Dwóch mężów, dwa rozwody. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dwóch mężów, dwa rozwody.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 100 z 100 ]

56

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Elle88 - mój były już małżonek, należy do osób super stanowczych i z bardzo twardymi zasadami, to była znacząca część jego uroku, jeśli wiesz, o czym mówię. Próbowałam przekonywać, dla niego są tematy, o których się nie dyskutuje, są zasady, których się nie łamie, a jak się złamie ponosi się konsekwencje. Potrafił wiele wybaczać, zdrady nie było na jego liście rzeczy do wybaczenia. Spłynąć, nie spłynęło, ale przeszłości nie zmienię, muszę iść do przodu.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!
Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-12-22 15:45:42)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Zastanawiam się co jeszcze nam "ciekawego" o swoim życiu napiszesz. Wiemy już, że jesteś w miarę poukładaną dziewczyną, masz fajną pracę, rodzinę i znajomych. Podróże też są. Po 2 rozwodach i chcesz mieć dziecko. Uważasz, że nie ma miłości, a kochać można wiele razy. Masz swoje marzenia i cele. Jesteś odarta ze złudzeń i idziesz dalej do przodu. Aha, uważasz się za lepszą część świata, bo nie czytasz pudelka.

Co jeszcze Wandziu? Może jesz pączki? Lubisz? To może być doskonały temat na rozwinięcie dalszej dyskusji w wątku (będą zwolennicy i przeciwnicy) - już nie mogę się doczekać.

Nie przyszło ci po prostu do głowy, że takich historii jak twoja jest mnóstwo...? Nic to nie wnosi.
Albo, że te komentarze, które tak bardzo w swoim wątku cię denerwują, próbują skłonić cię do jakiejś refleksji, żebyś coś fajnego tu dała, zainspirowała?

Może warto ten wątek przenieść do działu: Moja niesamowita historia? Hm.., co myślisz? smile.

W każdym bądź razie, wszystkiego dobrego i Wesołych Świąt życzę! smile.

58

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Elle88 - mój były już małżonek, należy do osób super stanowczych i z bardzo twardymi zasadami, to była znacząca część jego uroku, jeśli wiesz, o czym mówię. Próbowałam przekonywać, dla niego są tematy, o których się nie dyskutuje, są zasady, których się nie łamie, a jak się złamie ponosi się konsekwencje. Potrafił wiele wybaczać, zdrady nie było na jego liście rzeczy do wybaczenia. Spłynąć, nie spłynęło, ale przeszłości nie zmienię, muszę iść do przodu.


W takim razie faktycznie straciłaś świetnego faceta. Bardzo szanuję ludzi, którzy w tego typu sytuacjach wybierają siebie i swoje dobro.

59 Ostatnio edytowany przez blusia32 (2015-12-22 16:15:18)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Lifrinat - w swoich wypowiedziach nie użyłaś ani jednego logicznego argumentu, nawet nie mam pretensji iż kierujesz się własną wizją świata, masz prawo. Tyle że mierna erystyka w twoim wydaniu, ten bełkot który nic nie wnosi, jedynie pozwala tobie poczuć się troszkę lepiej, prawie tak jak czytając pudelka, zapewne smile ma skłaniać kogoś do refleksji. Od tej chwili wszelkie odpowiedzi do ciebie będą kierowane na zasadzie wzajemności, ten sam poziom i prymitywizm.

Zadziwiająco dużo poświęcasz czasu na historię, tak typową, jak rozumiem to syndrom powszechny u miłośników pudelka.

Posłużę się twoim wzorem logicznego rozumowania. Piszesz o pudelku, piszesz o pączkach, na 100% masz wielką doopę, zadyszkę przy wchodzeniu po schodach i spędzasz życie przy komputerze. Uważasz się za gorszą część świata z wcześniej wymienionych względów. Jadąc po mnie podbudowujesz sobie samooconę w swoim smutnym życiu staropanieńskim smile.

Doradzam zajęciem się usuwania owłosienia na twarzy, które świadczy o nadmiarze spożywania tłustych kurczaków pompowanych hormonami.
Ewentualnie zajęcia się własnym wspaniałym związkiem z facetem typu border, w którym się tkwi od kwadryliona lat i nie potrafi z niego wyzwolić.
Jak widać jesteś odpowiednio kwalifikowana do udzielania porad w zakresie związków i w superpozycji do wydawania wyroków na temat cudzego życia.
Opinia osoby tak światłej i doświadczonej życiowo wiele wniosła do mojego tematu, dziękuję z całego serca.

Wszystkiego dobrego i Wesołych Świąt życzę smile Buziaczki, kudłaczku tongue


Elle88 - dokładnie jak piszesz, co dzień przeklinam własną głupotę.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

60

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

"Podczas rozmowy z nim pękłam i się przyznałam. Małżonek powiedział, że chce rozwodu. Miał rację nie po to się przysięga wierność małżeńską, aby później wskakiwać innemu do łóżka."

Tak prosto, z automatu, bezwarunkowo, bez patrzenia co przeżyliście w ciągu poprzednich lat, co zbudowaliście razem i jakie plany mieliście na następne lata?

Oto rada, którą mi podpowiada moja intuicja: poszukaj prawdziwych powodów tego rozstania. Czuję, że coś przed sobą ukrywasz.

61

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

k7l - takim jest facetem, ma jasne zasady i się ich trzyma, zawsze.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

62

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Zakładam, że gdy, jak piszesz, pękłaś i powiedziałaś mu o zdradzie wiedziałaś, że tak ma?  Skoro jest takim automatem, to nie on podjął decyzję o rozwodzie, ale ty. Nieprawda?

63

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

k7l - Nie jest automatem tylko człowiekiem z zasadami. Miałam opcję kłamać i żyć w kłamstwie lub powiedzieć prawdę i żyć z konsekwencjami. Wybrałam bramkę numer dwa. Gdybym drugi raz stanęła przed tym samym wyborem, nawet znając przyszłe konsekwencje, zrobiła bym dokładnie to samo. Można powiedzieć, że ja podjęłam decyzję o rozwodzie, tyle że źle umiejscawiasz to w czasie, nie chodzi o o przyznanie się do zdrady lecz sam fakt zdrady.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

64

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Oczywiście, że prawdziwy powód jest umiejscowiony, gdzie indziej w czasie.

Jeżeli to wszystko jest aż tak zdeterminowane, to w chwili, kiedy podjęłaś decyzję o zdradzie, wiedziałaś, że powiesz o tym mężowi, a on rozwiedzie się.
Czyli zanim zdradziłaś, już podjęłaś decyzję o rozwodzie.
Ergo -> zdrada nie mogła być powodem rozwodu. Raczej pretekstem.

Co było tym powodem naprawdę?

65

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Dajmy na to taki Chorwat, jest święcie przekonany, iż
kobieta nie jest w stanie samodzielnie wychować dziecka

Jak można tak bezczelnie po raz WTÓRY kłamać? Czyżbyś była jakąś
prawniczką, albo manadżerką średniego szczebla w banku, czy kimś podobnym?

66

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

k7l - istnieje taka ewentualność, sugerujesz pragnienie rozstania? jeśli tak było to na poziomie podświadomości.

Chorwat - Croat  - ten sam nick, dwa różne języki. Gadasz sam ze sobą? Czy to wierny akolita?

Pudło, jestem inżynierem, pracuję w biurze projektowym.

" Taki chłopiec przez samotną mamusię zostanie wychowany w
duchu, że kobieta to uduchowiony, szlachetny puch, zawsze kierujący się
obiektywnym dobrem. Taki syn będzie uczony na "nice guy'a", którym sama
mamusia w latach swej młodości wzgardziłaby ze splunięciem......"

Nic bardziej mylnego, ewentualnego syna nauczę, że kobiety są interesowne, najczęściej niesamodzielne, chciwe. Działają w sposób podstępny i wyrachowany. Co się tyczy żeniaczki, nauczę go magicznego słowa - intercyza.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

67

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Będę pisać co chcę kiedy chcę i jak chcę. To co napisałem wg mnie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie jest mądre by kiedyś dziecko cierpiało że nie dość że ojciec z przypadku, to matka puszczalska. Moją sytuacją się nie interesujcie. Moja żona w wielu kwestiach ma zdanie identyczne z moim i nie mamy z tego tytułu niedomówień. Ja jestem tylko bardziej bezpośredni, bezczelny i niestety dla wszystkich prawdomówny. Wkręcanie w to poglądów politycznych nie ma sensu, bo każdy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wystarczy spojrzeć co się teraz dzieje.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

"Iloraz inteligencji tłumu równy jest IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników."

68

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Elle88 - dokładnie jak piszesz, co dzień przeklinam własną głupotę.

Blusia, przestan przeklinac wlasna glupote. Przestan hamowac siebie sama. Poszukaj, jaki dar losu dla Ciebie tkwi w tej historii, przyjmij go i wykorzystaj w dalszym zyciu. Obroc to na swoja korzysc.
Bo w kazdej historii jakis dar tkwi, trzeba tylko go zauwazyc.
Po co patrzec do tylu? Tego juz nie ma, zycie odbywa sie teraz.
Wcale nie wiadomo, czy byla to glupota. Skad wiesz, jak potoczyloby sie Twoje dalsze zycie z bylym mezem, gdyby sie to nie zdarzylo?
Mozesz tylko snuc wyobrazenia na ten temat. Mogloby sie i tak zdarzyc, ze to on kiedys poszedlby w tango z jakas inna. Mogloby byc tak, ze z czasem zylibyscie tylko obok siebie.
Ja osobiscie nie zachwycam sie az tak typami z takimi "twardymi" zasadami. Mam osobiste doswiadczenia z takimi "szlachetnymi". Czasem te ich zasady potrafia sie zmienic w mgnieniu oka.

Te tak zwane zasady przede wszystkim te moralne sa wedlug mnie czyms sztywnym. A zycie takim nie jest, zycie wymaga od nas gietkosci i przede wszystkim milosci.
Wystarczy popytac o to ludzi, ktorzy przeszli przez rzeczywiscie ciezkie proby zyciowe. Tacy nie beda twierdzic, ze maja jakies zelazne zasady. Zycie nauczylo ich czegos innego.
Zadne zasady nie pasuja na wszystkie sytuacje. Kazda sytuacja jest inna i trzeba na nia popatrzec inywidualnie.

Twoj ex jak widac wolal swoje zasady niz Ciebie, wybral zasady zamiast milosci. Nawet nie probowal czegokolwiek innego. Czy nie daje Ci to nic do myslenia? Czy rzeczywiscie masz az takie powody do szlochow? Ja uwazam, ze go idealizujesz.
Zycie z kims, kto uznaje tylko jakies twarde zasady niesie ze soba niebezpieczenstwo, ze przy takim partnerze utknie sie w bezruchu w szytwnym gorsecie.
Niby wszystko uregulowane, ale nie ma w tym zycia.
Poczytaj sobie tu na forum, do czego czesto takie martwe zycie malzenskie prowadzi. Byc moze wlasnie przed tym uratowalas sie, nic nie wiadomo. W jakis sposob byl to Twoj wybor, wybor innego zycia.

Jedna z przyczyn Twojego obecnego  "parcia na dziecko" moze byc Twoja tesknota za spontanicznoscia i nieprzewidywalnoscia, ktora dzieci wnosza w zycie rodzicow, po prostu za poczuciem zycia.
Wiem, ze nie prosilas o zadne rady, ale mimo to jedna podsune - wprowadz w swoje zycie wlasnie takie elementy nieprzewidywalnosci, czegos zwariowanego, spontanicznego, co czasem przewroci Twoj harmonogram do gory nogami. Zrob miejsce na przypadek w Twoim zyciu.
Pracujesz w scislym zawodzie, masz racjonalny i bardzo konkretny sposob myslenia, nawet pewnie w glowie nie robisz miejsca na zwariowane mysli.
A zycie wola o to, zeby moglo plynac swobobnie i wlasnym nurtem.

Twoj skok w bok wydaje mi sie wlasnie taka proba zakosztowania spontanicznosci zycia. Tyle, ze calkiem niekontrolowana i destrukcyjna.
Nastepne proby wybieraj tak, zebys nie narobila sobie klopotow, ale mimo to poczula, co znaczy zycie.
Tak czesto bywa, ze ci poukladani, kontrolujacy swoje zycie do ostatniego szczegolu nagle dokonuja jakiegos samosabotazu, ktory to poukladane zycie rozbija. Bo jest w nich cos, co domaga sie wiekszej spontanicznosci.
A wiec nauczona doswiadczeniem, rob miejsce na to w swoim zyciu tak, zeby moglo to dzialac konstruktywnie.

69

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

"Twoj ex jak widac wolal swoje zasady niz Ciebie, wybral zasady zamiast milosci. Nawet nie probowal czegokolwiek innego. Czy nie daje Ci to nic do myslenia? Czy rzeczywiscie masz az takie powody do szlochow? Ja uwazam, ze go idealizujesz."

Obowiązek naprawy wszelkiej wyrządzonej szkody leży po stronie winowajcy.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

70 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-22 22:38:20)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Obowiązek naprawy wszelkiej wyrządzonej szkody leży po stronie winowajcy.


Widze, ze lubisz pokutowac wink To tez jedna z mozliwosci w zyciu...nie pomyslalam o tym, ze moze chodzilo o stworzenie okazji do tego....;)

71

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Blusia piszesz czego nauczysz swojego syna. Nie wiesz czy urodzisz, czy dziecko będzie zdrowe. Ty chcesz to dziecko kupić sobie w sklepie?

72

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
bet napisał/a:

Blusia piszesz czego nauczysz swojego syna. Nie wiesz czy urodzisz, czy dziecko będzie zdrowe. Ty chcesz to dziecko kupić sobie w sklepie?

Blusia ma w zyciu wszystko poukladane, wszystko idzie tak, jak sobie zaplanuje i skonstruuje....no moze prawie wszystko.... nawet inzynier robi czasem bledy.  big_smile

73

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Co ja poradzę, że jako dziecko wolałam lego niż lalki.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

74

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Busia, widze, ze nie zrozumialas tego, co chcialam przekazac.
Ja tez wolalam lego, malego konstruktora ze srubokretem, ukladanki, a lalki rozkladalam na czesci, zeby zobaczyc jak sa skonstruowane. Tez pracuje w technicznym zawodzie i mam scisly umysl. Wiem jak to jest.
To nie jest problemem.
Problemem jest, gdy ma sie nadal przekonanie, ze zycie funkcjonuje tak, jak ukladanka z klockow lego, mimo, ze w praktyce okazalo sie to juz fikcja.

75

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

„Blusia piszesz, czego nauczysz swojego syna. Nie wiesz, czy urodzisz, czy dziecko będzie zdrowe. Ty chcesz to dziecko kupić sobie w sklepie?”

Bet-czemu mam nie urodzić zdrowego dziecka? W mojej rodzinie nie było przypadków chorób dziedzicznych i umysłowych. Dawcy nasienia muszą też spełniać określone wymagania, nie ma więc żadnych przesłanek, aby twierdzić, iż dziecko poczęte w ten sposób będzie chore.
Oczywiście, że nie wiem, czy urodzę i czy będzie zdrowe, mogę natomiast zrobić bardzo dużo, aby tak się stało. Nie dziecka nie chcę sobie kupić. Nabyć mam zamiar nasienie, dziecko urodzę sama ; )

Marajka-wiem co chciałaś przekazać, w życiu są rzeczy na które mamy wpływ i takie, na które nie mamy. Trzeba się skupić na tym, na co mamy.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

76

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Kitkaoskara-należy nadmienić, iż samotne rodzicielstwo wynikające z rozwoju sytuacji bardzo często dryfuje w stronę bardzo negatywnego rozwoju tej sytuacji. Jak chcę przeżyć resztę życia, trudne pytanie, wymagałoby mocnego rozpisania się. Chcę robić rzeczy, których jeszcze nie robiłam, mam swoją listę, którą sukcesywnie realizuje od lat, nie jest sztywna, czasem coś do niej dopisuję.

Czyli, jak rozumiem, dziecko znalazło się na liście rzeczy do odhaczenia w życiu i nadszedł już czas, bo lat nie ubywa?

77

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Napisałam tak bo czasem nie mamy wpływu na to jakie dziecko się urodzi i czy ono nie zachoruje. Chodzi o to, żebyś się nie rozczarowała. Do tej pory twoje decyzje dotyczyły ciebie i osób dorosłych. Dziecko będzie na ciebie skazane. Nie będzie umiało samo o siebie zadbać. Kiedy wychodziłaś 1 raz za mąż byłaś pewnie przekonana, że to słuszna decyzja a jednak zmieniłaś zdanie. W przypadku drugiego małżeństwa także właściwie ty podjęłaś decyzję o jego zakończeniu.
Chciałabym abyś przemyślała decyzję o dziecku, żeby w razie komplikacji, które w życiu zdarzają się częściej niż nam się wydaje dziecko miało zapewnioną stabilizację, bezpieczeństwo i miłość.
Z małżeństwa można się wycofać z macierzyństwa lepiej nie.
Mam znajomą. Urodziła dziecko dla siebie. Poznała w tym celu mężczyznę, z którym nie chciała się wiązać ( wiązać swojej przyszłości), ale uznała, że na dawcę genów się nadaje. Była już jednak sporo po 40. Spotykała na swojej drodze takich, z którymi nie chciała dzielić życia a dziecko chciała urodzić.
Wychowuje je sama. Nigdy nie wystąpiła od ojca o alimenty. Mała go nie zna. Niestety z dzieckiem są problemy zdrowotne.
Dobrze się skończyło, ale było podejrzenie choroby nowotworowej.
Takich rzeczy się nie przewidzi. Decydując się na samotne macierzyństwo wydaje mi się, że powinnaś rozważyć różne scenariusze. Wraz z zapewnieniem opieki dziecku w razie gdyby tobie się coś przytrafiło.
Mam bardzo poważnie chore dziecko. Nikt w rodzinie ani mojej ani mojego męża nie ma tej choroby genetycznej. Przynajmniej mnie nic o tym nie wiadomo. To było moje 3 dziecko. Pozostałe były zdrowe. Ja zdrowe. Ciąża i poród ok. A potem coś mnie niepokoiło.
Udźwignąć chorobę dziecka jest bardzo trudno. Mąż porzucił rodzinę. Podejrzewam, że gdyby nie choroba córki nie doszłoby do tego. Może i dobrze się stało. Trudno. Jednak jej choroba to najgorsze z czym się w życiu borykam. W każdej chwili może się zacząć walka o jej życie. Nie wiem czy dam radę. Odtrącam te myśli.
Nagle zmienia się całe twoje życie. Robię co mogę. Rada lekarzy: proszę się modlić. Nie ma lekarstwa, nie potrafią zatrzymać choroby, nie wiedzą jak będzie się rozwijać. Wiedzieli tylko tyle, że we wczesnym dzieciństwie dziecko będzie walczyć o życie.
Walka z czasem. Oby była jak najwieksza, oby jak najdłużej miała względny spokój i mogła funkcjonować podobnie jak zdrowe dzieci.
Psychicznie ciężko jest to udźwignąć. Takie jest macierzyństwo. Nieustanna troska.
Kiedy obok jest bliska osoba jest po prostu troszkę lżej.
Mnie np brakuje tego, żeby jak dawniej pozachwycać się z mężem dziećmi. Lubiłam sobie z nim porozmawiać o dzieciach. Jakie są cudne, kochane, mądre. To jest tak jak ze wspaniałym widokiem. Chciałoby się tym zachwytem nad pięknem z kimś podzielić. Wspólnie przeżywać.

Może zmienisz zdanie. Jesteś młoda. Może w inny sposób stworzysz rodzinę. Nie będzie to musiało być dziecko poczęte bez miłości.

78 Ostatnio edytowany przez Marajka (2015-12-23 14:02:24)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

Marajka-wiem co chciałaś przekazać, w życiu są rzeczy na które mamy wpływ i takie, na które nie mamy. Trzeba się skupić na tym, na co mamy.

Mam wrazenie, ze jednak nie do konca wiesz, co chcialam przekazac.
Owszem, warto sie skupic na tym, na co ma sie wplyw, zamiast walczyc z wiatrakami.
Ale ja nie to mialam na mysli.
Mysle, ze Ty chcesz w maksymalnym stopniu kontrolowac swoje zycie, bo bardzo boisz sie nieprzewidywalnosci. Wiazesz sie z mezczyznami, z ktorymi wydaje Ci sie, ze zapewnia Ci to bezpieczenstwo przed niespodziewanymi zmianami. A potem dochodzisz do wniosku, ze jednak czegos brakuje i konczysz w mniej lub bardziej kontrolowany sposob te zwiazki i w ten sposob sama sobie fundujesz zmiany.
Tyle, ze nic sie z tego nie uczysz, bo jedyne co Cie zajmuje, to jest zal z powodu utraconego rzekomego raju, ktory nigdy rajem nie byl, bo inaczej bys nigdy z niego nie wychodzila.
Teraz placzesz nad swoja "glupota", ale co ona oznacza? Chyba tylko to, ze zrobilas cos, co obnazylo pseudo-milosc bylego, ktora byla tylko gratyfikacja za poprawne zachowanie, odpowiadanie szablonom w jego glowie i dostarczanie odpowiednich wynikow.

Tak apropos to takze i Twoje wzorce ocen. Tak samo traktujesz Ty innych i siebie sama.
Pewnie juz zawsze tak bylo, pewnie bylas zdolnym dzieckiem, wzorowa uczennica, dopasowana do otoczenia, z poprawnym gronem znajomych...itd. Nie chce twierdzic, ze to cos zlego. Ale jesli to tylko powierzchnia i dopasowanie sie do norm i zasad, to jednak nie jest to czyms, co daje spelnienie.
To jest oczekiwanie, ze bedzie sie kochanym, jak spelni sie wszelkie potrzebne do tego warunki. Ale zapewniam Cie, ze to nigdy nie nastapi i w ten sposob uplywa cale zycie na tym oczekiwaniu í staraniu sie. Ty nawet siebie samej nie kochasz, tylko oczekujesz od siebie wypelniania norm.

Teraz chcesz dziecka, ktoremu wedlug wszelkiego prawdopodobienstwa dasz ta role kochania Cie bez stawiania warunkow, bo dzieci inaczej nie potrafia, jednoczesnie drylujac je do wypelniania oczekiwan i przestrzegania zasad, w zamian za co ono od Ciebie moze dostanie odpowiednie uznanie. Nie za to, ze jest, tylko za to, co zrobi i na ile wypelni Twoje oczekiwania.
To jest pustka i ta chcesz ofiarowac swojemu dziecku!
To jest ten egoizm. Ty chcesz tylko wypelniacza wlasnej pustki. Rola Twojego dziecka jest juz teraz zdefiniowana - zapewnic szczescie swojej matce.
Ale to nie jest rola dzieci!


Ja w przeciwienstwie do wielu protagonistow tutaj nie jestem zadna przeciwniczka samotnego wychowywania dzieci. Sama bylam jakis czas samotnie wychowujaca, choc ze zrzadzenia losu, a nie z wyboru. ale to nie ma wedlug mnie specjalnego znaczenia, z jakiej przyczyny sie to zdarza.
Dzieci niekoniecznie potrzebuja ojca czy matki. To tylko puste role, jesli nie ma za nimi bezwarunkowej milosci i jesli dzieci nie maja mozliwosci swobodnego rozwoju, bo sa wpychane w jakies role, to nic nie pomoze, gdy sa oboje.
I odwrotnie - nie robi to zadnej szkody dziecku, gdy ma tylko jedno z rodzicow, za to takie, ktore jest w stanie przekazac mu milosc i pelnie zycia.
Ty wedlug mnie tego nie dopuszczasz do siebie, wiec jak chcesz to zapewnic i przekazac dziecku?

Lepiej byloby, zebys najpierw wziela jakiegos bezdomnego zwierzaka, te tez kochaja bezwarunkowo, a jednoczesnie trzeba sie o nie troszczyc, nie oczekujac nic w zamian. To bylby trening w spontanicznosci i kochaniu. Pisze to naprawde calkiem serio, bo male dzieci i zwierzeta w domu to nie az taka wielka roznica. Tyle, ze zwierzakowi wyrzadza sie mniejsza krzywde emocjonalna niz dziecku, jesli dostaje ono tylko oczekiwania a nie milosc. I jesli sie okaze, ze jest to za uciazliwe, to mozna znalezc im innych wlascicieli.
Z dziecmi trudniej,

Zadaj sobie samej pytanie:
Czego brakowalo Ci w pierwszym malzenstwie?
Czego brakowalo Ci w drugim?
Bo w kazdym brakowalo czegos zasadniczego.
Tym czyms jest wedlug mnie milosc. Zaznaczam, ze milosc to nie motylki i nie ugiete nogi przy tym wspanialym mezczyznie. Te ostatnie to tylko mocne wrazenia, ktore zawsze kiedys przemijaja, to tylko namiastka pelni zycia.
Milosc to wlasna zdolnosc kochania. Jesli sie to umie, to umie sie tez ocenic sytuacje, w ktorych nie ma milosci.
A Ty nawet do dzis nie zauwazasz, ze Twoj ex niewiele milosci Ci dawal. Bo przyzwoitosc i zasady to nie milosc. Dlatego bylo mu tak latwo sie Ciebie pozbyc. To zwykly egocentryk, jak i Ty sama.

Nie pisze tego, zeby Cie oceniac, to jest tylko to, co wyczytuje tu na podstawie Twoich wlasnych wpisow.
Mysle, ze wlasnie to budzi tu takie kontrowersje.

79 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-23 15:38:33)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
Marajka napisał/a:

To jest pustka i ta chcesz ofiarowac swojemu dziecku!
To jest ten egoizm. Ty chcesz tylko wypelniacza wlasnej pustki.

Marajko, sugerowałam już wcześniej Blusi taką możliwość.
Z tym, że ty już poskładałaś sobie spójny, dość pełny i wyraźny obraz Blusi, ja jeszcze obserwuję smile
Podzielam wiele twoich spostrzeżeń. Zarówno te dotyczące nadmiernej kontroli własnego życia, które przejawia Blusia, jak i tych dotyczących  prób zapełnienia przez nią wewnętrznej pustki.
Ale jeśli dobrze odczytuję problem Blusi, to jest niemal pewne, że ona się nie zmieni. Nikt i nic nie będzie w stanie jej "nakarmić".

80

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Tak Kitkaoskara. Pod zasadniczymi wzgledami zgadzamy sie. Mnie tak samo jak Ciebie uderzyl ten w sumie pusty, bez wewnetrznego zaangazowania ton wypowiedzi.
Clodny, racjonalny, nie upiekszajacy...i w ktorym czegos brakuje.


Busiu, moze cos tu konstruujemy, co nie do konca odpowiada rzeczywistosci, bo mamy tu skape informacje, wiec i oszacowanie sytuacji jest fragmentaryczne.
Ale takze miedzy wierszami mozna zazwyczaj sporo wyczytac i czesto ludzie maja tu dobra intuicje. Moze Ci sie to przyda, a moze nie.

Twoje pierwotne przeslanie bylo, zeby inni nie powielali Twoich bledow. Tylko ja mam wrazenie, ze te bledy leza troche gdzie indziej, niz Ci sie wydaje, dlatego tu dolaczylam. Bo jak juz analizowac bledy, to porzadnie wink Poza tym mialam wrazenie, ze za zalozeniem tego watku tkwi jeszcze cos innego, bo wiadomo, ze beda co do tego rozne komentarze.
Czasem jednak chce sie cos z siebie wyrzucic, nawet jesli sie tego wyraznie nie sformuuje, tylko pomiedzy wierszami.  I to mi na taki wlasnie przypadek wyglada.
Zyczylabym Ci znalezienia radosci z zycia tak po prostu, bez koniecznosci uzywania do tego celu dziecka czy kogokolwiek innego.

Czy sobie zrobisz dziecko czy nie, to Twoja decyzja. Takie dziecko pewnie nie mialoby gorzej, niz miliony innych dzieci poczetych na przyklad zupelnie nieplanowo i ladujacych w kiepskich warunkach. Z pewnoscia potrafisz zapewnic dziecku dobre zewnetrzne warunki. Jesli chodzi o reszte....to niewykluczone, ze dziecko moze spowodowac wewnetrzne przesuniecie, czemu nie? Nie mozna tego wykluczyc. Czesto sie tak zdarza.
Ale moze byc tez tak, ze bedzie to nastepny w gruncie rzeczy nieszczesliwy czlowiek, ktory bedzie potrzebowac pozniej w zyciu jakichs zapelniaczy, bo nie zaznal sam nigdy tego, jak to jest byc kochanym tak po prostu, za samo istnienie. To zalezy od Ciebie i od tego, na ile jestes w stanie kochac, na ile jestes w stanie zrezygnowac z kontroli, narzucania sztywnych norm  i zostawic dziecku przestrzen do swobodnego rozwoju, nawet jesli nie do konca odpowiadaloby to Twoim planom na jego zycie.

81 Ostatnio edytowany przez ezail (2015-12-24 21:58:23)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Dajcie na luz z tymi bzdurami. Wiem że tutaj są kobiet które przeleciałaby połowa mężczyzn na świecie a i tak oczekiwałyby wybaczenia i zrozumienia. Świat bez zasad jest obrzydliwy. Twardy kręgosłup moralny - to jest to co czyni ludzi istotami wyjątkowymi. Widać niektórzy nie zbliżają się do tego poziomu. Dla autorki postu chęć posiadania dziecka jest takim samym kaprysem jak skok w bok. Przy pierwszych problemach podwinie ogon i ucieknie. Brak świadomości ponoszenia konsekwencji własnych czynów jest nagminna w dzisiejszych czasach. Co do dzieci to przypomniała mi się sprawa dr Chazana, kiedy parka postanowiła mieć dziecko z in vitro a gdy okazało się że płód jest uszkodzony to "my takiego potworka nie zamawialiśmy i chcemy aborcji". Tu jest identycznie - dziecko nie jest świadomym wyborem i zobowiązaniem tylko towarem by zaspokoić jej i tak rozdmuchane ego. Do dziś dawno temu zanim zacząłem studia na wymarzonym kierunku wspominam fajne prawa alchemii i magii z książek fantasy. Kilka osób mogłoby wziąć sobie je do serca. Po 1. Najlepsze intencje mogą wyrządzić największe szkody. Po 2. Zanim coś zmienisz musisz poznać naturę rzeczy i znać ewentualne konsekwencje.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

"Iloraz inteligencji tłumu równy jest IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników."

82 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-12-24 22:44:29)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
ezail napisał/a:

parka postanowiła mieć dziecko z in vitro a gdy okazało się że płód jest uszkodzony to "my takiego potworka nie zamawialiśmy i chcemy aborcji".

Gdyby dziecko pochodziło z tradycyjnego sposobu rozmnażania też byś chciał, żeby kobieta rodziła "potworka" mającego przed sobą kilka dni życia?

Nota bene postawa mężczyzn wobec autorki przypomina mi postawę kobiet wobec problemu prostytucji. Kobiety nie znoszą prostytutek, bo wywołuje ich lęki to, że nawet do seksu nie jest potrzebna stała partnerka. Mężczyźni czują się tu zagrożeni: No jak to panie, nawet do alimentów mężczyzna jej niepotrzebny?

83

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
EeeTam napisał/a:
ezail napisał/a:

parka postanowiła mieć dziecko z in vitro a gdy okazało się że płód jest uszkodzony to "my takiego potworka nie zamawialiśmy i chcemy aborcji".

Gdyby dziecko pochodziło z tradycyjnego sposobu rozmnażania też byś chciał, żeby kobieta rodziła "potworka" mającego przed sobą kilka dni życia?

Nota bene postawa mężczyzn wobec autorki przypomina mi postawę kobiet wobec problemu prostytucji. Kobiety nie znoszą prostytutek, bo wywołuje ich lęki to, że nawet do seksu nie jest potrzebna stała partnerka. Mężczyźni czują się tu zagrożeni: No jak to panie, nawet do alimentów mężczyzna jej niepotrzebny?


Gdyby żyrafa miała trąbę to była by słoniem. Natura jest o tyle doskonalsza, że takie zjawiska zdarzają się nieporównywalnie rzadziej niż przy in vitro. Zaledwie 20% pierwszych podejść do in vitro jest skutecznych. Człowiek świadomy podejmuje ryzyko i ewentualną odpowiedzialność. Dla tych pseudorodziców nie było ważne dziecko tylko sam fakt jego posiadania. Może i młody jestem, ale zaopatruję dps dla dzieci w leki i wiem swoje. Jest tam kilka ofiar takich śmieci którym poczęło się chore dziecko ale wstydzili się je pokazać światu. Zostawili i płacą byle by wszyscy cicho byli żeby nikt się nie dowiedział. Co gorsza kolejne próbują... Ktoś kto igra z naturą powinien być świadomy ryzyka a nie zamawiać dziecko zdrowe a wszelkie "półprodukty" utylizujemy. Może i mnie inaczej uczono - życie i zdrowie nie jest towarem.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

"Iloraz inteligencji tłumu równy jest IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników."

84 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-12-25 00:25:00)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
ezail napisał/a:

[Natura jest o tyle doskonalsza, że takie zjawiska zdarzają się nieporównywalnie rzadziej niż przy in vitro. Zaledwie 20% pierwszych podejść do in vitro jest skutecznych.

A jaka jest skuteczność metody pochwa-penis?

ezail napisał/a:

Jest tam kilka ofiar takich śmieci którym poczęło się chore dziecko ale wstydzili się je pokazać światu. Zostawili i płacą byle by wszyscy cicho byli żeby nikt się nie dowiedział. Co gorsza kolejne próbują... Ktoś kto igra z naturą powinien być świadomy ryzyka a nie zamawiać dziecko zdrowe a wszelkie "półprodukty" utylizujemy. Może i mnie inaczej uczono - życie i zdrowie nie jest towarem.

Rozumiem, że przy metodzie pochwa-penis rodzą się wyłącznie dzieci jak brylanty, a gdyby się trafiło upośledzone to nigdy nie trafi do DPS? To bardzo interesujące, tylko w mojej miejscowości jest DPS i są tam upośledzeni, z których wieku można na 100% stwierdzić, że pochodzą z tradycyjnego rozrodu..

Poza tym piszesz nie na temat, bo in vitro i inseminacja to dwie różne sprawy...

85

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
ezail napisał/a:

A jaka jest skuteczność metody pochwa-penis?

Statystyki są zależne od kraju, systemu opieki medycznej itd. W Polsce pewnie ok. 99,5%

Nie brak mi argumentów by rozmawiać z ćwierćinteligentnymi feministkami więc lepiej nie drąż tematu. Widzę, że nie rozumiesz podstawowych pojęć matematycznych z zakresu liceum, takich jak prawdopodobieństwo, permutacje itp.

Wyjaśnię to jak przeciętnemu szympansowi. Jak masz lotto i losuje się tam chyba 6 liczb z 49 i wyobraź sobie że powstaje teraz inny totalizator i oferuje losowanie 6 liczb z 30 przy takich samych nagrodach. W którym totalizatorze wolałabyś skreślić kupon? Gdy odpowiesz odnieś to tej analogicznej sytuacji.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

"Iloraz inteligencji tłumu równy jest IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników."

86 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-12-25 00:50:37)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

powielony post

87 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-12-25 00:54:45)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
ezail napisał/a:

Statystyki są zależne od kraju, systemu opieki medycznej itd. W Polsce pewnie ok. 99,5%

Czyli prawie każdy stosunke kończy się poczęciem? Niesamowite, człowiek uczy się cale życie...

ezail napisał/a:

Wyjaśnię to jak przeciętnemu szympansowi. Jak masz lotto i losuje się tam chyba 6 liczb z 49 i wyobraź sobie że powstaje teraz inny totalizator i oferuje losowanie 6 liczb z 30 przy takich samych nagrodach. W którym totalizatorze wolałabyś skreślić kupon? Gdy odpowiesz odnieś to tej analogicznej sytuacji.

Po 1. jestem mężczyzną.
Po 2. Możesz sobie darować wstawki typu "szympanse", "świerćinteligentne feministki" itd. itp. One świadczą o tobie, nie o mnie.
Po 3. Nie wiem co ma totolotek do tego... Przypuszczam zresztą, że sam nie wiesz, więc i uzasadnić nie będziesz umiał... Acz spróbuję ci pomóc. Czyżby chodziło o to, że z in vitro częściej rodzą się dzieci chore? Tak, to prawda. Tylko różnica jest niewielka, a trzeba pamiętać, że średnia wieku matek korzystających z in vitro jest zdecydowanie wyższa niż w przypadku normalnego rozrodu. No i do in vitro kwalifikuje się pary, które nie mają szans na normalne spłodzenie dziecka.

W tym momencie przechodzimy do tego, o czym już pisałem, a czego nie zauważyłeś:
W banku spermy nie robią in vitro, tylko inseminację. Zanim będziesz kontynuował jakże merytoryczną z twej strony dyskusję szafując "szympansami" i "świerćinteligentnymi feministkami" - najpierw sprawdź co to jest in vitro i co to jest inseminacja.

88

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Zapis pod nickiem mówi co innego. A może jest w tym ziarno prawdy... smile Myślę że totolotek ma wiele do tego i mam prawo mieć taką opinię. Fakt że nie potrafisz tego powiązać jeszcze bardziej Ciebie pogrąża. Wykręcanie się terminologią (znaną mi i nie jesteś w stanie podjąć ze mną na ten temat dyskusji) i zarzucaniem braku wiedzy i dążąc w ten sposób do usprawiedliwienia nieodpowiedzialności chluby nie przynosi.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

"Iloraz inteligencji tłumu równy jest IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników."

89

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Aha, czyli merytorycznie nie masz już nic do powiedzenia. Cóż, nie będę zatem cię karmił big_smile

90 Ostatnio edytowany przez SexyLady02 (2015-12-25 08:43:51)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Podziwiam za odwagę, by o tym tu opowiedzieć. Oceniać tego co zrobiłaś nie będę, bo sama chyba najlepiej wiesz jakie poniosłaś konsekwencje za swoje zachowanie. Za to mam inne pytanie. Czy po tym wszystkim nie było żadnej szansy by drugi mąż ci wybaczył? Zdaje sobie sprawę,że to niełatwe, ale czasami,gdy ludzie się naprawdę kochają, to potrafią sobie wybaczyć i żyć dalej razem. Nie było na to szansy?

91

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Na szybko:

Bet-oceniasz moją sytuację poprzez pryzmat własnego problemu z chorobą dziecka. To, co przydarzyło się tobie, nie oznacza, iż przydarzy się mi. Nie będę planować swojej przyszłości na podstawie zdarzenia, których prawdopodobieństwo wystąpienia jest bliskie zeru. To tak jak nigdy nie wsiąść do samolotu, bo czasem jakiś się rozbija.

Marajka - Oczywiście, że chcę maksymalnie kontrolować swoje życie, a nie kierować się kłębkiem emocji i postępować według „widzi mi się". Mam natomiast dziwne wrażenie, że oczekujesz ode mnie właśnie wypełniania norm, które polegają na „wielkim zakochani” ochach i achach. Mam psa, zawsze miałam dobry kontakt ze zwierzętami, w domu rodzinnym był pies, ja też mam psa od 8 lat.

SexyLady02- gdyby mi wybaczył nie byłoby rozwodu, logiczne.

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

92

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Blusia jestem zwyczajną zdrową kobietą. Mam 3 zdrowych, ślicznych, dorodnych dzieci. Córki choroby nikt się nie domyśla. W rodzinie zdrowe dzieci. Bardzo dobra opieka medyczna, standard życia dobry. Pewne rzeczy mogą jednak się zdarzyć i wówczas trzeba umieć je udźwignąć. To jest coś co wymyka się spod kontroli, nie jest od nas zależne.

Wygląda na to, że jesteś osobą niestabilną. Dwóch mężów zostawiłaś. Dziecko jest na całe życie. Jeśli nie spełni twoich oczekiwań to co?Kiedy wychodziłaś za mąż po raz drugi także nie planowałaś, że odejdziesz ( zdradzisz).
Rozumiem, że odezwała się w tobie natura, pragnienie dziecka. Chcesz to po to sięgasz. Nie bierzesz pod uwagę różnych scenariuszy.
Dziecko wydaje się twoim kaprysem w dodatku łatwo dostępnym.
Musisz teraz, w ten sposób?

93

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

W czym jest gorszy "ten sposób" od innego?

Jestem jędzą i dobrze mi z tym !!

94

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Jest nienaturalny.
Podchodzisz do posiadania dziecka jak do kupna kiecki w sklepie. Na podstawie tego co napisałaś po prostu wyglada na to, że kiepsko rokujesz w roli osoby, która ma stale dawać z siebie uczucie. Za jakiś czas można oczekiwać, że dziecko ci się znudzi- jak poprzednie małżeństwa. To byli dorośli ludzie. Dziecko będzie zdane tylko na ciebie ( jedyny rodzic).
Kiedy rodzi się dziecko, które jest owocem miłości i związku dwojga ludzi to nawet jeśli jednemu z nich zmienią się życiowe cele i dziecko w ich realizacji będzie stało na drodze, to zawsze może liczyć jeszcze na drugiego rodzica. Tak samo w przypadku zdarzeń losowych.
Jeśli to dla ciebie "ostatni dzwonek", żeby urodzić dziecko to trudno. Każda kobieta może mieć takie pragnienie.
Jeśli jednak biologicznie masz jeszcze czas to uważam, że warto poczekać na bardziej sprzyjające okoliczności.
Wspaniale jeśli dziecko ma obydwoje rodziców, którzy je kochają, pragną mu zapewnić bezpieczeństwo.
Ty swoje dziecko na starcie tego świadomie pozbawiasz.
Powiesz mu kiedyś: czułam się sama, twoim ojcem jest jakiś typ, który oddał spermę...

95

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Blusia, ja niczego od Ciebie nie oczekuje! Przeciez, ja ani Ciebie nie znam, ani nie jest to moje zycie, wiec to nie moja sprawa, co z nim zrobisz.
Wypowiadam tu po prostu moja opinie. Subjektywna, jak kazdego czlowieka. Z perspektywy wlasnych doswiadczen zyciowych, ktore sa niemale.
Zalozylas tu watek, wiec widocznie czegos oczekiwalas. Tym czyms sa wlasnie wypowiedzi innych ludzi na temat, ktory zadalas.
Fajnie, ze lubisz zwierzeta. smile

Nie ma zadnych norm, ktore polegaja na zakochaniu i ochach i achach. A juz zupelnie nie doczytalas, ze ja napisalam, iz te wzoloty i achy nie oznaczaja jeszcze milosci, ze to cos szybko przemijajacego. Ja nie napisalam tez wcale, ze masz sie kierowac swoim "widzi mi sie".

Ale jesli o tym sama wspominasz, i twierdzisz, ze tego nie potrzebujesz, to przeczytaj, co sama o sobie i swoim zyciu napisalas! W obydwu Twoich malzenstwach najwyrazniej w ktoryms momencie wlasnie tych ochow Ci brakowalo. Nawet w tym drugim, po tym rewelacyjnym poczatku, jak nogi przestaly sie uginac i nudno sie tam po jakims czasie zrobilo i bez wzlotow, zaczelas szukac innych atrakcji w postaci hydraulika z reklamy, przy okazji fundujac sobie niezly klebek emocji. Przeciez to wlasna kreacja, ktora byla do przewidzenia!
Czy nie jest to przypadkiem jakas ogromna sprzecznoscia z ta druga strona, czyli mozliwie maksymalna kontrola?

Dlatego ja sugerowalam, ze byc moze takie calkiem uporzadkowane, przewidywalne i skontrolowane zycie, jakie sobie usilujesz serwowac, nie jest czyms odpowiednim dla Ciebie. Bo nie dla kazdego musi byc!
Jesli tak jest, to i kazda nastepna proba tego samego co przedtem zakonczy sie murowanym fiaskiem. Bo jeszcze nie doszlas do tego, co wlasciwie Toba kieruje. Nie jest to mianowicie tylko glowa.
Rownowaga w zyciu wymaga zarowno udzialu glowy jak i odpowiedniej porcji zycia emocjonalnego - u jednych mniej, u innych wiecej, proporcje sa indywidualne. Zazwyczaj zaniedbanie jednej ze stron prowadzi do sytuacji, w ktorych dochodzi/musi dojsc do glosu ta zaniedbana strona. U Ciebie nie wyglada to na zrownowazenie. Wpadasz z jednej skrajnosci w druga.
Jesli myslisz, ze wracajac teraz do maksymalnej kontroli swojego zycia unikniesz w przyszlosci emocjonalnych klebkow, to jestes z duza doza prawdopodobienstwa w sporym bledzie.
Nastepna burza jest zazwyczaj tylko sprawa czasu. A u Ciebie nawet juz widac, ze sie zbiera. Bo sprawienie sobie dziecka to jest wlasnie taki skok bez mozliwosci kontroli, o ktorym nigdy nie wiadomo, co ze soba przyniesie.

Jesli wiec chcesz miec maksymalna kontrole nad swoim zyciem, to dziecko jest ostatnia rzecza, ktora powinnas sobie zafundowac!
Ale poniewaz masz takie zyczenie, to warto byloby zaczac patrzec na wlasne potrzeby emocjonalne i dac im mozliwosc bycia i adekwatnego wyrazu.
To jest takze niezbedne dla dobrego rozwoju kazdego dziecka, zeby osoby w jego otoczeniu zapewnialy odpowiednia doze kontaktu emocjonalnego i pozytywne wzorce wyrazania wlasnych emocji.

96

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Zgadzam się z Marajka.

Osoba, która nie potrafi tworzyć trwałych zwiazkow z innymi dorosłymi ludzmi, co zostalo juz udowodnione przez DWA rozwody, nie nadaje sie tak naprawde na  rodzica. Dziecko to nie jest zabawka, to nie jest odhaczony punkt na liscie pod tytulem "osiagniecia zyciowe", to nie jest tez plaster na problemy emocjonalne. Decydujac sie na potomka z wyzej zapodanych powodow, mozna byc pewnym, ze WCALE nie dostanie ono tego czego potrzebuje- czyli milosci- a stanie sie jedynie narzedziem do samozaspokajania ego przyszlej mamusi.

97

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Jest mnostwo ludzi, ktorzy nie nadaja sie na rodzicow, jesli chodzi o emocjonalna dojrzalosc. Jesli byloby inaczej, to i swiat inaczej by wygladal.
Nie jest wiec moja intencja odradzac Busi dziecko. Sa znacznie gorsze przypadki.
Ja probuje tylko zwrocic jej uwage na sprzecznosci we wlasnym mysleniu i zachowaniu, ktore juz dotad prowadzily w jej zyciu do problemow i dalej beda to robic, jesli nie zacznie patrzec na to swiadomie, zamiast tylko slepo reagowac swoimi dotychczasowymi schematami zachowania.

Busiu, z pewnoscia umiesz myslec logicznie, na tym polega Twoj zawod. Zastosuj to samo w stosunku do siebie samej, wtedy zaczniesz dostrzegac pewne rzeczy.
Nie potrafisz radzic sobie z wlasnymi impulsami i emocjami i usilujesz je kontrolowac glowa, po prostu je duszac. Ale to dziala tylko do pewnego stopnia, wiec nie tedy droga.

Zamiast bac sie wlasnych emocji i starac sie ich unikac, co i tak nigdy nie bedzie funkcjonowac, bo one sobie wczesniej czy pozniej utoruja droge na zewnatrz, naucz sie obchodzic z nimi.
Jak na razie dzialasz zupelnie na slepo w tej dla Ciebie waznej dziedzinie, ktora sa zwiazki i gdzie te emocje dochodza do glosu, a wydaje Ci sie, ze masz wszystko pod kontrola. Ale emocje nie dzialaja tak jak maszyny, nie da sie nimi kierowac, przykrecajac srubki w pokrywce. Sa na to inne metody.
To jest Twoja slaba strona, wiec warto byloby czegos sie tu nauczyc, jesli chcesz miec jesczez kiedys radosc w bliskich kontaktach. Do tego nalezy tez kontakt z dziecmi.

98

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

Marajka, prawda, czy Blusia bedzie miec dziecko czy nie, to jej prywatna sprawa.

Chcialam tylko zwrocic uwage, ze ktos kto blokuje wlasne emocje i nawet nie jest minimalnie swiadomy własnych pobudek czy impulsow, nie jest idealnym materialem na rodzica. Już nie mowiac o tym, ze nawet do związku się nie nadaje.

99 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2015-12-27 13:06:14)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.
blusia32 napisał/a:

W czym jest gorszy "ten sposób" od innego?

Tu nie o sposób chodzi, ale o to, że to, co pozornie wydaje się najlepszym rozwiązaniem, jest tylko pozorem.
To co ma być (z założenia lub nieświadomym) rozwiązaniem problemów, może nawet koło rozwiązania nie stać wink

100 Ostatnio edytowany przez zalih (2015-12-27 18:37:38)

Odp: Dwóch mężów, dwa rozwody.

"Później pojawił się W facet młodszy o 5 lat, wyglądający lepiej niż hydraulik z plakatu. Z nudów, dla odreagowania stresów dnia codziennego i ze zwykłej bezdennej babskiej głupoty puściłam się, zdradziłam męża"
"Tak więc koleżanki, pomyślcie dobrze, zanim przyjdzie wam do głowy zniszczyć własne życie z nudów, bo mąż was zaniedbuje, bo nie jest jak kiedyś, bo się z nim pokłóciłaś czy inne bzdurne usprawiedliwienie własnej nieuczciwości i robienia krzywdy partnerowi."
Widzę, że adresowałaś swoją historię do kobiet, ale myślę, że wielu facetów też znajdzie w niej coś dla siebie. Mnie na przykład po przeczytaniu tego wątku naszła myśl, że nie warto traktować związku z kobietą poważnie, angażować się, brać ślub, planować wspólną przyszłość bo nigdy nie wiadomo czy kobieta którą kochasz nagle nie okaże się zwykłą dziwką jak ty. Wiem, że nie powinienem generalizować ale jest chyba racja w tym, że każda się puści jeśli tylko trafi na odpowiedniego "kandydata".
A co do dziecka to uważam tak jak większość tutaj, że powinnaś dać sobie spokój. Czytając nawet cytaty które przytoczyłem każdy dojdzie do wniosku, że nie jesteś dojrzała emocjonalnie i jak nie nadajesz się do związków tak i na bycie matką. Będzie tak jak w twoich związkach, na początku fajnie no bo dziecko coś nowego, ale jak przyjdą problemy to będzie jak w twoim małżeństwie...
Ale w sumie czytając te wszystkie wątki czy ktoś tutaj na tym forum bierze pod uwagę mądre rady, które niektórzy tutaj piszą? Jakbyś tutaj napisała przed swoją zdradą wątek pod tytułem "Poznałam boskiego hydraulika z plakatu, co zrobić?" i wszyscy by napisali żebys nie zdradzała to i tak byś się puściła.
Więc wszyscy Ci którzy próbują ją tutaj przekonać do tego aby nie brała się za macierzyństwo i tak jej nie przekonacie.

Posty [ 56 do 100 z 100 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dwóch mężów, dwa rozwody.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018