Od trzech miesięcy ( w sumie tylko), była nim poważnie zauroczona, podświadomie chciała by coś się wydarzyło i wydarzyło się... Tylko, że kochanek nie zadeklarował się a poszedł za inną i tu boli najbardziej Oną. Klapki z oczu spadły i został wstyd:(
Podobne tematy
132 2015-09-29 16:03:38 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-29 16:05:35)
Obawiam się Nigdy, że nie tylko wstyd...
Autorka nie wie co robić, bo chyba bardzo by go nadal chciała... stąd te bezustanne, chore, nasilające się myśli w głowie...
Wg mnie to nie są myśli o mężu
Ani o tym co złego zrobiłam ![]()
Autorka wariuje (z tytułu wątku), bo myśli O NIM......................
A on... no cóż... zachował się zgodnie ze schematem ![]()
I w tym zakresie Autorka szuka porady....
Jak sobie z tym poradzić! Jak - być może - go zdobyć...
A tu jej wszyscy radzą jak wrócić do męża i wszystko naprawić w swojej rodzinie... ojjjjjj... to chyba nie są takie rady, na które Autorka czekała.
Dziękuję wszystkim za komentarze. Teraz już wiem, dlaczego tak długo się zabierałam do tego,aby napisać tu jakiegoś posta. Nie można napisać tak po prostu co się czuje. Trzeba cholernie uważać na słowa, których chce się użyć. Nie potrafię przekazać Wam tych emocji i tego co siedzi mi teraz w głowie. I przez to,że nie potrafię poradzić sobie z moimi myślami, dziwnie opisałam całą sytuację. Tak,owszem, napisałam, że K. jest przystojny, ale na litość boską nie oznacza to,że chciałam wskoczyć mu do łóżka i od 3 miesięcy planowałam kiedy się upijemy i to zrobimy.Nie jestem jakąś wyrachowaną suką, która szuka okazji...Nic o mnie nie wiecie, nie znacie mnie... Jestem normalną, wrażliwą i skrytą osobą.Od wczoraj, po przeczytaniu kilku komentarzy najzwyczajniej w świecie rozchorowałam się, głowa mi pęknie. Nie liczę na Wasze współczucie, czy pochwałę, bo wiem jak podle się zachowałam w stosunku do mojego męża. I samej siebie. Jest mi wstyd. Oczekiwałam tylko porady, co byście zrobili na moim miejscu. Przynali się? Zamietli sprawę pod dywan i udawali,że nic się nie wydarzyło? Czy odeszli bez wyjaśnień?
Przestań. połowa z nas wie co czujesz.
Druga połowa to skrzywdzone przez zdradzaczy osoby, nie oczekuj litości, my tej litości dla nich nie miałyśmy!
Jak nei chcesz odchodzić od męża to nic mu nie mów nigdy.
Jesli potrafisz to rzucić i zapomnieć tak zrób i nigdy się nie ogladaj.
Wyparcie
albo smutne życie...
Wy ?Toorank?
A mnie się wydaje,że litości nie mieli ci, co zdradzali.Wy co najwyżej, byłyście/byliście tylko narzędziem tej "zabawy".Przykre wiem,ale w większości wypadków prawdziwe.
Trudno...mleko się rozlało.Teraz trzeba to w głowie przepracować,każda decyzja jaką podejmiesz,będzie niosła określone skutki,z którymi musisz się autorko liczyć.I uczyć się na błędach...
Tylko tyle i aż tyle.
Wy ?Toorank?
A mnie się wydaje,że litości nie mieli ci, co zdradzali.Wy co najwyżej, byłyście/byliście tylko narzędziem tej "zabawy".Przykre wiem,ale w większości wypadków prawdziwe.
Chciałabym być ofiarą nie swoją tylko tej sytuacji i cudzego działania, może byłoby łatwiej. Ale niestety zapracowałam na to, sama sobie zgotowałam ten los, sobie i kochankowi, jeśli się wyda to jego i mojej rodzinie.
Ja sama z własnej nieprzymuszonej woli, świadoma konsekwencji i ryzyka. No, może nie do końca świadoma tego jak bardzo będzie bolało.