Podsumowując. Gdyby jeździła sama, to OK. Jak z kolegą - nie OK. Jak z koleżanką - nie OK.
To ostatnie daje trochę do myślenia...
Może facet pomyślał tak: "jak zgodzę się, żeby jeździła z koleżanką, to ona mi powie na odczepnego, że jedzie z koleżanką, a na prawdę pojedzie i tak z tym kolegą".
Biorąc pod uwagę fakt, że ogólnie facet jest bardzo zazdrosny, to by się wszystko zgadzało - że to właśnie męskie towarzystwo na motocyklu jest jemu nie w smak.
Dodatkowo by to oznaczało, że nie ufa jej w to, co ona mówi. Czyli po prostu podejrzewa, że go ona okłamuje (mówiąc, że będzie spędzać czas z koleżanką, a na prawdę pojedzie i tak z kolegą, a jemu tylko kłamiąc o tej koleżance).
Natomiast w sytuacji jak by miała własny motor, to facet zobaczyłby po prostu na własne oczy jak ona wsiada na ten motor sama i odjeżdża sama. Więc wtedy poczuje się upewniony co do faktu, ze nie ma koło niej na tym motorze innych mężczyzn.
Swoją drogą, co się stanie, jeśli jego rozkminy nt jej wierności pewnego dnia podążą jeszcze dalej... Bo przecież ona gdzieś tam po drodze (na tym swoim już motorze) może zatrzymać się gdzieś i co, jak wtedy go zdradzi z innym facetem...? Przecież co do tego też trudno mieć pewność, skoro w tym czasie on jej nie widzi... Czy wtedy zacznie jej zabraniać również jeżdżenia samej? A może co kilka minut będzie musiała do niego dzwonić, meldować mu się i może jeszcze namiary z GPSa posyłać? żeby on dokładnie znał jej lokalizację i widział, że się przemieszcza na motorze, a nie np. gdzieś koło drogi się łajdaczy z kolegą... takim, czy siakim :-) Będzie posądzana o niewierność z samej tylko zasady, że jest gdzieś z dala od swojego faceta (a z dala od niego zawsze przecież istnieją jacyś inni faceci:-)
To oczywiście taka przerysowana wersja rzeczywistości, ale chodzi mi tu o pokazanie ogólnej zasady - tj. braku zaufania do kogoś. I też, jak się ten brak zaufania może z czasem zacząć rozrastać i nakręcać coraz bardziej.
Bo wyobraźnia zazdrośnika nie zna granic ;-)
Oby jednak w przypadku autorki wątku, facet w porę przystopował z nakręcaniem własnych wyobrażeń.