Haha
dobra, dobra
powiedzmy, że Ci wierzę ![]()
Podobne tematy
Haha
dobra, dobra
powiedzmy, że Ci wierzę
:DDDD chcesz zapiekankę?
:DDDD chcesz zapiekankę?
Ja chcę, ja !!! Bo Zakochana mi pół dnia już o mielonych opowiada i strasznie mi się czegoś dobrego zachciało ![]()
Cyngli napisał/a::DDDD chcesz zapiekankę?
Ja chcę, ja !!! Bo Zakochana mi pół dnia już o mielonych opowiada i strasznie mi się czegoś dobrego zachciało
Z pieczarkami, szynką, serem i keczupem ;-D
Podzielimy się.
Ja też chcę
czy już za późno? I kawę mrozona do tego poproszę xd
Jak będzie trzeba, to zrobię jeszcze jedną ;p
Bagietki mam...ser też. Szynkę. No i keczup!
A ja mam jeżyny z bitą śmietaną, chce ktoś? ![]()
A ja mam jeżyny z bitą śmietaną, chce ktoś?

529 2016-08-11 17:58:57 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-11 17:59:46)
Biorę wszystko. Ja mam bez smaku twaróg z kolacji, ktoś zainteresowany? Haha ![]()
Biorę wszystko. Ja mam bez smaku twaróg z kolacji, ktoś zainteresowany? Haha
Fuu... jak twaróg, to tylko na śniadanie... z rzodkiewką i cebulką.. Albo z odrobiną jogurtu i miodu, mniam!
Dokładnie tak jak mówisz... No a mnie od nabiału trochę odrzucilo więc nie było opcji ![]()
Co tu tak pusto? Gdzie są wszyscy? ![]()
Ja poszłam sobie zrobić coś do jedzenia. Jak mi przybędzie kilogramów przez Zakochaną, to osobiście przyjadę do Niej i Ją uduszę ![]()
Smacznego!
Ja mam kubek herbaty zielonej z miodem, krakersy, serek Danio waniliowy i słone paluszki <3
Znikli, jeszcze się pojawia z pewnością ![]()
Ooo... Jak to się stało że przegapiłam posty haha
jak pójdzie w brzuszek to będziemy się odchudzać razem, ale pamiętaj że jest opcja pójścia w cycki, więc nie martwmy się na zapas xd
Smacznego dziewoje moje
ja też coś zjem, ale jeszcze nie wiem co
Ooo... Jak to się stało że przegapiłam posty haha
jak pójdzie w brzuszek to będziemy się odchudzać razem, ale pamiętaj że jest opcja pójścia w cycki, więc nie martwmy się na zapas xd
Smacznego dziewoje moje
ja też coś zjem, ale jeszcze nie wiem co
Coś, po czym nie będzie zgagi, a zaspokoisz swoje kulinarne żądze ;p
Mam gofry, maślane bułki, dwa góralski, chińszczyzne, mielonego, jabłko, kawałek kokosanki iii bułkę. Taka bez niczego haha
Nie wiem, czy Ty też tak masz, ale ja mam zawsze ochotę na coś, czego akurat nie mam. ![]()
Tak... Przydałby się jakiś dobry jogurt ![]()
Ja bym zjadła taki pudding z bitą śmietaną. Na przykład karmelowy. Albo deser ryżowy z czekoladą..
Riso! Mniam
mój wujek pracuje zaraz za granicą w fabryce müllera i przywozi nam do domu różne smaki których nie ma w sklepach
fajna sprawa
A znacie firmę Bakoma? też chciała bym wasze maile i numery tel. Sorry że tak dawno mnie nie było.
Z bankowy też są fajne serki. Na początku ciąży ojciec korniszona kupował mi, żebym jaka nie wiem czemu haha ![]()
Jak chcesz to pisz maila
jak mi coś przyjdzie to się wyświetli
Dawno Cie nie było to musisz nadrabiać xd
Hejo śpiochy ;-))
Od 6 godziny już nie śpię... Tak się cieszyłem, że możliwe, że dzisiaj wyjdę. Spakowalam się o czekałam grzecznie na obchod. Na obchodzie dał kartę do wypisu. No to ja cała w skowronkach. Mówi że na usg jeszcze, no poszłam... I co... I gówno. Rozwarcie wewnętrzne na 18mm i leżę do poniedziałku... A wczoraj było wszystko dobrze...
Od 6 godziny już nie śpię... Tak się cieszyłem, że możliwe, że dzisiaj wyjdę. Spakowalam się o czekałam grzecznie na obchod. Na obchodzie dał kartę do wypisu. No to ja cała w skowronkach. Mówi że na usg jeszcze, no poszłam... I co... I gówno. Rozwarcie wewnętrzne na 18mm i leżę do poniedziałku... A wczoraj było wszystko dobrze...
Spójrz na to w ten sposób - nie jest tak źle, leżysz sobie wygodnie, jedzonko jest, odpoczywasz, jesteś pod opieką lekarzy - gadasz sobie z nami, dobrze się nam gada, prawda? ;-)
Wiem, że w domu jest lepiej, wygodniej, że szpital jest do kitu, ale musisz to jakoś wytrzymać dla dobra małej.
Ale tu nie chodzi o to, że mi tu niewygodnie... Po prostu się boje cholernie...
549 2016-08-12 09:53:11 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-12 09:53:28)
Ale tu nie chodzi o to, że mi tu niewygodnie... Po prostu się boje cholernie...
Czego? Przecież jeszcze nie rodzisz. Spokojnie.
Myśl pozytywnie.
No bo jeszcze wczoraj było wszystko dobrze, a teraz nie wiem co będzie dalej. Czy będzie postępować, czy nie... Cholera wie tak naprawdę... Boję się
No bo jeszcze wczoraj było wszystko dobrze, a teraz nie wiem co będzie dalej. Czy będzie postępować, czy nie... Cholera wie tak naprawdę... Boję się
Ktoś Cię odwiedzi dzisiaj? Mama, koleżanka?
Rodzice mi muszą rzeczy wymienić, koleżanka możliwe, że jakaś przyjdzie... No nie wiem... Cholera to wie. Teraz dostaje 2l kroplowki
Rodzice mi muszą rzeczy wymienić, koleżanka możliwe, że jakaś przyjdzie... No nie wiem... Cholera to wie. Teraz dostaje 2l kroplowki
Będzie dobrze. Jesteś pod opieką lekarzy.
Wiesz, że ja jestem wcześniakiem? Urodziłam się cały miesiąc za wcześnie ;-)
Ale to jeszcze za wcześnie... Nie jestem psychicznie gotowa chyba... Dopiero się orientowalam co z tą sala po porodzie, jestem mega zestresowana ![]()
Ale to jeszcze za wcześnie... Nie jestem psychicznie gotowa chyba... Dopiero się orientowalam co z tą sala po porodzie, jestem mega zestresowana
Co ma być, to będzie, nie masz na to wpływu!
Spróbuj się uspokoić.
Próbuję, ale no nie wiem, nie spodziewałam się tego i to taki szok dla mnie lekki. No, ale już słyszałam, że histeryzuje wczoraj... Pewnie teraz też. Dobrze, że chociaż dobrze się czuje tu w szpitalu, bo byłaby większą tragedia. Hehe..
Próbuję, ale no nie wiem, nie spodziewałam się tego i to taki szok dla mnie lekki. No, ale już słyszałam, że histeryzuje wczoraj... Pewnie teraz też. Dobrze, że chociaż dobrze się czuje tu w szpitalu, bo byłaby większą tragedia. Hehe..
Nikt się nie spodziewa takich wieści raczej.
558 2016-08-12 10:28:25 Ostatnio edytowany przez zakochana.w.nutach (2016-08-12 10:28:57)
Pewnie tak. Jakiś alarm się włączył w szpitalu ;oo
Leż, maleńka, i się nie stresuj, to z rozwarciem 18mm jeszcze i 3 miechy połazisz
A co ma być, to będzie. Byle było wszystko w porządku z małą, bo to najważniejsze ![]()
Może i tak, ale wczoraj go jeszcze nie było. Szok dla mnie i muszę to przetrawić. No, a jak tam wam dzień się zaczął?
Leż, maleńka, i się nie stresuj, to z rozwarciem 18mm jeszcze i 3 miechy połazisz
Te 18mm to dużo ?
toż to szerokość prawie mojego palca
Chyba dziecko jeszcze nie wyskoczy, nie wiem ![]()
562 2016-08-12 11:15:28 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-12 11:16:50)
santapietruszka napisał/a:Leż, maleńka, i się nie stresuj, to z rozwarciem 18mm jeszcze i 3 miechy połazisz
Te 18mm to dużo ?
toż to szerokość prawie mojego palca
Chyba dziecko jeszcze nie wyskoczy, nie wiem
Jeszcze nie wyskoczy, ale jak będzie 100mm, to już tak ![]()
A poważnie - to może być różnie, wiadomo. Trzeba pilnować i leżeć, bo to faktycznie troszeczkę za wcześnie jeszcze ![]()
Nie dużo, ale wczoraj jeszcze nie było żadnego więc nie wiadomo jak sytuacja się rozwinie, dlatego jest strach ![]()
Nic się nie bój, tylko się ciesz, że Ci się rozwarcie robi bez skurczy i bólu
Zawsze są jakieś dobre strony ![]()
Ważne, że jesteś pod opieką.
A może to ze stresu, płaczu, wahania humoru
Nie znam sie za bardzo, ale wiem że będzie dobrze, tak mówi mi moja intuicja. Będzie dobrze ![]()
Może i masz rację... Dobrze, że mnie nic nie boli, ale mała jest bardzo nisko od wczoraj wieczorem znowu ![]()
Możliwe, że od nerwów. Masakra...i wszystko przez jednego faceta. Napisałam mu, że zostaje w szpitalu. Nawet nie odpisał więc spoko
Jak dzisiaj, Angel?
Przeczytałam wszystko już wiec jestem na bieżąco:-) Nie martw się i uspokuj się przede wszystkim Zakochana:-) Kiedyś musiało nastąpić to rozdarcie przecież i chyba dobrze że teraz to lekarz to zauważył niż byś miała w domu panikowac.
U mnie w miarę dobrze. Jeszcze obchodu nie było, a już podlaczyli mnie pod kroplowki. Znowu dwa litry
dzisiaj mnie sprawdzać najwidoczniej nie będą. Cóż. Jestem lekko wyczerpana, ale jakoś się trzymam
U mnie w miarę dobrze. Jeszcze obchodu nie było, a już podlaczyli mnie pod kroplowki. Znowu dwa litry
dzisiaj mnie sprawdzać najwidoczniej nie będą. Cóż. Jestem lekko wyczerpana, ale jakoś się trzymam
Dzielnie dajesz radę. Oby tak dalej. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
Masz na dzisiaj przewidziane jakieś odwiedziny? Dobrze by Ci to zrobiło.
Taaa... Nie wiem czy te odwiedziny, które mam zaplanowane to dobrze mi zrobią... No, ale mam... Nie trudno się domyślić kto się dzisiaj zapowiedział. Jutro lekarz zrobi mi usg i porowna po dwóch dniach kroplowek czy coś się zmieniło.
w pierwszej kolejności powinien Cie odwiedzić szpitalny psycholog.
Odleże swoje i wyjdę. Nie będę się prosić o psychologa. Nie mam ochoty nawet już z nikim o tym rozmawiać wszystkim. Może i by mi to pomogło, ale już mi to wisi. Trochę się czuje jak mówiący inkubator, który trochę szwankuje i trzeba go naprawić ;p
w pierwszej kolejności powinien Cie odwiedzić szpitalny psycholog.
Zgadzam się.
Nie powinnaś umawiać się z byłym. Niepotrzebne Ci teraz nowe stresy.
Ale to Twoja decyzja...
Zdaje sobie z tego sprawe, że potrzebna jest mi pomóc psychologa, ale nie mam ochoty z nim rozmawiać, naprawdę. Chce mieć z głowy te kroplowki dzisiaj.
Z byłym wiem jak jest, ale skoro chce przyjść to już niech przyjdzie. Nie mam ochoty się tłumaczyć dlaczego nie, bo byłoby tak jak ostatnio. Tylko jeszcze bardziej bym się denerwowala. No, a tak to przyjdzie, pójdzie i tyle. Dzisiaj mi naprawdę wszystko jedno
Zdaje sobie z tego sprawe, że potrzebna jest mi pomóc psychologa, ale nie mam ochoty z nim rozmawiać, naprawdę. Chce mieć z głowy te kroplowki dzisiaj.
Z byłym wiem jak jest, ale skoro chce przyjść to już niech przyjdzie. Nie mam ochoty się tłumaczyć dlaczego nie, bo byłoby tak jak ostatnio. Tylko jeszcze bardziej bym się denerwowala. No, a tak to przyjdzie, pójdzie i tyle. Dzisiaj mi naprawdę wszystko jedno
Ok.
Wrócimy do tej rozmowy jutro.
Nie możesz być taka obojętna. Bo to nie jest dobre dla Małej i dla Ciebie. Ale jako
chcesz.
Przyszedł i posiedzial pół godziny, bo przyszli moi rodzice i tata go wygonił. Powiedział mu, że może już sobie iść. Trochę mi było głupio no, ale juz mi przeszło. Przez chwilę mi przeszło przez myśl, żeby go przeprosić za tate, ale nie mam zamiaru.
Masz mądrego Tatę ![]()
Wiem, on już też nie wytrzymuje tego jak on mnie traktuje. Wszystko mu przychodzi tak łatwo i zachowuje się jak taki "luzak" jakby co nic nie dotyczyło. To słowa mojego taty i powiedzial dzisiaj, że przestaje już go tolerować nawet. Cóż.
581 2016-08-13 14:54:38 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-13 15:05:49)
Przyszedł i posiedzial pół godziny, bo przyszli moi rodzice i tata go wygonił. Powiedział mu, że może już sobie iść. Trochę mi było głupio no, ale juz mi przeszło. Przez chwilę mi przeszło przez myśl, żeby go przeprosić za tate, ale nie mam zamiaru.
Przeprosić go za tatę?
Otwórz oczy. Powinnaś tacie podziękować, za to, że ma więcej siły od Ciebie. I wie, co dla Ciebie dobre.
Ten facet to leniwy kretyn i niedojrzały dupek. Uświadom sobie to wreszcie.
Posłuchaj, nie wolno kopiować postów na tym forum, ale zrobię wyjątek tym razem, mam nadzieję, że moderacja zrozumie.
Wkleję Ci moją historię. Jeśli ona Ci nie pomoże, to już naprawdę zostaje tylko psycholog/psychiatra.
----------------------------------
KTO NIE LUBI CKLIWYCH HISTORII, NIECH OMINIE TEN POST!
Warto chyba zacząć od rodziców, bo bez nich by mnie tutaj nie było. Mama wychowana w przykładowej rodzinie, odebrała staranne wykształcenie, dyscyplinę. Była jedynym dzieckiem. Tata (również jedynak) pochodził z rodziny rozbitej - jego ojciec pił, co spowodowało pośrednio rozwód. Babcia była nadopiekuńcza, a ponadto stanowcza i konsekwentna.
Kiedy mama i tata się poznali, tata już lubił sobie popić. Uwielbiał piwo i często zdarzyło mu się przesadzić, ale nie bywał agresywny, po prostu szedł spać i tak się kończyły jego ''imprezy''. Moja mama, jako że miała stanowczego ojca, w swoich mężczyznach szukała uległości. Trafiła idealnie, bo mój tata był przyzwyczajony, że traktowano go jak niepełnosprawne dziecko, w końcu własna matka obchodziła się z nim jak z jajkiem.
Bardzo się kochali, tego jestem pewna. Ślub był piękny, a wesele huczne. Mam nawet nagrane na DVD (dostałam od babci). Problemy zaczęły się jakoś 2-3 lata po moim urodzeniu. Matka jest z natury emocjonalna i robiła sporo awantur o pierdoły (wiem od dziadków z obojga stron), co powodowało, że ojciec pił jeszcze więcej, o co później były dodatkowe sprzeczki. Dochodziło do rękoczynów. Miałam jakieś 4 lata, gdy pierwszy raz uderzył mnie tata, był pod wpływem. Potem było coraz gorzej. Mamę też bił i popychał przy każdej możliwej okazji. Gdy nie pił, był cudowny. Pewnie dlatego mama nie odeszła od niego od razu. Policja była częstym gościem w naszym mieszkaniu, mama włączała mi bajki, żebym nie słyszała krzyków, ale to niewiele dawało. Apogeum nastąpiło, gdy pewnego wieczoru tata próbował mnie wysłać po piwo do sklepu. Mama dostała szału, zaczęli się szamotać. Potem tata ją popchnął i uderzyła głową o wannę. Resztę wydarzeń słabo pamiętam - dopiero X lat później na terapii udało mi się dotrzeć do tego wspomnienia - tata próbował utopić mamę w wannie. Wyrwała się mu i wtedy jakby się obudził - ale już było za późno, bo mama ubrała mi spodnie i kurtkę na piżamę i uciekłyśmy do dziadków.
Z tego okresu praktycznie nic nie pamiętam. Wiem z opowieści, że była batalia o mnie w sądzie, ostatecznie ojciec mógł mnie widywać co drugi weekend. Przychodził zawsze pijany. Jego mamy w ogóle nie widywałam.
Potem zaczęły się trudne czasy. Mama chodziła do pracy, a w międzyczasie studiowała. Zajmowali się mną dziadkowie, do tej pory mam z nimi b. silną więź.
W domu widywałam mamę rzadko, a jeśli już, to z nowymi ''wujkami''. Mama nie kojarzyła mi się wtedy ciepło. Potrzebowałam jej, a jej nigdy nie było, a gdy była, to zmęczona i zła. Często straszyła mnie domem dziecka, gdy byłam niegrzeczna. Mówiła też, że mnie nie kocha i że zmarnowałam jej życie.
Byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej, gdy mama poznała swojego drugiego męża. Szybko zdecydowali się na związek, co niestety wiązało się z wyprowadzką 350km dalej. To było straszne, bo nie dość, że musiałam zmienić miasto, to jeszcze szkołę, a co gorsze - nie było dziadków.
Nowy partner mamy mnie nie akceptował. Nie rozmawiał ze mną, gdy nie musiał. Z całych sił chciałam, żeby mnie pokochał, ale niestety, nie chciał, albo po prostu nie mógł. Potem na świat przyszła moja siostra. Zajmowałam się nią od samego początku, ponieważ mama i jej partner dużo pracowali. Potem wzięli ślub.
Mojego taty nie widywałam. Mieszkał daleko, a w międzyczasie powtórnie ożenił się i urodziła mu się córka.
Życie było trudne, kolejne interesy ojczyma nie udawały się. Wyjeżdżał za granicę. Przeprowadzaliśmy się często, ponieważ firma splajtowała i musieliśmy sprzedać dom i ziemię. Aż w końcu nie było wyjścia i mama postanowiła, że wraz z moją siostrą i ojczymem wyjeżdżają do Niemiec. No i wyjechali, a mnie odesłano do dziadków.
Było b. ciężko, ponieważ miałam 12-13 lat i weszłam w okres dojrzewania i buntu. Ciągle się awanturowałam. Raz cieszyłam się, że wróciłam do ukochanych dziadków, a raz wściekałam się, że mama znowu mnie zostawiła. Po jakimś czasie jednak uspokoiłam się, odnalazłam poczucie bezpieczeństwa.
Dziadkowie b. o mnie dbali. Chodziłam do najlepszych szkół, kupowali mi karnety na basen, fajne ciuchy. Jednak nie mogli zastąpić mamy, za którą tęskniłam.
W tym okresie też próbowałam odbudować kontakt z tatą, ale skończyło się jednym wielkim fiaskiem - próbował mnie zgwałcić pod wpływem alkoholu. Uciekłam i już nigdy potem go nie widziałam, zmarł zresztą rok później.
Gdy miałam iść do drugiej klasy gimnazjum, mama wraz z mężem i siostrą wrócili do Polski i zabrali mnie od dziadków. To mi zrobiło totalną wodę z mózgu. Nie mogłam się zaaklimatyzować w nowym mieście i szkole, poznałam chłopaka starszego od siebie o wiele lat. Zakochałam się i zaczęłam na nowo sobie wszystko układać. Nie minęły 2 lata, a mama oznajmiła mi, że wyjeżdżamy na stałe do Francji.
To był dla mnie koniec świata. Dzień wyjazdu był początkiem mojej długoletniej depresji i nerwicy lękowej, o której dowiedziałam się wiele lat później. Musiałam zostawić znajomych, chłopaka. Byłam załamana. Po przyjeździe i wynajmie domu, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Nie potrafiłam uczyć się języka - 6 miesięcy minęło szybko i musiałam iść do szkoły. To było STRASZNE. Nie rozumiałam, co mówili do mnie ludzie. Miałam wrażenie, że wszyscy kpili ze mnie. Mogę spokojnie powiedzieć, że to był jeden z najgorszych etapów w całym moim życiu. Codziennie wyłam do poduszki.
Ponieważ nie potrafiłam się porozumieć, cofnęli mnie do 3-ej klasy gimnazjum. W ten oto sposób nauczyłam się mówić, a potem pisać i czytać po francusku.
W domu nie układało się. Miałam żal do mamy, która nie zwracała na mnie uwagi. W centrum zainteresowania była wiecznie siostra, bo młodsza, bo jej trudniej, etc. Postanowiłam na liceum wybrać te oddalone o 90km, z internatem.
Było trudno, ale jakoś dawałam radę. Niestety, gdy zjeżdżałam do domu na weekend, były ciągłe awantury. Ojczym nie mógł znieść w domu mojej obecności.
W międzyczasie podjęliśmy decyzję o kupnie domu bliżej miasta. Odległość z 90km zmniejszyła się do 30, więc zrezygnowałam z internatu. Zaczęły się ciągłe awantury, pretensje. Ojczym nie chciał dawać mi pieniędzy ani na podręczniki, ani na dojazd do szkoły. Mama była bierna. Skończyłam 18 lat i nie wytrzymałam. Spakowałam wszystko, co było moje i wyniosłam się z domu.
Pierwsze noce spędziłam na dworcu. Potem przyjął mnie znajomy. Powoli dochodziłam do siebie, znalazłam pracę, która tylko trochę kolidowała z klasą maturalną. Potem było coraz ciężej. W nocy nie mogłam spać, bo albo pracowałam, albo się uczyłam. Piłam kawę za kawą i dużo paliłam. Kumpel zaproponował mi wynajęcie wspólnego mieszkania na spółkę. Zgodziłam się. Dzięki temu miałam co jeść, bo kumpel często gotował dla nas dwoje - ja nie miałam na to siły. Bardzo schudłam (ważyłam 54kg przy 178cm wzrostu) i zaczęłam mieć myśli samobójcze. Od mamy i ojczyma nie otrzymywałam pomocy, ani psychicznej, ani finansowej. Do tego rozpadł się mój związek - facet, z którym byłam, okazał się świnią, a do tego straciłam ciążę.
Jakiś czas później, na czacie erotycznym, poznałam faceta. Trudno było, bo on ćpał. Miał też lekkie problemy z alkoholem i okradał swoich rodziców, by mieć kasę na imprezy. Dużo rozmawialiśmy, ale powiedział, że nie może mi dać poczucia bezpieczeństwa, którego tak rozpaczliwie szukam.
Któregoś dnia pękłam. Najadłam się tabletek, popiłam alkoholem i podcięłam sobie żyły. Znalazł mnie współlokator. Trafiłam do szpitala i spędziłam tam 6 tygodni. Wyszłam jako nowy człowiek. Wróciłam do szkoły, miałam stypendium. Zaczęłam na nowo. I odezwał się stary znajomy. Gdy ja byłam w szpitalu, on był na odwyku. Dużo rozmawialiśmy. Poprosiłam go, żeby przyjechał. Odebrałam go z dworca w 2012 roku i od tamtej pory się nie rozstajemy...
Wróciliśmy razem do Polski, zaszłam w ciążę, wzięliśmy ślub. Urodził się nasz cudowny syn.
Problemów ciąg dalszy, bo u syna niedawno zdiagnozowano Zespół Aspergera, ale nie załamujemy się tym. Życie już takie jest, raz pod górkę, a raz z górki. Cieszymy się, że mamy siebie. Każde z nas jest po przejściach, co sprawia, że razem jesteśmy silniejsi...
Kontakt z mamą mam dzisiaj przyzwoity. Jakiś czas temu rozwiodła się z ojczymem i obecnie ma nowego partnera. Udaje nam się rozmawiać, choć bywało ciężko i trudno. Wciąż nad sobą pracuję, bo wiem, że ona się nie zmieni, a wpływ mam tylko na siebie... Z siostrą (od mamy) mam kontakt b. dobry. Często gadamy i jesteśmy sobie bliskie. Siostrę od strony taty widziałam zaledwie parę razy. Ma dziecięce porażenie mózgowe, jej mama nie chce, bym się z nią kontaktowała, a ja szanuję jej wolę. Może kiedyś zmieni zdanie i będę miała drugą siostrę ;-)
Z dziadkami kontakt super, jak kiedyś. Niedawno u nich byłam. Z babcią od strony taty też w porządku. Nie wracamy do przeszłości, tak łatwiej, przynajmniej jej.
Tu chyba miejsce na puentę - nie bardzo wiem, jaką. Myślę, że najlepiej jest zaakceptować bagaż doświadczeń, jaki się ma. Pogodzić się z losem i iść do przodu. Innego wyjścia nie ma.
Wiem o tym. Aż mi głupio, że coś takiego mi przeszło przez myśl. Niedługo zacznę go przepraszać za to, że istnieje haha ;p żarcik, nie mam zamiaru. W sumie tata zrobił to na co mi zawsze brakowało siły.
Wiem o tym. Aż mi głupio, że coś takiego mi przeszło przez myśl. Niedługo zacznę go przepraszać za to, że istnieje haha ;p żarcik, nie mam zamiaru. W sumie tata zrobił to na co mi zawsze brakowało siły.
Edytowałam swój post. Przeczytaj.
Dziękuję, że to napisałaś... Bardzo dziękuję... Nie wiem co więcej powiedzieć, rozpłakałam się... Jesteś mega silną i wspaniałą osobą
Dziękuję, że to napisałaś... Bardzo dziękuję... Nie wiem co więcej powiedzieć, rozpłakałam się... Jesteś mega silną i wspaniałą osobą
Nie chodzi o to, żebyś mi pisała, że jestem wspaniała! (ale doceniam i dziękuję). Chodzi o to, byś zobaczyła, że z każdego gówna można wyjść. I to nie jest czcze gadanie, tylko naprawdę możliwa do ogarnięcia rzecz.
Jesteś silna, ja widzę w Tobie tą siłę. Dasz sobie radę, tylko uwierz w to.
Pogadaj z psychologiem ;-)