Temat stary jak świat, przegadany miliony razy. Teraz dopadl i mnie...
Zawsze gdy czytalam wypociny kobiet,które znalazly się w takiej sytuacji jak ja było mi za nie wstyd.. jak można, mieć dobrego,kochającego męża i szukac przygód?
Teraz ja wpadłam w sidła jakiejś chorej milosci,przez którą mam już takie myśli,że sama nie potrafie sobie pomóc.
Ale do rzeczy. Mam od 2 lat męża,z którym jestem od 6 lat w związku. Z K poznaliśmy się rok temu,żadne z nas nie zwracało na siebie uwagi. Potem jakieś rozmowy na temat wspolnej pasji, dzielenie problemami. Już jakieś dobre 3 miesiące temu zaczelam na niego patrzeć inaczej,ale on wytlumaczyl mi,że to nie ma sensu. Ja mam męża,a on szuka kogoś innego. W sumie ten uklad mi pasowal. Bo nie wyobrazalam sobie jak mialabym wtedy zostawic męża. Dlatego postanowilismy z K,że będziemy kumplami. Poznawalam jego nowe panny,o które byłam cholernie zazdrosna,ale nie dawalam po sobie poznać. Pewnego dnia zaprosil
Mnie do siebie na drinka. Wahałam się,ale że nie mialam w sumie co robić i wiedzialam,ze jesteśmy tylko kumplami nie ma się czego obawiac. Ale niestety,wydarzyło sie miedzy nami to... Po części mam ogromny żal do siebie,bo nie chcialam skrzywdzić męża. Ale K jest tak cholernie przystojny.. teraz mam jakieś chore myśli w glowie...z początku powiedziałam sobie,ze no trudno stało się i muszę o tym zapomnieć. Ale im bardziej chcę zapomniec tym więcej o tym myślę. A on. No cóż,niczego mi nie obiecywał. Mówil jakieś piękne historie, które zrozumialam chyba inaczej,niż on opowiadal. Zylam chwila, która teraz "fuck my mind". Mój Idealny kumpel teraz bawi się z panną dla której stracił głowę...
1 2015-09-28 12:09:07 Ostatnio edytowany przez To_ona (2015-09-28 12:25:08)
Podobne tematy
Noooooo, jak jest taki cholernie przystojny, to jesteś całkowicie usprawiedliwiona ![]()
Co innego miałaś zrobić z takim przystojniakiem niż rozewrzeć szeroko uda swe
![]()
Nikt tu Ci nic złego na to nie powie... każdy zrozumie w lot.... ![]()
3 2015-09-28 12:24:41 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-28 12:26:00)
Noooo, a to łobuz, bierze kogo chce, gdzie chce i jak chce. Korzysta z życia pełną piersią, ja też bym się w takim zakochała. Olać nudnego męża;)
Nie miej żalu do siebie,przecież mąż rogacz to nic takiego ![]()
Co masz zrobić?Może zapytaj męża?
5 2015-09-28 12:38:48 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-28 12:40:42)
Taak, powiedz swojemu dobremu, kochającemu mężowi. On na pewno zanajdzie wyjście z tej okropnej sytuacji.
kurczaki pieczone...jej żal że Alvaro juz zabawia sie już z inną a nie że skrzywdziła męża...
Taak, powiedz swojemu dobremu, kochającemu mężowi. On na pewno zanajdzie wyjście z tej okropnej sytuacji.
Nie Nigdy...
Przecież mąż jej nie rozumie,nie okazuje uczuć, nie adoruje. W zasadzie to ON wepchnął ją w ramiona innego...to jego wina ![]()
Nie miej żalu do siebie,przecież mąż rogacz to nic takiego
Co masz zrobić? Może zapytaj męża?
Tak, zapytaj!
Będzie mu miło, że masz zaufanie do niego i przychodzisz z każdym problemem.
Nawet takim... osobistym.
Szpilka rządzisz!
majkaszpilka napisał/a:Nie miej żalu do siebie,przecież mąż rogacz to nic takiego
Co masz zrobić? Może zapytaj męża?Tak, zapytaj!
Będzie mu miło, że masz zaufanie do niego i przychodzisz z każdym problemem.
Nawet takim... osobistym.Szpilka rządzisz!
Emde...
Wykazuję daleko idącą empatię.Wiem,że mąż nie pomoże jej ściągnąć majtek dla kochanka.
Pocieszam więc jak mogę,aby dziewcze nie zwariowało.
Straszna trauma...
10 2015-09-28 13:00:34 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2015-09-28 13:10:36)
Ale w tej historii jest miłość, co prawda chora ale jednak. No nie wiem, co tu poradzić...;)
W sumie autorka była po alkoholu, nie wiedziała co robi i miłość, i zazdrość, i od razu poszedł do innej... Kolejny dramat, na szczęście to forum jest taaakie pojemne.
Taa...
Miłość...do siebie samego chyba.W prawie każdym wątku tego działu,jest "wyjątkowa miłość".Nieważne,że okupiona kłamstwem,oszustwem, zdradą,ranieniem bliskiej osoby...
12 2015-09-28 13:08:57 Ostatnio edytowany przez emde (2015-09-28 13:09:10)
Ale w tej historii jest miłość
Tiaa.
Całonocna.
Nigdy napisał/a:Ale w tej historii jest miłość
Tiaa.
Całonocna.
hehehehehehehe ![]()
Olinka , no powiedz jak w takiej sytuacji mam sie zachować ?
Przecież Tu aż prosi sie by pojechać po niej , moge prosić o drugie ostrzeżenie ? ![]()
15 2015-09-28 13:15:24 Ostatnio edytowany przez emde (2015-09-28 13:43:47)
Taa...
Miłość...do siebie samego chyba.W prawie każdym wątku tego działu,jest "wyjątkowa miłość".Nieważne,że okupiona kłamstwem,oszustwem, zdradą,ranieniem bliskiej osoby...
Bo jak już ruszą motylki to nasi cudowni do wczoraj partnerzy zamieniają się w potwory.
Wszystko przestaje mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie, nawet dzieci.
Dla nich ważna jest tylko ich relacja.
Ja nie miałem pojęcia, że moja eks może stać się tyranozaurem ![]()
Emde...
Zapewne nie dzieliłeś z Nią pasji,nie rozmawialiście o problemach...to co się teraz dziwisz?Też jesteś winny ![]()
I się tu nie wybielaj teraz ![]()
Emde...
Zapewne nie dzieliłeś z Nią pasji,nie rozmawialiście o problemach...to co się teraz dziwisz?Też jesteś winny
I się tu nie wybielaj teraz
Jestem winny.
Przecież nie mój już aniołek jest uroczą blondynką i skazy w niej nie ma żadnej.
I zwojów też nie za wiele.
Ale sam sobie ją wybrałem przecież.
Brawo ja.
Jestem winny.
Przecież nie mój już aniołek jest uroczą blondynką i skazy w niej nie ma żadnej.
I zwojów też nie za wiele.
Ale sam sobie ją wybrałem przecież.
Brawo ja.
Szacun chłopie, brawo Ty
Dobra...dosyć już tego offa...
Trzeba teraz skupić się i podpowiedzieć autorce,co ma dalej robić. Kochaś się wyłamuje,jakieś panny na boku( a przystojny,pamiętajmy) i klops...
Przegryźć zdradę wewnętrznie, urwać wszelki kontakt z kochankiem, odkochać się i cicho siedzieć przy mężu.
Dobra...dosyć już tego offa...
Acha... moderator amator się znalazł.
hehe...Emde...
Merytorycznie podejdźmy do sprawy.Przecież,jak znowu trafi się jakiś drink z przystojniaczkiem...to znowu może być "ups"...trzeba być przewidującym,nie sądzisz?Zobacz jakie "wypadki" po ludziach chodzą ![]()
Nie róbcie już ze mnie takiego potwora, który teraz czeka,aż książę łaskawie znudzi się nową zdobycza i znow do mnie zadzwoni. Jest mi bardzo wstyd przed sobą,że jestem taką egoistka i zamiast myslec o mężu,martwie się o nową pannę K. Zrozumcie,pogubilam się trochę w życiu, a wylewaniem na mnie błota nie pomagacie. Musialam się komuś wyzalic i spodziewalam się fali krytyki,z która w 100% się zgadzam. Tylko teraz co dalej
hahaha !
Przepraszam musiałem ... poprawiliście mi humor
Być może autorce postu nie do końca ale przynajmniej komuś pomogliście ... ;p
Brawo wy ;p
. Tylko teraz co dalej?
A co byś chciała?
Pytam na poważnie.
ale tak bedzie... że w przerwie między nowymi laskami on bedzie miał ochote a ty z dziką radością polecisz do niego ...bo przecież on taki przystojny jest... że aż majtki ci same spadaja a nóżki sie rozjeżdżają...
Brawo my ....ołłł jeee
Autorko...pogubić to się można w lesie,zakładając,że się jest małosprytnym.Ty zrobiłaś "to" z premedytacją i nie szukaj sobie usprawiedliwień.
Co zrobić?Nie łazić do facetów na drinka,bo jak widać powodują ogromny zanik neuronów...i majtek.
Brawo my ....ołłł jeee
Co zrobić?Nie łazić do facetów na drinka,bo jak widać powodują ogromny zanik neuronów...i majtek.
Kurczę, jak to się robi z tym znikaniem majtek?
Są jakieś szkolenia?
Neurony mnie jakoś nie martwią.
Jak facet jest cholernie przystojny, to same opadają a potem gubią się gdzieś:(
30 2015-09-28 14:14:24 Ostatnio edytowany przez emde (2015-09-28 14:19:48)
Jak facet jest cholernie przystojny, to same opadają a potem gubią się gdzieś:(
Sorry, mnie nie dotyczy. ![]()
Kurcze ale moc !
Uczą tego gdzieś ? Korespondencyjnie najlepiej - bo zawsze mało czasu ... ;p
Kurcze ale moc !
Uczą tego gdzieś ? Korespondencyjnie najlepiej - bo zawsze mało czasu ... ;p
Dasz radę.
Długo sam jesteś?
Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..
Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..
Czyli jak?
Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..
Jeeez tu się bezustannie roi od niedorozwiniętych kandydatek na moderatorki.
Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..
Jak to zasrać Takata?
Przecież - przynajmniej ja - za innych chamów nie odpowiadam!! - tylko usprawiedliwiłam to biedactwo... jak piszesz - tą "zdradzającą dziewczynę".
Myślisz, że mój post gówno wnosił? ojej ![]()
Nie szukam usprawiedliwienia, ale ... Nikt z Was mnie nie zna, a oceniacie oczywiście stereotypowo. Tak,oczywiście, jak tylko facet zaprosi mnie na drinka,to od razu same majtki spadaja. Do tego cholernie przystojny- bo do tego najbardziej się przyczepiliscie.No brawo. Sprobujcie zrozumieć,że taka sytuacja miala miejsce pierwszy i jedyny raz w moim życiu... I nie z premedytacją...
takata napisał/a:Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..Jeeez tu się bezustannie roi od niedorozwiniętych kandydatek na moderatorki.
Se wypraszam se! ![]()
Uniżenie proszę takata o wybaczenie,że znowu na folwark wlazłam.
To się więcej nie powtórzy...amsory.
Sprobujcie zrozumieć,że taka sytuacja miala miejsce pierwszy i jedyny raz w moim życiu... I nie z premedytacją...
Jesteś na dobrej drodze żeby powtarzało się częściej, regularnie wręcz. I miałaś na niego ochotę, wlazł Ci do łba konkretnie.
40 2015-09-28 15:31:06 Ostatnio edytowany przez takata (2015-09-28 15:32:05)
Nie szukam usprawiedliwienia, ale ... Nikt z Was mnie nie zna, a oceniacie oczywiście stereotypowo. Tak,oczywiście, jak tylko facet zaprosi mnie na drinka,to od razu same majtki spadaja. Do tego cholernie przystojny- bo do tego najbardziej się przyczepiliscie.No brawo. Sprobujcie zrozumieć,że taka sytuacja miala miejsce pierwszy i jedyny raz w moim życiu... I nie z premedytacją...
Nie przejmuj się durnym gadaniem. Ulżyły sobie, teraz im lepiej i takie bardziejsze się czują, ale nie o tym.
Jesteś jeszcze młodą osóbką i wiele życia przed Tobą.
Sama wiesz, ze zrobiłaś źle i skrzywdziłaś najbardziej samą siebie.
Zobacz do czego doprowadziło Cię zauroczenie w facecie, który nic nigdy Ci nie obiecywał wręcz jasno stawiał sprawę, że to nic ważnego dla niego..
Teraz musisz pomyśleć co dalej. "Twój kochanek" nigdy nie był i nie będzie Twój, ale żyć trzeba.
Zastanów się czego oczekujesz od życia, bo jeśli Twoje małżeństwo ma dla Ciebie znaczenie to trzeba się skupić na nim, a nie na lasce Twojego kolegi..
Bart.k napisał/a:Kurcze ale moc !
Uczą tego gdzieś ? Korespondencyjnie najlepiej - bo zawsze mało czasu ... ;p
Dasz radę.
Długo sam jesteś?
Pytasz jak długo nie byłem w związku ? 3 lata. Nie czuje się jednak "samotności"
Po pierwszym okresie "Boże, co będzie dalej...", człowiek przestaje szukać dla samego szukania
koniec off topik ? Więc nic więcej się nie nauczę ;p
Droga autorko wątku - zastanawiałaś się kiedyś nad powodem dlaczego mężczyźni nie szanują kobiet ? A może nad tym dlaczego dajecie się oszukiwać. Miewam że Twój przyjaciel nie chciał Cię skrzywdzić i jemu też na pewno jest z tym ciężko... Tyle dobrze że nie chwali się trofeami.
Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..
Jasne, przepraszam bardzo. Tylko ta dziewczyna sama narzuciła taki odbiór jej topiku. I nikt nie nazwał jej tu po ,,imieniu" a zasłużyła. Mąż jak się dowie nie tak będzie do niej mówił..., niech się przyzwyczaja:(
To_ona, ale po dwóch latach małżeństwa? Ja jakoś się nie dziwię, że człowiek głupieje po 20-stu 30-stu latach małżeństwa ( rozumiem, że może jakaś sodówa podskoczyć), ale po dwóch latach małżeństwa i pięciu latach razem, to tylko jedno mi przychodzi na myśl: miłości z twojej strony do męża nigdy nie było. ( chyba że lubisz się pusz..ać ) to wtedy cię rozumiem, ale w takiej sytuacji mówi się mężowi o swoich preferencjach. A właściwie, to takie rzeczy mówi się przed ślubem.
44 2015-09-28 15:44:09 Ostatnio edytowany przez takata (2015-09-28 15:45:08)
takata napisał/a:Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..Jasne, przepraszam bardzo. Tylko ta dziewczyna sama narzuciła taki odbiór jej topiku. I nikt nie nazwał jej tu po ,,imieniu" a zasłużyła. Mąż jak się dowie nie tak będzie do niej mówił..., niech się przyzwyczaja:(
Kobieto, to jej trzeci post na forum..
Nie ma tak dużego doświadczenia jak przesiadujące tu godzinami Panie i pewnie nie ma doświadczenia jak pisać o tym, że zauroczyła się w "przyjacielu" i zdradziła męża
Co do tego jak będzie nazywał ją jej maż, po tym jak zdrada wyjdzie na jaw, to zależy tylko od kultury tego człowieka, ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenia..
Obawiam się, że jednak niewiele rozumiesz.
Poza tym nikt jej tu krzywdy nie zrobił, sama sobie narobiła kłopotów.
To_ona napisał/a:Nie szukam usprawiedliwienia, ale ... Nikt z Was mnie nie zna, a oceniacie oczywiście stereotypowo. Tak,oczywiście, jak tylko facet zaprosi mnie na drinka,to od razu same majtki spadaja. Do tego cholernie przystojny- bo do tego najbardziej się przyczepiliscie.No brawo. Sprobujcie zrozumieć,że taka sytuacja miala miejsce pierwszy i jedyny raz w moim życiu... I nie z premedytacją...
Nie przejmuj się durnym gadaniem. Ulżyły sobie, teraz im lepiej i takie bardziejsze się czują, ale nie o tym.
Jesteś jeszcze młodą osóbką i wiele życia przed Tobą.
Sama wiesz, ze zrobiłaś źle i skrzywdziłaś najbardziej samą siebie.
Zobacz do czego doprowadziło Cię zauroczenie w facecie, który nic nigdy Ci nie obiecywał wręcz jasno stawiał sprawę, że to nic ważnego dla niego..Teraz musisz pomyśleć co dalej. "Twój kochanek" nigdy nie był i nie będzie Twój, ale żyć trzeba.
Zastanów się czego oczekujesz od życia, bo jeśli Twoje małżeństwo ma dla Ciebie znaczenie to trzeba się skupić na nim, a nie na lasce Twojego kolegi..
I to jest post,który w końcu wnosi coś sensownego do rozmowy,a nie durne gadanie.
"Skrzywdziłaś najbardziej sama siebie"...hmmm
Pomyślmy zatem:
Kto został zdradzony?
Kto został oszukany?
Kogo autorka sprowadziła do poziomu nic nieznaczącego śmiecia?
Chyba męża jednak...tylko szkoda,że on...póki co, żyje w błogiej nieświadomości.
A czym ona siebie skrzywdziła?Tym,że ma teraz wyrzuty?Tym,że romans nie kwitnie?Tym,że czuje się opuszczona przez kochanka?
Zakładam jednak,że mąż taki wyrozumiały nie będzie i jako jedyny będzie miał prawo czuć się skrzywdzonym.
Dla mnie zdrada jest wypowiedzeniem umowy. Coś w stylu "znalazłam lepszy model, a ty spadaj frajerze". Mąż może Ci wybaczy, ale na pewno nie zapomni. Ja bym nie wybaczył.
48 2015-09-28 15:58:45 Ostatnio edytowany przez emde (2015-09-28 16:13:27)
...
Nigdy napisał/a:takata napisał/a:Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..Jasne, przepraszam bardzo. Tylko ta dziewczyna sama narzuciła taki odbiór jej topiku. I nikt nie nazwał jej tu po ,,imieniu" a zasłużyła. Mąż jak się dowie nie tak będzie do niej mówił..., niech się przyzwyczaja:(
Kobieto, to jej trzeci post na forum..
Nie ma tak dużego doświadczenia jak przesiadujące tu godzinami Panie i pewnie nie ma doświadczenia jak pisać o tym, że zauroczyła się w "przyjacielu" i zdradziła męża
Co do tego jak będzie nazywał ją jej maż, po tym jak zdrada wyjdzie na jaw, to zależy tylko od kultury tego człowieka, ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenia..
Żartujesz ... ? Czy potrzebujesz życiowego doświadczenia do tego by wiedzieć co może stać się po drinku z facetem na którego masz ochotę ? Trzeba mieć jakieś życiowe doświadczenie do tego by wiedzieć że kogoś krzywdzimy, że możemy spaprać życie swoje i swojego faceta ?
A potem mamy posty w stylu "dlaczego jest tak mało normalnych facetów" ![]()
Dzięki Takata, rzeczywiscie jestem tu nowa i bardzo długo zastanawialam się,czy tu napisac i w jaki sposób. Masz racje, muszę zastanowic się nad moim życiem,co jest dla mnie ważne i czy moje małżeństwo to właśnie to. Dziękuję
51 2015-09-28 17:38:04 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-28 17:39:14)
Nigdy napisał/a:takata napisał/a:Potraficie zasrać każdy topik..
Aż tak nudno Wam w ciągu dnia, że gdzie się nie pojawi jakaś zdradzająca dziewczyna to robicie sobie prywatny folwark udając jedno przed drugim jakie to nie jest mądre i moralne..
Załóżcie sobie swój off top i bawcie się tam sami sobą bo na 2 posty autorki waszych jest 30 i do tego gówno wnoszących..Jasne, przepraszam bardzo. Tylko ta dziewczyna sama narzuciła taki odbiór jej topiku. I nikt nie nazwał jej tu po ,,imieniu" a zasłużyła. Mąż jak się dowie nie tak będzie do niej mówił..., niech się przyzwyczaja:(
Kobieto, to jej trzeci post na forum..
Nie ma tak dużego doświadczenia jak przesiadujące tu godzinami Panie i pewnie nie ma doświadczenia jak pisać o tym, że zauroczyła się w "przyjacielu" i zdradziła męża
Co do tego jak będzie nazywał ją jej maż, po tym jak zdrada wyjdzie na jaw, to zależy tylko od kultury tego człowieka, ale rozumiem, że Ty masz inne doświadczenia..
Ojej... to jak już będzie miała większe doświadczenie (hehehehe, a jest na dobrej drodze), to będzie lepiej wiedziała jak o tym pisać?
Aaaaaa, to teraz mąż jej ma się wykazać kulturą Takata? I kulturalnie nazywać ją jak? "ukochaną żonką która się puściła" ? - tak będzie kulturalnie? czy też nie?
Bo ona żadnej kultury wg Ciebie mieć nie musi? A może puszczanie się za plecami męża mieści się dla Ciebie w ludzkich, "kulturalnych" schematach, co Takata?
Tak się składa Takata, że osoby odpisujące autorce na tym wątku (poza Tobą) mają nieco inny (od Ciebie i autorki) system wartości i kierują się nieco innymi zasadami w życiu. Chcesz nas pouczać? Masz jakieś prawo pisać, że zasrywamy forum (a w ogóle, jakiego Ty używasz języka... zasrywać, gówno... obrzydlistwo).
Nie zgadzasz się z nami? Nie musisz... łap tam sobie pierwszego lepszego "przystojnego" i rozkładaj przed nim nóżęta... tylko nie wymagaj od nas aprobaty. I kulturalnego nazywania tego, co jest ohydne i obrzydliwe.
droga autorko postu, szukałas pomocy, nakierowania, rady... niestety
trafiłaś na forum które obecnie zamieszkałe jest przez grupę "żon
idealnych i zranionych". Maja obecnie monopol na odpowiedzi w kazdym
poście i czują się w obowiązku każdego dnia wylewać odrobinę
żółci na każdego kto zbładził lub raczył popełnić błąd. Mają ku
temu oczywiste powody i pełne prawo. Ponieważ to własnie one były całe
zycie kobietami idealnymi, zadbanymi, atrakcyjnymi, inteligentnymi, skorymi
do szczerych rozmów i chetnymi w łóżku. Kazda z nich jako chodzący
ideał i uosobienie krystalicznej czystości otrzymała od losu dar - męza
idealnego i tak zyjąc w zwiazkach idealnych mężów i zon nagle na ich
choryzoncie pojawiło się coś nieoczekiwanego.... coś tak potwornego,
że nie wiem czy jestes w stanie to sobie wyobrazić... potwory znane im
wczesniej tylko z książek....KOCHANKI... Wyobraź sobie, a przynajmniej
spróbuj sobie wyobrazić, że ich cudowni mężowie, mając tak idealne
żony, takie prawe i sprawiedliwe, piękne i fantastyczne nagle wpadli w
szpony kochanek, a te okropne kreatury wyssały tym męzom mózgi. W
konsekwencji tego że te ośmiorekie dwugłowe potwory (kochanki) złapały
w locie biednych męzów, owi męzowie przestali ideały doceniać i zycie
swe chcieli z potworami spedzić. Po tak traumatycznych przezyciach nasze
biedne strażniczki prawilnosci każdego dnia przetrzepują internety, aby
swoje ego i samoocene podnosić pokazujac jakie sa krystaliczne i jak
bardzo nie godzą się na plugastwo i tałatajstwo swiata.
Musisz więc cierpliwie znieść falę ich konstruktywnej krytyki i
zrozumieć, iż one strzegą jedynie porządku swiata jako wysłannice
idealnych związków.
A wracając do Ciebie jeżeli w dwa lata po slubie pojawiły się motylki i
zainteresowanie kimś innym dobrze się zastanów czy aby nie lepiej
małżeństwo zakończyć i dać szanse sobie i mężowi na prawdziwą
miłość.
Pozdrawiam (wiem że teraz mnie zjecie biedactwa
bon apetit
jestem
ciężkostrawna
)
droga autorko postu, szukałas pomocy, nakierowania, rady... niestety
trafiłaś na forum które obecnie zamieszkałe jest przez grupę "żon
idealnych i zranionych". Maja obecnie monopol na odpowiedzi w kazdym
poście i czują się w obowiązku każdego dnia wylewać odrobinę
żółci na każdego kto zbładził lub raczył popełnić błąd. Mają ku
temu oczywiste powody i pełne prawo. Ponieważ to własnie one były całe
zycie kobietami idealnymi, zadbanymi, atrakcyjnymi, inteligentnymi, skorymi
do szczerych rozmów i chetnymi w łóżku. Kazda z nich jako chodzący
ideał i uosobienie krystalicznej czystości otrzymała od losu dar - męza
idealnego i tak zyjąc w zwiazkach idealnych mężów i zon nagle na ich
choryzoncie pojawiło się coś nieoczekiwanego.... coś tak potwornego,
że nie wiem czy jestes w stanie to sobie wyobrazić... potwory znane im
wczesniej tylko z książek....KOCHANKI... Wyobraź sobie, a przynajmniej
spróbuj sobie wyobrazić, że ich cudowni mężowie, mając tak idealne
żony, takie prawe i sprawiedliwe, piękne i fantastyczne nagle wpadli w
szpony kochanek, a te okropne kreatury wyssały tym męzom mózgi. W
konsekwencji tego że te ośmiorekie dwugłowe potwory (kochanki) złapały
w locie biednych męzów, owi męzowie przestali ideały doceniać i zycie
swe chcieli z potworami spedzić. Po tak traumatycznych przezyciach nasze
biedne strażniczki prawilnosci każdego dnia przetrzepują internety, aby
swoje ego i samoocene podnosić pokazujac jakie sa krystaliczne i jak
bardzo nie godzą się na plugastwo i tałatajstwo swiata.
Musisz więc cierpliwie znieść falę ich konstruktywnej krytyki i
zrozumieć, iż one strzegą jedynie porządku swiata jako wysłannice
idealnych związków.
A wracając do Ciebie jeżeli w dwa lata po slubie pojawiły się motylki i
zainteresowanie kimś innym dobrze się zastanów czy aby nie lepiej
małżeństwo zakończyć i dać szanse sobie i mężowi na prawdziwą
miłość.
Pozdrawiam (wiem że teraz mnie zjecie biedactwabon apetit
jestem
ciężkostrawna)
Ale chyba nie doczytałaś postu Autorki, Harpio...
Bo ona nie pisała tam, że popełniła błąd i tak strasznie żałuje...
Ona napisała, że nie wie co ma zrobić, bo kochaś to TAKI PRZYSTOJNIAK...
I jak tu żyć?
Ma teraz, biedaczka, prawdziwy zawrót głowy.
Udziel jej rad, skoro już się zabrałaś za pisanie; dlaczego ograniczyłaś się tylko do krytykowania innych?
Co do ideałów...
Ja się całkiem nie czuję ideałem
wręcz przeciwnie ![]()
Natomiast napiszę Ci jedno - choć ideałem nie jestem, to wiem, że słowo "horyzont" pisze się przez samo "h" ![]()
I jeszcze - dalej jako nie-ideał napiszę Ci - że zdrada własnego męża, dorabianie mu rogów z "przystojnym" i zastanawianie się, co mam z tym dalej zrobić, bo on mnie tak pociąga - jest wstrętne. I tyle.
myslę, że nie o "przystojność owego pana tu chodzi" ale cóż ja tam wiem. Wy wyjadaczki forum psychoanalize macie w małym palcu. Co do skruchy i żalu to nie zawsze słowo napisane jest potrzebne, czasem widać intencje w ogóle wypowiedzi... ale co ja tam wiem. jeżeli wszystko jest wstrętne myslę że idealnym wyjściem byłoby tego unikać, szukać postów mniej wstretnych, a nie leczyć własne kompleksy na innych. A mówiąc o ograniczeniu się do krytykowania mam nadzieję że miałaś na mysli zorka Silna Grupę Żon Zranionych i Idealnych :> kocham czytac wasze wpisy mordeczki. Takie waleczne w internetach:)
To_ona, ale po dwóch latach małżeństwa? Ja jakoś się nie dziwię, że człowiek głupieje po 20-stu 30-stu latach małżeństwa ( rozumiem, że może jakaś sodówa podskoczyć), ale po dwóch latach małżeństwa i pięciu latach razem, to tylko jedno mi przychodzi na myśl: miłości z twojej strony do męża nigdy nie było. ( chyba że lubisz się pusz..ać ) to wtedy cię rozumiem, ale w takiej sytuacji mówi się mężowi o swoich preferencjach. A właściwie, to takie rzeczy mówi się przed ślubem.
Były robione badania na temat zdrad małżeńskich,i najwięcej jest właśnie w pierwszych latach po ślubie,a nie po 20-30.
Autorka postu ma teraz do wyboru: żyć dalej z mężem,albo odejść.Ja bym odszedł,bo uczciwie na to patrząc,po prostu nie kocha męża,skoro zadurzyła się w innym facecie.Dalsze trwanie w tym związku to oszukiwanie męża i samej siebie.
myslę, że nie o "przystojność owego pana tu chodzi" ale cóż ja tam wiem. Wy wyjadaczki forum psychoanalize macie w małym palcu. Co do skruchy i żalu to nie zawsze słowo napisane jest potrzebne, czasem widać intencje w ogóle wypowiedzi... ale co ja tam wiem. jeżeli wszystko jest wstrętne myslę że idealnym wyjściem byłoby tego unikać, szukać postów mniej wstretnych, a nie leczyć własne kompleksy na innych. A mówiąc o ograniczeniu się do krytykowania mam nadzieję że miałaś na mysli zorka Silna Grupę Żon Zranionych i Idealnych :> kocham czytac wasze wpisy mordeczki. Takie waleczne w internetach:)
Harpia, przeczytaj jednak choć ten pierwszy post Autorki, zanim zaczniesz się dalej produkować.
Bo szkoda czasu na gadanie po próżnicy.
Może znajdziesz tam takie stwierdzenie Autorki: "Po części mam ogromny żal do siebie,bo nie chcialam skrzywdzić męża. Ale K jest tak cholernie przystojny.. teraz mam jakieś chore myśli w glowie.."
I znów wyskakujesz z tymi ideałami... ale teraz dodałaś do tego kompleksy. Czyli jesteśmy ideałami z kompleksami, czy jak?? ![]()
Napisałam, żebyś coś Autorce doradziła... na ten jej problem - nawet wybrałam dla Ciebie odpowiedni cytat, żebyś nie musiała czytać całości (bo to może za dużo czytania). I dalej nic?
Mordeczki? Ach, jaka jesteś zabawna i wyluzowana Harpio, hohoho... ![]()
Autorka zdradziła męża i emocjonalnie i fizycznie. Postąpiła bardzo, bardzo źle i musi ponieść tego konsekwencje.
Zdrada to jedno z najgorszych ,,przestępstw", w każdej kulturze czy szerokości geograficznej jest napiętnowana, a gdzieniegdzie surowo karana. A tutaj nie można nikomu zwrócić uwagi, bo zaraz lament... Bo w imię miłości....
czytanie jednak sprawia mi trudność... zwłaszcza czytanie ze zroxzumieniem. Jakm błogosławieństwem okazują się być osoby potrafiace wyłapać to jedno naważniejsze zdanie. Dziekuję, Teraz już rozumiem iż autorka była tak okropna jak pisałyście. To zdanie odmieniło moje spojrzenie na świat
I masz rację jestem bardzo wyluzxowana. Rozluźnia mnie czytanie postów, ta ogromna moc drzemiaca w nas ludziach wynikająca z anonimowości. Ta zbiorowa prawość i jedność pogladowa. Dostrzeganie tego co akurat potrzebne nam jest aby przelać troszkę własnej flustracji. Zobacz jak każdy z nas jest płytki. Żyjemy w swiecie problemów kłamst, podłości, chcemy za wszelką cenę komuś dowalić, coś mu zabrać, zyjemy w poczuciu krzywdy i najbardziej zdolni jestesmy wtedy do udzielania rad
Jaki ten swiat piękny. Tracimy cos co NALEZY do nas i jest NASZE, traktujemy zwiazki jak przynalezność i własność, walczymy o nie różnymi środkami, upadamy nisko i mozemy chociaż na forum ludziom pokazać jakie z nas kryształki
I tu nie chodzi o obrone zdrady lub zdradzaczy a o wydźwięk wypowiedzi. Bo krytyka konstruktywna jest do przyjęcia a wylewanie żółci to calkiem inna sprawa mordeczki
:):)
Szpileczka napisał/a:To_ona, ale po dwóch latach małżeństwa? Ja jakoś się nie dziwię, że człowiek głupieje po 20-stu 30-stu latach małżeństwa ( rozumiem, że może jakaś sodówa podskoczyć), ale po dwóch latach małżeństwa i pięciu latach razem, to tylko jedno mi przychodzi na myśl: miłości z twojej strony do męża nigdy nie było. ( chyba że lubisz się pusz..ać ) to wtedy cię rozumiem, ale w takiej sytuacji mówi się mężowi o swoich preferencjach. A właściwie, to takie rzeczy mówi się przed ślubem.
Były robione badania na temat zdrad małżeńskich,i najwięcej jest właśnie w pierwszych latach po ślubie,a nie po 20-30.
No to mi bardzo przykro, bo w pierwszych latach małżeństwa to powinno wszystko kwitnąć. Razem budować dom, płodzić dzieci, i inne marzenia spełniać, więc nie ma czasu na oddalenie się.
ale to takie moje widzenie świata
. Po 20-stu 30-stu latach (oby nikogo to nie spotkało, bo boli bardziej) wierzę, że może nadejść jakiś kryzys osobowości (niekoniecznie kryzys w małżeństwie) no i ... droga wolna. Znam nawet takich, co właśnie po 20-stu latach małżeństwa odbija. Jednak uważam, że po dwóch latach małżeństwa zdradzać, to miłości nigdy nie było.
czytanie jednak sprawia mi trudność... zwłaszcza czytanie ze zroxzumieniem. Jakm błogosławieństwem okazują się być osoby potrafiace wyłapać to jedno naważniejsze zdanie. Dziekuję, Teraz już rozumiem iż autorka była tak okropna jak pisałyście. To zdanie odmieniło moje spojrzenie na świat
I masz rację jestem bardzo wyluzxowana. Rozluźnia mnie czytanie postów, ta ogromna moc drzemiaca w nas ludziach wynikająca z anonimowości. Ta zbiorowa prawość i jedność pogladowa. Dostrzeganie tego co akurat potrzebne nam jest aby przelać troszkę własnej flustracji. Zobacz jak każdy z nas jest płytki. Żyjemy w swiecie problemów kłamst, podłości, chcemy za wszelką cenę komuś dowalić, coś mu zabrać, zyjemy w poczuciu krzywdy i najbardziej zdolni jestesmy wtedy do udzielania rad
Jaki ten swiat piękny. Tracimy cos co NALEZY do nas i jest NASZE, traktujemy zwiazki jak przynalezność i własność, walczymy o nie różnymi środkami, upadamy nisko i mozemy chociaż na forum ludziom pokazać jakie z nas kryształki
I tu nie chodzi o obrone zdrady lub zdradzaczy a o wydźwięk wypowiedzi. Bo krytyka konstruktywna jest do przyjęcia a wylewanie żółci to calkiem inna sprawa mordeczki
:):)
Harpia.... błagam litości....
weź wywal od razu wszystko...
bo tu co Twój post, to nowe dane na nasz temat...
To teraz już jesteśmy ideałami z kompleksami i flustracją?? (oż kuźwa, uświadomcie mnie jeszcze, co to jest ta flustracja??)....
A rad do autorki jak nie było, tak nie ma
![]()
I chyba nie doczeka się biedaczka...
Zorija,ja Jej dałem radę.Ale Wy wszystkie zajęte sobą ![]()
bartass72 napisał/a:Szpileczka napisał/a:To_ona, ale po dwóch latach małżeństwa? Ja jakoś się nie dziwię, że człowiek głupieje po 20-stu 30-stu latach małżeństwa ( rozumiem, że może jakaś sodówa podskoczyć), ale po dwóch latach małżeństwa i pięciu latach razem, to tylko jedno mi przychodzi na myśl: miłości z twojej strony do męża nigdy nie było. ( chyba że lubisz się pusz..ać ) to wtedy cię rozumiem, ale w takiej sytuacji mówi się mężowi o swoich preferencjach. A właściwie, to takie rzeczy mówi się przed ślubem.
Były robione badania na temat zdrad małżeńskich,i najwięcej jest właśnie w pierwszych latach po ślubie,a nie po 20-30.
No to mi bardzo przykro, bo w pierwszych latach małżeństwa to powinno wszystko kwitnąć. Razem budować dom, płodzić dzieci, i inne marzenia spełniać, więc nie ma czasu na oddalenie się.
ale to takie moje widzenie świata
. Po 20-stu 30-stu latach (oby nikogo to nie spotkało, bo boli bardziej) wierzę, że może nadejść jakiś kryzys osobowości (niekoniecznie kryzys w małżeństwie) no i ... droga wolna. Znam nawet takich, co właśnie po 20-stu latach małżeństwa odbija. Jednak uważam, że po dwóch latach małżeństwa zdradzać, to miłości nigdy nie było.
Nie pamiętam dokładnie analizy tych badań,ale chodziło chyba o to,że w tym pierwszym okresie przychodzi szok,coś takiego jak "baby blues",ma się wrażenie,że klamka zapadła,że już koniec,a ja ciągle taki młody(a),wciąż hormony buzują (wiek),brak doświadczenia w poważnych związkach(wiek),itd,itp.
Bartass, ale jak to była rada dla niej, to co się mnie czepiasz?
![]()
Niech ona z niej skorzysta, ja nie muszę ![]()
A ja o tych radach pisałam do Harpii. Skoro nie zgadza się ze mną czy innymi, to niech napisze, co proponuje, zamiast pisać wyłącznie o nas. Bo ja już się aż czerwienię, że znów jestem w centrum zainteresowania
I znów i znów o mnie
Moja skromność (wrodzona Bartass, hehehehe) mi na to nie pozwala ![]()
Bartass, ale jak to była rada dla niej, to co się mnie czepiasz?
![]()
Niech ona z niej skorzysta, ja nie muszęA ja o tych radach pisałam do Harpii. Skoro nie zgadza się ze mną czy innymi, to niech napisze, co proponuje, zamiast pisać wyłącznie o nas. Bo ja już się aż czerwienię, że znów jestem w centrum zainteresowania
I znów i znów o mnie
Moja skromność (wrodzona Bartass, hehehehe) mi na to nie pozwala
A,to przepraszam,że się wtrącam między wódkę a zakąskę ![]()