netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ze szczytu w przepaść

104 odpowiedzi9 463 wyświetleniazałożony przez król1986, 15.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ze szczytu w przepaść

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

66

Odp: Ze szczytu w przepaść

Dobrze, powoli kończąc już ten wątek odpowiem koleżance JuliaKaa.

Nikt nigdy nie ośmielił się nazwać mnie fałszywcem, tak jak próbujesz to robić. Jako kierownik dużego działu, jak mogę nie być zdecydowani i nie być pewny siebie?

Czy jest w ogóle taki człowiek, który nie miałby obaw przed pierwszym zbliżeniem? Jedni przeżywają to w wieku 15,20 a jeszcze inni w wieku 25 lat. Ja mam 29 i ta emocjonalna sfera jest u mnie słabo wykształcona. Ale czy musi być to dyskwalifikaja?

Tak, w tamtym momencie nie byłem tym samym zawodnikiem, którym jestem na co dzień. Po prostu obawiałem się, że mnie "odetnie" i nic z tego nie wyjdzie. Ta myśl mnie zżerała.

Jaki sens ma udawanie kogoś innego? Bez sensu naprawdę.

Postanowiłem i zrobiłem, tak jak uważałem za stosowne,a przede wszystkim uczciwe... Teraz wiem, że zrobiłem źle, albo w złym momencie.

A może jak wspomina kolega:

ZwykłyFacet napisał/a:

Kolega Król1986 miał więc następujące możliwości:
1. Nic Pannie nie mówić, mówiąc  kolokwialnie przelecieć ją, w jakikolwiek sposób - byłbyś gość (wedle porad kobiet)
2. Chodzić za Panną, skamleć, wyjaśniać, tłumaczyć (czytaj poznawać) - dobroduszny frajer - może łaskawie mu dam ale raczej nie
3. Być uczciwym, normalnym facetem - "byłeś frajerem / cipą i przez to nie pociągałeś mnie jako mężczyzna"

Należało wybrać opcję 1...

67

Odp: Ze szczytu w przepaść
król1986 napisał/a:

Należało wybrać opcję 1...

Niestety - z nimi trzeba krótko i czasem prostacko bo inaczej nie doceniają, że człowiek dobry.

68

Odp: Ze szczytu w przepaść
ZwykłyFacet napisał/a:
król1986 napisał/a:

Należało wybrać opcję 1...

Niestety - z nimi trzeba krótko i czasem prostacko bo inaczej nie doceniają, że człowiek dobry.

Czyli odrazu za włosy i do jaskini? wink tongue

69 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-19 23:56:14)

Odp: Ze szczytu w przepaść
On-WuWuA-83 napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:
król1986 napisał/a:

Należało wybrać opcję 1...

Niestety - z nimi trzeba krótko i czasem prostacko bo inaczej nie doceniają, że człowiek dobry.

Czyli odrazu za włosy i do jaskini? wink tongue

Z większością tak.
Popatrz - jeśli laska wiedziała czym zajmuje się autor wątku odpaliła sobie film - "przebojowy chłopak, człowiek sukcesu, koleś z "pi*****m", ma doświadczenie z kobietami i już miała wiadome części ciała rozkładać, kiedy on się trochę odsłonił i... bam!

Powiedz, czy to ma jakikolwiek związek z logiką? Nie. Kobiety nie myślą - one "czują".

70

Odp: Ze szczytu w przepaść

Co niektórym panom przydałałoby się zmienić środowisko kobiet w jakim się otaczają. Bo widać że jad nie ma już ujścia big_smile

71

Odp: Ze szczytu w przepaść

A ja myślę, że sprawa była dużo prostsza.. To nie to, że ta dziewczyna zgrywała księżniczkę - no bo co ma bycie księżniczką do odmowy seksu, którego się nie chce? Bez jaj. Przerwać można z różnych powodów i w każdej chwili, no, chyba że to gwałt wink tfutfu! i ona taką decyzję podjęła , najprawdopodobniej po 'rewelacji-informacji', która poczęstował ja autor w powiedzmy..dość osobliwym momencie by mogła podjąć tę decyzję świadomie i bez poczucia presji z jego strony , a zdaje się, że o tym część "męskiej odsieczy" dla autora zapomniała.

Tak, tak..kobieta też może nie chcieć być Tą Pierwszą, rozprawiczać..helouuu wink

Tak jak mówię - zupełnie czym innym byłaby sytuacja, gdyby autor poinformował o tym, że jest prawiczkiem (SKORO JUŻ MUSIAŁ..czuł taka wewnętrzną potrzebę) kobietę podczas kolacji, czy jakiejś innej wspólnej czynności, podaną w miarę lekki sposób, a zupełnie inna bajka gdy on to mówi w momencie, gdy ona - mając prawo zresztą - wyobraża sobie, że przeżyje z nim seks życia, leżąc cała goła i rozpalona, a tu nagle taki feedback..

Myślę, że dziewczyna poczuła się w tym momencie jak jakieś "narzędzie" do rozprawiczania. wyszła pewnie z założenia, być może błędnego, że skoro do tej pory autorowi się ta 'sztuka' z nikim nie udała, to ona niekoniecznie chce być tą pierwsza - eksperymentalna, ZWŁASZCZA, że na tym etapie nie robiłaby tego ani z miłości, ani w wyniku zakochania itp. pobudek..więc wycofała się w porę.

Autorowi było przykro -ok, ale tak się nie robi.
Na przyszłość - albo nie mów n/t NIC, bo i umówmy się, że nie ma się w tym wieku czym chwalić (bez urazy, ale taka prawda), albo zrób to w lekkiej formie i nie na 5 min. PRZED albo jeszcze gorzej -  w trakcie..

72

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Myślę, że dziewczyna poczuła się w tym momencie jak jakieś "narzędzie" do rozprawiczania. wyszła pewnie z założenia, być może błędnego, że skoro do tej pory autorowi się ta 'sztuka' z nikim nie udała, to ona niekoniecznie chce być tą pierwsza - eksperymentalna, ZWŁASZCZA, że na tym etapie nie robiłaby tego ani z miłości, ani w wyniku zakochania itp. pobudek..więc wycofała się w porę.

Ostatnio  spotkałem sie z taką opinią jednej kobiety - mężatki z dziećmi która ma starszego faceta (z 8l) i tyle już są razem, że nie chciała być materacem ^^ Ja nie pytałem się dokładnie co miała na uwadze mówiąc materac ale domyślam się, że poprostu wolała wziąć sobie starszego faceta z doświadczeniem w łóżku a nie jakiegoś w jej wieku który by na niej ćwiczył big_smile

Elle88 napisał/a:

Tak, tak..kobieta też może nie chcieć być Tą Pierwszą, rozprawiczać..helouuu wink

Ja mam właśnie dlatego pytanie do naszego Króla.
Jeżeli by miał taką okazję jak nawiązanie romansu powiedzmy - z mężatką big_smile która w łóżku nie lubi nudy ^^ to czy by skorzystał z takiej opcji poprostu w celu zrobienia tego z nią pierwszy raz lub też aby znacząco zwiększyć swoje umiejętności w tym temacie i później nie świecić oczami przed swoim następnym "celem" któremu zaniesie ciasto;), że jak to? nie ma wymaganego doświadczenia tongue. Trzeba dodać, że ta mężatka raczej zna się na rzeczy (mógłby do niej mówić ewentualnie - Pani profesor) hehehehe i też w sumie całościowo może się wizualnie podobać i to nie było by na zasadzie - "ku chwale ojczyzny"  big_smile

73

Odp: Ze szczytu w przepaść

On-WuWuA-83, a co Ty proponujesz jakiś deal autorowi? :> 

Z tym ciastem 'po wszystkim' to też bym na miejscu tej dziewczyny odczytała jako próbę wkupienia się w łaski na powrót. Bo co innego ciasto PO udanej nocy, czy ot tak - jako coś najnormalniejszego w świecie "robimy razem ciasto", albo on kupuje mi ciasto do kawy..ale w sytuacji gdzie było taki faux pas robienie ciasta..? No nie masz wyczucia , autorze wink Tyle Ci mogę na szybko powiedzieć.

Tak trochę jakbyś chciał "przeprosić za to prawictwo" - mówię Ci jaki jest odbiór, a nie to co by Ci było milej przeczytać i strawić, nie od tego tu jestem.

A pytanie WW-83 nie uważam za głupie.. Wiesz, w końcu musisz się kiedyś i na kimś nauczyć wink Choć niekoniecznie musi to być mężatka..

74

Odp: Ze szczytu w przepaść

Tak sobie mysle, z perspektywy mojego wieku....
Ogolnie- nie o konkretnym przypadku autora-a propos tego odrzucania prawiczkow....

Moze jest troche tak, ze dziewczyna poznaje faceta, on jej sie podoba...ona nawet jest chetna na seks, ale nie jest przekonana, czy chce z nim byc. Nie zna go na tyle dobrze.
Ona patrzy na to tak: bedzie seks, bedzie znajomosc, a czy bedzie zwiazek, to sie dopiero okaze.......

Tym czasem, jak slyszy, ze to jego pierwszy raz, to sie troche obawia, ze...hmmmm, dla niego bedzie to bardzo wiazace...
Ze on nie traktuje tego rownie niezobowiazujaco, jak ona...
Ze ona- rezygnujac z niego po tym seksie, bedzie odpowiedzialna za jego przywiazanie....

Tak szczerze, jak sobie probuje to wyobrazic( zupelnie abstrahujac od roznicy wieku i moich preferencji)
To ja bym sie prawiczka bala.
Bala bym sie, ze po takiej wspolnej nocy uslysze, ze tyyyyyleeee nas laczy....
A na prawde z mojej strony, to nie byloby az tyle.....

Jesli dziewczyna ma jakies doswiadczenia, to wie, ze fakt przespania sie z kims, to jeszcze nie chec wchodzenia w zwiazek.
Bo juz byly w jej zyciu jakies " seksy" , ktore daly jej tylko fajny orgazm, a facet do niczego wiecej sie nie nadawal....
Prawiczek tak nie mysli....i brakuje tej rownowagi w podejsciu.

75

Odp: Ze szczytu w przepaść

To ja bym sie prawiczka bala.
Bala bym sie, ze po takiej wspolnej nocy uslysze, ze tyyyyyleeee nas laczy....
A na prawde z mojej strony, to nie byloby az tyle.....

Yhy. O to, o to.

Jeszcze jakby to było tylko to nieszczęsne wyznanie, a potem autor by podszedł do tego na luzie i dalej by się spotykali to jeszcze jak Cięmogę, ale potem te ciasta, te kwiaty.. Po co? Z jakiej okazji?

No takie to wszystko a la 'projektowanie chęci bycia w związku' na dziewczynę, która tego związku z autorem sobie chyba nie wyobraża, niezależnie od jego nocnego wyznania.


Panowie zaraz podniosą raban, że "jak to! Prawiczek taka świetna partia: wierny, czuły, romantyczny, a te kobiety - wredne s**i pogardzają i na pewno jakby był bogaty i przystojny to by takiego problemu nie było!" <na pal ją! wredną s***> ale fakty są jakie są i na tym prostym przykładzie widzimy jak brak doświadczenia w sferze seksualnej przekłada się na podejście do kobiet, na to, że taki facet nie ma bladego pojęcia jak z kobietami postępować, co robi i po co..
A niestety, tak jak romantyczna jestem i wierzę w piękne zakończenia wink, tak samym ciastem jeszcze mojego zainteresowania nikt nie kupił, a troszkę już na tym świecie żyję i różnych miało się kolegów.

76

Odp: Ze szczytu w przepaść

Znow pisze z perspektywy mojego wieku( o facetach w zblizonym do mnie wieku)

Pelno jest na portalach panow, ktorzy w pierwszej wiadomosci deklaruja " szukanie zwiazku"
Chca sie umawiac, bo, moze okazesz sie " ta jedyna", szukaja " drugiej polowki"... I tym podobne bzdety....

I brakuje chetnych pan na sprawdzenie, czy w ogole ten pan wart jest zwiazku.
Po takiej deklaracji na wstepie, odechciewa sie probowania....

Powiem tak:
Ona chce, zeby on chcial WLASNIE JA a nie JAKAS kobiete, albo JAKIEGOS zwiazku....

Z prawictwem moze byc podobnie( zwlaszcza w poznym wieku)
On chce ja- bo zadna inna go nie chciala
On chce ja, tylko dlatego, ze ona dala mu zamoczyc.
A jesli ona da- to bedzie dla niego " ta jedyna" nie dlatego, ze ja wybral, tylko dlatego, ze sie rozprawiczyl....

I nawet , jesli to nie prawda, to gra nie warta ryzyka.
Nie warto dla jednego numerku narazac sie na " skrzywdzenie" faceta, ktory chronil to prawictwo prawie do 30.

77

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

On-WuWuA-83, a co Ty proponujesz jakiś deal autorowi? :>

Żaden deal! Już chyba zwariowałaś do końca, haha wink

Elle88 napisał/a:

A pytanie WW-83 nie uważam za głupie.. Wiesz, w końcu musisz się kiedyś i na kimś nauczyć wink Choć niekoniecznie musi to być mężatka..

Chodzi mi o to, że jak by mu się pojawiła mężatka która w sumie trochę sama "judzi" pewnymi zachowaniami tongue to czy wziął by taką opcję za możliwą.
Akurat znam opinie różnych chłopaków z mojego otoczenia co do takiej akcji i ogólnie panuje opinia, że taka babka to bezpieczna i b.dobra opcja ponieważ nie będzie chciała nic więcej (związek). Oczywiście mówimy tylko o "czystej przyjemności" także w przypadku faceta. Bez wpieprzania się głębiej w małżeństwo bo się coś po czasie uwidziało kochankowi tongue

78 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-20 01:38:33)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Nie warto dla jednego numerku narazac sie na " skrzywdzenie" faceta, ktory chronil to prawictwo prawie do 30.

To raz.
A po drugie, nie oszukujmy się - tok rozumowania zwykłego człowieka (99% ludzi powiedzmy) jest taki, że jeśli ktoś czeka z inicjacją seksualną dochodząc do drugiej skrajności, czyli już nie np, 12-15 lat, ale 30 i więcej, no to ma jakieś blokady i problemy natury emocjonalnej raczej aniżeli tak strasznie hołubi fakt pozostawania w "czystości" (co to za słowo w ogóle wink) , skoro gotów jest tą "czystość" utracić dosłownie po kilku spotkaniach z kobietą. No nikt inteligentny w to chyba nie uwierzy.

To tak jak 30 letnie dziewice, że niby "nikt nie był wart takiego skarbu"..potem ten "skarb" ma lat 45 i już nie jest skarbem tylko problemem, analogicznie jest w tym przypadku.


Autor musi przestać serwować sobie 'bullshit' o tym, że czekał na swoja księżniczkę 31 lat, tylko pomyśleć co zrobić kolejnym razem by nie przedstawić się jako desperat. To wystarczy na początek, na dorabianie ideologii o tym jakie są kobiety przyjdzie jeszcze czas.

79 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 01:52:42)

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Nie warto dla jednego numerku narazac sie na " skrzywdzenie" faceta, ktory chronil to prawictwo prawie do 30.

To raz.
A po drugie, nie oszukujmy się - tok rozumowania zwykłego człowieka (99% ludzi powiedzmy) jest taki, że jeśli ktoś czeka z inicjacją seksualną dochodząc do drugiej skrajności, czyli już nie np, 12-15 lat, ale 30 i więcej, no to ma jakieś blokady i problemy natury emocjonalnej raczej aniżeli tak strasznie hołubi fakt pozostawania w "czystości" (co to za słowo w ogóle wink) , skoro gotów jest tą "czystość" utracić dosłownie po kilku spotkaniach z kobietą. No nikt inteligentny w to chyba nie uwierzy.

To tak jak 30 letnie dziewice, że niby "nikt nie był wart takiego skarbu"..potem ten "skarb" ma lat 45 i już nie jest skarbem tylko problemem, analogicznie jest w tym przypadku.


Autor musi przestać serwować sobie 'bullshit' o tym, że czekał na swoja księżniczkę 31 lat, tylko pomyśleć co zrobić kolejnym razem by nie przedstawić się jako desperat. To wystarczy na początek, na dorabianie ideologii o tym jakie są kobiety przyjdzie jeszcze czas.

Dokladnie- nie sadze, zeby kobieta chciala, zeby ja " taki zaszczyt kopnal", ze dostapila pierwszego seksu....

Panowie pisza o ksiezniczkach robiacych z dupy monstrancje- to jest dokladnie to samo....

I to wcale nie musi byc prawda- ja generalizuje...ale obawy pozostaja...
W koncu oni nie znali sie na tyle dobrze, zeby ona wiedziala czemu on zachowal to prawictwo, nie rozmawiali o tym. Nie sa na tyle blisko, zeby ona znala jego motywacje.
Ona dowiedziala sie o tym, w momencie kiedy prawie osiagnal " cel" i trudno sie dziwic, ze zrozumiala to tak, ze bierze udzial w " projekcie na ta jedyna"

Z jej punktu widzenia, on ja uwodzil, i " zaszczycil" seksem....
I albo sie uwiesi na swojej jedynej wybawicielce, albo wyskoczy z pretensjami, ze nie byla dziewica, albo bedzie chcial zeby mu opowiadala o bylych, albo pojdzie " wyrownywac licznik"...

Noo, tak czy inaczej to prowadzi do chorych sytuacji.
Zawsze, kiedy " mozliwosc odbycia stosunku" staje sie jedyna motywacja do wiazania sie z kims....



PS - to, ze odpusci.a'go sobie, kiedy sie zorientowala, jakie to dla niego wazne, powaznei wiazace, swiadczy o tym, ze byla empatyczna i rozumna.
Gdyby byla bezduszna zimna suka, lecaca na drani, to by sie z nim przespala, i po fakcie powiedziala mu, ze sorrryyy, ale nie warto kontynuowac....ze slaby koles jestes, ze konkurencja nie spi.....
( a znam takie przypadki) w moim odczuciu zachowala sie w pozadku.

80

Odp: Ze szczytu w przepaść

Panowie pisza o ksiezniczkach robiacych z dupy monstrancje- to jest dokladnie to samo....

I to wcale nie musi byc prawda- ja generalizuje...ale obawy pozostaja...

No i to jest ten paradoks, w którego źródło nie chcę głębiej wchodzić, bo to będzie kolejny temat - gównoburza kobiety vs mężczyźni.

Bo skoro mowa o "księżniczkach" to można by i kiedyś się pokusić o analogiczną definicję "księciunia" wink

81

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Panowie pisza o ksiezniczkach robiacych z dupy monstrancje- to jest dokladnie to samo....

I to wcale nie musi byc prawda- ja generalizuje...ale obawy pozostaja...

No i to jest ten paradoks, w którego źródło nie chcę głębiej wchodzić, bo to będzie kolejny temat - gównoburza kobiety vs mężczyźni.

Bo skoro mowa o "księżniczkach" to można by i kiedyś się pokusić o analogiczną definicję "księciunia" wink

Elle- do ciebie:
Bo tu ludzie wchodza po gotowa recepte na problem.
My, oczywiscie- nie znamy autora, wiec pojawiaja sie rozmaite spekulacje.
Ale autor nie chce " psychoanalizy", tylko rozwiazania- instrukcji obslugi...

I zaczyna wojowac.
Jesli problemu nie rozwiaze, to przynajmniej sobie ulzy, poczuje sie lepiej, jak komus doepwali, a jeszcze jak go inni po glowce poglaszcza, i popra- to juz pelna satysfakcja..

Jakos nikt nie kuma, ze problem- zasadniczo, musi rozwiazac sam.
Ze kazda kobieta pisze tu za siebie( bo raczej innych kobiet nie podrywa)
Ze kazda analiza problemu jest strelaniem na slepo
Ze to sa tylko wskazowki, poszlaki i mozliwosci- ktore autor musi rozwazyc sam, sam do siebie odniesc, i sam sie zastanowic, czy do niego pasuja, czy moze problem tkwi w czyms innym....
Trudne- nie?

O wiele latwiej jest pocieszac sie, ze wszystkie baby sa beee, ...
Jakos sie wtedy czuje lepiej...( chociaz to nic zasadniczo nie zmienia)

82

Odp: Ze szczytu w przepaść

Ze to sa tylko wskazowki, poszlaki i mozliwosci- ktore autor musi rozwazyc sam, sam do siebie odniesc, i sam sie zastanowic, czy do niego pasuja, czy moze problem tkwi w czyms innym....
Trudne- nie?

Dokładnie. Tylko nie chce mi się do każdej odpowiedzi dopisywać drobnym druczkiem na końcu, że "Analiza problemu oparta o fakty podane przez samego autora, ale za rozwiązanie swoich problemów odpowiada on sam".

O wiele latwiej jest pocieszac sie, ze wszystkie baby sa beee, ...
Jakos sie wtedy czuje lepiej...( chociaz to nic zasadniczo nie zmienia)

Jasne, że samopoczucie lepsze - tzn. na czas pobytu na Forum wink , bo potem i tak się z problemem zostaje.


Ja tylko ze swojej strony mogę powtórzyć to co zawsze: im człowiek starszy, bardziej doświadczony w wiedze o sobie i innych ludziach, tym mniej informacji (mniej detali) potrzebuje by wiedzieć dokładnie gdzie leży źródło problemu. To powie każdy menager, który zaczynał 'od samego dołu', każdy prezes firmy, który budował ją od podstaw i większość rzeczy zrobił sam i zaliczył po drodze prawie każde podrzędne stanowisko itd.
Tylko osoby mało doświadczone twierdzą jakoby każdy człowiek reagował w niezwykle unikatowy i oryginalny sposób, którego absolutnie nie da się zrozumieć ani przewidzieć. I ja wtedy wiem, że ten ktoś nie ma pojęcia o czym mówi wink

83 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 02:43:05)

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Ze to sa tylko wskazowki, poszlaki i mozliwosci- ktore autor musi rozwazyc sam, sam do siebie odniesc, i sam sie zastanowic, czy do niego pasuja, czy moze problem tkwi w czyms innym....
Trudne- nie?

Dokładnie. Tylko nie chce mi się do każdej odpowiedzi dopisywać drobnym druczkiem na końcu, że "Analiza problemu oparta o fakty podane przez samego autora, ale za rozwiązanie swoich problemów odpowiada on sam".

O wiele latwiej jest pocieszac sie, ze wszystkie baby sa beee, ...
Jakos sie wtedy czuje lepiej...( chociaz to nic zasadniczo nie zmienia)

Jasne, że samopoczucie lepsze - tzn. na czas pobytu na Forum wink , bo potem i tak się z problemem zostaje.


Ja tylko ze swojej strony mogę powtórzyć to co zawsze: im człowiek starszy, bardziej doświadczony w wiedze o sobie i innych ludziach, tym mniej informacji (mniej detali) potrzebuje by wiedzieć dokładnie gdzie leży źródło problemu. To powie każdy menager, który zaczynał 'od samego dołu', każdy prezes firmy, który budował ją od podstaw i większość rzeczy zrobił sam i zaliczył po drodze prawie każde podrzędne stanowisko itd.
Tylko osoby mało doświadczone twierdzą jakoby każdy człowiek reagował w niezwykle unikatowy i oryginalny sposób, którego absolutnie nie da się zrozumieć ani przewidzieć. I ja wtedy wiem, że ten ktoś nie ma pojęcia o czym mówi wink

Ja znam te twoja teorie...i to jest wlasnie to, co tak tu facetow wkocurwia.....

Ja wychodze z zalozenia, ze na zrodlo problemu( przekonania, blokady, poglady) wplywa mnostwo czynnikow, ktorych nawet autor nie zna. I teorie na swoj temat trzeba przymierzac jak buty, czy maski- na probe i patrzec jak sie z tym czuje....
Czasem te najbardziej niewygodne, uwierajace sa najprawdziwsze...( jak buty, kiedy ma sie ortopedycznie pokrzywione stopy....)
Czasem nie ma sensu dociekac zrodla problemu- lepiej skupic sie na szukaniu metody ich rozwiazania...
( bo po co tracic czas na analize skad sie wziely halluksy, jak mozna poszukac jakiegos chirurga/korektora i zaczac go stosowac...albo zmienic na inny- jesli tamten nie dziala- tylko trzeba sie pogodzic, ze to moze bolec)

Wydaje mi sie, ze kazda " deformacje umyslu" mozna naprostowac, a tracenie caasu na szukanie przyczyn( obwinianie rodzicow, otoczenia, wychowania, kobiet) , albo przekonywanie siebie, z krzywe jest fajne, i ni z tym wygodnie- to po prostu strata czasu....

84 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-20 03:17:42)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Trochę odbiegłyśmy od tematu, ale póki jest merytorycznie to myślę, że warto wink

Uściślijmy jedną sprawę:

Ja znam te twoja teorie...i to jest wlasnie to, co tak tu facetow wkocurwia.....

Wk...a tylko tych facetów, zauważ, którzy nie lubią lub nie mają w zwyczaju poszukiwać przyczyny problemów w SOBIE, lub wpadli tutaj na zasadzie "poznaj wroga, z którym przyjdzie Ci sypiać" wink

Natomiast jest/była tez cała rzesza mężczyzn na Forum, z którymi czasem - pomimo różnicy w podejściu do wielu spraw - przeprowadziliśmy wiele pięknych i ciekawych merytorycznie dyskusji, przy pełnym szacunku dla siebie i dużej sympatii. Dla porządku rzeczy wymienię kilku użytkowników: EXTRA_TERRESTIAL (niestety już nieobecny), kosmiczny (również nieobecny), starr (obecny big_smile), Excop (obecny ),...Z młodszego pokolenia panów: Iceman,  thepass, Clint i zapewne wielu innych, których pominęłam.

Więc to nie jest tak, że panowie z zasady się ze mną nie zgadzają i ja mam pełną świadomość kto i dlaczego się nie zgadza. wink

Czasem te najbardziej niewygodne, uwierajace sa najprawdziwsze...( jak buty, kiedy ma sie ortopedycznie pokrzywione stopy....)

Oczywiście. Na tym polega "robienie porządków w podświadomości", czyli przejrzenie tego całego śmietniska i wyrzucenie syfu. Czasem boli jak te ortopedyczne buty wink

Czasem nie ma sensu dociekac zrodla problemu- lepiej skupic sie na szukaniu metody ich rozwiazania...

Nie zgodzę się do końca.
Darować sobie zgłębianie przyczyny problemu można dopiero od pewnego poziomu zrozumienia, inaczej będzie to nic innego jak wyparcie problemu, zamiecenie przyczyn pod dywan, co wybije jak szambo w przyszłości. Raczej gwarantowane.

Wydaje mi sie, ze kazda " deformacje umyslu" mozna naprostowac, a tracenie caasu na szukanie przyczyn( obwinianie rodzicow, otoczenia, wychowania, kobiet) , albo przekonywanie siebie, z krzywe jest fajne, i ni z tym wygodnie- to po prostu strata czasu....

Stratą czasu są próby przeskakiwania etapów rozwoju emocjonalnego, czyli zabieranie się do rozwiązywania problemu na zasadzie zanegowanie jego istnienia lub bez znajomości przyczyny, co uniemożliwia jej usunięcie. To jak zaleczanie objawów choroby zamiast jej źródła, czy - jak w Twoim przykładzie - zrobienie operacji na haluksy i w niedługim czasie po tym wskoczenie w wysokie szpilki i buty z wąskim czubem = powrót halluksów wink

Szukanie rozwiązania - przede wszystkim, ale nie z pominięciem przyczyny, dla której problem zaistniał. Dlatego, że człowiek nie posiada możliwości wymazania wspomnień, pamięci - a tylko wtedy mógłby zapomnieć i wymazać z podświadomości czynniki, które go do niektórych zachowań popchnęły bez poznawania ich przyczyn.

85

Odp: Ze szczytu w przepaść

Sprobujmy sobie wyobrazic sytuacje nieakceptowalna.
Wazne, ze nie potrafi sie podac racjonalnych przyczyn nie akceptowania tej sytuacji...
Nie- bo nie, bo to jest beee

( przyklad zwyklego i szczotki do butelek:-)   )

Jesli nie potrafie powiedziec, czemu nie akceptuje, to znaczy, ze ze mna cos nie tak- a nie z rzeczona sytuacja.

Nawet jesli przyczyna jest w tym, ze mamusia mowila mi w dziecinstwie, ze grzeczne dziewczynki zasluguja na milosc, a obserwacja tego nie dowodzi- to nie zmienia przeszlosci/mamusi i jej pogladow.
Ani moich uczuc do mamusi, ani autorytetu mamusi.
( to samo dotyczy facetow wychowanych w przekonaniu, ze kobiety podniecaja sie czekoladkami )

Jesli nie potrafie powiedziec- czemu nie?
To warto zalozyc, ze potencjalnie jestem " na tak"
A to juz pokazuje, jak ja sie czuje w takiej sytuacji, i czemu ona jest nieakceptowalna...

( co jest we mnie, jakie skrzywienie , ze odrzucam cos, bez powodu, jakie mam ptzekonania, ktore ograniczaja moje zycie/wybory/mozliwosci)

86

Odp: Ze szczytu w przepaść

oldorando: wiesz, że chętnie weszłabym w to głębiej, ale chyba nie wierzysz by tego rodzaju rozmowy były w zasięgu pojmowania panów udzielających się w tym wątku? smile
Serio..

Po prostu warto dobrze gospodarować swoja energią i przeznaczać ja dla osób i na wątki, gdzie można liczyć choćby na wymianę poglądów.
Ale poglądy trzeba MIEĆ, a nie powtarzać jak papuga stereotypy i zabobony. To nie dla mnie.

87

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

oldorando: wiesz, że chętnie weszłabym w to głębiej, ale chyba nie wierzysz by tego rodzaju rozmowy były w zasięgu pojmowania panów udzielających się w tym wątku? smile
Serio..

Po prostu warto dobrze gospodarować swoja energią i przeznaczać ja dla osób i na wątki, gdzie można liczyć choćby na wymianę poglądów.
Ale poglądy trzeba MIEĆ, a nie powtarzać jak papuga stereotypy i zabobony. To nie dla mnie.

Ja rozmawiam z toba....na temat.
Nie " doradzam w temacie", - to juz zrobilam na miare moich mozliwosci...
I tak wszyscy spia, ( nie przeszkadzam w dyskusji)

A jesli ktos to przeczyta, jesli wyniesie cos z tego- to jego.
Nawet, jesli sie nie zgodzi, czy wyrobi sobie poglad przeciwny...
Ja zakladam, ze forum czyta wiecej osob, niz sie w nim udziela.

Przekonywac kogokolwiek, ze nie jestem wielbladem
( znaczy wdawac sie w pyskowke, i przekonywac na " wlasnym przykladzie")
Nie zamierzam...

88 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-20 04:39:58)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Ja rozmawiam z toba....na temat.

Ok, to co innego smile

No to wracamy..

Jesli nie potrafie powiedziec, czemu nie akceptuje, to znaczy, ze ze mna cos nie tak- a nie z rzeczona sytuacja.

Tak. Tzn. może nie tyle "ze mną coś nie tak", co nie mam kompletnie kontaktu ze swoimi emocjami, reaguję jak robot, automatycznie , lękowo..kierując się tym, co wtłoczyli mi w głowę rodzice, środowisko, nauczyciele, etc.

Przykład z kobietami, których nie da się "stłamsić" i wskazać im "ich miejsca" przywołując do porządku niewyszukanymi porównaniami w stylu 'feministki', 'latawice', 'kobiety wyzwolone' -wszystko w tonie prześmiewczym.
Tam w tle jest głęboko skryty strach, że mężczyzna nie będzie dla takiej kobiety Słoneczkiem w układzie, nie będzie centrum jej wszechświata, będzie musiał juz zawsze się o nią starać, bo to jest kobieta niepokorna, która nie łyknie byle pierwszego 'argumentu',.. no i jest problem z taka kobietą.
Chyba obie wiemy o czym mówimy.


I teraz ciekawa sprawa.. Bo tutaj wchodzi definicja tego, kim jest Mężczyzna silny psychicznie - partner dla takiej kobiety. Czym jest a czym nie jest jego 'psychiczna siła'. Wielu panów, którzy nie wiedza jak reagować w konfrontacji z silną kobieta reaguje pochodną lęku, czyli próbą umniejszenia i degradacji takiej kobiecie.
Silny mężczyzna jest kimś w rodzaju inspiracji do dalszego rozwoju kobiety  i mentora. Poznałam do tej pory 2 takich mężczyzn, obaj starsi ode mnie, przy obydwu nie musiałam udawać słodkiej debilki, a oni i tak czuli się męscy. O, przepraszam - był 1 młodszy też..niewiele młodszy, ale był.
Dojrzałość emocjonalna to najseksowniejsza cecha u faceta, zaraz po inteligencji smile
/ Ale to temat na inny wątek.. wink

Jesli nie potrafie powiedziec- czemu nie?
To warto zalozyc, ze potencjalnie jestem " na tak"
A to juz pokazuje, jak ja sie czuje w takiej sytuacji, i czemu ona jest nieakceptowalna...

Rozwiniesz to? Nie jestem pewna czy rozumiem.

89

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Ja rozmawiam z toba....na temat.

Ok, to co innego smile

No to wracamy..

Jesli nie potrafie powiedziec, czemu nie akceptuje, to znaczy, ze ze mna cos nie tak- a nie z rzeczona sytuacja.

Tak. Tzn. może nie tyle "ze mną coś nie tak", co nie mam kompletnie kontaktu ze swoimi emocjami, reaguję jak robot, automatycznie , lękowo..kierując się tym, co wtłoczyli mi w głowę rodzice, środowisko, nauczyciele, etc.

Przykład z kobietami, których nie da się "stłamsić" i wskazać im "ich miejsca" przywołując do porządku niewyszukanymi porównaniami w stylu 'feministki', 'latawice', 'kobiety wyzwolone' -wszystko w tonie prześmiewczym.
Tam w tle jest głęboko skryty strach, że mężczyzna nie będzie dla takiej kobiety Słoneczkiem w układzie, nie będzie centrum jej wszechświata, będzie musiał juz zawsze się o nią starać, bo to jest kobieta niepokorna, która nie łyknie byle pierwszego 'argumentu',.. no i jest problem z taka kobietą.
Chyba obie wiemy o czym mówimy.

Jesli nie potrafie powiedziec- czemu nie?
To warto zalozyc, ze potencjalnie jestem " na tak"
A to juz pokazuje, jak ja sie czuje w takiej sytuacji, i czemu ona jest nieakceptowalna...

Rozwiniesz to? Nie jestem pewna czy rozumiem.

90

Odp: Ze szczytu w przepaść

Edytowałam wink

91

Odp: Ze szczytu w przepaść
Elle88 napisał/a:

Edytowałam wink

Widze...

Sama to rozwinelas- w przykladzie ze sloneczkiem w ukladzie....

92 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 04:45:22)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Chyba kazdy sie boi, ze ulokuje zle swoje uczucia....
Boi sie, ze " przeinwestuje" w zwiazku...

Gorzej, kiedy ten lek powoduje, ze sie blokuje...
A inna sprawa, ze czesto czlowiek powodowany takim lekiem, " przyciaga" osoby nie odpowiednie- utwierdzajac sie w leku...

Zobacz- do czego prowadzi kierowanie sie takimi uprzedzeniami jak ww.


Nie nauczysz sie plywac, jak nie puscisz sie kola ratunkowego....
A jesli sie juz raz topilas, to sie go trzymasz kurczowo...
Nawet jesli widzisz, ze inni go nie potrzebuja...
Czujesz sie gorsza, wiec dorabiasz teorie, ze woda jest bardziej mokra, ze tylek masz bardziej ciezki...i smiejesz sie z plywajacych samodzielnie- ze tyle ryzykuja, a ty jestes bezpieczna....

93

Odp: Ze szczytu w przepaść
oldorando napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Edytowałam wink

Widze...

Sama to rozwinelas- w przykladzie ze sloneczkiem w ukladzie....



Ok, czyli dobrze zrozumiałam wink

Także moje doświadczenie pokazuje, że tacy Mężczyźni SĄ, istnieją.. Chodzi tez o to by być gotowym w jednym czasie razem coś zbudować. Nie zawsze jest odpowiednia koniunkcja w życiu by dało się wejść w coś w 100%, a rozumie się ten potencjał dopiero po czasie.

94

Odp: Ze szczytu w przepaść
oldorando napisał/a:

Chyba kazdy sie boi, ze ulokuje zle swoje uczucia....
Boi sie, ze " przeinwestuje" w zwiazku...

Gorzej, kiedy ten lek powoduje, ze sie blokuje...
A inna sprawa, ze czesto czlowiek powodowany takim lekiem, " przyciaga" osoby nie odpowiednie- utwierdzajac sie w leku...

Zobacz- do czego prowadzi kierowanie sie takimi uprzedzeniami jak ww.


Ja się nie boje 'przeinwestowania', bo lubię dawać..  Jeśli czegoś nie tyle się boje, co nie chcę to tracić czasu na partnera, który jest tak daleko w tyle w rozwoju emocjonalnym i rozumieniu oczywistych dla mnie spraw, że zamiast cieszyć się związkiem i razem dalej rozwijać, ja weszłabym w rolę nauczycielki i terapeutki.
A nie chcę tego, bo wiem, że wtedy zablokowałoby to moja seksualność.
Potrzebuję czuć się z Mężczyzną na równi, żeby go pożądać.

Swoich mężczyzn, tych, którzy byli słabsi próbowałam czasem trochę sztucznie i na siłę dopingować i zachęcać do tego by widzieli siebie wyżej i czuli się ze sobą pewniej, ale to nie tędy droga..

95 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 04:50:34)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Alez ja wiem, ze sa mezczyzni przez duze M.

Tylko zawsze wtedy pojawia sie szereg watpliwosci
I nawet jak takiego poznaje, to nie puszczam tego kola ratunkowego....

( tak, wiem, cykor jestem, podszyty tchorzem mieczak, asekurantka, i ogolnie- pipa, tylko ze ja mam tego swiadomosc...)

Bardzo podobna do zwyklego..
Tylko nie dorabiam teorii do mydla- wiem, ze problem jest we mnie.

Czas, i naprawianie partnera- to tez inwestycja.

96

Odp: Ze szczytu w przepaść

Ja też wiem, że nie jestem w związku tylko i wyłącznie dlatego, że na tą chwile sobie siebie w związku nie wyobrażam.
JA sobie nie wyobrażam.
To nie mężczyźni są tacy źli, niefajni i nieogarnięci,a  ja taka wspaniała.
Ja po prostu na teraz tego nie widzę, nie czuję takiej potrzeby.

Czyli - mówiąc na nasze - to JA mam problem, choć nie postrzegam tego w kategoriach problemu, tyle co brak potrzeby na ta chwilę. Inaczej byłabym pewnie damskim odpowiednikiem niektórych toczących jad panów.

U mnie jest jeszcze taki aspekt, o którym na pewno nie chcę tutaj na Forum pisać, natomiast mam dość nietypowe preferencje seksualne, których nie spełnię z pierwszym lepszym partnerem.. i to jest kwestia, która muszę brać pod uwagę jeśli chcę byc tylko z jedna osobą, a wiem, że chcę.

97

Odp: Ze szczytu w przepaść

Ja doskonale wiem( w przeciwienstwie do panow) ze manie problemu, nie rowna sie brakowi mozliwosci( czy okazji)

Obiecalam sobie solennie- ze dam szanse pierszemu rokujacemu panu( skocze na glowke)
I......splawilam go......

Czemu?
Bo jestem cykor.
Bo nie chce, zeby sensowny facet dowiedzial sie, ze moje zycie jest banalne, ze jestem banalna, ze nie spelniam jakichs wymagan.
Boje sie, ze laske mi zrobi, ze moje puste ego ucierpi, ze okaze sie nie wart wpuszczenia go do mojego zycia.

Wiem- nawet nie dalqm szansy poznac sie blizej.
Wiem, jakie to jest glupie.
Wiem, ze to nie ma sensu.
Wiem, ze bede o nim myslec, zamiast go poznac- i ewentualnie wtedy odprawic.
Wiem,- teoretycznie to wiem.

A w praktyce nie daje szansy- nie odslaniam sie.

Dlatego przez dluzszy czas wchodzilam tylko w uklady bez perspektyw.
Takie asekuranctwo.
( jak zwykly z randkowaniem)

98

Odp: Ze szczytu w przepaść
oldorando napisał/a:

Ja doskonale wiem( w przeciwienstwie do panow) ze manie problemu, nie rowna sie brakowi mozliwosci( czy okazji)

Obiecalam sobie solennie- ze dam szanse pierszemu rokujacemu panu( skocze na glowke)
I......splawilam go......

Czemu?
Bo jestem cykor.
Bo nie chce, zeby sensowny facet dowiedzial sie, ze moje zycie jest banalne, ze jestem banalna, ze nie spelniam jakichs wymagan.
Boje sie, ze laske mi zrobi, ze moje puste ego ucierpi, ze okaze sie nie wart wpuszczenia go do mojego zycia.

Wiem- nawet nie dalqm szansy poznac sie blizej.
Wiem, jakie to jest glupie.
Wiem, ze to nie ma sensu.
Wiem, ze bede o nim myslec, zamiast go poznac- i ewentualnie wtedy odprawic.
Wiem,- teoretycznie to wiem.

A w praktyce nie daje szansy- nie odslaniam sie.

Dlatego przez dluzszy czas wchodzilam tylko w uklady bez perspektyw.
Takie asekuranctwo.
( jak zwykly z randkowaniem)


Tym postem pokazałaś, że masz jaja 5 x większe niż większość facetów. Nie boisz się mówić o swoich słabościach to pokazuje, jak jesteś silna i jak dobrze siebie znasz. Większość ludzi zakopuje swoje słabości, chowa na dnie szafy i zakłada maskę.
Ty przynajmniej masz odwagę powiedzieć, że to robisz.

Ja z kolei przeciwnie - w kontaktach osobistych, przy ludziach których już do siebie dopuszczę - odsłaniam się. Często nawet za bardzo.. Albo inaczej: robiłam to nie zawsze przed właściwymi ludźmi. Kilka razy oberwałam. Z czasem nauczyłam się ich odróżniać i już jest dobrze smile


Bo nie chce, zeby sensowny facet dowiedzial sie, ze moje zycie jest banalne, ze jestem banalna, ze nie spelniam jakichs wymagan.
Boje sie, ze laske mi zrobi, ze moje puste ego ucierpi, ze okaze sie nie wart wpuszczenia go do mojego zycia.

Ja lubię zwykłe życie, lubię "banał" prostych codziennych rzeczy. Na równi z dyscypliną i stawianiem sobie jakichś celów. To się u mnie nie gryzie.
Ale wiesz czego się nauczyłam?
Że właściwe osoby (niekoniecznie tylko mężczyźni) wezmą Ciebie "w całości" - nawet jak będziesz pieprzyła bez sensu i składu i leżała skulona na łóżku.
Miałam się okazję o tym przekonać bardzo niedawno, czym jest prawdziwa przyjaźń, co to znaczy nie musieć niczego przed kimś udawać i mówić dokładnie to, co chcesz powiedzieć, bez oglądania się na konsekwencje. I takiej samej relacji oczekuję w kontekście związku, jeśli już w niego wejdę.
Żadnych pół-środków, żadnego "ugładzania się", wszystko albo nic.

Asekuracja jest wtedy jak czujesz, że nie możesz być przy kimś sobą. Takie jest moje doświadczenie.
Nie możesz lub nie pozwalasz sobie -pytanie co jest pierwsze wink bo to różne ma konsekwencje wtedy.

99 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 05:36:11)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Nie zrozum mnie zle- nie zaluje zadnego doswiadczenia.
To bylo mi potrzebne.

Ja tez uwazam, ze jak byc w zwiazku, to na 100%
Z zaufaniem, nie kontrolowaniem,
Z seksem, a nie " obowiazkiem malzenskim"
Z oddaniem, a nie poswieceniem....

I nie dlatego, ze taka jestem swieta- tylko z egoizmu.
Jak bym miala udawac orgazm, " obwachiwac komorke", albo napinac sie na domowe uszka ravioli...
To bym SOBIE zrobila krzywde- to juz wygodniej byc samej,( albo w FB)

Wiem, ze mnie tak wychowano:
Zeby nie myslec o sobie dobrze, zeby nie oczekiwac zbyt wiele, itd....


PS nie pozwalam sobie- z obawy przed krytyka.

Nie- myle sie- nie z obawy przed krytyka, mam w dupie krytyke...
Z obawy, ze nie zasluguje, nie jestem warta zeby mnie pokochac.
I to SIE WYDA!!!

100 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-20 05:47:34)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Wiem, ze mnie tak wychowano:
Zeby nie myslec o sobie dobrze, zeby nie oczekiwac zbyt wiele, itd....

I dokładnie to samo próbują zrobić panowie, w których aż się gotuje, jak ja napiszę o sobie, że nie jestem durna, nie czuje się brzydka..zauważ, jak płachta na byka wink

Nawet w innym wątku zrobiono mi (nietrafna, a szkoda w sumie) analizę, że muszę być strasznie zakochana w sobie i mieć jakąś traumę na tle nieatrakcyjności z dzieciństwa, bo lubię swoje ciało i nad nim pracuję, bo to nie przystoi poważnemu człowiekowi wink
A ja pracowałam na to i mój zdrowy stosunek do swojego ciała: ile mam do niego zastrzeżeń i 'ale' to wiem tylko ja, i ewentualnie osoby, z którymi jestem blisko. Perfekcjonizm i wysokie wymagania do siebie nie równają się arogancja i zapatrzenie w siebie. wiele osób to myli.

Dzisiaj lubię ten egoizm w sobie i nie wstydzę się go.

a tez uwazam, ze jak byc w zwiazku, to na 100%
Z zaufaniem, nie kontrolowaniem,
Z seksem, a nie " obowiazkiem malzenskim"
Z oddaniem, a nie poswieceniem....

I nie dlatego, ze taka jestem swieta- tylko z egoizmu.

Dokładnie.

Nie zrozum mnie zle- nie zaluje zadnego doswiadczenia.
To bylo mi potrzebne.

Jasne, wszystko jest po coś. Ten kto narzeka niczego nie zrozumiał.

PS nie pozwalam sobie- z obawy przed krytyka.

A zauważyłaś, że najbardziej krytykują ci, którzy sami sobie czegoś zabraniają?

EDIT. nosz kuśva.. tongue wink

Nie- myle sie- nie z obawy przed krytyka, mam w dupie krytyke...
Z obawy, ze nie zasluguje, nie jestem warta zeby mnie pokochac.
I to SIE WYDA!!!

To jest do przepracowania smile

EDIT 2: Dobranoc na dziś :* będziem kontynuować (chyba, ze nas zamkną yikes wink

101 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-20 06:13:15)

Odp: Ze szczytu w przepaść

Doedytowalam-
Nie z obawy przed krytyka...
Nawet nie to, ze mam ja gdzies- krytyka moze byc tworcza...

Z obawy, ze nie zasluguje, zeby mnie pokochac.

Jak ci faceci, ktorzy boja sie, ze ona bedzie z nim :
Z wygody
Dla kasy
Zeby nie byc sama
Dla szpanu....
.......

A nie dlatego, ze go kocha, ceni, i jej na nim zalezy.
Ja te ich obawy bardzo wyraznie widze- bo mam te same.

Jak potencjalny " on" mnie pozna, to zostanie tylko dla jakichs " fantow"
Bo " bedzie warto"( lub nie)
Ale nie dla mnie.....

To jest takie moje glebokie przekonanie- jak widac dosc powszechne....

Jak ktos zaczyna sie zblizac , zalezy mu na czyms wiecej niz znajomosc, to zaczynam szukac dziury w calym, zaczynam szukac przyczyn.
Ostatni pan( ten splawiony) zwrocil mi uwage- jak wyglada nasza rozmowa- w wolnym tlumaczeniu:
- on- chcialbym cie blizej poznac
-ja- eee, a czemu?
- on- bo wydajesz sie ciekawa, a ja szukam kogos na stale
- ja- eee, nie warto...
I im dalej w tej rozmowie, tym wiecej mialam twardych argumentow, ze nie warto, ze moze lepiej nie, zeby sobie darowal....
Potem - po mojemu- przestalam odbierac telefon.

Ps- nie zamkna- jutro nas panowie obsobacza, z nowa energia:-) :-) :-) :-)

Kolorowych:-)


Cos ci(wam?) opowiem....

Gadalam kiedys, dawno temu z pewna wrozka....i ona opowiadala , ze jak przychodzi dziewczyna, i pyta o zwiazek- a ona widzi, ze to jest " tymczasowe", to nie moze jej prawdy powiedziec. Bo ta dziewczyna traktuje to jak cos " na zawsze" walczy o trwalosc tej telacji, angazuje sie , jak w relacje na zawsze. I nawet jesli sie to rozleci po roku- to bylo potrzebne. Bylo tej dziewczynie potrzebne to jej zaangazowanie, zeby cos z tej relacji wyniosla. Jak by byla uprzedzona, ze to nie jest na zawsze, to jej walka- ladunek emocjonalny by sie zmienil, i ona nie wyniosla by tego, co potrzeba. Czasem rozczarowania sa potrzebne. I jesli nie wchodzi sie w cos, odpowiednio mocno, i " na serio" , to nie nauczy sie tego, co niezbedne.

Nie jest istotne, czy ktos wierzy we wrozki, czy nie- zasada pozostaje ta sama.
Jesli sie nic nie zaryzykuje, to sie nic nie zyskuje.

102 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-20 08:33:35)

Odp: Ze szczytu w przepaść
Mishia napisał/a:

Co niektórym panom przydałałoby się zmienić środowisko kobiet w jakim się otaczają. Bo widać że jad nie ma już ujścia big_smile

Miszko moja droga - w swoim życiu sypiałem z Paniami z zakresu wiekowego od 17 do 46 lat, sigielkami i żonatymi matkami dzieci, Paniami, które były w LO i właścicielkami dość niezłych biznesów, dziewczynami po zawodówce i pracownicami naukowymi uniwerków i powiem Ci jedno - mniej więcej wszystkie jesteście takie same i działacie w ten sam sposób nie kierując się logiką, a emocjami.

Autor tego wątku dostał od dziewczyny kosza ponieważ, co już pisałem, film jaki sobie odpaliła (zaradny facet na stanowisku, co oznacza władzę, stanowczość, zdecydowanie) legł w gruzach po tym, jak powiedział jej szczerze że jest prawiczkiem. Zachowała się jak typowa kobieta - niepasuje mi do filmu - wywalam do kosza, po co rozmowa i budowa czegokolwiek. Wniosek z tego jest taki, że nie ma najmniejszego sensu być z Wami szczerym, przynajmniej na początku znajomości, tylko rolą faceta jest demonstrowanie swojej wartości za pomocą stanu posiadania, wyglądu, kasy i (w dużo mniejszym stopniu, bo wbrew pozorom to Was też czasem przeraża) inteligencji.

Wszelkie rozkminy tego tematu z punktu widzenia kobiet są po prostu majaczeniem i próbami zanegowania prostego schematu - kasa + wygląd = seks / związek. W zależności od tego jakie "branie" ma dana dama ta "kasa" i "wygląd" muszą mieć różny poziom.

Dyskusje na temat podejmowania decyzji przez kobiety również nie mają większego sensu bo te decyzje nie są racjonalne, w związku z tym, że są pozbawione logiki, a kierują się emocjami. Jedyne co jest w Was logicznego i przewidywalnego to to, że szukacie gościa, który da Wam zasoby do posiadania dzieci / godnego życia (kasa) i którego geny gwarantują zdrowe dzieci / nie będzie się wstyd pokazać przed  koleżankami (wygląd).

Reszta jest nic nie warta - zainteresowania, pasje etc. - to się dla większości kobiet w ogóle nie liczy bo same takowych nie macie żyjąc pudelkiem, kozaczkiem i nową szminką (nawet będąc bardzo wykształconymi i "inteligentnymi").

Z postów powyżej wynika, że facetów prawiczków, o słabym wyglądzie, nie-milionerów najlepiej byłoby izolować żeby swoim istnieniem nie zakłócali życia królewnom, damom i księżniczkom, których musisz być wart big_smile bo sa tak cudowne, że ochy i achy big_smile

103

Odp: Ze szczytu w przepaść

Ale się rozpisali smile

Wybaczcie, że nie będę cytował konkretnych osób, ale napiszę ogólnie, wyjaśniając ostatecznie w czym rzecz.

Nie trzymam pierwszego razu tak długo, bo mi ktoś kazał, albo z powodu blokad. Miałem wiele możliwości wcześniej, czy to na wyjazdach szkoleniowych, czy na praktykach międzynarodowych. Zawsze podchodził do tematu w ten sposób: Ja nie będę się nikogo prosił, ani wchodził im do d... Płaszczenie się, żeby taki cel osiągnąć miałem gdzieś!

Twarde podejście do wielu tematów zjednywało mi szeroką grupę osób, czy w szkole, na studiach czy w pracy.

Ale nadszedł czas, żeby coś z tym zrobić - taką podjąłem decyzję. Okazało się, że nie jest to takie łatwe, ponieważ stanowi to dla mnie bardzo duże wyzwanie. Naprawdę duże.

Wracając jeszcze do tej dziewczyny-Gosi. Ona chciała zbliżenia, widziałem to w jej oczach i było to niesamowite. Widząc to własnie, że za chwilę dojdzie do finału zdecydowałem się na wyznanie. WIĘCEJ TEGO NIE ZROBIĘ!

Kończąc opis tej sytuacji i tego krótkiego, wspólnego czasu powiem tylko tyle, że róża była 3 randki później, a ciasto jeszcze na następnej, więc nic nie chciałem nadrabiać. Miało być miło- ot co.

Do ZwykłyFacet: nie zdecydowałbym się na żadną mężatkę z doświadczeniem. Miałem już taką okazję z dziewczyną z pracy, która mnie bardzo pociąga. TRZEBA MIEĆ JAKIEŚ ZASADY W ŻYCIU!!

Gdyby jakiś koleś chciał zrobić zcos takiego z moja potencjalną żoną, wierz mi, że na długo by mnie popamiętał.

CHCIAŁEM BARDZO PODZIĘKOWAĆ ZA RÓŻNE WPISY. WNIOSKI NATURALNIE WYCIĄGNĘ SAM smile

104 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-11-20 11:16:23)

Odp: Ze szczytu w przepaść
król1986 napisał/a:

Ale się rozpisali smile
Do ZwykłyFacet: nie zdecydowałbym się na żadną mężatkę z doświadczeniem. Miałem już taką okazję z dziewczyną z pracy, która mnie bardzo pociąga. TRZEBA MIEĆ JAKIEŚ ZASADY W ŻYCIU!!

Oczywiste - miałeś właśnie efekt "posiadania zasad" w postępowaniu z kobietami.
BTW - to chyba bardziej do On-WuWuA-83 wink
Jesteś spoko gość, widać że ogarnięty, życzę spotkania tej jedynej i żeby było razem wam fajnie smile

105

Odp: Ze szczytu w przepaść

ZwykłyFacet Dzięki za miłe słowa.

Ja również życzę Tobie spotkania miłej i wrażliwej dziewczyny, która pozytywnie odbiegałaby od standardów kobiet, które miałeś okazję już bliżej w życiu poznać.

Pozostałym forumowiczom także szczere podziękowania za całe spektrum różnych opinii.

Życzę wszystkiego dobrego i przede wszystkim wiele szczęścia w związkach smile

Pozdrawiam
Jacek

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ze szczytu w przepaść

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026