Weszlam w taki uklad z facetem starszym o 13 lat. On mnie bardzo kreci i spotykamy sie raz czy dwa w tygodniu na dlugi, wyczerpujacy seks. Oboje jestesmy samotni wiec podczas spotkan zachowujemy sie jak para, po - kazdy z nas wraca do swojego zycia.
Jest to moj pierwszy taki uklad i pierwszy raz z tyle starczym facetem (swoja droga jest w lozku boski)- jednak nie mam za bardzo sie komu z tego zwierzac, bo moi znajomi czegos takiego nie toleruja i niejednokrotnie to podkreslali. Chcialam sie zapytac co Wy o tym myslicie? Mysle, ze w internecie kazdy moze byc szczery. Ja sama wierzylam kiedys w to, ze jak seks to tylko z milosci.
Podobne tematy
2 2015-12-09 19:52:00 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-09 19:56:01)
Dobra- ja bylam w czyms takim.
Jesli jest powiedziane wprost, ze nie bedzie zwiazku( on twierdzi, ze to tylko uklad), to musisz zadbac o to, zeby on nie stal sie dla ciebie priorytetem.
Mozesz spotykac sie rzadko
Mozesz pozostac bezosobowa- ograniczyc do minimum romantyzm, szczerosc, i wspolne spedzanie czadu.
Mozesz zalatwic mu zastepstwo.
Na pewno nie mozesz sobie pozwolic na przywiazanie sie emocjonalnie do niego- bo bedziesz plakac...
Musisz dokladnie oddzielic seks od emocji.
Tak, jak napisalas:
Jak jestescie razem, jestescie jak para.
Jak wychodzisz, zapominasz. Nie tesknisz, nie piszesz, nie myslisz...
Dlatego dobrze jest miec wiecej niz jednego pana w ukladzie. Bo jesli on sie przez miesiac nie odezwie, to zacznie ci go brakowac. A od " jestem spragniona" do " tesknie" droga krotka.
Jesli zaczniesz go nagabywac, to on moze uciec, a ty sie przywiazac- dlatego dobrze miec " alternatywe", nie ten, to inny sie odezwie...
Jak polaczysz trzy powyzsze, to jestes calkowicie- emocjonalnie - bezpieczna.
PS i nie waxne, czy facet jest starszy, mlodszy, czy w kratke.
jako fanka W. Allena, odpowiem jego słowami - seks bez miłości to puste doświadczenie, ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych ![]()
Ze sporo starszym facetem jest szansa, że to wypali. Chyba, że masz syndrom szukania w mężczyznach Tatusia - wtedy się zakochasz i kaplica ![]()
Tylko bądź ze sobą 100% szczera czy to seks jest taki boski i wart robienia z siebie 'materaca' za friko jakby nie było, czy zaczynasz już coś czuć i liczysz skrycie, że to się rozwinie.
Rozważałaś by facet 'wynagradzał' Ci wasze romantyczne spotkania?
Ze sporo starszym facetem jest szansa, że to wypali. Chyba, że masz syndrom szukania w mężczyznach Tatusia - wtedy się zakochasz i kaplica
Tylko bądź ze sobą 100% szczera czy to seks jest taki boski i wart robienia z siebie 'materaca' za friko jakby nie było, czy zaczynasz już coś czuć i liczysz skrycie, że to się rozwinie.
Rozważałaś by facet 'wynagradzał' Ci wasze romantyczne spotkania?
Bardzo dobre pytanie!
Badz konsekwentna- uklad, to uklad.
On oszczedza na platnym seksie...
A ty?
W sumie to ja wyszlam z inicjatywa takiego zwiazku - po prostu czase brakuje mi bliskosci, a w obecnym trybie zycia zwiazek nie ma sensu. Mam nadzieje, ze nigdy mnie z nim uczucie nie polaczy. Wiem, ze kobietom zdarza sie to czesto, poki co traktuje go jak seks maszynke + fajnego znajomego w jednym.
To ze starszy - chyba druga kwestia mniej tolerowana w spoleczenstwie. Dla mnie to nieistotne, chociaz 5 lat temu bylo by to dla mnie nie do pomyslenia. Jest przystojniak z niego, co z tego, ze starszy. Najwazninejsze ze ma chlop sily za trzech ![]()
Ze sporo starszym facetem jest szansa, że to wypali. Chyba, że masz syndrom szukania w mężczyznach Tatusia - wtedy się zakochasz i kaplica
Tylko bądź ze sobą 100% szczera czy to seks jest taki boski i wart robienia z siebie 'materaca' za friko jakby nie było, czy zaczynasz już coś czuć i liczysz skrycie, że to się rozwinie.
Rozważałaś by facet 'wynagradzał' Ci wasze romantyczne spotkania?
Nie wiem skad poecie, ze robie z siebie materac. Wynikalo by z tego, ze tylko on ma z tego przyjemnosc?
Ja bywalam w zwiazkach z mlodszymi facetami i zaden mnie w lozku tak nie ujechal jak ten. Kilka orgazmow jednej nocy. Kij z romantyzmem w tym wypadku ![]()
Fakt - kreca mnie starsi. Nie wiem czemu i nie mam na to wplywu. Jednak zwiazek z takim wydaje mi sie na tyle nierealny, ze nawet nie zastanawialam sie nad tym, czy moglibysmy cos do siebie czuc ![]()
8 2015-12-09 20:06:41 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-09 20:14:33)
Zakładasz, że się nie zakochasz, a jednocześnie zachowujesz się z facetem jak "para" - mózg ludzki tak nie działa. Mózg potrzebuje wyraźnego odgraniczenia. Jeśli to ma być układ = transakcja, to musi mieć w praktyce jej znamiona.
a skoro to była TWOJA inicjatywa to facet ma lepsza pozycje przetargową, gdyby to jemu zależało żeby "przelatywać" Ciebie i sam to zaproponował, mogłabyś wynegocjować coś sensownego.. Błąd.
EDIT: TO nieważne, że OBOJE macie z tego przyjemność. Facet żeby Cię nie wymienić potrzebuje coś zainwestować. Skoro jest jasne, że nie będą to uczucia, to musi to być $$.
skoro jak sama piszesz, starsi Cię kręcą to stawiam 9 do 1 , że z czasem odbije Ci na jego punkcie palma i zaczniesz cisnąć go o coś więcej, gdy spotkania stracą na częstotliwości.. Dzisiaj o tym nie myślisz, ale to nieuniknione w układach za free.
Zakładasz, że się nie zakochasz, a jednocześnie zachowujesz się z facetem jak "para" - mózg ludzki tak nie działa. Mózg potrzebuje wyraźnego odgraniczenia. Jeśli to ma być układ = transakcja, to musi mieć w praktyce jej znamiona.
a skoro to była TWOJA inicjatywa to facet ma lepsza pozycje przetargową, gdyby to jemu zależało żeby "przelatywać" Ciebie i sam to zaproponował, mogłabyś wynegocjować coś sensownego.. Błąd.
Ale ja procz cielesnej przyjemnosci nie chce nic wiecej od niego negocjowac. Dlatego nazywa sie to "fuck friends", a nie sponsoring.
Mam wystarczajaco kasy (tak mysle), mam przyjaciol, znajomych, mam tez ewentualne branie u facetow, mam swoje zyciowe sukcesy na koncie - w sumie nie potrzebuje faceta, zeby mi z rozami za tylkiem skakal, albo mnie sponsorowal.
Jak para - troche z jego inicjatywy. Moze to troche dziwne, ale mi poki co nie przeszkadza. On czasem gotuje dla mnie kolacje, zaprasza na ogladanie filmow, itp.
Sorry, ale nie wierzę w układy FwB bez $$ w tle na zasadzie braku zaangażowania u OBYDWU ze stron
On Ci imponuje i Ciebie kręci - to są podstawowe i wystarczające składniki żebyś wpadła po uszy. W dodatku,z tego co mówisz -facet wie co robić z kobietą w łóżku.. Kiepsko to dla Ciebie widzę, za bardzo poszłaś na żywioł.
Ale rób jak uważasz oczywiście.
Dla mnie FF jest chore. I to bardzo. I prawie nie różni się od prostytucji.
Nie szanuje takich osób. I nigdy nie będę szanował.
Dobrze że Twoi znajomi tego nie tolerują, bo mają całkowitą rację.
12 2015-12-09 20:23:13 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-09 20:25:06)
On za bardzo ci imponuje/zachwycasz sie nim, zeby to bylo bezpieczne.
To nie jest przedmiotowe z twojej strony...
Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.
Inaczej zaczniesz tesknic, kiedy on zacznie znikac.
On " stwarza atmosfere zwiazku", to logiczne, bo chce byc dla ciebie jedyny. Chce, zebys sie wkrecila.
( co wcale nie oznacza ze ze wzajemnoscia)
Jesli chcesz zweryfikowac, co do niego czujesz, to sobie odpowiedz na pytania:
- czy moglabys zazadac gratyfikacji?( czy nie mialabys sumienia, bo on taki mily)
- czy gdyby zaproponowal, ze spotkania beda raz na miesiac/dwa, to by po tobie splynelo?
- gdyby szantazowal cie emocjonalnie( np. ze masz sie z innymi nie spotykac) to jak bys zareagowala?
- gdybys sie dowiedziala, ze ma inne panie w ukladzie, to co?
- gdyby zniknal bez slowa- to co?
- kto ofzywa sie pierwszy po spotkaniu?
PS elle- ja zawsze bylam " za darmo"
Kwestia podejscia, nie $$
Moze nie wierzysz, bo sama bys tak nie potrafila? I ja to potrafie zrozumiec. Kreci mnie oczywiscie jego cialo i to co robi w lozku. Nie imponuje mi w sposob w jaki to ujelas. Nie mam problemow z wlasna seksualnoscia, ze wczesniejszymi partnerami tez dochodzilam. Po prostu jestem ta zla, wyuzdana, lubiaca seks. Jego lozkowe cuda sa zapewne wynikiem doswiadczenia, nie wykluczam, ze mlodsi tak nie potrafia, albo nigdy tego nie nabeda.
Nie widze zwiazku z takim facetem. No teraz moze bylo by nam fajnie, ale za 10 lat ja nadal bylabym mloda, a on bylby juz siwy. To by jakas tragdia byla. A moja rodzicielka z rodziny by mnie wypisala ![]()
Macie jasny układ, oboje wolni, więc nie ma się nad czym zastanawiać. Korzystaj
. A znajomi chyba zbyt konserwatywni
.
Ale musisz brać pod uwagę że z czasem możesz zacząć myśleć o nim o kimś więcej niż FF .
13 lat starszy hmm....no mnie jakoś tacy nie kręcą...
Ciekawą mi myśl podsunęłaś Elle88 z tą sensowną negocjacją
, mogłabyś trochę przybliżyć tą kwestię dokładniej?
Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.
Dokładnie.
Z tą uwagą, że 'alernatywy' na tle kolesia, który jest demonem seksu będa wypadały raczej na tyle blado, że autorka jeszcze bardziej się wkręci.
Tylko to źle jest rozegrane - od d.. strony, jakby to nie brzmiało w kontekście układów
dlatego, że to powinno być tak, że to wychodzi od FACETA - jak jest mocno nakręcony, a tutaj autorka praktycznie mu się nadstawiła.. facet jest zdrowy na umyśle, to dlaczego ma z darmowego dymania nie skorzystać? A że od czasu do czasu obejrzy z nią film czy poda kanapki - not that big of a deal.
Potem on znajdzie inną chętną i autorka zostanie z niczym i "słoikiem słonych wspomnień" (cytując Fisza) ![]()
Jesli czujesz sie bezpieczna i spelniona, to po co ten watek?
Szukasz rozgrzeszenia?
Ok- czuj sie rozgrzeszona- nie ty pietwsza, nie ostatnia.
O blogoslawienstwo rodzicow prosic nie musisz:-)
Dla mnie FF jest chore. I to bardzo. I prawie nie różni się od prostytucji.
Nie szanuje takich osób. I nigdy nie będę szanował.
Dobrze że Twoi znajomi tego nie tolerują, bo mają całkowitą rację.
Dla mnie też. Układ fizjologiczny ![]()
Ciekawą mi myśl podsunęłaś Elle88 z tą sensowną negocjacją smile , mogłabyś trochę przybliżyć tą kwestię dokładniej?
Chodziło mi o to, że wchodząc świadomie w układ to kobieta powinna dyktować jego warunki. Facet ma dwa wyjścia wtedy - zgodzić się na nie albo nie. Dlatego warunki powinny być na tyle przemyślane i satysfakcjonujące kobietę zarazem, by się z nich nie wycofała, bo wtedy jest pozamiatane.
A seks można mieć fajny i z $$ w tle, kompletnie jedno na drugie nie wpływa. Natomiast z cała pewnością wpływa na samopoczucie po zakończeniu takiej przygody.
19 2015-12-09 20:33:04 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-09 20:37:55)
Jesli czujesz sie bezpieczna i spelniona, to po co ten watek?
Szukasz rozgrzeszenia?
Tez mi się wydaje, że autorka nie tyle szuka rozgrzeszenia, co podświadomie ma wątpliwości jak to się dla niej zakończy. Bo przecież nie bierze pod uwagę żadnych wymagań w stosunku do niego, racjonalizuje powody dla których uprawia z nim seks (zapewne wtedy gdy jemu pasuje, no bo jak inaczej?), kasy nie chce -bo pewnie by źle na to zareagował.. no dupa trochę.
PS elle- ja zawsze bylam " za darmo"
Kwestia podejscia, nie $$
Jasne, toć o podejściu piszę ![]()
Nie da się tez rozpatrywać ceny tylko pod kątem..ceny - to musi iść w pakiecie z fajnym facetem, wiadomo.
Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.Dokładnie.
Z tą uwagą, że 'alernatywy' na tle kolesia, który jest demonem seksu będa wypadały raczej na tyle blado, że autorka jeszcze bardziej się wkręci.Tylko to źle jest rozegrane - od d.. strony, jakby to nie brzmiało w kontekście układów
dlatego, że to powinno być tak, że to wychodzi od FACETA - jak jest mocno nakręcony, a tutaj autorka praktycznie mu się nadstawiła.. facet jest zdrowy na umyśle, to dlaczego ma z darmowego dymania nie skorzystać? A że od czasu do czasu obejrzy z nią film czy poda kanapki - not that big of a deal.
Potem on znajdzie inną chętną i autorka zostanie z niczym i "słoikiem słonych wspomnień" (cytując Fisza)
p
Fakt- tu sie zgadzam.
On powinien zabiegac....
Piszesz, ze trudno o konkurencje...
Ja patrze na to inaczej- kazdy ma cos innego. Jeden jest szalony, i przebojowy, inny czuly i empatyczny, inny inteligentny i organizuje ciekawie czas...kazdy ma cos innego w ofercie- inne mocne strony. W zaleznosci od potrzeb, wybieram tego, lub owego.
Jak mi ktorys znika, jest inny, z ktorym tez lubie sie spotykac. Nikt nie jest jedyny, nie jest priorytetem, nie " zostaje z niczym".
Ja skonczylam z ukladami, ale mialam je przez dluzszy czas, i wiem, ze z takim podejsciem jest sie emocjonalnie bezpiecznym.
Swoja droga, gratyfikacja wydaje sie prostszym i skuteczniejszym ukladem....popieram.
On za bardzo ci imponuje/zachwycasz sie nim, zeby to bylo bezpieczne.
To nie jest przedmiotowe z twojej strony...Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.Inaczej zaczniesz tesknic, kiedy on zacznie znikac.
On " stwarza atmosfere zwiazku", to logiczne, bo chce byc dla ciebie jedyny. Chce, zebys sie wkrecila.
( co wcale nie oznacza ze ze wzajemnoscia)Jesli chcesz zweryfikowac, co do niego czujesz, to sobie odpowiedz na pytania:
- czy moglabys zazadac gratyfikacji?( czy nie mialabys sumienia, bo on taki mily)
- czy gdyby zaproponowal, ze spotkania beda raz na miesiac/dwa, to by po tobie splynelo?
- gdyby szantazowal cie emocjonalnie( np. ze masz sie z innymi nie spotykac) to jak bys zareagowala?
- gdybys sie dowiedziala, ze ma inne panie w ukladzie, to co?
- gdyby zniknal bez slowa- to co?
- kto ofzywa sie pierwszy po spotkaniu?PS elle- ja zawsze bylam " za darmo"
Kwestia podejscia, nie $$
"- gdybys sie dowiedziala, ze ma inne panie w ukladzie, to co?"
hmm.. nie chcialabym ryzykowac zdrowia szczerze mowiac. Mam zyciowego pecha i po uzyciu prezerwatywy puchnine mi pochwa. I tez sie tak niesmiale, wspolnie upewnialismy, czy nie jestesmy nosicielami czegos.
"- gdyby zniknal bez slowa- to co?"
Tzn nie dawal znaku zycia?
No chyba nic. Chociaz on nie posiada tutaj rodziny, ani bliskich znajomych - z tych wzgledow zachowalabym sie po ludzku i upewnila czy nie rozklada sie pod prysznicem. No chyba, ze by byl dostepny na FB ![]()
"- kto ofzywa sie pierwszy po spotkaniu?"
Tu bywa roznie. Nie jestesmy juz dzieciakami, zeby sie w takie podchody bawic. Czesto ja nie mam czasu, czesto on. Jak znajdziemy chwile to do siebie piszemy, glownie o kolejnym spotkaniu i swoich fantazjach.
Szczerze? Wieczorami zdarza mi sie czasem rozmyslac o bylym ![]()
oldorando napisał/a:On za bardzo ci imponuje/zachwycasz sie nim, zeby to bylo bezpieczne.
To nie jest przedmiotowe z twojej strony...Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.Inaczej zaczniesz tesknic, kiedy on zacznie znikac.
On " stwarza atmosfere zwiazku", to logiczne, bo chce byc dla ciebie jedyny. Chce, zebys sie wkrecila.
( co wcale nie oznacza ze ze wzajemnoscia)Jesli chcesz zweryfikowac, co do niego czujesz, to sobie odpowiedz na pytania:
- czy moglabys zazadac gratyfikacji?( czy nie mialabys sumienia, bo on taki mily)
- czy gdyby zaproponowal, ze spotkania beda raz na miesiac/dwa, to by po tobie splynelo?
- gdyby szantazowal cie emocjonalnie( np. ze masz sie z innymi nie spotykac) to jak bys zareagowala?
- gdybys sie dowiedziala, ze ma inne panie w ukladzie, to co?
- gdyby zniknal bez slowa- to co?
- kto ofzywa sie pierwszy po spotkaniu?PS elle- ja zawsze bylam " za darmo"
Kwestia podejscia, nie $$"- gdybys sie dowiedziala, ze ma inne panie w ukladzie, to co?"
hmm.. nie chcialabym ryzykowac zdrowia szczerze mowiac. Mam zyciowego pecha i po uzyciu prezerwatywy puchnine mi pochwa. I tez sie tak niesmiale, wspolnie upewnialismy, czy nie jestesmy nosicielami czegos."- gdyby zniknal bez slowa- to co?"
Tzn nie dawal znaku zycia?
No chyba nic. Chociaz on nie posiada tutaj rodziny, ani bliskich znajomych - z tych wzgledow zachowalabym sie po ludzku i upewnila czy nie rozklada sie pod prysznicem. No chyba, ze by byl dostepny na FB"- kto ofzywa sie pierwszy po spotkaniu?"
Tu bywa roznie. Nie jestesmy juz dzieciakami, zeby sie w takie podchody bawic. Czesto ja nie mam czasu, czesto on. Jak znajdziemy chwile to do siebie piszemy, glownie o kolejnym spotkaniu i swoich fantazjach.Szczerze? Wieczorami zdarza mi sie czasem rozmyslac o bylym
Na moje oko- masz przerabane...
Ale twoja sprawa....
Tu sa dwa wyjscia:
Gratyfikacja- jak pisze elle...
Albo alternatywa- to moje.Dokładnie.
Z tą uwagą, że 'alernatywy' na tle kolesia, który jest demonem seksu będa wypadały raczej na tyle blado, że autorka jeszcze bardziej się wkręci.Tylko to źle jest rozegrane - od d.. strony, jakby to nie brzmiało w kontekście układów
dlatego, że to powinno być tak, że to wychodzi od FACETA - jak jest mocno nakręcony, a tutaj autorka praktycznie mu się nadstawiła.. facet jest zdrowy na umyśle, to dlaczego ma z darmowego dymania nie skorzystać? A że od czasu do czasu obejrzy z nią film czy poda kanapki - not that big of a deal.
Potem on znajdzie inną chętną i autorka zostanie z niczym i "słoikiem słonych wspomnień" (cytując Fisza)
Ja sie mu nie nadstawilam. Ja sie po prostu na niego rzucilam.
Moze znajdzie, moze nie. Do konca czerwca niestety wyjezdzam i bede musiala zerwac seks ukladzik, nawet jakbysmy oboje sie kochali. Zwiazki na odleglosc to nie moja bajka. Juz to przerabialam....
Na pewno był zadowolony z tego, że się na niego rzuciłaś.
Tak jak mówię, fajnie że jest taka namiętność, ale moim zdaniem będą kłopoty.
Ja do dziś wspominam sobie rożnych znajomych z tamtego okresu, z 2 ma do niedawna mieliśmy sporadyczny kontakt i pomimo upływu lat ma się jakiś tam sentyment.. co dopiero gdyby w grę wchodziły uczucia, jak u Ciebie.
Podziw i pożądanie = odurzenie ZAWSZE
Dlatego ja ten 'podziw' sobie zawsze jakoś redukowałam - a świadomość, że facet musi zapłacić bardzo dobrze 'wyrównuje' pewne złudzenia, które serwuje mózg pod wpływem chemii.
Alez Wy sie uparliscie, ze ja na pewno jestem kolejna zakochana malolata. No mam gdzies swoje uczucia ulokowane, ale nie w tym czlowieku. Nawet jakby mi homara przed seksem podawal to nie moze liczyc na zwiazek i to wiemy oboje.
Cos co zachwyca Was, niekoniecznie musi zachwycac kogos innego - moze bardziej na tym to polega... Jeden sie zakocha po kilku prezentach, druga da dopiero po kilku prezentach, no i jestem ja - kobieta wrazliwa na dotyk, ktorej szczytowanie daje duza przyjemnosc ![]()
Alez Wy sie uparliscie, ze ja na pewno jestem kolejna zakochana malolata. No mam gdzies swoje uczucia ulokowane, ale nie w tym czlowieku. Nawet jakby mi homara przed seksem podawal to nie moze liczyc na zwiazek i to wiemy oboje.
Cos co zachwyca Was, niekoniecznie musi zachwycac kogos innego - moze bardziej na tym to polega... Jeden sie zakocha po kilku prezentach, druga da dopiero po kilku prezentach, no i jestem ja - kobieta wrazliwa na dotyk, ktorej szczytowanie daje duza przyjemnosc
Ok- przyjmuje twoje slowa na wiare.
Wiec o czym chcesz pogadac w kontekscie FF?
Na pewno był zadowolony z tego, że się na niego rzuciłaś.
Tak jak mówię, fajnie że jest taka namiętność, ale moim zdaniem będą kłopoty.
Ja do dziś wspominam sobie rożnych znajomych z tamtego okresu, z 2 ma do niedawna mieliśmy sporadyczny kontakt i pomimo upływu lat ma się jakiś tam sentyment.. co dopiero gdyby w grę wchodziły uczucia, jak u Ciebie.
Podziw i pożądanie = odurzenie ZAWSZE
Dlatego ja ten 'podziw' sobie zawsze jakoś redukowałam - a świadomość, że facet musi zapłacić bardzo dobrze 'wyrównuje' pewne złudzenia, które serwuje mózg pod wpływem chemii.
Niestety uczucia u nas w gre nie wchodza. Jedynie poza tym, ze go lubie, bo znalam go zanim wszystko sie zaczelo.
Cierpie od 3 lat na depresje. Nie bierzcie mnie za stuknieta, ale bariere uczuciowa mam nie wiem skad. I to nie tylko do facetow. Przez to rozpadl sie moj zwiazek.
Ale dalas mi do myslenia. Zastanawiam sie czy on nie probuje mnie w sobie rozkochac. Na poczatku myslalam, ze to takie fajne - obiadki, filmy, piwka - ale chyba to nie wrozy nic dobrego. Nie oszukujmy sie - to pierwszy moj taki uklad.
On ma juz swoje lata, niby ciagle w pracy siedzi (zwierza mi sie z takich rzeczy). Nie wykluczam, ze jakis ostatni dzwonek sie jemu odezwie, czy jakos sie to tam zwie i zechce miec ze mna dzieci, ktorych nie trawie od dawien dawna nie trawie. Nawet raz zachwycal sie swoim malym bratankiem.
Wiem, ze byl zadowolony. Ja juz nic na to nie poradze. Glodna nie jestem soba, a czasu nie cofne
I_am_Lilith napisał/a:Alez Wy sie uparliscie, ze ja na pewno jestem kolejna zakochana malolata. No mam gdzies swoje uczucia ulokowane, ale nie w tym czlowieku. Nawet jakby mi homara przed seksem podawal to nie moze liczyc na zwiazek i to wiemy oboje.
Cos co zachwyca Was, niekoniecznie musi zachwycac kogos innego - moze bardziej na tym to polega... Jeden sie zakocha po kilku prezentach, druga da dopiero po kilku prezentach, no i jestem ja - kobieta wrazliwa na dotyk, ktorej szczytowanie daje duza przyjemnosc
Ok- przyjmuje twoje slowa na wiare.
Wiec o czym chcesz pogadac w kontekscie FF?
Ogolnie. Jestem ciekawa co ludzie mysla. Na codzien mam do czynienia ze sztywniakami, a i znajomi sa w moich oczach lekko cnotliwi. Konkretniej - w ich oczach to zwykle puszczalstwo ze strony kobiety jak i faceta.
Poza tym jestem malo rozmowna osoba, wole czasem popisac z kims w sieci
oldorando napisał/a:I_am_Lilith napisał/a:Alez Wy sie uparliscie, ze ja na pewno jestem kolejna zakochana malolata. No mam gdzies swoje uczucia ulokowane, ale nie w tym czlowieku. Nawet jakby mi homara przed seksem podawal to nie moze liczyc na zwiazek i to wiemy oboje.
Cos co zachwyca Was, niekoniecznie musi zachwycac kogos innego - moze bardziej na tym to polega... Jeden sie zakocha po kilku prezentach, druga da dopiero po kilku prezentach, no i jestem ja - kobieta wrazliwa na dotyk, ktorej szczytowanie daje duza przyjemnosc
Ok- przyjmuje twoje slowa na wiare.
Wiec o czym chcesz pogadac w kontekscie FF?Ogolnie. Jestem ciekawa co ludzie mysla. Na codzien mam do czynienia ze sztywniakami, a i znajomi sa w moich oczach lekko cnotliwi. Konkretniej - w ich oczach to zwykle puszczalstwo ze strony kobiety jak i faceta.
Poza tym jestem malo rozmowna osoba, wole czasem popisac z kims w sieci
To wylacznie twoje zycie i twoja sprawa co robisz.
Nie musisz obwieszczac swiatu z kim sypiasz...
Ja wyszlam z takich ukladow bez zalu, bez zakochan, z solidna porcja cynizmu.
I wiem,- sprawdzilam, ze nie warto.
Ale mowie za siebie. Jak tobie dobrze, to sie baw...
Niestety uczucia u nas w gre nie wchodza. Jedynie poza tym, ze go lubie, bo znalam go zanim wszystko sie zaczelo.
Cierpie od 3 lat na depresje. Nie bierzcie mnie za stuknieta, ale bariere uczuciowa mam nie wiem skad. I to nie tylko do facetow. Przez to rozpadl sie moj zwiazek.Ale dalas mi do myslenia. Zastanawiam sie czy on nie probuje mnie w sobie rozkochac. Na poczatku myslalam, ze to takie fajne - obiadki, filmy, piwka - ale chyba to nie wrozy nic dobrego. Nie oszukujmy sie - to pierwszy moj taki uklad.
On ma juz swoje lata, niby ciagle w pracy siedzi (zwierza mi sie z takich rzeczy). Nie wykluczam, ze jakis ostatni dzwonek sie jemu odezwie, czy jakos sie to tam zwie i zechce miec ze mna dzieci, ktorych nie trawie od dawien dawna nie trawie. Nawet raz zachwycal sie swoim malym bratankiem.Wiem, ze byl zadowolony. Ja juz nic na to nie poradze. Glodna nie jestem soba, a czasu nie cofne
Rozumiem co masz na myśli pisząc o 'barierze uczuciowej', ja też to mam i z tego samego powodu rozpadł się mój związek. Tylko, że ja wiem skąd to u mnie ![]()
To objawia się tym, że nie potrafię żadnym mężczyzna zafascynować się na dłużej, a paradoks polega na tym, że fascynacje zdarzają mi się dość często.
Więc nie jesteś sama ze swoją 'dysfunkcją'.
Czy on Cie próbuje rozkochać.. nie można tego wykluczyć, ale równie dobrze jak mówię, możesz sobie to wkręcać, a zazwyczaj układy na tym polegają i tak wyglądają, że nie wykopuje się kogoś z łóżka chwile po, tylko zjada się razem śniadanie, odwiedza jego znajomych (jeśli się chce oczywiście), w skrajnych przyp. jest się przedstawianym rodzicom
, do tego wspólne wyjścia o różnym innym charakterze, może wyjazdy, kolacje..ogólnie wszystko to co miłe i co robiłabyś ze swoim facetem..gdybyście się kochali.
To prawda, że co się stało to się stało i masz minimalne szanse by zmienić charakter tego układu, skoro to już trochę trwa..ale bądź czujna, bo nawet jeśli to nie będzie wielka Love - a z Twoją dysfunkcją raczej nie będzie
, to i tak może boleć.
I_am_Lilith napisał/a:Niestety uczucia u nas w gre nie wchodza. Jedynie poza tym, ze go lubie, bo znalam go zanim wszystko sie zaczelo.
Cierpie od 3 lat na depresje. Nie bierzcie mnie za stuknieta, ale bariere uczuciowa mam nie wiem skad. I to nie tylko do facetow. Przez to rozpadl sie moj zwiazek.Ale dalas mi do myslenia. Zastanawiam sie czy on nie probuje mnie w sobie rozkochac. Na poczatku myslalam, ze to takie fajne - obiadki, filmy, piwka - ale chyba to nie wrozy nic dobrego. Nie oszukujmy sie - to pierwszy moj taki uklad.
On ma juz swoje lata, niby ciagle w pracy siedzi (zwierza mi sie z takich rzeczy). Nie wykluczam, ze jakis ostatni dzwonek sie jemu odezwie, czy jakos sie to tam zwie i zechce miec ze mna dzieci, ktorych nie trawie od dawien dawna nie trawie. Nawet raz zachwycal sie swoim malym bratankiem.Wiem, ze byl zadowolony. Ja juz nic na to nie poradze. Glodna nie jestem soba, a czasu nie cofne
Rozumiem co masz na myśli pisząc o 'barierze uczuciowej', ja też to mam i z tego samego powodu rozpadł się mój związek. Tylko, że ja wiem skąd to u mnie
To objawia się tym, że nie potrafię żadnym mężczyzna zafascynować się na dłużej, a paradoks polega na tym, że fascynacje zdarzają mi się dość często.
Więc nie jesteś sama ze swoją 'dysfunkcją'.Czy on Cie próbuje rozkochać.. nie można tego wykluczyć, ale równie dobrze jak mówię, możesz sobie to wkręcać, a zazwyczaj układy na tym polegają i tak wyglądają, że nie wykopuje się kogoś z łóżka chwile po, tylko zjada się razem śniadanie, odwiedza jego znajomych (jeśli się chce oczywiście), w skrajnych przyp. jest się przedstawianym rodzicom
, do tego wspólne wyjścia o różnym innym charakterze, może wyjazdy, kolacje..ogólnie wszystko to co miłe i co robiłabyś ze swoim facetem..gdybyście się kochali.
To prawda, że co się stało to się stało i masz minimalne szanse by zmienić charakter tego układu, skoro to już trochę trwa..ale bądź czujna, bo nawet jeśli to nie będzie wielka Love - a z Twoją dysfunkcją raczej nie będzie
, to i tak może boleć.
Dokladnie jak to opisalas - fascynacja nie na dlugo, ale czesto. Nawet to przed jedyna przyaciolka zaczynam ukrywac, bo to sie zaczyna robic chore. Troche mi wstyd, ze moje kolezanki sa w szczesliwych zwiazkach czesto malzenskich, a ja tak bladze i bladze. Niby mnie samej to nie przeszkadza, ale mnie na tle innych juz troche tak
To masz dwa wyjścia: albo się z tym pogodzić/zaakceptować siebie w takim wydaniu, albo to zmienić - w zależności jak bardzo Ci to będzie przeszkadzać.
Mnie też, na etapie w którym jestem, nie przeszkadza. I też myślę, że to jest trochę cecha charakteru, nie wszystko da się zmienić w sensie - bez zmiany charakteru.
Nie wszystkie kobiety maja mentalność kobiety 'do związku', ale nawet jeśli to trzeba robić tak, żeby nikt przy tym nie cierpiał w miarę możliwości i do tego Cię zachęcam ![]()
Ja tam autorce a w zasadzie temu facetowi zazdroszczę
i nie widzę niczego zdrożnego w układach ff o ile są obustronne, oparte na zaufaniu, szacunku i jakichś określonych zasadach. Nie demonizujmy jak Easy który we wszystkim innym niż 'miłość romantyczna' widzi zło wcielone tego świata.
Ja tam autorce a w zasadzie temu facetowi zazdroszczę
i nie widzę niczego zdrożnego w układach ff o ile są obustronne, oparte na zaufaniu, szacunku i jakichś określonych zasadach. Nie demonizujmy jak Easy który we wszystkim innym niż 'miłość romantyczna' widzi zło wcielone tego świata.
Easy tez ma prawo do swojego zdania ![]()
Pogląd poglądem ale każdy pogląd ma swoje granice absurdu.
Autorka wyraznie zaznacza, ze chce rozmawiac z kims, kto ma takie doswiadczenia....
Krytyke ma w realu....
Jak zawsze popieram Metyla.
Poza tym - po cóż wypowiadać się w wątku "czy jest tutaj.." pisząc jedynie swoje zdanie o tym, jak bardzo nie szanuje się takich osób? To nie jest wątek stworzony na takie wypociny.
Lilith, moim zdaniem jesteś już na tyle doświadczoną babką, że jesteś w stanie rozgraniczyć uczucia, a seks. Trochę ta depresja nie jest na miejscu, bo - jak by nie patrząc jesteś babeczką. Reszta kobitek pisze swoje wypociny własnie dlatego, że kobietki tak czy siak trochę emocji wkładają w ten seks ![]()
Moim zdaniem także nie ma nic złego w takim układzie, jeżeli jest zaufanie, szacunek i przede wszystkim rozmowy. Bo - jednak wraz z czasem to uczucie może się pojawić, niby przypadkowo. A wtedy pomoże rozmowa, inaczej człowiek dusi w sobie to rosnące uczucie i.. "musztarda po obiedzie".
Lubię jak kobiety myślą, że w FF są czymś więcej niż wypełniaczem czasu wolnego vel przerzucanym, jak w rzeźni, mięsem.
Oj Baby Baby, żebyście Wy częściej mózgu zamiast czego innego używały...
Hejty za 3...2...1...a nie...za późno. Temu panu już podziękujemy.
Ale jak już ten temat jest na fali to ja przy okazji bym zapytał - jak ludzie się dobierają i znajdują partnera do takich układów? W sieci? W pracy? Na imprezie?
40 2015-12-09 23:37:03 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-09 23:37:51)
Ja z portalu.
Z tego wzgledu, ze daleko od pracy i wspolnych znajomych.
No, i wybor chetnych jest nie maly...
Slyszalam, ze najlepiej szukac daleko od domu, ale mnie " dojazdowe spotkania " nie interesuja...a nie zwyklam pisywac z kochankami...
Ale jest taka tendencja, ze kobiety szukaja daleko od miejsca zamieszkania...
Kurde, to ciekawe bo jakoś ten sposób wydawał mi się z różnych powodów mało realny.
Znaczy że daleko od miejsca zamieszkania chociaż zależy co dla kogo oznacza 'daleko'.
Kurde, to ciekawe bo jakoś ten sposób wydawał mi się z różnych powodów mało realny.
Znaczy że daleko od miejsca zamieszkania chociaż zależy co dla kogo oznacza 'daleko'.
Wielu panow ma kochanki z drugiego konca polski...
Bez przesady- mnie sie nie chce bujac pociagami...
A meza nie mam, ukrywac sie nie musze.
Powiem ci, o co chodzi.
Chodzi o to, ze jak zdecyduje, ze koncze z panem zabawe, to po prostu urywam kontakt.
Nie " wlecze sie za mna" znajomosc w pracy/towarzystwie.
Ale jak ktoś jest w ff to trochę wątpię by starczało ( i chciało mu/jej się) turlać do kogoś do sąsiedniego województwa a nie np: drugi koniec miasta czy sąsiednie osiedle.
44 2015-12-09 23:47:15 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-09 23:48:35)
Ale jak ktoś jest w ff to trochę wątpię by starczało ( i chciało mu/jej się) turlać do kogoś do sąsiedniego województwa a nie np: drugi koniec miasta czy sąsiednie osiedle.
Nie wiem...mnie by sie nie chcialo...
Ale sa ludzie, ktorzy jezdza zawodowo, i przy okazji " obskakuja romanse"
Badzmy szczerzy...
Mnie dla takiego samego seksu, to sie nie chce wyjsc z domu...
Dlatego urwalam to. I tyle.
45 2015-12-09 23:48:04 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-12-09 23:48:51)
@Metyl
Chłopie.... ja byłem w kilku takich układach, po skończeniu związku był moment, że w 3 naraz. W czym Ty mnie chcesz uświadamiać? ![]()
To jest zabawne 1 raz żeby się przekonać jak to jest, potem to bezpłciowy seks bez żadnej namiętności, odhaczanie kolejnej bazy.
Ogólnie ja nie rozumiem kobiet, które świadczą tego typu usługi "za darmo" (bo to do tego się sprowadza) - czego oczekują? Szacunku? Uznania? ![]()
Przecież to śmieszne ![]()
PS Dla czystego funu pojechałem kiedyś do laski tego typu jakieś 3stówki kilometrów. Bzykanie i do widzenia. Potem ona do mnie przyjeżdżała jak męża nie było.
Nie interesują mnie Twoje patologie.
47 2015-12-09 23:50:30 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-09 23:52:09)
I tu sie, zwykly z toba zgadzam.
Nie warto dla samego " bazplciowego seksu" ruszyc tylka z domu...
Metyl- zasada jest taka, ze MASZ sie nie przywiazac.
Wiec z zasady ten seks musi byc bez glebszych emocji.
48 2015-12-09 23:50:41 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-12-09 23:51:27)
@Metyl
Ja myślę, że warto żebyś spróbował poznać w ten sposób kobietę i się z nią pospotykać, a dopiero później komentuj ![]()
Patologią to jest dorabianie ideologi do zwykłego ****** ![]()
@Oldo Seks bez uczuć to lipa. Tyle ode mnie i moich patologii.
49 2015-12-09 23:52:54 Ostatnio edytowany przez Metyl (2015-12-09 23:54:03)
Sorry ale to wy teraz sobie dorabiacie teorię o tym, że ff to zawsze jest 'bezpłciowe bzykanko'.
Jeśli będę miał ochotę i znajdę kogoś odpowiedniego to być może spróbuję, nie wykluczam.
Dziwkarstwem jest sprzedawanie się za hajs, to tak gwoli ścisłości.
@oldo, no dobrze ale 'brak głębszych emocji vel zakochania' nie równa się 'bezpłciowemu pukanku'. ![]()
A seks bez zobowiązań to oznaka moralności ![]()
Ubawiłem się ![]()
@Metyl
Ja myślę, że warto żebyś spróbował poznać w ten sposób kobietę i się z nią pospotykać, a dopiero później komentuj
Patologią to jest dorabianie ideologi do zwykłego ******@Oldo Seks bez uczuć to lipa. Tyle ode mnie i moich patologii.
Ale ja sie z toba zgadzam( wyjatkowo)
Wiem, sprawdzilam i moge powiedziec o sobie, ze dla mnie to lipa.
Nie warte fatygi.
Jak bym nie sprawdzila, to bym sie nie wypowiadala.
Nie krytykuje innych- niech robia, co im pasuje.
Mowie za siebie, nie warto .
A to jest jakaś jedna moralność uznawana przez wszystkich? To cieeeekawe...
Na pewno jest bardziej moralne cokolwiek to oznacza iść z kimś do łóżka z kim się chce i ma z tego przyjemność niż zapłacić i żądać cudów.
Czyli komentowanie dozwolone dopiero, jak ktoś wejdzie w taki związek? Słabe to Twoje myślenie.
Mnie w sumie nie obchodzi co kto, z kim robi. Jak ktoś jest szczęśliwszy, bo jest w takim układzie, to lepiej dla niego. Po prostu trzeba zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Dla mnie seks bez zaangażowania emocjonalnego jest pusty i sam nie chciałbym być w takim układzie. Co nie znaczy, że jakoś mi przeszkadza, że inni sobie tak organizują życie.
@ZwykłyFacet: Zdajesz sobie sprawę z tego, że kobiety mają takie same potrzeby, jak faceci? Równie dobrze można powiedzieć, że też nie powinieneś siebie rozumieć, bo korzystasz z takiej okazji "za darmo". Obie płcie mają potrzeby, a uważanie, że facet ma większe, niż kobieta, jest po prostu błędne.
Metyl- od pocztku:
Ja bylam w takich ukladach srednio po 2 lata.
Spotykalam sie dosc regularnie, ale nie czesto.
I nawet nie wspominalam o tym, co mi dolega, jakie mam plany, nawet jak sobie popilam i poplakalam, to bez zwierzen. Jesli opowiadalam cos o sobie, to na tyle powierzchownie, zeby pozostac anonimowa. Nie interesowalam sie tez zbytnio panem i jego zyciem ( nie mylic z okazywaniem zainteresowania), po prostu wychodzac od niego, nie myslalam o nim, i goowno mnie obchodzilo o czym opowiadal.
To jest utrzymanie takiego dystansu, zeby sie nie przywiazac.
Takie podejcie- po prostu.
Jesli bym sie mocniej angazowala, to przestalby to z czasem byc FF, a ja zaczelabym ciagnac do zwiazku= ja bym byla emocjonalnie zraniona.
Jesli utrzymywalam ten emocjonalny dystans, to przestalo mi sie chciec spotykac...
Tu nie ma innej mozliwosci....
To nie jest tak do końca że w takim układzie nie ma żadnego zaangażowania emocjonalnego.... Jakieś emocje są ,jest musi być chemia ,pożądanie, to warunek konieczny , a nawet można się ciut polubić ;-)
No i o to mi mniej więcej chodziło co napisała Misia. ![]()
57 2015-12-10 00:06:22 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-12-10 00:09:23)
@ZwykłyFacet: Zdajesz sobie sprawę z tego, że kobiety mają takie same potrzeby, jak faceci? Równie dobrze można powiedzieć, że też nie powinieneś siebie rozumieć, bo korzystasz z takiej okazji "za darmo". Obie płcie mają potrzeby, a uważanie, że facet ma większe, niż kobieta, jest po prostu błędne.
Mnie w zasadzie nie obchodzi jakimi kryteriami kierują się inni. Ja wiem tylko, że po przygodnym seksie taka kobieta przestaje dla mnie istnieć jako jakikolwiek materiał na coś poważniejszego, a jest po prostu cyferką w statystyce.
Jeśli Ty chcesz tworzyć (tworzysz?) związek z klonem faceta ale w spódnicy i o takim samym podejściu do seksu to mi nic do tego. Twoje życie. Ja rozróżniam kobiety "do spania" i "do kochania".
Jest taki ładny cytat:
"Gardziłem rozwiązłością tego rodzaju, seksem typowym dla Los Angeles, Hollywood, Bel Air, Malibu, Laguna Beach. Obcy podczas pierwszego spotkania, obcy przy rozstaniu – sala gimnastyczna pełna bezimiennych ciał onanizujących się nawzajem. Ludzie pozbawieni zasad moralnych często uważają się za bardziej wyzwolonych, ale przeważnie nie potrafią nic odczuwać lub są niezdolni do miłości. Dlatego uciekają w rozwiązłość. Trupy spółkujące z trupami. W ich grach nie ma ani elementu ryzyka, ani poczucia humoru. To wielka orgia zwłok".
Charles Bukowski, Kobiety
PS Tak, niech dyskutują praktycy bo inaczej równie dobrze o fizyce kwantowej mogą dyskutować przedszkolaki tylko jaki to ma sens.
Ciut polubic, na poziomie polubienia sasiadki spod 5....
Slowo friend w FF jest nadinterpretacja...
Tam nie ma prawdziwej przyjazni...
Bo, jesli jest przyjazn, i pozadanie, to zaczyna sie zwiazek.
Przede wszystkim, w takim ukladzie chodzi o to, ze nie wchodzi sie/nie wpuszcza kogos do swojego zycia, i nie ma wylacznosci...
Jesli on wie, ze nie jest jedyny, i ja wiem, ze nie jestem jedyna" od takich spotkan" , to dystans trzeba utrzymac.
Zwykly- tu z zalozenia nie mowimy o " materiale na zwiazek".....
Nie o to mi chodziło, może źle się wyraziłem. Ja tracę szacunek do takiej kobiety. Po prostu.
61 2015-12-10 00:22:45 Ostatnio edytowany przez Mishia (2015-12-10 00:26:05)
Ciut polubic, na poziomie polubienia sasiadki spod 5....
Slowo friend w FF jest nadinterpretacja...
Tam nie ma prawdziwej przyjazni...Bo, jesli jest przyjazn, i pozadanie, to zaczyna sie zwiazek.
Przede wszystkim, w takim ukladzie chodzi o to, ze nie wchodzi sie/nie wpuszcza kogos do swojego zycia, i nie ma wylacznosci...
Jesli on wie, ze nie jest jedyny, i ja wiem, ze nie jestem jedyna" od takich spotkan" , to dystans trzeba utrzymac.
Wiadomo każdy inaczej interpretuje znaczenie tego układu ,ale jednak podstawy muszą być zachowane tzn brak wyłączności i pewna izolacja . Każdy wie na ile może dopuścić w sferze emocjonalnej do siebie kogoś drugiego i gdzie stawiać szlaban. Mogę powiedzieć że nie każda tego typu relacja toczy się według jednego szablonu...
Nie rozumiem tylko kwestii i podejścia do tego faceta który uczestniczy i tworzy ten układ i on jest ok a kobietę traktuje jak drugiej kategori z podziałem ta do kosza ta na ołtarz....człowieku skąd ty wiesz co ta druga wcześniej robiła zanim zaszufladkowałeś ją jako tą lepszą?
Ps no widzisz Metylku jak my się zgadzamy ![]()
62 2015-12-10 00:22:48 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-12-10 00:28:32)
Nie o to mi chodziło, może źle się wyraziłem. Ja tracę szacunek do takiej kobiety. Po prostu.
No, i tu sie nasza zgodnosc konczy...
Bo ja szanuje tych panow na rowni ze mna.
Nie zrobili niczego gorszego moralnie, niz ja.
Po prostu jestem wobec nich uczciwa.
I nie mam o nic pretensji. Moj wybor, moja decyzja, moje wnioski.
Po prostu mam jaja, wziac na klate odpowiedzialnosc za to, na co sama sie zgodzilam.
Bez obwiniania/ obrzucania blotem za to innych....
Hmmm, to troche tak, jak bys zdecydowal sie na wspolny napad rabunkowy z kumplami...
A po " akcji" zerwal kontakt z kumplami, bo to zlodzieje byli...i ich nie szanujesz...
Mozesz dojsc do wniosku, ze napady, nie dla ciebie, ze nie chcesz sie w to wiecej bawic, ze to syf,...
Ze tworzenie wiezi opartej o wspolne wykroczenia jest slabe...
Ze wypisujesz sie z tego...ale nadal ci z ktorymi kradlez sa tacy, jak ty.
I tez maja prawo, do swoich wnioskow, takich, lub innych...
ZwykłyFacet napisał/a:Nie o to mi chodziło, może źle się wyraziłem. Ja tracę szacunek do takiej kobiety. Po prostu.
No, i tu sie nasza zgodnosc konczy...
Bo ja szanuje tych panow na rowni ze mna.
Nie zrobili niczego gorszego moralnie, niz ja.Po prostu jestem wobec nich uczciwa.
I nie mam o nic pretensji. Moj wybor, moja decyzja, moje wnioski.
Po prostu mam jaja, wziac na klate odpowiedzialnosc za to, na co sama sie zgodzilam.
Bez obwiniania/ obrzucania blotem za to innych....
O to mi chodzi ...ta kwestia mnie mierziła ...wychodzi że mamy większe jaja:-) . Nie ocenia się faceta będąc w takim układzie , nie oczernia bo to obopólna decyzja.a jeśli facet ma złe zdanie o takiej kobiecie to cipa z niego .
Och "Metylku", jestem do głębi poruszony. ![]()
Dobrze, bawcie się dalej, ja uciekam. Ktoś musi pracować. ![]()
Mischia- ja mowie za siebie.
Bo sa kobiety, ktore wchpdza w taki uklad swiadomie( pan nie oklamuje, mowi jasno o co mu chodzi)
Albo daja sie poniesc i rozkladaja nogi na roznych imprezach, po alko..
A potem histerie urzadzaja, ze zostaly wykorzystane....