netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

45 odpowiedzi14 934 wyświetleniazałożony przez kroolpaw, 15.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Witam!
Zdecydowałem się napisać na tym forum gdyż nie znalazłem takiego forum dla mężczyzn, którzy mają podobne problemy co ja. Na wstępie chcę powiedzieć, że na imię mam Paweł mam 40 lat jestem po rozwodzie od 2008r. Z pierwszego związku mam córkę 11 lat Julię, która mieszka z byłą żoną.
W styczniu 2011r poznałem przez internet kobietę (obecnie 33 lata) , która też była w podobnej sytuacji. Tzn, mieszkała 340 km ode mnie samotnie wychowując swoją córkę w tym samym wieku co moja Julia. Początkowo pisaliśmy do siebie i widywaliśmy na Skypie. Później przyszła kolej na pierwsze spotkanie "na żywo" i do razu coś zaiskrzyło. Zaczęliśmy się częściej spotykać w miarę możliwości, na tamten czas po prostu "sielanka". Córka partnerki polubiła mnie z wzajemnością, zapytała nawet jak ma zwracać się do mnie? Odpowiedziałem, że może mówić do mnie po imieniu lub tato-jak jej się podoba, wybrała imię. Wszystko wyglądało dobrze. W miarę upływu czasu wdrożyłem w nasze życie również moją córkę i było OK. W roku 2012 w sierpniu postanowiliśmy razem zamieszkać. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że zamieszkamy w moim mieście, gdyż przenosić moją pracę byłoby ciężko i do tego widzenia z moją córką byłyby utrudnione. Znalazłem w ogłoszeniu dom do wynajęcia na obrzeżach miasta, partnerka zgodziła się. Zamieszkaliśmy razem, a z uwagi, że partnerka zwolniła się z denerwującej pracy w swoim mieście, dostawała w nowym miejscu zamieszkania tylko zasiłek i alimenty na swoją córkę. Za dom płaciłem ja. Dodam, że partnerka pochodzi z rozbitej rodziny, wychowywana była przez matkę, a ojca swojego nie lubi, nie utrzymuje z nim kontaktu choć dopisał się do niej na Facebooku. Gdy partnerka miała ok 10 lat matka poznała drugiego partnera, który był dla niej jak ojciec. Bardzo go lubiła. Jednak stosunki ojcowskie oziębły z chwilą przyjścia na świat jej przyrodniego brata. Matce partnerki w drugim związku również nie udało się i rozstała się z partnerem i tak jest do dziś. Zanim zamieszkaliśmy razem partnerce w wychowywaniu jej córki pomagała jej matka. Tzn, córka mojej partnerki chodziła do szkoły gdzie pracowała jej matka (ale nie nauczycielka). Matka jest lubiana przez wszystkie dzieci ze szkoły. Córka partnerki stwarzała duże problemy nauczycielom, partnerka była często wzywana do dyrektora, jednak wparcie pracującej tam matki zawsze pomagało uniknąć problemów. Stosunki między partnerką, a jej matką chłodniały, gdyż matka bardzo mocno wtrącała się w wychowywanie swojej wnuczki, przypieczętowaniem chłodnych stosunków była odmowa matki w sytuacji gdy dostaliśmy zaproszenie od mojej rodziny na wesele i chcieliśmy wtedy jeszcze jechać bez naszych dzieci. Jedyną osobą, która mogłaby zaopiekować się córką partnerki była właśnie matka partnerki będąca jako pracownik szkoły na urlopie gdyż to były wakacje. Mama nie zgodziła się, mówiąc NIE bo NIE i na wesele nie pojechaliśmy. Wówczas partnerka prawie zerwała kontakt ze swoją matką.
Wrócę do momentu zamieszkania razem. Otóż gdy zamieszkaliśmy już razem w moim rodzinnym mieście, starałem się być jak najlepszym partnerem, przyjacielem. Po pracy starałem się szybko wrócić do domu do ukochanej kobiety, która okazywała mi ciepło i zrozumienie. Mieliśmy wspólny język, rozmawialiśmy na różne tematy, wspólne plany. Odwoziłem do szkoły i przywoziłem córkę partnerki traktując jak swoje rodzone dziecko. Zacząłem zabierać swoją córkę na widzenia do naszego domu. Mojej Julce spodobało się to bardzo. Chętnie przyjeżdżała do nas i z płaczem wracała do byłej żony. Moja córka i córka partnerki szybko się zaprzyjaźniły. Jednak powoli coś zaczynało się psuć. Pierwsze kłótnie wynikły z tego, że partnerka była długo bez pracy i ogarnianie domu zaczęło dla niej być nudne i denerwujące. Ja pracowałem na zmiany i gdy tylko nadarzała się możliwość to jechałem do szwagra do warsztatu aby dorobić przy naprawie samochodów ponieważ zasiłek partnerki i moja wypłata nie starczała na wszystko. Wracałem więc do domu ok 18, 19, czy 20 godz. Kłótnie zaczęły się nasilać. Partnerka aby się wyżalić i nagadać na mnie zaczęła dzwonić do mojej starszej siostry. Pamiętam jeden moment gdy umówiliśmy się z moją siostrą i jej mężem że przyjdą do nas na wigilię. Niestety przed wigilią tak się pokłóciliśmy, że partnerka "zamordowała" tłuczkiem karpia w wannie ze złości i nie można było z niego nic zrobić. Przyjechała siostra z mężem ratować sytuację i wigilię spędziliśmy u nich.
Jednak po pewnym czasie moja siostra nie była już mile widziana w naszych progach ponieważ pewnego razu podczas wylewania żali na mój temat siostra powiedziała mojej partnerce, że nie chce za bardzo się mieszać do naszego życia i że gdyby ona nie miała pracy to zawsze coś by znalazła do roboty w domu aby nie myśleć o kłótniach i od tego momentu moja siostra jest Beee.
Po nowym roku praca została znaleziona w sklepie jako sprzedawca. Miało być lepiej jednak na krótką metę. Gdy partnerka wracała z pracy do domu też pojawiały się kłótnie o różne rzeczy.... o zmęczenie, o naczynia, o niezmytą podłogę, czemu jej córka tak długo lekcje odrabia. Partnerka nie mogła zrozumieć, że ja nie miałem tyle wolnego co ona gdy nie miała pracy i nie zawsze zdążałem wszystko ogarnąć, choć lubię sprzątać i gotować. Kłótnie przeistaczały się w awantury, moja córka kilkanaście razy była świadkiem naszych awantur i pomału przestawała chcieć do nas przyjeżdżać. Podczas jednej z awantur moja córka objęła mnie z płaczem i powiedziała, że nie chce tu być. Córka partnerki awantury znosiła bardziej łagodnie, ja z resztą zawsze prosiłem abyśmy nie kłócili się przy dzieciach, na to partnerka, że niech jej córka słyszy jak jest na prawdę. Pamiętam jak miałem odwieźć moją córkę po widzeniu do domu i córka partnerki zaproponowała mojej córce aby wymieniły się lalkami do czasu następnego widzenia, moja córka powiedziała, że nie chce się zamieniać wówczas partnerka podniesionym głosem skwitowała to, "Widzisz jaką wspaniałą masz córeczkę, żyd nie chce się dzielić, moja córka chce, a Twoja nie!!! A powinna się zamienić lalkami bo normalne dzieci się zamieniają... Widząc to moja córka rozpłakała się i po tym incydencie długo nie było jej u nas. Dzwoniłem do mojej córki żeby się zobaczyć choć na mieście na chwilę ale musiało upłynąć dużo czasu.
Mijały tak miesiące na awanturach i spokojnych normalnych dniach. Partnerka zaczęła się kontaktować ze swoją mamą gdyż nie miała tu bratniej duszy do wylewania żali. Matka partnerki odwiedzała nas co jakiś czas. Każdy jej przyjazd wiązał się z jakimiś prezentami dla córki partnerki, moja córka rzadko coś dostawała od matki partnerki ale starałem się to jakoś usprawiedliwić sam sobie.
Mijał czas a my kłóciliśmy się i kłóciliśmy, jednak do tych kłótni doszła fizyczna agresja partnerki. Podczas awantur potrafiła porwać na mnie koszulkę, wysypać mi na głowę zawartość kociej kuwety gdy spałem po nocy, trzaskać mnie po twarzy, zrzucić na ziemię telewizor, który kupiłem, rzucać o ziemię kilka razy laptopem, zabierać moje dokumenty, ciąć rzeczy moje mojej córki, założyć hasło na komputer. I najciekawsze jest to, że niszczy rzeczy, za które nie zapłaciła. Nawet podczas jednej z awantur o godz 23;00 zerwała z łóżka swoją córkę, spakowała rzeczy swoje do walizki i razem z córką wyszły z domu. Jeździłem, szukałem wokół domu, pojechałem na dworzec, zadzwoniłem do matki partnerki żeby spróbowała porozmawiać, a gdy wróciłem do domu zastałem partnerkę śpiącą razem ze swoją córką. Po kilku dniach córka partnerki powiedziała mi, ze widziały mnie jak ich szukam , a mama kazała się schować w krzakach za domem i siedzieć cicho. Ja nigdy jej nie uderzyłem, jestem policjantem i wiem jakie mi grożą konsekwencje, po drugie gdzieś tam kocham ją, po trzecie siła fizyczna to nie rozwiązanie.
W 2014r styczeń, luty, marzec, wydawało się, że związek wskoczył z powrotem na właściwe tory. Nie wiem co było tego powodem, przynajmniej nie zauważyłem, że coś specyficznego się wydarzyło z mojej strony. Spędzaliśmy dużo fajnego i miłego czasu jednak kłótnie też były. Pod koniec lutego dostałem od partnerki zdjęcie MMS z wynikiem testu ciążowego. Byłem w pracy. Natychmiast przyjechałem do domu i starałem się ją pocieszyć bo ryczała jak bóbr. Mówiłem jej, że to wspaniała wiadomość i że kiedyś rozmawialiśmy na temat dziecka i że jak będzie dzidziuś to będzie super. Najważniejsze teraz to spokój i koniec z kłótniami. Miesiąc, może półtorej udało się partnerce wytrzymać. Denerwowało ją dosłownie wszystko, a zwłaszcza moja córka jak udało się ją namówić na widzenie u nas. I pewnego razu (2 lub3 miesiąc ciąży) nazwała moją córkę "małą kur.. na krzywych nogach" i "że ma wypier... z tego domu bo ma swój dom u swojej mamusi i nie chce jej tu widzieć. To jest teraz dom jej córki i przyszłego dziecka. Moja córka na szczęście tego nie słyszała ale do dziś nie było jej u nas. Ja widuję ją czasem w szkole, do Mc Donalda zabiorę na kilka godzin, urodziny mojej córki wyprawiam u siostry.
Ciąża przebiegała burzliwie. Zaczęliśmy chodzić po pomoc do MOPS-u ale tam dwie młode panie terapeutki dawały "złote rady" jak się zachowywać żeby było dobrze. Terapia nie przynosiła rezultatu. Awantury trwały i trwały między innymi i najczęściej z powodu mojej córki. Próby rozmowy nie przynosiły skutku. Pewnego razu kłóciliśmy się przez telefon, nie mając już siły i sposobu na te awantury postanowiłem nagrać tą rozmowę. W trakcie rozmowy partnerka prowadziła wrzeszczący, wulgarny monolog. Prosiłem ją aby przestała krzyczeć i denerwować się bo to szkodzi dzidziusiowi, odpowiedziała wtedy, że będzie się denerwować po to aby to dziecko zdechło! Rozpłakałem się rozłączyłem rozmowę i zadzwoniłem do matki partnerki, która nie chciała uwierzyć w te słowa i że zadzwoni zraz do swojej córki.
29 listopad 2015 urodził się nam syn, Jaś. Ok 1,5 miesiąca przed porodem byłem w ataku furii partnerki dwa razy wyrzucany z domu. O problemach rozmawiałem z matką ale zamiast powiedzieć, że nie chce rozwiązywać naszych problemów, przestała odbierać ode mnie telefon. Na dzień dzisiejszy partnerka z matką rozmawiają kilka razy dziennie.
Dwa tygodnie przed porodem partnerka wpadła w szał gdyż trzepiąc mi telefon zobaczyła SMS-a w którym pytam koleżankę jak mam porozmawiać z partnerką o tym, że moja córka boi się do nas przyjechać na weekend? Pytałem dlatego koleżanki gdyż zdanie partnerki na temat mojej córki już znałem W ataku szału znowu zrzuciła telewizor, pożyczony odkurzacz piorący wyleciał z balkonu, telefon swój rozbiła o ziemię i moja koszulka wisiała na mnie w strzępach. Położyłem się spać w salonie gdyż do wspólnego łóżka nie miałem wstępu, nerwy zaczynały brać górę. Bałem się, że nie wytrzymam i ją skrzywdzę, a przy tym skrzywdzę nasze dziecko. Nad ranem tyle ile udało mi się zabrać spakowałem do samochodu i pojechałem do kolegi, u którego kilka dni mieszkałem.
Na ten czas miałem w sobie tyle żalu i złości, chociażby za moją córkę, że nie miałem odwagi sprawdzić czy czegoś nie potrzebuje kobieta w ciąży. Wiem, że tak nie powinienem robić ale pomału psycha mi siadała. Po nocach ryczałem jak kot, że będę miał syna a nie będę przy jego wychowaniu.
W dniu porodu byłem w pracy. Zadzwoniła do mnie, że coś się zaczyna dziać. Szybko się zwolniłem z pracy, pojechałem po nią i pojechaliśmy do szpitala. Długo trwał poród bo 17 godzin ale byłem cały czas przy partnerce. Wspierałem jak mogłem, powtarzałem, że będzie dobrze, że damy radę bo Jaś nie musi mieć takiego życia jak Twoja córka czy moja. Jaś może i powinien mieć obydwoje rodziców. Po wyjściu ze szpitala w domu była już mama partnerki. Nie wróciłem do domu tylko odwiedzałem codziennie. Partnerka zapytała mnie czy zamierzam wrócić do domu? Powiedziałem jej, że chcę wrócić ale do domu gdzie nie ma agresji, furii i rzucania rzeczami. Nic nie odpowiedziała. Wyprowadziłem się od kolegi i wynająłem pokój. Praktycznie od chwili narodzi do czerwca odwiedzałem partnerkę i nasze dzieci (mam na myśli jej córkę i naszego syna). Zdarzało się, że się przytuliliśmy, a nawet na noc zostałem ale to nie przynosiło efektów. Pod koniec czerwca zostałem skierowany do szpitala psychiatrycznego w Suwałkach ponieważ o problemach rodzinnych rozmawiałem również z psychologiem resortowym. Pojechałem do Suwałk do szpitala na rozmowę wstępną, opowiedziałem moją historią rodzinną Pani Ordynator, która wystawiła skierowanie na pobyt dzienny na 8 tygodni. Powiedziałem o tym partnerce pięć dni przed wyjazdem do szpitala gdyż dowiedziałem się sam o wolnym miejscu pięć dni przed pobytem. Trzymając Jasia na rękach wpadła w szał! Powiedziała, że ściemniam i kłamię że gdzieś jadę, że nerwicy nie leczy się w szpitalu tylko tabletkami.
W trakcie pobytu w szpitalu przyjeżdżałem na przepustki co drugi weekend i było w domu dość fajnie. Najważniejsze, że mogłem być przy dziecku. Przed powrotem ze szpitala partnerka zapytała czy zamierzam wrócić do domu? Odparłem, że chcę ale musimy iść po pomoc bo sami sobie nie damy rady. Zaproponowałem terapię w innym ośrodku, są dwie miłe i doświadczone Panie. Byliśmy na czwartym już spotkaniu ale szału nie ma. Zauważyłem może pięć procent poprawy. Na chwilę obecną dziś znowu wyrzuciła mnie z domu z wulgaryzmami. Podpisała umowę z wynajmującym dom, więc jest decydentem co do tego kto może w nim przebywać. Ja dorzuciłem się do wynajmu i opłat na początku miesiąca więc prawnie do końca listopada mogę tam mieszkać ale jej agresja jest nie do wytrzymania, nie mam klucza do domu, a na siłę nie chcę wchodzić. Pewnie dla większości z Was sytuacja jest jasna... Czyli, że nic z tego nie będzie... Piszę tutaj bo chcę powiedzieć, że nie szukam złotego środka na kłótnię. Wiem, że kłótnie zawsze w związku będą i czasem są potrzebne. Piszę tu bo chciałbym znaleźć sposób na agresję i furię partnerki, na jej awersję do mojego dziecka. Ja nigdy źle nie powiedziałem o jej córce. Moja rodzina nie została zaproszona na chrzciny mojego syna. Mama moja nie żyje od 95r a tata żyje w drugim związku też z wdową i widział wnuka swojego tylko 5 min przed kościołem na chrzcinach. Jak już powiedziałem walczę o ten związek przede wszystkim dla mojego syna. Nie chcę go widywać tylko co drugi weekend. Do wczoraj zanim partnerka mnie wyrzuciła to ja kąpałem syna, to ja do niego w nocy wstaję, to ja w nocy robię mleko i go karmię. Nie mam już nocnych zmian, więc łatwiej jest pomóc partnerce bo wiem, że jest bardzo zmęczona opieką nad naszym synem. Dodatkowo partnerka ma problem ze swoją córką, notorycznie kłamie, przynosi złe oceny, oszukuje. to chyba też wzbudza agresję u partnerki. Wiem, ze najłatwiej iść do sądu, zasądzić alimenty i po kłopocie ale ja tęsknię za moim synem i chcę zapytać czy jest jakaś szansa aby być cały czas z synem?

2

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Przeczytalam wszystko i powiem ci szczerze, że ciężko będzie poradzić ci coś sensownego, tzn inaczej, ciężko będzie poradzić ci coś, co miałoby pomoc ci w realizacji tego, czego Ty byś chciał.
Moim zdaniem bowiem nic z tego związku już nie będzie.
Twoja partnerka ma poważny problem z głową, jest agresywna i niezrownowazona psychicznie. To typowa przemocowa. Ty też nie do końca jesteś zdrowy bo masz nerwicę, na dodatek tak zaawansowaną że musialaes być hospitalizowany. Jesteś policjantem- nie chcę generalizowac ale ją jakoś nie dowierzam policjantom bo większość z nich to przemocowy i kurwiarze. Pewnie są też i wyjątki wśród policjantów i może Ty akurat  jesteś ok.
Tak czy siak cala ta Twoja historia jest dość podejrzana. Ty robisz z siebie niewinnego faceta wręcz ofiarę a z tej kobiety swojego oprawcę. Nie do końca ci wierze bo przecież widać wyraźnie że Ty doskonale potrafisz ocenić te kobietę jako ta bee a mimo to chcesz coś ratować. To tak jakbys świadomie chciał sam sobie ukrecic leb. I to wszystko niby dla syna.
Nie wiem jaką Ty widzisz korzyść w tym by na siłę siedzieć w tym związku skoro wy non stop skaczecie sobie do oczu a Twoja żoną zachowuje się jak rozjuszona locha. Chyba lepiej byłoby dla dziecka żebyś mieszkał osobno i widywal się z synem w wyznaczonych dniach. Tak lepiej zbudowalbys więzi między wami. Siedząc na siłę w domu z tą kobietą pokazesz dziecku chorą rodzinę. Czy to ma być dla dzieciaka lepsze?
Coś jest z Tobą nie tak bo jesteś za bardzo akuratny. Robisz z siebie dobrotliwa niemote a przecież doskonale potrafisz przedstawić nam swoją partnerkę jako zaburzoną wariatke. Szczególnie zwrocilam uwagę na opis historii z tym karpiem. Rozwścieczona baba tlucze młotkiem karpia w wannie i masakruje go tak że karp nie nadaje się do spożycia. Albo te sprzęty które ona non stop rozwala. A Ty chcesz być z taką kobieta.
Powiem ci szczerze że nie wierze w Twoja wersję.
Gdyby napisała tu Twoja partnerka to podejrzewam że nic by się nam tu nie zgadzało z tym co Ty napisales.
Jesteś zbyt ukladny jak na policjanta.
Ty napisales tu bo Twoja partnerka Ciebie nie chcę a Ty liczysz na to że ktoś pomoże ci ppdpowiadajac sposoby na nią.
Coś mi w twojej historii smierdzi a ja mam niezłą intuicję.

3

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

A na dodatek jesteś i królem i pawiem- no dla mnie to aż nadto.
Ale to oczywiście zart- wiadomo że twojego nicka nie biorę za wyznacznik.
Odejdx od tej kobiety i daj jej spokojnie wychowywać dzieci, daj jej żyć.
Z was i tak nic już nie będzie.

4

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Ale zaznacza że takie jest moje zdanie a ją mogę się mylić. Inni mogą widzieć Twoja historię zupełnie inaczej.
Sorry wiec i bez urazy.

5

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

ufff przeczytałam , jesli to wszystko jest prawdą jak piszesz to babka ma ADHD , powinna się leczyć , brac leki na wyciszenie ,

6

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Normalnie Cię Oliwia uwielbiam , miałam identyczne odczucia czytając ten wątek , zastanwialam się gdzie jest drugie dno.

7

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

A czy z tym karpiem nie było autorze tak, ze miales go zabić, ale jak chyba większość facetów miales na to czas, więc twoja partnerka zachowała się jak zachowała? Sama jestem osobą bardzo impulsywna i rozumiem twoja kobietę. Siedzenie w domu nie dla każdej kobiety jest szczytem marzeń. Proponuję, zeby twoja kobieta wróciła chociaż na pół etatu albo na weekendy do pracy. Będzie to dla niej odskocznia, wprost wypoczynek i zapewne wasze problemy w związku z jej agresja zmaleja. Tylko, musisz jej pomagać. Posprzątać, zrobić obiad itp. A nie  ze ona wróci do domu i zastanie zlew pełen naczyń itp. 
U mnie pomogło, więc może i u was się sprawdzi

8

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Historia opisana jednostronnie? jak wszystkie tutaj.
Zakładając nawet, że autor wybielił się nieco lub zataił to i owo na swój temat, zachowanie jego partnerki jest karygodne i świadczy o poważnych zaburzeniach psychicznych.
kroolpaw pozwoliłeś na agresję, demolkę, przemoc w każdej postaci - Twój wybór, jesteś dorosły, ale nie mogę zrozumieć, jak mogłeś narazić własne dziecko na takie przeżycia, jak możesz być nadal z kobietą, która nienawidzi i wulgarnie wyzywa Twoją córkę?
Uważam, że szkoda Twojego życia, zdrowia i czasu na tę babę.
Nie pozostaje Ci nic innego, jak sądownie ustalić alimenty i widzenia z dzieckiem, ale musisz się przygotować na szantaż, utrudnianie Ci spotkań z synem, a nawet jej wyjazd z dziećmi w rodzinne strony.
Doprowadziłeś do sytuacji, w której (w kwestii syna) masz kompletnie związane ręce, ale możesz jeszcze uratować siebie samego i swoją córkę.
Gdybyś był na tyle sprytny i podłożył w Waszym domu kamerkę, sfilmował jej wyczyny, to może miałbyś szanse na przejęcie opieki nad synem, tylko czy faktycznie chciałbyś takiego rozwiązania, czy poradziłbyś sobie?

9

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Kroolpaw moim zdaniem Twoja partnerka ma poważne problemy na tle emocjonalnym. Być może Twoje niektóre zachowania niestety "obudziły duchy przeszłości" (problemów z byłego związku) i zaczęła je interpretować po Swojemu, czyli porównywać to co Ty zrobiłeś z tym co Jej był partner zrobił i jakie był tego konsekwencje.
Rozmawialiście kiedykolwiek o byłych związkach, jakie macie obawy, jakie złe sytuacje doświadczyliście i najważniejsze granice oraz sposób komunikacji?

10

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

kroolpaw a że tak zapytam - partnerka nie ma przypadkiem problemów z tarczycą?
U mojej znajomej także była podobna sytuacja - jednak chodziło tutaj o relacje matka-córka. Matka jej nienawidziła, mówiła, że jest niczym. Zresztą, tyczyło się to także partnera matki. Okazało się, że kobieta ma duże problemy z tarczycą, których na dodatek nie leczy. A - wpływa ona bardzo mocno na psychikę człowieka.

11

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Witam ponownie.
Co do tarczycy to w miała badaną i jest ok.
Jeśli chodzi o opowiadanie sobie o poprzednich związkach to opowiadaliśmy sobie o nich. Zapomniałem dodać w pierwszym poście, że partnerka przed moim poznaniem była w związku ok 3lat z mężczyzną, który był "niedzielnym partnerem". Tzn, przebywał u partnerki co drugi weekend a czasami zdarzało się, że tydzień. Reszta czasu to jak się domyślacie delegacje i wyjazdy służbowe. Partnerce podobało się to gdyż przywoził pieniądze i co najważniejsze bardzo dobrze traktował jej córkę. Jednak po tych trzech latach coś partnerka zaczęła podejrzewać i doszła do całej prawdy. Okazało się, że jej Pan miał chorą na raka żonę i w sumie trzy kochanki. Teraz wiadomo skąd te delegacje, przecież trzeba było każdej czas poświęcić. To wszystko mi opowiedziała partnerka. Podsumowując można powiedzieć, że dostaję teraz odłamkowymi za tamtego faceta, który skrzywił zaufanie u mojej partnerki.

Co do pisania i wybielania się to faktycznie pierwszy post tak wygląda ale nie oto mi chodziło. Wiem, że popełniam błędy ale żeby ich nie powtarzać to trzeba o nich rozmawiać wspólnie a u nas rozmowy nie ma tylko krzyk i wyrzucanie mnie z domu. Dlatego zaproponowałem partnerce wspólną terapię ale nie wiem czy coś z tego wyjdzie.

Chcę dodać, że nie chodzi mi o to co zrobić żeby kłótni nie było... Chodzi mi o to co zrobić żeby partnerka w kłótni nie wpadała w szał czy agresję to jest mój problem. Zawsze partnerce powtarzałem: kłóćmy się ale z kulturą, bez wyzwisk, rozwalanki w domu czy ubliżania rodzinie.

Policjanci faktycznie mają opinie łajdaków i kur......  Tylko jeśli by mi nie zależało to godziłbym się na leczenie w szpitalu? Przecież gdybym miał ją gdzieś to bym ją już dawno zostawił i znalazł sobie inną. Ale mi nie o to chodzi. Nie po to ściągałem ją do mojego miasta żeby bez walki dać jej prztyczka  w nos i zostawić z dwójką dzieci. Zresztą już jedno moje dziecko wychowuje się praktycznie beze mnie i jest mi przykro z tego powodu. Spróbuje chociaż powalczyć dla syna.

12

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam...

kroolpaw napisał/a:

wysypać mi na głowę zawartość kociej kuwety gdy spałem po nocy

Nie masz do siebie szacunku. Dajesz się tak traktować. Ona ma coś z głową. Do tego pozwalasz na nieszanowanie swojej córki. Ogarnij się. Nie bądź taki naiwny. Nie znam się, ale może jakbyś nagrał agresję partnerki to dostałbyś prawo do wychowywania syna?

13

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Czasem przychodzi mi korzystać z pomocy policji i szokuje mnie niewiedza jaką wykazują się policjanci. Brak podstawowej wiedzy o alkoholizmie, chorobach i zaburzeniach psychicznych. Jak widzisz mści się to nawet w waszym życiu prywatnym. Masz do czynienia z toksyczną kobietą, która całe swoje życie nie radzi sobie ani ze sobą, ani ze swoimi bliskimi. Sprawdź sobie chłopie terminy DDA, borderline. Masz w pracy psychologa policyjnego, pogadaj z nim niezobowiązująco. Gdy zaczniesz coś już łapać w jakim syfie żyjesz, możesz myśleć o terapii. O swojej terapii. Zapomnij, że partnerkę zmusisz, czy zachęcisz do jakiejś terapii, zmian.

14 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-16 10:00:36)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
kroolpaw napisał/a:

Denerwowało ją dosłownie wszystko, a zwłaszcza moja córka jak udało się ją namówić na widzenie u nas. I pewnego razu (2 lub3 miesiąc ciąży) nazwała moją córkę "małą kur.. na krzywych nogach" i "że ma wypier... z tego domu bo ma swój dom u swojej mamusi i nie chce jej tu widzieć. To jest teraz dom jej córki i przyszłego dziecka. Moja córka na szczęście tego nie słyszała ale do dziś nie było jej u nas. Ja widuję ją czasem w szkole, do Mc Donalda zabiorę na kilka godzin, urodziny mojej córki wyprawiam u siostry.

Wiem, ze najłatwiej iść do sądu, zasądzić alimenty i po kłopocie ale ja tęsknię za moim synem i chcę zapytać czy jest jakaś szansa aby być cały czas z synem?

Nie umiałabym żyć z kimś kto tak się wyraża o moim dziecku.
Ja za swoją córkę wydrapałabym oczy każdemu kto użyłby wulgarnych słów pod jej adresem.

Nie wracaj tam. Jak nie na zawsze to chociaż przez tydzień. Nie odzywaj się do niej.
Rozumiem syn- zawsze możesz spróbować zawalczyć o niego w sądzie.
Z racji wykonywanej przez siebie pracy dobrze wiesz co możesz zrobić.
Złotego środka na furię i agresję nie ma jeśli ona nie będzie chciała nic zmieniać.
Nic sam nie zrobisz.
Chodzenie do poradni to tylko pic na wodę.
Nie zmienisz jej nastawienia do Ciebie i do Twojej córki.
Moim zdanie jesteś za mało stanowczy , za bardzo poddałeś się jej rytmowi, wsiąkłeś w jej życie gubiąc po drodze swoje przekonania.
Odstawiłeś córkę bo jej się nie podoba. Przymykałeś oko na jej zachowanie.
Ona Cię wyrzuciła z Twojego domu?



Teraz trochę z innej beczki:
Zastanawia mnie to,że jak taką sytuację opisze mężczyzna to sprawa powinna mieć drugie dno, nie jest do końca prawdą, trzeba koniecznie poszukać co on zrobił źle i co tu może śmierdzieć.
Gdyby to samo opisała kobieta to dla niej dobre rady od razu by się znalazły bez szukania w niej winy.
Od razu byłaby obiektywna ocena sytuacji i założenie,że kobieta mówi prawdę.

15

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Twoja żona ma zaburzenia psychiczne i robi krzywdę przede wszystkim dzieciom.
Jesteś zdecydowanie zbyt ugodowy wobec tej kobiety. Kosztem dzieci. Patrzyłeś jak skrzywdziła Twoją córkę, jak krzywdzi swoją i co? I nic. Szukasz dla baby usprawiedliwień. Bo tym się zdenerwowała, bo tamtym się zdenerwowała, bo jest jej ciężko. Wielu ludziom jest ciężko i się denerwują, ale nie wpadają z tego powodu w szał i nie obciążają dzieci swoją agresją.
Nie sądzę, żeby problemy szkolne jej córki wzięły się z niczego, one są najprawdopodobniej reakcją na taki a nie inny sposób wychowania, być może również reakcją na porzucenie przez ojca. Więc to nie tak, że córka jest zła nie-wiadomo-dlaczego, tylko żona zbiera efekty swojego wychowania. Jak taki dzieciak ma się czuć bezpieczny we własnym domu? A przecież to jedna z najważniejszych dziecięcych potrzeb.  Naprawdę szkoda mi tej dziewczynki.  Daj żonie czas, a wychowa Waszego syna podobnie jak swoją córkę.  Jeśli nie zainterweniujesz.
Uważam, że powinieneś zrobić co w Twojej mocy, żeby uzyskać prawo do opieki nad synem, a nie zostawiać go przy matce furiatce. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak głębokie blizny na całe życie może pozostawić takie piekło w domu i tego typu kobieta jako matka. Poczytaj o dorosłych dzieciach z rodzin dysfunkcyjnych.
Zbierz dowody i przedstaw przed sądem, że dziecko w jej obecności najzwyczajniej w świecie nie jest bezpieczne. Ani emocjonalnie, ani nawet fizycznie, skoro w napadach szału baba rzuca czym popadnie. Jednym z takich dowodów może być opinia psychologa o córce żony (jej ofierze właściwie).
W szpitalu powinna wylądować żona, a nie Ty. Ona się nie zmieni, nie z własnej woli, więc porzuć nadzieję na ratowanie związku i zamiast tego ratuj dziecko. Każdy dzień, który poświęcisz iluzji podtrzymania związku będzie dniem straconym dla Twojego syna.

16

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Na mnie najwieksze wrażenie zrobiła historia z karpiem- wyobraziłam sobie rozjuszoną babę z czerwoną od wściekłości gębą, która tłucze bez opamiętania biednego karpia pływającego w wannie jakimś młotkiem. Przecież ta ryba nie nadawała się potem nawet do pokrojenia w talarki, bo tak była pokiereszowana.
I to, że stać ją było na to, by wywalić zawartość kociej kuwety na głowę śpiącego kroolapawia.
O tym, że rozwala ona co jakis czas domowe sprzęty, to nawet nie wspomnę.
To psychicznie chore babsko.
Masz rację Rojka, tyle tylko, że cała ta sprawa jest mocno podejrzana. Autor jest policjantem, więc kto jak kto powinien wiedzieć czym jest przemoc domowa i że ostatnią rzeczą, którą należałoby polecać ofiarom przemocy jest przekonywanie ofiary, by została pod jednym dachem z przemocową/przemocowym. Tymczasem on o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, by zostać z tą babą. On powinien na rzęsach stawać, by uciekać od wariatki i o to, by wyrwać z jej łap swoje dzieci. To nie jest jakiś tam mało kumaty w tych sprawach facet, który dopiero wczoraj urodził się i pojęcia nie ma na temat przemocy- to policjant, którego raczej nie trzeba uświadamiać.
Dla mnie ten wątek jest mocno podejrzany.

17

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
oliwia9195 napisał/a:

Masz rację Rojka, tyle tylko, że cała ta sprawa jest mocno podejrzana. Autor jest policjantem, więc kto jak kto powinien wiedzieć czym jest przemoc domowa i że ostatnią rzeczą, którą należałoby polecać ofiarom przemocy jest przekonywanie ofiary, by została pod jednym dachem z przemocową/przemocowym. Tymczasem on o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, by zostać z tą babą. On powinien na rzęsach stawać, by uciekać od wariatki i o to, by wyrwać z jej łap swoje dzieci. To nie jest jakiś tam mało kumaty w tych sprawach facet, który dopiero wczoraj urodził się i pojęcia nie ma na temat przemocy- to policjant, którego raczej nie trzeba uświadamiać.
Dla mnie ten wątek jest mocno podejrzany.

Oliwa  - wykonywany zawód nie ma nic wspólnego ze ślepą miłością smile Człowiek wpada jak śliwka w kompot.
A może właśnie dlatego,że doskonale wie z czym ma do czynienia próbuje to załatwić w delikatny sposób.

Ja osobiście uważam,że obecna partnerka była wcześniej kochanką ,ale nie powiem tego głośno wink po co rzucać podejrzenia?

18

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
oliwia9195 napisał/a:

Dla mnie ten wątek jest mocno podejrzany.

Spójrz na pierwszy post. Troll by się wysilał na taki elaborat z taką masą szczegółów?

19

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Rojko, mnie też śmierdzi ona wcześniejszą jego kochanicą. Pewnie wlazła w jego małżeństwo, a on myślał, że pana boga za nogi złapał. Żaden mądry facet nie zwiąże się z kochanicą, bo wiadomo, co faceci mówią o takich kobietach. To muszą być już naprawdę jakieś wyjątki, by tak się stało, jednak w zdecydowanej większości faceci traktują boczne dupy użytkowo.
I słusznie.
W tej historii jest sporo takich spraw, które dają do myślenia.
Może ta baba jest duzo młodsza od byłej żony autora? Może ma wielkie cyce i odpowednią dupę? No musi być coś na rzeczy pod tym względem, bo ja w życiu nie uwierzę w to, że jakiś w miarę ogarnięty facet z własnej i nieprzymuszonej woli chciałby mieszkać pod jednym dachem z takim babskim monstrum. Ona chyba ciągle podnieca go seksualnie i dlatego chłop ten myśli tym mniejszym móżdżkiem, który ma między nogami.
Innego wytłumaczenia ja nie widzę.
Policjant, który z przemocą domową spotyka się niemalże na co dzień i on chce żyć z taką kobietą?- dla mnie to niedorzeczne.
Dziwna historia.

20

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Czarna Kotko, nie twierdzę, że autor jest trollem. Pisząc, że dla mnie cała ta historia jest mocno podejrzana mam na mysli to, że jest tu jakies drugie dno. Zauważ, że tu jest strasznie duży kontrast między bielą i czernią. To wydaje mi się aż nienaturalne.

21 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-11-18 11:05:23)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Może jest policjantem z drogówki wink
Napisał, że z byłą żoną rozwiódł sie w 2008 a obecną poznał w 2011. Młodsza jest od niego 7 lat.
W tym co napisał z jego "win" widzę może zaniedbanie emocjonalne, samotność w małżeństwie, zbytnią koncentrację na pracy (powszechne problemy i do rozwiązania), ale przede wszystkim zbytnią uległość. To jest męski odpowiednik żony agresywnego alkoholika, który uważa, że jak on się będzie starał, to ona go pokocha i się zmieni. Podobnie jak współuzależniona żona alkoholika, czuje sie odpowiedzialny za agresję swojej żony. Teraz dopiero coś zaczyna do niego docierać - zaczyna.
Chłopie, walcz o dziecko, jeśli zależy Ci żeby było normalne.

22

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Nie dalej jak tydzień temu miałem interwencję policji we własnym domu. Oni nie są przygotowani w ogóle, nie mają żadnej wiedzy, ani o przemocy fizycznej, ani psychicznej, ani nawet o zwykłym alkoholizmie. Dużo większą wiedzę mają pracownicy mops ,a i to nie wszyscy. Zanim dotarłem do konkretnych informacji o zaburzeniach swojej żony przeszłem paru psychologów, żona parę terapii. Nawet wyuczeni psycholodzy nie umieją szybko wyłapać przemocy i jej przyczyn. Ten cały system nie istnieje.

23

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

apologises, chyba masz rację. Polacy naprawdę są sto lat za Murzynami w kwestii posiadanej wiedzy na temat różnych zaburzeń, uzależnień itd. Właściwie to ja też często o tym piszę- Ty o tym wiesz, prawda?
Strasznie jest to wkurzające, ale nie wiem w jaki sposób można byłoby uświadamiać ludzi.
Teraz od kilkunastu dni wpadam sobie, tak dla rozrywki i z ciekawości, na kafeterię. Jest tam wątek pt. Czy zamknął mnie w złotej klatce?- już osiem stron liczy sobie ten wątek, bardzo pouczająca historia i SZOKUJĄCA. 55-letnia wdowa poznała przez internet "wyręczacza" i dewianta seksualnego (dominant seksualny), on zamieszkał u niej, kobieta już wzięła jakies kredyty a to, co się dzieje w życiu tej kobiety w głowie się nie mieści. Ja też troszkę tam sobie piszę i krew mnie zalewa. Najbardziej jednak wkurzają mnie posty niektórych ludzi, bo świadczą one o totalnej niewiedzy naszego społeczeństwa na temat zaburzeń. Wydaje mi się, że Polska to idealne łowisko dla różnych popapranych miernot. Nie wiem czy kobiety na zachodzie też dają się tak wykorzystywać.
Co się dzieje z tymi polskimi kobietami? Dlaczego tak łatwo jest oszukać te nasze dziewczyny?

24 Ostatnio edytowany przez apologises (2015-11-18 17:27:11)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Problem na pewno dotyczy innych narodów. To jednostka daje przyzwolenie na takie, a nie inne przyzwolenie. Na wykorzystywanie, na przemoc, na znęcanie ,na cokolwiek złego. Zdrowy emocjonalnie człowiek nie pozwala podnieść na siebie ręki, po takim incydencie nie wiąże się z kimś takim, nie wmawia sobie tekstów o sile miłości. Podniesienie ręki to tylko przykład. Ile zachowań jest tak tłumaczonych? Picie, bicie, krzyki , zdrady. ...
Co przyczynia się do takich przyzwoleń w Polsce? Po części historia - wojna i czasy powojenne lekkie nie były, naród przystosował się do wielu patologii wynikających choćby z biedy, inteligencja, która nadaje rytm życia i cześć z norm powybijana. Kobiety zostały naznaczono schematem Matki Polki. W milczeniu znosić wszystko. W szkołach wbito do głów romantyzm, niegroźny dla systemu, wizję mężczyzny rycerza na białym koniu, ideał dla dziewczynek i hasło "nie bij kobiety nawet kwiatem" dla chłopców. Ładnie pięknie, ale dbać o siebie nie nauczyli.

25

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Pięknie i bardzo mądrze to napisałeś- masz rację. I potem tak własnie jest, że na forum zakwita jakiś kroolpaw i wypisuje takie rzeczy, że komuś, kto czyta to wszystko scyzoryk sam otwiera się w kieszeni, jako niezgoda na tak urządzoną rzeczywistość i tak jawną niesprawiedliwość.

26

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Smutne jest to, że oboje musieliśmy się dać wkręcić w takie chore układy, dostać po tyłku, by zobaczyć co tak naprawdę jest chore, a co normalne. Kroolpaw dopiero zaczął swoje ozdrowienie, im twardszą dupę będzie miał, tym dłużej będzie się bawił w te gierki.

27

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Ty wpakowałeś się w borderkę, która lubi puścić się od czasu do czasu (doskonale pamiętam Twoją historię i pamiętam też swoją rozmowę z Twoją żoną i to jak napadła na mnie, gdy stanęłam po Twojej stronie, a jej napisałam coś, co wybitnie nie było jej na rękę, wtedy chciała manipulować Tobą wykorzystując do tego portal), a ja wpakowałam się w zepsutego rozwydrzeńca haremowego.
A autor wątku rzeczywiście musi mieć twardą dupę, bo on jest dopiero na początku swojej drogi i dostanie jeszcze niezły łomot.

28

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Ucieczka z chorego związku to też jeszcze nie sukces. Trzeba trochę nad sobą popracować by nie powielać dalej schematów. Tak przecież robi wiele kobiet, kończą związek z jednym psycholem, i szybko pakują się w następne bagno. Mężczyźni wiele lepsi nie są. Pomogłaś Tomali uwolnić się od jego borderki, chłopak szybko wszedł w związek, gdzie oboje są dla siebie lekarstwem. I znów problemy. Chyba najpierw trzeba się samemu pokochać, nauczyć samodzielności i nauczyć rozróżniać swoje uczucia i emocje. Bez tego krzywdzi się tylko siebie.

29

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Z Tomala dosyć długo pisalam na pv i wiem, że pomoglam mu z ta pierwszą borderka, z która miał syna. Potem przez jakiś czas był spokój, bo on naprawdę wyleczył się z tej idiotki. Naprawdę był zadowolony. Później próbował z jakąś kolejną dziewuszka poznana na jakimś portalu randkowym, ale dość szybko sam zorientował się, że ta nowa to nieporozumienie.
Tomala to bardzo specyficzny chlopak - zakompleksione i aż za bardzo pragnący kogoś kochać. Jego problem polegał na tym, że jemu bardziej zależało na tym by kogoś kochać niż na tym by ktoś kochał jego.
Trzeba przerobić traumę po związku z czubem, bo doświadczenie na własnej skórze ludzkiej podlosci łamie psychikę. Jeśli tego właśnie człowiek nie zrozumie to potem bardzo szybko wchodzi dokładnie w takie samo gofno albo w gorsze.
Autor tego wątku przypomina mi Tomale.

30

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Nie mam cudownego lekarstwa na nowe dobre życie po czymś takim. Sam cały czas pracuję nad sobą i tak naprawdę niedawno dopiero pogodziłem się z moimi kolejami losu. Zbyt ciekawe to moje życie. Dawniej gdy życzono komuś problemów, mówiło się "oby Ci się w życiu nie nudziło". Głód emocji nie wróży niczego dobrego. Szukanie np miłości jako lekarstwa na umęczoną duszę, na ból po rozstaniu, samotność jest takim głodem. Dopiero gdy dobrze Ci w swoim towarzystwie, ze swoimi wadami i zaletami będziesz gotowy/a na jakąkolwiek relacje z drugą osobą. Ważne też jest słuchanie innych. Możesz z kimś rozmawiać i nie słyszeć prostych komunikatów, widzieć coś czego nie ma, słyszeć coś czego bardzo pragniesz usłyszeć. Jeśli tak jest żyjesz w swoim zamkniętym świecie ,bardzo nierealnym.

31

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Ją w pewnym sensie żyję w takim trochę nierealnym świecie, chociaż równolegle prowadze tez i to normalne. Jednak w to normalne nie wkladam zbyt dużo emocji. Zalatwiam po prostu różne sprawy bo tak trzeba, bardzo mechanicznie i jestem bardzo uporządkowana osobą. Wstaje rano i realizuje plan dnia. Na razie odpoczywam po traumie i jest mi naprawdę bardzo dobrze.
Jednak w tym drugim swoim świecie, tym mniej realnym a bardziej wirtualnym czuję się znacznie lepiej i w ten świat angażuje nawet emocje.
Idąc więc tokiem Twojego rozumowania wydaje mi się że od jakichś trzech lat moje normalne życie jest mniej realne od tego wirtualnego.
To psychika tak się broni przed tym by nie oszalec z rozpaczy, iż tak zmarnowalo się sobie życie.
Mam nadzieję że i Ty, i ją, że oboje wyjdziemy w końcu na prostą.

32 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-19 09:39:25)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
oliwia9195 napisał/a:

Ją w pewnym sensie żyję w takim trochę nierealnym świecie, chociaż równolegle prowadze tez i to normalne. Jednak w to normalne nie wkladam zbyt dużo emocji. Zalatwiam po prostu różne sprawy bo tak trzeba, bardzo mechanicznie i jestem bardzo uporządkowana osobą. Wstaje rano i realizuje plan dnia. Na razie odpoczywam po traumie i jest mi naprawdę bardzo dobrze.
Jednak w tym drugim swoim świecie, tym mniej realnym a bardziej wirtualnym czuję się znacznie lepiej i w ten świat angażuje nawet emocje.
Idąc więc tokiem Twojego rozumowania wydaje mi się że od jakichś trzech lat moje normalne życie jest mniej realne od tego wirtualnego.
To psychika tak się broni przed tym by nie oszalec z rozpaczy, iż tak zmarnowalo się sobie życie.
Mam nadzieję że i Ty, i ją, że oboje wyjdziemy w końcu na prostą.

A czy ten wirtualny świat nie pochłonął Ciebie za bardzo?
Trzy lata to sporo czasu. Wpadłaś w świat wirtualny bo nie potrafisz poradzić sobie w świecie realnym.
Myślisz,że to sposób radzenia sobie Twojej psychiki a kiedy wyjdziesz ze świata wirtualnego ? A jak za kilka kolejnych lat nie będziesz już potrafiła odnaleźć się w realnym świecie ? Myślisz,że to zdrowe dla psychiki?
Nie wyjdziesz na prostą w życiu realnym  siedząc w świecie wirtualnym.
Realne życie od wirtualnego bardzo się od siebie różni.
Oceniasz ludzi nie znając ich. Swoją oceną opierasz tylko na opowieściach ,przeważnie widziane oczami tylko jednej ze stron.
Widzisz tylko jedno wyjście z sytuacji nie zakładasz,że może być inaczej niż Ty myślisz, zamykasz przypadek w ramy poza ,które wg Ciebie nie można wyjść. Wydajesz werdykt i dajesz wskazówki jak postępować, często używając słowa "musisz".
Czy zawsze masz rację?
Nie, chociaż osobom czytającym wydaje się,że oczywiście wszystko przewidziałaś: to iluzja.

To nie miał być atak na Twoją osobę tylko moja opinia. Wirtualna opinia wydana na podstawie tego w jaki sposób piszesz i co napiszesz.
Odbiegłam od tematu.

33 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-19 09:49:21)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
rojka napisał/a:
oliwia9195 napisał/a:

Ją w pewnym sensie żyję w takim trochę nierealnym świecie, chociaż równolegle prowadze tez i to normalne. Jednak w to normalne nie wkladam zbyt dużo emocji. Zalatwiam po prostu różne sprawy bo tak trzeba, bardzo mechanicznie i jestem bardzo uporządkowana osobą. Wstaje rano i realizuje plan dnia. Na razie odpoczywam po traumie i jest mi naprawdę bardzo dobrze.
Jednak w tym drugim swoim świecie, tym mniej realnym a bardziej wirtualnym czuję się znacznie lepiej i w ten świat angażuje nawet emocje.
Idąc więc tokiem Twojego rozumowania wydaje mi się że od jakichś trzech lat moje normalne życie jest mniej realne od tego wirtualnego.
To psychika tak się broni przed tym by nie oszalec z rozpaczy, iż tak zmarnowalo się sobie życie.
Mam nadzieję że i Ty, i ją, że oboje wyjdziemy w końcu na prostą.

A czy ten wirtualny świat nie pochłonął Ciebie za bardzo?
Trzy lata to sporo czasu. Wpadłaś w świat wirtualny bo nie potrafisz poradzić sobie w świecie realnym.
Myślisz,że to sposób radzenia sobie Twojej psychiki a kiedy wyjdziesz ze świata wirtualnego ? A jak za kilka kolejnych lat nie będziesz już potrafiła odnaleźć się w realnym świecie ? Myślisz,że to zdrowe dla psychiki?
Nie wyjdziesz na prostą w życiu realnym  siedząc w świecie wirtualnym.
Realne życie od wirtualnego bardzo się od siebie różni.
Oceniasz ludzi nie znając ich. Swoją oceną opierasz tylko na opowieściach ,przeważnie widziane oczami tylko jednej ze stron.
Widzisz tylko jedno wyjście z sytuacji nie zakładasz,że może być inaczej niż Ty myślisz, zamykasz przypadek w ramy poza ,które wg Ciebie nie można wyjść. Wydajesz werdykt i dajesz wskazówki jak postępować, często używając słowa "musisz".
Czy zawsze masz rację?
Nie, chociaż osobom czytającym wydaje się,że oczywiście wszystko przewidziałaś: to iluzja.

To nie miał być atak na Twoją osobę tylko moja opinia. Wirtualna opinia wydana na podstawie tego w jaki sposób piszesz i co napiszesz.
Odbiegłam od tematu.

Tak, to offtop, ale czasami dobrze odbiec od tematu. Tym bardziej jeśli dyskusja przebiega jednokierunkowo z konkretnego powodu.

Dla mnie tez oliwia jest pogubiona i wycofana z realnego życia. Ponadto w jej wypowiedziach dużo wskazuje na to, że dotyczy ją rodzaj zaburzenia, przy którym osoba nim dotknięta zakłada, że to, co myśli o sytuacjach, ludziach, zdarzeniach stanowi obiektywną rzeczywistość. Takie osoby, gdy z jakiegokolwiek powodu nie mogą stworzyć "odpowiadającej" im rzeczywistości, to po prostu ignorują wszystkie fakty i prą do przodu, jakby ta rzeczywistość istniała, czyli wymyślają, kłamią, konfabulują. Wtedy czują się bezpiecznie w znanym sobie świecie.
To też tylko moje spostrzeżenia, ale dobry psychiatra łatwo zweryfikuje moje przypuszczenia.

34

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Najczęściej wygląda to tak, że własne doświadczenia pomagają właśnie w ocenie historii kogoś innego. W wielu takich sprawach intuicja podpowiada prawdę. Pomoc Olivii jest nieoceniona, przez doświadczenie, intuicję, sposób przekazu, zrozumienie. Przeszkodę stanowi to samo co u każdego innego człowieka, ciężko jest być adwokatem we własnej sprawie, wprowadzić zmiany w swoim życiu i być ich stuprocentowo pewnym. Pomoc innym jest swoistą terapią na własne lęki i niedobory. A gdy już ta pomoc przyniesie jakiś rezultat jest całkiem niezłym kopem dla pomagającego.

35 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-19 10:33:09)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
apologises napisał/a:

Najczęściej wygląda to tak, że własne doświadczenia pomagają właśnie w ocenie historii kogoś innego. W wielu takich sprawach intuicja podpowiada prawdę.

Z tego powodu KAŻDA opinia jest cenna, KAŻDE doświadczenie, którego pochodną jest intuicja, może pokazać sytuację w innym świetle i przybliżyć do rozwiązania.
Nie ma prawd obiektywnych i z tego powodu nikt nie ma monopolu na prawdę smile

36

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Nie chodzi o monopol na prawdę, rację. Mądry człowiek nie przyzna sobie monopolu na prawdę, ma się świadomość swojej niedoskonałości, przyznaje sobie prawo do pomyłki, ma też dozę pokory. .
Z wypowiedziami na tematy bardziej nas interesującymi, przynajmniej z mojej strony, jest chęć zmierzenia się z tym co spotkało, chęć pomocy innym. Trochę to działa podobnie jak AA, choć może się wydać przesadzone. Tak jak jeden alkoholik swoim doświadczeniem dotrze do drugiego, tak ktoś kto wyszedł ze współuzależnienia lepiej dotrze i zrozumie kogoś kto siedzi nadal w tym bagnie. Nie umniejsza to tym którzy nie zetknęli się np z narcyzami.

37 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-19 11:34:45)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
apologises napisał/a:

Nie chodzi o monopol na prawdę, rację. Mądry człowiek nie przyzna sobie monopolu na prawdę, ma się świadomość swojej niedoskonałości, przyznaje sobie prawo do pomyłki, ma też dozę pokory. .
Z wypowiedziami na tematy bardziej nas interesującymi, przynajmniej z mojej strony, jest chęć zmierzenia się z tym co spotkało, chęć pomocy innym. Trochę to działa podobnie jak AA, choć może się wydać przesadzone. Tak jak jeden alkoholik swoim doświadczeniem dotrze do drugiego, tak ktoś kto wyszedł ze współuzależnienia lepiej dotrze i zrozumie kogoś kto siedzi nadal w tym bagnie. Nie umniejsza to tym którzy nie zetknęli się np z narcyzami.

Problem powstaje wówczas, gdy ktoś, kto ma z pozoru podobne doświadczenia, WIE jak NAPRAWDĘ wygląda sytuacja kogoś, kto szuka roziązqnia swoich problemów. Takie sytuacje miałam na myśli zabierając tutaj głos.
Anonimowość internetu powoduje, że wiele osób pozwala sobie na zbyt wiele, niebędąc tego świadomym.

38

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

apologises, widzę że świetnie mnie rozumiesz, a poza tym znasz mnie troszkę dłużej, wiec wiesz, jak że mną jest. Ja też wiem jak jest z Tobą.
Dziewczyny jest mi absutnie obojętne to czy podoba się wam to, co ja piszę czy nie. Ja uważam, że wielu ludziom naprawdę pomoglam i skoro tak jest, to mam z tego powodu sporą satysfakcję, bo pomaganie innym i przez to także i samej sobie jest właśnie moim celem. Nikogo do niczego nie zmuszam, bo rozumiem że każdy jest panem własnego losu. Czasem piszę "musisz to zrobić ", bo moim zdaniem osoba zagubiona w beznadziejnej sytuacji  potrzebuje mocnego kopa, by wyjść że swojego marazmu. Nie wiem jaką to niby miałaby widzieć skuteczność swoich rad, gdybym pisała bardziej oglednie? Ja mam taki a nie inny temperament i swoją specyficzną formę wyrażania ekspresji. Nie będę tego zmieniała, bo wolę być sobą. Ostateczną dezyzja co do dalszych działań i tak zawsze jest po stronie autora/autorki. Ja jestem tylko narzędziem naprowadzajacym.
Może i jestem troszkę nerdem, ale zapewniam was że w normalnym życiu też radze sobie świetnie. Od czasu do czasu przewietrzan sobie umysł i robię przerwy od kompa. Odpoczywam po ciężkiej traumie jakiej doświadczyła m i od problemów ludzkich. Jestem bardzo konkretna- i energiczną osobą- gdy biorę się za coś, to zawsze z wielką pasją. Lubię pomagać ludziom i walcze z zaprzanstwem tego swiata- na razie robię to w taki sposób, ale kto się czy za jakiś czas nie rozwine skrzydeł jeszcze bardziej? Chodzą mi po głowie pewne pomysly- może zaczne je realizować. Wiem że mam wielki dar przekonywania i taki sposób pisania, który dociera do danego człowieka. Wiele w życiu przeszłam i może zaczynam dochodzić do wniosku, że nie bez powodu musialam przejść przez to wszystko?
Tak więc dziewczyny, ja naprawdę wiem co robię i miewam się bardzo dobrze.

39

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Rzeczywiście dyskusja odbiegła nieco od tematu. Sensowność, sposób przekazu, styl pisania może być bardzo różny. Soczysty, barwny również. Każdy z piszących ma swój styl i swoją grupę odbiorców, do których trafia. Ja mam swoich, Olivia swoich. Jeśli stanowi to problem, może trzeba porozmawiać w osobnym temacie?
Pora wrócić bardziej do historii Kroolpaw'ia. Jest to przykład jak bardzo różnych ludzi łączą podobne problemy. Wśród alkoholików jest cały przegląd społeczeństwa, wbrew obiegowej opinii ta choroba nie jest wyznacznikiem bogactwa, inteligencji, statusu społecznego. Podobnie jest z ofiarami wszelkiej maści toksyków. To że facet jest policjantem, nie czyni go odpornym na działanie zaburzonej kobiety, nie daje mu fachowej wiedzy ( mit o wyszkoleniu i chęci policji) , badania psychologiczne jakie musiał przejść nie określają jego osobowości zależnej (istnieje taka) . Badania wykluczają tylko schematy psychopatyczne. Temat znam też trochę szerzej, przykładów rozsypania się policjantów po doświadczeniach służby jest mnóstwo. Ludzie bardzo dobrze funkcjonujący w ramach społeczeństwa, pracy, kariery zawodowej dość często mają osobowość zależną, jednym ze słynniejszych przykładów jest Bill Clinton. Mało kto wie o jego dzieciństwie i małżeństwie (niespodzianka - przemoc żony). A chłop jest znany tylko z cygara clintona.

40 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-19 20:32:24)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
oliwia9195 napisał/a:

Czasem piszę "musisz to zrobić ", bo moim zdaniem osoba zagubiona w beznadziejnej sytuacji  potrzebuje mocnego kopa, by wyjść że swojego marazmu. Nie wiem jaką to niby miałaby widzieć skuteczność swoich rad, gdybym pisała bardziej oglednie? Ja mam taki a nie inny temperament i swoją specyficzną formę wyrażania ekspresji. Nie będę tego zmieniała, bo wolę być sobą.

Słyszałaś kiedyś, że "Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane"?

Pod rozwagę - może zrozumiesz smile
BAJKA O MOTYLKU
"Pewnego dnia mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu. Człowiek usiadł i przyglądał się, jak motyl przeciska swoje ciałko przez malutki otwór. Wtedy motyl się zatrzymał — jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił. Człowiek więc postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wydostał się z niego bez problemu, miał jednak wątłe ciałko i bardzo pomarszczone skrzydła. Człowiek dalej go obserwował, spodziewając się, że skrzydła motyla zaczną stopniowo grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć. Tak się jednak nie stało. Motyl spędził resztę życia, czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydełkami. Do końca życia nie był w stanie latać.
Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł, że motyl jest w stanie latać tylko wtedy, gdy pokona opór kokonu."

41

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Witam,

gdzieś ostatnio słyszałem o "śmierdzącym myśleniu"
jako uniwersalnym uzależnieniu

o ile pewne sprawy można zdiagnozować od "ręki" (np alkohol)

to pewne są dość mocno ukryte pod maską czegoś innego, np sposób przetwarzania rzeczywistości
poprzez nawykowe robienie czegoś, schematyczne myślenie

o ile jedno jest skonfrontowane z drugim, to mocne z mocnym, można łatwo diagnozę dawać

jednak gdy te ukryte vs ukryte są opisywane przez kogoś, bardzo ciężko jest nie popaść w własną "ciasnotę umysłową" oceniając z boku

już sam fakt że o tym ktoś mówi, jest dowodem zaślepienia big_smile

sprowadza się to według mnie jedynie do prostej sprawy, bez rozwoju określiłbym "naturalnego"
nie uzdrowimy, naprawimy czegoś czego sami nie wcześniej nie uznamy

innymi słowy dawanie komuś w prezencie, nowej "pary butów" może być mocno krzywdzące dla osoby obdarowanej

pozdr big_smile

42

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Witam... jestem kobietą o której mowa na tym forum... jestem tą kobietą, która wyrzucała swojego faceta policjanta z domu.... wszyscy oceniliście tę kobietę tylko po tym co o niej.... jej zyciu prywatnym w najszczególniejszy sposób opisał jej były partner.... szkoda ze tak późno wpadł mi w ręce ten artykół bo z miła chęcią bym podyskutowała na ten temat. Sprostowałabym wiele opisanych sytuacji przez P. w bardzo przekłamany sposób. Z miła chęcia podyskutowałabym o zyciu i gehennie którą przeszłam obok Kroolpaw....  Ale cóz pozostanie mi tylko czytanie waszych komentarzy typu : wariatka , psychicznie chora kobieta...niedługo będzie prawie rok od momentu ostatecznego rozstania z byłym partnerem.... moje zycie i zycie dzieci jest o niebo .... czyste .... ps. a córka moja .... juz nie jest objęta opieką psychologa .... jest jednym z najlepszych uczniów w szkole ..ma najlepsze wyniki w nauce .... pozdrawiam ...

43 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-11-09 23:15:47)

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
ola340 napisał/a:

Witam... jestem kobietą o której mowa na tym forum... jestem tą kobietą, która wyrzucała swojego faceta policjanta z domu.... wszyscy oceniliście tę kobietę tylko po tym co o niej.... jej zyciu prywatnym w najszczególniejszy sposób opisał jej były partner.... szkoda ze tak późno wpadł mi w ręce ten artykół bo z miła chęcią bym podyskutowała na ten temat. Sprostowałabym wiele opisanych sytuacji przez P. w bardzo przekłamany sposób. Z miła chęcia podyskutowałabym o zyciu i gehennie którą przeszłam obok Kroolpaw....  Ale cóz pozostanie mi tylko czytanie waszych komentarzy typu : wariatka , psychicznie chora kobieta...niedługo będzie prawie rok od momentu ostatecznego rozstania z byłym partnerem.... moje zycie i zycie dzieci jest o niebo .... czyste .... ps. a córka moja .... juz nie jest objęta opieką psychologa .... jest jednym z najlepszych uczniów w szkole ..ma najlepsze wyniki w nauce .... pozdrawiam ...

z czystej ciekawości, jak po roku wpadłaś na ten nick, forum??

w szerszym spektrum, widzisz sama, prawda zawsze się obroni smile
a wyciąganie wniosków bez możliwości weryfikacji np, stanowiska drugiej strony, jest czasem "crazy"

chodź z tej "zupy wieloskładnikowej" często, jakaś "zupa krem" dobra wyjdzie big_smile

44

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.
ola340 napisał/a:

Witam... jestem kobietą o której mowa na tym forum... jestem tą kobietą, która wyrzucała swojego faceta policjanta z domu.... wszyscy oceniliście tę kobietę tylko po tym co o niej.... jej zyciu prywatnym w najszczególniejszy sposób opisał jej były partner.... szkoda ze tak późno wpadł mi w ręce ten artykół bo z miła chęcią bym podyskutowała na ten temat. Sprostowałabym wiele opisanych sytuacji przez P. w bardzo przekłamany sposób. Z miła chęcia podyskutowałabym o zyciu i gehennie którą przeszłam obok Kroolpaw....  Ale cóz pozostanie mi tylko czytanie waszych komentarzy typu : wariatka , psychicznie chora kobieta...niedługo będzie prawie rok od momentu ostatecznego rozstania z byłym partnerem.... moje zycie i zycie dzieci jest o niebo .... czyste .... ps. a córka moja .... juz nie jest objęta opieką psychologa .... jest jednym z najlepszych uczniów w szkole ..ma najlepsze wyniki w nauce .... pozdrawiam ...

Ola, to fajnie, ze Twoje życie i życie dzieci przebiega spokojnie, jesteście spokojnie i szczęśliwi.

Nie obrażaj się, ze wiele osob oceniło Ciebie negatywnie na podstawie, dość długiej opowieści Kroolpaw, w ktorej podał przytoczył kilka historii które spowodowały taką ocenę.
np :

kroolpaw napisał/a:

  Niestety przed wigilią tak się pokłóciliśmy, że partnerka "zamordowała" tłuczkiem karpia w wannie ze złości i nie można było z niego nic zrobić. Przyjechała siostra z mężem ratować sytuację i wigilię spędziliśmy u nich.
.....
ja z resztą zawsze prosiłem abyśmy nie kłócili się przy dzieciach, na to partnerka, że niech jej córka słyszy jak jest na prawdę. Pamiętam jak miałem odwieźć moją córkę po widzeniu do domu i córka partnerki zaproponowała mojej córce aby wymieniły się lalkami do czasu następnego widzenia, moja córka powiedziała, że nie chce się zamieniać wówczas partnerka podniesionym głosem skwitowała to, "Widzisz jaką wspaniałą masz córeczkę, żyd nie chce się dzielić, moja córka chce, a Twoja nie!!! A powinna się zamienić lalkami bo normalne dzieci się zamieniają... Widząc to moja córka rozpłakała się i po tym incydencie długo nie było jej u nas.
......
Mijał czas a my kłóciliśmy się i kłóciliśmy, jednak do tych kłótni doszła fizyczna agresja partnerki. Podczas awantur potrafiła porwać na mnie koszulkę, wysypać mi na głowę zawartość kociej kuwety gdy spałem po nocy, trzaskać mnie po twarzy, zrzucić na ziemię telewizor, który kupiłem, rzucać o ziemię kilka razy laptopem, zabierać moje dokumenty, ciąć rzeczy moje mojej córki, założyć hasło na komputer.
...
Nawet podczas jednej z awantur o godz 23;00 zerwała z łóżka swoją córkę, spakowała rzeczy swoje do walizki i razem z córką wyszły z domu. Jeździłem, szukałem wokół domu, pojechałem na dworzec, zadzwoniłem do matki partnerki żeby spróbowała porozmawiać, a gdy wróciłem do domu zastałem partnerkę śpiącą razem ze swoją córką. Po kilku dniach córka partnerki powiedziała mi, ze widziały mnie jak ich szukam , a mama kazała się schować w krzakach za domem i siedzieć cicho.
...

I pewnego razu (2 lub3 miesiąc ciąży) nazwała moją córkę "małą kur.. na krzywych nogach" i "że ma wypier... z tego domu bo ma swój dom u swojej mamusi i nie chce jej tu widzieć. To jest teraz dom jej córki i przyszłego dziecka.
....
Pod koniec czerwca zostałem skierowany do szpitala psychiatrycznego w Suwałkach ponieważ o problemach rodzinnych rozmawiałem również z psychologiem resortowym. Pojechałem do Suwałk do szpitala na rozmowę wstępną, opowiedziałem moją historią rodzinną Pani Ordynator, która wystawiła skierowanie na pobyt dzienny na 8 tygodni. Powiedziałem o tym partnerce pięć dni przed wyjazdem do szpitala gdyż dowiedziałem się sam o wolnym miejscu pięć dni przed pobytem. Trzymając Jasia na rękach wpadła w szał! Powiedziała, że ściemniam i kłamię że gdzieś jadę, że nerwicy nie leczy się w szpitalu tylko tabletkami.

Rozumiem to, że sytuacja jest róznie oceniana przez kazdą ze stron konfliktu.
To dość naturalne, nie byloby konfliktu gdyby obie strony miały jednakowy ogląd sytuacji.

W przypadku przytaczania zdarzeń, faktow rownież mozna manipulować przemilczając swój udział lub ubarwiając zdarzenie tak, zeby druga strona była pokazana w złym świetle.

Ale, skoro facet przytaczal slowa, ktore miały być Twoimi slowami ( odnośnie jego córki), opisywal kilka przypadków przemocy wobec niego (np slynna kocia kuweta), przytoczył swoj pobyt w szpitalu psychiatrycznym ( dla policjanta to chyba strzał w nogę ...?) to czy możesz nas wyprowadzić z blędu i zanegować te zdarzenia ktore opisywal ?

45

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

witam ponownie.... generalnie jestem przeciwna opowiadaniu na portalach czy forach dyskusyjnych o swoim życiu prywatnym. Na ten artykuł natknełam sie przypadkowo szukajac całkiem czegos innego. Bardzo mnie zabolało to co przeczytałam... powróciły złe wspomnienia...  Nie bedę się tutaj wybielać mam swoje za uszami...święta nie jestem.
Wiele razy padało stwierdzenie - gdzie jest drugie dno? No własnie...
Jestem zdania że wina leży zawsze po połowie 50/50%
Zastanówmy sie wszyscy!
Kroolpaw- ideał faceta...kochajacy ,przykładny mąż, ojciec przyjaciel,kolega...

46

Odp: Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

I. dlaczego rozstał się z 1-szą zoną. Po 12latach bycia razem...dom w budowie...małe dziecko...kobieta ma dobra opinie wsród znajomych,sąsiadów, przyjaciół. Ponoć do teraz nie poradziła sobie z traumą po rozstaniu. Oczywiście była żona,matka jego dziecka  (i tu zacytuję słowa kroolpaw) to : "wariatka, kretynka,debilka, psychicznie chora,gruba świnia, dupa jak szafa, na łbie świński blond.... Inne panienki które przewinęły się w jego życiu ( a było ich sporo )przed związkiem ze mną to tez wariatki debilki psychicznie chore kretynki. Z jedna ponoć zerwał bo rzuciła mu tekst " w dupie mam twoją czekoladę"! No i ja moi mili trafiłam na tą listę : wariatek, kretynek, debilek, psychicznie chorych kobiet.

II. Kroolpaw- czynny zawodowo policjant. W jego otoczeniu koledzy po fachu. Przedział wiekowy 38-45lat. Pierwszy kumpel były juz glina ,zmuszony do wczesniejszej emerytury przez przełozonego , alkoholik,oprawca swojej zony, złodziej obecnie przebywa w wiezieniu. Kolejny przyjaciel były juz glina, wczesniejsza emeryturka młody przystojny jest w trakcie rozwodu ( oczywiście żona to samo zło). Nastepny po rozwodzie obecnie w związku z inna partnerka ma dziecko ale dalej ma "miętówki "co do mojej osoby. Inny bliski kolega po kilku nieudanych małżeństwach (4/5 rozwodów!!!) zyje z młodą ładną dziewczyną a na portalach randkowych proponuje swoje usługi w zamian za sponsoring.
Większość z nich przeszła tzw.hospitalizację na oddziale psychiatrycznym bądz w prywatnych gabinetach psychiatrycznych po to by dobić sobie tzw punkty do zwiększenia emerytury.
Grubo bym sie zastanowiła nad głęboka nerwicą przez którą Kroolpaw spędził 8tyg.w szpitalu.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja kobieta wyrzuca mnie z domu i nie mogę być przy dziecku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026