netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

116 odpowiedzi12 826 wyświetleńzałożony przez yessa, 27.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 117 z 117 ]

66 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-12-29 23:22:35)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

gojka102 uwielbiam zwierzęta ale bez przesady, pies to nie człowiek i zdania nie zmienię. Jak ktoś chce to niech sobie nawet śpi z psem w łóżku, buduje groby i odprawia mu pogrzeby. Pierwsze słyszę, żeby jakiekolwiek zwierze miało lepiej w mieście niż na wsi. Nie zauważyłam, żeby pies mojego męża był nieszczęśliwy bo spędza całe dnie koło domu. Szwagier ma 2 wielkie, rasowe psy, w ogrodzie pod domem, w dzień wolno biegają, na noc mają piękne duże budy, nie sądzę, że się męczą. Czy ja mówię o trzymaniu psa na jakimś ciężkim łańcuchu pod budą? Czy u Ciebie w domu nie było ogrodzenia że pies latał sobie wolno i zagryzał kury sąsiadów? Jeśli tak to nie dziwię się, że się chłop wkurzył. Owszem różne są rasy i różne potrzeby, jedne się do bloku nadają inne nie, ale ludzie w blokach często na to nie patrzą, chcą mieć wielkiego psa i pal licho, że się będzie męczył na 40 metrach. Ale nie ważne, przecież to nie temat o psach.

niki71 tutaj też jeździ taki bus, co staje pod domami i zabiera dzieci, później chyba odwozi, bo widziałam jak ok. 15 wraca. Może mogłabyś mi przybliżyć na jakich zasadach to polega? Czy on kursuje po kilka razy dziennie? Bo przecież dzieci w różnych godzinach lekcje kończą i zaczynają. Nie mam kogo o to zapytać, nikogo tutaj jeszcze nie znam a trochę rodzin z dziećmi tutaj mieszka.

67

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

yessa dokładnie nie wiem bo moje już do szkoły dawno nie chodzą.Jak młody do gimnazjum chodził to szedł paręset m,na przystanek.Potem poprosił kierowcę i pod domem mu stawał.
Ale wiem że ten bus kilka razy dziennie jeździ bo widzę przez okno. A rano jak czasem jadę rowerem to widzę że dzieciaki wychodzą przed dom.Starsze same,młodsze z rodzicami.I ten bus przystaje i bierze.Gdybyś chciała się dowiedzieć dokładnie to trzeba iść do gminy. I tam popytaj.
Moja sąsiadka która ma do szkoły ok.200- 300 m, też nie chodzi na piechotę tylko bus jej przed domem staje i wsiada.
Śmieszne trochę.

68 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-12-30 10:40:48)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

yessa, co prawda nie mam dzieci, ale dzieciństwo spędziłam w domu pod miastem.
Najwspanialsze dzieciństwo.
Tylko, ze ja miałam do szkoły 5 min pieszo, do koleżanek mieszkających w bloku jeszcze bliżej.
Po przeprowadzce do bloku umierałam!!!
Do przystanku miałam daleko, sąsiedzi doprowadzali mnie do szału, czułam się jak w klatce.
Teraz mieszkam w samym centrum niedużego miasta w domu z ogrodem, praktycznie bez sąsiadów.
Jest to fajna alternatywa dla domu pod miastem, wierz mi, można znaleźć takie perełki, i co więcej, nie są tak drogie,
jakby się wydawało.
Moi znajomi sprzedają domy pod miastem, bo nikt ich prawie nie odwiedza, wszędzie trzeba jechać samochodem,
zakupy robić raz na tydzień i raczej o niczym nie zapomniec, żeby nie jeździć kilka razy smile
Ja sobie moją opcję bardzo chwalę, co więcej, wiele osób mi tego zazdrości.
No, ale co kto lubi.

69

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Yessa busy, czy autobusy, które wożą dzieci do szkoły mają umowy ze szkołami przynajmniej u mnie tak było i podwożą dzieci prosto pod szkołę. Jest również jakiś nauczyciel, czy specjalny opiekun w autobusie. Przed ósmą jest już przed szkołą. Powrót również jest dobrze zorganizowany. To są jakieś umowy między gminą, szkołą a firmą transportową i nie orientuję się jak dokładnie to wygląda, ale jeśli nie będziesz miała za te kilka lat przystanku idziesz do gminy i składasz wniosek o takowy. Także jeśli dla ciebie to jest jedyny problem to jest całkowicie do rozwiązania.

70 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-12-30 11:40:05)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

niki71 tutaj też jeździ taki bus, co staje pod domami i zabiera dzieci, później chyba odwozi, bo widziałam jak ok. 15 wraca. Może mogłabyś mi przybliżyć na jakich zasadach to polega? Czy on kursuje po kilka razy dziennie? Bo przecież dzieci w różnych godzinach lekcje kończą i zaczynają. Nie mam kogo o to zapytać, nikogo tutaj jeszcze nie znam a trochę rodzin z dziećmi tutaj mieszka.

Ja Ci przybliżę na jakiej zasadzie to działa:
Z mojej wsi (zabitej dechami) jeździ autobus szkolny zabierający dzieci do gimnazjum i szkoły podstawowej.
Przyjeżdża o 7 rano zbiera dzieciaki z pobliskich wiosek i zawozi je do szkoły. Łączny czas dojazdu do szkoły ok.20 minut.
Te dzieci ,które nią mają zajęć o 8 rano czekają na świetlicy.
Powrót jest o 14:20 i odwozi te same dzieciktóre zabrał rano.
Ci którzy kończą lekcje wcześniej czekają na świetlicy.
Zajęcia są tak zorganizowane że dzieci nie spędzają pol dnia na świetlicy przeważnie jest tak,że od razu po lekcjach jadą do domów a rano zaczynają o 8.
Nie dotyczy to tylko gimazjum ale tez podstawówki.
Poza kierowcą w autobusie  jest Pani opiekunka.
Takich gimbusow szkoła posiada cztery czyli cztery trasy.
Dzieci wsiadają i wysiadają na najlbiżej położonym przystanku.
Moja córka ma do niego 200m.
Jest chodnik i nie musi po omacku przedzierać się do niego przez krzaki. ;-)
Natomiast w mieście oddalonym od mojej wsi o 20 km autobusów jest więcej. Tzn do domów rozwożą dzieci o 14:30,15:30 i 16:30.
Jeżdżą dzieci z podstawówki i gimnazjum.

Dowozy dzieci do szkół należą do szkoły ale wozi je prywatny przewoźnik ,który wygywa przetarg ogłaszany przez gminę lub Zespół Obsługi Placówek Oświatowych.
Za bilety płaci szkoła czyli idą z budżetu gminy .

71

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
Dorula napisał/a:

yessa, co prawda nie mam dzieci, ale dzieciństwo spędziłam w domu pod miastem.
Najwspanialsze dzieciństwo.
Tylko, ze ja miałam do szkoły 5 min pieszo, do koleżanek mieszkających w bloku jeszcze bliżej.
Po przeprowadzce do bloku umierałam!!!
Do przystanku miałam daleko, sąsiedzi doprowadzali mnie do szału, czułam się jak w klatce.
Teraz mieszkam w samym centrum niedużego miasta w domu z ogrodem, praktycznie bez sąsiadów.
Jest to fajna alternatywa dla domu pod miastem, wierz mi, można znaleźć takie perełki, i co więcej, nie są tak drogie,
jakby się wydawało.
Moi znajomi sprzedają domy pod miastem, bo nikt ich prawie nie odwiedza, wszędzie trzeba jechać samochodem,
zakupy robić raz na tydzień i raczej o niczym nie zapomniec, żeby nie jeździć kilka razy smile
Ja sobie moją opcję bardzo chwalę, co więcej, wiele osób mi tego zazdrości.
No, ale co kto lubi.

Zgadam się, że taki dom to perełka i zazdroszczę! Mąż wczoraj oglądał takie domy, ceny kosmiczne na pewno nie dla nas, pewnie dlatego, że to duże miasto. Takie niewielkie miasto jak piszesz, to moje miasto rodzinne, jest tam na pewno taniej, ale nie przeprowadzimy się tam z pewnych względów: po pierwsze, jest tam o wiele ciężej z pracą dla mnie (jest tylko jeden szpital) i zarobki kiepskie, po drugie mąż musiałby wtedy dojeżdżać 70 km do swojej pracy i wtedy dopiero nie byłoby go całymi dniami w domu. Moi rodzice nie mogliby nam pomagać z dzieckiem tak jak teście, bo mama całymi dniami pracuje a ojciec za granicą. Tego problemu z zakupami nie rozumiem, my robimy codziennie i nie widzę różnicy. W mieście też zawsze jeździłam autem raz na większe zakupy i tyle. Z osiedlowych sklepów nie korzystałam, bo wybór był słaby a towar przeterminowany.

niki71, Szpileczka, rojka dzięki za info. na temat busów, super sprawa, właściwie rozwiewa moje wątpliwości.

72

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Może opiszę, jak to u mnie wygląda...

Mieszkam na obrzeżach malutkiego miasteczka.
Koło mojego domu nie ma ani przychodni, ani sklepu, tylko staw i las big_smile.
To oczywiście ma swoje plusy - jest cicho, mogę się opalać topless na tarasie i nikt mnie nie widzi, dziecko może się bawić w ogrodzie etc.

ALE - niestety jestem dość samotna - do dużego miasta mam ok. godziny pociągiem, a większość znajomych tam właśnie mieszka. Do mniejszego - 25 minut.
Nie mamy z mężem auta, więc, no cóż... Czasem jest ciężko - zakupy dźwigamy 3km ze sklepu, do przychodni też jest mniej więcej tyle samo, z chorym dzieckiem bywa naprawdę kiepsko tam dotrzeć, szczególnie w deszczowe lub zimne dni.

Gdy chcemy gdzieś wyjść, też jest nie lada wyprawa... Najbliższe kino - 15km. Najbliższy bar/restauracja - ok. 3-4km.
Poczta - 4km.

Rodzina i znajomi rzadko odwiedzają - bo za daleko, bo zanim się dojedzie, to już trzeba wracać, bla bla. Co z tego, że mam duży ogród i miejsce na ognisko, jak właściwie rzadko się z tego korzysta.

Mój syn we wrześniu idzie do przedszkola - 3km piechotą! Jeśli do tego czasu nie zrobię prawka i nie kupię auta, to czarno to widzę, naprawdę.

Więc tak całkiem szczerze - chyba wolałabym mieszkać w mieście - lub b. blisko miasta.

73

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

cyniczna, ja sie Tobie wcale nie dziwie, bez auta jest naprawde ciezko. Duuzo czasu sie traci, ale kondycja na + smile
Jak juz zrobisz prawko to odczujesz spora roznice a taki domek jak Ty chcialoby miec wiele osob, wiec docen to smile

74

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Ja pochodze z malego miasteczka na Slasku. Do podstawowki mialam 5 minut, ale juz do szkoly sredniej musiałam dojezdzac autobusem około pol godziny. Na dodatkowe korki przed egzaminami na uczelnie telepalam się godzine w jedna strone do Katowic. Przeszkadzalo mi to? Chyba ktoś raczy zartowac! Podobalo mi się, ze mam duzy dom, duzy ogrod, spokoj do nauki, ze można zaprosić więcej ludzi na impreze, a autobus był po prostu faktem zycia tongue

Teraz mieszkamy z Misiem w malym trzydziestotysięcznym miescie w UK, na samym jego skraju, blisko rzeki i pol. Jest spokojnie, nie mam ryku samochodow ciagle pod domem, psa jest gdzie wyprowadzić. Do centrum miasteczka może mam ze dwa kilometry, które pokonuje na rowerze (Mis tez tak pedaluje do pracy), a na zakupy bierzemy samochod, podobnie tez jak ja musze jezdzic poza miasto do pracy.

Także nie widze dlaczego rodzice Autorki wydziwiają.

75

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Ja także powodu nie widzę.Szczególnie,że autorka już na wsi mieszka,już zmierzyła się zapewne nieraz z realiami wiejskimi.Do tego,to nie sprawa rodziców jak dzieci-dorosłe i samodzielne-chcą sobie zycie ułożyć.
Ja napisałam dlaczego życie na wsi nie jest dla mnie.Ale są ludzie na wsi mieszkający i chwalący to sobie.
Ja pracuję w wiejskiej szkole.Rodzice odprowadzają dzieci na przystanek nawet te przedszkolne ( bo jest tu także przedszkole).W autobusie ja mam obowiązek dziećmi się zająć.
Kierowca zatrzymuje się nie tylko na wyznaczonych przystankach.Jest taki chłopiec,w wieku gimnazjalnym po którego kierowca jedzie zbaczając nieco z trasy.

Moje dziecko jeździ szkolną linią do swojej szkoły na drugim końcu miasta.Tam także jest opiekun,na przystanek ma 200 m.

76 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-12-30 14:51:33)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
tomilee napisał/a:

cyniczna, ja sie Tobie wcale nie dziwie, bez auta jest naprawde ciezko. Duuzo czasu sie traci, ale kondycja na + smile
Jak juz zrobisz prawko to odczujesz spora roznice a taki domek jak Ty chcialoby miec wiele osob, wiec docen to smile

To dom teściów.
My odkładamy na coś swojego trochę bliżej miasta, ponieważ tak wolimy.

77

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

gojka102 uwielbiam zwierzęta ale bez przesady, pies to nie człowiek i zdania nie zmienię. Jak ktoś chce to niech sobie nawet śpi z psem w łóżku, buduje groby i odprawia mu pogrzeby. Pierwsze słyszę, żeby jakiekolwiek zwierze miało lepiej w mieście niż na wsi. Nie zauważyłam, żeby pies mojego męża był nieszczęśliwy bo spędza całe dnie koło domu. Szwagier ma 2 wielkie, rasowe psy, w ogrodzie pod domem, w dzień wolno biegają, na noc mają piękne duże budy, nie sądzę, że się męczą. Czy ja mówię o trzymaniu psa na jakimś ciężkim łańcuchu pod budą? Czy u Ciebie w domu nie było ogrodzenia że pies latał sobie wolno i zagryzał kury sąsiadów? Jeśli tak to nie dziwię się, że się chłop wkurzył. Owszem różne są rasy i różne potrzeby, jedne się do bloku nadają inne nie...

Pierwsze słyszysz bo nie orientujesz się w temacie.Kiedy działałam w moim lokalnym TOZie to się napatrzyłam na psy wiejskie albo na łańcuchach albo biegające po drodze,zupełnie nie pilowane.
Jak pies dwa dni nie wracał to wieśniacy brali drugiego bo albo tamtego przejechało auto albo psy zagryzły.
Owszem,są psy,którym w domu jest za gorąco,nawet zimą.Ale to nie zmienia faktu,że nie słuzy im fakt,że są na podwórzu pozostawione same sobie.
U mnie w domu nie było ogrodzenia? A gdzie ma być niby to ogrodzenie? pod blokiem?
Ja mam wiejski domek,w którym mieszkam w weekendy ale tam kur nie ma.:)
Nie chodziło o kury sąsiadów.Facet,który siekierą potraktował własnego psa wkurzył się bo jego własny pies zagryzał jego własne kury.Ja się dziwię,ze się chłop wkurzył.Psa trzeba wychować,sam się nie wychowa.

78 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-12-30 15:08:50)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
Cynicznahipo napisał/a:

Może opiszę, jak to u mnie wygląda...

Mieszkam na obrzeżach malutkiego miasteczka.
Koło mojego domu nie ma ani przychodni, ani sklepu, tylko staw i las big_smile.
To oczywiście ma swoje plusy - jest cicho, mogę się opalać topless na tarasie i nikt mnie nie widzi, dziecko może się bawić w ogrodzie etc.

ALE - niestety jestem dość samotna - do dużego miasta mam ok. godziny pociągiem, a większość znajomych tam właśnie mieszka. Do mniejszego - 25 minut.
Nie mamy z mężem auta, więc, no cóż... Czasem jest ciężko - zakupy dźwigamy 3km ze sklepu, do przychodni też jest mniej więcej tyle samo, z chorym dzieckiem bywa naprawdę kiepsko tam dotrzeć, szczególnie w deszczowe lub zimne dni.

Gdy chcemy gdzieś wyjść, też jest nie lada wyprawa... Najbliższe kino - 15km. Najbliższy bar/restauracja - ok. 3-4km.
Poczta - 4km.

Rodzina i znajomi rzadko odwiedzają - bo za daleko, bo zanim się dojedzie, to już trzeba wracać, bla bla. Co z tego, że mam duży ogród i miejsce na ognisko, jak właściwie rzadko się z tego korzysta.

Mój syn we wrześniu idzie do przedszkola - 3km piechotą! Jeśli do tego czasu nie zrobię prawka i nie kupię auta, to czarno to widzę, naprawdę.

Więc tak całkiem szczerze - chyba wolałabym mieszkać w mieście - lub b. blisko miasta.

Rany, w tej sytuacji wcale się Tobie nie dziwię, że tak to widzisz. Ja bez prawka i samochodu jestem pewna, że nie przeprowadziłabym się tutaj. Mieszkam tu już chwilę i nigdy nie czułam się samotna, ani się nie nudziłam. Często zabieram córkę i jedziemy do dużego miasta gdzie studiowałam, do galerii gdzie są windy, przewijaki i miejsca do karmienia, spotykam się tam na kawie z koleżankami ze studiów. Średnio raz w tygodniu jeżdżę do mamy, do miasta rodzinnego i tam też widuję się ze znajomymi. Tu na wsi, chodzimy na dłuugie spacery, jak jest ciepło to na rower, wieczorkiem pobiegać, nie ma mowy o nudzie. Zrób prawko, zainwestujcie w samochód a zobaczysz, że życie tam zmieni się nie do poznania.

gojka102 napisał/a:

Pierwsze słyszysz bo nie orientujesz się w temacie.Kiedy działałam w moim lokalnym TOZie to się napatrzyłam na psy wiejskie albo na łańcuchach albo biegające po drodze,zupełnie nie pilowane.
Jak pies dwa dni nie wracał to wieśniacy brali drugiego bo albo tamtego przejechało auto albo psy zagryzły.
Owszem,są psy,którym w domu jest za gorąco,nawet zimą.Ale to nie zmienia faktu,że nie słuzy im fakt,że są na podwórzu pozostawione same sobie.
U mnie w domu nie było ogrodzenia? A gdzie ma być niby to ogrodzenie? pod blokiem?
Ja mam wiejski domek,w którym mieszkam w weekendy ale tam kur nie ma.:)
Nie chodziło o kury sąsiadów.Facet,który siekierą potraktował własnego psa wkurzył się bo jego własny pies zagryzał jego własne kury.Ja się dziwię,ze się chłop wkurzył.Psa trzeba wychować,sam się nie wychowa.

Ja nie mówię o trzymaniu psa na łańcuchu, czy puszczaniu wolno po ulicy. Ludzi którzy tak robią sama bym tak potraktowała. Mówię o psie trzymanym pod domem, za ogrodzeniem, w dobrych warunkach a nie tak jak opisujesz. Ale koniec już o tym, to nie temat o psach.

79

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Może opiszę, jak to u mnie wygląda...

Mieszkam na obrzeżach malutkiego miasteczka.
Koło mojego domu nie ma ani przychodni, ani sklepu, tylko staw i las big_smile.
To oczywiście ma swoje plusy - jest cicho, mogę się opalać topless na tarasie i nikt mnie nie widzi, dziecko może się bawić w ogrodzie etc.

ALE - niestety jestem dość samotna - do dużego miasta mam ok. godziny pociągiem, a większość znajomych tam właśnie mieszka. Do mniejszego - 25 minut.
Nie mamy z mężem auta, więc, no cóż... Czasem jest ciężko - zakupy dźwigamy 3km ze sklepu, do przychodni też jest mniej więcej tyle samo, z chorym dzieckiem bywa naprawdę kiepsko tam dotrzeć, szczególnie w deszczowe lub zimne dni.

Gdy chcemy gdzieś wyjść, też jest nie lada wyprawa... Najbliższe kino - 15km. Najbliższy bar/restauracja - ok. 3-4km.
Poczta - 4km.

Rodzina i znajomi rzadko odwiedzają - bo za daleko, bo zanim się dojedzie, to już trzeba wracać, bla bla. Co z tego, że mam duży ogród i miejsce na ognisko, jak właściwie rzadko się z tego korzysta.

Mój syn we wrześniu idzie do przedszkola - 3km piechotą! Jeśli do tego czasu nie zrobię prawka i nie kupię auta, to czarno to widzę, naprawdę.

Więc tak całkiem szczerze - chyba wolałabym mieszkać w mieście - lub b. blisko miasta.

Rany, w tej sytuacji wcale się Tobie nie dziwię, że tak to widzisz. Ja bez prawka i samochodu jestem pewna, że nie przeprowadziłabym się tutaj. Mieszkam tu już chwilę i nigdy nie czułam się samotna, ani się nie nudziłam. Często zabieram córkę i jedziemy do dużego miasta gdzie studiowałam, do galerii gdzie są windy, przewijaki i miejsca do karmienia, spotykam się tam na kawie z koleżankami ze studiów. Średnio raz w tygodniu jeżdżę do mamy, do miasta rodzinnego i tam też widuję się ze znajomymi. Tu na wsi, chodzimy na dłuugie spacery, jak jest ciepło to na rower, wieczorkiem pobiegać, nie ma mowy o nudzie. Zrób prawko, zainwestujcie w samochód a zobaczysz, że życie tam zmieni się nie do poznania.

Takie właśnie mam plany - prawo jazdy i auto. Aczkolwiek wyprowadzimy się od teściów i tak - nie do miasta, ale bliżej miasta.

80 Ostatnio edytowany przez horses (2015-12-30 15:33:06)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Przy dużych miastach są przedmieścia i tam jest jeszcze jakiś sens się budować, bo blisko do lekarza, miasta i szkoły moga być na dobrym poziomie.
Jeśli ta wioska to " dziura" z brakiem infrastruktury, szkoła na słabym poziomie,  pracujecie w mieście, a dzieci są w wieku szkolnym, to mocno to przemyśl.
Co innego, kiedy w takiej małej miejscowości masz pracę, interesy. Wtedy mozna się tam budować. 
A tak budować sypialnię wiele kilometrów od miejsca pracy, nauki, zycia towarzyskiego, to może nie być najlepszym rozwiązaniem.
Może lepiej kupić większe mieszkanie w mieście, gdzie wszędzie masz blisko, a nie budować dom.

81

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

Rany, w tej sytuacji wcale się Tobie nie dziwię, że tak to widzisz. Ja bez prawka i samochodu jestem pewna, że nie przeprowadziłabym się tutaj. Mieszkam tu już chwilę i nigdy nie czułam się samotna, ani się nie nudziłam. Często zabieram córkę i jedziemy do dużego miasta gdzie studiowałam, do galerii gdzie są windy, przewijaki i miejsca do karmienia, spotykam się tam na kawie z koleżankami ze studiów. Średnio raz w tygodniu jeżdżę do mamy, do miasta rodzinnego i tam też widuję się ze znajomymi. Tu na wsi, chodzimy na dłuugie spacery, jak jest ciepło to na rower, wieczorkiem pobiegać, nie ma mowy o nudzie. Zrób prawko, zainwestujcie w samochód a zobaczysz, że życie tam zmieni się nie do poznania.

Swoją drogą,jak to czytam to mam takie niejasne wrażenie,że chcesz się pocieszać w jakiś sposób.
Jeździsz do galerii gdzie są windy i przewijaki smile
Czyli super byłoby mieszkać koło takiej galerii w domku zamiast mieszkać na zadupiu w domku.
Ja takie fascynacje mam za sobą-już jakiś czas temu gdy mąż proponował zamieszkanie na wsi a jeszcze niedawno zamieszkanie w małym miasteczku,na obrzeżach,nad rzeczką w budynku 900 metrowym gdzie na dole będzie jego przychodnia zdecydowanie odmówiłam.I wolę mieszkać w moim małym mieszkanku w mieście.Nie ze względu na bliskość galerii.Bo cały czas w głowie siedzi mi to jak moją koleżanka z liceum po latach opowiadała,że przyjeżdżała do szkoły godzinę przed lekcjami,jak umawialiśmy się na wieczór to ona mogła być do 19.00 bo potem nie miała czym dojechać do domu.
Siedzą mi też w głowie opinie moich uczniów z różnych okolicznych wiosek,że mają żal do rodziców,że wymyślili sobie mieszkanie na wsi myśląc tylko o tym by im było fajnie.A ich dzieciom się to nie podoba.
Moja córka,gdy są wakacje i jesteśmy tydzień na wsi ma już serdecznie dość.
Tak,spacery są fajne, rowery także,ale gdy sobie pomyślę,że po feriach będę musiała na czas remontu mieszkania się przeprowadzić na wieś,gdzie o 17.00 jest już noc,nic na podwórku nie widać i właściwie kończy się życie to jakoś nawet najbardziej urokliwe miejsce ten swój urok traci natychmiast.

82

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
horses napisał/a:

Przy dużych miastach są przedmieścia i tam jest jeszcze jakiś sens się budować, bo blisko do lekarza, miasta i szkoły moga być na dobrym poziomie.
Jeśli ta wioska to " dziura" z brakiem infrastruktury, szkoła na słabym poziomie,  pracujecie w mieście, a dzieci są w wieku szkolnym, to mocno to przemyśl.
Co innego, kiedy w takiej małej miejscowości masz pracę, interesy. Wtedy mozna się tam budować. 
A tak budować sypialnię wiele kilometrów od miejsca pracy, nauki, zycia towarzyskiego, to może nie być najlepszym rozwiązaniem.
Może lepiej kupić większe mieszkanie w mieście, gdzie wszędzie masz blisko, a nie budować dom.

Mnie właśnie zniechęca fakt,że w takim miasteczku jest jedna szkoła-nie ma żadnego wyboru.
Jeśli szkoła jest kiepska,to tym gorzej.
Do tego kiepska opieka medyczna i mamy dwie główne wady zadupia.

83

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Mam znajomych, którzy ze względu na dzieci wracają do miasta i szukają małych mieszkań.
Gimnazjum wybrali w mieście, bo było dobre, a te w okolicy na marnym poziomie.
Okazało się, że dzieci w gim. mają średnio po 7 lekcji dziennie, często na 7, później są kółka zainteresowań w szkole,
sks itd. Wracali tak późno do domu, że  dzieci nie miały siły się uczyć, a i na brak koleżanek narzekały.
Dużo zależy od miejsca, od szkoły, jaka jest w okolicy, od perspektyw rozwoju danej miejscowości.

84

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

OK, nie mam dzieci wiec o szkoły się nie martwię, ale zdecydowanie wole nawet wziąć taksowke do restauracji czy znajomych niż mieszkac w malym mieszkaniu, gdzie każdy każdego słyszy, bez ogrodu, bez prywatności, bez spokoju. Nawet gdyby to była super dzielnica Londynu, to nie czułabym się swobodnie.

Dla mnie wazna jest przestrzen i swiadomosc, ze jak jestem w swoim ogrodzie, to mi ludzie przez plot nie patrza. Oczywiście jest tez pies, który potrzebuje się wybiegac. Mamy zamiar kupic mu kolege i już teraz patrzymy na bardziej wiejskie, większe domy od tego który mamy (124m kwadratowych, a wolelibyśmy jakies 180m) i zdecydowanie większy ogrod. Pod warunkiem, ze wioska ma dwa puby, a Tesco jest dwa kilometry daleko, plus jakas silownia, to ja jestem zadowolona, bo nie mam problemu gdzies pojechać na rowerze, a autobus nie gryzie smile

Ale rozumiem, ze sa ludzie, którzy uwielbiają być w centrum miasta, z kawiarniami i restauracjami, z droga ryczaca obok tongue

85 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-12-30 16:55:02)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
gojka102 napisał/a:

Swoją drogą,jak to czytam to mam takie niejasne wrażenie,że chcesz się pocieszać w jakiś sposób.
Jeździsz do galerii gdzie są windy i przewijaki smile
Czyli super byłoby mieszkać koło takiej galerii w domku zamiast mieszkać na zadupiu w domku.
Ja takie fascynacje mam za sobą-już jakiś czas temu gdy mąż proponował zamieszkanie na wsi a jeszcze niedawno zamieszkanie w małym miasteczku,na obrzeżach,nad rzeczką w budynku 900 metrowym gdzie na dole będzie jego przychodnia zdecydowanie odmówiłam.I wolę mieszkać w moim małym mieszkanku w mieście.Nie ze względu na bliskość galerii.Bo cały czas w głowie siedzi mi to jak moją koleżanka z liceum po latach opowiadała,że przyjeżdżała do szkoły godzinę przed lekcjami,jak umawialiśmy się na wieczór to ona mogła być do 19.00 bo potem nie miała czym dojechać do domu.
Siedzą mi też w głowie opinie moich uczniów z różnych okolicznych wiosek,że mają żal do rodziców,że wymyślili sobie mieszkanie na wsi myśląc tylko o tym by im było fajnie.A ich dzieciom się to nie podoba.
Moja córka,gdy są wakacje i jesteśmy tydzień na wsi ma już serdecznie dość.
Tak,spacery są fajne, rowery także,ale gdy sobie pomyślę,że po feriach będę musiała na czas remontu mieszkania się przeprowadzić na wieś,gdzie o 17.00 jest już noc,nic na podwórku nie widać i właściwie kończy się życie to jakoś nawet najbardziej urokliwe miejsce ten swój urok traci natychmiast.

To złe odnosisz wrażenie. Nawet jakbym mieszkała w mieście do takiej galerii z małym dzieckiem jechałabym samochodem. Twoi uczniowie mają żal do rodziców, że mieszkali na wsi a ja mam żal, że w bloku, gdzie ciągle chodziłam niewyspana i nie miałam warunków do nauki. Nie mogłam do siebie nikogo zaprosić bo w pokoju zawsze był brat. Jeździłam do koleżanek na wieś i zostawałam u nich na noc, bo miały swoje pokoje i spokojnie mogłyśmy się tam spotykać, robić grille i siedzieć do rana. Koleżanki z wiosek chodziły ze mną do miastowych dyskotek i wcale nie wracały o 19. Moja szkoła była na poziomie, a pomimo to, większość moich znajomych ze szkolnych lat dziś siedzi w anglii na zmywaku. Kuzynka chodziła do wiejskiej szkoły, skończyła medycynę. Ja wiem, że wszystko od czegoś zależy, ale na pewno nie do końca jest tak jak piszesz. I wcale nie chwale tutaj wsi, że jest cudownie i spełniają się moje marzenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że jak się tu wybudujemy, moje dziecko, wszędzie będzie musiało "załatwiać sobie" jakiś transport, albo przynajmniej na ten przystanek 3 km stąd i to jest utrudnienie.

86

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Yessa-ale w mieście są mieszkania cztero,czy pięciopokojowe i piętrowe.Poważnie:)
To,że mieszkałaś z bratem w jednym pokoju to nie wina tego,że mieszkałaś W MIEŚCIE,naprawdę.
Mój mąż pochodzi ze wsi i przez długi czas,zanim nie wybudowali dużego domu mieszkał w jednym pokoju z dwójką braci.I on pewnie zazdrościł tym kolegom z miasta co mieli swoje pokoje.
Ja rozumiem,ze Twoja szkoła była na poziomie.Ale co to ma do rzeczy? Nieważne jaką kto szkołe podstawową czy średnią skończył.Dziś ważne raczej jakie studia skończył.
Do biura,do banku,do przychodni nie przyjmują tych co skończyli dobre szkoły:)
Ich mogą ewentualnie na kasę do tesco przyjąć albo do Anglii na zmywak.Więc argument to żaden.
Kuzynka co chodziła do wiejskiej szkoły nie poszła od razu po niej na studia.Bo zakładam,że to musiała być albo podstawówka albo gimnazjum.Nie słyszałam by na wsiach były licea:)


Twoje koleżanki nie musiały wracać o 19.00 bo może rodzice po nich przyjeżdżali albo mieli później autobus do domu.Moja koleżanka miała akurat ostatni o 19.00.

87

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Wydaje mi się Autorko, ze jesteś pewna swojej decyzji, tylko szukasz potwierdzenia.
Życie i w mieście i na wsi ma swoje plusy i minusy. Jeśli chcecie mieć dom na wsi, powiedz swoim rodzicom to, co napisała Elżbieta- oni już swoje dzieci wychowali jak chceli, teraz Twoja kolej.

Ja nie chciałabym mieszkać na wsi i chętniej sprzedałabym działke na rzecz apartapentu w mieśce, z tarasem albo ogrodem, ewentualnie domek w mieście.

88

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
gojka102 napisał/a:

Yessa-ale w mieście są mieszkania cztero,czy pięciopokojowe i piętrowe.Poważnie:)
To,że mieszkałaś z bratem w jednym pokoju to nie wina tego,że mieszkałaś W MIEŚCIE,naprawdę.
Mój mąż pochodzi ze wsi i przez długi czas,zanim nie wybudowali dużego domu mieszkał w jednym pokoju z dwójką braci.I on pewnie zazdrościł tym kolegom z miasta co mieli swoje pokoje.
Ja rozumiem,ze Twoja szkoła była na poziomie.Ale co to ma do rzeczy? Nieważne jaką kto szkołe podstawową czy średnią skończył.Dziś ważne raczej jakie studia skończył.
Do biura,do banku,do przychodni nie przyjmują tych co skończyli dobre szkoły:)
Ich mogą ewentualnie na kasę do tesco przyjąć albo do Anglii na zmywak.Więc argument to żaden.
Kuzynka co chodziła do wiejskiej szkoły nie poszła od razu po niej na studia.Bo zakładam,że to musiała być albo podstawówka albo gimnazjum.Nie słyszałam by na wsiach były licea:)


Twoje koleżanki nie musiały wracać o 19.00 bo może rodzice po nich przyjeżdżali albo mieli później autobus do domu.Moja koleżanka miała akurat ostatni o 19.00.

Ale takie mieszkanie cztero,pięciopokojowe kosztuje dużo więcej.
Dla niektórych jedyna alternatywa to dom na wsi albo małe mieszkanie w mieście.
Tu gdzie mieszkam cena jednego i drugiego podobna.Yessa nie ma co martwić się na zapas,jeśli jesteś przekonana do życia na wsi.Mieszkałaś już w bloku więc masz porównanie.
Co do tego że na wsi są marne szkoły...Kto chce to się uczy i na wsi.
Kto nie chce to mu najbardziej ekskluzywna szkoła nie pomoże.Nawet prywatna.

89

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Niekoniecznie kosztuje więcej.Ja na przykład już dwa razy zamieniałam mieszkanie z mniejszego na większe.Niewiele dopłaciłam właścicielom i nic poza tym.

90 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-12-31 00:47:40)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Gojka102 najpierw piszesz, ze wiejskie szkoly sa kiepskie a potem ze nie wazne jaka szkole sie konczy tylko jakie studia. Sama sobie zaprzeczasz. Na studia przewaznie idzie sie do innego miasta, na stancje badz do akademika, wiec wtedy to juz raczej nie ma znaczenia, czy dom rodzinny jest na wsi czy w innym miescie.

Tak ja wiem, że są większe mieszkania. Mieszkania są drogie jak cholera, takie 4 pokojowe na pewno dużo droższe, niż wyniesie nas budowa, bo mąż materiały może załatwić o wiele taniej, sam by dużo budował, ma braci, znajomych fachowców którzy pomogą, mogę tak jeszcze wymieniać, wymieniać... Nie chcemy brać kredytów więc pozwolić to sobie możemy co najwyżej na kawalerkę lub mieszkanie z wojska. Zaraz się tu każdy odezwie, dlaczego mieszkania z wojska nie weźmiemy. A no dlatego, że dostaniemy takie 2 pokojowe, stracimy ok. 1000 miesięcznie, bo mężowi zabiorą dodatek + rachunki, a mieszkanie i tak nigdy nie będzie własnościowe nasze. A no i nie wiadomo na jakich sąsiadów trafimy.
Pokój z bratem to nie był jedyny problem. Do minusów dołożyłabym sąsiadów, wiecznie głośnych, od bladego świtu na górze łomoty, 2 piętra nad mieszkanie wynajmowane studentom, obok za ścianą ciągle szczekający pies, to parter i w piwnicach wiecznie gówniarzeria urządza sobie jakieś "kluby", przesiadują, hałasują, smród z papierosów w całym mieszkaniu, po policję mama nie raz dzwoniła, nie pomogło, do spółdzielni było zgłaszane, nie pomogło., piwnicę co ciągle zamknie na klucz, to ktoś otworzy i zostawi, drzwi na klatkę tak samo. To trwa już długie lata. Dla urozmaicenia, ławka pod samym oknem, zawsze ktoś siadał, 1, 2 w nocy rozmowy, my na rano do szkoły... Cudownie było. Dziś przyjechałam do mamy, już była w piwnicy, cała w nerwach, bo gówniarze chcą sobie tam urządzać jutro sylwestra. Ja mam 7 miesięczne dziecko które z moją mamą zostaje, a na dole ma się odbyć wielka impreza. Kazałam jej zaraz po 22 dzwonić na policję. Bokami mi wyszło mieszkanie w bloku i nigdy nie wpakuję się w coś takiego, bo to zawsze ryzyko, że trafię na takich sąsiadów i jeszcze milion innych problemów.
Do plusów mieszkania w mieście dodam jednak fakt, że idziemy sobie jutro z mężem na sylwestra, nie trzeba załatwiać transportu, pełen luzik. Na wsi pewnie byłoby ciężej, lub po prostu jedno by się szampana nie napiło. Zastanawiam się jednak czy to, że wszędzie blisko jest warte takich męczarni na co dzień.

91

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

Tak ja wiem, że są większe mieszkania. Mieszkania są drogie jak cholera, na pewno dużo droższe, niż wyniesie nas budowa, bo mąż materiały może załatwić o wiele taniej, sam by dużo budował, ma braci, znajomych fachowców którzy pomogą, mogę tak jeszcze wymieniać, wymieniać...

No niestety, mieszkania nie są tanie. U mnie też dom wyszedł dużo taniej niż gdybym chciała kupić takiej samej wielkości mieszkanie gdzieś w centrum. Chociaż to jeszcze zależy jakie mieszkanie, ale te moje upragnione niestety dużo kosztują. Nie wiem, może za kilka lat się przeprowadzimy.

Róbcie tak jak Wy uważacie. Jeśli będzie się Wam tam dobrze żyło i będziecie szczęśliwi, to chyba najważniejsze? A całą resztę (w tym logistykę) można spokojnie dograć, gdy się chce. Dla jednego długie i utrudnione dojazdy to koszmar, a inny będzie to lubił, bo sobie np. posłucha muzyki albo audiobooka (tak, znam takie osoby, które lubią dojeżdżać do pracy ok. godzinę w jedną stronę). Na pewno macie świadomość tego, że posiadanie domu na swoje minusy, tak samo jak posiadanie mieszkania ma swoje, więc skoro realnie oceniliście sytuację, to nie ma sensu teraz się zastanawiać "co by było gdyby". Można źle trafić na wsi, można źle trafić w mieście. A co do przyjeżdżania koleżanek, to nie zgodzę się z przedmówcami. Też jestem dzieckiem wychowanym na wsi, a to najczęściej do mnie przyjeżdżały wszystkie koleżanki z naszej paczki, mimo, że one miały siebie blisko w mieście. I jakoś nie było problemu, bo czasami przywozili je rodzice, a czasami przyjeżdżały autobusem mimo, że ode mnie do sensownego przystanku (gdzie często jeździły autobusy) też było daleko. Wtedy po prostu ktoś ode mnie wyjeżdżał po koleżanki na przystanek i jakoś nikt nie twierdził "boże, nie chce mi się jej odwiedzać". Jedynie do mnie przyjeżdżało się na noc np. na maraton filmowy, bo u koleżanek w blokach nie było gdzie spać. Także różnie jest, bez przesady z tym krzywdzeniem dzieci. Jeśli dziecko będzie chciało narzekać na swoje dzieciństwo, to zawsze znajdzie powód, choćby chciało im się nieba przychylić. big_smile

92

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

cslady zgadzam sie z Toba.

a gdyby ktos chcial napisac, ze tak zle trafilismy lub ze to jakies patologiczne miejsce, to dodam jeszcze, ze jak przenioslam sie na studia do wiekszego miasta, i wynajmowalam mieszkanie na 3 pietrze, moze bylo lepiej niz tu, ale nad glowa tez mialam imprezy, o 5 wstawalam do pracy a do 3 impreza. Przystanek pod samym blokiem, ale do klatki musialam przejsc kolo osiedlowego sklepu gdzie ciagle stali zule w kapturach i teksty typu "jaka dup..., pokaz ci..., daj zlotowke" itp. Ja sie balam, tym bardziej po zmroku. Przypadek ze bylo podobnie? Nie sadze.

93

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

Gojka102 najpierw piszesz, ze wiejskie szkoly sa kiepskie a potem ze nie wazne jaka szkole sie konczy tylko jakie studia. Sama sobie zaprzeczasz. Na studia przewaznie idzie sie do innego miasta, na stancje badz do akademika, wiec wtedy to juz raczej nie ma znaczenia, czy dom rodzinny jest na wsi czy w innym miescie.

Tak ja wiem, że są większe mieszkania. Mieszkania są drogie jak cholera, takie 4 pokojowe na pewno dużo droższe, niż wyniesie nas budowa, bo mąż materiały może załatwić o wiele taniej, sam by dużo budował, ma braci, znajomych fachowców którzy pomogą, mogę tak jeszcze wymieniać, wymieniać... Nie chcemy brać kredytów więc pozwolić to sobie możemy co najwyżej na kawalerkę lub mieszkanie z wojska. Zaraz się tu każdy odezwie, dlaczego mieszkania z wojska nie weźmiemy. A no dlatego, że dostaniemy takie 2 pokojowe, stracimy ok. 1000 miesięcznie, bo mężowi zabiorą dodatek + rachunki, a mieszkanie i tak nigdy nie będzie własnościowe nasze. A no i nie wiadomo na jakich sąsiadów trafimy.
Pokój z bratem to nie był jedyny problem. Do minusów dołożyłabym sąsiadów, wiecznie głośnych, od bladego świtu na górze łomoty, 2 piętra nad mieszkanie wynajmowane studentom, obok za ścianą ciągle szczekający pies, to parter i w piwnicach wiecznie gówniarzeria urządza sobie jakieś "kluby", przesiadują, hałasują, smród z papierosów w całym mieszkaniu, po policję mama nie raz dzwoniła, nie pomogło, do spółdzielni było zgłaszane, nie pomogło., piwnicę co ciągle zamknie na klucz, to ktoś otworzy i zostawi, drzwi na klatkę tak samo. To trwa już długie lata. Dla urozmaicenia, ławka pod samym oknem, zawsze ktoś siadał, 1, 2 w nocy rozmowy, my na rano do szkoły... Cudownie było. Dziś przyjechałam do mamy, już była w piwnicy, cała w nerwach, bo gówniarze chcą sobie tam urządzać jutro sylwestra. Ja mam 7 miesięczne dziecko które z moją mamą zostaje, a na dole ma się odbyć wielka impreza. Kazałam jej zaraz po 22 dzwonić na policję. Bokami mi wyszło mieszkanie w bloku i nigdy nie wpakuję się w coś takiego, bo to zawsze ryzyko, że trafię na takich sąsiadów i jeszcze milion innych problemów.
Do plusów mieszkania w mieście dodam jednak fakt, że idziemy sobie jutro z mężem na sylwestra, nie trzeba załatwiać transportu, pełen luzik. Na wsi pewnie byłoby ciężej, lub po prostu jedno by się szampana nie napiło. Zastanawiam się jednak czy to, że wszędzie blisko jest warte takich męczarni na co dzień.

Mogłabyś zacytowąc gdzie sobie zaprzeczam?Bo mam wrażenie,że czytasz jak to o gościu,który siekierą potraktował swojego psa bo łapał kury.Po tym co wyczytałaś okazało się,że to mój pies zjadał kury sąsiada(bo nie było ogrodzenia) a sąsiad dobrze zrobił smile

Ja napisałam,że JAK W MIASTECZKU CZY NA WSI JEST JEDNA SZKOŁA I JEST ONA KIEPSKA to nie ma w czym wybrać.Owszem,by dostać się na studia trzeba skończyć liceum,którego na wsi nie ma. Ale dla mnie ma znaczenie jeszcze fakt by moje dziecko skorzystało chodząc do podstawówki i do gimnazjum,żebym nie musiałam posyłać ją na wszystkie możliwe korki by jakoś funkcjonowała,by miała dobrych nauczycieli i by szkoła była na dobrym poziomie.
Oczywiście-by dostać pracę istotne jest to jakie masz studia bo po liceum raczej perspektyw nie ma-tym bardziej po gimnazjum.Ale jak ktoś chce posyłać dziecko do marnej szkoły dlatego,że jest w poblizu-jego wybór.
Ja jednak mam nadzieję,że w Twojej wsi szkoła jest dobra.Coraz więcej małych szkółek zamykają.Zostają te,co mają sensowną ofertę.Bo jak rodzic ma zdecydować czy posłać dziecko do lokalnej szkoły we wsi czy trochę dalej-a że akurat i tak dojeżdża do pracy-to może sobie porównać,która szkoła jest lepsza.
Ja pracuję w takiej małej,wiejskiej szkółce.Finansuje ją stowarzyszenie i ma dobrych nauczycieli a wyposażenie takie,że niejedna szkoła w mieście może tego pozazdrościć.Po prostu trafił się dyrektor,któremu  zależy.

94 Ostatnio edytowany przez milenka.krezalek@interia. (2015-12-31 13:46:09)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

gojka102 ja ciebie czytam i tez nie rozumiem. Zachwalasz miasto choc nie masz racji, pewnie inaczej bys mowila jakbys sie za dziecka w bloku wychowala jak autorka. Piszesz ze problem dla ciebie 5 km do miasteczka a sama z miasta do wioski do pracy dojezdzasz, pewnie samochodem? czyli twoim zdaniem z miasta do wioski juz mozna dojezdzac ale z wioski do miasta to juz problem? Maz chcial sie przeniesc i mial racje, wspolczuje mu ze go ograniczylas, pewnie nalezysz do tych wielkomiejskich bab co uwielbiaja po 10 razy dziennie biegac do sklepu, bo inaczej umarlyby z glodu wiec sklep pod nosem to koniecznosc. Najlepiej czynny w kazda niedziele i swieta. Czesto jak ktos sie ze wsi do miasta przeprowadzi do malpiego rozumu dostaje. Dzieci twoich sasiadow za to beda mialy super ferie jak nigdzie nie pojada, jak w mieszkaniu za sciana bedzie remont. Juz lepiej bedzie miala twoja znudzona corka na wsi. Ale o tym nie pomyslisz, tak jak o sasiadach w bloku kiedy jak w mieszkaniu trzymalas kilka psow. Mieszkanie w bloku ma swoje zasady. "Wolnoć tomku w swoim domku" jak to sie mowi. Tak samo jak w mieszkaniach nie robi sie calonocnych imprez. Nie kazdy o tym wie.

95 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-12-31 14:11:14)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Tak sobie czytam i naprawdę nie wiem, gdzie Wy mieszkacie.
W moim mieście ceny domu i mieszkania w bloku sa porównywalne.
Cena domu 150 m w centrum z ogrodem to ok 350 tys, cena 3 pokojowego mieszkania na strasznym
osiedlu w bloku to ok 200 tys.
Dom pod miastem nie chce sie sprzedać za 300 tys, i to nowy, jeszcze przez nikogo nie zamieszkały.
Teraz jest zastój mieszkaniowy, cieżko o kredyt, mozna wybierać i przebierać.
Jasne, ze mozna taksówka dojechać do restauracji, czy znajomych, dojeżdżałam tak do koleżanki,
ktora mieszkała 5 km od miasta, i już druga strefa, powrót po 23 jeszcze droższy, no, spasowałam.
Pamietam, jak codziennie w zimie odśnieżała podjazd, zeby dojechać te 5 km do miasta i zawieźć dzieci do szkoły,
a siebie do pracy.
Ja wiem, ze teraz zim nie ma, ale czy już na pewno nie będzie?
Grille, które czasami organizowała, polegały na wiecznym odganiania sie od natrętnych much, nie, to nie dla mnie.
Owszem biegam co chwile do sklepu, w niczym mi to nie przeszkadza, lubię mieć możliwość
dokupienia tego, czego mi akurat zabrakło bez konieczności wyprowadzania samochodu.
A sąsiadów mozna mieć strasznych wszędzie, ja trafiłam na takich, których widzę przez ogrodzenie
raz w roku.
Autorko droga, dlaczego zakładasz, ze to decyzja na całe zycie???
Bez przesady, to tylko dom  smile

96

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
Dorula napisał/a:

Cena domu 150 m w centrum z ogrodem to ok 350 tys, cena 3 pokojowego mieszkania na strasznym
osiedlu w bloku to ok 200 tys.
Dom pod miastem nie chce sie sprzedać za 300 tys, i to nowy, jeszcze przez nikogo nie zamieszkały.

Droula szwagier postawił dom we wsi za 80 tyś, właśnie takim sposobem (znajomi, własne siły, załatwione materiały) nawet 100 tyś. a 200 czy 300 to ogromna różnica.

Dorula napisał/a:

Autorko droga, dlaczego zakładasz, ze to decyzja na całe zycie???
Bez przesady, to tylko dom  smile

Mąż mi powiedział, że jak będzie tak beznadziejnie jak twierdzą moi rodzice, to dom sprzedamy i kupimy kawalerkę albo weźmiemy mieszkanie z wojska. Ale szczerze w to wątpi.

Szczęśliwego Nowego Roku, obyście zawsze podejmowały w życiu słuszne decyzje:)

97

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Ależ Ty podjęłaś właściwą decyzję! smile Przemyślałaś ją, jej plusy i minusy, znasz swoje i męża upodobania, wiesz, na jaką i z czyjej strony pomoc możesz liczyć, masz - na wszelki wypadek - wyjście awaryjne.

Powodzenia w realizacji planów. smile

98

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Autorko,Twoja podświadomość już dawno podjęła decyzję,teraz tylko próbuje przekonać świadomość big_smile
Ja całe życie mieszkałem na wsi  i jak dobrze pójdzie,to w przyszłym roku przeprowadzam się do miasta,ale nie do jakiegoś kolosa,tylko niewielkie miasto w którym mam stałą pracę.
Niestety do pracy mam 21km w jedną stronę,więc te 2h dziennie na dojazd+koszty paliwa.
Do przystanku 3km,autobusy rzadko jeżdżą,ostatni o 20,więc o powrocie z imprezy autobusem można zapomnieć.
Dodatkowo mieszkam w górach,a tutaj śniegu bywa hoho nawet ponad 1,5m,więc czasów szkolnych nie wspominam dobrze,teraz jest ciut lepiej,bo gmina odśnieża,ale i tak dobry samochód 4x4 trzeba mieć.Wynajmowałem trochę czasu w mieście i było super,wszędzie blisko i mnóstwo czasu dla siebie i możliwość wyboru,jak ten czas spędzić.
Takie czasy,że z miast uciekają na wieś i odwrotnie,wieś wsi nierówna,miasto miastu też,niech każdy sam wybierze.

99 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2016-01-01 14:16:43)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
milenka.krezalek@interia. napisał/a:

gojka102 ja ciebie czytam i tez nie rozumiem. Zachwalasz miasto choc nie masz racji, pewnie inaczej bys mowila jakbys sie za dziecka w bloku wychowala jak autorka. Piszesz ze problem dla ciebie 5 km do miasteczka a sama z miasta do wioski do pracy dojezdzasz, pewnie samochodem? czyli twoim zdaniem z miasta do wioski juz mozna dojezdzac ale z wioski do miasta to juz problem? Maz chcial sie przeniesc i mial racje, wspolczuje mu ze go ograniczylas, pewnie nalezysz do tych wielkomiejskich bab co uwielbiaja po 10 razy dziennie biegac do sklepu, bo inaczej umarlyby z glodu wiec sklep pod nosem to koniecznosc. Najlepiej czynny w kazda niedziele i swieta. Czesto jak ktos sie ze wsi do miasta przeprowadzi do malpiego rozumu dostaje. Dzieci twoich sasiadow za to beda mialy super ferie jak nigdzie nie pojada, jak w mieszkaniu za sciana bedzie remont. Juz lepiej bedzie miala twoja znudzona corka na wsi. Ale o tym nie pomyslisz, tak jak o sasiadach w bloku kiedy jak w mieszkaniu trzymalas kilka psow. Mieszkanie w bloku ma swoje zasady. "Wolnoć tomku w swoim domku" jak to sie mowi. Tak samo jak w mieszkaniach nie robi sie calonocnych imprez. Nie kazdy o tym wie.

Ja wychowywałam się w różnych miejscach na świecie.W Izraelu mieszkałam z rodzicami w szeregowcu,potem w Polsce w starej poniemieckiej kamienicy.Racja jest jak d...-każdy ma swoją.To,że Tobie podoba się na wsi to Twoja sprawa.Mi nie musi.Ponieważ wiele osóby wypowiedziało się tu nie tylko w temacie dylematów autorki ale także czy oni chcieliby mieszkać na wsi czy nie więc ja także sobie na to pozwoliłam.Ale zauważ-ja nie odradzam autorce by zdanie zmieniła-ja napisałam,że to jej sprawa i jej męża,że rodzice nie mają nic do gadania.I że skoro już na wsi mieszka to zmierzyła się z ewentualnymi plusami minusami i wie na czym stoi.
Ty mnie przekonywać do niczego tu nie musisz,naprawdę.
I prosiłabym o zmianę nieco autorytarnego tonu wypowiedzi bo guzik o mnie wiesz i o  tym co zadecydowało,że nie chcę mieszkać na wsi.
Otóż do pracy dojeżdżam AUTOBUSEM-więc Twoje wydumki co jest moim zdaniem a co nie  są z d... wzięte.Mam cukrzycę,raz miałam wypadek gdy miałam hipoglikemię.Odpowiadałam jak zdrowy człowiek,od tamtej pory trochę boję się jeździć na większe odległości i jeśli mam możliwość wybieram autobus.Owszem,zdarza się też tak,że nie mam możliwości ale ponieważ moja choroba się rozwinęła staram się samodzielną jazdę autem bardzo ograniczać.
Ja się ze wsi do miasta nie przeprowadziłam,ja zawsze mieszkałam w mieście,więc ten "małpi rozum" to może pasuje do Ciebie lub Twoich bliskich?
Ja napisałam wyraźnie,że PO FERIACH będę remontować mieszkanie.Trudno,to chyba dozwolne i normalne,że ludzie czasem remontują? Czy ludzie mieszkający w bloku nie powinni remontować według Ciebie bo przeszkadzają dzieciom sąsiadów.Dla Twej wiadomości remontować będę w godzinach dozwolonych.Uważasz,że powinnam w tym czasie opłacić hotel dla sąsiadów? smile
Kiedy ja trzymałam cztery małe psy w bloku NIKT NIE ZGŁASZAŁ OBIEKCJI.Psy da się nauczyć zachowywać cicho,nie brudzic,nie niszczyć i nie szczekać-poważnie.Pewnie nie wiedziałaś bo masz psa przy budzie.
Komu może przeszkadzać fakt,że wychodziłam na spacer z czterema małymi,ogarniętymi psami? Chyba tym co tego "małpiego rozumu" dostali,przeprowadzili się ze wsi do miasta i uważają,że miejsce psa jest na dworze, w budzie.
Jak się nie ma wyboru- a ja wyboru nie miałam-to się trzyma psy tam gdzie się może trzymać,byleby je ratować.I naprawdę moi sąsiedzi byli pełni podziwu,że z takich strasznych miejsc mam psy i że daję im możliwość dobrego życia.
Mój mąż wie dlaczego ja się zdecydowałam na mieszkanie w mieście,sam mówi teraz,że bałby się codziennie o mnie gdybym wracała z pracy do domu.Cóz,cukrzyca mnie ogranicza ale to nie znaczy,że nie mogę normalnie żyć i pracować.I nie robię z tego żadnej kwestii ale skoro zrobiłaś mi takie zarzuty,że jestem babą ze wsi co się do miasta przeprowadziła i lubi latać do sklepów,że nie umiem żyć w bloku bo robię remont i że trzymałam cztery psy w bloku to napiszę tylko tyle-oddziel swoje wydumki na temat kogoś dopóki go nie poznasz faktów.
Bo w takiej sytuacji trochę na głupa się wychodzi.proszę pani.

100 Ostatnio edytowany przez milenka.krezalek@interia. (2016-01-12 00:52:59)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

gojka ale mnie nie obchodzi twoj zyciorys! odpowiedzialam tylko na to co piszesz,do jakiego wniosku dochodze jak cie czytam! nie znam cie. ale jak ktos pisze ze w bloku mial tak czy tak to chyba oczywiste ze woli wybudowac nawet maly domek na wsi i tam mieszkac.dla swietego spokoju. moze ty masz w bloku super i sasiadow, no to sie ciesz, bo to rzadkosc!! nie takie historie znam. oszczane klatki,konfliktowi sasiedzi, glosni sasiedzi,zero spokoju,smrod od sasiadow, robienie na zlosc, stukanie po kaloryferach itp. to kropla w morzu tego z czym sie sama spotkalam mieszkajac  w bloku i z czym sie moi znajomi z blokow spotkali!!. wiec nie zachwalaj tak czegos co nie zasluguje na takie pochwaly, bo nie jestes wiarygodna. teraz tylko pytanie czy ktos woli wybrac spokoj od siasiadow zza sciany i woli 20 minut do miasta dojezdzac, czy woli miec miasto pod nosem, matolow za sciana i 40 minut stac w korkach

101

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Milenko,
bardzo Cię mój życiorys obchodzi-nawet to ile mam psów, wiesz na ilu metrach mieszkam i jak to mojemu mężowi i dziecku należy współczuć.
Jesteś [treść obraźliwa, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderację]

102

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Yessa, bardzo Cię proszę o jak najszybsze podanie aktualnego maila. Warunkiem pobytu na forum jest posiadanie aktywnego adresu mailowego, poprzez który Moderacja może się z Tobą skontaktować. W chwili obecnej każda próba napisania do Ciebie kończy się otrzymaniem wiadomości zwrotnej z adnotacją, że adres jest nieprawidłowy. Brak aktywnego maila wiąże się z koniecznością blokady konta. Swój prawidłowy adres mailowy możesz wysłać mi w wiadomości prywatnej na: cslady@wp.pl

103 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-12 19:59:07)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
gojka102 napisał/a:
yessa napisał/a:

gojka102 uwielbiam zwierzęta ale bez przesady, pies to nie człowiek i zdania nie zmienię. Jak ktoś chce to niech sobie nawet śpi z psem w łóżku, buduje groby i odprawia mu pogrzeby. Pierwsze słyszę, żeby jakiekolwiek zwierze miało lepiej w mieście niż na wsi. Nie zauważyłam, żeby pies mojego męża był nieszczęśliwy bo spędza całe dnie koło domu. Szwagier ma 2 wielkie, rasowe psy, w ogrodzie pod domem, w dzień wolno biegają, na noc mają piękne duże budy, nie sądzę, że się męczą. Czy ja mówię o trzymaniu psa na jakimś ciężkim łańcuchu pod budą? Czy u Ciebie w domu nie było ogrodzenia że pies latał sobie wolno i zagryzał kury sąsiadów? Jeśli tak to nie dziwię się, że się chłop wkurzył. Owszem różne są rasy i różne potrzeby, jedne się do bloku nadają inne nie...

Pierwsze słyszysz bo nie orientujesz się w temacie.Kiedy działałam w moim lokalnym TOZie to się napatrzyłam na psy wiejskie albo na łańcuchach albo biegające po drodze,zupełnie nie pilowane.
Jak pies dwa dni nie wracał to wieśniacy brali drugiego bo albo tamtego przejechało auto albo psy zagryzły.
Owszem,są psy,którym w domu jest za gorąco,nawet zimą.Ale to nie zmienia faktu,że nie słuzy im fakt,że są na podwórzu pozostawione same sobie.
U mnie w domu nie było ogrodzenia? A gdzie ma być niby to ogrodzenie? pod blokiem?
Ja mam wiejski domek,w którym mieszkam w weekendy ale tam kur nie ma.:)
Nie chodziło o kury sąsiadów.Facet,który siekierą potraktował własnego psa wkurzył się bo jego własny pies zagryzał jego własne kury.Ja się dziwię,ze się chłop wkurzył.Psa trzeba wychować,sam się nie wychowa.

Ty kochasz zwierzęta? Uwielbiasz? Śmiem wątpić.
Nie dziwisz się że się chłop wkurzył i co? Nawet jeśli, to co, mógł zabić psa?
O behawioryzmie psów wiesz tyle co nic. Pies jest zwierzęciem stadnym. Potrzebuje opiekuna - przewodnika stada.


Gojka, przepraszam, że pod Twoim postem ale nie mogłam znaleźć oryginału.
Wiem, że pewnie za mną nie przepadasz, ale akurat co do zwierząt widzę mamy podobne zdanie.

Zwierzęta mają na wsi lepiej niż w mieście? Może koty? Bzdura.
Małe miasteczka i wsie to tragedia dla zwierząt. Moi rodzice mieszkają w małym miasteczku. Matka regularnie toczy boje z sąsiadami o psy. I karmi ich koty, bo oni uważają, że kot ma się sam nakarmić. A umarłyby z głodu. Umarły - nie zdechły jak to większość na wsiach mawia.

Też byłam kiedyś w lokalnym TOZie - do czasu wyprowadzki z domu smile Teraz co roku organizuję z nimi zbiórki. I swoje wiem. I też uważam że Autorko mało widziałaś.

Uwaga Mileno wszechwiedząca. Ja się wychowałam w domu jednorodzinnym. Teraz mieszkam w zwyczajnym mieszkaniu. I wiesz co? LEPIEJ MI.
"pewnie nalezysz do tych wielkomiejskich bab co uwielbiaja po 10 razy dziennie biegac do sklepu, bo inaczej umarlyby z glodu wiec sklep pod nosem to koniecznosc." - PADŁAM big_smile już nie wspominając o tym, że w mieście zakupy są tańsze, bo jest konkurencja i markety, a nie małe sklepiki pana Henia.

104

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Jak czytam o psach na polskiej wsi, to mi się noz w kieszeni otwiera hmm

Pies to jest OSOBA. Nie człowiek, ale ma swoje myśli, uczucia i charakter. Traktowanie go jak niewolnika jest barbarzyństwem.

105

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Kot też wink

106

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
kammiś napisał/a:

Kot też wink

No oczywiście smile

107

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
kammiś napisał/a:

Kot też wink

Co do kotów na wsi-kot wiejski zyje do dwóch lat.Albo go pies czy kuna zagryzie albo zabije auto.
Moja teściowa ma koty dwa,trzy razy w roku.Albo ma jej kotka albo jej podrzucą.Małe,ślepe kociaki ktoś pod bramą zostawił na śniegu.
Na szczęście,dla obu znalazły się domy-uwaga- W MIEŚCIE smile
Jest więc szansa,że pozyją dłużej niż dwa lata.
Mówię za każdym razem teściowej,że kotkę trzeba wysterylizować a kota wykastrować.
Ale to jak rozmowa z głuchym...
Wywalczyłam tyle,że psa nie wiąże na łańcuchu.Ale pies nie ma wstępu do domu.Wychodzi przez bramę i biega po ulicy.Tysiąc razy jej mówiłam,że zapłaci karę jak ktoś psa potrąci-wątek o tym,że to zwierzę,które cierpi i czuje można sobie darować,więc myślałam,że chociaż wizją kary finansowej ją nastraszę.Guzik z tego.

108 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-12 23:13:00)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
gojka102 napisał/a:
kammiś napisał/a:

Kot też wink

Co do kotów na wsi-kot wiejski zyje do dwóch lat.Albo go pies czy kuna zagryzie albo zabije auto.
Moja teściowa ma koty dwa,trzy razy w roku.Albo ma jej kotka albo jej podrzucą.Małe,ślepe kociaki ktoś pod bramą zostawił na śniegu.
Na szczęście,dla obu znalazły się domy-uwaga- W MIEŚCIE smile
Jest więc szansa,że pozyją dłużej niż dwa lata.
Mówię za każdym razem teściowej,że kotkę trzeba wysterylizować a kota wykastrować.
Ale to jak rozmowa z głuchym...
Wywalczyłam tyle,że psa nie wiąże na łańcuchu.Ale pies nie ma wstępu do domu.Wychodzi przez bramę i biega po ulicy.Tysiąc razy jej mówiłam,że zapłaci karę jak ktoś psa potrąci-wątek o tym,że to zwierzę,które cierpi i czuje można sobie darować,więc myślałam,że chociaż wizją kary finansowej ją nastraszę.Guzik z tego.

No dokładnie...
A w mieście koty domowe czy nawet wolnożyjące (!!!!) są bardziej zadbane niż na wsi.
Ja i jedna pani karmimy koty w mieście. To spokojne osiedle, samochodów mało i ludzie jeżdżą powoli. NAJWAŻNIEJSZE -  nosimy koty do sterylizacji/kastracji. Małych nie ma. Jedyne co to schodzą się z innych miejsc, bo obczają, że jest sporo żarcia, ale to dorosłe kocury. Po drugie - nie ma czegoś takiego że karmimy te koty resztkami i syfem jak to na wsiach bywa. Wiadomo, że nie stać mnie żeby kupować tak jak swojemu kotu karmę 100 zł za 2 kilo (na schorzenia) dla 20 kotów ale też patrzę na to żeby dać im coś treściwego. Kupuję mięso i podroby, zimą na ciepło, latem nawet na surowo. Jajka dostają, biały ser, mięso - to wszystko zmieszane z karmą dla kotów, żeby miało "zapach". Jak bardzo nie mam czasu, to sypię suche. Raz na kwartał kruszymy tabletki na odrobaczenie i dosypujemy do żarcia.
W mieście domowych kotów się nie wypuszcza. Jak jestem u rodziców to wyprowadzam kota na smyczy - mimo że nie przejdzie przez siatkę - ale koty sąsiadów się schodzą i nie chcę stracić kontroli nad tym co się dzieje. A kot potrafi tak wejść pod iglaki, że nie znajdziesz.
Na wsi pewnie wyśmialiby mnie, że kota na smyczy prowadzam....
Moja koleżanka (bardziej znajoma), niby dość sympatyczna dziewczyna, mieszka na wsi i ma tam kilka psów. Niestety jeden uciekał więc... wiąże go na łańcuchu. Milion razy mówiłam, żeby załatała to ogrodzenie... Ale nie, bo ona nie umie, a jej ojcu się nie chce hmm 
I to młoda osoba... 23 lata hmm I kolejny problem - zapewne takie podejście przekaże swoim dzieciom. I tak z pokolenia na pokolenie... sad

Ja nie rozumiem, DLACZEGO do nich NIC nie dochodzi????
W mieście ludzie są czasem nieświadomi. Ale jak im się powie wprost, wyłoży kawę na ławę że robią KRZYWDĘ to często zmieniają zachowanie. raz powiedziałam sąsiadowi że ma za dużą lukę w oknie i dla kota to niebezpieczne. Założył kratkę.
A na wsi? Mówisz mówisz, tłuczesz do zakutego łba - bo inaczej nie można powiedzieć jeśli ktoś nie przyjmuje do siebie informacji że szkodzi żywej istocie - i NIC. NAWET IM NIE JEST SZKODA JAK SIĘ COŚ STANIE.

A jeszcze do autorki - to że kot śpi w łóżku właściciela to całkiem normalna sprawa, nie wiem co Cię tak Autorko bulwersuje że to podkreśliłaś wink

Yessa - na dobre studia to się trzeba najpierw dostać. I to do jakiej szkoły się chodzi - jaki jest poziom nauczania - ma akurat znaczenie. Jak ja się rekrutowałam to miejsc było 357. Chętnych 3 tysiące. Są kierunki, gdzie liczba chętnych na jedno miejsce jest jeszcze większa.

109 Ostatnio edytowany przez yessa (2016-01-12 23:59:10)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

CS lady to jest mój adres e mail.

Do reszty, to nie temat o zwierzętach... a reszta waszych argumentów do mnie nie przemawia. Ile razy mam pisać że moim jedynym problemem były dojazdy córki do szkoły... nie robienie zakupów itd.

ps. Koty mojego męża na wsi żyją juz 10 lat. Sąsiadka z bloku wychodziła z kotem na smyczy. Pol bloku się z niej śmiało. Pisalam juz o kuzynce ktora po wiejskiej szkole dostala sie do dobrego liceum, potem na medycyne. Wszystko zależy od ludzi, nie od miejsca zamieszkania. Zrozumcie to wreszcie! Temat był o czym innym, tu się toczy jakaś beznadziejna dyskusja na którą sszkoda w ogóle odpowiadać hmm

110

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
yessa napisał/a:

CS lady to jest mój adres e mail.

W takim razie proszę Cię, byś napisała z niego do mnie jakąkolwiek wiadomość, celem sprawdzenia co jest nie tak.

111

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

"Sąsiadka z bloku wychodziła z kotem na smyczy. Pol bloku się z niej śmiało".

No i? Uważasz że to wstyd? Mnie tam zdanie takich ludzi nie interesuje. Mogą mnie cmoknąć. Kot to jest CZŁONEK MOJEJ RODZINY, więc jest dla mnie ważniejszy niż obcy ludzie.
W ogóle niech sobie gadają co chcą. A, właśnie - w dużych miastach ludzie się tak nie znają wink I tak nie gadają wink
Niektórych swoich sąsiadów nie poznałabym na ulicy. Tych z jednej klatki.

112 Ostatnio edytowany przez yessa (2016-01-13 00:16:01)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
kammiś napisał/a:

"Sąsiadka z bloku wychodziła z kotem na smyczy. Pol bloku się z niej śmiało".

No i? Uważasz że to wstyd? Mnie tam zdanie takich ludzi nie interesuje. Mogą mnie cmoknąć. Kot to jest CZŁONEK MOJEJ RODZINY, więc jest dla mnie ważniejszy niż obcy ludzie.
W ogóle niech sobie gadają co chcą. A, właśnie - w dużych miastach ludzie się tak nie znają wink I tak nie gadają wink
Niektórych swoich sąsiadów nie poznałabym na ulicy. Tych z jednej klatki.

nie nie uważam ze to wstyd! W takim razie jak ktoś w mieście się śmieje to nie wstyd, ale na wsi juz tak? Bo tak wynika teraz z postów. Koniec wiec tej bezsensowej dyskusji. Ja widzę ze wieś wsi nie równa. Bardzo mi przykro ze w Polsce istnieją jeszcze takie wsie o jakich piszecie. Az ciężko uwierzyć. Ciesze się ze ja na taką nie trafiłam.

113

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Nic takiego nie napisałam wink
Niech się śmieje. W mieście jest się anonimowym, a kot na smyczy nie robi NA NIKIM wrażenia. A jak się śmieje? Jego problem.
Fakt spania z kotem również nie. Urządzenia zwierzęciu pogrzebu też nie. Serio. Jeśli robi wrażenie, to pozytywne.
Podobnie z wegetarianizmem. Na wsiach nie mieści się w głowie.

114 Ostatnio edytowany przez yessa (2016-01-13 00:59:57)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

U mnie w rodzinnym MIEŚCIE tez niektórym nie mieści się to w głowie wink siostra mojego męża wychowana na wsi traktuje zwierzęta tak jak wy. Więc ZALEŻY OD CZŁOWIEKA, nie od tego czy jest z miasta czy ze wsi. Nie będę juz tego powtarzać, bo jak widzę to tutaj Panią tluke i nie dociera.
Całe życie mieszkałam w mieście i nigdy nie czułam się anonimowa, wręcz przeciwnie. Czy na wsi, czy w mieście zawsze ktoś będzie się interesował - to normalne, ciekawość tkwi w naturze człowieka niestety.

115

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Na forum nikt nie mówi nikomu per pani wink
A i w liczbie mnogiej jest końcówka om a nie ą wink
takie drobne spostrzeżenie smile

116 Ostatnio edytowany przez yessa (2016-01-13 01:07:23)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę
kammiś napisał/a:

Na forum nikt nie mówi nikomu per pani ;)
A i w liczbie mnogiej jest końcówka om a nie ą ;)
takie drobne spostrzeżenie :)

Nikt? Proszę poszukać kilka postów wyżej :) a o błędy się nie czepiać bo słownikiem z telefonu piszę. Jak juz się nie ma o co przyczepić, to lepiej się w ogóle nie wypowiadać.

117 Ostatnio edytowany przez yessa (2016-01-13 23:20:48)

Odp: Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Tak apropo, do tych twierdzących że ludzie w mieście najlepiej traktują zwierzęta a na wsi to sami zwyrodnialcy... Wiem, że miałam o tym nie pisać, ale spotkałam dziś będąc u mamy w mieście kolegę z czasów dzieciństwa, który mi taką historię opowiedział. Kilka dni temu siostra jego znajomego (mieszka 2 bloki dalej) przyniosła do mieszkania kotka. Wiecie co się z nim stało? Wyleciał z 4 piętra na chodnik, bo ten znajomy (bydlak) jej go wyrzucił twierdząc, że śmierdziela w mieszkaniu trzymał nie będzie. Wróciłam na wieś, przywitały mnie 4 zadbane kotki, od razu napełniłam im miskę, nie głodują (2 z tych kotów mieszka tutaj już 10 lat). Mogłabym jeszcze napisać o psie kuzynki, którego sąsiedzi z klatki otruli bo nie pasowało im, że trzymają w bloku boksera i wychodzą z nim przed blok na spacery. To tak apropo tego, co pisałyście wcześniej.

Znalazłam w innym wątku, podobnym z resztą do mojego, bardzo mądre zdanie. Pozwolę sobie zacytować.

Dzenaro napisał/a:

każdy powinien sugerować się tym, co dla niego jest dobre, a nie dla innych, a że każdy jest inny, tak wiec i priorytety są różne, co wcale nie oznacza, że jedne są gorsze od drugich.

Ja już podjęłam decyzję i mój temat uważam za zamknięty smile

Posty [ 66 do 117 z 117 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moi rodzice twierdzą, że budując się na wsi, zrobimy dziecku krzywdę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026