I oni na takich spotkaniach mówią jak żyć z alkoholikiem. Jak dobie z nim radzić. Jak dobie radzić w chwili stresu. Wiem bo byłam na takim spotkaniu.
Po co ja mam tam iść jak już będę sama.zanim mam walczyć. Z pustym mieszkaniem.
Piszecie że wzięłam sobie za dużo na głowę bo i mąż i szukanie pracy. A co mam zrobić jak nie nam pieniędzy????
Ty byłaś na spotkaniu w grupie samopomocowej, moim zdaniem to dla ciebie jeszcze za wcześnie. Na początek radziłabym ci udaj się do poradni leczenia uzależnień, tam przyjmują lekarze i terapeuci, którzy są wyszkoleni w prowadzeniu terapii w małych grupach lub indywidualnej.
Może będziesz musiała zacząć od terapii dla DDA albo od terapii dla współuzależnionych, o tym zdecyduje lekarz lub terapeuta. Nie ważne od jakiej terapii zaczniesz, ważne abyś ją zaczęła, bo przeszłość ma bardzo duży wpływ na nasze współczesne wybory, kładzie się cieniem na naszym życiu. Ważne aby umieć wybierać to co dla nas najlepsze, dokonywać wyborów świadomie po przeanalizowaniu za i przeciw.
Osoby z trudna przeszłością nie potrafią analizować, przeważnie są albo wycofane i pozwalają sobą manipulować albo nadmiernie pobudzone i agresywne, każda z tych postaw źle rokuje w dalszym życiu. Osoby współuzależnione pomimo, że niepijące z czasem zachowują się jak by byli po sporej po dawce alkoholu, nie potrafią jasno wyrażać swoich myśli, nawet mówią bełkotliwie. W pracy mogą być cenionymi fachowcami jednak w życiu osobistym totalna "noga".
Z czasem osoby takie zapadają na wiele chorób tz. somatycznych (poczytaj o chorobach somatycznych), życie im się sypie bo siada zdrowie psychiczne i fizyczne. Dlatego ważne jest żeby nie czekać aż organizm rozsypie się na kawałki (przerabiałam to na sobie, wszystkie objawy u nie wystąpiły, od 25 lat jedno pasmo chorób, godziny stracone w gabinetach lekarskich). Po terapii stan zdrowia poprawił mi się na tyle, że mam ochotę żyć dalej, stany depresyjne powoli odchodzą tz., z mężem układa się prawie już dobrze. Każdemu polecam, bo szkoda życia, taka terapia nie zaszkodzi ale może pomóc, dużo zależy od nas na ile z niej wyniesiemy i sobie przyswoimy.
To co zrobiłaś z mężem to bardzo dobry krok do przodu, ale żeby w tym wytrwać, musisz mieć wsparcie w postaci osób znających problem.