I już nam się w miarę zaczęło układać aż tu wczoraj odezwał się do mnie facet "koleżanki" mojego męża. Napisał mi że chce ze mną o niej pogadać.Podejrzewam że dowiedział się co było między nimi.Nie wiem jak się zachować bo może on wie coś więcej niż ja. Dać sobie spokój i nie rozdrapywać tej rany czy odpisać? Mam mętlik w głowie...
Podobne tematy
. Napisał mi że chce ze mną o niej pogadać.Podejrzewam że dowiedział się co było między nimi
Myślisz, że jakiś facet przejmowałby się przeszłością swojej dziewczyny i chciałby omawiać to z tobą? Nie przyjmujesz wariantu "podejrzewam, że dowiedział się co JEST pomiędzy nimi"?
Ehhh
Ania napisała to co ja pomyślałam po przeczytaniu tej wiadomości...
Oby nie.
Z tego co wiem to oni byli już ze sobą kiedy ona flirtowała z moim mężem.Wtedy chyba nic nie wiedział,zresztą tak jak i ja,bo nie wierzę że nic by z tym nie zrobił. Może być tak że dowiedział się też kilka miesięcy temu ale nie miał do mnie kontaktu?
Czy nadal jest coś między nimi? Tego nigdy nie będę pewna.Już jakiś czas nie pracują razem ale wiem że dla chcącego nic trudnego...
Wtedy nic nie wiedział, gdy się kontaktowali intensywnie, a teraz gdy Twój mąż zerwał kontakty nagle się dowiedział...?
Spotkasz się z nim?
Nie wiem jak było z nimi ale ja też dowiedziałam się dopiero kiedy mąż praktycznie kończył tą znajomość. Co do spotkania to nie wiem czy jestem na nie gotowa. Może najpierw do niego napiszę i spróbuję wybadać o co dokładnie mu chodzi.
72 2016-01-18 15:09:41 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-01-18 20:17:52)
Nie dziwię Ci się, to jak otwieranie puszki Pandory... po raz kolejny.
Ale chyba lepiej wiedzieć.. niż nie. Zresztą takie niewyjaśnione sprawy wracałyby do mnie bez przerwy. Cóż, Twoja decyzja.
A i raczej nie mówiłabym o tym mężowi póki co.
A jeśli się nie spotkasz i ominie cie poznanie prawdy? Nie będziesz wtedy cierpieć i analizować co on chciał ci powiedzieć?
A i raczej nie mówiłabym o tym mężowi póki co.
Gdyby tamten wiedział, że Nusia wie o (byłym?) romansie męża, zapewne nie zawracałby jej głowy.
Jest w tym samym miejscu, w którym była Autorka jakiś czas temu.
Gość dowiedział się, że ma rogi jak kopalny jeleń olbrzymi.
Tyle, że chce się tym podzielić z Nusią. By ją powiadomić o zdradzie męża.
Jeśli chce ona poznać stan relacji między mężem, a "koleżanką" z pracy z punktu widzenia wiedzy owego rogacza, powinna z nim porozmawiać.
Excop - to tylko moje domniemanie- ze mąż koleżanki nie chciałby rozmawiać o kolezenstwie sprzed 3.5 roku.
Zdrady wtedy nie było, dowodów tez pewnie już dawno nie. Ci kialby powiedzieć - ze mąż się platonicznoe w niej kochał 4 kata temu?
Ja PODEJRZEWAM ze on chce jej powiedzieć coś zupełnie innego.. i autorka to czuje stąd wątpliwości czy się spotkać. Od kilku miesięcy wkłada siły i energię w ratowanie małżeństwa, co jeśli się okaże że to nie platonicznoe miłość i nie sprzed 3 lat?
76 2016-01-19 10:20:22 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-01-19 10:28:06)
Myślę, że wszyscy się zgadzamy ze spotkać się z nim powinna, a mężowi WŁASNEMU na razie nic nie powinna mówić? przynajmniej ja tak uważam.
Nusia82 odezwij się.
78 2016-01-21 14:11:02 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-01-21 14:11:18)
Oby jej nie skrzywdził
Spojrzalam na wcześniejsze posty Excopa i Azbestowej z początku wątku.
Oby jednak nie mieli racji..
Kochani dziękuję za zainteresowanie.Nic mi nie jest,przynajmniej fizycznie...
Co do tamtego faceta to ciekawość zwyciężyła i spotkałam się z nim.Mąż nic o tym nie wie i przyznam zwyczajnie głupio czułam się robiąc coś za jego plecami.
Dowiedziałam się,że on chciał się ze mną spotkać już od jakiegoś czasu tylko nie mógł złapać ze mną kontaktu. Prawdę mówiąc to nie dowiedziałam się chyba niczego czego sama bym już nie wiedziała.On myślał że ja nic nie wiem i dlatego nadal jestem razem z mężem.Znalazł w jej telefonie miłosne wierszyki i smsy z wyznaniami od mojego męża z początku ich związku i te ostatnie - niby pożegnalne.Tłumaczyła że trzyma je na pamiątkę ale on jej nie uwierzył i ją zostawił.Nie przyznała że mieli jakiś kontakt fizyczny tylko że mój mąż sam jej się narzucał a ona traktowała go jak dobrego kumpla i trochę z nim flirtowała.On stwierdził że według niego była to zdrada i się rozstali. Czy ostatecznie tego nie wiem bo powiedział że bardzo ją kocha ale nie potrafi wybaczyć.Ona przysięgała że z moim mężem nie ma już kontaktu i nawet chciała wyciągnąć bilingi żeby mu to udowodnić.Ze mną chciał się spotkać żeby uświadomić mnie w tej całej sytuacji a jednocześnie chyba po to aby sprawdzić czy jej wersja jest wiarygodna.
Nie wiem czy powiedzieć mężowi o tym spotkaniu bo z jednej strony nie chcę znów rozdrapywać jeszcze świeżej rany ale z drugiej teraz ja czuję się wobec niego nie do końca w porządku?
81 2016-01-22 13:13:22 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-01-22 13:14:05)
Znalazł w jej telefonie miłosne wierszyki i smsy z wyznaniami od mojego męża z początku ich związku i te ostatnie - niby pożegnalne.Tłumaczyła że trzyma je na pamiątkę
to się romantyczka trafiła, jak w podstawówce
a co do pytania twojego to dlaczego czujesz się wobec meza nie fair? spotkalas się z mezem jego kochanki
mialas do tego prawo
pytanie co teraz gdy kochanka jest wolna...co zrobi twój mąż..
Niusia, a po jaką cholerę ty masz się spowiadać mężowi z tego spotkania. To jest twoje i robione dla ciebie. Nie dla niego. Pamiętaj, że twój mąż jest na cenzurowanym i nie można już mu ufać na 100%. Postaraj się stanąć sama na nogi (mentalnie) i wrócić do pracy. Za kilka miesięcy ocenisz jak potoczyło się wasze małżeństwo.
Kochani dziękuję za zainteresowanie.Nic mi nie jest,przynajmniej fizycznie...
Co do tamtego faceta to ciekawość zwyciężyła i spotkałam się z nim.Mąż nic o tym nie wie i przyznam zwyczajnie głupio czułam się robiąc coś za jego plecami.
Dowiedziałam się,że on chciał się ze mną spotkać już od jakiegoś czasu tylko nie mógł złapać ze mną kontaktu. Prawdę mówiąc to nie dowiedziałam się chyba niczego czego sama bym już nie wiedziała.On myślał że ja nic nie wiem i dlatego nadal jestem razem z mężem.Znalazł w jej telefonie miłosne wierszyki i smsy z wyznaniami od mojego męża z początku ich związku i te ostatnie - niby pożegnalne.Tłumaczyła że trzyma je na pamiątkę ale on jej nie uwierzył i ją zostawił.Nie przyznała że mieli jakiś kontakt fizyczny tylko że mój mąż sam jej się narzucał a ona traktowała go jak dobrego kumpla i trochę z nim flirtowała.On stwierdził że według niego była to zdrada i się rozstali. Czy ostatecznie tego nie wiem bo powiedział że bardzo ją kocha ale nie potrafi wybaczyć.Ona przysięgała że z moim mężem nie ma już kontaktu i nawet chciała wyciągnąć bilingi żeby mu to udowodnić.Ze mną chciał się spotkać żeby uświadomić mnie w tej całej sytuacji a jednocześnie chyba po to aby sprawdzić czy jej wersja jest wiarygodna.
Nie wiem czy powiedzieć mężowi o tym spotkaniu bo z jednej strony nie chcę znów rozdrapywać jeszcze świeżej rany ale z drugiej teraz ja czuję się wobec niego nie do końca w porządku?
Mariola ma rację. To Twoje życie, tylko Twoje. Robisz to, co akurat uważasz za słuszne i odpowiadające potrzebie zweryfikowania dotychczasowej wiedzy o skali romansu męża.
Ufałaś mu, gdy sobie folgował. Skąd więc te skrupuły teraz? Przestałaś ufać po prostu. Bo gdybyś ufała słowom męża, zdecydowałabyś się na spotkanie z tamtym rogaczem?
Na powrót zaufania, mąż musi sobie zasłużyć. A Ty masz prawo do wątpliwości.
Tak, jak sądziłem, tamten uważał za stosowne powiadomić Cię o romansie. Całkiem możliwe, że z niskich pobudek. Skoro on wyszedł na frajera, niech więc płacą za to, poza byłą partnerką, także inni "umoczeni" w tej sprawie.
Cieszę się Niusia, że jednak odważyłaś się spotkać. Masz jakiś dowód na to, że to faktycznie skończone (na chwile obecną).
Cieszy mnie też postawa tego faceta, że był w stanie powiadomić ciebie o romansie, choć i tak już wiedziałaś.
Jest w tej samej sytuacji co ty. Pewnie i nim targają myśli i uczucia, z którymi trudno sobie poradzić. Zresztą sama wiesz jak on się może czuć.
a mężowi bym powiedziała, że się z nim widziała: z dwóch powodów: po co kłamać i zatajać i stawiać się w tej samej kolejce kłamców. A po drugie by mąż wiedział, że nie zna dnia ani godziny, kiedy ty możesz się dowiedzieć o jego poczynaniach, że każde kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze w jakiś tam sposób wypłynie. Niech wie, że nie może czuć się bezkarny. ![]()
a mężowi bym powiedziała, że się z nim widziała: z dwóch powodów: po co kłamać i zatajać i stawiać się w tej samej kolejce kłamców. A po drugie by mąż wiedział, że nie zna dnia ani godziny, kiedy ty możesz się dowiedzieć o jego poczynaniach, że każde kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze w jakiś tam sposób wypłynie. Niech wie, że nie może czuć się bezkarny.
To jest szantaż i manipulacja wobec męża, więc po co jej takie gierki? Może się też zdarzyć tak, że jeszcze obróci się to przeciwko niej: mąż w kolejnym kryzysie lub kłótni, nie mogąc udźwignąć jej spojrzeń, pytań, odwróci kota ogonem (co jest nagminne wśród zdradzaczy), oskarży ją o szpiegowanie, brak zaufania i podkopywanie związku. Lepiej więc niech autorka trzyma tę informację dla siebie. A tamten facet - miał prawo jej powiedzieć, ona mogła nie chcieć się z nim widzieć. Żadna to hańba na honorze, szczególnie kiedy jadą na tym samym wózku.
Garance_30 czyli lepiej, żeby Niusia zataiła to przed mężem? Ja bym to wykorzystała do rozmowy. Cały ten romans przyniósł tyle szkody, nie tylko Niusi. Są pokrzywdzeni inni wokoło. Wie o nim nie tylko Niusia i jej mąż, ale i inni. Że każdy romans smakuje jak jest w ukryciu, nikt o nim nie wie.
No ale każdy ma inne zdanie.
Ja tu szantażu nie widzę, a raczej szansę na kolejną możliwość pogadania i spróbowania pokazania mężowi, ile jego decyzje przyniosły zniszczeń.
Jeśli mu powie o rozmowie to gdzie tu szpiegowanie? Raczej dobrze świadczy, że chce być szczera wobec niego.
Garance_30 czyli lepiej, żeby Niusia zataiła to przed mężem? Ja bym to wykorzystała do rozmowy. Cały ten romans przyniósł tyle szkody, nie tylko Niusi. Są pokrzywdzeni inni wokoło. Wie o nim nie tylko Niusia i jej mąż, ale i inni. Że każdy romans smakuje jak jest w ukryciu, nikt o nim nie wie.
No ale każdy ma inne zdanie.
Ja tu szantażu nie widzę, a raczej szansę na kolejną możliwość pogadania i spróbowania pokazania mężowi, ile jego decyzje przyniosły zniszczeń.
Jeśli mu powie o rozmowie to gdzie tu szpiegowanie? Raczej dobrze świadczy, że chce być szczera wobec niego.
Ania, po prostu tu nie ma co dorabiać gierek, pouczać męża i mu suszyć głowę, przy tego typu zdradzie. Facet okazał się nielojalny i nie można mieć już do niego pełnego zaufania. Spotkała się, dowiedziała się i finito. Lepiej zamknąć ten temat raz na zawsze (w przypadku autorki) i iść do przodu. Myślę (i obserwuję wśród znajomych), że tego typu zauroczenia/zakochania zdarzają się co najmniej 1 raz w trakcie trwania długoletnich związków. Trzeba tę gorzką prawdę zaakceptować - jeśli to nam się przydarzyło, i dalej żyć. Można też się rozstać. Ale nie radziłabym trwać długo w rozkroku, roztrząsać sprawę na tysiące kawałeczków. Ustalić przyczyny, rozmówić się, dopytać, a jak będzie trzeba to nawet walnąć pięścią w stół i coś postanowić. Inaczej to jakiś masochizm.
88 2016-01-22 18:46:18 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2016-01-22 18:48:06)
Aniaa34 napisał/a:Garance_30 czyli lepiej, żeby Niusia zataiła to przed mężem? Ja bym to wykorzystała do rozmowy. Cały ten romans przyniósł tyle szkody, nie tylko Niusi. Są pokrzywdzeni inni wokoło. Wie o nim nie tylko Niusia i jej mąż, ale i inni. Że każdy romans smakuje jak jest w ukryciu, nikt o nim nie wie.
No ale każdy ma inne zdanie.
Ja tu szantażu nie widzę, a raczej szansę na kolejną możliwość pogadania i spróbowania pokazania mężowi, ile jego decyzje przyniosły zniszczeń.
Jeśli mu powie o rozmowie to gdzie tu szpiegowanie? Raczej dobrze świadczy, że chce być szczera wobec niego.Ania, po prostu tu nie ma co dorabiać gierek, pouczać męża i mu suszyć głowę, przy tego typu zdradzie. Facet okazał się nielojalny i nie można mieć już do niego pełnego zaufania. Spotkała się, dowiedziała się i finito. Lepiej zamknąć ten temat raz na zawsze (w przypadku autorki) i iść do przodu. Myślę (i obserwuję wśród znajomych), że tego typu zauroczenia/zakochania zdarzają się co najmniej 1 raz w trakcie trwania długoletnich związków. Trzeba tę gorzką prawdę zaakceptować - jeśli to nam się przydarzyło, i dalej żyć. Można też się rozstać. Ale nie radziłabym trwać długo w rozkroku, roztrząsać sprawę na tysiące kawałeczków. Ustalić przyczyny, rozmówić się, dopytać, a jak będzie trzeba to nawet walnąć pięścią w stół i coś postanowić. Inaczej to jakiś masochizm.
Aniu zgadzam sie z Tobą w całości.
Garance
Teraz jest właśnie czas na rozmowy poki temat jest " świeży" nie za pół roku nie za rok . Teraz, bez zatajania pełna szczerość z dwóch stron. Jak autorka bedzie mogla wymagać szczerości skoro sama nie bedzie w pełni szczera , zatajając fakt rozmowy z partnerem kochanki.
Oni chcą budować nową, lepszą relację wiec ......
Dziewczyny, przestańcie w takich sytuacjach myśleć "o nas", "o relacji", "co ON na to powie", tylko zacznijcie myśleć w kategoriach: "co ja o tym myślę", "co ja w związku z tym czuję", "co ja w związku z tym postanowię". Podstawową kwestią po zdradzie jest odbudowanie własnej wartości, pewności siebie, bo dopiero człowiek postawiony na nogi, z przepracowanym stosunkiem do zdrady, będzie umiał taki nowy związek budować. A wy chcecie znowu zaczynać od: "walka o nas", "my", "co on czuje" itp. Na to przyjdzie pora. Najpierw ona - sama dla siebie i dla własnego dobra.
I jeszcze jedna kwestia - u autorki chwila słabości męża była kilka lat temu. Dowiedziała się niedawno. Mąż nie jest już na tamtym etapie. To jest ważna informacja i inaczej powinna ustawiać swoje "grzebanie" przy tej zdradzie.
90 2016-01-22 21:37:15 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-01-22 21:39:19)
Po pierwsze: Nusia bierz się za siebie, szukaj pracy i rusz do ludzi!
Po drugie: ja też mam wątpliwości, czy powiedzenie teraz o tym mężowi to dobry pomysł, bo skoro on taki wrażliwy i ckliwy był w stosunku do tej panienki to informacja że ona zachowała te jego wypociny i dedykacje przez te wszystkie lata(!) może mu rozbudzić wyobraźnię zanadto, a dodatkowo informacja o tym, że przez to rozpadł się jej związek może wywołać u niego poczucie winy... to może skutkować wznowieniem kontaktów a ona będzie potrzebować pocieszenia... to jest wersja fatalistyczna ale chyba możliwa. Więc ja bym obserwowała bo tamta sama może chcieć się teraz odezwać.
Póki co, ja bym była ostrożna ale możliwie starała się nie wracać do tematu.
Miejmy nadzieję, że Twój mąż nie rzuca słów na wiatr..
Ale wiesz już, że różne rzeczy mogą się wydarzyć niestety.
Najważniejsze Nusia szukaj pracy i zacznij żyć dla siebie!
Po pierwsze: Nusia bierz się za siebie, szukaj pracy i rusz do ludzi!
Po drugie: ja też mam wątpliwości, czy powiedzenie teraz o tym mężowi to dobry pomysł, bo skoro on taki wrażliwy i ckliwy był w stosunku do tej panienki to informacja że ona zachowała te jego wypociny i dedykacje przez te wszystkie lata(!) może mu rozbudzić wyobraźnię zanadto, a dodatkowo informacja o tym, że przez to rozpadł się jej związek może wywołać u niego poczucie winy... to może skutkować wznowieniem kontaktów a ona będzie potrzebować pocieszenia... to jest wersja fatalistyczna ale chyba możliwa. Więc ja bym obserwowała bo tamta sama może chcieć się teraz odezwać.
Póki co, ja bym była ostrożna ale możliwie starała się nie wracać do tematu.
Miejmy nadzieję, że Twój mąż nie rzuca słów na wiatr..
Ale wiesz już, że różne rzeczy mogą się wydarzyć niestety.Najważniejsze Nusia szukaj pracy i zacznij żyć dla siebie!
Też nie widzę potrzeby informowania męża o spotkaniu i według mnie nie ma tu żadnego kłamstwa. Byłoby kłamstwem gdyby (jakimś cudem) mąż ją zapytał czy miała kontakt z byłym jego koleżanki, a Niusia odpowiedziałaby -nie, z nikim się nie widziałam i z nikim nie rozmawiałam. Tak to by było kłamstwo. W tej chwili jest to tylko informacja zatrzymana do swojej wiadomości.
Po drugie: ja też mam wątpliwości, czy powiedzenie teraz o tym mężowi to dobry pomysł, bo skoro on taki wrażliwy i ckliwy był w stosunku do tej panienki to informacja że ona zachowała te jego wypociny i dedykacje przez te wszystkie lata(!) może mu rozbudzić wyobraźnię zanadto, a dodatkowo informacja o tym, że przez to rozpadł się jej związek może wywołać u niego poczucie winy... to może skutkować wznowieniem kontaktów a ona będzie potrzebować pocieszenia... to jest wersja fatalistyczna ale chyba możliwa.
Dokładnie tak samo sądzę.
Jutro minie pół roku od kiedy wiem ... Emocje częściowo opadły ale i chęci jakby mniej. Na obecną chwilę myślę że nie potrafię wybaczyć i zapomnieć. Chyba naiwnie myślałam że będzie łatwiej ale coś się we mnie wypaliło.
Co do rozmowy z tamtym facetem to powiedziałam mężowi ale nie o tym że się rozstali. Nie chciałam kusić losu informacją że jest wolna a z drugiej strony zrozumiał że jest więcej osób skrzywdzonych tą sytuacją.
Nusia82 i co dalej? Wypaliło się, albo miłość zdechła pod naporem zdrady?
Te chęci mniejsze z twojej czy męża strony?
Tak szczerze to nie wiem co dalej. Bardzo chciałam żeby nam się udało ale same chęci to jednak za mało. Chyba nie potrafię znów go pokochać. Niby widzę że mąż się stara ale gdzieś w głębi mam poczucie że to wszystko jest zbyt późno. Znowu zaczynają przytłaczać nas codzienne problemy. Na dodatek skomplikowała się sytuacja w domu bo teściowa jest sparaliżowana po udarze i to na mnie w większości spadła opieka nad nią. Wiem że choroba nie wybiera ale po części mam żal do losu że rzuca mi kolejne kłody pod nogi kiedy wreszcie miałam zacząć myśleć o sobie.
Nusia,
to ciężkie ale mimo wszystko na pewno jest ktoś z rodziny kto może się zająć teściową naprzemiennie z Wami. Musisz o tym pomyśleć, zwłaszcza w Twojej sytuacji. To jasne, że Ciebie ustawili do pomocy skoro jesteś w domu. Piszę to, bo miałam z taką sytuacja bezpośredni kontakt. Jesli nie określisz swojej roli w opiece nad teściową jasno juz teraz zostaniesz z tym sama...
Mimo wszystko, myśl o sobie.
97 2016-03-12 01:05:39 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-12 01:32:04)
Nusia kiedy czytałam jak cierpisz łzy same płynęły mi po policzkach.
Mimo wszystko myślę, że powinnaś dać Wam szansę na zbudowanie Waszej rodziny na nowo.
Jeśli mąż zrozumiał co zrobił, jak bardzo Cię zranił, żałuje i robi wszystko żeby to naprawić to warto wybaczyć i dać tą jedną szansę. Będziesz mieć czyste sumienie, że zrobiłaś wszystko co można było, nie będziesz żałować że nie spróbowałaś.
Myślę że Twój mąż popełnił ten błąd co większość ludzi tzn.wdał się w flirt, a potem ciężko mu się było uwolnić bo miał ją na co dzień w pracy.
Okazał się najsłabszym ogniwem, nie przeszedł próby, ale też nie kochał tamtej, to było typowe zauroczenie.
Tylko musisz mu postawić jeden warunek, brak jakichkolwiek kontaktów z Tamtą, przez szacunek do Ciebie i dla Twego zdrowia psychicznego. Dla chcącego nic trudnego.
98 2016-03-12 01:17:43 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-12 01:29:22)
Druga sprawa musisz zadbać o swój rozwój i swoją przyszłość. A więc praca i jeśli trzeba odkształcenie się. Dlaczego?
1. Musisz wzmocnić swoją samoocenę, poczuć na co Cię stać.
2. Mąż zobaczy Cię w nowym świetle, nie kucharkę i opiekunkę dzieci, ale zadbaną kobietę realizującą się zawodowo. Odrobina zazdrości też nie zaszkodzi, niech się teraz on martwi czy inni będą Cię podrywać.
3. Nie ważne że na początku nie dostaniesz pracy marzeń, bo zdobędziesz doświadczenie, nawiążesz kontakty i jak Ci z mężem nie wyjdzie nie zostaniesz na lodzie.
4. W pracy odpoczniesz psychicznie od dzieci, wrócisz do nich stęskniona i uśmiechnięta, a i one potrzebują kontaktu z rówieśnikami w przedszkolu żeby rozwijać się emocjonalnie.
5. Po pracy podział obowiązków, niech mąż poczuje że nic nie robi się samo.
Przynajmniej o pierdołach nie będzie miał czasu myśleć.
6. Poznasz nowe koleżanki, będą wspólne wyjścia, miło spędzisz czas, odpoczynek też jest ważny.
99 2016-03-12 01:26:36 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-12 01:27:45)
I trzecia rzecz. Nie daj uwiązać się przy teściowej. Przedtem Ci życie zatruwała a teraz Ty masz jej swoje poświęcić. A gdzie jest jej mąż i dzieci, niech się wszyscy na opiekunkę zrzucą, albo na dom opieki. A jak nie to godziny podzielić na wszystkich po równo co do minutki i szwagrostwo też uwzględnić.
Nusia Ty się sobą zaopiekuj, bo nikt inny tego nie zrobi, nie łudź się. Jeszcze może być tak, że Ty się mamusią mężusia zajmiesz, a on Cię potem dla tej wywłokę swojej zostawi. Już raz zawiódł, więc wiesz że jest słaby.
Powodzenia Nusia.
Tym razem postaw na siebie, żebyś się znowu nie zawiodła.
Niusia a dlaczego na ciebie spadła opieka nad teściową, a nie na męża i jego rodzeństwo? W końcu to ich obowiązek, a nie twój. Czy oni będą się opiekować twoimi rodzicami jak im coś się stanie? Nie daj się wmanewrować w to. Ja rozumiem pomoc, ale nie zwalanie wszystkiego na ciebie.
W zeszłym roku wyprowadziłaś się do swoich rodziców. Może teraz dałaby ci taka wyprowadzka możliwość spojrzenia na to wszystko z dystansu?
Dziewczyny mają racje: myśl o sobie i dzieciach. Nie zadowolisz wszystkich, a sama będziesz nieszczęśliwa.
Witam po dłuższej przerwie.U mnie niestety coraz gorzej.Przerasta mnie opieka nad teściową która nawiasem mówiąc nigdy zbyt przyjazna dla mnie nie była.Na rodzinę męża nie mam nawet co liczyć.Jedyne ich zainteresowanie się matką polega na wypiciu kawy i poużalaniu się jaka to jest chora.Mąż stara mi się pomagać,nawet wziął zaległy urlop w pracy żeby trochę mnie odciążyć w obowiązkach ale mam wrażenie że nasze problemy zeszły na dalszy plan.Zamiast je rozwiązywać i starać się odbudować nasz związek to wszystko zostało zamiecione pod dywan.Nie mamy czasu żeby pobyć razem i mam coraz gorsze przeczucia że znów sytuacja się powtórzy czyli prędzej czy później mąż znajdzie sobie odskocznię od domowych problemów.
Przepraszam jeśli niepotrzebnie się tutaj użalam ale chyba mam zły dzień i gdzieś muszę to z siebie wyrzucić...
A dlaczego Ty musisz opiekować sie cały czas teściową? Przecież to dzieci opiekują sie rodzicami. Tak było z moja mamą, tak jest u moich znajomych. Ktoś Ciebie po prostu wykorzystuje.Potrzebujesz terapii. Koniecznie. Tam prawdopodobnie będziesz miała ćwiczenia z asertywności. Jeśli sama o siebie nie zadbasz, to nic się w Twim zyciu nie zmieni. "Samo" nic się nie zrobi. A Ty dalej będziesz cierpiała. Myślę, że jesteś strasznie zmęczona, zapracowana. Idż po pomoc. Fachowcy Ci pomogą.
Witam po dłuższej przerwie.U mnie niestety coraz gorzej.Przerasta mnie opieka nad teściową która nawiasem mówiąc nigdy zbyt przyjazna dla mnie nie była.Na rodzinę męża nie mam nawet co liczyć.Jedyne ich zainteresowanie się matką polega na wypiciu kawy i poużalaniu się jaka to jest chora.Mąż stara mi się pomagać,nawet wziął zaległy urlop w pracy żeby trochę mnie odciążyć w obowiązkach ale mam wrażenie że nasze problemy zeszły na dalszy plan.Zamiast je rozwiązywać i starać się odbudować nasz związek to wszystko zostało zamiecione pod dywan.Nie mamy czasu żeby pobyć razem i mam coraz gorsze przeczucia że znów sytuacja się powtórzy czyli prędzej czy później mąż znajdzie sobie odskocznię od domowych problemów.
Przepraszam jeśli niepotrzebnie się tutaj użalam ale chyba mam zły dzień i gdzieś muszę to z siebie wyrzucić...
Niusiu to nie ty masz być głównym opiekunem teściowej, od tego są jej dzieci. ty mogłabyś ewentualnie wspomóc ich, a tu jak piszesz sama, to ty pełnisz główna rolę opiekuna tej chorej kobiety. Twój maż powinien wezwać swoje rodzeństwo i przeprowadzić z nimi rozmowę podczas, której powinien ich poinformować, że obowiązek opieki nad matką spada na wszystkie dzieci. Może być tak, że teściowa zapisała swój majątek mężowi w zamian za opiekę nad nią w razie choroby, jeżeli tak było to twój mąż ma obowiązek opiekować się matką, lub zapewnić jej inna opiekę choćby w formie płatnej opiekunki. On nie ma prawa przerzucać tego na ciebie, ty jako żona możesz mu jedynie pomóc. Sama piszesz, że nie jesteś pewna do końca swojego męża, boisz się, że może szukać odskoczni, to tym bardziej nie pozwól się wykorzystywać.
Nusia ty miałaś zadbać o swój rozwój, dzieci miały iść do przedszkola, a ty do pracy. Miałabyś swój czas na oderwanie się od obowiązków domowych, taka odskocznię od problemów, twój mąż i jego rodzeństwo nie mieliby prawa przerzucać na ciebie tej opieki, a tak jako niepracująca (według nich może nawet nudząca się) zostałaś obłożona nowymi obowiązkami, które nie podniosą twojej pozycji w tej rodzinie i nie zapewnia ci choćby minimalnego bezpieczeństwa finansowego. Przeczytaj wpisy Lilki 787, bardzo dobrze ci radzi. Żądaj rozłożenia opieki na wszystkich, ewentualnie pokrycia kosztów zatrudnionej opiekunki. Pamiętaj, że osoby spokojne i miłe są przeważnie wykorzystywane, walcz o swoje bo możesz kiedyś żałować.
Nusia ty miałaś zadbać o swój rozwój, dzieci miały iść do przedszkola, a ty do pracy. Miałabyś swój czas na oderwanie się od obowiązków domowych, taka odskocznię od problemów, twój mąż i jego rodzeństwo nie mieliby prawa przerzucać na ciebie tej opieki, a tak jako niepracująca (według nich może nawet nudząca się) zostałaś obłożona nowymi obowiązkami, które nie podniosą twojej pozycji w tej rodzinie i nie zapewnia ci choćby minimalnego bezpieczeństwa finansowego. Przeczytaj wpisy Lilki 787, bardzo dobrze ci radzi. Żądaj rozłożenia opieki na wszystkich, ewentualnie pokrycia kosztów zatrudnionej opiekunki. Pamiętaj, że osoby spokojne i miłe są przeważnie wykorzystywane, walcz o swoje bo możesz kiedyś żałować.
Nic dodać, nic ująć.
Dajesz się wykorzystywać na własne życzenie i obawiam się, że nikt Ci za to nie podziękuje.
Nusia znajdź wreszcie pracę i zadbaj o siebie, nikogo nie musisz pytać o zgodę. Przekonasz się jak zareaguje rodzina męża, z pewnością nie okażą Ci wdzięczności, ale nie o to chodzi, tutaj chodzi o Ciebie i Twoje życie.
Czego się obawiasz, reakcji męża? Czy on, analogicznie poświęciłby się dla Twoich rodziców?
Swoim postępowaniem okazujesz słabość i uległość, a także, być może lęk o utrzymanie małżeństwa. Fakt, że Twój mąż wziął urlop żeby Cię odciążyć, o niczym nie świadczy, łaski nie robi, bo Ty dźwigasz nie swój ciężar.
Co Cię powstrzymuje przed zmianą swojego życia, usamodzielnienia się, zadbania o swój interes?
w takiej sytuacji jakiej jesteś jedynym rozwiązaniem jest pójście do pracy i zorganzowanie opieki dla teściowej albo wyprowadzka do matki i wtedy tez pójście do pracy
zresztą nie wiem czy lepsze bo maz musial by się martwic
niechby mu ta niunia z pracy pomogla
może to wredne ale w zyciu nie poświeciłabym się opiece nad matka męża który by mnie zdradzal a cala rodzina meza miała by mnie za kogos gorszego lacznie z ta teciowa
pomoc tak ale nie poświecić swojego zycia, swojego malzenstwa, rozwoju zawodowego
Niusa przepraszam Cię za to co napiszę, ale już wiem, dlaczego twój mąż został z tobą zamiast układać sobie od początku z młodą dupą. Takiej głupiej jak ty to on by ze świecą nie znalazł!
Darmowa praczko pomywaczka, niania i jeszce opiekunka pacjenta po wylewie. Taka opieka by go kosztowała z 5.000 na mc. A spryciarz ma za darmo!
Z reszta od początku uważam ze ten jego romans wcale się nie skończył i się rozwija w najlepsze.
Muszą tylko poczekać aż nie będziesz potrzebna żeby cię spławić.
Zrozum - kobieta która nie pracuje nie ma wartości dla męża. Null. Zero. Nic. Pomoc domowa -jak ty.
Nagadali się tu mądrze ludzie- weź się do pracy kobieto, zadbaj o siebie. A ty co? Madrzejsza byłaś to się nie zdziw jak wylądujesz na bruku.
PS. Dzieci też Ci nie podziękują za poświęcenie. Dzieci mają w nosie matki służące. Dzieci szanują i kochają matki które mają dobre życie.
Niusa przepraszam Cię za to co napiszę, ale już wiem, dlaczego twój mąż został z tobą zamiast układać sobie od początku z młodą dupą. Takiej głupiej jak ty to on by ze świecą nie znalazł!
Darmowa praczko pomywaczka, niania i jeszce opiekunka pacjenta po wylewie. Taka opieka by go kosztowała z 5.000 na mc. A spryciarz ma za darmo!
Z reszta od początku uważam ze ten jego romans wcale się nie skończył i się rozwija w najlepsze.
Muszą tylko poczekać aż nie będziesz potrzebna żeby cię spławić.
Zrozum - kobieta która nie pracuje nie ma wartości dla męża. Null. Zero. Nic. Pomoc domowa -jak ty.
Nagadali się tu mądrze ludzie- weź się do pracy kobieto, zadbaj o siebie. A ty co? Madrzejsza byłaś to się nie zdziw jak wylądujesz na bruku.
PS. Dzieci też Ci nie podziękują za poświęcenie. Dzieci mają w nosie matki służące. Dzieci szanują i kochają matki które mają dobre życie.
Z tym romansem trochę przesadziłaś, chyba, że chciałaś wstrząsnąć Nisią. Zresztą autorka obawia się powtórki i trudno się dziwić. Mąż już raz pokazał na co go stać, gdy problemy przytłaczają, nie znaczy to jednak , że robi to nadal, choć zaufania już nie ma, co zrozumiałe
Z całą resztą się zgadzam.
Nie rozumiem na co Niusia jeszcze czeka, nie rozumiem jej indolencji.
Niusiu jest źle, czujesz się przytłoczona, nieszczęśliwa, odważ się, zrób pierwszy krok, zadbaj o siebie.
Bez mężczyzny da się żyć, bez pieniędzy nie.
Teściowa nie jest przeszkodą abyś poszła do pracy. To mąż ma jej zorganizować opiekę. Ty możesz mu jedynie pomóc jeśli chcesz.
Dostaniesz 500+, nie wiem w jakim wieku są twoje dzieci, ale te pieniądze możesz przeznaczyć na opiekunkę do dzieci lub przedszkole. Resztę zarobisz. Wystarczy na początek 1/2 etatu lub 2/3. Tak żebyś wyszła z domu, przebywała między ludźmi, czuła się niezależna ale nie urobiona. Pamiętaj nigdy nie oszczędzaj na sobie. Twój mąż może z czegoś zrezygnować, dzieci nie będą miały, ale ty masz myśleć o sobie i stawiać na swoim.
Droga Autorko, ja dorzucę swoje trzy grosze, aby Cię pobudzić do działania na swoją korzyść - bo wydaje mi się, że ty z gatunku tych ludzi o bardzo dobrym sercu, stawiających dobro innych ponad swoje. Mnie się wydaje, że tu równowaga między dbaniem o siebie i innych jest bardzo mocno zachwiana i skończy się dla Ciebie źle. Pamiętacie takie opowiadanie "Siłaczka" Żeromskiego? Ja sobie od czasu do czasu przypominam ten tytuł i jego treść ku własnemu otrzeźwieniu, kiedy daję zbyt wiele, a nie otrzymuję w zamian nic. Pamiętacie jak skończyła owa Stasia Bozowska?...
Nusiu82, ja z tych, co lubią potrząsnąć, bo i z autopsji wiem, że to skuteczna technika ![]()
Oto, na co zwróciłam uwagę:
A dlaczego Ty musisz opiekować sie cały czas teściową? Przecież to dzieci opiekują sie rodzicami.
Też zadałabym to pytanie. A czy Ty wiesz, że z prawnego punktu widzenia synowa to nie rodzina? Mnie to uświadomiła pewna pani notariusz, w obecności mojej teściowej (załatwialiśmy jakieś tam wspólne sprawy) i ... moja teściowa sama to potwierdziła - rodziną do niej nie jestem. Chociażby przez to podejście nie podjęłabym się przejęcia całkowitej odpowiedzialności za teściową. Pomoc tak, ale nie całkowita odpowiedzialność!
Przekonasz się jak zareaguje rodzina męża, z pewnością nie okażą Ci wdzięczności, ale nie o to chodzi, tutaj chodzi o Ciebie i Twoje życie.
Czego się obawiasz, reakcji męża? Czy on, analogicznie poświęciłby się dla Twoich rodziców?
Nusia82, ja ostatnio ćwiczę się w pozytywnej psychologii, ale tak mi coś intuicja podpowiada, że josz ma rację i stawia właściwe pytania. Wiesz, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu... O wdzięczności raczej zapomnij, może ktoś tam bąknie jakieś "dziękuję" i ... na tym się skończy. Za to jakby mamusi nie daj Boże coś się stało, szanowna rodzinka będzie pierwsza do wypunktowania Twoich zaniedbań.
niechby mu ta niunia z pracy pomogla
Uważam to za uczciwe rozwiązanie. Sama chciałam zaproponować, ale mnie ola_la ubiegła
Ale te niunie nie są od tej brudnej roboty - one świergolą z facetami, ze zrozumieniem potakują główkami, wysłuchują i dają rady i ... na tym się ich rola kończy.
może to wredne ale w zyciu nie poświeciłabym się opiece nad matka męża który by mnie zdradzal
Nie daj uwiązać się przy teściowej. Przedtem Ci życie zatruwała a teraz Ty masz jej swoje poświęcić.
Wcale nie wredne, zdroworozsądkowe i człowiecze podejście. Wszystko ma swoją cenę. Moja teściowa wiedziała o kochance syna, nie zrobiła nic, by mi pomóc, wręcz mu wbijała do głowy, że przy takiej zołzie jak ja, to dawno powinien sobie kogoś znaleźć. Ja o nagrodę dla świętej ze złotą aureolą nad głową nie zamierzam się ubiegać ![]()
Co do przeczuć, o których sama piszesz, zaufaj intuicji, lub sprawdź, jeśli potrzebujesz dowodów i poczytaj te polecane wątki (ivy, czy tak?) Historie lubią się powtarzać.
Przeczytaj, co sama piszesz:
Zamiast je rozwiązywać i starać się odbudować nasz związek to wszystko zostało zamiecione pod dywan. Nie mamy czasu żeby pobyć razem i mam coraz gorsze przeczucia że znów sytuacja się powtórzy czyli prędzej czy później mąż znajdzie sobie odskocznię od domowych problemów.
Niusia82, ten typ tak ma, wiem o czym mówię, bo sama miałam takiego u boku przez naście lat!
Wiesz co, wydaje mi się, że pannapanna trafnie podsumowała sytuację:
Już wiem, dlaczego twój mąż został z tobą zamiast układać sobie od początku z młodą dupą. Takiej głupiej jak ty to on by ze świecą nie znalazł!
Darmowa praczko pomywaczka, niania i jeszce opiekunka pacjenta po wylewie. Taka opieka by go kosztowała z 5.000 na mc. A spryciarz ma za darmo!
Z reszta od początku uważam ze ten jego romans wcale się nie skończył i się rozwija w najlepsze.
Muszą tylko poczekać aż nie będziesz potrzebna żeby cię spławić
Nie tylko Ty sama, autorko, to podejrzewasz. A ja Ci powiem z doświadczenia, że to nie jest pytanie, CZY on utrzymuje z tamtą kontakt, tylko KIEDY i JAK często.
Tylko musisz mu postawić jeden warunek, brak jakichkolwiek kontaktów z Tamtą, przez szacunek do Ciebie i dla Twego zdrowia psychicznego. Dla chcącego nic trudnego.
Ja mojemu postawiłam taki warunek sformułowawszy myśl identycznie jak Lilka787. I co? Za 6 dni pojechał na randkę z koleżanką z pracy (zaznaczam, iż pisząc o swoim doświadczeniu piszę wyłącznie o faktach, nie domysłach). Coś mi mówi, że ten mężuś-spryciarz, to jednak Niusi82 nie szanuje i w doopie ma jej zdrowie psychiczne.
I na koniec:
PS. Dzieci też Ci nie podziękują za poświęcenie. Dzieci mają w nosie matki służące. Dzieci szanują i kochają matki które mają dobre życie
Smutne, ale prawdziwe. Znam kogoś, kto pracuje w szpitalu na paliatywie. Ile tam starszych kobiet, rozpaczających, że całe życie się poświęcały, a teraz same na tym oddziale... Ludzkie tragedie, naprawdę.
Niusia82, dołączam do grona tych, które będą Cię w wpierać w walce o siebie. To stanowczo zbyt wiele jak na jedną osobę - nie miej wyrzutów sumienia, że w końcu trochę zadbasz o siebie. Odrobina zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła ![]()
Ściskam ![]()
bardzo prawdopodobne ze maz będzie miał dalej romans w pracy z niunia a ty poświecisz się opiece nad teściowa i ostatkiem sil będziesz próbować ratować małżeństwo
bo wątpię żeby maz chciał na wstępie nowego zycia z kochanka obarczyć ja opieka nad matka
jeszcze by uciekła nie to co ty
także przemysl sobie wszystko i kto w zyciu pomoglby ci gdybys potrzebowała i czy mąż nie wbije ci znowu przysłowiowego noża w plecy
Ja wiem że wszyscy macie rację. Pozwoliłam no to żeby traktowano mnie jak niewolnika Dzisiaj przepełniła się czara goryczy i wreszcie otworzyły mi się oczy na pewne sprawy. Czuję że przegrałam swoje życie. Może jutro napiszę więcej bo dziś już nie mam siły na nic. Dziękuję za wsparcie i motywację które tu dostaję.Nigdy nie przypuszczałam że ktokolwiek zainteresuje się moimi problemami. Jeszcze raz dziękuję...
Jak to przegrałaś swoje życie? Przecież ono dopiero się zacznie w momencie, kiedy dokonasz zmian i zaczniesz żyć dla siebie. Wtedy poczujesz, że się urodziłaś.
Niusia nic nie przegrałaś. Masz zdrowe dzieci, jesteś zdrowa, masz męża, któremu na tobie mimo wszystko zależy i stało się coś co dało ci do myślenia i myślę, że stanie się impulsem do poukładania sobie swojego życia w inny niż do tej pory sposób.
Sama widzisz, że tak jak jest teraz nie jest dla ciebie dobrze. Możesz to zmienić. Tylko się nie bój, nie zwlekaj za długo ze zmianami.
Ewentualnym romansem męża nie zamartwiaj się tylko rób to czego chcesz. Żyj tak jak ty tego chcesz.
Nusia, życie dopiero przed Tobą, ta najlepsza część.
Niczego nie przegrałaś, bo gra się dopiero zaczyna.
Ja niedługo będę mieć 40 -stkę i czuję jakbym dopiero teraz rozpoczynała swoje życie, bo do tej pory ciągle miałam pod górkę, aż nie raz sił brakowało.
A teraz czuję się właśnie najpiękniejsza, czuję że najlepsze przede mną.
Nusia krok po kroczku a dojdziesz do celu.
Od dziś planujesz swoją drogę rozwoju i odzyskania swojego życia, a następnie co dzień wcielasz swój plan.
Zobaczysz jak to zaprocentuje, poczujesz że jesteś wiele warta, Twój mąż spojrzy na Ciebie z innej perspektywy, poznasz ludzi, wyjdziesz poza schemat w którym żyjesz. Nie bój się zawalczyć o swoje szczęście, a rodzina tylko na tym zyska.
Posłuchaj co Ci dziewczyny radzą, bo nie jedna przeszła to na sobie.
Powodzenia i pisz często jak sobie radzisz. Będziemy Cię wspierać.
Weź się w garść dziewczyno!
Dawno nie pisałam ale zwyczajnie nie miałam czasu.Z teściową nadal bez zmian chociaż specjaliści twierdzą że już dawno powinna chodzić ale jej zwyczajnie się nie chce.Nie ma motywacji bo przecież i tak ja wszystko robię.Co do pomocy rodziny to jej dzieci uważają że skoro my z nią mieszkamy to na nas spoczywa obowiązek opieki.Były odwiedzić ją z okazji Dnia Matki aż na godzinę i tyle.Wygląda to tak że mamusia była potrzebna jak im pomagała,również finansowo a teraz już nie jest.Mąż pomaga mi jak wraca z pracy.Staram się znaleźć dla siebie czas chociaż wieczorem a w piątki po południu wychodzę do znajomych lub rodziny żeby nie oszaleć od wiecznego siedzenia w czterech ścianach.Bardzo pomaga mi wsparcie mojej bratowej której zwierzyłam się z naszych problemów.Zresztą od zawsze miałyśmy świetny kontakt i czuła że coś jest między nami nie tak.
Co do męża to nadal czuję coś w rodzaju dystansu między nami.Chyba nie potrafimy się znów całkowicie na siebie otworzyć.A może ta "koleżanka" nadal siedzi w jego głowie.Sama już nie wiem szczególnie że ja też nie jestem do końca pewna tego co czuję.Raz jest lepiej a raz gorzej.Boję się że znów oddalimy się od siebie emocjonalnie tym bardziej że nie mamy dla siebie zbyt wiele czasu i problemów też nie ubywa.
Dziękuję Wam za słowa wsparcia i za te które dają mi kopa do walki o siebie.Tego chyba mi potrzeba żebym wreszcie zmieniła swoje rozumowanie.Otwieracie mi oczy na wiele spraw których do tej pory nie dostrzegałam i nie mogę uwierzyć jak bardzo ślepa była ta moja miłość.Żałuję tylko że trafiłam tutaj tak późno bo pewnie wielu błędów mogłam uniknąć ale lepiej późno niż wcale.
Nusia82 możesz mi napisać dlaczego się tak umartwiasz? Gryzłoby cię sumienie, gdybyś zostawiła w cholerę tę teściową? To jakaś forma kary dla siebie? chcesz medal czy chcesz urosnąć do rangi świętej w oczach męża i reszty świata?
Czy to oddalanie nie jest przypadkiem stanem "mam to gdzieś"? Oboje odpuściliście. Obojgu nie chce się walczyć. Po co to wszystko?
Nusia no weź się ogarnij.
118 2016-06-01 13:46:45 Ostatnio edytowany przez Nusia82 (2016-06-01 13:50:29)
Aniaa34 Twoje pytania dają mi do myślenia i coś jest na rzeczy w tym co piszesz.Chyba są dwie przyczyny mojego zachowania.
Po pierwsze od dzieciństwa wpajano mi że najważniejsze są obowiązki.Oboje rodzice pracowali,zresztą nadal pracują, a młodsze rodzeństwo i prace domowe typu sprzątanie,gotowanie były w dużej mierze na mojej głowie.Mam w sobie tak poczucie odpowiedzialności za wszystko wokół że aż sama się sobie dziwię.Zresztą rodzeństwo (już jest dorosłe) nadal traktuje mnie bardziej jak matkę niż siostrę.Pewnie dlatego tak oczywistym stało się dla mnie że to ja jestem odpowiedzialna za opiekę nad teściową chociaż szczerze muszę przyznać że patrząc na jej wcześniejsze zachowanie względem mnie to inna osoba na moim miejscu może nawet nogi by nie postawiła obok jej łózka.Zawsze podchodziłam zadaniowo do życia na zasadzie jak jest coś do zrobienia to to robię.Popełniam błąd będąc na pierwszym miejscu perfekcyjną panią domu a dopiero później żoną.
Po drugie moja niska samoocena sprawia że zawsze ważna była dla mnie opinia innych i na jej podstawie budowałam własną wartość.Co to by była za synowa która porzuca chorą teściową,co nie?Staram się walczyć z takim podejściem do życia i stopniowo mi się to udaje ale przede mną jeszcze długa droga.
Co do oddalenia z mężem to chyba częściowo chodzi o to że ja po prostu boję się znów zaangażować i zaufać bo pamiętam jak to boli gdy zawodzi najbliższa osoba.Uczciwie przyznaję że mąż się stara a ja raczej jestem wciąż wycofana,tak jakby jedną nogą w związku a drugą poza nim.
119 2016-06-01 13:51:32 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-01 13:58:04)
Witaj Nusia
Czytając Twój wpis Droga Nusiu odnoszę wrażenie, że nie masz kontroli nad swoim życiem tzn. pozwoliłaś na to by inni wsadzili Cię w odgrywanie określonej roli. Nic się nie zmieniło w Twoim życiu od kiedy byłaś tu ostatnio, z wyjątkiem Twojego myślenia, ale to już coś, bo wszelkie zmiany muszą zacząć się w głowie.
Ja to widzę tak Nusiu.
Robisz BARDZO DUŻY BŁĄD nie podejmując pracy zawodowej.
Nusia Ty musisz iść do pracy - to Twoja przepustka na wolność.
1. Jak będziesz w pracy to rodzina męża będzie musiała przejąć opiekę.
2. Jak nie zapracujesz na emeryturę to co będziesz miała?
3. Twój mąż jest niepewny, co zrobisz jak zostawi Cię na lodzie.
4. Będziesz o wiele bardziej atrakcyjna dla niego jak pójdziesz do pracy.
5. A co jeśli on Cię teraz wykorzystuje do opieki nad jego matką, a potem Cię zostawi dla tamtej?
Moim zdaniem powinnaś również zmienić rozkład sił w Waszym związku tzn. określić się czego konkretnie od niego oczekujesz np.
1. Masz prawo do zerwania całkowitego kontaktu między nimi - zapytaj czy tak jest i powiedz wyraźnie, że tego żądasz.
2. Masz prawo do prawdy (pamiętaj że ten kto zdradził zazwyczaj zawsze mówi że do niczego nie doszło, że nawet pocałunków nie było, jak to mówi After zdradzacze przyznają się tylko do tego co można im udowodnić). Spójrz mu prosto w oczy i zapytaj wprost czy z nią spał (była w końcu serca jego biciem), poznasz czy mówi prawdę. Jeśli chcesz wiedzieć. Ale nie wiedząc jak było, nie wiesz na czym stoisz, czego możesz się po nim spodziewać i czy jest co razem budować. Na kłamstwie na pewno nie.
A potem kontroluj telefon, wyjazdy, spotkania, wszystko co się da. Już raz Cię oszukał więc raczej nie można mu ufać.
Naiwne by to było. Oczywiście mam na myśli bieżącą sytuację, żebyś nie została na lodzie, żeby nie było tak że wiedzą wszyscy oprócz Ciebie.
Nusia już zacznij działać, bo szkoda życia. Zrób coś wreszcie dla siebie tak naprawdę. Wszyscy na tym skorzystają zobaczysz: Ty, dzieci i mąż.
Pójście do pracy będzie początkiem tej pozytywnej zmiany, która może Was jeszcze uratować. Waszą rodzinę.
Bądź silna, my kobiety to potrafimy. Dasz radę, bo już ciężej jak teraz mieć nie będziesz.
Nie czekaj absolutnie na ruch męża, ani na jego pozwolenie. Zrozum że Ty nie masz żadnych obowiązków co do jego matki.
,
Jak myślisz czy tamtej wcisnął by do opieki swoją matkę. No właśnie. A Ciebie wykorzystuje i jeszcze innym na to pozwala.
Nusia jeśli ty sama sobie ręki nie podasz to nikt inny tego nie zrobi, jak widać nie ma nikogo takiego wokół ciebie, ani nawet mąż ci nie pomoże, a może jeszcze ci dołoży, kto wiem może cały czas cię oszukuje. Już tak przecież było.
Życzę Ci siły do przeprowadzenia koniecznych zmian w Twoim życiu.
Zacznij od szukania pracy, a potem zmieniaj na coraz lepszą. Reszta przyjdzie sama.
Lilka masz całkowitą rację co do oceny mojej sytuacji.Dałam się wcisnąć w tę rolę bo tak naprawdę zawsze spełniałam to czego ode mnie oczekiwano zamiast zastanowić się nad tym czego ja sama chcę.Zmiana w moim myśleniu coraz bardziej postępuję i też powoli w zachowaniu.Widocznie musiałam doświadczyć tego wszystkiego żeby wreszcie zacząć myśleć o sobie.Nie zamierzam wiecznie niańczyć teściowej.Jak dobrze pójdzie to jesienią moja mama przejdzie na emeryturę i zajmie się wnukami a ja już teraz zaczynam rozglądać się za pracą.Dziękuję za życzenia.Teraz już wiem że po pierwsze muszę stanąć na własnych nogach.
Jeśli chodzi o męża to trzymam rękę na pulsie.Mam wgląd w jego bilingi i wiem że nie kontaktował się z nią od tamtego czasu kiedy się o wszystkim dowiedziałam.Niestety jest też zła informacja.Jakiś miesiąc temu odkryłam że ma zapisany jej numer w telefonie.Pytałam do czego mu jest potrzebny.Wyjaśnił że wziął go od wspólnego kolegi.Niby twierdzi że nie zamierzał do niej dzwonić ale ja uważam że pokusa zawsze by była.Martwi mnie to bo myślę że ona nadal gdzieś siedzi w głowie mojego męża skoro nie potrafi całkowicie się od niej odciąć.Oczywiście numer już skasowany,pytanie na jak długo?
Nusia wiem co w tobie siedzi, bo też jestem najstarszą z rodzeństwa, która praktycznie odchowała dwójkę najmłodszego rodzeństwa. Też mi wpajano, że MUSZĘ zadbać o wszystkich na około. Brak towarzystwa rówieśników, brak rozrywek typu dyskoteka czy wyjście do kina były u mnie na porządku dziennym, bo "matkowałam, bo byłam odpowiedzialna. Tak nas nauczono, a właściwie wytresowano, bo dorosłym było łatwiej w życiu, gdy mieli trzeciego rodzica.
Też mi próbowano wepchać chorą teściową, bo nie pracowałam więc mogłam się zająć. Potem chcieli mi dokoptować dalszą krewną - NIE MOJĄ, leżącą.
Kłótni było co niemiara, bo nie chciałam się poddać ich zamysłom, bo się buntowałam. Za pomoc płacono mi przysłowiowym pyskiem i fochem.
Wybawieniem okazał się zwykły egoizm i myślenie o sobie i o moim zdrowiu psychicznym.
Czekałam aż kara boska zleci na mnie za to. A przecież to dzieci maja opiekować się chorymi rodzicami! Czy rodzeństwo twojego męża wzięliby do siebie twoich rodziców?
I zgadzam się z Lilką. Znajdź pracę i zacznij myśleć o sobie. Pomyśl o sobie, bo w tym wypadku egoizm wyjdzie ci tylko na dobre.
122 2016-06-01 14:37:43 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-01 14:40:06)
Nusia i bardzo dobrze robisz.
Każda z nas kiedyś musiała się obudzić, teraz Twoja kolej.
To że miał jej numer to zły znak. Nie odpuszczaj tematu.
Po coś ją wpisał. Widział jak cierpiałaś, jak płakałaś, jak bez życia byłaś, ale ją wpisał. Postawił ją ponad ciebie.
Ja bym tego płazem nie puściła.
Musisz wyciągnąć konsekwencje wobec niego i to surowe, bo inaczej zafunduje ci powtórkę ze swej rozrywki.
Pomyśli przeżyła tamto, wybaczyła, to i teraz będzie tak samo, lub po prostu odejdzie do tamtej.
Wyłóż karty na stół i nie popuszczaj ani o milimetr. Ma Cię szanować.
Bardzo trudno jest pozbyć się takiej "miłostki" z głowy.
Niestety będzie ciężko. Musisz poznać co było między nimi, wyciągnij to z niego teraz, żeby potem mieć spokój.
Na wszelki wypadek zbierz dowody, może jakieś nagrania. Pamiętaj przezorny zawsze ubezpieczony.
Od tera licz na siebie i wymagaj dla siebie.
W ten sposób zyskasz właśnie na atrakcyjności u Twego męża, a jak pójdziesz do pracy i założysz seksi wdzianko, to zobaczysz ja mu się myślenie zmieni o 180 stopni. Czy mama będzie przy dzieciach czy nie ty szukaj pracy i załatwiaj przedszkole/żłobek już teraz.
Nie ma innej opcji.
Nusia zapamiętaj jedno
JEŚLI BĘDZIESZ ZBYT DOBRA NIKT TEGO NIE DOCENI, NIE PODZIĘKUJE, TYLKO WYKORZYSTA I POWIE SKORO BYŁAŚ TAKA GŁUPIA TO TERAZ CIERP.
SAMA CHCIAŁAŚ, NIKT CIĘ NIE ZMUSZAŁ.
Dlatego w pierwszej kolejności zaopiekuj się sobą i dziećmi.
Mąż jest dorosły i jak wiesz potrafi zadbać o siebie doskonale, o swoją "miłostkę" też dlaczego więc nie miałby zadbać i o mamusię?
Nie daj się stłamsić Nusia.
Niusia po pierwsze ty nic nie musisz jeśli czegoś nie chcesz, jeśli coś ci nie odpowiada, jeśli uważasz ze jesteś w jakikolwiek sposób wykorzystywana przez rodzinę meża. Ty nie masz obowiązku wobec teściowej, ponieważ nie jesteś jej dzieckiem (w kwestii prawnej jesteś dla nie obca osobą). Wyłacznie na dzieciach spoczywa obowiązek wobec rodziców. Rozumiem ze mieszkasz u teściowej ale to nie powód żeby 24/h zajmować się nią, tym bardziej że masz własne dzieci które wymagają opieki, poza tym masz swoje potrzeby i plany życiowe. Pomyśl o sobie i swoim komforcie psychicznym, bo to jest bardzo ważne i nikt nie może tobie niczego narzucać wbrew twojej woli, bądź bardziej asertywna i stanowcza, wyznaczaj własne granice zarówno w obowiązkach domowych, opiece nad teściową, czy w relacjach z mężem- komunikuj jemu to co tobie nie odpowiada.
W sprawie twojego meża sądzę że jesteś pełna lęku i obaw o to, co on może zrobić, czym może ciebie "zaskoczyć", a ty chcesz wszystko kontrolować. Niestety Niusia tak nie da się normlanie żyć na dłuższa metę. Puść go wolno, nie sprawdzaj, nie pytaj, rób swoje-zajmij się sobą i swoja karierą, ustal jasne granice opieki nad teściową z rodziną męża ponieważ podejmując pracę zawodową nie będziesz mogła się nią zajmować. Ważne zebys zakomunikowala to wyraźnie i nie szła na żadne ustępstwa. Już teraz niech dzieci teściowej szukają dla niej opiekunki ponieważ będziesz musiała stawiać się na castingi o pracę a to wymaga czasu i dyspozycyjności. Twój maz może bardziej się teraz kryje, może rozmyśla o tamtej, o was, sam się miota pomiędzy swoją wyobraźnią-pragnieniami tego co chciałby, a nie ma... Nie wiem, trudno ocenić, ale to ciebie dotknęło, zraniło, to ciebie oszukiwał, nie był lojalny, szukał "na zewnątrz" i to po twojej stronie jest decyzja, twój wybór , twoje warunki jakie stawiasz jemu i konsekwencje tego co zrobisz gdy on przekroczy granice. Podważył twoje zaufanie do niego a to bardzo trudne do odbudowania i poprawy relacji w małżeństwie. Może porozmawiaj z nim o tym gdy będziecie gdzies sami, pokaż mu swoją wersję co by zrobił gdybyś to ty miała przyjaciela... daj mu czas niech pomyśli o tym, ale też nie stawiaj siebie w roli ofiary bo ty zawsze masz wolny wybór, bo jesteś dla siebie najważniejszą osobą. Nie musisz być z kimś kto oszukuje. Owszem możesz dać jedną szansę, ale gdybyś miała chociaż cien wątpliwości, gdyby dał tobie powód, to wiesz że nie musisz tego tolerować, bo nie masz być dla męża "kołem zapasowym" a poświęcanie się dla "dobra dzieci" to strata czasu, unieszczęśliwianie ich i siebie, bo to nie będzie już prawdziwy związek oparty na miłości, szacunku, tylko na życiu w kłamstwie, wzajemnej pogardzie, pretensjach i żalu.
124 2016-06-01 23:25:42 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-01 23:31:11)
Niusia82,
mój post nie będzie się bardzo różnił od tych, które tak pięknie sformułowały koleżanki powyżej.
Przeczytaj sobie wszystko jeszcze raz na spokojnie - jest tam wiele konkretnych rozwiązań. Przeczytaj wcześniejsze posty - i te "wirtualne kopniaki" szczególnie, żeby Ci otworzyły oczy - tak na dobre. Czasem trzeba wrócić do lektury, aby lepiej zrozumieć jej treść ![]()
W mojej ocenie jesteś dobrym człowiekiem, który zapętlił się w powinnościach i obowiązkach - rozumiem dlaczego, wyłuszczyłaś powody trafnie - sama.
Jestem tego samego zdania, co moje przedmówczynie - nie spotka Cię nagroda za Twoje poświęcenie. Raczej kopniak w cztery litery jak przestaniesz być potrzebna .
Jak piszesz na jesieni Twoja mama może zająć się dziećmi - też mocno kibicuję Ci, abyś znalazła pracę. Moje obserwacje są takie, że niektórzy mężczyźni nie szanują kobiet nie pracujących.
Piszesz o bratowej, z którą masz dobry kontakt. Powiedz jej, że chcesz zmienić coś w swoim życiu i niech ona Ci to głośno przypomina i dopinguje! Tu zaglądasz sporadycznie, a Ty musisz sobie zakodować, że zmiana jest Ci potrzebna, żeby nie zwariować - bo to, co Ty masz na co dzień, kochanieńka, to dramat.
Ja akurat mam doświadczenia w zakresie ROZSTANIE-FLIRT-ZDRADA-ROZWÓD i powiem Ci co myślę o Twoim mężu. Nie mylisz się - ta "koleżanka" ciągle siedzi mu w głowie. Na 100%. A ten numer w jego telefonie to jest "furtka" do kontaktu z nią. On też się miota pomiędzy powinnością a pragnieniem, między tym, co pewne (Ty i dzieci) a niepewne (wyobrażenie o niej).
Wszystkie dzieci Twojej teściowej to cwaniaki, tyle Ci powiem.
Niusia82, aż serce ściska jak piszesz:
Co do oddalenia z mężem to chyba częściowo chodzi o to że ja po prostu boję się znów zaangażować i zaufać bo pamiętam jak to boli gdy zawodzi najbliższa osoba.
Otóż to, mój Aniele Dobroci, otóż to.
I pamiętaj, że Ty wcale nie musisz się już na niego otwierać . Pomimo tych jego "starań" - ja takowe widziałam na własne oczy, gość szykował sobie "rezerwę" we mnie - na zasadzie: "jak tamta go nie zechce, to wróci do mnie".
Tylko że ja nie przewiduję tego powrotu już.
Odpowiedz sobie, nie nam na tym forum:
1. Czy Ty go jeszcze kochasz?
2. Czy "miłość" musi równać się "cierpienie"?
Niusia a myślałaś żeby już wyprowadzić się do mamy z dziecmi. Mówisz wprost wszystkim ze maz ma romans i ty nie możesz się z tym pogodzić. Teraz niech jego niunia opiekuje się przyszła teściową. Nie zniosłabym takiej sytuacji jaka funduje ci mąż. I nie chciałabym raczej tego ratować.
126 2016-06-02 10:16:25 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-02 10:31:37)
Nusia
Poczytaj i przemyśl sobie wszystko na spokojnie.
Ułóż sobie plan działań.
Z ważnych spraw do ogarnięcia uwzględnij:
1. Zdobycie dowodów zdrady (nie wiesz co cię czeka ze strony męża a musisz być przygotowana na najgorsze, najwyżej nie wykorzystasz ich).
Oczywiście mąż nie może o tym wiedzieć.
2. Szukanie pracy od teraz, przeglądanie ofert bo jest teraz sezon, podnoszenie kwalifikacji jeżeli trzeba do uzyskania pracy.
3. Pójście do psychologa, aby wzmocnić siebie do walki o pozycję ci należną i właściwą w rodzinie i małżeństwie. WAŻNE !
4. Żadnego zabiegania i podawania siebie na tacy mężowi. TO JEST ABSOLUTNIE ZABRONIONE.
On ma poczuć konsekwencje swojego romansu BOLEŚNIE - wtedy jest jakakolwiek szansa żeby cię w ogóle zauważył i zapragną z tobą być naprawdę.
5. Zmiana wizerunku mentalna i fizyczna tzn. wymagasz od męża a nie tylko od siebie np. rozwiązania sprawy opieki nad teściową, to jego problem i niech go sobie rozwiąże (będzie miał mniej czasu na myślenie o paniusi z firmy) a ty daj mu wyraźną granicę, nieprzekraczalną kiedy kończysz opiekę nad teściową i on ma wiedzieć że nie żartujesz. Ciekawe czy twój małżonek też by dał sobie wcisnąć do opieki np. twojego ojca? Na pewno nie.
Wizaż, masz mieć na fajne wdzianka, fryzurę i kosmetyki (dla niej forsę miał na spotkania to i dla ciebie znajdzie). Masz wyglądać tak by się podobać sobie i innym.
Nie lekceważ tej rady, jak będziesz niedostępna dla męża i atrakcyjna dla innych, jak zobaczy że podobasz się innym facetom, może nawet flirtujesz, to wtedy cię zapragnie, ale nie wcześniej. Czy ty go jeszcze zechcesz to już inna sprawa i zależy od jego postawy i szczerości przede wszystkim.
6. Żądasz od niego całkowitego braku kontaktu z paniusią.
To ważne bo inaczej ona mu z głowy NIGDY nie wywietrzeje.
A jeśli złamie zakaz to wprowadź konsekwencje i ich dotrzymaj.
7. On ma się starać naprawić co zepsuł, a nie ty.
Jeśli nic nie robi w tym kierunku to bardzo źle wróży, ale na pewno Tobie NIE WOLNO robić za niego tej roboty, bo to twoja zguba.
8. Nusia wiedz jedno nie ma czegoś takiego że między nimi to taka platoniczna miłość była. To nie możliwe, bo spotykali się długo.
Może gdybyś dowiedziała się na początku to tak, była by szansa że nie skonsumowali swojej znajomości, ale w takiej sytuacji to nie możliwe.
Wiadomo, że oni zawsze zaprzeczają, ale przygotuj się na najgorsze.
Znalazłam historię gdzie forumowicze podają bardzo cenne uwagi ze swojego doświadczenia w zbliżonej do Twojej historii.
Przeczytaj całość
http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=5037
Powodzenia i pisz tutaj. Nie jesteś sama Nusia.
127 2016-06-02 13:58:03 Ostatnio edytowany przez josz (2016-06-02 14:06:36)
Niusia, moim zdaniem nie ma już sensu w tym momencie wałkować tematu tamtej zdrady. Co było do wyjaśnienia, wyjaśniliście i już chyba nigdy nie dowiesz się jak było naprawdę.
Problem widziałabym w braku szczerości Twojego męża. Trudno dziwić się, że straciłaś do niego zaufanie, ale bezustanna inwigilacja, też nie ma sensu. Wykończysz się i niczego nie osiągniesz, ani też nie będziesz w stanie uniemożliwić mu ponownej zdrady.
Oczywiście, po tym, co zrobił, należy trzymać ręką na pulsie, raz na jakiś czas trzeba go dyskretnie prześwietlić, żebyś znowu nie wyszła na ostatnia naiwną, która dowiaduje się na końcu.
Informacja o tym, że ponownie znalazłaś jej nr w jego telefonie, niestety dyskwalifikuje go jako męża. On Cię okłamuje, nie wykorzystał danej mu szansy.
Jego tłumaczenie, że nie wie dlaczego to zrobił, jest idiotyczne, świadczy o tym, że on ma Cię za idiotkę, ale przede wszystkim jest dowodem na to, że tamta baba nie wywietrzała mu z głowy, że nie traktuje poważnie ani Ciebie, ani obietnic jakie Ci składał, kłamał i nadal kłamie.
Bo po cóż był mu potrzebny ten numer? To przecież oczywiste. Jest bardzo prawdopodobne, że on nadal utrzymuje z nią kontakt, niekoniecznie korzystając ze swojego telefonu (teraz już będzie uważał).
Bez wątpienia mąż Cię wykorzystuje, jesteś darmową siłą roboczą. Obawiam się, że główną przyczyną jego starań i pozornej walki o Waszą rodzinę, jest fakt, że opiekujesz się jego matką, a nie Ty sama.
Dziwię się, że tak gładko przeszłaś nad faktem odkrycia tego numeru. Przecież to kolejny dowód na jego nielojalność.
Niusia, nie miej żadnych obiekcji, poinformuj go, że opiekujesz się jego matką np. do końca tygodnia (z jego rodzeństwem nie musisz na ten temat rozmawiać, to ich wspólny problem, nie Twój), a potem zajmujesz się tylko dziećmi i sobą, nie poszukają opiekunki, masz konkretny argument.
Odważ się wreszcie i postaw mu się, zintensyfikuj też poszukiwania pracy, bo przecież nie możesz na nim polegać.
Zastanów się nad sensem tkwienia w tym małżeństwie, dałaś szansę, a on nadal Cię oszukuje i do tego wykorzystuje. Takie są niestety smutne fakty.
Po tym, gdy odkryłaś ten nr w jego telefonie, powinnaś zabrać dzieci i wyjechać chociaż na kilka dni do rodziców, jego matka - jego problem.
http://www.netkobiety.pl/p2839768.html#p2839768
zobacz tutaj jak się zachowuje ta trzecia 31 stron i końca nie widać a ty opiekujesz się tesciowa
także widzisz jakie niektórzy maja problemiki w zyciu a jakie problemy inni
Wybawieniem okazał się zwykły egoizm i myślenie o sobie i o moim zdrowiu psychicznym.
Aniu to nie egoizm to instynkt samozachowawczy. Dobrze, że się nie dałaś. Zachowanie Twoich rodziców było toksyczne, na pewno odcisnęło piętno na Tobie.
Nusiu Ty też dasz radę.
Teraz zmiany wydają Ci się bardzo trudne do przeprowadzenia.
Ale potem sama nie będziesz mogła uwierzyć, że mogłaś kiedyś chcieć żyć w takiej beznadziei.
Nusia82, proszę, przeczytaj opowiadanie Żeromskiego "Siłaczka, a może je pamiętasz jeszcze ze szkoły...
W sumie w tym natłoku obowiązków to czasu na to mieć pewnie nie będziesz, ale chociaż jakiś bryk/streszczenie!