Tak sobie mysle, z perspektywy moich wielu lat....
Znalam rozne dziewczyny, i takie cnotki, i takie, ktore latwo wchodzily w rozmaite uklady...
I mysle sobie, ze nabijanie glowy dziewczynce cnota i " tym jedynym" jest robieniem jej krzywdy. Potem znajduje taka panienka " tego jedynego, wyjatkowego" , ktorego wyjatkowosc kryje sie wylacznie w tym, ze z nia seksil...
I trzyma sie go za wszelka cene, a czesto to hulaka, i oczajdusza ( przyklad toja z forum) a ona zalamana, bo mu dala, i nie odejdzie, bo kto ja zechce rozdziewiczona...
Po prostu, taka cnotka podnosi wartosc zwiazku i partnera jedynie w oparciu o to, ze miala seks.
I to jest dla niej sytuacja tak wyjatkowa, ze czyni jego kims absolutnie jedynym i wyjatkowym.
Z perspektywy lat moge z reka na sercu powiedziec, ze te kobiety, ktore probowaly z wieloma partnerami WSZYSTKIE sa w szczesliwych zwiazkach, i partnera wybraly wedlug swoich preferencji
Z tych cnotliwych, niesmialych,WSZYSTKIE sa z jakims bucem, albo same.
Tak, ja do 35 tez bylam ta cnotliwa, i gdybym miala corke/mogla przezyc jeszcze raz, na pewno zmienilabym podejscie.
Slowem- nie robic z piczki kapliczki.
PS nie mam na mysli " przygodnego seksu"( ktory niektorzy myla z ukladem), bo on nic nie daje, tylko uklad , w ktorym poznaje sie blizej druga osobe.to uczy czego sie chce, co wybiera, jak wybierac, czego unikac- przede wszystkim uczy unikac facetow o mentalnosci zwyklego.chocby autorka tego tematu:
Miala faceta, ktory kompletnie nie spelnial jej oczekiwan, a jednak z nim byla- to co to za wybor?
Ja rozumiem, ze dla faceta, kobieta, ktora wie, czego chce, nie bedzie sie go trzymac za wszelka cene, i ma swiadomosc wyboru - jest wyzwaniem. Ale to jest po prostu lepsze dla tej kobiety. I wlasnie w wieku 20 - 30 lat jest na to czas, na poznawanie/probowanie czego sie oczekuje.( zanim sie zabierze za zakladanie rodziny) zeby nie bylo tyle dzieci bez ojcow....