netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

310 odpowiedzi32 618 wyświetleńzałożony przez Kasia-Kicia, 12.09.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 311 ]

131

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Tomus to mi przypomina pewnego kolesia, który po dwóch tygodniach i ze trzech randkach wyznal mi jego big love do mnie. Po miesiącu to się praktycznie oswiadczyl i planowal ile mamy mieć dzieci yikes

Nie dalam mu zadnej zachęty, wogole nie odwzajemnialam jego ochów i achów, ale on sobie stworzyl cala fantazje wielkiej, dozgonnej milosci big_smile Jak go sprowadziłam na ziemie, to facet nie potrafil przyjąć do wiadomości, ze wszystko sobie wysnil. Przez jakiś dobry rok...

Nie musze dodawać, ze ten koles skladal się z samych kompleksow i poziomu rozwoju emocjonalnego gimbaza + (jestem szczodra w ocenie).

132

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Beyondblackie, w pierwszej chwili byłam pewna, że gość , którego opisujesz to dziwnym zbiegiem okoliczności - wypisz wymaluj, jak w mordę, nasz Tomek yikes
Ale potem dodałaś, że były 3 randki i pomyślałam..eee, nie. Tomek by tyle nie czekał hmm  no i miałam rację, to chyba jednak nie on.


tongue

Ale story dobre.
Też mogłabym kilka takich przytoczyć, ale po co, jak jest z nami Tomasz :* big_smile

133 Ostatnio edytowany przez authority (2016-09-16 02:47:36)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
mariusz26700 napisał/a:

"Sama parę lat temu zdradziłam mimo miłości"

Nie! Nie można kochać i zdradzać, kochać i zabijać, takie uczucia wzajemnie się wykluczają! Na pewno popełniłaś błąd w zdefiniowaniu miłości dlatego zdradziłaś. Miłość jest patentem,100% zabezpieczeniem przed zdradą. Ja kocham pewną osobę i właściwie inne kobiety wywołują u mnie całkowitą obojętność, prawie odrazę, myślę tylko o niej, non stop. Taka blokada na inne kobiety trwa zapewne tak długo jak długo kogoś kochamy i być może nawet gdy przestaniemy jest jeszcze okres karencji długo potem. Nie manipulujcie szkodliwie pojęciami zwłaszcza takimi jak miłość!

W pełni się zgadzam ale to też tyczy teorii dżdżownickowa. Jak ktoś raz zdradzi to zdradzi kolejny

134

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Lexpar napisał/a:

Kasia-Kicia, nie czytałem innych postów w Twoim wątku bo nie chcę sugerować się tymi wypowiedziami.
Powiem Ci jak ja to widzę.
Przede wszystki problem zdrady to jest bardzo zlożony problem.
Może przestałaś spełniać jego oczekiwania, może czegoś zaczęło mu brakować a może po prostu nie miał z kim pogadać.
Bo w małżeństwie seks jest ważny ale zapewniam Cię nie najważnieszy.
Ważniejsze jest porozmawianie, wysłuchanie,pocieszenie, wsparcie etc.
Żona czy też mąż powinni wg mnie spełniać co najmniej trzy warunki.
1- być przyjacielem;
2- być gospodarzem;
3- być dobrym kochankiem.
Najważniejszy punkt to jest nr 1.
Jak w małżeństwie czegoś brakuję to dochodzi do zdrady, bo jeden z partnerów olewa drugiego a ten ląduje w łöżku u kogoś innego.
Bo jeden lekceważy swojego partnera a ten idzie na tzw. skróty.
Ja Ciebie oczywiście o nic nie obwiniam, ale przemyśl czy w ostatnim czasie było między Wami OK?

No kolego kim ty jesteś że usprawiedliwiasz takie świństwo ?

135

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Uwodziła mnie np. żona jednego z moich lepszych kumpli. Wysyłała mi listy miłosne. Ale nie byłem zainteresowany bo wówczas było mi dobrze. Miałem jeszcze kilka podobnych pikantnych propozycji od innych kobiet ale dziwnym trafem zdarzały sie tylko wtedy gdy mi było dobrze w związku -> odmawiałem.

Ale fajne małżeństwo! Na zaloty nie odpowiadamy tylko wtedy jak jest dobrze, bo jak jest niedobrze to już można , tak? super!

szkoda tylko, ze jak jest niedobrze, to akurat nie uwodzą...

Chcecie zrozumieć facetow czy chcecie mnie oceniać? Bo jeśli to drugie to zabieram grabki z piaskownicy.

Wg mnie gdy małżeństwo jest totalnie dysfunkcjonalne to wtedy umowa małżeńska traci swoją emocjonalna wiez. A małżeństwo staje sie dysfunkcjonalne miedzy innymi wtedy kiedy słabnie wiez miedzy partnerami a za to sa odpowiedzialne bardzo często obie strony. Ze użyje porównania bogaci nie kradną chipsów w supermarkecie a tylko tacy którzy sa głodni. Wg podobne mechanizmy działają w związkach.

To działa w obie strony. Nie może jedna strona być olewana a druga robić za dwie.

136

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Chciałabym przypomnieć, że zgodnie z Regulaminem Forum osobiste wycieczki, luźne pogawędki oraz off top stanowią naruszenie naszych zasad. Na kafejki administratorzy przeznaczyli cały dział, zawsze więc można stworzyć sobie własną, jak również wykorzystać takie formy pozaforumowego kontaktu, jak e-mail czy PW. My naprawdę możemy nie mieć ochoty tego czytać, tym bardziej, że każdy temat został założony dla konkretnego celu i ignorowanie tego faktu jest wyrazem braku szacunku dla Autora. Równocześnie uprzedzam, że limit ostrzeżeń i próśb w pewnym momencie się kończy, potem konsekwencje niedostosowania się do zasad są już znacznie bardziej dotkliwe.
W tym miejscu proszę o powstrzymanie się od osobistych wycieczek, zbędnych komentarzy i postów stanowiących off top.
Dobrej nocy wszystkim życzę...

137 Ostatnio edytowany przez authority (2016-09-16 02:48:54)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Rozumiem i przyjmuje do wiadomości. Mitem jest oddzielenie uczuć od seksu. Potwierdzi to szczerze każdy kto zdradza swojemu przyjacielowi.

138 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 08:59:51)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Lexpar napisał/a:

Kasia-Kicia, nie czytałem innych postów w Twoim wątku bo nie chcę sugerować się tymi wypowiedziami.
Powiem Ci jak ja to widzę.
Przede wszystki problem zdrady to jest bardzo zlożony problem.
Może przestałaś spełniać jego oczekiwania, może czegoś zaczęło mu brakować a może po prostu nie miał z kim pogadać.
Bo w małżeństwie seks jest ważny ale zapewniam Cię nie najważnieszy.
Ważniejsze jest porozmawianie, wysłuchanie,pocieszenie, wsparcie etc.
Żona czy też mąż powinni wg mnie spełniać co najmniej trzy warunki.
1- być przyjacielem;
2- być gospodarzem;
3- być dobrym kochankiem.
Najważniejszy punkt to jest nr 1.
Jak w małżeństwie czegoś brakuję to dochodzi do zdrady, bo jeden z partnerów olewa drugiego a ten ląduje w łöżku u kogoś innego.
Bo jeden lekceważy swojego partnera a ten idzie na tzw. skróty.
Ja Ciebie oczywiście o nic nie obwiniam, ale przemyśl czy w ostatnim czasie było między Wami OK?

Popieram. Kobiety ktore proponowały mi romans były wszystkie w dysfunkcjonalnych związkach. Podgadywalem mojego kumpla o to zeby wykazał więcej CIEPŁA swojej zonie zamiast ja nap....c bez przerwy (to nap...nie to nie jest jakaś bajka sam widzę jak ja napiernicza) ale on nie widzi żadnego problemu. Twierdzi ze zapewnia jej wszystko czego kobieta potrzebuje (materialnie żyją super) i ze jest super mężem. Wg mnie schemat zdrady w większości przypadków jest taki sam. U jednej ze stron pojawiają sie deficyty na które druga strona jest ślepa dlatego tez nie jestem zaskoczmy reakcjami zdradzonych pan na tym forum, ktore uważają, ze dawały swoim mężom wszystko a oni byli tacy podli i niewdzięczni. Gdybyście były świadome deficytów we własnym związku oraz własnych niedoskonałości to Wasi partnerzy nie szukaliby szczęścia poza nim. Dokładnie taki schemat ma miejsce u kobiet ktore mi proponowały zdradę ich partnerów. Ich faceci uważali ze sa super i ze zapewniają wszystko swoim kobietom i byli głusi na ich potrzeby. Wg mnie w większości przypadków obie strony przygotowują grunt pod zdradę i właśnie ślepota na potrzeby partnera oraz przekonanie ze daje sie mu wszystko popycha druga osobę do szukania swojego szczęścia poza związkiem.

Gwoli przypomnienia. Za żadnym razem nie skorzystałem. Kobiety proponowały mi zdradę tylko wtedy jak byłem w szczęśliwym związku. Wydaje mi sie ze to nie jest przypadek. Facet jest chyba bardziej pożądany gdy jest w szczęśliwym związku. Kiedy facet szuka kobiety to wtedy jest "needy" i to dla wielu kobiet czyni go nieatrakcyjnym. Ale to juz temat na osobna dyskusje.

139 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-09-16 08:53:50)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

Wg mnie schemat zdrady w większości przypadków jest taki sam. U jednej ze stron pojawiają sie deficyty na które druga strona jest ślepa dlatego tez nie jestem zaskoczmy reakcjami zdradzonych pan na tym forum, ktore uważają, ze dawały swoim mężom wszystko a oni byli tacy podli i niewdzięczni. Gdybyście były świadome deficytów we własnym związku oraz własnych niedoskonałości to Wasi partnerzy nie szukaliby szczęścia poza nim. Dokładnie taki schemat ma miejsce u kobiet ktore mi proponowały zdradę ich partnerów. Ich faceci uważali ze sa super i ze zapewniają wszystko swoim kobietom i byli głusi na ich potrzeby. Wg mnie w większości przypadków obie strony przygotowują grunt pod zdradę i właśnie ślepota na potrzeby partnera oraz przekonanie ze daje sie mu wszystko popycha druga osobę do szukania swojego szczęścia poza związkiem.

Ta, jasne. Cały świat jest winny zdrady, tylko nie biedny zdradzający misiu/misiowa. Bo jemu/jej czegoś brakowało, bidusie takie.
Jak w związku są problemy, to się o nich rozmawia, bądź związek kończy. Zdradzają tylko tchórze, którzy by chcieli zjeść ciastko i mieć ciastko, a w nosie mają partnera.

140

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Wg mnie schemat zdrady w większości przypadków jest taki sam. U jednej ze stron pojawiają sie deficyty na które druga strona jest ślepa dlatego tez nie jestem zaskoczmy reakcjami zdradzonych pan na tym forum, ktore uważają, ze dawały swoim mężom wszystko a oni byli tacy podli i niewdzięczni. Gdybyście były świadome deficytów we własnym związku oraz własnych niedoskonałości to Wasi partnerzy nie szukaliby szczęścia poza nim. Dokładnie taki schemat ma miejsce u kobiet ktore mi proponowały zdradę ich partnerów. Ich faceci uważali ze sa super i ze zapewniają wszystko swoim kobietom i byli głusi na ich potrzeby. Wg mnie w większości przypadków obie strony przygotowują grunt pod zdradę i właśnie ślepota na potrzeby partnera oraz przekonanie ze daje sie mu wszystko popycha druga osobę do szukania swojego szczęścia poza związkiem.

Ta, jasne. Cały świat jest winny zdrady, tylko nie biedny zdradzający misiu/misiowa. Bo jemu/jej czegoś brakowało, bidusie takie.
Jak w związku są problemy, to się o nich rozmawia, bądź związek kończy. Zdradzają tylko tchórze, którzy by chcieli zjeść ciastko i mieć ciastko, a w nosie mają partnera.

W przeciwieństwie do wielu osób na tym forum staram sie nie oceniać ludzi. Moze to przychodzi z wiekiem a moze to cześć holenderskiej tolerancji ktora juz zapewne przesiąkłem. W tym przypadku tez nie oceniam zony kumpla tylko staram sie zrozumieć jej motywy.

141

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

W tym przypadku tez nie oceniam zony kumpla tylko staram sie zrozumieć jej motywy.

To ja Ci wyjaśnię jej motywy - na boku niech ktoś poprzytula, skoro mąż tego nie robi, a mąż niech kasę daje dalej, bo przecież szkoda z kasy rezygnować dla paru przytulasków. Tak samo działa to w drugą stronę - żona niech pierze skarpetki, a kochanka niech daje "szczęście". To się właśnie nazywa "mieć ciastko i zjeść ciastko". Tak robią ludzie tchórzliwi. Odważni kończą związek, jeśli im nie pasuje i mają ochotę na kogoś innego.

142

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

W tym przypadku tez nie oceniam zony kumpla tylko staram sie zrozumieć jej motywy.

To ja Ci wyjaśnię jej motywy - na boku niech ktoś poprzytula, skoro mąż tego nie robi, a mąż niech kasę daje dalej, bo przecież szkoda z kasy rezygnować dla paru przytulasków. Tak samo działa to w drugą stronę - żona niech pierze skarpetki, a kochanka niech daje "szczęście". To się właśnie nazywa "mieć ciastko i zjeść ciastko". Tak robią ludzie tchórzliwi. Odważni kończą związek, jeśli im nie pasuje i mają ochotę na kogoś innego.

A moze rozumuje tak samo jak te kobiety ktore mi proponowały zdradę gdy byłem w szczęśliwym związku a olewały mnie gdy byłem "needy"? Tak samo jest zreszta z praca. Dużo łatwiej znaleźć prace kiedy sie juz pracuje niz kiedy jest sie na bezrobotnym.

143

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

A moze rozumuje tak samo jak te kobiety ktore mi proponowały zdradę gdy byłem w szczęśliwym związku a olewały mnie gdy byłem "needy"? Tak samo jest zreszta z praca. Dużo łatwiej znaleźć prace kiedy sie juz pracuje niz kiedy jest sie na bezrobotnym.

Złudzenie!!! Jeśli nie szukasz pracy, to wydaje ci się, że cała gazeta jest z ogłoszeniami o pracy dla ciebie, a jeśli już szukasz - to zaczynasz czytać te ogłoszenia i okazuje, że raptem jest kilka, które cię interesują, albo ty spełniasz wymagania. Tak samo może ci się wydawać z kobietami, jeśli poczytujesz uśmiech, miłe słówko za zachętę do zdrady.
Tomek - inaczej wygląda zdrada w związku, który trwa kilka miesięcy i oboje (troje?) są odurzeni feromonami, a inaczej wygląda zdrada w wieloletnim związku, gdy nie ma motyli w brzuchu, za to są inne wartości ważne dla małżeństwa.

144 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2016-09-16 09:39:53)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

W tym przypadku tez nie oceniam zony kumpla tylko staram sie zrozumieć jej motywy.

To ja Ci wyjaśnię jej motywy - na boku niech ktoś poprzytula, skoro mąż tego nie robi, a mąż niech kasę daje dalej, bo przecież szkoda z kasy rezygnować dla paru przytulasków. Tak samo działa to w drugą stronę - żona niech pierze skarpetki, a kochanka niech daje "szczęście". To się właśnie nazywa "mieć ciastko i zjeść ciastko". Tak robią ludzie tchórzliwi. Odważni kończą związek, jeśli im nie pasuje i mają ochotę na kogoś innego.

A moze rozumuje tak samo jak te kobiety ktore mi proponowały zdradę gdy byłem w szczęśliwym związku a olewały mnie gdy byłem "needy"? Tak samo jest zreszta z praca. Dużo łatwiej znaleźć prace kiedy sie juz pracuje niz kiedy jest sie na bezrobotnym.

Tak to działa. Za euforię która towarzyszy zakochaniu się odpowiedzialna są dopamina i coś jeszcze. Dzięki nim ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia, sprawiają że zwiększa się nasza tolerancja na wszelkie życiowe przeszkody. Wiara we własne możliwości staje się wysoka a trzeźwa ocena sytuacji prawie zanika. Jak po amfetaminie. Emanujesz wszystkim co najlepsze i przyciągasz do siebie ludzi (kobiety). Zmniejszenie ilości wydzielanej dopaminy w mózgu objawia się: utratą energii. Chwilowo nie zachwycasz.

145 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 09:45:23)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

A moze rozumuje tak samo jak te kobiety ktore mi proponowały zdradę gdy byłem w szczęśliwym związku a olewały mnie gdy byłem "needy"? Tak samo jest zreszta z praca. Dużo łatwiej znaleźć prace kiedy sie juz pracuje niz kiedy jest sie na bezrobotnym.

Złudzenie!!! Jeśli nie szukasz pracy, to wydaje ci się, że cała gazeta jest z ogłoszeniami o pracy dla ciebie, a jeśli już szukasz - to zaczynasz czytać te ogłoszenia i okazuje, że raptem jest kilka, które cię interesują, albo ty spełniasz wymagania. Tak samo może ci się wydawać z kobietami, jeśli poczytujesz uśmiech, miłe słówko za zachętę do zdrady.
Tomek - inaczej wygląda zdrada w związku, który trwa kilka miesięcy i oboje (troje?) są odurzeni feromonami, a inaczej wygląda zdrada w wieloletnim związku, gdy nie ma motyli w brzuchu, za to są inne wartości ważne dla małżeństwa.

Potrafię odróżnić flirt/uśmiech od listów miłosnych i niczym nie sporowokowanych wyznań na czacie. Reszty szczegółów nie będę ujawniał ale uwierz mi - kobiety potrafią być bardzo bezpośrednie jeśli sa "w potrzebie".

EDIT: A zreszta, podzielę sie jednym z najlepszych numerów. Na imprezie kobieta złapała mnie za włosy i wepchnęła moja twarz w swój dekolt. Zapewne ja zle zrozumiałem i chciała pogadać o wierszach Szumborskiej tongue

146

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Tomek - nie będę dyskutować o twoich doświadczeniach, ale nie zawsze jest tak, że osoby nieszczęśliwsze/niespełnione w związku szukają zaspokojenia na boku. To jest najłatwiejsze rozwiązanie. Facet, który nie może bzykać żony, bo ta jest w zaawansowanej ciąży, czy tuż po porodzie nie może stawiać swoich potrzeb seksualnych ponad pewne wartości, które obowiązywały jego w związku przez wiele lat. Tak samo kobieta, która jest zaniedbana emocjonalnie, mąż nie prawi jej komplementów, nie przynosi kwiatów, nie jest dla niej czuły na co dzień, tylko wieczorem robi sobie dobrze na niej, nie rozmawiają ze sobą, poza "technicznymi" uwagami związanymi z funkcjonowaniem - to nie jest uzasadnienie zdrady. Każdy jest kowalem swojego losu i odpowiada za swoje życie, jak i w pewnym stopniu za życie swoich bliskich. Jeśli zdradzasz, to musisz liczyć się z tym, że wyrządzasz krzywdę drugiej osobie.

A co do listy Lexpar tak być może powinno być, ale żaden związek nie jest idealny i trzeba sobie radzić z niedoskonałościami, trzeba wybierać optymalną drogę i brać na siebie konsekwencję wyboru.

147

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Averyl
Ja nie rozpatruje tego w kategoriach winy. To tylko zaciemnia obraz. Staram sie zrozumieć mechanikę zdrady i uważam, ze osoba zdradzana ma (bardzo często) wpływ na to czy będzie zdradzona czy tez nie. NIGDY nie zaproponowała mi zdrady kobieta ktora była szczęśliwa w związku ze swoim partnerem. Dlatego tez staram sie, zeby moja kobieta była szczęśliwa ze mną. Wiem ze 100% gwarancji nigdy nie ma ale wiem rownież, ze pilnując tego zeby mojej kobiecie było ze mną dobrze zmniejszam to prawdopodobieństwo. I tak samo zapewne działa to w druga stronę. Nie zdradzają mężowie którzy sie spełniają w związku. Ja w każdym razie gdy byłem w spełnionym zwiazku przez chwile nie zastanawiałem sie nad zdrada.

148

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

NIGDY nie zaproponowała mi zdrady kobieta ktora była szczęśliwa w związku ze swoim partnerem. Dlatego tez staram sie, zeby moja kobieta była szczęśliwa ze mną.

A ile znasz związków z kilkuletnim stażem które dalej są szczęśliwe? Może autorka tego tematu też tak myślała, skoro zdecydowali się na dziecko, a po wszystkim jest skłonna mu wybaczyć, zrozumieć. Czego brakowało facetowi? skoro zdecydował się na dziecko, to zdecydował się również na pewne ograniczenia związane z nowym członkiem rodziny.

Ile lat trwał twój najdłuższy związek?

149 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 10:41:55)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:

A ile znasz związków z kilkuletnim stażem które dalej są szczęśliwe? Może autorka tego tematu też tak myślała, skoro zdecydowali się na dziecko, a po wszystkim jest skłonna mu wybaczyć, zrozumieć. Czego brakowało facetowi? skoro zdecydował się na dziecko, to zdecydował się również na pewne ograniczenia związane z nowym członkiem rodziny.

Ile lat trwał twój najdłuższy związek?

Znam kilkadziesiąt związków z niemal 20 letnim stażem ktore wyglądają na szcześliwie. O sobie Ci niestety nic nie powiem. Od tej pory staram sie juz jak najmniej mowić o mojej sytuacji bo wszystko co powiem o sobie na tym forum moze i zapewne będzie użyte przez jego członków przeciwko mnie.

A odnosnie dzieci to jest jeszcze taki syndrom, ze niektóre kobiety po dostaniu dziecka uważają ze samiec truteń spełnił swoją role i nie jest im juz do niczego potrzebny no i go olewaja i w całości koncentruja sie na dziecku/dzieciach. Nie wiem czy tak było u autorki ale to dość popularny syndrom, który IMHO podnosi prawdopodobieństwo zdrady.

150

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

A odnosnie dzieci to jest jeszcze taki syndrom, ze niektóre kobiety po dostaniu dziecka uważają ze samiec truteń spełnił swoją role i nie jest im juz do niczego potrzebny no i go olewaja i w całości koncentruja sie na dziecku/dzieciach. Nie wiem czy tak było u autorki ale to dość popularny syndrom, który IMHO podnosi prawdopodobieństwo zdrady.

Tak, wszystkiemu winne kobiety, które nie dbają o swoich misiów, tylko zajmują się dzieckiem, które miś im zrobił i zapewne ma głęboko, że coś potem koło tego dziecka trzeba robić, a taki biedny niedoceniony się czuje...  big_smile

Całe szczęście, że istnieją też faceci z normalnymi poglądami na zdradę...

151

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

A odnosnie dzieci to jest jeszcze taki syndrom, ze niektóre kobiety po dostaniu dziecka uważają ze samiec truteń spełnił swoją role i nie jest im juz do niczego potrzebny no i go olewaja i w całości koncentruja sie na dziecku/dzieciach.

A ja myślę, że to facet nie umie sobie wyobrazić, co oznacza być w ciąży. OK, niektóre kobiety dalej są piękne i pachnące, zwarte i gotowe, by w dowolny sposób zaspokoić męża, a niektóre ciężej przechodzą to - są napuchnięte, mają problem z poruszaniem się, nie mogą złapać oddechu, bo dziecko uciska przeponę, a po porodzie system 24h w pełnej gotowości też sprawia, że facet idzie w odstawkę. Nie wynika to ze złej woli, tylko z codzienności z małym dzieckiem.
Czy to ma być powód do zdrady? A jeśli kobieta będzie chora i trafi na ~3 miesiące do szpitala, to znaczy, że facet ma swobodę? Zasady przestają obowiązywać, bo ona nie spełnia obowiązków małżeńskich?

Są szczęśliwe pary z wieloletnim stażem, ale zgodzisz się ze mną, że nie wygląda to tak jak w pierwszym roku znajomości.

152 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 11:18:38)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

A odnosnie dzieci to jest jeszcze taki syndrom, ze niektóre kobiety po dostaniu dziecka uważają ze samiec truteń spełnił swoją role i nie jest im juz do niczego potrzebny no i go olewaja i w całości koncentruja sie na dziecku/dzieciach.

A ja myślę, że to facet nie umie sobie wyobrazić, co oznacza być w ciąży. OK, niektóre kobiety dalej są piękne i pachnące, zwarte i gotowe, by w dowolny sposób zaspokoić męża, a niektóre ciężej przechodzą to - są napuchnięte, mają problem z poruszaniem się, nie mogą złapać oddechu, bo dziecko uciska przeponę, a po porodzie system 24h w pełnej gotowości też sprawia, że facet idzie w odstawkę. Nie wynika to ze złej woli, tylko z codzienności z małym dzieckiem.
Czy to ma być powód do zdrady? A jeśli kobieta będzie chora i trafi na ~3 miesiące do szpitala, to znaczy, że facet ma swobodę? Zasady przestają obowiązywać, bo ona nie spełnia obowiązków małżeńskich?

Są szczęśliwe pary z wieloletnim stażem, ale zgodzisz się ze mną, że nie wygląda to tak jak w pierwszym roku znajomości.

Faceci to ludzie tak samo jak kobiety. Nie znam facetow którzy zdradzają kobiety w ciąży ani z małymi bobasami. To sa jedne z najpiękniejszych chwil w życiu. Problemy zaczynaja sie kiedy dzieci maja juz 3, 5 czy więcej lat a mama nadal uważa ze jej jedyna misja jest wychowanie dzieci a jedynym obowiązkiem ojca to zapewnianie im warunków do tego. To jest zjawisko dość popularne u kobiet i podnosi ono prawdopodobieństwo zdrady/rozwodu. Nie oceniam. Tylko mowię jak jest.
Oczywiście w takim przypadku mama będzie w totalnym denial choc wg mnie to sama wypchnęła męża w ramiona kochanki.



santapietruszka napisał/a:

Tak, wszystkiemu winne kobiety, które nie dbają o swoich misiów, tylko zajmują się dzieckiem, które miś im zrobił i zapewne ma głęboko, że coś potem koło tego dziecka trzeba robić, a taki biedny niedoceniony się czuje...  big_smile

Całe szczęście, że istnieją też faceci z normalnymi poglądami na zdradę...

Współwinne sa kobiety ktore nie potrafią znaleźć balansu pomiędzy obowiązkami macierzyński i małżeńskimi.

153

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Ależ oczywiście poczuł się niezbyt pewnie w związku. Nie gra roli dominującej, a chciałby grać pierwsze skrzypce, zdradą mści się  za swoje ograniczenia. Nie potrafi powiedzieć, o co mu chodzi, więc, zamiast mówić, zdradza.

154

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

Nie znam facetow którzy zdradzają kobiety w ciąży ani z małymi bobasami.

ale wypowiadasz się w temacie, gdzie właśnie mąż znalazł pocieszenie u innej, gdy Kasia-Kicia była w ciąży.

To czy są to najpiękniejsze czy najkoszmarniejsze chwile, czy maluszek czy już większe dziecko - to jest subiektywne, nie jest to wytłumaczenie zdrady.

155

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
alcybiades napisał/a:

Ależ oczywiście poczuł się niezbyt pewnie w związku. Nie gra roli dominującej, a chciałby grać pierwsze skrzypce, zdradą mści się  za swoje ograniczenia. Nie potrafi powiedzieć, o co mu chodzi, więc, zamiast mówić, zdradza.

Taka zdradę często poprzedza jaka niezdarna próba naprawy i bardzo częstym schematem jest dokładnie to co sie dzieje na forum. Denial. I'm right - he's wrong. Ja jestem cieżko pracująca i uzerajaca sie z dziećmi a on sie tylko czepia. Jedna ze stron neguje i bagatelizuje problemy drugiej strony. Tak samo maja zdradzani faceci którzy myślą ze jak dają kasę to mogą juz nieszanowac zony i olewać jej potrzeby. Albo tacy których żona juz nie pociąga. A pózniej jest zawsze zdziwko. Jak on/ona mogła mnie zdradzić podczas gdy ja sie poświęcam hmm

156 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-09-16 11:31:49)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tak, wszystkiemu winne kobiety, które nie dbają o swoich misiów, tylko zajmują się dzieckiem, które miś im zrobił i zapewne ma głęboko, że coś potem koło tego dziecka trzeba robić, a taki biedny niedoceniony się czuje...  big_smile

Całe szczęście, że istnieją też faceci z normalnymi poglądami na zdradę...

Współwinne sa kobiety ktore nie potrafią znaleźć balansu pomiędzy obowiązkami macierzyński i małżeńskimi.

Winnym zdrady jest wyłącznie zdradzający tchórz. Koniec, kropka.

Jak komuś balans nie odpowiada, to się rozmawia, a nie leci do innego balansu...

157

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Tak, wszystkiemu winne kobiety, które nie dbają o swoich misiów, tylko zajmują się dzieckiem, które miś im zrobił i zapewne ma głęboko, że coś potem koło tego dziecka trzeba robić, a taki biedny niedoceniony się czuje...  big_smile

Całe szczęście, że istnieją też faceci z normalnymi poglądami na zdradę...

Współwinne sa kobiety ktore nie potrafią znaleźć balansu pomiędzy obowiązkami macierzyński i małżeńskimi.

Winnym zdrady jest wyłącznie zdradzający tchórz. Koniec, kropka.

Jak komuś balans nie odpowiada, to się rozmawia, a nie leci do innego balansu...

Absolutnie się zgadzam.

Jak sa problemy, to dorośli ludzie rozmawiają. A jak pomimo rozmow, nic się nie dzieje i druga strona albo udaje Greka albo nie stara się wcale zaadresować problemów malzonka/ki, to taki związek się uczciwie konczy.

Zdradzaja ludzie tchórzliwi i egoistyczni, którym wygodniej polecieć za nowa love i tak naprawdę olac problemy w domu.

158 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 11:56:19)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Nie znam facetow którzy zdradzają kobiety w ciąży ani z małymi bobasami.

ale wypowiadasz się w temacie, gdzie właśnie mąż znalazł pocieszenie u innej, gdy Kasia-Kicia była w ciąży.

To czy są to najpiękniejsze czy najkoszmarniejsze chwile, czy maluszek czy już większe dziecko - to jest subiektywne, nie jest to wytłumaczenie zdrady.

Zapomniałem na chwile.... To jest słabe. Ciąża to taki moment kiedy kobieta jest we specyficznej sytuacji. Normalny facet powinie moc sobie dać na wstrzymanie. Tutaj tłumaczenie gościa jest rzeczywiście słabsze. Z mojego doświadczenia wynika ze kryzysy pojawiają sie pózniej.

Beyondblackie napisał/a:

(...)

Zdradzaja ludzie tchórzliwi i egoistyczni, którym wygodniej polecieć za nowa love i tak naprawdę olac problemy w domu.

To fundamentalna różnica pomiędzy nami. Ja staram sie nie oceniać a juz na pewno nie tak ostro jak Ty oceniasz mnie i innych ludzi tylko ich zrozumieć. Ale jeśli juz mogę coś powiedzieć to nie nazwałbym tych kobiet ktore mi proponowały zdradę tchórzliwymi i egoistycznymi. Prędzej wyglądały mi na nieszczęśliwe i zagubione.

159 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-09-16 11:54:13)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Nie uważam, że w związku winę należy przypisywać jednej albo drugiej stronie - bo jest to bardzo złożony układ, każdy mały elemencik tej układanki ma liczne powiązania z innymi. Można tworzyć iluzję związku przyczynowo-skutkowego: zdradził, bo ona go zaniedbała --> ona go zaniedbywała, bo on przestał jej poświęcać czas... tylko po co? Wina leży po środku, co nie zmienia faktu, że każdy odpowiada za swoje czynny (i w tym kontekście, ktoś może być bardziej odpowiedzialny za rozwalenie małżeństwa)

160

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Wina za rozpad związku jak najbardziej może leżeć po obu stronach. Ale tylko jedna strona - zdradzająca - winna jest zdrady.

161 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 12:04:04)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:

Wina za rozpad związku jak najbardziej może leżeć po obu stronach. Ale tylko jedna strona - zdradzająca - winna jest zdrady.

Ojciec który kradnie chleb dla głodnych dzieci jest przestępca a nie społeczeństwo ktore go do tego zmusiło. Tak samo patrzę na zdradę - z mojego doświadczenia wynika ze bardzo często dopuszczają sie jej ludzie którzy sa pozostawieni w sytuacji bez wyjścia. Choc to moze sie tyczyć naszego bohatera wątku.

162

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

"Sytuacja bez wyjścia" big_smile Ha ha, pewnie, bo często 'wyjściem' jest uczciwa rozmowa o potrzebach, uczuciach i ewentualnych brakach, a nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest zapuścić anakondę w inną dziurę niż przyznać się, że się czegoś potrzebuje smile

Takich "sytuacji bez wyjścia" w teorii, a w praktyce z wieloma wyjściami (jak by się CHCIAŁO) było i na Forum i w życiu mnóstwo.
Ale to trzeba patrzeć dalej niż czubek własnego f... nosa.

Niedobrze mi się robi jak czytam tego rodzaju "argumenty" od blisko 50-letniego chłopa, który uważa, że zdrada jest ok jak..coś w związku nie jest ok.
Chroń mnie Panie Boże od takich partnerów i "przyjaciół".

163 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-09-16 12:14:31)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Wina za rozpad związku jak najbardziej może leżeć po obu stronach. Ale tylko jedna strona - zdradzająca - winna jest zdrady.

Ojciec który kradnie chleb dla głodnych dzieci jest przestępca a nie społeczeństwo ktore go do tego zmusiło. Tak samo patrzę na zdradę - z mojego doświadczenia wynika ze bardzo często dopuszczają sie jej ludzie którzy sa pozostawieni w sytuacji bez wyjścia. Choc to moze sie tyczyć naszego bohatera wątku.

Ojojoj, aż mi się żal tych wszystkich biednych misiów niedopieszczonych zrobiło... Porównujesz zrozpaczonego ojca głodnych dzieci do faceta, który musi zamoczyć???

Powtórzę za Elle - chroń mnie Panie Boże od takich partnerów. Co nie potrafią powiedzieć, że im coś nie pasuje i poszukać rozwiązania, tylko zamiast rozwiązania szukają innej dziury, a stara dziura niech dalej pierze brudne gacie, bo po co coś zmieniać?

164 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 12:13:24)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

"Sytuacja bez wyjścia" big_smile Ha ha, pewnie, bo często 'wyjściem' jest uczciwa rozmowa o potrzebach, uczuciach i ewentualnych brakach, a nie od dziś wiadomo, że łatwiej jest zapuścić anakondę w inną dziurę niż przyznać się, że się czegoś potrzebuje smile

Takich "sytuacji bez wyjścia" w teorii, a w praktyce z wieloma wyjściami (jak by się CHCIAŁO) było i na Forum i w życiu mnóstwo.
Ale to trzeba patrzeć dalej niż czubek własnego f... nosa.

Niedobrze mi się robi jak czytam tego rodzaju "argumenty" od blisko 50-letniego chłopa, który uważa, że zdrada jest ok jak..coś w związku nie jest ok.
Chroń mnie Panie Boże od takich partnerów i "przyjaciół".

Nigdzie nie napisałem, ze zdrada jest OK. Powtarzam w kółko, ze nie chce oceniać ludzi zdradzających. Nie lubię oceniać ludzi. Staram sie naświetlić mechanizm zdrady bez oceniania jej. Dobrze jest oddzielić zrozumienie tego zjawiska od jego oceny bo to pomaga w analizie problemu.

165 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-16 12:19:35)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Tomek, zrozum wreszcie, że żyjemy na Ziemi, nie na planecie Orion i tutaj 'OCENY' w sensie określenia tego, co jest dobre/złe w kontekście relacji i tego co im służy, odbywa się na zasadach kontrastu właśnie: coś jest OK, ale to drugie już nie jest OK.
Gdyby każdej sytuacji życiowej towarzyszył relatywizm moralny, tak jak sugerujesz (zero ocen, a w praktyce zero krytyki przecież i okazywania dezaprobaty na czyjeś debilne, egoistyczne wybryki) to te nieświadome mośki nigdy nie wyciągnęłyby żadnych wniosków ze swojego postępowania, ani niczego się nie nauczyły, skoro NIC nie podlega w społeczeństwie ocenie i wszystko jest A-OK.

166

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Wina za rozpad związku jak najbardziej może leżeć po obu stronach. Ale tylko jedna strona - zdradzająca - winna jest zdrady.

Ojciec który kradnie chleb dla głodnych dzieci jest przestępca a nie społeczeństwo ktore go do tego zmusiło. Tak samo patrzę na zdradę - z mojego doświadczenia wynika ze bardzo często dopuszczają sie jej ludzie którzy sa pozostawieni w sytuacji bez wyjścia. Choc to moze sie tyczyć naszego bohatera wątku.

Ojojoj, aż mi się żal tych wszystkich biednych misiów niedopieszczonych zrobiło... Porównujesz zrozpaczonego ojca głodnych dzieci do faceta, który musi zamoczyć???

Powtórzę za Elle - chroń mnie Panie Boże od takich partnerów. Co nie potrafią powiedzieć, że im coś nie pasuje i poszukać rozwiązania, tylko zamiast rozwiązania szukają innej dziury, a stara dziura niech dalej pierze brudne gacie, bo po co coś zmieniać?

Wy atakujecie mnie podczas gdy ja patrzę na zdradę przez pryzmat kobiet ktore mnie do tego namawiały. Żadna z nich nie wygladała na krwiożerczego egoistycznego potwora. Powiem więcej byłem w stanie zrozumieć co je do tego doprowadziło i w mojej opinii miały po prostu prze..... One nie miały dobrego wyjścia z tej sytuacji tylko same zle.

167 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-09-16 12:23:29)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

Wy atakujecie mnie podczas gdy ja patrzę na zdradę przez pryzmat kobiet ktore mnie do tego namawiały. Żadna z nich nie wygladała na krwiożerczego egoistycznego potwora. Powiem więcej byłem w stanie zrozumieć co je do tego doprowadziło i w mojej opinii miały po prostu prze..... One nie miały dobrego wyjścia z tej sytuacji tylko same zle.

Miały wyjście. Nawet trzy wyjścia. Nie zdradzać, próbować rozmawiać, rozstać się.

Nie atakuję Ciebie, tylko nie podoba mi się Twoje racjonalizowanie zdrad.

168 Ostatnio edytowany przez _v_ (2016-09-16 13:16:54)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

nie ma sytuacji bez wyjścia

człowiek zawsze ma wybór

dlatego zdrada jest dla mnie niedopuszczalna

więc ja nie zdradzałam, zaproponowałam, że poszukam seksu poza związkiem

mój ówczesny partner mógł dokonać wyboru i np. powiedzieć "nie, nie chcę tego, to mnie zrani", mógł przyznać się do zdrady własnej i wyjaśnić wszystko szczerze

wybrał milczenie i oszukiwanie mnie - byłam pewna (na podstawie jego słów i reakcji), że zgadza się na takie rozwiązanie z miłości do mnie i chce mojego szczęścia

więc nie sama jego zdrada tu była dla mnie przykra

ale raczej jego brak szczerości, odwagi cywilnej i zwyczajnego powiedzenia o swoich uczuciach, odczuciach i emocjach

przed tą propozycją wiele razy z nim rozmawiałam na przestrzeni lat o tym, jak mogłabym zaspokoić jego pragnienia i mówiłam mu o swoich. zawsze potakiwał, mówił, że też będzie wychodził z inicjatywą, a kończyło się tylko na mówieniu. też mogłam powiedzieć sobie, że skoro tak, to będę go zdradzać. a jednak tego nie robiłam. wolałam uczciwie postawić sprawę. przykre było to, że nie dostałam tej uczciwości z drugiej strony. Myślę, że bardziej bym go szanowała jako człowieka, gdyby miał w sobie na tyle odwagi cywilnej, żeby się do zdrady przyznać. A tak mam go za oszusta, kłamcę i tchórza. I nic już nie zmieni mojej opinii o nim.


Elle88 napisał/a:

_v_, jeśli to nie tajemnica, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twój opis: Twój ex nie chciał/nie mógł uprawiać seksu z Tobą, ale na boku już mógł?

(nie mogę dodać posta, więc robię edycję tutaj - może ktoś zauważy wink) )


Elle, nie tajemnica, zwłaszcza, że już opisałam wink
Nasz związek zaczął się od tego, że powiedział mi, że seks sam w sobie nie jest mu potrzebny - preferował bdsm, aczkolwiek po pewnym czasie nawet i tego ze mną nie robił.
I tak, (wprawdzie nie znam szczegółów) sądzę, że mając romans miał go zarówno w sferze bdsm jak i seksualnej. Z obecną partnerką na 100% uprawia seks, choć teraz ma już z tym problemy i zastanawiał się na wspomaganiem typu viagra.
Ale wiem, że podczas związku ze mną masturbował się, więc fizycznie nie miał problemów z erekcją. Wiele razy też próbowałam go delikatnie podpytać o to. Zwykle się wykręcał od odpowiedzi mówiąc, że tak ma.
Jedyne wyjaśnienie jakie widzę (bo oczywiście aż do końca nie zasługiwałam na całą prawdę) jest takie, że zwyczajnie MNIE nie pożądał. Obecną partnerkę pożąda, więc i myśli o seksie z nią.

169 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 12:29:06)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

@Tomek, zrozum wreszcie, że żyjemy na Ziemi, nie na planecie Orion i tutaj 'OCENY' w sensie określenia tego, co jest dobre/złe w kontekście relacji i tego co im służy, odbywa się na zasadach kontrastu właśnie: coś jest OK, ale to drugie już nie jest OK.
Gdyby każdej sytuacji życiowej towarzyszył relatywizm moralny, tak jak sugerujesz (zero ocen, a w praktyce zero krytyki przecież i okazywania dezaprobaty na czyjeś debilne, egoistyczne wybryki) to te nieświadome mośki nigdy nie wyciągnęłyby żadnych wniosków ze swojego postępowania, ani niczego się nie nauczyły, skoro NIC nie podlega w społeczeństwie ocenie i wszystko jest A-OK.

To jest możliwe. Problem z Toba jest taki ze Ty sie koncertujesz na ocenianiu zjawisk i ludzi zamiast na próbach zrozumienia. To zaciemnia obraz. A juz Twoje oceny mojej osoby przez pryzmat Twoich własnych doswiadczen to jest totalna pomyłka. Wmawiasz mi ze kochałem sie i
marszczylem do gwiazd Beverly Hills podczas gdy ja nie znoszę tego serialu i nie zakochiwalem sie nigdy w gwiazdach z telewizji. To tobie sie zdarzyło. Koncentrując sie na ocenie co jest dobre, co zle, kto głupi a kto nie warty szacunku tracisz obraz sytuacji i najzwyczajniej w świecie uparcie tkwisz w błędzie. Nie jesteś otwarta na świat tylko robisz wszystko co w Twojej mocy zeby utwierdzić sie w przekonaniu ze Twój obraz świata jest jedyny i słuszny.

170 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-16 12:36:33)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

_v_, jeśli to nie tajemnica, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam Twój opis: Twój ex nie chciał/nie mógł uprawiać seksu z Tobą, ale na boku już mógł?

@Tomasz, ty za to jesteś nie tyle 'zbyt otwarty', co infantylny i chętnie unikasz odpowiedzialności za swoje emocje, podejrzewam, że za zachowania tak samo.
Jeśli zachowywałeś się jak 12-latek i zakochałeś po 1 spotkaniu w kobiecie, która "znasz" tylko z rozmów via net i spotkania na kawę, to nie wmawiaj mi ani nikomu dorosłemu, że w ten sposób zachowują się osoby dojrzałe i stabilne emocjonalnie, tak zachowują się nastolatkowie, w których buzują hormony. Jeszcze jak dołożyć do tego słowo "kocham ją" w tym kontekście to brak komentarza, bo to jak kopanie leżącego..
Nie zasłaniaj się porównanie do Beverly Hills, bo doskonale wiesz, że to było półżartem, a sedno jest to samo: zachowałeś się jakbyś nie umiał kompletnie postępować z kobietą, tylko 1 raz zobaczył cipkę na oczy, a konkretnie możliwość obcowania z nią i straciłeś rozum, grunt pod nogami. Dla mnie tak zachowują się chłopcy, tyle. Nie zmienisz tego bajdurzeniem o 'nieocenianiu': 2 + 2 jest 4. Nawet jak staniesz na głowie, to i tak matematyka wygra wink To samo z faktami.

Widać, że pobyt w Holandii odcisnął na Twojej nieodpornej na wpływy innych ludzi głowie piętno, ale poszło to u Ciebie za daleko, bo nie potrafisz już odróżnić tego co jest ok, a co nie.
Rozumienie motywów to jedno, a nazywanie rzeczy po imieniu drugie. Dorosłych ludzi stać na jedno i drugie. Co nie oznacza, że trzeba takiego kogoś (winnego) powiesić.

171

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Tomaszu piszesz o próbie zrozumienia zdrady ale co tu rozumieć: Nie układa Ci się w związku i jestes dorosły rozmawiasz, nic to nie daje odchodzisz i robisz co Ci się żywnie podoba. Nie układa Ci się w związku i jesteś emocjonalnym dzieckiem albo psychopatą egoistą to zdradzasz. Proste jak budowa cepa.
Próba usprawiedliwiania zdrady wydaje mi się co najmniej niedorzeczna, dorośli ludzie potrafią ROZMAWIAĆ i decydować w sposób odpowiedzialny o swoim życiu nie wyrządzając przy tym krzywdy innym ludziom.

172 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 12:37:40)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Wy atakujecie mnie podczas gdy ja patrzę na zdradę przez pryzmat kobiet ktore mnie do tego namawiały. Żadna z nich nie wygladała na krwiożerczego egoistycznego potwora. Powiem więcej byłem w stanie zrozumieć co je do tego doprowadziło i w mojej opinii miały po prostu prze..... One nie miały dobrego wyjścia z tej sytuacji tylko same zle.

Miały wyjście. Nawet trzy wyjścia. Nie zdradzać, próbować rozmawiać, rozstać się.

Nie atakuję Ciebie, tylko nie podoba mi się Twoje racjonalizowanie zdrad.

OK. Sytuacja zony kumpla. Jest od niego w 100% zależna finansowo. Jest praktycznie jego własnością. On o tym wie i dlatego tak ja traktuje. Jeśli odejdzie to sad zapewne przyzna opiekę nad dziećmi ojcu. Straci wszystko. Wyładuje na bruku sama i bez dzieci albo w jakimś domu samotnej matki. Wiem, ze ma prze....
Zza klawiatury bardzo łatwo ja oceniać ale ja nie chce jej oceniać.

Ja NIE RELATYWIZUJE. Ja tylko nie chce oceniać.

173 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-09-16 12:39:51)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

OK. Sytuacja zony kumpla. Jest od niego w 100% zależna finansowo. Jest praktycznie jego własnością. On o tym wie i dlatego tak ja traktuje. Jeśli odejdzie to sad zapewne przyzna opiekę nad dziećmi ojcu. Straci wszystko. Wyładuje na bruku sama i bez dzieci albo w jakimś domu samotnej matki. Wiem, ze ma prze....
Zza klawiatury bardzo łatwo ja oceniać ale ja nie chce jej oceniać.

No, spox. Też miałam taki okres w życiu. Więc wzięłam i się rozwiodłam smile skoro siedzi w tym małżeństwie, widocznie jej to odpowiada. Nadal nie uważam, żeby to była sytuacja bez wyjścia. Żona Twojego kumpla jest po prostu:
1. tchórzem - nie pasuje jej, ale się boi
2. egoistką - po co zarabiać na siebie, jak ten wredny mąż wszystko da, a pukać się można na boku, tłumacząc to dziećmi...

Czyli wracamy do punktu wyjścia - zdradzają tylko egoiści i tchórze. Nie mam więcej pytań...

174

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Wy atakujecie mnie podczas gdy ja patrzę na zdradę przez pryzmat kobiet ktore mnie do tego namawiały. Żadna z nich nie wygladała na krwiożerczego egoistycznego potwora. Powiem więcej byłem w stanie zrozumieć co je do tego doprowadziło i w mojej opinii miały po prostu prze..... One nie miały dobrego wyjścia z tej sytuacji tylko same zle.

Miały wyjście. Nawet trzy wyjścia. Nie zdradzać, próbować rozmawiać, rozstać się.

Nie atakuję Ciebie, tylko nie podoba mi się Twoje racjonalizowanie zdrad.

OK. Sytuacja zony kumpla. Jest od niego w 100% zależna finansowo. Jest praktycznie jego własnością. On o tym wie i dlatego tak ja traktuje. Jeśli odejdzie to sad zapewne przyzna opiekę nad dziećmi ojcu. Straci wszystko. Wyładuje na bruku sama i bez dzieci albo w jakimś domu samotnej matki. Wiem, ze ma prze....
Zza klawiatury bardzo łatwo ja oceniać ale ja nie chce jej oceniać.

To jest to sytuacja IDENTYCZNA jak u mojej starszej siostry.
I co, przyjęła podobną taktykę, czyli.. obciągania szwagrowi i dawania... pomimo , że źle ją traktował i zdradzał i pił. Po co? No bo zawsze najważniejsza dla niej była kasa i żeby dobrze się ustawić w życiu. Dzieci zawsze były dodatkiem, na drugim planie. Potrafiła gzić się z mężem przy otwartych drzwiach, a dzieci biedna musiały tego słuchać i patrzeć. Obrzydzenie mam do niej jak o tym pisze, jako matki.

No ale do czego zmierzam.. Otóż wyjścia ZAWSZE miała, tylko wygodniej jej była się sprzedać za kasę.
Miała, bo okazało się, że teraz jak się w końcu po 15 latach rozwodzą, to je "nagle" MA. Po prostu, nie mając teoretycznie wyjścia, znalazła to wyjście yikes Eureka!

Szwagier też MIAŁ wyjście. Nie zdradzać.
Dla mnie to proste.

Sama też mogłam zdradzać gościa, który nie spełniał moich potrzeb emocjonalnych, ale nie zrobiłam tego, bo wiedziałam, że jak złamię SWOJE zasady to będzie mi z tym źle.
JAk się nie ma żadnych zasad jest znacznie łatwiej, bo nie trzeba niczego łamać, to fakt smile

Ale o braku wyjść mi nie mów, bo to znowu myślenie niemowlęcia przy piersi, a nie dorosłego człowieka.

175

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

Nigdzie nie napisałem, ze zdrada jest OK. Powtarzam w kółko, ze nie chce oceniać ludzi zdradzających. Nie lubię oceniać ludzi. .

To co chcesz powiedzieć? że zdrada jest i zła i dobra, że nie oceniasz zdradzających, ani zdradzanych, więc co chcesz powiedzieć w temacie?

Tomek4811 napisał/a:

Staram sie naświetlić mechanizm zdrady bez oceniania jej. Dobrze jest oddzielić zrozumienie tego zjawiska od jego oceny bo to pomaga w analizie problemu.

Może to co ja piszę, to bzdury, nigdy nie zdradziłam nikogo, ani chyba mnie również nie, ale twoje wyobrażenie "mechanizmów" zdrady jest nieżyciowe, z kosmosu.

176 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-16 12:55:25)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Averyl, dokładnie - z kosmosu big_smile
A kto ma takie idealistyczne poglądy najczęściej? Ano ludzie, którzy nie mają większego doświadczenia w pewnych kwestiach, stąd wszystko jest dla nich w sferze teorii i analogicznie zachowują się postawieni przed pewnymi sytuacjami: jak nieopierzone pisklęta, naiwnie infantylnie i.. zawsze ktoś inny jest winny wink

Oraz: Przyszło mi do głowy właśnie jak mocno oderwany od praktyki w swoich "nieoceniających poglądach" jest Tomasz. Otóż bez problemu przychodzi mu ocenianie królowej lodu, jako oziębłej , zimnej itd. podczas gdy ona po prostu nie była zainteresowana. A Tomek nadał jej już przydomek smile i określone cechy.
Ten sam Tomuś, który tak wstrzymuje sie od ocen, he he he. Tja..
Mentalność Kalego po raz n-ty.

177 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-09-16 13:05:20)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Idąc tropem myślowym Tomka to mogłabym całymi dniami bzykać się z każdym facetem i o dziwo mój M. mógłby robić dokładanie to samo i oboje używalibyśmy tego samego wytłumaczenia, bo w moim odczuciu mój M. mnie zaniedbuje, nie obsypuje mnie kwiatami, a ja też jestem wredna jędza np. bardzo rzadko chodzę w sukienkach.

178

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Nigdzie nie napisałem, ze zdrada jest OK. Powtarzam w kółko, ze nie chce oceniać ludzi zdradzających. Nie lubię oceniać ludzi. .

To co chcesz powiedzieć? że zdrada jest i zła i dobra, że nie oceniasz zdradzających, ani zdradzanych, więc co chcesz powiedzieć w temacie?

Tomek4811 napisał/a:

Staram sie naświetlić mechanizm zdrady bez oceniania jej. Dobrze jest oddzielić zrozumienie tego zjawiska od jego oceny bo to pomaga w analizie problemu.

Może to co ja piszę, to bzdury, nigdy nie zdradziłam nikogo, ani chyba mnie również nie, ale twoje wyobrażenie "mechanizmów" zdrady jest nieżyciowe, z kosmosu.

Gdybym był konformistom to bym powiedział, ze zdrada jest zła i byłoby po kłopocie. Tak zdradę określa nasza kultura. Ale ja nie chce oceniac ludzi w takich kwestach bo nie lubię. Nie mowię ze zdrada jest dobra i zła tylko mowię ze nie chce sie na ten temat wypowiadać.

A tak przy okazji to jakie jest Twoje zrozumienie mechanizmów zdrady?

179

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:

Idąc tropem myślowym Tomka to mogłabym całymi dniami bzykać się z każdym facetem i o dziwo mój M. mógłby robić dokładanie to samo i oboje używalibyśmy tego samego wytłumaczenia, bo w moim odczuciu mój M. mnie zaniedbuje, nie obsypuje mnie kwiatami, a ja też jestem wredna jędza np. bardzo rzadko chodzę w sukienkach.

Nie rozumiesz mnie. Ja nie mowię ze możesz sie bzykać czy tez nie. Chce tylko zrozumieć co popycha ludzi do bzykania sie poza małżeństwem. Ty mozesz mieć swoją ocene i wcale nie mam zamiaru jej podważać.

180 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 13:15:46)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

@Averyl, dokładnie - z kosmosu big_smile
A kto ma takie idealistyczne poglądy najczęściej? Ano ludzie, którzy nie mają większego doświadczenia w pewnych kwestiach, stąd wszystko jest dla nich w sferze teorii i analogicznie zachowują się postawieni przed pewnymi sytuacjami: jak nieopierzone pisklęta, naiwnie infantylnie i.. zawsze ktoś inny jest winny wink

Oraz: Przyszło mi do głowy właśnie jak mocno oderwany od praktyki w swoich "nieoceniających poglądach" jest Tomasz. Otóż bez problemu przychodzi mu ocenianie królowej lodu, jako oziębłej , zimnej itd. podczas gdy ona po prostu nie była zainteresowana. A Tomek nadał jej już przydomek smile i określone cechy.
Ten sam Tomuś, który tak wstrzymuje sie od ocen, he he he. Tja..
Mentalność Kalego po raz n-ty.

Królowa Lodu stała sie dla mnie oziębła i niedostępna choc nadal jest osoba ciepła i serdeczna. Pisałem juz o tym. Kwestia obiektywna. Zeby być bardziej dokładnym. Traktuje mnie (delikatnie mówiąc) ozięble choc jako osoba nadal sie nie zmieniła. Nadal jest ta sama fajna babka tylko zmienił sie jej stosunek do mnie. I to tez jest dla mnie kwestia obiektywna. Nie mogę jej winić za to ze do siebie nie pasowaliśmy. To tez jest fakt obiektywny.

181

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Averyl, dlatego uważam, że osoby o niskiej świadomości powinny dobierać się w pary, a ci o wysokiej z tymi o wysokiej, inaczej są ciągłe konflikty - ten wątek to odzwierciedla.

@Tomuś, odmienia się konformistĄ, nie -om. Oraz: nieprawidłowo użyłeś tego określenia w kontekście, wyszło karykaturalnie smile Konformista to ktoś, kto poddaje się myśleniu tłumu lub silniejszych jednostek i ty właśnie dokładnie taki jesteś. smile
  Nie masz swojego zdania (nie umiesz "ocenić" sytuacji) i przenikasz tendencjami miejsca, w którym aktualnie przebywasz (Holandia), z tymże w Holandii tak samo są osoby mniej i bardziej rozwinięte emocjonalnie i duchowo, ty po prostu rozumiesz i utożsamiasz się z tymi mniej świadomymi. A masz się za człowieka o szerokich horyzontach, tymczasem twoje zachowania i podejście pokazuje faceta, który pomimo wieku w relacjach damsko-męskich przeżył stosunkowo niewiele.

182

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

A tak przy okazji to jakie jest Twoje zrozumienie mechanizmów zdrady?

??? osobiste tongue

Jeśli mi się już znudzi M. to najpierw zamknę rozdział, a dopiero potem ewentualnie znajdę sobie kogoś nowego.
Nie ma takiej myśli w mojej głowie, by kompensować problemy z M. w ramionach innego.

183

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

A tak przy okazji to jakie jest Twoje zrozumienie mechanizmów zdrady?

??? osobiste tongue

Jeśli mi się już znudzi M. to najpierw zamknę rozdział, a dopiero potem ewentualnie znajdę sobie kogoś nowego.
Nie ma takiej myśli w mojej głowie, by kompensować problemy z M. w ramionach innego.

Rozumiem. A tak dokładnie to co według ciebie popycha ludzi do zdrady?

184 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-09-16 13:19:58)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

@Averyl, dlatego uważam, że osoby o niskiej świadomości powinny dobierać się w pary, a ci o wysokiej z tymi o wysokiej, inaczej są ciągłe konflikty - ten wątek to odzwierciedla.

@Tomuś, odmienia się konformistĄ, nie -om. Oraz: nieprawidłowo użyłeś tego określenia w kontekście, wyszło karykaturalnie smile Konformista to ktoś, kto poddaje się myśleniu tłumu lub silniejszych jednostek i ty właśnie dokładnie taki jesteś. smile
  Nie masz swojego zdania (nie umiesz "ocenić" sytuacji) i przenikasz tendencjami miejsca, w którym aktualnie przebywasz (Holandia), z tymże w Holandii tak samo są osoby mniej i bardziej rozwinięte emocjonalnie i duchowo, ty po prostu rozumiesz i utożsamiasz się z tymi mniej świadomymi. A masz się za człowieka o szerokich horyzontach, tymczasem twoje zachowania i podejście pokazuje faceta, który pomimo wieku w relacjach damsko-męskich przeżył stosunkowo niewiele.

Konformista na tym forum przyznałby ze zdrada jest zła i miałby wszystko z głowy. A mnie sie nie chce na ten temat wypowiadać. Mozesz miec swoją ocenę i nie zamierzam jej podważać.

185

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Nie, konformista zachowałby się identycznie jak ty: żoneczce, która chce zdradzić męża przyznałby rację i pogłaskał po główce, że biedna. Z jej mężem wypiłby piwko. 'Zrozumiałby' mordercę i złodzieja, bo "nie ocenia" i tak generalnie przejdzie przez życie wszystkim włażąc w pupę, nikomu nie mówiąc prawdy w 4 oczy.
Jesteś klasykiem konformizmu smile

186 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-09-16 13:33:57)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:
Averyl napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

A tak przy okazji to jakie jest Twoje zrozumienie mechanizmów zdrady?

??? osobiste tongue

Jeśli mi się już znudzi M. to najpierw zamknę rozdział, a dopiero potem ewentualnie znajdę sobie kogoś nowego.
Nie ma takiej myśli w mojej głowie, by kompensować problemy z M. w ramionach innego.

Rozumiem. A tak dokładnie to co według ciebie popycha ludzi do zdrady?

To co inni ci już napisali tchórzostwo, infantylność, egoizm, na pewno nie czyny o takiej samej mocy rażenia, jak ojciec kradnący chleb dla biednych głodujących dzieci.

187

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Elle88
Morderstwo jest akurat dobrym przykładem. W obronie własnej jest dozwolone. A z premedytacja nie. Nie powinno sie rozpatrywać czynów bez ich kontekstu bo to ogłupia.

188

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Tomek4811 napisał/a:

@Elle88
Morderstwo jest akurat dobrym przykładem. W obronie własnej jest dozwolone. A z premedytacja nie. Nie powinno sie rozpatrywać czynów bez ich kontekstu bo to ogłupia.


Kontekstem są EMOCJE. Zdrada to morderstwo na emocjach drugiej osoby i totalne wywalenie na nie. Liczą się tylko emocje zdradzającego (egoizm, brak szerszego wglądu niż własna dupa = niedojrzałość).
Nie pojmiesz tego, póki nie przeżyjesz czegoś mocniejszego niż odrzucenie przez randomową panią z internetów.

189

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

Nie, konformista zachowałby się identycznie jak ty: żoneczce, która chce zdradzić męża przyznałby rację i pogłaskał po główce, że biedna. Z jej mężem wypiłby piwko. 'Zrozumiałby' mordercę i złodzieja, bo "nie ocenia" i tak generalnie przejdzie przez życie wszystkim włażąc w pupę, nikomu nie mówiąc prawdy w 4 oczy.
Jesteś klasykiem konformizmu smile

Ty za to jesteś mocno antypatyczna i toksyczna osoba. Jeśli istnieje na tym świecie osoba której zdrada jest uzasadniona to jesteś nią Ty.

190

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Hehehe, przestań, bo się posikam od tych nieudolnych prób pojazdu.

Po prostu masz coś w sobie takiego, że uwielbiam cię trollować, choć przyznam, że nie jest to duże wyzwanie wink :*

191

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Elle88
Zgadzam sie. Toksyny i trollowanie sa częścią Twojego DNA podczas gdy ja sie muszę do tego zmuszać i de facto mnie to brzydzi. Dlatego ty jesteś i zestarzejesz sie sama a ja w towarzystwie kobiety ktora mnie kocha.

192

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Tomek, zgadza się. Bo ty masz syndrom 'starej panny' - MUSISZ mieć kogoś, żeby ludzie nie gadali, że jesteś sam. I jak słusznie podkreślasz: to ONA ciebie kocha (a raczej wyobrażenie o tobie, bo nie wie, że jest 'tą drugą', bo nie wyszło z inną smile), ale ty jej nie.
Także Twój związek nie różni się niczym od wątków gdzie kobiety/faceci opisują swoje związki/małżeństwa, w które weszli dla stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa, bo ktoś kogo kochali ich zdradził lub nie chciał, bez wielkiego wow i zakochania.
Czy to jest powód do zazdrości? Nie sądzę wink Not fo`me big_smile

193 Ostatnio edytowany przez Pampallini (2016-09-16 14:24:09)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć
Elle88 napisał/a:

@Averyl, dokładnie - z kosmosu big_smile
A kto ma takie idealistyczne poglądy najczęściej? Ano ludzie, którzy nie mają większego doświadczenia w pewnych kwestiach, stąd wszystko jest dla nich w sferze teorii i analogicznie zachowują się postawieni przed pewnymi sytuacjami: jak nieopierzone pisklęta, naiwnie infantylnie i.. zawsze ktoś inny jest winny wink

Oraz: Przyszło mi do głowy właśnie jak mocno oderwany od praktyki w swoich "nieoceniających poglądach" jest Tomasz. Otóż bez problemu przychodzi mu ocenianie królowej lodu, jako oziębłej , zimnej itd. podczas gdy ona po prostu nie była zainteresowana. A Tomek nadał jej już przydomek smile i określone cechy.
Ten sam Tomuś, który tak wstrzymuje sie od ocen, he he he. Tja..
Mentalność Kalego po raz n-ty.

Wiecie co? Ktoś mi kiedyś powiedział mądrze, że ten tylko potępia, kto nie zna życia smile Im dłużej żyję, tym bardziej się zgadzam, choć nie jest prawdą, że ilość przeżytych na świecie lat silnie koreluje ze znajomością życia. Nie mniej istotna jest podatność i ekspozycja na zróżnicowane przeżycia i doświadczenia, tzw. "otwartość umysłu", jak mi się zdaje.

Ale nie ma się co też zżymać, że ktoś kogoś ocenia - to przecież naturalna dla każdego człowieka potrzeba "przełożenia" obserwowanego świata na swoje własne kategorie poznawcze, naturalna dyspozycja, która u jednych jest mniej nasilona, a u innych bardziej - jedni mają większą potrzebę "upraszczania" sobie w ten sposób świata, inny mniejszą. Nie ma też sensu kłócenie się z osobą, która prowadzi argumentację na zasadzie "a ty pewnie robisz to i to" - przecież wiadomo, że nie o to tej osobie chodzi, żeby przyszłość przepowiadać. Ona tylko wypowiada na głos swoje skojarzenia, "opowiada o swoim schemacie poznawczym". I tyle, tak się nauczyła komunikować z otoczeniem smile 
 
A abstrahując od tych - moim zdaniem nieistotnych i psujących kłótnikom krew - kłótni i waśni i zarazem powracając do tematu: Wydaje mi się, że z zasady nie jest możliwe znalezienie odpowiedzi na pytanie: "czy on mnie kocha rzeczywiście, jeśli zdradził". Nie jest możliwe, ponieważ nie ma jednej definicji rzeczywistej miłości. Prawdopodobnie każdy uczestnik tej rozmowy podałby inną (gdyby rzeczywiście chciał poświęcić chwilę i zdać sobie sprawę, co właściwie ma na myśli, kiedy mówi, że kogoś kocha). A tu dochodzi jeszcze kwestia, że przecież nie da się sprawdzić, czy dla dwóch różnych osób te same słowa nawet znaczą to samo - tak samo, jak nigdy nikt się nie dowie, czy dwie osoby twierdzące, że widzą kolor zielony naprawdę odbierają takie same wrażenia. Nie da się wejść w skórę drugiej osoby i sprawdzić, co ona czuje, gdy twierdzi, że kocha.
Jedyne, co możesz Kasiu-Kiciu zrobić, aby zrozumieć trochę tę sytuację, to porozmawiać z mężem i dopytać, co on właściwie rozumie przez takie słowa i co czuł do kochanki. Ale mam wrażenie, że może to przynieść skutek tylko wtedy, gdy po pierwsze nie będzie już między Wami silnych emocji, a po drugie - oboje potraficie opowiadać otwarcie o swoich emocjach. A czy Ty sama potrafisz opowiedzieć o tym , co właściwie masz na myśli mówiąc, że kochasz kogoś?

Btw. Ja kiedyś zapytałam o to swojego męża i - jeśli wierzyć słowom - czuliśmy wówczas do siebie coś zgoła innego, chociaż oboje twierdziliśmy, że się kochamy. Nawet - mam wrażenie - w podobny sposób to okazywaliśmy big_smile

194

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Elle88
A tak zupełnie serio i dla odmiany na temat. Ty chyba nie jestes zaskoczona, ze Twój facet Cie zdradzał jeśli byłaś dla niego tak samo toksyczna jak wobec mnie i innych facetow na tym forum.

A odnośnie reszty Twojej standardowej porcji jadu to:
1) Mieszkam w Holandii i tu nikogo nie obchodzi czy jestem sam, z kobieta, mężczyzna czy z owca sąsiada.
2) Kocham moja kobietę. Jestem z nią bo nie wyszło z tymi wszystkimi poprzednimi ale to wcale nie znaczy, ze ona jest gorsza. Wręcz przeciwnie.
3) Nie potrzebuje kobiety, zeby miec poczucie bezpieczeństwa. Ja po prostu lubię kobiety (oczywiście za wyjątkiem Ciebie) i lubię dzielić moje życie z kobieta. Z facetem nie potrafiłbym stworzyć tak intymnej relacji.

I wydaje mi sie ze Twoje toksyny wynikają jednak z kompleksu niższości. Umniejszając i zatruwając życie innym kompensujesz sobie to ze jesteś takim loserem - no bo inni sa (wg Ciebie) jeszcze gorsi. Jest to pewna strategia ale pamiętaj ze karma działa - robiąc taki syf wokół siebie pogrążysz sie jeszcze bardziej. What goes around comes around. To dlatego przez tak długi czas nie reagowałem ma Twoje prostackie i wulgarne zagrywki pod moim adresem. No bo jak człowiek ruszy coś takiego jak Ty to zawsze sie niestety ubrudzi...

195 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-16 15:51:47)

Odp: Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

@Tomuś, na szybko, bo wychodzę (ale wrócę ! :*)

Tamten gość zdradzał, bo miał nietypowe preferencje seksualne, których ja nie podzielałam i ogólnie byłam z nim z rozsądku, bo dopadło mnie -jak Ciebie - głupie przeświadczenie, że lepiej być z kimś, w kim nie jestem i nigdy nie będę zakochana niż sama. 100% niewygodnej dla mnie prawdy. There you go smile Może Ciebie też kiedyś będzie na taką prawdę stać, tego ci (i twojej obecnej kobiecie przede wszystkim) życzę.

Bywam złośliwa, bo nie lubię takich poprawnych politycznie, bez odwagi do wyrażania własnego zdania ludzi, którzy zgodzą się na wiele rzeczy i wiele rzeczy usprawiedliwią, żeby tylko być z kimś, kogo idealizują.

Lubię ludzi z jajami i tylko z takimi się dogaduję. Nie lubię klakierów i "dyplomatów", którzy w praktyce wyznają zasady Kalego.  Są mili dopóki jest im tak wygodnie, zdradzają gdy coś jest nie po ich myśli, bo są zbyt narcystyczni by rozmawiać.

Z tą karmą to się nie zagalopowuj, bo gdyby to działało w tak uproszczony sposób jak w twoim rozumku, to królowa lodu powinna cię wykorzystać , zdradzić i zostawić żebyś przekonał się o "słuszności" zasad, które wyznajesz odnośnie zdrady, żeby sprawdzić czy twoje wrażenia i emocje post factum były by identyczne z twoimi teoriami 'na sucho', czyli z kosmosu wink

Dalej podtrzymuję, że jesteś z obecną kobietą , bo to ONA wnosi w relację i inwestuje w nią uczuciowo więcej niż ty. Tobie jest wygodnie przyjmować od niej uczucie i adoracje, ale na 1 pstryknięcie palcem "królowej lodu", może chwilę poudawałbyś wątpliwości, ale poleciałbyś sprawdzić "co by było gdyby", po drodze dorabiając jakąś racjonalizację.
Nie ma innej opcji u osób, które w ten sposób racjonalizują zdrady i wchodzą w związki z rozsądku. To jest typ osób zdolny do największego świństwa, a wszystko pięknie i dyplomatycznie wyjaśnią, w okrągłych zdaniach, które nic nie znaczą i niczego nie zmieniają, jedynie pomagają lepiej czuć się samemu ze sobą i świństwem jakie wyrządza się osobie, którą wykorzystuje się jako tampon emocjonalny i plasterek po kimś, kogo się nie może mieć.

Vide - cytat z ciebie: "Nie chcę rozmawiać i królowej lodu,bo to powoduje we mnie smutek..(...) Chcę o niej zapomnieć, ale to nie takie proste.." itp. teksty świadczące bardzo jasno o tym, że nadal jesteś w niej zakochany, a jak wiadomo, nie da się być zakochanym w 5 osobach jednocześnie, czytaj: śnieżka nie mieści się w tym zbiorze.

Posty [ 131 do 195 z 311 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochać i zdradzać - nie mogę zrozumieć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026