko?
I jeżeli tak czy jest to dla Ciebie wystarczająca motywacja aby na nowo pokochać swoją żonę i spróbować stworzyć z nią szczęśliwy związek?
Miłości chyba nie da się udawać i czym innym jest tkwić z pogmatwana w rocznym romansie a czym innym jest karmić kogoś złudzeniami przez lata.
Choć nic nie jest przecież powiedziane.
Myśle, ze jeżeli zdecydujesz się zostać z żona, powinno to iść w parze z prawdziwa próba naprawienia waszego małżeństwa.
Czy musisz mówić o romansie, trudno radzić - ja nie powiedziałam.

Jeżeli spróbujesz odzyskać kochankę, to na jakich zasadach i jaki związek chciałbyś z nią budować?
Może romans z dzieciatym facet jest dla niej ok ale związek już by nie był.

Powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź.
Co się przyczyniło do mojego romansu? Hmm, być może spotykając inną kobietę zrobiłbym to samo. Próbowałem coś zmienić w mojej żonie - a tak być nie powinno. Jest coś co mi w niej przeszkadza, w mojej żonie, ona o tym też wie, próbowałem to zaakceptować, ale jak widać bez efektu... Więc może to nie chodzi o to, że się zakochałem w innej i nie ważne, czy była by to Basia, Stasia, Krysia w końcu zrobiłbym to samo.

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

Pewno masz racje pisząc, ze coś ponieważ coś zaczęło przeszkadzać / zawsze przeszkadzało w żonie, zacząłeś świadomie lub nie szukać relacji poza małżeństwem.
Warto by zdefiniować co to jest? I czy na pewno dotyczy to żony a nie waszej relacji lub sposobu w jaki postrzegasz wasz związek?

Cokolwiek by to nie było stworzyło to sytuacje w której zacząłeś poszukiwać i zaspokoiłes szeroko rozumiane potrzeby w ramionach Basi/Kasi czy innej Stasi - pewno jak nie ta to znalazłaby się inna kobieta. Wbrew temu co lubimy myśleć o sobie nie jesteśmy połówkami jabka, mającymi tylko jedna druga polowe.

Ja czytając Twoja wypowiedz - wiedzę  deklaracje chęci naprawienia związku małżeńskiego, powtarzająca się trzy razy.

Podjąłeś chyba decyzje? Choć emocje i zaangażowanie w Twój drugi związek nie pomagają.

Pewno jeżeli nie świadomie to podświadomie dokonasz w końcu wyboru i za nim podążysz.

Co do szczerości i mówieniu o zdradzie - czuje ze nikt nie powinien Ci doradzać. Mam wrażenie, ze większość osób, które piszą ze powinieneś się przyznać do zdrady, piszą tak bo czuja/ myślą ze powinieneś ponieś karę. A przyznanie się oczywiście taka karę ma umożliwić.
Oczywiście zdrada jest nieuczciwa, spotykanie się z kimś innym za plecami partnera jest nieuczciwe wobec niego.
  Z drugiej strony zdrada jest oznaka kryzysu w związku.
Zapewne do naprawienia takiego kryzysu potrzeba dużo dobrej woli, pracy, szczerości itd.
Tylko wydaje mi się ze różne rzeczy, jeżeli już maja być powiedziane powinny być powiedziane na odpowiednim etapie procesu naprawczego i ze świadomością dlaczego są powiedziane.

Powodzenia



Dobrze, ze rozmawiasz z żona i mowisz jej o swoich uczuciach, warto tez nakłaniać ja do mówienia - jak macie oboje plan odbudować swój związek.

30

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Tak, podjąłem decyzję. Chce byc przy dorastaniu swojego dziecka i bedę probowal naprawic to co zepsulem. I jesli pokocham na nowo (wiem, ze to nie brzmi zbyt ladnie) to chcialbym, zeby moja zona znowu sie czula przeze mnie kochana.

Co do bylej kochanki to napisala do mnie kilka dni temu. Chce opisac co sie wydarzylo.

Nie sprawdzanie jej idzie mi calkiem dobrze, aczkowiek czasem nie moge wytrzymac i sobie zerkne, czy jest dostepna, wolalbym po prostu ja wyrzucic z glowy, ale tak sie niestety nie da, a dwa obiecalismy sobie, ze jak ktos bedzie chcial pogadac to zawsze mozemy po prostu napisac, ale z romansem koniec. Zapytala co u mnie jednoczesnie piszac co u niej. Napisala miedzy innymi, ze wyjezdza na impreze z pracy polaczona z wyjazdem na narty. Oczywiscie sie domyslilem, ze jedzie tez tam facet, z ktorym zaczyna swoja przygodę. Dlaczego przygode? Zaraz opisze. Poklikalismy chwile i umowilismy sie na telefon w piatek, by zlozyc sobie zyczenia swiateczne. No wiec, kiedy juz sie skonczyly tematy, ktore gdzies tam nas dotyczyly, tematy z pracą zaczyna opowiadac, ze dostala od niego jakis drobiazg. Wiadomo, jestem ciagle zazdrosny i chyba sam na to pozwalam, by sluchac tego typu rzeczy. I mowi, ze miala w piatek wolne i on tez, ale szkoda, bo sie nie moga zobaczyc. Pytam sie:
- dlaczego?
- no bo mieszka z zoną i corka ( po tej odpowiedzi zatkalo mnie i przez kilka sekund milczalem),
- ale jak to? przeciez myslalem, ze chcesz normalnego zwiazku, a ty sie znowu pakujesz w romans? jak ty chcesz byc z nim razem, bo tak chyba chcialas?
- jeszcze dlugo razem nie bedziemy, sa w separacji i kilka razy probowali do siebie wracac, bo nie mieszkali razem, teraz mieszkaja i nie uklada im sie, on musi to jakos poukladac (u mnie znowu cisza, bo nie moge uwierzyc w to co slysze),
I ona dalej kontynuuje:
- nie kazdy zachowuje sie tak, jak Ty.

Za chwile przeprosila mnie za ten ostatni tekst. Pomyslalem sobie, ze to nie moja sprawa co robi ona, ale jednak mnie to zabolalo, bo poczulem sie, jakbym to ja zostal wykorzystany. Zycze jej dobrze, ale juz sam nie wiem, czy to zazdrosc, zlosc, czy po prostu wolalbym, zeby sobie znalazla wolnego faceta, a nie rozwalala kolejna rodzinę. Tak wlasnie pomyslalem, kiedy mi powiedziala, ze facet ma zone i z nia mieszka, ze jest specjalista od rozwalania rodziny. I nie chodzi mi o to, ze ja szukam usprawiedliwienia dla swojego zachowania, ale pierwszy raz pomyslalem o niej zle, mimo to wciaz o niej mysle i jestem zazdrosny, chyba potezebuje czasu.

Poszly zyczenia i czesc.

A wszystkim forumowiczom zycze Wesolych Swiat bez rozkmin, jak u mnie wink

31

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

wiesz co, Ona nie rozwalała rodziny.. Bo to Ty ją miałeś, Ona nie. Teraz próbujesz przerzucić winę na kochankę, bo tak Ci będzie z tym łatwiej..
Może wspólna terapia z żoną to jest dobry pomysł, lepiej poskładać to porządnie teraz albo rozwalić całkiem, bo za 10 lat tu napiszesz o nieszczęślwym małżeństwie i kolejnej kochance..

32

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Nie napisalem, ze ona rozwalila moja rodzine, tylko tak pomyslalem po tym co mi powiedziala. To zazdrosc, zlosc, itp, sam nie umiem tego dokladnie zdefiniowac. Bardziej chodzi mi o to, jak sie tu odciac od tej kobiety, co wcale nie jest dla mnie proste.

I masz racje, ze trzeba porzadnie to naprawic, bo inaczej to sie nie uda. Moze wpierw sam pojde do psychoga, a potem z zoną. Ale wtedy nie ma wyjscia, by zdrada nie wyszla...

33 Ostatnio edytowany przez ALA1981 (2017-12-23 23:00:56)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
marcinwrobel111 napisał/a:

Nie napisalem, ze ona rozwalila moja rodzine, tylko tak pomyslalem po tym co mi powiedziala. To zazdrosc, zlosc, itp, sam nie umiem tego dokladnie zdefiniowac. Bardziej chodzi mi o to, jak sie tu odciac od tej kobiety, co wcale nie jest dla mnie proste.

I masz racje, ze trzeba porządnie to naprawić, bo inaczej to sie nie uda. Moze wpierw sam pojde do psychoga, a potem z zoną. Ale wtedy nie ma wyjscia, by zdrada nie wyszla...

To chyba dobry pomysł z tym psychologiem, zwłaszcza że jest wiele rzeczy, które mógłbyś sobie poukładać. Emocji, których źródła należało by znaleźć.

Zgadzam się z przedmówczynią do tanga trzeba dwojga  - i ani Twojej rodziny, ani rodziny swojego nowego kochanka Twoja była kochanka nie rozbija samodzielnie. Zarówno Ty sam jak i jej nowy kochanek aktywnie jej pomagałeś/ pomaga w rozbijaniu swojej rodziny. A raczej proces rozpadu zaczął się już wcześniej a romans/ zdrada jest jego objawem.

To normalne, że dużo w Tobie emocji, że jest złość i zazdrość. W związku z romansem odbudowanie związku będzie się dla Ciebie wiązało z większym wysiłkiem niż gdyby romans nie miał miejsca. Na dodatek musisz poradzić sobie z emocjonalnym odcięciem od kobiety, z która byłeś w jakimś sensie blisko.

Wydaje mi się, że trochę przenosisz złość na kochankę, za to, że w małżeństwie zaczęło ci się psuć i chcesz sobie tą złością również pomóc przestać o niej myśleć.
Pewnie, na krótką metę jest to jakieś rozwiązanie, ale próbowałeś już rozwiązania na krótką metę  ( romans) i teraz Ci się odbija czkawką.
Zaczynasz coś na nowo, wiec warto zacząć uczciwie - przynajmniej wobec siebie.
Za swój romans musisz wziąć odpowiedzialność - to była Twoja decyzja aby w nim trwać, tak jak jest teraz Twoją decyzją aby go zakończyć i naprawić małżeństwo.
Myślę, że jeżeli możesz sobie czasowo i finansowo pozwolić na skorzystanie z pomocy psychologa to warto, jeżeli już zaczniesz terapie indywidualną to dobry specjalista Cię poprowadzi.

I nie martwiłabym się tym, ze terapia wiąże się nieuchronnie z przyznaniem się do romansu. A raczej nie pozwoliła bym aby to mnie przed podjęciem terapii powstrzymało.
Po pierwsze wg mnie nie musi, zwłaszcza terapia indywidualna.
Po drugie terapia to proces zmiany i umocnienia, w czasie jej trwania przepracujesz wiele rzeczy i zmienisz sposób postrzegania, zrozumiesz przyczyny swojego postępowania, wiec może się okazać, że będziesz miał zupełnie inną perspektywę ewentualnego przyznania się do swojego romansu.

34 Ostatnio edytowany przez ALA1981 (2017-12-24 02:09:47)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
IsaBella77 napisał/a:
marcinwrobel111 napisał/a:

I nie napisałem wcześniej, ze rozmawiałem ze swoją żoną o tym po raz kolejny - niedawno (nie wspominając o zdradzie). Na pytania, dlaczego tak się zachowuję, czy kogoś mam odpowiadałem, że mam ciężki czas i że się wypaliłem, itp. Ona też nie chce żyć w ten sposób, ona czuje się nie kochana, ona o tym wie. Więc nieprawdą jest, że nic jej nie mówie. Nie wspominam o zdradzie, żeby jej jeszcze bardziej nie zranić - taki ze mnie kur.. samarytanin. Ale ona chce i ja chce, żebyśmy spróbowali. Więc jeśli nie spróbujemy to chyba niczego się nie dowiemy. Lepiej spróbować, niż po prostu rzucić wszystko, bo pojawiła się kochanka. Tak, myślę sporo o kochance, codziennie, zdaje sobie sprawę, że ona też nie chce czekać na mnie w nieskończoność i chce też mieć normalne życie, więc daje sobie szanse gdzieś indziej i może już jest za późno na to by biec do kochanki - tego nie wiem. Może wcale nie warto do niej biec, bo było sporo sytuacji, w której zaufanie stoi pod znakiem zapytania. Może wszystko idealizuje... Chcę zostać przy dziecku i chcę spróbować naprawić to małżeństwo. Z jakim efektem czas pokaże.

Rozumiem Twoje intencje, jednak ten ambitny plan nie ma najmniejszych szans na realizację.
Żeby coś naprawiać Marcin - trzeba wiedzieć co naprawiać i co się naprawia.
Naprawiając w Waszym małżeństwie wypalenie i ciężki czas, nie będziecie naprawiali zdrady. Wszystkie te próby, będą jak nitowanie garnka, w którym mimo patrzenia pod światło nie będzie widać dziur, to jednak kiedy napełnicie go wodą, ciągle będzie gdzieś przeciekał ...
Lekceważąc problem pierwotny, możecie spędzić całe życie we frustracji i rozgoryczeniu naprawiając problemy wtórne.
Dodatkowo, tak szczerze - mało jest zdrad, które udaje się utrzymać przez całe życie w tajemnicy. One jakoś prędzej, czy później wypływają na powierzchnię.
Czy jesteś przygotowany na taką sytuację ? Co zrobisz, kiedy żona jednak po jakimś czasie dowie się o kochance i Twoich zdradach ?

Złość aż się wylewa z Twojej wypowiedzi, co jest zrozumiałe ale nie jest pomocne.
Przecież zdrada nie jest prawie nigdy problemem pierwotnym a symptomem istniejących problemów.
Zakochani w sobie ludzie świata poza sobą nie widza i się nie zdradzają. Kochające się pary, które wypracowały zaufanie, dziela swoje życie zainteresowania troski nie maja długotrwałych romansów.
Nie mam na celu zarzucanie czegoś małżeństwu Autora, a jedynie argumentacje, ze problemy nie zaczynaja się zazwyczaj od zdrady.

Myśle Marcinie, ze masz szanse na powodzenie - bo pierwszy dobry krok masz za sobą, przyznałeś sam przed soba, ze nie jest dobrze i próbowałeś rozmawiać o tym z żoną.
To prawda do sukcesu potrzebna jest trafna diagnoza problemów.
Do tego niezbędna jest szczerość.
Tylko, ze ta szczerość ma służyć zrozumieniu wzajemnych potrzeb, pragnień, celów, zrozumieniu własnych i partnera emocji. Zrozumieniu tego czego wzajemnie od siebie partnerzy oczekują co mogą i chcą dać?
Pewno, ze nowe trzeba zbudować na prawdzie ale o tej prawdzie trzeba umiejętnie i w odpowiednim czasie mówić.

35 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-25 02:13:20)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
Ela210 napisał/a:

Kluczowe jest nie to, że On miał romans, tylko to, że nadal zależy mu na kochance a Rok związku z nią to nie jest przypadkowa zdrada.
Niech się tu znajdzie jedna kobieta na forum, która chciałaby takiego poświęcenia ze strony męża..

Żadna normalna kobieta, ani mężczyzna smile.

Nie radzisz sobie w związku odejdź, a nie krzywdź. Naprawdę większość zdrad to połączenie problemów z charakterem danej osoby. Niestety kiedyś nikt się ze sobą nie patyczkował i nazywał rzeczy po imieniu przyjmując pewne sprawy na klatę. Niestety jeśli nie chce się spojrzeć prawdzie w oczy, a tym samym zbliżyć się do prawdziwych problemów, to jak sobie wyobraża naprawę związku? Znowu patrząc na własne potrzeby ustali "program naprawczy"? Inteligentny człowiek patrząc jak takie podejście stosuje się od dobrych lat polityce naszego kraju wie, jak to wyjdzie.
Problem w tym, że tutaj świadomie i z premedytacją z własnej wygody oraz egoizmu zabiera się drugiej stronie możliwość wyboru.
Nie miłość/uczucie, a zwykły strach jest czynnikiem napędowym decyzji Marcina.
Osobie, która niby zasługuje na szacunek. Czytając wypowiedzi autora z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że ma dość trudny (wręcz paskudny) charakter - taki typowy zadufany w sobie "polityk" smile. Jak grunt pali się pod nogami to wszyscy mają lecieć i pomagać choćby miało to być sprzeczne z jakimikolwiek wartościami moralnymi - to nie jest normalne, stąd tyle toksycznych rodzin i związków. 

ALU1981Twoje porady są trafne, tylko mamy tutaj jeden problem. Jeśli zrobiło się błąd to trzeba schować sztuczną dumę do kieszeni i ponieść konsekwencje swoich czynów. Pewne rzeczy są nie do cofnięcia, pewne niszczą coś na stałe. Co więcej niektórzy ludzie mają "dar" do niszczenia związków.
Mnie zastanawia jedno jak u Marcina generalnie wyglądała sytuacja ze związkami sprzed małżeństwa?

36

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
Leśny_owoc napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kluczowe jest nie to, że On miał romans, tylko to, że nadal zależy mu na kochance a Rok związku z nią to nie jest przypadkowa zdrada.
Niech się tu znajdzie jedna kobieta na forum, która chciałaby takiego poświęcenia ze strony męża..

Żadna normalna kobieta, ani mężczyzna smile.

Nie radzisz sobie w związku odejdź, a nie krzywdź. Naprawdę większość zdrad to połączenie problemów z charakterem danej osoby. Niestety kiedyś nikt się ze sobą nie patyczkował i nazywał rzeczy po imieniu przyjmując pewne sprawy na klatę. Niestety jeśli nie chce się spojrzeć prawdzie w oczy, a tym samym zbliżyć się do prawdziwych problemów, to jak sobie wyobraża naprawę związku? Znowu patrząc na własne potrzeby ustali "program naprawczy"? Inteligentny człowiek patrząc jak takie podejście stosuje się od dobrych lat polityce naszego kraju wie, jak to wyjdzie.
Problem w tym, że tutaj świadomie i z premedytacją z własnej wygody oraz egoizmu zabiera się drugiej stronie możliwość wyboru.
Nie miłość/uczucie, a zwykły strach jest czynnikiem napędowym decyzji Marcina.
Osobie, która niby zasługuje na szacunek. Czytając wypowiedzi autora z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że ma dość trudny (wręcz paskudny) charakter - taki typowy zadufany w sobie "polityk" smile. Jak grunt pali się pod nogami to wszyscy mają lecieć i pomagać choćby miało to być sprzeczne z jakimikolwiek wartościami moralnymi - to nie jest normalne, stąd tyle toksycznych rodzin i związków. 

ALU1981Twoje porady są trafne, tylko mamy tutaj jeden problem. Jeśli zrobiło się błąd to trzeba schować sztuczną dumę do kieszeni i ponieść konsekwencje swoich czynów. Pewne rzeczy są nie do cofnięcia, pewne niszczą coś na stałe. Co więcej niektórzy ludzie mają "dar" do niszczenia związków.
Mnie zastanawia jedno jak u Marcina generalnie wyglądała sytuacja ze związkami sprzed małżeństwa?

Leśny_owoc napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kluczowe jest nie to, że On miał romans, tylko to, że nadal zależy mu na kochance a Rok związku z nią to nie jest przypadkowa zdrada.
Niech się tu znajdzie jedna kobieta na forum, która chciałaby takiego poświęcenia ze strony męża..

Żadna normalna kobieta, ani mężczyzna smile.

Nie radzisz sobie w związku odejdź, a nie krzywdź. Naprawdę większość zdrad to połączenie problemów z charakterem danej osoby. Niestety kiedyś nikt się ze sobą nie patyczkował i nazywał rzeczy po imieniu przyjmując pewne sprawy na klatę. Niestety jeśli nie chce się spojrzeć prawdzie w oczy, a tym samym zbliżyć się do prawdziwych problemów, to jak sobie wyobraża naprawę związku? Znowu patrząc na własne potrzeby ustali "program naprawczy"? Inteligentny człowiek patrząc jak takie podejście stosuje się od dobrych lat polityce naszego kraju wie, jak to wyjdzie.
Problem w tym, że tutaj świadomie i z premedytacją z własnej wygody oraz egoizmu zabiera się drugiej stronie możliwość wyboru.
Nie miłość/uczucie, a zwykły strach jest czynnikiem napędowym decyzji Marcina.
Osobie, która niby zasługuje na szacunek. Czytając wypowiedzi autora z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że ma dość trudny (wręcz paskudny) charakter - taki typowy zadufany w sobie "polityk" smile. Jak grunt pali się pod nogami to wszyscy mają lecieć i pomagać choćby miało to być sprzeczne z jakimikolwiek wartościami moralnymi - to nie jest normalne, stąd tyle toksycznych rodzin i związków. 

ALU1981Twoje porady są trafne, tylko mamy tutaj jeden problem. Jeśli zrobiło się błąd to trzeba schować sztuczną dumę do kieszeni i ponieść konsekwencje swoich czynów. Pewne rzeczy są nie do cofnięcia, pewne niszczą coś na stałe. Co więcej niektórzy ludzie mają "dar" do niszczenia związków.
Mnie zastanawia jedno jak u Marcina generalnie wyglądała sytuacja ze związkami sprzed małżeństwa?

Myśle, ze Marcin wie ze ani miłość ani żadne inne uczucie do żony nie było głównym powodem zatajenia romansu. Sam o tym napisał.

Myśle, ze w tym wszystkim najważniejsze jest to aby powiedzenie o zdradzie służyło zbudowaniu a nie zburzeniu czegoś, czy poniesieniu słusznej kary/ konsekwencji.
To co się stało się nieodstanie, nie wszystkie nasze decyzje, czy nieuczciwe/"zle"czyny są podejmowane z niskich pobudek/ wyrafinowania.
Czasem przyczynia się do nich pewnego rodzaju słabość/ strach/ nieporadność/ brak właściwego punkty odniesienia/ sytuacja i inne.
Nie mamy wystarczająco dużo danych aby jednoznacznie sądzić i oceniać.
Jasne, ze sytuacja w której jedna osoba zdradza druga przez rok i później jeszcze zwraca się z prośba o prorade budzi złość.
Tylko złość jest ślepym uczuciem, które niszczy.
Nowe trzeba zbudować na prawdzie, ale prawda to nie tylko to, ze Marcin zdradzał przez rok.
Prawda to tez to co spowodowało, ze zdradzał, co się stało, ze przestał kochać/zaczął kochać inaczej żonę i
znalazl kochankę. Prawda to, to dlaczego zdecydował się na romans a nie odejście od żony/rozwód.
Prawda to tez to, ze wielokrotnie probowal ten romans zerwac. Prawda to tez to, ze rozmawiał z żona na temat swoich problemów małżeńskich. Prawda jest to, ze postanowił odbudować swoje małżeństwo i miłość.

Myśle, ze zanim dojdzie do jakiekolwiek kajania wiele rzeczy musi być przemyślanych a Marcin i jego żona powinni przegadać problemy swojego małżeństwa i porozmawiać o swoich uczuciach, potrzebach i celach.
Pomysł z terapia indywidualna wydaje mi się bardzo dobry.

Konsekwencje własnych czynów ponosimy niezależnie od naszych chęci czy motywacji.

Mnie się wydaje, ze takie za szybkie, nie przemyślane powiedzenie o romansie spowoduje, ze nie tylko Marcin poniesie karę ale również jego żona.
To wszystko działo się w kontekście i kontekście powinno być rozważane, bez tego może zostawić żonę i Marcina pokiereszowanych.

37

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

A z drugiej strony jednak jeżeli Marcin naprawdę chce odbudować małżeństwo to żona powinna wiedzieć.
Zwłaszcza jeżeli chce być w małżeństwie tylko dlatego, żeby dziecko miało oboje rodziców. To już jest wyrachowanie i zabieranie tej kobiecie szansy na podjęcie decyzji czy ona też chce się bawić w taką szopkę.

38

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Czemu po tej calej sytuacji probujesz sie wybielic.Poczytaj wszystkie posty ktore dodales i pytanie ktore zadales zakladajac temat.Przeciez ty jestes zagubiony i jak dla mnie twoj byly zwiazek juz nigdy nie bedzie taki sam.Nie ma takiej opcji.Moze na chwilke ale jedna akcja w domu i lecisz do kochanki o ile jeszcze bedzie dostepna.Skoro cos zaczeliscie to bylo to ciagnac dalej a nie uciec i teraz rozkminy.Masz problem bo kochanka z dnia na dzien odejdzie byc moze na zawsze i wszystko to co robila z toba bedzie robic z innym stad ta zazdrosc.Rob jak uwazasz ale moje zdanie jest takie ze kochanki nie zapomnisz.

39 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-12-25 18:05:11)

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
ALA1981 napisał/a:

Myśle, ze Marcin wie ze ani miłość ani żadne inne uczucie do żony nie było głównym powodem zatajenia romansu. Sam o tym napisał.

Myśle, ze w tym wszystkim najważniejsze jest to aby powiedzenie o zdradzie służyło zbudowaniu a nie zburzeniu czegoś, czy poniesieniu słusznej kary/ konsekwencji.
To co się stało się nieodstanie, nie wszystkie nasze decyzje, czy nieuczciwe/"zle"czyny są podejmowane z niskich pobudek/ wyrafinowania.
Czasem przyczynia się do nich pewnego rodzaju słabość/ strach/ nieporadność/ brak właściwego punkty odniesienia/ sytuacja i inne.
Nie mamy wystarczająco dużo danych aby jednoznacznie sądzić i oceniać.
Jasne, ze sytuacja w której jedna osoba zdradza druga przez rok i później jeszcze zwraca się z prośba o prorade budzi złość.
Tylko złość jest ślepym uczuciem, które niszczy.
Nowe trzeba zbudować na prawdzie, ale prawda to nie tylko to, ze Marcin zdradzał przez rok.
Prawda to tez to co spowodowało, ze zdradzał, co się stało, ze przestał kochać/zaczął kochać inaczej żonę i
znalazl kochankę. Prawda to, to dlaczego zdecydował się na romans a nie odejście od żony/rozwód.
Prawda to tez to, ze wielokrotnie probowal ten romans zerwac. Prawda to tez to, ze rozmawiał z żona na temat swoich problemów małżeńskich. Prawda jest to, ze postanowił odbudować swoje małżeństwo i miłość.

Myśle, ze zanim dojdzie do jakiekolwiek kajania wiele rzeczy musi być przemyślanych a Marcin i jego żona powinni przegadać problemy swojego małżeństwa i porozmawiać o swoich uczuciach, potrzebach i celach.
Pomysł z terapia indywidualna wydaje mi się bardzo dobry.

Konsekwencje własnych czynów ponosimy niezależnie od naszych chęci czy motywacji.

Moim zdaniem każdy kto wchodzi w związek powinien posiadać jakieś uniwersalne wartości, w przeciwnym wypadku powstaje "dziki zachód". W zależności kiedy mamy jakąś "słabość" to zawsze najdziemy sobie dowolne usprawiedliwienie czynów. Niestety kombinowanie, aby wyjść na tym lepiej jest czystą manipulacją ze strony zdradzającego, aby załagodzić swoją sytuację. Nie ma to związku z dobrą wolą, wręcz przeciwnie. Tego typu podejście zachęca do dalszych kroków i poczucia, że być może znowu się uda. Brak poniesionych konsekwencji = brak nauczki na przyszłość. Czemu to ma służyć? Budowaniu, ależ nie tylko dbaniu o własne interesy. Jeśli dla kogoś związek polega na tym jak najlepiej ja mogę na tym wyjść to przykro mi, ja tak nie uważam. Wychodzi na to, że On miał prawo do słabości/złości i innych negatywnych emocji, ale Jego żona nie ma do tego prawa dla dobra "rodziny". Z jakiś dziwnych pobudek zabiera się prawo jednej stronie, bo drugiej "potknęła się" noga. To jest najczystsza forma egoizmu. Jak człowiek myślący głównie o sobie może dać komuś poczucie bezpieczeństwa, czy wsparcia?
Nie jesteśmy dziećmi, zatem ich mentalność pozostawmy w naszym dzieciństwie. To ludzie mają tendencje do komplikowania sytuacji, aby jak najwięcej ugrać dla siebie. Nie wspominając, że mężczyznę nie poznaje się po tym jak zaczyna, a jak kończy cokolwiek.

ALA1981 napisał/a:

Mnie się wydaje, ze takie za szybkie, nie przemyślane powiedzenie o romansie spowoduje, ze nie tylko Marcin poniesie karę ale również jego żona.
To wszystko działo się w kontekście i kontekście powinno być rozważane, bez tego może zostawić żonę i Marcina pokiereszowanych.

Nie to jest manipulowanie sytuacją, tylko On poniesie konsekwencje tego co zrobił. Ona wybierze drogę. Oczywiście będą negatywne uczucia, strach, ale Ona nie musiałaby się mierzyć z tą sytuacją gdyby ktoś Jej nie zdradził. Akcja-reakcja. Czysta logika. Nie mamy prawa decydować za kogoś, a przecież oszukiwanie jest formą niszczenia związku. W tak poważnych sytuacjach nie ma czegoś takiego jak białe kłamstwa, a im szybciej osoba zdradzona się o tym dowie tym szybciej pozbiera się po tym wszystkim i ułoży sobie życie jak Ona tego oczekuje.
Ja osobiście im szybciej dowiedziałabym się o zdradzie tym lepiej przyjęłabym to na klatę - albowiem sam fakt nigdy nie ulegnie zmianie (czas tego nie załagodzi), ale bardzo dużo mówi to o człowieku (kobiecie czy mężczyźnie). Czy działa z egoistycznych pobudek np. wyrachowania, strachu, manipulacji, chęci zniszczenia mi życia, czy jednak filary moralności jeszcze są i chce być szczery.  podobnie jest z kradzieżą: czy ktoś szybko zreflektuje się i będzie chciał zwrócić skradzioną rzecz, czy może sytuacja (jak tutaj) przyprze go do muru.

Pytanie z innej beczki, czy dziecko czasami nie ma prawa wiedzieć o prawdziwej twarzy własnego ojca/matki? Dla wygody zapewne nie, ale... smile.

40

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
ALA1981 napisał/a:

Złość aż się wylewa z Twojej wypowiedzi, co jest zrozumiałe ale nie jest pomocne.

Jaka złość ? Ani mnie ziębi ani grzeje, czy Autor zdradza swoją żonę z kochanką, czy też kochankę z żoną.
Nie ma we mnie, ani w mojej wypowiedzi ani krzty złości z powodu sytuacji w jakiej się znalazł.

ALA1981 napisał/a:

Przecież zdrada nie jest prawie nigdy problemem pierwotnym a symptomem istniejących problemów.

Tak, to fakt. Jednak zdrada w przypadku Autora nie jest również zbiegiem okoliczności, czy niefortunnym przypadkiem.
Zdrada to DECYZJA, z której konsekwencji każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę. Autor przez wiele długich miesięcy prowadził podwójne życie.

ALA1981 napisał/a:

Zakochani w sobie ludzie świata poza sobą nie widza i się nie zdradzają. Kochające się pary, które wypracowały zaufanie, dziela swoje życie zainteresowania troski nie maja długotrwałych romansów.
Nie mam na celu zarzucanie czegoś małżeństwu Autora, a jedynie argumentacje, ze problemy nie zaczynaja się zazwyczaj od zdrady.

Moim zdaniem nie do końca jest tak jak piszesz.
Od zdrady zaczyna się wiele problemów, wiele realnych prawdziwych problemów takich jak - rozwód, orzeczenie o winie, podział majątku, ustalenie opieki nad dziećmi, alimenty ....

41

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.
IsaBella77 napisał/a:
ALA1981 napisał/a:

Złość aż się wylewa z Twojej wypowiedzi, co jest zrozumiałe ale nie jest pomocne.

Jaka złość ? Ani mnie ziębi ani grzeje, czy Autor zdradza swoją żonę z kochanką, czy też kochankę z żoną.
Nie ma we mnie, ani w mojej wypowiedzi ani krzty złości z powodu sytuacji w jakiej się znalazł.

ALA1981 napisał/a:

Przecież zdrada nie jest prawie nigdy problemem pierwotnym a symptomem istniejących problemów.

Tak, to fakt. Jednak zdrada w przypadku Autora nie jest również zbiegiem okoliczności, czy niefortunnym przypadkiem.
Zdrada to DECYZJA, z której konsekwencji każdy dorosły człowiek zdaje sobie sprawę. Autor przez wiele długich miesięcy prowadził podwójne życie.

ALA1981 napisał/a:

Zakochani w sobie ludzie świata poza sobą nie widza i się nie zdradzają. Kochające się pary, które wypracowały zaufanie, dziela swoje życie zainteresowania troski nie maja długotrwałych romansów.
Nie mam na celu zarzucanie czegoś małżeństwu Autora, a jedynie argumentacje, ze problemy nie zaczynaja się zazwyczaj od zdrady.

Moim zdaniem nie do końca jest tak jak piszesz.
Od zdrady zaczyna się wiele problemów, wiele realnych prawdziwych problemów takich jak - rozwód, orzeczenie o winie, podział majątku, ustalenie opieki nad dziećmi, alimenty ....

Nie myślałam o złości związanej z sytuacja, w której znalazł się Marcin a złości na Marcina za to co zrobił.

I osobiście myśle, ze prawdziwe problemy zaczynaja się przed zdradą.
Myśle, ze kochająca się para jakoś by sobie poradziła z jednorazowa przygoda jednego czy drugiego partnera, przygoda która ewentualnie mogłaby być początkiem problemów.
Chyba różnimy się w tym co nazywamy "prawdziwymi problemami". Dla  mnie "prawdziwym problemem" jest to, ze ludzie będąc razem, zaczynaja być odobno, jedno czy drugie, a może oboje  przestaje kochać, przestają dbać o relacje i zaczynaja się zaplanowane lub nie poszukiwania kogoś innego. Tu zaczyna się cierpienie.
Zdrada, rozwód, podział majątku itd są tylko konsekwencjami. Przecież nasze czyny zaczynaja się od motywacji, nastawień.
Nie wiem, czy życie obok partnera, ktory już nie kocha i chętnie by zdradził ale z pobudek moralnych tego nie robi jest lepsze niż bycie zdradzonym/ zdradzanie.
Pewno w jakimś sensie tak.

42

Odp: Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Jednorazowa przygoda ma inny ciężar gatunkowy, niż regularny, trwający rok czasu romans ...

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę o pomoc - wariuję na punkcie innej kobiety, którą odrzuciłem.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024