Facet79 napisał/a:A tak konkretnie : zna ktoś osobiście jakąś łatwą i lubiącą seks dziewczynę ? Czy tylko z opowieści ?
Od pewnego czasu obserwuję Twoje wpisy i jest mi Cię trochę żal, bo inteligentny z Ciebie facet - wydaje mi się, iż w Twoim przypadku to jest własnie problemem w relacjach z kobietami (to dość częste, bez paniki
).
Dwie sytuacje:
1. Mam w bramie koleżkę typowego "Sebixa" - łysa pała (ale włosy są tylko na 0 golimy), kołczan prawilności, trzypaskowe dresiwo, pitbull, bmka itp. Żyje z pewnych spraw, które pozwalają mu robić rundę po osiedlu (z przemiłym psiakiem bez obroży i kagańca) w okolicach 12 w południe, na oko 25 lat. Jakiś czas temu wychodzę sobie koło 20 po piwko, a na dole czekają dwie wylaszczone, podkreślam, wylaszczone na oko 19-20 latki - legginsy na dupkach, włosy z lakierem, full makijaż. Generalnie typ dla którego stateczni prezesi firemek i firm rzucają żony z dzieciakami i przeżywają 2 młodość, dziadki dostają ślinotoku, a młodzież w ich wieku woła za nimi "Karyny" bo w życiu nie dadzą im się tknąć. Na pełnym luzie wychodzę, a dziewoje, "O Pan to pewnie kolega Xa" - i tam sobie chwilkę pożartowaliśmy. Za 15 min wracałem i oczywiście osiedlowy Sebix jedną z nich wyzywał od k***w, a druga płakała. Zakończeniem tej historii jest nasze wspólne spotkanie znów we 3kę następnego dnia rano jak ja szedłem do pracy, a one ochoczo biegły do szkoły (na studia?).
2. Tym razem historia dotyczy Zwykłego, dama z którą się umówił lat 38, dr przed nazwiskiem (i to nie z "problemu kobiecej menstruacji w literaturze Elizy Orzeszkowej" czy innego szajsu tylko kierunku bardzo ścisłego), wolny zawód, po godzinach instruktorka fitness - generalnie idealny melanż - 160 cm wzrostu, wyżyłowane ciałko, okulary na nosie - ot trzpiotka-inteligentka. W zasadzie umówiłem się z nią tylko ze względu na ciało (z zasady umawiam się z minimum 6-7 lat młodszymi ode mnie, chyba że dziewczyna jest naprawdę ładna) ale podczas 1 spotkania okazała się przeuroczą osobą z która da się porozmawiać o wielu sprawach związanych z szeroko-pojętą historią, kulturą etc. i to nie tych banalnych - fajny przerywnik przy słuchaniu na ntej randce o Ewie Chodakowskiej, tipsach, karierze w korpo czy innej wacie, którą żyje 99% lasek. No ale do rzeczy - na 2 spotkaniu dama Y, po pewnym czasie mówi do Zwykłego - "przy Tobie czuję się jak prawdziwa kobieta, wiesz jak mała dziewczynka trochę", a w dalszej części (wracaliśmy dość późno), kiedy mijał nas koleś patrzący na nią "spod byka" - "wiem, że Ty byś mu w*****ł jakby tylko coś mi powiedział" (cytat dosłowny) - lata temu zamurowałoby mnie takie stwierdzenie w ustach kobiety tak wykształconej, świetnie zarabiającej i stanowiącej, było nie było, "inteligencję", teraz w sumie byłem pewien, że prędzej czy później coś takiego padnie.
Dlaczego Ci o tym piszę - ponieważ tenże Seba z punktu 1 nie jest w niczym lepszy od Ciebie, a po prostu nie rozkminia, a działa. Sebix jest już na swojej górce, a to co jest jego sufitem, może być Twoją podłogą, analogicznie jak w punkcie 2. Myśli kobiety są po prostu olbrzymią kotłowaniną odzwierciedlającą bardachy w ich torebkach i z jednej strony to inteligentne istoty, a z drugiej bardzo pogubione i kierujące się instynktem - spłodzić i wychować dziecko / mieć poczucie bezpieczeństwa / nie być uznaną za d****ę (czyli małżeństwo / kocia łapa / ons (FF))
Co masz zrobić w swoim przypadku?
Wyłączyć myślenie i zrozumieć jedno - gdyby kobiety leciały na inteligentnych faceci z CERNu czy NASA byliby 1 playboyami tego świata, a są.... no kaman... sam wiesz co z nimi 
Podsumowując - wygląd + kasa (perspektywa kasy) i będziesz miał co chcesz - od Karynek po inteligentki. Twoja przewaga nad Sebixem, który teraz ma lepiej od Ciebie, jest w Twoim umyśle ale polega ona na tym, że bardziej od niego będziesz w stanie zrozumieć sytuację, a nie działać instynktownie jak on. Nie ma to nic wspólnego z tzw. "inteligencja jest sexy" - totalny bullsihit. W końcowym rozrachunku liczy się coś innego.
A czy znam łatwe? Zależy dla kogo łatwe
Śmiem twierdzić, że każda kobieta na świecie jest łatwa dla jakiegoś tam mężczyzny
Kwestia czy to ten jeden jedyny czy jedynych stu
Ogólnie bardzo lubię pytać różnych koleżanek jak się umawiają z facetami, jak ich poznają i uważam, że mężczyźni kochają sobie komplikować życie.
-------------------------------------------------------------------------------
EDIT - przypomniało mi się co kiedyś powiedział mi pewien, bardzo oblatany w tych sprawach, naturszczyk - "książki i rozkminy to Ty młody zostaw dla kolegów przy wódce, a dla dziewuszek to Ty na siłkę albo na boks się zapisz" - koleżka koło 70tki wtedy miał, z tego co mi wiadomo miał z 6 czy 7 dzieci z różnymi kobietami
Taki oldschool podrywacz, kiedy z gumami było ciężko

Ale rada ponadczasowa 