kati - powodzenia Kochana. Daj znać jak jak dasz radę
Niuska a to nie była jakaś skaza białkowa? Tak to wygląda z opisu... chociaż po mleku modyfikowanym chyba dalej by się utrzymywała.
U nas z karmieniem to było tak, że już w szpitalu Mała dostała butlę, bo spadła z wagi. Miałam mało pokarmu. Potem w domu z 5 tyg karmiłam ją mieszanie, raz cycem raz butlą, ale przy cycu strasznie mi płakała, nie chciała go wyginała się od niego ale głodna była, bo jak dawałam butlę to piła z niej. Jak miała 5 tyg to trafiłam do szpitala bo miałam kamienie na woreczku i dostałam żółtaczki, 4 dni na samej kroplówce i jak wróciłam to już nie było czym karmić, bo z czego ten pokarm wtedy miałam mieć. Tak się skończyło. Teraz nie nastawiam się na długie karmienie piersią, pewnie dość szybko przejdę na butlę, bo wiem że taki maluch potrafi non-stop wisieć na cycu na początku a ja muszę praktycznie od razu wrócić do swoich obowiązków, szczególnie tych związanych z pracą a po za tym mnie że tak brzydko powiem to całe karmienie piersią nie rajcuje i nie mam jakiegoś parcia na nie. Żle się np czułam jak byliśmy u teściów i trzeba było Małą karmić a wszyscy w koło się patrzyli, tak samo w szpitalu zaraz po samym porodzie - wszyscy stali wkoło łóżka a ja z cycami na wierzchu. Nie miałam też więc jakichś wyrzutów sumienia że szybko na butelkę przeszłam. Sory że tak się w tym temacie rozpisałam
milka nie wiem
Ja jeszcze nie mam w 100% pewnej tej cesarki, gdybym mogła próbować rodzić naturalnie to bym próbowała, ale coś podejrzewam że skończy się cc bo waga wychodzi cały czas duża. Następną wizytę mam 3.03 i mam nadzieję że już mi coś powie w temacie.
Mnie dzisiaj tak ciągnęło w dole brzucha że wzięłam nospę i w miarę mi przeszło.
Akaya a Ty coś robisz czy raczej leżysz i czekasz? :> Ja na Twoim miejscu to bym się mega dużo ruszała, żeby jak najszybciej się zaczęło 