Cześć,
Kiedyś otrzymałem od Was szereg ciekawych rad, więc teraz również zdecydowałem się czymś podzielić licząc na to samo.
Mam 29 lat, spotykałem się wcześniej z kobietami, ale nie bylem w związku. We wrześniu poznałem kogoś i bardzo mi się ona spodobała.
Umówiliśmy się, na kawę, piwo, kino i na 4 spotkaniu na squasha. Po wysiłku zrobiłem jej pyszną jajecznicę i zdecydowałem się ją pocałować, co chętnie przyjęła (wcześniej na każdym spotkaniu tylko w policzek). Dodam, że spotykaliśmy się 1 RAZ w TYGODNIU, co mnie denerwowało i mówiłem jej o tym (dzieliło nas 40km).
5 spotkanie było przełomowe. Poszliśmy na pizzę, a ona później zaprosiła mnie do siebie, gdzie zjedliśmy ciasto i po pewnym czasie zaczęliśmy się całować, a ja przeszedłem troszkę niżej. Uznałem, że był to dobry czas, żeby powiedzieć jej, że NIE BYŁEM jeszcze z kobietą... (wiem, że to dziwne i choć propozycji było w przeszłości sporo, ja poświęciłem się sportowi).
Przerwała, troszkę się zdziwiła i powiedziała mi swoim 1 razie. Ja nie byłem pewny następnego dnia co z tym robić, bo ona ciągle się wahała, natomiast napisała mi, że mnie "lubi i na pewno nie chce stracić kontaktu - tego jest pewna."
OK. Jednak kolejne kilka spotkań było słabych (choć na 2 się namiętnie całowaliśmy). Ja nie jestem romantykiem, czasem ją objąłem, jakiś smsik, telefon rzadziej. Zaczęła unikać kontaktu, w kinie robiła fochy, i nawet ciasta nie wzięła, które jej upiekłem (wk.... mnie to maksymalnie). Tydzień wcześniej dałem jej róże to byłą happy (co prawda na koniec randki-uznała to za błąd).
Chciałem to skończyć kilka razy, głównie z powodu jej wahania się, ale myślę poczekam.
A tu wczoraj podczas naszej rozmowy ona oświadczyła mi, że tego nie widzi (ja też miałem to poruszyć). Uzależniałem przebieg tego spotkania od dalszej przyszłości. Wyjaśniliśmy sobie dogłębnie wszystko. Na koniec zawiozła mnie do drugiego miasta, 20km od niej i tak się pożegnaliśmy. Żal mi tego, bo mnie pociągała, ale nie zakochałem się - głównie z powodu trzymania naszych relacji na dystans.
Na Marginesie dodam, że głównie to ja płaciłem (na 2 z 9 spotkań ona).
Gdzie był problem? Jak myślicie?