netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

97 odpowiedzi11 110 wyświetleńzałożony przez Martainn, 28.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

66 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2016-01-03 21:43:24)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Moge powiedziec, ze miewam bardzo podobnie. Czesty niepokoj i myslenie, ktore oscyluje, ze nawet jak bedzie dobrze to i tak sie cos wydarzy zlego, cos sie popsuje itp. a ostatnio wrecz stany deprsyjne i kompletny brak wiary, ze jeszcze zaswieci slonce. Zaliczam sie do grupy osob, ktore nie wierza w "wieczne" szczescie. Wynika to z faktu, ze kiedys zawierzylem tak bardzo, ze moze tak byc i gdy sie zesypalo to uczucie bylo mysle porownywalne ze spadkiem na goly beton z trzeciego pietra. Niestety nadmierny entuzjam i wiara bywa czesto bolesna, podobnie jak te drugie mysli, ktore kaza myslec, ze nawet jesli teraz jest dobrze, to i tak bedzie zle, bo powoduja, ze nie potrafimy sie cieszyc z tego co jest, tylko zamartwiamy na zapas. Sztuka jest wyposrodkowac to wszystko i jednoczesnie przezywajac w danej chwili szczescie, podswiadomie byc przygotowanym na ten gorszy okres w zyciu.

Bycie samoswiadomym oprocz szeregu zalet bywa zwyczajnie uciazliwe. Zamiast po prostu "zyc" i skupic na tu i teraz, czlowiek dokonuje szeregu niepotrzebnych analiz i kalkulacji z ktorych nic nie wynika.

Tez nie mam na co narzekac i mysle sa osoby, ktore mogloby pozazdroscic mojej sytuacji. Dobrze platna praca, samochod, mam gdzie mieszkac i co zjesc, zdrowie w porzadku, wyglad ok, jestem lubiany, w towarzystwie potrafie duzo zartowac i smiac sie, posiadam umiejetnosc sluchania drugiej osoby, natomiast sam nie lubie opowiadac o sobie,  potrafie byc optymista w stosunku do wszystkich tylko nie do siebie, wysluchac doradzic, podniesc na duchu itp. A mimo wszystko w srodku jestem bardzo nieszczesliwy, nie potrafie tak szczerze sie z niczego ucieszyc. To ze mamy usmiech na twarzy, nie znaczy, ze w sercu tez jest.

Czasem zastanawiam sie czy nie bylbym dobrym psychologiem. To dziwne bo sam siebie nie widze opcji naprawic, ale kogos bym moze mogl. Lubie dokonywac analizy zachowania, charakterow, osobowosci innych osob. To jest oczywiscie taki paradoks bo jak osoba, ktora sama ma problemy i sobie nie radzi chcialaby kogos "naprawiac" ; )

67 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2016-01-03 23:16:19)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Mój "problem" polega na tym ze mam zupełnie odwrotnie niż Ty.
Ponieważ nie zastanawiam sie nad tymi wszystkimi sprawami ktore opisujesz.
Mółbym ale czułbym taką wewnętzna niechęć nie lubie też jak jedna rzecz zbyt długo mnie trzyma.

Polegam bardziej na przetwarzaniu w tle w sensie pojawia sie problem , ignoruje go jak mogę , za jakiś czas coś mi przyjdzie do głowy.
Kiedyś może miałem takie stany że czułem sie bardzo smutny z jakiegoś powodu i brnąłem w to.
Zastanawiałem sie dlaczego "lubie" czasem akurat taki klimat.

Ale po prostu tak na mnie działała nikotyna. Coś tam blokowała.
Jedyną recepta na sporą dawkę endorfin na następne dni było zaprzestanie palenia na parę godzin.
Wtedy przychodziła fala szczęścia bo po prostu organizm się nie truł.
Ale to jest chyba kwestia wyboru jak ktoś wyżej napisał czy chcesz podążyć za tymi myślami , czy chcesz może być bardziej świadomy w jakim kierunku chcesz pokierować swój nastrój.

Samo to uczucie niepokoju że może stać się coś złego. Po  prostu macham na to ręką w sensie jeżeli coś ma się stać to i tak się stanie ale niekoniecznie musi się stać.
Nie jestem w stanie skonfrontować odczuć z rzeczywistością wiec nie zastanawiam się nad tym ponieważ to do niczego nie prowadzi.
Wydaje mi się ze jeżeli wpadnie się "nałóg" podążania za myślami w pewnym określonym klimacie to potem bardzo łatwo wpada się w te same tory.
Bo szlak już się przetarł , wyrobił się tak jak mięsień.

68 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2016-01-04 00:53:54)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

@kwadrad pewnych mysli sie nie wybiera, one po prostu sie pojawiaja, nie sposob ich sie wyzbyc. To jest ciezkie do opisania bo kazdy ma swoje. Nie wiem jak autor, ale ja bym Ci chyba zazdroscil takiego "nie-zastanawiania" sie, nie skupiania sie. Pamietam, ze kiedys jakos mniej tego bylo u mnie i chyba prostsze zycie bylo z tym. Analiza czegos, zastanowienie jest zdrowe i potrzebne, ale przesadne sprawia klopot i meczy.

69 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2016-01-04 01:31:07)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Ja funkcjonuje najlepiej gdy nic nie zaprząta mi głowy.
W miarę możliwości tak sobie układam.

Ale nie zgodzę się z tym co piszesz. Owszem nie mamy wpływu na to jakie myśli przyjdą.
Ale mamy wpływ na to co z nimi dalej zrobimy.
Są ludzie którzy piją bo boją się zostać w ciszy z własnymi myślami. Robią wszystko byle ich nie dopadło przygnębienie albo coś innego.
Jestem zdania że owszem nie mamy wpływu na to co przyjdzie ale mamy wpływ na to jak się zachowamy albo co z tym zrobimy.
Jeżeli nie mamy to przyjdzie się tego nauczyć jeżeli pojawi się coś być może podobnego jak u autora co zmusi go wysiłku albo zmiany.

70 Ostatnio edytowany przez nowy12345 (2016-01-04 01:54:56)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

"Ja funkcjonuje najlepiej gdy nic nie zaprząta mi głowy."

I tego chyba zazdroszcze Tobie. Zreszta wiekszosc osob wtedy funkcjonuje najlepiej. Ja tez pije czasem by "zagluszyc"

Ale gdy cos Cie meczy.. Chcesz to odsunac, ale im bardziej to robisz, tym bardziej wraca. Moja "strefa komfortu" to chyba takie trosze uzalanie sie nad soba, rozpamietywanie, snucie roznych wizji. Ja chyba lubie i potrafie sie utopic w tych swoich myslach, ucieczka w swoj swiat, aczkolwiek wiem, ze to nie jest dobre.

71

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Ja wróciłem do praktyki uważności. Nie jest to łatwe. Ale właśnie praktyka uważności polega na tym, że żyjesz tu i teraz. Nie myślisz, ani o przyszłości, ani o przyszłości. Jak zmywasz naczynia to po prostu zmywasz naczynia, nie myślisz o tym co będzie jutro, czy twój brat alkoholik znów się napił czy coś. Po prostu. Jestem tu i teraz i zmywam naczynia. Albo idę sobie drogą i myślę idę sobie drogą, fajnie świeci słońce chociaż jest mroźno. Stwierdzam fakt, ale go nie oceniam. Łatwiej jest jak ktoś ci pomoże się tego nauczyć, chociaż to i tak nie jest łatwe. Najlepsi praktycy twierdzą, że te myśli i tak przyjdą i będą przychodzić. Nie da się ich wyrzucić, ani zablokować. Trzeba pozwolić im płynąć, ale z nimi nie walczyć. Im dłużej będziesz walczyć, tym bardziej one będą wracać. Najczęściej wynika to z jakichś negatywnych przeżyć z dzieciństwa, części możemy nawet wcale nie pamiętać, ale one siedzą bardzo głęboko i jak to napisała Beyondblackie mogą wracać nawet przez znajomy dźwięk, podobieństwo sytuacji, zapach itd. Po prostu trzeba to przyjąć. Ok, przyszło i zaraz pójdzie. Ludzie będą to utrudniać, bo taki alkoholik będzie obiecywał że teraz się zmieni, ale za 3 dni znów się napije i przyjdzie żebrać o 5 zł na piwo. Po prostu trzeba się na to uodpornić i żyć swoim własnym życiem, a nie czyimś. To trudne. Jestem na początku drogi, ale już widzę i czuję pierwsze pozytywne efekty.

72

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

to tak trochę jakbyś programował się od nowa

coś w stylu jest akcja i reakcja, wcześniej powiedzmy podświadomie w zasadzie bez Twojej świadomej ingerencji
tak przykładem może

spotyka Cię sytuacja, "chlasta" Cię emocjonalnie, pojawia się gniew, smutek, jakieś dziwne myśli, rozkminiasz co by było gdyby, próbujesz to naprawiać, tracisz czas i energię, odsuwasz sprawy ważne, stajesz się trochę momentami bezużyteczny, często pojawia się ucieczka tutaj w coś, gdy sobie nie radzimy

warto pomyśleć na co masz wpływ, realnie, i warto popatrzeć jaki to ma na Ciebie wpływ

niestety tego nie da się od ręki osiągnąć, są różnego poziomu emocje, uruchamiają różne mechanizmy w nas
w zasadzie to walka ze samym sobą, z przyzwyczajeniami, z wyuczonymi reakcjami, sposobami reagowania itd itp
i tu często głowa płata figla, bo po co coś zmieniać jak jest "dobrze"

ale jest to rozwój!!!
gdzieś mi utkwiło ostatnio takie zdanie, mniej więcej

... przeżycie "czegoś" jest realnym doświadczeniem, reszta to jest zwykła retoryka i teoria ..

także przyjemnego doświadczania wink

73

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Wiesz Martainn. Ja nie jestem psychologiem, jestem tez młodsza od Ciebie i od wielu użytkowników tutaj wiec nie potrafię Ci dać jakiejs bardzo pomocnej rady, chciałam wiec napisać jedynie ze nie wydaje mi sie ze jest z Tobą cos nie tak, ze sie tak wyrażę smile to ze martwiles sie o zonę gdy miała komplikacje przy porodzie,czy o brata lub stan zdrowia rodziców - to jest jak najbardziej ludzkie i normalne. Świadczy ze masz uczucia w sobie. Nienormalne wg mnie by było jakby Ci to było obojętne.
A to ze męczą Cie mysli, ze cos sie wydarzy - tez wydaje mi sie ze to nie jest jakies dziwne. Wydaje mi sie wraz z wiekiem nabywamy doswiadczen i świadomości tego co moze sie stać. Wiecej rozumiemy. Dlatego dzieci często sie nie boja, sa narażone na niebezpieczeństwa bo nie znają swiata. Wraz z wiekiem ta świadomość sie zwiększa. Jedni ludzie podchodzą do zycia na luzie i niezbyt sie przejmują,inni - bardziej wrażliwi - wiecej analizują. Ale to nie znaczy ze cos jest nie tak smile

74

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Wiesz, co innego myśleć i martwić się od czasu do czasu, a co innego jak ci to życie zjada;) To nei jest normalne:)

75

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

No dobra, a zdecydowałeś się na rozpoczęcie terapii?

76

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Byłem na jednej wizycie. W sumie trochę mi to dało, ale myślę jednak, że wrócę do treningu uważności i dam sobie rade. Ostatnie dni są dużo lepsze.+

77

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Trening uważności?

78

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Trening uważności, mindfulness, świadoma uważność. Znaczy się, że żyjesz tu i teraz, przyjmujesz zdarzenia takie jakie są, nie oceniając ich. Jak myjesz naczyna to... myjesz naczynia, a nie rozmyslasz co będzie na kolacje, czemu pani na kasie się dziwnie spojrzała itp.;)

79

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:

Trening uważności, mindfulness, świadoma uważność. Znaczy się, że żyjesz tu i teraz, przyjmujesz zdarzenia takie jakie są, nie oceniając ich. Jak myjesz naczyna to... myjesz naczynia, a nie rozmyslasz co będzie na kolacje, czemu pani na kasie się dziwnie spojrzała itp.;)

Aha.
A da się tak naprawdę?
Przecież nie da się nie myśleć o niczym.
Jak myję naczynia, to myję naczynia i rozmyślam.

80

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Da się nie myśleć o niczym to jest w sumie bardzo piękny stan tylko wymaga sporo wysiłku.

81 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-01-05 20:41:38)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Krejzolka82 napisał/a:

A da się tak naprawdę?
Przecież nie da się nie myśleć o niczym.
Jak myję naczynia, to myję naczynia i rozmyślam.

Da się ale trzeba być mężczyzną wink
Wyjaśnione poniżej:
https://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
Konkretnie w 3:40

82

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Krejzolka82 napisał/a:
Martainn napisał/a:

Trening uważności, mindfulness, świadoma uważność. Znaczy się, że żyjesz tu i teraz, przyjmujesz zdarzenia takie jakie są, nie oceniając ich. Jak myjesz naczyna to... myjesz naczynia, a nie rozmyslasz co będzie na kolacje, czemu pani na kasie się dziwnie spojrzała itp.;)

Aha.
A da się tak naprawdę?
Przecież nie da się nie myśleć o niczym.
Jak myję naczynia, to myję naczynia i rozmyślam.

Da się. Badania nad uważnością w celu redukcji stresu prowadzi się od 1979 roku i większości krajów w tym w Polsce uznana jako skuteczna metoda lecznicza. Łatwe jednak to nie jest i myśli mimo wszystko będą się pojawiać. Chodzi o nauczenie się przyjęcia ich i nieanalizowania. Skupienie się na tu i teraz.

83

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Martainn napisał/a:

Trening uważności, mindfulness, świadoma uważność. Znaczy się, że żyjesz tu i teraz, przyjmujesz zdarzenia takie jakie są, nie oceniając ich. Jak myjesz naczyna to... myjesz naczynia, a nie rozmyslasz co będzie na kolacje, czemu pani na kasie się dziwnie spojrzała itp.;)

Aha.
A da się tak naprawdę?
Przecież nie da się nie myśleć o niczym.
Jak myję naczynia, to myję naczynia i rozmyślam.

Da się. Badania nad uważnością w celu redukcji stresu prowadzi się od 1979 roku i większości krajów w tym w Polsce uznana jako skuteczna metoda lecznicza. Łatwe jednak to nie jest i myśli mimo wszystko będą się pojawiać. Chodzi o nauczenie się przyjęcia ich i nieanalizowania. Skupienie się na tu i teraz.

Hej, czy mógłbyś coś więcej napisać o treningu uważności? Może masz jakieś techniki, książki do polecenia? Bardzo mnie to zainteresowało smile

84 Ostatnio edytowany przez Martainn (2016-01-06 20:58:31)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Z tych co mam i polecam to:
Jon Kabat-Zin - Gdziekolwiek jesteś, bądź.
Jon Kabat-Zin - Praktyka uważności dla początkujących z płytą CD z podstawowymi medytacjami.
Thích Nhất Hạnh- Cud uważności. Prosty poradnik medytacji.
Wszystko to wydaje się logiczne i łatwe, ale nie jest łatwe. Jest trudne. Ja już dawno się tym zainteresowałem, trochę trenowałem i się polepszyło na tyle, że o tym zapomniałem. Po prostu trzeba cały czas trenować uważność, tak żeby medytacją stało się po prostu życie. Nadal się łapię, że podczas czytania książki nagle zaczynam myśleć o czym innym, ale jest trochę lepiej. Moja terapeutka jest niepoważna. Kazała mi napisać maila między świętami, a nowym rokiem i obiecała że odpisze w tym samym czasie. Wysmarowałem bardzo długi e-mail i nie ma odpowiedzi od ponad tygodnia;) Olać ją. Sam sobie dam radę:)

85 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-01-07 07:57:14)

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:

Moja terapeutka jest niepoważna. Kazała mi napisać maila między świętami, a nowym rokiem i obiecała że odpisze w tym samym czasie. Wysmarowałem bardzo długi e-mail i nie ma odpowiedzi od ponad tygodnia;) Olać ją. Sam sobie dam radę:)

ja nie terapeuta, ale czy nie widzisz w tym czegoś big_smile

postarałeś się i lipa?? jak chcesz być uważny, jak czekałeś rozumiem na odzew, i "olać" ją
dystans, spokój, uwaga, to też rozwaga big_smile, nie pal mostów

nie chcę przeginać, ale mi tu się ciśnie,
szybkie zyski,  nie długotrwałe efekty

pozdrawiam big_smile

86

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Ja po prostu nie lubię i nie lubiłem osób niesłownych i niepoważnych. Terapeutka okazała się osobą niepoważną. Trudno. Jak sobie nie będę radził pójdę do kogoś innego;)
W zasadzie to nie czekałem. Napisałem ten e-mai i o nim zapomniałem. Tak mi się wczoraj przypomniało, że miała mi odpisać a tu cisza. Trudno;)
Teraz mam 2 dni sporo pracy, potem 2 tygodnie wolnego. To sobie odpocznę;)

87

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:

Ja po prostu nie lubię i nie lubiłem osób niesłownych i niepoważnych. Terapeutka okazała się osobą niepoważną. Trudno. Jak sobie nie będę radził pójdę do kogoś innego;)
W zasadzie to nie czekałem. Napisałem ten e-mai i o nim zapomniałem. Tak mi się wczoraj przypomniało, że miała mi odpisać a tu cisza. Trudno;)
Teraz mam 2 dni sporo pracy, potem 2 tygodnie wolnego. To sobie odpocznę;)

ja pamiętam dobrze bo nie dawno w sumie, dzwonie do gościa (terapeuta) umawiamy się, jadę specjalnie, roboty na plecach, wycinam czas,
raz gościa nie ma, drugi raz czekam na spotkanie, dzien przed dzwoni ze przesuwamy
confused to mało wink

dziś wiem, że ja to ja on to on, spokój najważniejszy

pozdr

88

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

wiem, ze to zadne pocieszenie, ale nie Ty jeden tak masz.
Ja, choc teoretycznie nie mam powodow do zmartwien, to dopadaja mnie czasem takie nastroje, ze mam ochote wyc do ksiezyca. Czuje sie jak z innej planety i zastanawiam, co tutaj robie...Mysle nawet, ze dobrze byloby zasnac i nigdy sie nie obudzic. Po prostu czasem zycie wydaje sie nie do zniesienia, nie wiadomo z jakiego powodu. A moze to tesknota za tym wszystkim, co oferuje zycie a czego czlowiek nigdy nie doswiadczy, bo nie wystarczy mu tego zycia lub mozliwosci...?
Albo stany euforii, tez bez zadnego racjonalnego powodu...bo slonce swieci i ptaszki cwierkaja :-)

89

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Wiem, że nie jeden. Takie czasy. Wszystko w pośpiechu i nie ma czasu na spokojne życie. A ja marzę o domku gdzieś po lasem, gdzie po pełnym stresów dniu można sobie usiąść i siedzieć. Dlatego tak lubię jeździć do rodziny na wieś, gdzie mają taki domek z dala od cywilizacji. I sobie siedzisz i patrzysz w las. I nie robisz nic. Po prostu jesteś. Tak jak w uważności. Przyjdzie pieseł albo koteł i paczą sobie z Tobą. Wtedy się naprawdę relaksuję.

90

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

na mnie tak dzialaja gory, byle nie zimą.
Gdy spogladam ze szczytu na okolice, czuje pelen relaks i spokoj. Moje problemy, rzeczywiste czy tez wydumane, kurcza sie do wielkosci rzeczy, na ktore spogladam z wysokosci i ktore wydaja sie takie malutkie i niepozorne.
Na dzialce tez jest ok. Obserwowanie natury, owadow, ptakow nadaje rownowage.
Nie lubie tylko w tym stanie (choc w ogole uwielbiam) patrzec noca na gwiazdy, choc to kosmiczne przezycie dla mnie. Bo wtedy odczuwam tylko tesknote, ogarnia mnie smutek i czuje sie jak ten spielbergowski E.T z palcem wycelowanym w niebo i powtarzajacy: home... ;-)

91

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

martainn, ciekawy jestem czy trening uwaznosci przeklada sie u Ciebie na zwiekszenie jakosci rzeczy, ktore wykonujesz.
Odczuwasz to np. w pracy, kiedy musisz sie na czyms skupic, ze jest Ci latwiej wykonac dana czynnosc?
Chodzi mi o takie skutki uboczne treningu uwaznosci, na ktorych Ci nie zalezalo a sie pojawily.

92

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:

Wiem, że nie jeden. Takie czasy. Wszystko w pośpiechu i nie ma czasu na spokojne życie. A ja marzę o domku gdzieś po lasem, gdzie po pełnym stresów dniu można sobie usiąść i siedzieć. Dlatego tak lubię jeździć do rodziny na wieś, gdzie mają taki domek z dala od cywilizacji. I sobie siedzisz i patrzysz w las. I nie robisz nic. Po prostu jesteś. Tak jak w uważności. Przyjdzie pieseł albo koteł i paczą sobie z Tobą. Wtedy się naprawdę relaksuję.

To Ty masz zupelnie inaczej niz ja smile u mnie spokoj wywoluje nawal mysli i stan depresjny big_smile

93

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
tomilee napisał/a:

martainn, ciekawy jestem czy trening uwaznosci przeklada sie u Ciebie na zwiekszenie jakosci rzeczy, ktore wykonujesz.
Odczuwasz to np. w pracy, kiedy musisz sie na czyms skupic, ze jest Ci latwiej wykonac dana czynnosc?

Jeśli chodzi o to to zdecydowanie przekłada się to na jakość i szybkość pracy i skupienie. Dzięki temu robią wszystko znacznie szybciej i popełniam mniej błędów. Natomiast jestem i tak dopiero na początku drogi. Uważność to trening na całe życie. Im dłużej trenujemy przychodzi to łatwiej. Ale myśli i tak przychodzić będą zawsze, rozpraszać nas będą zawsze. Tylko potem coraz mniej. W uważności chodzi o głównie o postawę nieoceniania. Przyjmowanie zdarzeń takich jakie są. Nieprzysparzanie sobie cierpienia tworząc opowieści na temat wydarzeń które nie są prawdziwe.  To jest to uwolnienie się od cierpienia o którym mówił Budda. Nie o uwolnienie od cierpienia w ogóle. Bo tak się nie da. Ale od cierpienia które sprawiamy sobie sami, przez zbytnie analizowanie, ocenianie itd.

94

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
Martainn napisał/a:
tomilee napisał/a:

martainn, ciekawy jestem czy trening uwaznosci przeklada sie u Ciebie na zwiekszenie jakosci rzeczy, ktore wykonujesz.
Odczuwasz to np. w pracy, kiedy musisz sie na czyms skupic, ze jest Ci latwiej wykonac dana czynnosc?

Jeśli chodzi o to to zdecydowanie przekłada się to na jakość i szybkość pracy i skupienie. Dzięki temu robią wszystko znacznie szybciej i popełniam mniej błędów. Natomiast jestem i tak dopiero na początku drogi. Uważność to trening na całe życie. Im dłużej trenujemy przychodzi to łatwiej. Ale myśli i tak przychodzić będą zawsze, rozpraszać nas będą zawsze. Tylko potem coraz mniej. W uważności chodzi o głównie o postawę nieoceniania. Przyjmowanie zdarzeń takich jakie są. Nieprzysparzanie sobie cierpienia tworząc opowieści na temat wydarzeń które nie są prawdziwe.  To jest to uwolnienie się od cierpienia o którym mówił Budda. Nie o uwolnienie od cierpienia w ogóle. Bo tak się nie da. Ale od cierpienia które sprawiamy sobie sami, przez zbytnie analizowanie, ocenianie itd.

W temacie pracy, wink
Z ostatnich dni, maja obnizac wiek emerytalny, wiec kurde czasu coraz mniej tongue, na lepsza prace, wydajniejsza, na lepsza przyszłość smile
Pozdrawiam pogodnie

95

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

E tam. To obniżenie nic nie da, bo emerytura będzie jeszcze bardziej głodowa. To typowe zagranie PR. Obiecali, że obniżą? Obiecali? Spełnili obietnicę? Spełnili. Obiecując zapomnieli dodać tylko, że przejście na wcześniejszą emeryturę to skazywanie się na głodowanie i kieszonkowe od państwa, a nie "prawdziwą" emeryturę.

96

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Zgoda, ale kto będzie chciał to przejdzie wcześniej i dostanie niższą, a kto będzie chciał pracować dłużej dostanie więcej $
A czy to dobre dla nas w dłuższej perspektywie to nie wiem.
Dobra, ale nie o tym, jestem ciekaw jak Ci idzie. Jest progres?

97

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze
tomilee napisał/a:

Zgoda, ale kto będzie chciał to przejdzie wcześniej i dostanie niższą, a kto będzie chciał pracować dłużej dostanie więcej $

Niestety nie będzie to takie piękne, gdyż w większości zawodów pracodawca będzie poprzez różne naciski wysyłał ludzi na emeryturę gdy tylko będą mieć uprawnienia, żeby
zatrudnić pracownika młodszego/tańszego/bardziej wydajnego.

A żeby nie było całkiem nie na temat. To zainteresował mnie ten temat uważności bo problem autora tematu również mnie dotyczy. Niby wszystko jest ok, ale to ciągłe roztrząsanie i wymyślanie katastroficznych scenariuszy nie daje żyć.

98

Odp: Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Kup sobie książkę Kabata Zina z medytacjami czytaniami przez śp. Braunek. Pomaga. Myśli będą się pojawiać, ale zdecydowanie rzadziej i będziesz miał raczej na to bardziej wywalone. U mnie jest znacznie lepiej od dłuższego czasu, chociaż stresów wcale nie mniej, a może i więcej.

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Chyba jednak nie jest ze mną do końca dobrze

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026